Dzisiaj, nie wiadomo czemu(tłumacze to sobie upałem...)mężowi coś się zebrało
i postanowił namawiac mnie na kolejne dziecko, tyle że biologiczne.
Powiedziałam, żeby założył czapke i przestał wygadywac bzdury.
Ale teraz się zastanawiam...może i fajnie by było...tyle, że kasy i miejsca
brak, a Majka ma dopiero pare miesięcy...
A zresztą- mam już prawie 42 lata, to trochę za póxno chyba...
Ale z drugiej strony- Moja kuzynka urodziła w wieku 45...
No i nigdy nie miałam dziecka BIOLOGICZNEGO.
Jeżeli juz kiedys byśmy mieli mieć, to teraz...bo czas płynie.
A finansów nie przybywa...
Jak myślicie, mamy kochane? Bo przyznam, że się trochę nakręciłam

A na stówe nie kochałabym go/jej mocniej niż pozostalych.
Gdy napomknęłam o tym najstarszej córce przyklasnęła temu pomysłowi.
Ech, wiem, że to głupi pomysł, ale jakoś mam taką ochotę...
Piszcie co myślicie o tak póxnym macierzyństwie...bo coś czuję, że chciałbym
mieć jeszcze jedno dziecko, maleńkie...a na adopcje trzeba czekac kupe czasu..
No nic, piszcie, mamusie i doradźcie coś!