luxnordynka
02.05.09, 20:35
zeby znow byc mamą, której sie wiecej chce (nie tylko gotowac,
sprzatac,chodzic na spacery, bawic sie z dziemi na siedzaco i z
poczucia obowiazku), kiedys szalalam z dziemi, gonilam sie,
skakalam, w ogole jakos wiecej radosci i zachwytu bylo. Teraz jest
radosc ale bez zachwytu no i wiecej zrzedzenia, nakrecania sie,
podnoszenia glosu. Cale wychowanie ostatnio opiera sie na warunkach-
zrob to...to ja zrobie to..., zle mi z tym. Natchnijcie mnie jakos,
tylko nie piszcie, ze to przejdzie, bo ja ostatnio czuje sie jak
mama z przesytam dzieci. A z drugiej strony tak bardzo sie ciesze,
ze nie musze pracowac i moge spokojnie sobie pozwolic na bycie z
dziecmi, nie liczac kazdego grosza. Skad to dziwne nawet nie
fizyczne zmeczenie. Nie wiem, czy mnie rozumiecie-jest radosc,
fajnie spedzany czas z dziecmi, usmiech, dobre relacje z mezam, a
jednoczesnie takie dosc zimne relacje z dziecmi, nasrtawienie na
narzekanie... Niech mnie zmobilizuja te mamy, ktore akurat teraz
maja wyż wychowawczy! Prosze!. Pozdrawiam, Ewa