Dodaj do ulubionych

Pytanie do Wloszek - szkoly

21.04.11, 10:33
Czy we Wloszech jest jakis ranking szkol? Jak sprawdzic czy szkola jest dobra?
Musimy pomieszkac troche w Rzymie. Zapisalismy malego do angielskiej szkoly, ale jest na liscie oczekujacych, jako pierwszy, ale trudno przewidziec czy bedzie mial miejsce i potrzebujemy czegos w razie gdyby sie nie dostal.
Jest prywatna szkola kilka krokow od domu, sa miejsca dla pieciolatkow, ale nic o tej szkole nie wiemy i nie mamy kogo zapytac.
Obserwuj wątek
    • sylwek07 masz czynny e-mail gazetowy? 21.04.11, 15:43
      • greentea2 Re: masz czynny e-mail gazetowy? 21.04.11, 15:58
        Mamsmile
    • sylwek07 pytanie czeka na gazetowej poczcie 23.04.11, 13:13
      • dorrit Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 29.04.11, 13:05
        nie ma rankingu.
        Ogolnie uwaza sie tu, ze wloska szkola podstawowa jest raczej dobra oraz, ze im wyzej, tym gorzej... ale to takie uwazanie. Wydaje mi sie, ze mozna mowic o dobrych/zlych szk. srednich i liceach ale trudno o podstawowkach. Z tym, ze mam na mysli panstwowe.
        W prywatnej bedzie lepiej, jesli idzie o warunki, troche pewnie lepiej, jesli idzie o opieke, duzo lepiej pod wzgl. wyboru dodatkowych zajec (platnych), nie lepiej, najwyzej tak samo, jesli idzie o "normalna" nauke.
        Jesli idzie o panstwowe, to mozna zwrocic uwage na mieszkancow dzielnicy tj. o nasycenie imigrantami (jest rejonizacja w szkolnictwie podst.). W naszej dzielnicy jest jedna szkola, gdzie jest sporo dzieci imigrantow i tam, wg niektorych rodzicow, ktorzy po zasiegnieciu info postanowili NIE zapisywac tam dzieci, idzie trudniej realizacja programu.
        Formalnie wazne, aby Wasza angielska szkola miala uprawnienia wloskiej albo brytyjskiej. Niedaleko mnie jest np. szkola angielska, ktora uczy wg programu brytyjskiego i ma jej uprawnienia.
        Pozdrawiam
        • greentea2 Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 29.04.11, 15:09
          Dzieki Dorrit.
          Znalezlismy fajne szkoly, maz wlasnie odwiedzil jedna z nich, czekam na relacje, wloska prywatna, ale z jezykiem angielskim i prawdopodobnie moglibysmy zorganizowac rowniez francuski.
          Angielskie odwiedzi chyba w poniedzialek.
          Bedzimey mieszkac w dzielnicy, w ktorej jest niezly wybor szkol.
          Mieszkasz w Rzymie?
          • cuciolo Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 30.04.11, 17:37
            Zgadzam sie z dorrit. Szkoly wloskie podstawowe sa raczej dobre, gorzej ze srednimi. Ja mieszkam w miasteczku pod Rzymem i u mnie bolem jest brak sali gimnastycznej oraz poziom stolowki, raczej marny. Jesli chodzi o edukacje tzn poziom, od poczatku dzieci sa wziete do galopu, moja mloda ma szczescie ze trafila do klasy 15 osobowej to i atmosfera jest bardziej kameralna no i inne podejscie nauczyciele. Generalnie nie narzekam. Angielski od poczatku szkoly
            A zwroc uwage na odleglosc od domu do szkoly. Rzym to korki, smog i nieustanna frustracja komunikacyjna. Przekalkuluj co lepsze: droga szkola blisko domu czy codzienne przedzieranie sie przez wieczne miasto
            pozdr
            anka
            • greentea2 Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 30.04.11, 18:31
              Cuciolo, o korkach wiemy, wszak moj maz jest Wlochem i czesto tam bywamy, juz mam ciarki jak pomysle, ze bede musiala sama jezdzic po Rzymiesmile
              Sprawdzilismy wloska prywatna podstawowke, jest bardzo przyjemna, otoczona mnostwem zieleni, a moj maly musi sie wybiegac, maja nawet mini basen latem. Gorzej z jezykami, musielibysmy wykombinowac prywatne korepetycje angielskiego i francuskiego, bo to glowne jezyki mojego dziecka wiec poziom wloskiego przedszkola raczej nie dla niego, ale godzina codziennie to zawsze cos.
              Mamy nadzieje sprawdzic ang szkole w poniedzialek, maz tam tylko podjechal i nie ma gdzie parkowac, a to jak wiadomo jest duzym problemem, moj maly konczy w sierpniu 5 lat dopiero i sam z samochodu nie pojdzie do szkoly. Musimy to sprawdzic jeszcze.
              Mamy niezla szkole kilka metrow za brama, ale niestety jest katolicka i zbyt "powazna".
              • dorrit Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 03.05.11, 11:20
                Hej, Greentea, owszem mieszkam w Rzymie (a dokladnie - pod miastem, chyba troche jak Cuciolo, w kazdym razie naleze do Comune di Roma).
                Nasze dzieci chodza do szk. podst. kolo domu, a ze oboje pracujemy w Rzymie (godzina drogi), wiec ida troche wczesniej, do swietlicy ciut przed 8 (albowiem lekcje zaczynaj sie o 8,30). Nasza klasa konczy zajecia o 16,30. I tu kolejny problem - pracujac w normalnym wymiarze godzin nie dojedziemy na te godzine do szkoly. Ale raz dzieci maja dodatkowy angielski z native'm, na szczescie w szkole, raz zajecia sportowe - po lekcjach w szkole, czasem sie zwolnie z pracy, w pozostale dni odbieraja ich tesciowie o 16,30, na szczescie mieszkajacy w okolicy...
                Czyli szkola kolo domu jest b. wygodna jesli Wasze godziny beda skoordynowane ze szkolnymi.

                Z parkowaniem o 8,30 i o 16,30 jest trudno chyba przed wszystkimi szkolami, np. nasza jest przy szerokiej ulicy, jest pas parkingowy a i tak miejsca nie wystarcza. Chyba tym nie m sie co za bardzo sugerowac, jesli szkola ma glownie zalety, nie zostawiacie samochodu na godzine tylko na max 3 minuty, tutejszym zwyczajem zostawicie go na ten czas na swiatlach awaryjnych w drugim rzedzie (tzw. doppia fila... w miescie bywa tez terza fila... bez komentarza).
                pozdr
                • greentea2 Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 03.05.11, 11:51
                  Dorrit, akurat ta szkola, o ktorej myslelismy jest polozona na waskiej drodze jednokierunkowej na wysokiej gorce, nie ma absolutnie mozliwosci zostawienia samochodu nigdzie nawet po wloskusmile Nie wiem jak ludzie to robia. My musimy z malym troche posiedziec przed zajeciami wiec koniecznie musze miec parking.
                  Godziny szkoly odpowiadaja nam jakiekolwiek, ja nie pracuje, maz na razie tez niesmile Szkola, ktora prawdopodobnie wybierzemy ma i parking i jest otwarta do 19. Ale jeszcze sprawdzimy angielska St. George's.
                  • cuciolo Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 03.05.11, 13:26
                    tak sie zlozylo ze ja nie pracuje bo maz pracuje w Rzymie prawie godzina dojazdu. Mieszkam pod szkola i przedszkolem, prowadzi waska droga i non stop mam zablokowana brame, bo tu ludzie zastawiaja wszystko, mieszkam od 6 lat w miasteczku wiec troszeczke sie przyzwyczailam. I tak nie znajdziesz idealnej szkoly, nie ma wyjscia posiedzisz z mlodym w samochodzie a jesli dobra, ma jezyki i czasowo wam odpowiada to juz jest cos. I nie boj sie jezdzenia po REzymie. Ja mam prawo jazdy od 4 lat w tym roku zaczelam wjezdzac do Rzymu, samochod mi poobijali porysowali, mialam wypadek i zyje. Dasz rade. Pamietaj jest milion kretynow na ulicy ktorzy nie mysla skrecajac, nie wlaczaja kieryunkowskazow, nie patrza w lusterka albo jada ci na plecach. Zgubisz sie nieraz tak jak ja (wczoraj 2 razy) ale nauczysz ise jezdzic po tej dzungli rzymskiej
                    • greentea2 Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 03.05.11, 15:07
                      W sumie nie boje sie jazdy az tak bardzo, gorzej z parkowaniem, Belgia pod tym wzgledem rozpieszcza. W zasadzie nigdzie nie mozna dojechac autem, bo nie ma go gdzie zostawic, jeszcze nie widzilam parkingu w Rz. Kretynow i u nas jest masa, ale jak mowi moj maz we Wloszech przynajmniej czlowiek jest na to przygotowany, tu atakuja z zaskoczeniasmile Jezdze raz na jakis czas do Paryza sama, warunki podobne i poki co daje rade, tfu, tfu, bo jade za tydziensmile
                      Z tym jezdzeniem na plecach to jakies jaja normalnie, tylko we Wloszech to widzialam do tej pory.
                      Autostradami wloskimi jezdzilam juz, z Mediolanu do Toskanii czy Rzymu i jest w miare ok.
                      • dorrit Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 03.05.11, 15:52
                        jesli tak, to sobie swietnie poradzisz.
                        Hm, ja czasami jade komus na plecach... zwl. jak mi skreci przed tzw. nosem, przede mnie (a nie ma pierwszenstwa!) a potem sie wleeecze. A ja jak zwykle nie mam czasu...

                        St. George to dosc znana, bo juz 50-letnia, szkola ang., wiec chyba dobra... Jak dla mnie za droga (ale ze jest dokladnie z drugiej strony Rzymu, wiec na szczescie sie nie martwie, bo i tak tam nie jezdzilibysmy...).
                        Pozdrowionka
                        • greentea2 Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 03.05.11, 17:50
                          Tez mi sie zdaza pojechac na plecach, ale niedzielnych u nas od cholery i oszalec mozna czasem, niestety oni nic sobie z tego nie robiasmile Nigdy nie robie tego na autostradach.
                          Ja do tej pory nie jestem pewna na ktorym krancu mieszkamy, ale wazne, ze do morza bliskosmile
                          • dorrit Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 04.05.11, 12:41
                            Do morza to i ja mam blisko, bo mieszkam od str. poludniowo-zachodniej (miedzy dzielnica EUR a Ostia; a Ostia lezy nad morzem...).
                            Natomiast wnioskujac z polozenia szkoly St. George bedziecie raczej na polnocy Rzymu.
                            No, owszem, bedziecie miec blizej niz z Londynu...
                            • greentea2 Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 04.05.11, 13:04
                              Tak, na polnocy, w okolicy Cassia, a stamtad latwo wyjechac na obwodnice i do morza, pol godziny nam to zajmuje z sierpniu, bo wtedy najczesciej tam jestesmy.
                              Blizej, niz z Brukselismile
                              • azja1974 Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 17.05.11, 21:17
                                no to welcome to Italy!
                                moim zdaniem, jeśli macie zamiar wracać do Brukseli, albo Londka, to dajcie dziecko do szkoły angielskiej, bo nawet godzina codziennie z nativem nie wystarczy, żeby dziecko spokojnie zmieniło szkołę i kraj. ale to moje zdanie, a ja codziennie dojeżdżam 25 km spod Mediolanu do miasta do szkoły angielskiej... Widać w tym Rzymie macie lepszą opinię o szkolnictwie państwowym, bo tu u nas jest dokładnie odwrotnie - kto może posyła dzieci do prywatnej podstawówki, a potem ew. do renomowanego państwowego liceum. Chociaż i w naszej szkole mamy się denerwują, że dzieci do tyłu z programem i narzekają, na co tylko mogą. Ja jeszcze nie widziałam dziecka, który skończyłoby podstawówkę i nie umiało pisać, czytać i rachować, ale może mało widziałamwink
                                Mediolan pozdrawia Rzym!
                                • cuciolo Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 17.05.11, 21:36
                                  Roma saluta Milano
                                  a wogole po co prywatna podstawowka jak na poczatku wiadomo zygzaczki, alfabet, cyferki?? Moja jest w 2 klasie i ma teraz budowe liscia na scienze. Po kiego grzyba tak wczesnie biologia i to juz zaaawansowana? Wyobrazam sobie co sie dzieje w prywatnej...
                                  Moze w prywatnej wiekszy nacisk kladzie sie na jezyki obce?
                                  Z kolei w moim miasteczku jest jedna szkola srednia i nie ma dobrej opinii.
                                  • dorrit Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 18.05.11, 11:38
                                    No, niestety, program jest takze wg mnie przeladowany (i zadawane zbyt duzo do domu). Moje dzieci sa w III klasie podst., maja historie (zaczeli od prehistorii a teraz sa w poczatkach pisma) i geografie (zjawiska geograficzne), dwa zeszyty, sprawdziany, tyle ze podrecznik jest ten sam, polowa to hist. i polowa - geogr.
                                    Maja tez nauki/scienze czyli podstawy fizyki/chemii/biologii. Rzeczy ciekawe, owszem. Tylko za duzo do uczenia sie w domu (a w szkole siedza do 16,30). Niestety, tutejszy system opiera sie na pracy w domu, nie ma dyskusji (probowalam), wszyscy, zarowno nauczyciele jak i rodzice sa do tego przyzwyczajeni. Pozostaje tylko zacisnac zeby. Czasem sugeruje dzieciom, zeby cos sobie powtorzyli (na jutro jest zadane z geografii!) np. na przerwach, bo szkoda mi domowego czasu na spacer czy zabawe...
                                    Pozdrawiam
                                    • azja1974 wloskie szkoly 19.05.11, 11:23
                                      zgadzam sie, że program jest przeładowany i że za dużo zadają, ale jestem odosobniona w tej opinii, bo mamay włoskie się cieszą, jak jest dużo zadane - znaczy, że dzieci się uczą.
                                      też mam 1 dziecko w 3 klasie, 1 w pierwszej i 1 pierwszy rok w przedszkolu. a jak zadają na ferie (albo np. na dłuższy weekend - 4 dni wolnego, z czego codzinnie 1 godzina odrabiania lekcji, nie mówiąc o jeździe na nartach no i patologicznych przypadkach jak mój, kiedy po odrobieniu wszystkich lekcji zostawiłam szkolne plecaki w górach...), to wszystko się we mnie buntuje! w polsce nie wolno było zadawać nic na wakacje!
                                      dlaczego prywatna podstawówka? u mnie przeważył angielski, jako lingwistka i polka (moze w odwrotnej kolejności), nie chciałam, żeby włoski stał się tak bardzo dominującym językiem (choć oczywiście nim jest), chciałam, żeby dzieci bez wysiłku (i bez włoskiej wymowy) poznały angielski, nie ucząc się go świadomie (do labializacji mózgu czyli ok. 12 roku życia dziecko przyswaja język obcy w sposób naturalny, jak swój pierwszy język, potem już musi się uczyć). poza tym rodzina męża uważa, że szkoły publiczne są kiepskie - chyba głównie przez strajki. nie mam tutaj doświadczenia, więc trudno mi się wypowiedzieć.
                                      2 powód, który mnie przekonał do prywatnej podstawówki (i przedszkola, jeśli już o tym mowa), to sposób nauczania. kiedy zwiedzałam naszą szkołę, zanim zapisałam dzieci, byłam zachwycona - żadnych znudzonych min 25 dzieci "(choć w klasach mamy tyle samo, co w publicznych), kiedy pani coś mówi, a wszyscy śpią z otwartymi oczami. dużo pracy w grupach, podgrupach, projektów, kiedy to dzieci same robią research, a potem prezentują wyniki klasie (już od 1 klasy) super fajne gry edukacyjne, innymi słowy wiele metod przeniesionych z ELT, a jak wiadomo anglicy w metodologii uczenia języka obcego są mistrzami. poza tym duży nacisk na wartości humanistyczne, szacunek dla innych, reguły funkcjonowania w klasie, które dzieci same ustalają (oczywiście z pomocą nauczyciela). jednym słowem zakochałam się w tej szkole i po 6 latach (3 przedszkola i 3 podst najstarszego) nadal mi się podoba. jest to dla nas duże wyrzeczenie, też ekonomiczne, nie tylko logistyczne - te dojazdy...
                                      z drugiej strony myślę, że jeśli dziecko trafi na dobrą nauczycielkę, a takie są we wszystkich szkołach, to w zasadzie 99 % sukcesu. no i uważam, że tak naprawdę b. dużo zależy od rodziny - jeśli w domu się czyta, "konsumuje kulturę", podróżuje - to trudno takie obyte dziecko zepsuć nawet najgorszej nauczycielce w najgorszej szkole.
                                      pozdro dla mam i dzieci - niedługo wakacje!!!
                                      pytanie do mam rzymskich - chodzą wasze dzieci do szkoły polskiej? jak ją oceniacie?
                                      • dorrit Re: Azja - szkola polska 01.06.11, 12:16
                                        Dopiero teraz zauwazylam Twoje pytanie.
                                        Woze dzieci drugi rok do polskiej szkoly, raz na tydzien 3 godziny lekcyjne (nasza klasa ma od 17,35 do 20,05, wczesniejsze sa chyba od 15,30), zajecia dla klas I-III sa na vicolo Doria przy placu Weneckim. Zwykle sie spozniamy... Tam tez zalezy od nauczyciela. Dzieci b. lubia "pana Andrzeja" - bezproblemowy, poczucie humoru, jako nauczyciel - nie wiem. Nasza pani wg mnie jest OK. Niestety, moje dzieci (zwlaszcza jedno) nie cierpia jezdzic do polskiej szkoly. Pojely, ze nie jest obowiazkowa. Sa tez zmeczone (we wloskiej sa od 8 do 16,30), wolalyby sie bawic, wiadomo... i to jest najwiekszy problem. Nie chcialabym, aby sie zniechecily w ogole do polskosci (na razie jeszcze nie ma to miejsca, polska szkola a Polska - letnie pobyty, filmy, ksiazki, opowiesci itd. - sa traktowane osobno...).
                                        Drugi problem - dojazdy. Z pracy do domu dojazd zajmuje mi minimum godzine. Z domu do szkoly pol. - jakies 45 min. Samochodem nie da sie, nie ma gdzie parkowac i za dlugo trwalby powrot (o tej porze w naszym kierunku posuwa sie korek gigant). Szybciej jest komunikacja miejska. Jednak nie zawsze moge sie zwolnic z pracy na tyle, by odebrac dzieciaki o 16,30 z wloskiej szkoly. Zatem czasem dowiezie ich moja kuzynka do Piramide a ja je odbieram stamtad i jedziemy, juz szybko, do piazza Venezia.
                                        Szkola uzywa podrecznikow "Wesola szkola i przyjaciele" - podrecznik i karty cwiczen.
                                        Przed wakacjami sa organizowane wycieczki (zasponsorowal sporo konsulat w tym roku), byla np. 3 dniowa (od IV klasy wzwyz chyba) do Mirabilandii, Bolonii i Reggio Emilia, chyba 60 euro za 3 dni, w tym hotel i kolacje - to prawie nic... Bedzie na Wezuwiusz i do Zoomarine. Byla Spartakiada w Villa Doria Pamphilj (nie bylismy...). Bedzie wyjazd do Polski dla starszych klas (chyba 10-dniowy).
                                        Najmniej moge powiedziec o samej nauce. Bo z tym najgorzej, jesli nie pracuje sie w domu albo robi malo (nasz przypadek, jestem z czasem na bakier, a dzieci same nie zabiora sie do zadnych lekcji, ani wloskich ani tym bardziej polskich) i jesli sie jest w mieszanym malzenstwie. Ale lepszy rydz niz nic (to przyslowie powtarzaja tez moi synkowie...).

                                        Na marginesie: gratuluje dobrego wyboru prywatnej szkoly (dla nas to bylby zbyt duzy wydatek, a w poblizu i tak nie masmile). W tym roku mielismy szczescie co do nauczycielki angielskiego, tej w ramach normalnego programu - ma dobra wymowe (oprocz tego dzieci mialy 1,5 godz tygodniowo po szkole z native'm) i chyba ciekawie prowadzi lekcje. Ostatnio moj Franio powiedzial, ze porownano jego wymowe z "madrelingua", dumny byl. Owszem, zla nie jest. Na szczescie tu moge ich korygowac. Wymowa to oczywiscie nie wszystko, a raczej tylko poczatek...
                                    • cuciolo Re: pytanie czeka na gazetowej poczcie 09.06.11, 15:10
                                      jestem w szoku ze takie wymagania stawia sie trzecioklasistom. Jeszcze rozumiem tabliczke mnozenia od 1 do 10, rozbior gramatyczny ze zdania ktorego ja nie pojmuje, ale te wszystkie michalki. Moja w ostatni wekend szkoly wkuwala na poniedzialek terkst o wodzie. Porabane to wszystko. 2 klasa podstawowki
                                      Dorze ze lubi czytac i uczyc sie
    • greentea2 Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 30.05.11, 21:42
      Ze szkolami idzie nam pod gorke niestetysad
      W St. George nie bylo miejsc.
      Czekamy na decyzje innej szkoly, ale maja takie wymagania, ze trudno mi powiedziec czy w ogole mamy szanse. Nasza szkola musiala wyslac im "prace" i zdjecia Julka, obecna nauczycielka rozmawiala z dyrektorka na jego temat. Strasznie wymyslaja, chca ze zeby wszystkie dzieci w grupie byly na tym samym poziomie zeby nauczyciel nie musial sie bardzo napracowac... Nie wiem co z tego wyjdzie, niby angielski jest jego glownym jezykiem, ale tez nie do konca, bo nie jest przeciez z anglojezycznej rodziny i to moze przewazyc.
      Mamy niezlego stresa.
      • dorrit Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 31.05.11, 16:08
        Co Ty, nie warto się martwić! Jeśli się uprą, że nie, to łaski bez. A może jednak się nie uprą?
        W "najgorszym" razie zapiszecie go do którejś szkoły podstawowej w pobliżu, które to szkoły, jak pisałam, ogółem mają dobre opinie a dzieci w tym wieku, jak wiadomo, od razu chwytają język i się dobrze adaptują. I tak nieźle, że będzie chodził do nowej szkoły od początku roku szk. a nie np. od połowy.
        • greentea2 Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 31.05.11, 20:16
          Nam zalezy na angielskim, boje sie, ze w ciagu kilku miesiecy moze zapomniec, a nawet jesli nie to nie bedzie tego jezyka rozwijal.
          Wsciekla tez jestem, ze nie bedziemy miec angielskiej telewizji. Chcielismy zamontowac antene i dopiero teraz nas uswiadomiono, ze sygnal nie dochodzi. Co to kurka jest, trzeci swiat?
          • dorrit Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 01.06.11, 10:39
            Owszem, tu jest trzeci swiat.
            Nie wiem, o jakie programy Wam chodzi - niekodowane, BBC?
            Ja z niekodowanych polskich odbieram TVPolonia, TVKultura, Puls plus pare regionalnych i komercyjnych. Z BBC tylko BBCWorld.
            Rozwazcie abonament (monopolista jest SKY). Wiecej nie podpowiem, bo z braku czasu tv prawie nie ogladam; dzieciom wlacze czasem polskie kanaly z filmami animwanymi, a glownie - dvd. Mozesz o wloskie sprawy popytac na forum rodzicow we Wloszech (ukrytym):
            forum.gazeta.pl/forum/f,49501,Rodzice_we_Wloszech.html
            • greentea2 Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 01.06.11, 12:29
              Abonament nic nie da. Sygnal mozna zlapac jak sie ma antene trzymetrowa, a takiej na balkonie nie zamontuje raczej zwlaszcza, ze to nie daje gwarancji. Gdybym miala dom to bym probowala nawet i z wieksza. Przez glowe nam nie przeszlo, ze beda z tym problemy.
              Bedziemy kombinowac z internetem, ale to zupelnie nie to samo. Juz widze, ze dostane szalu po kilku tygodniach jak okres wakacyjny miniesmile
    • greentea2 Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 09.06.11, 15:50
      Uff, przyjeli dziecko do szkoly angielskiej. Musi prawdopodobnie fonetyke nadrobic, biedaczek jeszcze pieciu lat nie ma, a juz korepetycje zaliczywink
      • azja1974 Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 10.06.11, 07:48
        no to dobrze! spokojniejsza już jesteś? A Włochy... niestety, niby w Europie, ale wiele rzeczy jakoś nie po europejsku - to a propos tv itp.
        Dzięki Dorrit za odpowiedź o szkole. Niechęć dzieci do "dodatkowej" szkoły jest niestety czymś powszechnym, co jest zrozumiałe przy przeładowanym programie szkół włoskich i dodatkowych zajęciach, na które chodzą. Ja się zaparłam i powiedziałam, że nie ma dyskusji - dla moich dzieci ta szkoła JEST obowiązkowa. Jak są zmęczone, to mogą zrezygnować z piłki nożnej. Choć najbardziej się buntują, jak muszą odrabiać lekcje, a jak już pójdą do szkoły, to są zadowolone, mają b. fajną panią.
        Pana Andrzeja znam prywatnie i myślę, że jest dobrym nauczycielem, na pewno odpowiednio wykształconym i ma podejście do dzieci - dlatego też go lubią.
        A w temacie szkoły ogólnie - u nas jeszcze jeden tydzień, a potem wakacjeeeee!!! Nie mogę się doczekać. Jedziemy do Polski.
        Greentea, a po polsku też mówisz do małego?
        • greentea2 Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 10.06.11, 09:26
          Mowie po polsku, ale to zdecydowanie za malo, bo bardzo slabo mowi. Po wlosku tez nie lepiej.
          Od jakiegos czasu wtraca angielski w rozmowe jak nie wie jak powiedziec po polsku, ale chetnie sie uczy. Powinnam zorganizowac mu wiekszy kontakt z polskim, ale za bardzo nie mam mozliwosci. Nie musi znac jezyka super, nie musi nawet pisac, ale chce zeby mogl swobodnie rozmawiac.
          Teraz musimy zorganizowac korepetycje z francuskiego, teoretycznie to jego pierwszy jezyk.
          • dorrit Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 10.06.11, 15:37
            Azja, moze jeszcze sie okaze, ze sie znamy i widujemy w polskiej szkole... moje dzieci sa w IIb. Pozdrawiam!
            • azja1974 Re: Pytanie do Wloszek - szkoly 13.06.11, 12:22
              Dorrit, niestety nie... bo ja spopod Mediolanu piszę. A szkoły polskiej w Rzymie wam zazdroszczę... My w Mediolanie nie mamy nawet siedziby, wynajmujemy sale. Szkoła jest mała, mało klas i mało dzieci w klasach, a poza lekcjami żadnych prawie innych imprez.
              pozdro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka