Dodaj do ulubionych

zmobilizujcie mnie, prosze

02.05.09, 20:35
zeby znow byc mamą, której sie wiecej chce (nie tylko gotowac,
sprzatac,chodzic na spacery, bawic sie z dziemi na siedzaco i z
poczucia obowiazku), kiedys szalalam z dziemi, gonilam sie,
skakalam, w ogole jakos wiecej radosci i zachwytu bylo. Teraz jest
radosc ale bez zachwytu no i wiecej zrzedzenia, nakrecania sie,
podnoszenia glosu. Cale wychowanie ostatnio opiera sie na warunkach-
zrob to...to ja zrobie to..., zle mi z tym. Natchnijcie mnie jakos,
tylko nie piszcie, ze to przejdzie, bo ja ostatnio czuje sie jak
mama z przesytam dzieci. A z drugiej strony tak bardzo sie ciesze,
ze nie musze pracowac i moge spokojnie sobie pozwolic na bycie z
dziecmi, nie liczac kazdego grosza. Skad to dziwne nawet nie
fizyczne zmeczenie. Nie wiem, czy mnie rozumiecie-jest radosc,
fajnie spedzany czas z dziecmi, usmiech, dobre relacje z mezam, a
jednoczesnie takie dosc zimne relacje z dziecmi, nasrtawienie na
narzekanie... Niech mnie zmobilizuja te mamy, ktore akurat teraz
maja wyż wychowawczy! Prosze!. Pozdrawiam, Ewa
Obserwuj wątek
    • mamaanieli Re: zmobilizujcie mnie, prosze 02.05.09, 21:20
      a musisz skakać, szaleć i hurraradoście macierzyć?? wink)) ja tam nigdy
      tak nie miałam. i jakos nie żałujęwink)) pozdrawiam ciepło i majowowink)0
      • luxnordynka Re: zmobilizujcie mnie, prosze 02.05.09, 22:31
        Mamoanieli, jasne, ze nie musze. Oczywiscie dla celow watku, troche
        przesadzilam. raczej chodzi mi o nastawienie do dzieci, takie
        bardziej narzekajace niz radosne, wciaz dyskusje, marudzenie malo
        swobody, luzu... trudno mi to wyjasnic, pozdrawim, Ewa
    • mamamaria3 Re: zmobilizujcie mnie, prosze 03.05.09, 07:28
      ja ciebie luxnordynko chyba rozumiem - i wiem, że powinnam odpocząc
      od dzieci (normalnie jak się pracuje na etacie to ma się urlop)
      tylko, ze nie mam jak. Nie ma z kim ich zostawić, żebysmy mogli
      wyjechać z mężem choćby na dzień. Czekam z utęsknieniem, aż ta
      sytuacja się zmieni
      • znowu_mama Re: zmobilizujcie mnie, prosze 03.05.09, 14:13
        A ja mam dziś wolnesmile) Mąż zabrał całą trójkę do babci, bo ja jestem
        chora. No i z tej radości nie wiem co robić. W każdym razie uważam,
        że niezbędne jest takie niewidzenie raz na jakiś czas, coby dzieci
        bardziej cieszyły.
        ja wyżu wychowawczego aktualnie nie przechodzę z racji kolejnej
        ciąży i przeprowadzki, które trochę mnie psychicznie osłabiły. Też
        krzyczę na starszaki i w ogóle troche mnie ostatnio drażnią. Tylko
        do najmłodszego mam masę cierpliwości i zapału. No i każdy dzień
        kończę wyrzutami sumienia, jaka byłam wredna i że jutro się
        postaram. i co? i nic. mam nadzieję, że to chwilowe. Albo sobie nie
        radzę z tą ilością jednak.
    • 5ala Re: zmobilizujcie mnie, prosze 03.05.09, 21:05
      Może pomógłby dłuższy sen, samotny spacer po sklepach, wolne popołudnie z książką/internetem, czas na rozwijanie własnych zainteresowań, albo jakiś aerobic raz w tygodniu. Dobrym pomysłem są też cotygodniowe wyjścia z mężem do kina , restauracji.Ktoś to już tu chyba polecał kiedyś.




    • asia889 Re: zmobilizujcie mnie, prosze 06.05.09, 10:27
      A ja mam zupełnie inną metodę. Ponieważ nastroje dzieci odbijają się na nastroju
      matki i vice versa, to warto zrobić razem coś co sprawia Wam wszystkim
      przyjemność. Coś w rodzaju zgrupowania integracyjnego, bez poganiania i
      upominania, taki relaks dla wszystkich. Może wycieczka dla wszystkich z żarciem
      i deserem na mieście?
    • rene41 luxnordynko dobrze Cie rozumiem 06.05.09, 13:51
      Ostatnio lapie sie na tym ze ja niemowie do dzieci tylko krzycze niewiem dlaczego sad Droga do szkoly Mateuszka wydaje sie byc bardziej stroma i bardzo meczaca wiec zaczynam wymyslac ze to moze wina wozka ze potrzebny inny . W domu jak cos robie to robie do upadlego i denerwuje mnie to ze musze 3x zamiatac trociny chomika. Dzis Maz mnie mocno wkopal na wizyte z polozna miala byc na14 a byla o 9.30 sadNiemoglad dodzwonic sie do brata meza zeby poszedl ze mna bylam juz tak zla ze chcialam nieisc. Jak wracalam z poradni Michal sie rozplakal i tak wyl przez cala droge i jeszcze ze 25 minut w domu . Az mnie glowa rozbolała niemoglam mu wytlumaczyc ze zostajemy w domu i jego placz nic niezmieni.
      Chyba jestem zmeczona i to dlatego .Jest wiele zeczy ktorych nieumiem badz niemoge sama zrobic i to mnie dobija (chociazby to ze nieznam jezyka lub brak prawka) Ciagle zaluje ze w polsce niezrobilam prawka sad
      Nielubie prosic nieumiem i chyba nigdy sie nienaucze a bedac w angli potrzebuje sporo pomocy sad bede plakac.
      • w_iika Re: luxnordynko dobrze Cie rozumiem 06.05.09, 14:38
        Może nie powinnam sie wypowiadac, bo mam tylko dwójkę, ale dobrze wiem, o czym
        piszesz. Kilka miesięcy temu też tak miałam.
        1. "Wstając" po kolejnej bezsennej nocy, usmiechałam się na siłę. Dzieciaki
        jeszcze zaspane też sie usmiechały, i potem od razu radosniej było. Teraz znów
        usmiecham sie bez przymusu, bo wiem, że znów czeka nas przyjemny wspólny dzień.
        2. Zaczęłam czytać poradniki nt wychowywania dzieci,i blogi o dzieciach, czego
        wcześniej nie robiłam - dzięki temu nabierałam zapału i moje codzienne
        "obowiązki" postrzegałam w innym swietle.
        3. Pewnego dnia, gdy wieczorem znów przesladowała mnie myśl, że oprócz jęczenia
        i sykania (staram sie nie krzyczeć) niewiele zrobiłam, pochyliłam sie nad moją
        starszaczką i gdy usłyszałam ten jej spokojny oddech, dotarło do mnie, że ten
        mały człowiek za kilkanascie lat od nas odejdzie. I nie chcę, żeby swoje dzieci
        wychowywała zgodnie z zasadą "robię wszystko inaczej niz moja mama", I wtedy też
        uswiadomiłam sobie, że przeciez moich dzieci mogłoby nie być. Co ja bym zrobiła,
        gdyby ich nagle zabrakło?! I gdy to sobie uświadomiłam, i gdy raz czy dwa
        zostawiłam mężą z dwójką, i poszłam pobiegać, i gdy zaczełam chodzic na
        angielski, to znów czuję , że jest jak powinno być.
        Podziwiam mamy z wiecej niz dwójką, ja tez bym chciałą trzecie, ale ono cos się
        zjawić nie chcesmile
        • luxnordynka Rene? 06.05.09, 16:57
          mocno Cie pozdrawiam, na emigracji chyba w takich trudnych momentach
          jest jeszcze gorzej. Masz zamiar uczyc sie jezyka? Jak dlugo
          mieszkacie juz w Anglii? Mi juz przeszlo, jeszcze do zachwytow nie
          doszlo, ale jakas mobilizacja sie pojawila. Mam zamiar zapisac sie
          na wieczorny kurs luksemburkiego. A dzis jade na rower, jak maluchy
          zasna...Mam nadzieje ze i Ty poweselejesz, czego szczerze Ci zycze.
          Pomysl tez ze takie nowe sytuacje-wizyta u poloznej itd to miejsca,
          gdzie oswajasz sie z jezykiem, poznajesz codziennosc w kraju w
          ktorym zyjesz, Ewa
        • luxnordynka Dzieki Wika, 06.05.09, 16:58
          takie proste prawdy jakos zawsze docieraja do mniesmile), Ewa
    • annalorenka Re: zmobilizujcie mnie, prosze 06.05.09, 20:51
      Ciekawy temat. Ja mam bardzo podobnie, ale już przestałam się tym przejmować i
      nie uważam tego za powód do zmartwienia. Myślę, że główne przyczyny takiego
      stanu rzeczy (u mnie) to:

      1. dzieci są większe i tym samym nie są to już słodkie bobasy - częściej pyskują
      i są bardziej wymagające tzn. np. mojemu starszemu nie wystarczy poczytać -
      trzeba jeszcze to poczytanie zorganizować tak, żeby maluchy nie przeszkadzały,
      bo on przy okazji chce pogadać,

      2. dzieci większe - a ja starsza - nie mam już dwudziestu lat i ciężej
      przechodzę nieprzespane noce lub inne podobne "atrakcje";

      3. trochę się zmieniłam - sama też stałam się bardziej wymagająca - potrzebuję
      codziennie jakiegoś czasu dla siebie (np. 20 minut gimnastyki lub kręcenia
      hulahopem, posłuchania radia, poczytania własnej ksiązki itp.) - kiedyś nie
      potrzebowałam regularnej "własnej przestrzeni" - teraz potrzebuję tego znacznie
      więcej (starzeję się?). Więc jeśli mi się nie uda takiej przestrzeni osiągnąć,
      to sie szybciej wściekam na dzieciaki;

      4. stałam się bardziej surowa wobec dzieci - tzn. jak najstarszy był jedynakiem
      to mógł sobie więcej pobrykać, bo ja i tak dawałam radę ogarnąć dom; teraz
      dzieciaki bardziej zapędzam do dyscypliny, bo inaczej utonęlibysmy w bałaganie i
      brudzie - wychowywanie to "ciągła droga pod górkę" więc silą rzeczy nie zawsze
      jest miło i przyjemnie.

      rZeczywiście, nie ma już tak często atmosfery "świeżości" i entuzjazmu; w końcu
      ja też nie jestem już świeżo upieczoną mamą. Więcej rutyny.
      Staram sie na dzieci moje jednak nie narzekać, bo wiem że może je to
      uwarunkować do utrwalenia złych nawyków. Nawet kiedy nie słyszą, najczęściej nie
      mówię o nich źle, żeby też i siebie nie uwarunkować.

      Pozdrawiam

      ania

      • domagda Re: zmobilizujcie mnie, prosze 07.05.09, 11:07
        Miewam podobnie, szczególnie jak najmłodsza ma koło roku. Przy
        przedostatniej(szóstej) córce wymyśliłam wyjścia indywidualna z każdą z pięciu
        starszych, raz na tydzień dla mnie, dla nich raz na miesiąc. To były wyjścia na
        kilka godzin, kiedy robiłyśmy to, na co obie miałyśmy ochotę. Przy różnych
        aktywnościach całym, albo częścią stada zawsze ktoś był niezadowolony, znudzony,
        zmęczony i na dodatek brakowało mi tego kontaktu w cztery oczy z każdą z coraz
        starszych córek. Wymyśliłam to, jak bliźniaczki były małe, trzy starsze też nie
        za wielkie, ale miło spędzało się nam razem czas. Potem ponownie zaczęłam trzy
        lata temu, niestety po urodzeniu najmłodszej nie udało mi się utrzymać
        regularnych wyjść sam na sam z jedną z córek. Brakuje tego im i mnie. Planuję
        wrócić do tej praktyki. Dzięki tamu i dziewczynki miały mamę tylko dla siebie
        czasem, ja odpoczywałam, bywałam w muzeach, sklepach, kinie, teatrze. Łapałam
        też kontakt lepszy z córkami, dzięki temu łatwiej mi było walczyć z codziennością.
        Polecam ten sposób, to nie musi być długo, wystarczy dwie trzy godziny w
        tygodniu, albo nawet co dwa tygodnie- bo Ty masz 3 starszych dzieci, prawda? Mój
        mąż chętnie przystał na taki plan, widział, że tego potrzebujemy. Miałam też
        chęć zorganizować podobnie czas córka z tatą, może się uda po wakacjach.

        I odpoczywaj, dbaj o siebie, niech dzieci też uczą się o ciebie dbać.

        Nie wiem, czy to pocieszenie, ale jako mama 13 latki mogę napisać, że dzieci
        nagle przestają męczyć mamę swoją obecnością. Chcą same, z koleżankami,
        kolegami, no mama powinna dać pieniądze na kino i popkorn, oraz zakupy wink
        Patrząc na najstarszą, cieszę się, że młodsze domagają się mojej obecności i
        zaangażowania w ich sprawy.

        Mam 7 córek, od 13 lat do roku smilebo pewnie w moim zagmatwanym opisie można się
        pogubićwink

        • luxnordynka Re: zmobilizujcie mnie, prosze 10.05.09, 22:01
          Domagda, bardzo fajny pomysl. Ciekawe, ze jak wielodzietna mama
          zostaje z 1 dzieckiem, to tak jakby zostawala samasmile. Masz 7
          córek??? Jestem pod wrazeniem.... Ja raz w miesiacu chodze z moja
          dziewieciolatka na basen wieczorami, a teraz planuje tez wyjezdzaz z
          siedmioletnim Krzysiem na rower. Ten indywidualny kontakt jest b
          wazny. Wojtus ma niecale 3 latka, Marysia 10 mies wiec jeszcze
          poswiecam im duzo czasu, jak starszaki sa w szkole. Pozdrawiam, Ewa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka