Zaglądam za ciężarnymi, za niemowlakami w wózkach. Nie macie pojęcia jak
bardzo chciałabym urodzić kolejne dzieci, ale nie pojedyncze dziecko tylko
znów co najmniej bliźniaki, marzę o trojaczkach albo czworaczkach. Jestem tak
zafascynowana wieloraczkami, że aż pękam od emocji oglądając je gdziekolwiek.
Nazwałabym to już chorobą psychiczną

Wciąż mam małe dzieci, chyba psychika
mi szwankuje. Zaczęło się to jakoś ok. chyba 5-go m-ca życia moich chłopców i
myślałam, że mi przejdzie, a tymczasem coraz bardziej narasta. Wspaniale
wspominam każdy dzień z bycia matką bliźniaków, ale trzepie mnie na samą myśl
o sobie jak czułam się po urodzeniu się mojej pierwszej długo wyczekiwanej
córci. Wiem, że to wszystko było wynikiem tego, że to pierwsze dziecko, za
mało wiedziałam o takich porodach przedwczesnych, w ogóle się z nimi nie
liczyłam, za mało wiedziałam o macierzyństwie choć od małego wzrastałam
otoczona dziećmi. Widocznie szok był taki, że odbija mi się strachem przed
pojedynczym dzieckiem. Ja szaleńczo kocham dzieci, uważam je za najlepszy dar
od życia... ale nie mogę pozwolić sobie na kolejną ciążę, nawet pojedynczą.
Jesteśmy w jednym z ważniejszych etapów finansowej realizacji. Czekamy na
ostatnią pożyczkę by spłacić kredyt mieszkaniowy i mieć czyste konto w banku
aby móc podjąć jakiekolwiek kroki dalej. Przed nami 2 lata spłacania kwoty ok.
20 tys. (w tym 10 tys. dzieciom naszym, fundusze odkładane na ich przyszłość).
A potem (albo jeszcze w trakcie) chcemy powiększyć swój metraż mieszkaniowy,
bo na takim ciężko żyć (wiem, nie powinnam narzekam, są ludzie, którzy
bardziej się cisną niż my), albo chociaż poprawić swoją sytuację finansową
poprzez pozbycie się długów. Ledwo przędziemy. Nie stać nas na kupowanie
choćby połowy kompletów nowych ubrań (choćby z najniższej półki) dla całej
trójki na każdy sezon, a buty? To koszmar, ceny nas powalają, córce już
kupujemy z najniższej półki i ciągle boję się, że te badziewia wyrządzą jakąś
krzywdę jej nóżkom, z którymi miała problemy po urodzeniu, a chłopcom kupujemy
lepsze, ale prawie same używane.. I gdzie tu jeszcze kolejne dziecko bądź
dzieci? Mówi się, że skoro Bóg dał dzieci to da i na dzieci, poniekąd w to
wierzę, bo widzę jak to się stało już w tej sytuacji kiedy pojawili się
chłopcy, a jednak boję się zaufać temu i stanąć na progu kiedy będę musiała
odmawiać dziecku cukierka czy każdej zabawki na każdym kroku...
A poza tym ciąża w najbliższym czasie jest wykluczona też z innego powodu..
ponieważ jestem sama z dziećmi, nikt mi nie pomaga, bo nie chciałam pomocy i
nadal nie będę jej chciała, mąż dużo w pracy, więc musiałabym zaczekać z ciążą
co najmniej rok, a najrozsądniej 2 lata, kiedy chłopcy już na własnych nogach
zaczęliby pokonywać świat. I 3-cia cesarka? Boję się..
Sama nawet nie wiem co chciałam osiągnąć tym postem, chyba tylko wyżalić się.
Powiedzcie mi, że mnie powaliło i powinnam zapomnieć ;P