27.01.09, 20:27
mam pytanie do was -czy macie jakies myki kuchenne, ktore
usprawniaja wam zycie, ulatwiaja tak, zeby nie usiec stac przy
rarach godzinami, a rodzina zwlaszcza dzieci nakarmione? moze
jakichs urzadzen specjalnych uzywacie, cos mrozicie? pytam tez o
kwestie przygotowania posilkow - jakies specjalne techniki?

podzielcie sie - moze cos, co dla nas jest oczywiste, nie jest
oczywiste dla innych smile

ps. pisze tekst o tym, stad pytanie smile prosze, podzielcie sie swymi
doswiadczeniami.
Obserwuj wątek
    • tusia21 Re: kuchnia 27.01.09, 20:37
      Wekowanie zupy. W słoikach zupa stoi w lodówce. Otwieram słoik,
      robię makaron, czy ryż i zupka gotowasmile No i mrożenie też znacznie
      ułatwia życie.
      • mama-osama Re: kuchnia 28.01.09, 18:06
        kupuje 2 - 3 kilo mięcha pieke w rękawie, porcjuję, zamrażam. Potem
        do tego tylko ziemniaczki/ryż/kasza i obiad gotowy. No i zupy z
        mrożonki - rewelacja.
        • andaba Re: kuchnia 28.01.09, 23:09
          Raczej nie korzystam z "usprawnień" - wekowanie sześciu litrów zupy to dla mnie żadne ułatwienie, prościej ugotować świeżą.
          Owszem, robię przetwory i to w ilościach przemysłowych, kilkaset słoików co roku. Więc surówki mi głowy nie zaprzątają - jak nie mam z czego, lub nie mam pomysłu, biorę coś z piwnicy.
          Jedyna "gotowa" potrawa, jaką robię do słoików to leczo.
          A stania przy garach nie udaje mi sie unikać, podziwiam, jak komuś to wychodzi.
          • tolka11 Re: kuchnia 29.01.09, 12:39
            Mam jeden i podstawowy: NIE GOTUJĘ. To domena mojego męża.
            Jak jest w delegacji to dzieci karmi babcia/ciocia/mrozonki. Na
            szczęście rzadko bywa w delegacjiwink

            mama: Judyty 40Hbd, Miłosza 28Hbd, Sary 33/34Hbd i ...
    • piastka Re: kuchnia 30.01.09, 15:02
      Przede wszystkim kupiłam płytę gazową 6-palnikową, jeszcze zanim
      urodziło mi się trzecie szczęście. Mąż wegetarianin - n i e g o t u
      j ą c y właściwie w ogóle, dlatego bardzo często muszę się bardziej
      wysilac, niż gdyby wariant był bardziej tradycyjny.
      W tygodniu, mimo że pracuję i wracam po 16, zawsze staram się coś
      upichcić, bo głodomory czekają w domu smile. W dodatku ich gusta
      niekoniecznie się pokrywają.
      Bardzo przydają mi się mrożonki - szczególnie zupy - odkryciem jest
      np zupa "prezydencka" + puszka krojonych pomidorów. Najmłodsza
      bardzo lubi małe marchewki (ale chyba tylko ona).
      Wiem, że puszkowane produkty nie są zbyt zdrowe, ale często
      korzystam z puszek fasolki i groszku. Dla męża często kupuję gotowe
      produkt z proteiny sojowej - niektóre są nawet całkiem smaczne.

      Nie lubię gotowania - zabiera za dużo czasu i w tygodniu jest na
      szybko i byle jako , a nie na przyjemnie!
    • nom.ika Re: kuchnia 30.01.09, 17:21
      parowar, minipiekarnik i sokowirówkę z młynkiem do kawy trzymam na
      wierzchu dzięki temu częściej ich używam.( w młynku robię np. cukier
      puder albo mielę siemię lniane i płatki owsiane do panierki)
      Mięso na mielone kupuję w większej ilości: zjednej porcji robię coś
      na teraz, dwie porcje zamrażam.
      • asia889 Re: kuchnia 30.01.09, 19:04
        Malakser. Ciasto na placki ziemniaczane przygotowuję w 5 min bez mordowania się
        z tarką. Sernik robię w 5 min wrzucając tylko składniki do malaksera. Wychodzi
        idealnie gładki i puszysty. Ostatnio pasztet popełniłam. Też wszystkie składniki
        wrzuciłam do malaksera i potem masę do piekarnika i wyszedł nawet nawet smile.
    • sumatra.1 Re: kuchnia 31.01.09, 09:57
      1. Przede wszystkim cud wszechczasów - zmywarka. Może nie dotyczy bezpośrednio
      gotowania ale znacznie skraca czas w kuchni.
      2. Zupy z mrożonek i mrożone włoszczyzna. Robię np. jako rezerwowe danie w
      podbramkowych sytuacjach szybką rybę po grecku. Filet + torebka włoszczyzny i
      gotowe.
      3. Malakser - ciasto na pizzę powstaje szybko i bezboleśnie. Starcie włoszczyzny
      czy innych ustrojstw - to chwilka.
      4. Surówki w pudełeczkach. Mamy swoje ulubione i jak są to kupuję - nie trzeba
      już kroić warzywek na surówkę.
      5. Zamrażanie nadwyżek.
      6. `młynek do odpadów organicznych w zlewie. Wszystko obieram do zlewu, resztki
      zarcia z talerzy wrzucam do zlewu, torebki po herbacie i takie tam też. Moze
      dużo to nie przyspiesza ale mi jest o wiele wygodniej i mam wrazenie, że jednak
      sprawniej wszystko idzie.
      no to chyba tyle.
      7. A jednak nie. Płyta indukcyjna. Gotuje wodę np. na ziemniaki z prędkoscią
      czajnika elektrycznego. Ugotowanie zupy to kilkanaście minut gotowania.
      • sumatra.1 Re: kuchnia 31.01.09, 10:01
        Jeszcze mi się przypomniało. Opiekacz do kanapek. Daje możliwośc zjedzenia
        czegoś ciepłego właściwie bez zadnego wysiłku. Jak potomstwo nie jets na
        obiedzie to robimy sobie po kanapce i gototwe smile No nie jest to rozwiązanie na
        dłuzszą metę, ale się przydaje...
        • wegielek Re: kuchnia 01.02.09, 15:14
          dzieki dziewczyny za pomysly i patenty. smile
          ja tez chwale sobie mrozonki, mieso mrozone przeze mnie. i bardzo
          marzeo zmywarce i maszynie do peiczenia chleba - moje dwa
          neispoelnione ostatnio marzenia. moze kiedys? smile
          • agusia99 Re: kuchnia 03.02.09, 23:16
            Węgielku,
            Co do chleba - nie trzeba mieć specjalnej maszyny, żeby go upiec. Ja nie mam, a
            udaje mi się niezły. Jak chcesz, podam Ci przepis. Pieczenia jest 15min dół +
            ok. 50min góra i dół w zwykłym piekarniku elektrycznym.
            To, co mi ułatwia pracę w kuchni:
            1. narobiłam przecieru pomidorowego (teraz używam do: zupy pomidorowej -
            (wystarczy obrać warzywa, ugotować i zmiksować całość, dodać przyprawy);
            spaghetti - mięso mielone smażę z cebulką i kukurydzą z puszki. Dodaję sos i
            ugotowany makaron; do fasolki po bretońsku, gołąbków. Pewnie do czegoś jeszcze,
            ale już nie pamiętam smile
            2. Kupuję duży kawał łopatki (mielonej lub nie). Robię z tego: pulpety, kotlety
            mielone. Dzielę na porcje i zamrażam. Resztę też zamrażam i używam albo do
            spaghetti albo do gołąbków. Z niemielonej mogę jeszcze zrobić pieczeń, gulasz
            lub medaliony w sosie własnym. I wszystko do zamrażarki.
            3. Ziemniaki - gotuję pokrojone w kostkę i zalewam wrzątkiem, solę od razu.
            Gotują się 5 min.
            4. Zupy - mamy zawsze 2 dania smile . Moja teściowa od wieków powtarza mi, żebym
            obrała sobie warzywa wieczorem wcześniej. To pewnie też by skróciło czas
            przygotowania potrawy.
            5. Malakser - jak wyżej koleżanki wspominały. Jest rewelacyjny do przygotowania
            surówek, zup, ciast (szczególnie sernika). Np. utarte w nim jabłka zawekowane w
            słoikach z cukrem - teraz w 5 min. robię szarlotkę, ryż z jabłkami, czy dodaję
            do naleśników.
            6. Sokowirówka służy mi do robienia placków ziemniaczanych smile .

            Słyszałam o mini-kuchni "termomixie" - koszt niesamowity, ale potrafi zrobić
            wiele. Niestety, na nasze warunki prawie 6 osób ma za mały garnek.
            Pozdrawiam i również czekam na kolejne patenty naszych koleżanek.
            Aga
      • mama5plus Re: kuchnia 05.02.09, 14:27
        1. Przede wszystkim cud wszechczasów - zmywarka. Może nie dotyczy
        bezpośrednio
        > gotowania ale znacznie skraca czas w kuchni.

        No tak smile Ze tez o tym cudzie zapomnialam
        A z niekuchennych jeszcze suszarka do prania z funkcja mocno
        wygladzajaca ktora mi w znacznej czesci oszczedza prasowania smile

        6. `młynek do odpadów organicznych w zlewie. Wszystko obieram do
        zlewu, resztki
        > zarcia z talerzy wrzucam do zlewu, torebki po herbacie i takie tam
        też.

        U nas podobnie ale nadwyzki obiadowe zzera pies ktoremu wlasnego
        ciagle malo smile, albo kury jesli warzywa, ryz np
        Natomiast reszta do kosza recyclingowego do przedzialki organicznej
        i nastepnie do kompostownika

        I moj ukochany Kenwoodek Chef ze wszystkimi funkcjami smile
        Jak moglam pominac!! wink
        O maszynie do lodow i jogurtownicy nie wspominam bo to raczej
        gadzety dla fiziow od zdrowia wink
    • nata76 Re: kuchnia 01.02.09, 15:59
      najfajniejszy moj myk kuchenny :telefon. jak mi sie nie chce to
      dzwonie do pizzerii albo na stołówke.
      pewnie zadna gospodyni domowa ze mnie,ale nienawidze byc zmuszona do
      stania nad garami,zwłaszcza,ze pól towatzystwa mi wybrzydza,wiec
      jest makaron z czyms albo kasza albo rosól. fajniez,e moj maz lubi
      gotowac.
      chciałbym miec choc troche ambicji i prowadzic dom jak panie z
      reklamy,ze by sie przejąc,ze plama nie schodzi,albo ze zrobie
      dzisiaj na obiad megasuperdanie.........
      • asia889 Re: kuchnia 01.02.09, 16:31
        Nata, fajny ten myk. U mnie pizza na telefon nie wchodzi w grę, bo jedno je
        TYLKO suche ciasto, drugie bez sera, trzecie TYLKO z serem, czwarte jeszcze za
        małe. Ale trzeba się cieszyć, że lubią tą pizzę bo i tak trudno im coś wcisnąć.
        • verdana Re: kuchnia 01.02.09, 18:57
          Przede wszystkim jedno danie na obiad- albo zupa, albo drugie.
          Surówki kupne tez kupuje, ale zdaje sobie sprawe, ze to tylko dla
          smaku - wartosci nie ma wcale. Malym dzieciom bym dawała tylko
          sporadycznie.
          Fasoli nie namaczam, tylko zagotowuję i odstawiam na godzine. Potem
          gotuje sie blyskawicznie.
          Zamiast ziemniakow zwykle robię ryż albo kaszę - obieranie z głowy.
          W ogole rzadko przyżądzenie obiadu zajmuje mi wiecej niz 20 min (bez
          gotowania).
    • mama5plus Re: kuchnia 05.02.09, 14:19
      nie wiem czy to myk kuchenny smile ale my mamy fizia na punkcie
      zdrowego zywienia a kurczakow ekologicznych poporcjowanych, nawet
      gdybym chciala, w takich ilosciach nie dostane (albo tylko niektore
      czesci). Wiec zamawiam 8-10 jednorazowo, rozbieram, porcjuje na
      porcje obiadowe, skrzydelka, nozki, piersi. Z kadlubow ;-P i
      wloszczyzny robie wywar rosolowy jako podstawe do zup. Rozlewam do
      pojemnikow i tez mroze.
      Podobnie z miesem wolowym np: wywar na zupe na juz czy do
      mrozenia, mieso na nadzienie.

      Z miesa i wloszczyzny porcje do nadzienia na pierogi albo sila
      rozpedu pierogi do mrozenia oraz pasztet (mieszam z dziczyzna
      okolicznie upolowana(bazant, krolik)
      Podobnie z miesem wolowym np: wywar na zupe na juz czy do
      mrozenia, mieso na nadzienie.


      Warzywa w sezonie (fasolka, bob, kabaczek, kalafiory itd )-robie
      salatki ktore latwo w zimie otworzyc i podac lub kroje, blanszuje i
      mroze- tez ulatwienie pozniej- zwlaszcza jesli swieze warzywa akurat
      wyszly- wtedy latwo taki domowy hortex smile otworzyc i zupa gotowa wink.
      Podobnie z ziolami.
      Rowniez leczo w sloikach.
      Czasem po prostu gotujac robie wiecej niz trzeba i nadmiar wekuje.
      (tu przydatny duzy gar a wlasciwie kociolek wink )

      Nawet cebule mroze pokrojona albo upieczona w calosci i obrana- tak
      by mozna pozniej tylko dodac do miesa np.

      Zamawiajac swinie czy dziczyzne, porcjuje, robimy kielbaski takie
      do pieczenia, miesne czy mieso z dodatkiem porow (pyszne!!!),
      szalwii, cebuli i mrozimy poporcjowane, wedline wedzona, suszona,
      wekujemy troche-wychodzi na to ze 2 duze zamrazarki bardzo sa mi
      pomocne wink
      Tam mam tez ryby( zamawiane w przystani co pare tygodni czy od
      znajomego ktory lubi lowic ale za rybami nie przepada ;-P ), mrozone
      mleko, chleb na zapas, ziola, grzyby, wodorosty smile, wypieki niektore
      itd
      Przy okazji wedzenia, mez wedzi tez ryby(makrele, pstragi, lososia-
      porcjuje pozniej i mroze nadwyzki- swietne i na kanapki i do obiadu)
      I spizarnia smile
      worek maki zawsze pod reka, po worku cebuli, ziemniakow, marchwi itd
      zeby na zakupy nie biegac (warzywa raz w tygodniu mi do domu dowoza,
      make 1x 2 tyg srednio, zakupy pozostale zamawiam 1/miesiac
      Kilka duzych 3kilowych opakowan makaronu wloskiego (moje dzieci
      moga jesc codziennie wink ) platkow owsianych ( tez ulubione moich
      dziatek smile), owocow suszonych, nasion i orzechow (jako dodatku do
      tych platkow czyli domowe muslismile ), worek ryzu, kasze jakies ktore
      tez szybko schodza a sa latwe i szybkie w przygotowaniu.
      Zapas oleju, fasoli i innych straczkowych suszonych.
      Pomidory w puszkach w czystej postaci- swietne na zupe, do sosow,
      do spagetti.

      Sosy pomidorowe, kechup zawekowany. Marynowane warzywa np cebula,
      buraczki jako dodatek obiadowy. Nawet kiszone buraczki, przegotowane
      i zapasteryzowane - idealne na barszcz w odpowiednim czasie i dlugo
      sie trzymaja.
      Szczawsmile , kapusta kiszona.
      Dzemy wlasnej roboty i owoce w syropie ktore w razie potrzeby latwo
      wyjac ze sloika i do chleba na sniadanie albo do deseru czy ciast.
      To samo z mrozonymi owocami (maliny, truskawki i inne)

      W lecie szklarnia, a z niej wlasne, swieze pomidory, obok bar
      salatkowywink czyli salaty rozne wlasnej uprawy, rzodkiewki, ziola.
      Kury w sezonie swiezych jaj dostarczaja smile acz trzeba je karmic
      wiec ulatwienie tylko o tyle ze nie trzeba do sklepu skoczycsmile

      Niezbyt czesto ale korzystam ze slowcooker czyli garnka w ktorym
      mozna nastawic jednogarnkowe potrawy typu gulasz wolowy np i ustawic
      na wolne gotowanie np na noc czy rano na obiad. Nie przypala sie.
      Nie trzeba dogladac a bez mojej pomocy gotowe jest na obiad smile

      Szybkie rozwiazanie dla spoznialskich i zapominalskich to szybkowar

      Gotowanie na 2 fronty czyli np przy okazji pieczenia chleba wstawiam
      do piekarnika tez mieso na pieczen i jest gotowe na kolacje czy na
      nastepny dzien.

      Zawsze mam w domu jakas opcje zastepcza- albo szybko albo gotowa do
      rozmrozenia i podania jesli cos wypadnie i jest obsuw czasowy.

      Maszyna do chleba ( a wlasciwie 2) wyrabia mi ciasto(rowneiz na
      pizze czy do innych celow). Przelewam tylko i do piekarnika.
      Ale czy to ulatwienie to pewnie rzecz wzgledna. wink
      Dla mnie tak bo nie zdzierze sklepowego smile ale jesli ktos woli w
      sklepowy czy to bez znaczenia to jako ulatwienie widze grubsze
      zakupy jednorazowe i mrozenie chleba czy ciasta na pizze wink

      Tyle z rozpedu ale nie wiem czy komus przydatne smile

      • luxnordynka Re: kuchnia 05.02.09, 17:03
        Mamo5plus, jestes niesamowita!!! Kiedy masz jeszcze czas na edukacje domowa ?(to
        Ty, nie?). U Was proiwadzenie domu to istny fenomen, hobby, zachwyt...
        A z moich ulatwien-nie bede odkrywcza
        1. malakser (tu poprosze o przepis na serniksmile-warzywa, placki, cebulka, sosy do
        spaghetti
        2. zmywarka
        3. robie tez raz w tygodniu polprodukty na caly tydzien. W ten dzien odpuszczam
        sobie obiad biezacy i jemy cos gotowego ze sklepu np. pizze sad - miele warzywa,
        przypiekam mieso (mielone, pieczen), gotuje rosol i zamrazam itd, zpieczeni,
        ktora nie zeszla robie gulasz do kaszy itp. Ewa
        • mama5plus Re: kuchnia 05.02.09, 18:24
          luxnordynko, ja mysle ze to potrzeba bedaca matka wynalazkow i
          instynkt samozachowawczy raczej wink
          Nie lubie regularnie stac przy garach, nie mam zreszta za bardzo
          takiej mozliwosci nawet a i trudno mi na poczekaniu wymuyslac co na
          obiad (to najwieksza meka) ale jesli juz w kuchni jestem i mam wene
          akurat to sie rozkrecam i zapas z tego wychodzi. smile
          Np robiac chutney do sera na swieta, zwiekszylam ilosci i
          wyprodukowalam z 10 sloikow na zapas. Podobnie przy okazji coleslaw
          na obiad nastepnego dni, wyszedl mi gar kiszonej kapusty (bo tak sie
          rozpedzilam ze pociachalam w robocie wszystkie 10 glowek ktore
          akurat mialam)
          Przy okazji ciachania czerwonej kapusty na danie `po austriacku`
          wyszlo dostatecznie duzo na salatki do sloikow. Itd, itd

          Jesli juz pieke ziemniaki to wiecej (gotuje rzadko- najczesciej ida
          do piekarnika zapiekane w folii albo krojone w czastki i zapiekane z
          rozmarynek- nie trzeba obierac!!! smile. A i gotowane tez sa zwykle w
          mundurkach)
          Nadwyzki zostaja na puree czy nadzienie, pyzy itd


          A przy pierogach dziatwa z jakiegos powodu uwielbia pomagac.
          Ostatnio mielismy sporo nadzienia, nowa stolnice od mamy z Polski wink
          i make i zapal... i nie wiem jakim sposobem w ok 2 h
          wyprodukowalismy ponad 200 sztuk (trzeba bylo dorobic nadzienia wiec
          wyszlo troche truskawkowo-serowych, troche ruskich).
          Na koniec wycinalismy juz same wielkie, forma do Cornish pasty
          czyli strednica z 15cm zeby bylo szybciej wink
          Czesc pozarta na pniu a nadwyzki do zamrazarki.
          To samo z bigosem. smile
          O, jeszcze mam zakwas zawsze w gotowosci bojowej. Zwykle do chleba
          ale z gorka produkowany wiec w razie potrzeby jest na barszcz w
          kryzysowej sytuacji smile

          Maz tez jest co nieco kulinarny ale on glownie miesiwo obrabia,
          zwlaszcza dzikie bo ja sie przelamac nie moge-do jedzenia tez
          niestety (wczoraj jelenia np) i wedzi, robi jerky itd

          Gotowanie to tez czesc edukacji (odmierzanie, jednostki wagi i
          miary, ulamki, procenty, czytanie, sztuka, zajecia z gosp. domowego-
          , zpt, ekologia, zywienie,chemia, biologia, troche geografii nawet,
          praca w grupie, integracja, organizacja itd, wiec jesli zaangazuje
          sie rjebjata, nie zabraniam bo z pewnoscia nie jest to czas
          stracony smile

          Dla mnie ogromnym ulatwieniem sa lokalne kontakty. Z racji zdrowia
          rowniez bo wiec jakiej jakosci sa to produkty.
          To ze na telefon czy mailem swinie moge zamowic czy warzywa, pare
          skrzynek jablek i ktos mi do domu przywiezie to jest ogromne
          ulatwienie.
          Ale to akurat zaleta w osobie gadatliwego, dociekliwego meza i
          mieszkania na wsi i w typowo rolniczo-sadowniczo-ekologicznej
          okolicy wink

          Co do sernika- ide zdecydowanie na latwizne czyli sera nie wyrabiam
          a po prostu kupuje dostepny u nas w supermarkecie quark albo polski
          President smile i ucieram tylko jajka, ubijam bialka, dodatki i
          mieszam smile Gotowe!
          Sernik dietetyczny chilli bez spodu jest. Zapraszam przez kanal smile
    • mama5plus Re: kuchnia 05.02.09, 18:34
      Ups! przypomnialo mi sie kolejne jak dla mnie ulatwienie smile

      Robie w duzych ilosciach sos jablkowy i krojone grubiej,
      pasteryzowane jablka, ktore pozniej swietnie nadaja sie do szybkiej
      szarlotki.
      Puree gruszkowe(tez zamkniete w sloikach) swietne do muffinow ( a
      te z kolei wybitnie szybkie w produkcji sa)
      Spod do szarlotki tez mozna w wiekszych ilosciach wyprodukowac i
      zamrozic w porcjach.
      Jesli robie tylko z zoltek i na zapas, bialka wykorzystuje na pniu
      do ciasteczek cynamonowych albo kokosanek.
      Podobne zuzytkowanie jesli robie lody na bazie zoltek.
      Ew bialka zuzywam do muffinow czy nalesnikow (ale to dietetycznych
      a la Montignac)
      Jesli na biezaco, piana z bialek idzie na gore szarlotki a la
      plesniak.smile
      • wegielek Re: kuchnia 05.02.09, 20:57
        dziewczyny, szacuneczek dla was smile
        jestescie niesamowite!

        dziekuje wam. dalyscie mi do myslenia tymi ulatwieniami. ja sobie
        raczej zycie utrudniam. winnam redakcji wdziecznosc za ten temat -
        inaczej na wiele pomylow w zyciu bym nie wpadla smile
        • luxnordynka Mamo5plus 05.02.09, 22:01
          zaintrygowalas mnie swoimi postami kulinarnymi. Jestes kopalnia wiedzy. Moze
          mialabys czas mnie troche wyedukowac. Przykladam duza wage do zdrowego
          odzywiania, a przynajmniej tak myslalam do teraz, hehe. Nazwy potraw, ktore
          podajesz sa mi zupelnie obce, skad bierzesz pomysly na gotowanie? Mam niejadkow
          w domu, ale moze to bylby sposob na nich, zreszta fajnie znow cos nowego
          poprobowac to rozwijajace dla kury domowejwink. No i ja tez mam mozliwosc swinke
          sobie zamowic, tylko nie wiem co z nia poczac. Pozdrawiam, Ewa
          • mama5plus Re: Mamo5plus 26.02.09, 19:18
            Przepraszam, dopiero teraz zajrzalam do watku. Mam wlasnie ekipe od
            okien w domu wiec nie moge za bardzo przysiasc i sie rozpisac ale
            jak tylko skoncza napisze i o kielbasie i o swince calej i o
            dziczyznie tez troche moge wink
            • mama5plus Re: Mamo5plus 26.02.09, 19:30
              A w miedzyczasie polece Wam bardzo fajne forum ktore jest mi
              inspiracja i odswiezeniem przepisow babcinych i maminych roznych na
              wyroby dla miesozernych wink
              www.wedlinydomowe.pl/
              Kielbase jeszcze robie w wersji angielskiej taka do pieczenia czyli
              biala. Mozna na rozne sposoby, z dodatkiem pora, cebuli i szalwi
              itd. Cos w tym stylu:
              picasaweb.google.com/sawlscookbook/Savoury#5133864991885957026
              Latwe i pyszne smile

              druga wersja do z wedzarni.
    • mamamaria3 mama5plus 06.02.09, 08:58
      a jak się kiełbasę robi? Ja ma takie dzieciaczki, co kupnej nie
      mogą, piekę mięso na wędlinę, ale odmiana by się przydała. Kiedyś
      próbowałąm zrobić parówki, ale porażka...
    • anna_sla Re: kuchnia 06.02.09, 10:40
      Ponieważ ja nigdy prawie nie jem przed dziećmi, czekam aż one zjedzą, a ponieważ
      trzeba ich w kuchni pilnować co by ściany nie były pomazane wyżej niż są, więc w
      tym czasie myję naczynia. Oczywiście nigdy nie udaje mi się ich umyć wszystkich
      od razu, więc podejść robię kilka razy dziennie big_grin a potem kilka talerzy,
      miseczek na bieżąco, bo kiedy pierwsze już zje a ostatnie jeszcze nie, to po tym
      pierwszym czy drugim umyć już można. Myję również za każdym razem kiedy czekam
      aż zagotuje mi się woda na herbatę, zawsze to kilka kubków do przodu big_grin
      Nienawidzę mycia godzinnego garów. W kuchni nie mam miejsca na zmywarkę, gdyby
      nie to pewnie na 80% kupiłabym se..

      co do gotowania, to rzeczy bardziej pracochłonne robię tylko raz w miesiącu.
      Poświęcam dzień i robię wówczas np. pierogów na cały miesiąc, gołąbki i bigos do
      słoików i wekuję je.
      • luxnordynka mamo5plus 27.02.09, 09:52
        powalilas mnie tymi zdjeciami. Napisz, jak takie fajne jedzonko wplywa na Wasze
        figury. Ja bym chyba jedla non stop, kosztowala itd. nie mam silnej woli wiec
        bylabym po prostu gruba i tyle by bylo z tego zdrowego odzywiania. Podziwiam
        szczerze Wasza pasje! Zreszta nie tylko ta. Pozdrawiam, Ewa
        • mama5plus Re: mamo5plus 27.02.09, 13:31
          Hehe, to jedzonko na zdjeciach, w szczegolnosci slodkie, to
          historia smile
          A i w historii nieczesto pieklam, raczej z jakiejs okazji bo ja z
          natury malo slodka jestem. wink Raczej wytrawna smile
          Ale od dluzszego czasu jemy w/g zasad Montignaca czyli pokarmy o
          nizkim IG, dobre tluszcze, unikanie pewnych polaczen( m in dlatego
          wole wedliny robic sama bo nie mieszam tam np bulki tartej) i wplywa
          to tak ze je sie do syta a jednoczesnie nie mam ochoty na podjadanie
          czy slodkosci. Moj maz ktory jest z natury szczuply ale mial problem
          z przegryzkami mdzy posilkami wlasnie i ciagnelo go do slodkiego,
          pozbyl sie nie tylko problemu ale i kilku kg ktore nawet nie
          sadzilam ze ma w nadwyzce.
          Dzieci tez sa szczuple. Maja dobry apetyt ale krzywia sie na to co
          niezdrowe co tez przypisuje diecie wlasnie ( bo na mnie tez tak to
          dziala).
          Ulubiona potrawa to chleb ciemny na zakwasie, z oliwa z oliwek i
          czosnkiem wink
          Oraz wszelkiej masci makarony wloskie w dosc prostej postaci a to
          latwo wg Montiego przygotowac.
          Jedza duzo warzyw, owocow skrzynkami, lubia orzechy i ogolnie w
          najprostszej postaci.
          Ja bez cwiczen i glodzenia sie trace pociazowe kg nabyte przy mniej
          zdrowym zywieniu niestety.
          Wlasciwie nie kupujemy juz wysoko przetworzonych pokarmow bo te
          wlasnie zuzywaja malo energii podczas trawienia a wchodza w biodra
          skuteczniesmile i powoduja nadmierne laknienie.
          Pieke teraz oczywiscie ale w/g powyzszych zasad i mam kilka
          sprawdzonych przepisow ktore sie w nie wpisuja. Np tort orzechowy,
          sernik, muffiny itd
          Nie uzywam cukru rafinowanego. Jedynie owocowe czy stevie (tez
          naturalna). Syrop z agawy, dzieci miod, melase.
          • mama5plus Re: mamo5plus 27.02.09, 13:39
            Zerknelam teraz do albumu jeszcze... jesli chodzi o wytrawny to tam
            znakomita wiekszosc z tych rzeczy ktore nie wchodza w biodra a wrecz
            maja dzialanie odwrotne.smile
            W slodkosciach znaczna czesc tez tak skomponowana ze daje efekt j/w
            Krotko mowiac z czystym sumieniem moge polecic wink
            A po wyregulowaniu wagi i gospodarki insulinowej/pracy trzustki
            wszystko z umiarem-taki dobrze wyregulowany organizm powinien
            wiedziec kiedy powiedziec stop np po jednym kawalku pizzy czy porcji
            banoffi raz na ruski rok smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka