elgosia
26.11.05, 22:15
Dla wszystkich Was hasło znane, więc mam nadzieje,że mi pomożecie.Nie umiem
poradzić sobie z Tomkiem. Nie mogę znaleźć na niego sposobu. Nie działa
prośba, kara, klaps, krzyk, może trochę zamknięcie w przedpokoju (mamy jeden
pokój).Dla niego nie istnieje słowo "nie wolno" czy "choć tu". Na pierwsze
odpowiada "możem", a na drugie "nie mogę". Poza tym gryzie Martę i bije ja po
głowie. Oddawałam mu tym samym - nie działa. W nocy się budzi i mąż nie moze
go nawet dotknąć, bo tylko "mama". Trzeba sie z nim położyć do tego jego mini
tapczanika, bo inaczej wrzaskiem zbudzi Martusię. Mam dosć nocy przespanych
od ok.4 rano na tym tapczaniku pod kocykiem. Do tego wstaje o 6 rano. Na
spacerach jak nie chce iść, kładzie sie na chodniku, ucieka mi, a z wózkiem
nie jest łatwo go gonić.Parę razy strachu się najadłam przez niego. Jak nie
chce jeść zrzuca talerz na ziemię, dla zabawy rozlewa picie po stole.Jak mu
sie coś nie podoba, to mnie (męża też) bije, kopie, gryzie.
Potrafi być oczywiście słodkim dzieciaczkiem, bardzo go kocham, ale czy
dotrze do niego wreszcie "nie" z mojej strony?Czy tylko on będzie
mówił "nie"? Czasem czuję sie bezradna, wstyd mi na ulicy, w sklepie czy w
kościele. Nie wychowuję bezstresowo, wydaje mi się, że go nie rozpieszczam.
Poradźcie, co robić? Czy tak juz będzie zawsze?