26.11.05, 22:15
Dla wszystkich Was hasło znane, więc mam nadzieje,że mi pomożecie.Nie umiem
poradzić sobie z Tomkiem. Nie mogę znaleźć na niego sposobu. Nie działa
prośba, kara, klaps, krzyk, może trochę zamknięcie w przedpokoju (mamy jeden
pokój).Dla niego nie istnieje słowo "nie wolno" czy "choć tu". Na pierwsze
odpowiada "możem", a na drugie "nie mogę". Poza tym gryzie Martę i bije ja po
głowie. Oddawałam mu tym samym - nie działa. W nocy się budzi i mąż nie moze
go nawet dotknąć, bo tylko "mama". Trzeba sie z nim położyć do tego jego mini
tapczanika, bo inaczej wrzaskiem zbudzi Martusię. Mam dosć nocy przespanych
od ok.4 rano na tym tapczaniku pod kocykiem. Do tego wstaje o 6 rano. Na
spacerach jak nie chce iść, kładzie sie na chodniku, ucieka mi, a z wózkiem
nie jest łatwo go gonić.Parę razy strachu się najadłam przez niego. Jak nie
chce jeść zrzuca talerz na ziemię, dla zabawy rozlewa picie po stole.Jak mu
sie coś nie podoba, to mnie (męża też) bije, kopie, gryzie.
Potrafi być oczywiście słodkim dzieciaczkiem, bardzo go kocham, ale czy
dotrze do niego wreszcie "nie" z mojej strony?Czy tylko on będzie
mówił "nie"? Czasem czuję sie bezradna, wstyd mi na ulicy, w sklepie czy w
kościele. Nie wychowuję bezstresowo, wydaje mi się, że go nie rozpieszczam.
Poradźcie, co robić? Czy tak juz będzie zawsze?
Obserwuj wątek
    • atta Re: Dwulatek 26.11.05, 23:33
      Jak napiszę, że to w końcu mija - i tak nie uwierzysz wink
      Moja trzylatka dopiero teraz "normalnieje", a i tak czasami pojawiają się echa
      tego cholernego "buntu dwulatka". Co Ci mogę napisać? Musisz/musicie być
      konsekwentni, choć na pozór to wydaje się nadaremne - dziecko cały czas Was
      sprawdza-na ile może sobie pozwolić sad. Trzymaj się, cierpliwości smile
      Udręczona matka - atta wink
      • jol5.po Re: Dwulatek 28.11.05, 10:49
        straszny dwulatekwink - Gosiu, to minie, może nawet nie trzeba bedzie czekać do trzeciech urodzin (ale faktycznie trzylatki już zaczynają się same bawić, to skupienie potrafi być nawet długie). O ile sobie dobrze przypominam, to w psychologii rozwojowej własnie tak stoi, że dzieciaki przechodzą od fazy dysharmoni do harmoni, potem znowu dysharmini i tak w kółko. Dysharminia dopada ich gdy mają już predyspozycje do nowych umiejętności, ale ich jeszcze nie posiadły - więc się wkurzają, co mobilizuje je do prób, a w koncu daje efekt, gdy nabyją nowe umiejętności to rozkoszują się nimi w harmoni, a mama rozkoszuje się grzecznym dzieckiem - aż do momentu, gdy znowu idzie nowe, a dziecko chce umieć więcej - takie bolesne rodzenie się nowego. U Twojego synka mogą dochodzić też sprawy charakterologiczne - dużej żywotności i to, że urodziła się siostrzyczka - co prawda było to kilka miesiecy temu, ale pamietam u mnie, że Małgosia przeżywała nowe rodzeństwo z poslizgiem kilku miesiecy, apogeum (i to wcale nie zwrócone przeciwko siostrze, tylko ogólnie ciężkie jej zachowanie) przypadło na około 3 miesiące po urodzeniu małej.
        Też mama, ktróra musi się opiekować maluszkiem siłą rzeczy zmienia trochę sposób patrzenia na starszaka - jeszcze niedawno także malucha, dzidziusia itp. siłą rzeczy człowik oczekuje większej dojrzałości - a tu klops, bo "straszny" dwulatek akurat przezywa okres dysharmoni.
        Gosiu - dużo siły, prztrwaj (może już niedługo minie)
        • apsik1 Re: Dwulatek 28.11.05, 11:30
          ja mogę tylko powiedzieć, że ktoś mi kiedyś powiedział ,że miłość jest bardzo
          ważna w rodzinie, ale....kochać trzeba karnie nie znaczy to bij za każdym razem.
          Jak nie pomaga prośba grożba i klaps, to po prostu zamykam urwisa w małym
          pokoju. Oczywiście jest bunt, kiedyś było rzucanie zabawkami, ale wtedy nawet
          jako 1,5- 2 latki musiały posprzątać. Często mówiuły nie, wtedy stawałam za
          dzieckiem brałam jego rękę i schylając się i dziecko jego ręką podnosiłam
          zabawki i układałam na półkach.
          Znajomi którzy postawili na "przejdzie , wyrośnie" mają dokładnie taki sam
          problem do dzisiaj, choć chłopak ma prawie 9 lat.
        • justinka_27 Re: Dwulatek 28.11.05, 12:05
          to całkiem jakbyś o moim dwulatku napisała smile
          Też sposobu nie ma, ok godziny 10-11 mam go już serdecznie dość, a gdzie tam
          jeszcze do wieczora!!!
          Od dawna bardzo dobrze rozumie co się do niego mówi, poza "nie wolno,zostaw" -
          na to pozostaje całkowicie głuchy, podobnie jak na "chodź tu". Na spacerach
          mimo, że zaczął chodzić w wieku 9 miesięcy i całkiem dobrze sobie z tym radzi,
          siedzi głównie w wózku, bo wypuszczony zawsze idzie, a raczej pędzi w
          przeciwnym kierunku niż ja. Kiedy ja chcę spacerować ucieka do piaskownicy,
          kiedy ja do piaskownicy on idzie sobie na spacer. W domu wszędzie wlezie,
          wszystko ruszy, sekundy nie usiedzi, nawet je chodząc, bo w przeciwnym wypadku
          nie jadł by wcale. Wszelkie zakazy, upomnienia kończą się w najlepszym wypadku
          obrazą, w najgorszym wyrzucaniem z szafek/półek wszystkiego, gryzieniem, biciem
          rękami bądź tym co mu w ręce wpadnie, wywracaniem krzeseł. Starsze rodzeństwo
          bije, kopie, gryzie, ciągnie za włosy... kiedy oddają, też oddaje. Jak oddadzą
          za mocno rozpłacze się i bije dalej. Zabawek nie uznaje, najlepsza zabawa to
          podprowadzić coś czego nie wolno mu ruszać i w nogi smile Ostatnio naprawiającemu
          coś tacie, który dosłownie na sekundę się odwrócił porwał śrubokręt, kiedy
          kazałam oddać - oddał, a ściślej rzucił nim we mnie.
          Staram się nie zwariować, nie zamordować go i cierpliwie czekać aż to minie smile
          ... no bo chyba minie???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka