Dodaj do ulubionych

wasi mezowie pierwszy raz w Polsce

13.07.04, 17:48
ja mloda i niedoswiadczona pytam znow o rady i wasze doswiadczenia..
otoz, chyba dojdzie do skutku moja i Misia wizyta u moich rodzicow pod koniec
siernia... czasu co niemiara, ale czasami mi skora cierpnie i juz mi sie sni
jak to Misiem strasze rodzicow.
dziewczeta, napiszcie jak to bylo jak przyprowadzilyscie swoich chlopakow
obcokrajowacow, do tych wsi lubeskich, miasteczek pod wroclawiem etc? Jak
rodzice ich przyjeli? Jak wasi rodzice patrza na wasze zwiazki? Moze macie
jakies rady, wskazowki? czego unikac?
Czy wasi rodzice poznali ich przed czy po slubie?
Czy wasi rodzice np, woleliby bysce wyszly za rodzimych chlopakow?
Misiu, po polsku nie mowi, moi rodzice angielskiego nie znaja. Marzeniem mego
ojca jest dzien, kiedy wroce do domu na stale... i niby wszytsko pieknie,
ale ...
A moze ja za bardzo to przezywam?
Obserwuj wątek
    • syswia Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 13.07.04, 18:00
      Wszystko z Toba jest OKsmile Ja tez sie przejmowalam, za kazdym razemsmile)))
      Moja mama zaakceptowala bardzo szybko, moj tata dluzej mial obiekcje, ale teraz
      kocha swojego zieciasmile)) Mysle, ze warto wytlumaczyc swojemu Kochanemu wszystkie
      niuanse polskiej kultury i przyuczyc do np. calowania kobiecych dlon, kupowania
      tesciowym kwiatow i generalnie pouczenia go, co mama lubi, a czego nie. Moj maz
      np. zdobyl serce mojej Babci tym, ze pozmywal wszystkie naczynia po obiedzie, na
      ktory nas zaprosila, zeby go poznac. Stwierdzila po prostu, ze musi byc fajnym
      facetem, skoro nie uwaza, ze zmywanie garow to babska robotasmile))
      Generalnie, mysle, ze przez kilka spotkan Twoj maz/narzeczony powinien lekko sie
      "nagiac" do wymagan, zyczen, sposobu bycia Twoich rodzicow. To bardzo ulatwia
      kolejne kontakty, pozytywnie nastawia do przyszlego ziecia i rodzicom latwiej
      jest pozniej zaakceptowac jakies minusy (w ich mniemaniu oczywiscie). W
      uproszczeniu schemat myslenia rodzica: "No tak, jest obcokrajowcem, mieszka
      daleko i nie jest katolikiem, ale jest takim szczerym i otwartym czlowiekiem.
      Ladnie sie usmiecha"smile)) Poza tym, jesli zyska przychylnosc Twojej mamy, to juz
      bedzie wiecej niz polowa sukcesu - ojcowie zawsze potzrebuja wiecej czasu, a
      Twoja mama bedzie Waszym "adwokatem" w rozmowach z tatasmile)))
      Tak przynajmniej bylo w moim przypadkusmile))
      Glowa do gory - bedzie dobrze
      S.
    • asia.sthm Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 13.07.04, 19:21
      Asiu, ja swojego wyslalam samego i niech sie dzieje wola boska pomyslalam..
      Byl rok 1980, poznalismy sie w Libii.Moj wtedy juz najdrozszy wybieral sie na
      krotki urlop do domu do Szwecji, mnie jeszcze zadne wolne sie nie nalezalo.
      Poprosilam, zeby w drodze powrotnej zatrzymal sie w W-wie u mojej siostry na
      pare dni,obejrzal moje miasto i przywiozl mi do Banghazi troche prasy,ksiazek,
      boczku i kielbasy( w Libii wieprzowiny NIE MA WCALE).Siostrze zapodalam, ze moj
      bardzo zaprzyjazniony kolega sie wybiera i czy moze sie nim zajac.Pojechal i
      wrocil zachwycony i obladowany wlasciwymi produktami smile)).Moja siostra,cala
      rodzina i przyjaciolki spisali sie honorowo, moj luby tez.Stal w polskich
      kolejkach, dygal wielki zwoj linoleum komunikacja miejska przez cale
      miasto,czestowal koniakiem nawet sasiadow i dogadywal sie jakos ze wszystkimi
      po wczesniejszym przerobieniu 18 stron podrecznika do nauki jez.polskiego smile)
      U mnie tylko pare przyjaciolek mowilo po angielsku i jedna z nich faktycznie
      uczestniczyla w obiedzie rodzinnym jako tlumacz.
      Po paru miesiacach donioslam zainteresowanym, ze przyjmowali mojego przyszlego
      meza i wszyscy byli zachwyceni.
      Asiu, nie martw sie, jeszcze tak nie bylo, zeby jakos nie bylo.Znajac cie i
      Misia nawet tylko wirtualnie, gwarantuje ci,ze wszystko bedzie dobrze..
      Odpracujcie jakos te obowiazkowa treme i raz kozie smierc..smile))
      Bede trzymac za was kciuki jak chcecie !
    • liloom Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 13.07.04, 19:55
      asica ja calkiem nie na temat ... ale moj maz jest wlasnie w LONDYNIE!smile
    • alex113 Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 13.07.04, 20:13
      asica74 napisała:

      > Misiu, po polsku nie mowi, moi rodzice angielskiego nie znaja. Marzeniem mego
      > ojca jest dzien, kiedy wroce do domu na stale... i niby wszytsko pieknie,
      > ale ...

      Moi tez mieli takie zwidy, ze ja to niby jestem na dlugich wakacjach i wroce.
      Tylko ze ja z tego domu uciekalam do innych miast jeszcze mieszkajac w PL.
      Moj byl zabrany do Polski 4ry lata po naszym slubie. Bylam tez w ciazy.
      Wpadlismy na kilka dni, bo celem naszej podrozy byly Holandia i Paryz (znajomy
      zaoferowal nam chate) W Polsce spedzilismy 3 dni. Cieszylam sie ze nie mowil po
      polsku, usmiechal sie bardzo ladnie i wszelkie rodzinne "zawilosci" splywaly po
      nim jak po kaczce. Na koniec uslyszalam: no jego zatrzymamy bo taki fajny a ty
      wredna jestes to sobie jedz smile))
    • tamsin Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 13.07.04, 21:38
      asica, najwazniejsze aby wam dobrze ze soba bylo wink nie wazne co wies lubelska
      czy zamojska powie lub jak popatrzy na wasz zwiazek, jezeli jestescie ze soba
      szczesliwi to bedzie to widac i rodzice zauwaza to bez slow smile) nie trac snu w
      nocy z tego powodu, a marzenia twojego ojca to tylko jego marzenia, a ty
      spelniaj swoje. A jezeli nawet nie zadowoli Misiu oczekiwan rodzicow, no
      coz..ty sie bedziesz z nim meczyc a nie oni...Ja mysle ze bedzie OK.
    • frankie36 Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 13.07.04, 21:39
      To,ze przezywasz to normalne,chcesz ,zeby pierwsze rodzinne spotkanie wypadlo
      jak najlepiej,i bedzie dobrze,troche dobrej woli i otwarcia z obu stron i
      naprawde bedzie dobrze.

      Moja sytuacja byla troche inna niz twoja,bo ja mojego przywloklam do domu jako
      znajomego z Kanady,czyli mniej stresujaca.Jak sie poznalismy, M po trzech
      dniach powiedzial,ze jego zona bede,na co ja popukalam sie w
      czolo.Potrzebowalam wiecej czasu na poukladanie tego wszystkiego.Pozniej,jak
      juz razem bylismy wszyscy praktycznie juz sie znali,bardziej stresujacy byl
      przyjazd mojej przyszlej tesciowej.Tesciowa odwiedzila Polske po raz pierwszy
      jeszcze przed naszym slubem i co pozniej okazalo sie dla mojej mamy wielkim
      uspokojeniem.Po paru dniach mama powiedziala:Teraz jestem spokojniejsza ,bo
      widze z jakiego gniazda wyfrunal...

      Moja mama tez po angielsku nie mowi,M teraz nawet sie dogada,ale wczesniej ani
      be ani me.Oczywiscie,ze ciezko mi czasami,ze z moim M pol mojej rodziny sie nie
      dogada,ze musze czesto robic za tlumacza,no ale tak wyszlo.W Polsce nie
      mieszkam,do rodziny tesknie jak cholera,do przyjaciol,do polskiego poczucia
      humoru,ale za to mam kochajacego meza ,wspaniale dzieci,wspaniala rodzine
      tutaj.Tak nam w zyciu wyszlo,to,ze byc moze juz nie wrocisz do Polski nie jest
      koncem swiata,wszedzie da sie zyc,a jak jeszcze masz kochajaca osobe kolo
      siebie tym lepiej.
      Asiu,jezdz do Polski dumnie,pokaz Misiowi swoja historie,pokaz mu swoje
      miejsca,i nie stresuj sie wszystko naprawde bedzie dobrze.

      A tak na boku,wszyscy moi Holendrzy Polske uwielbiaja,nasze wesele do tej
      rzewnie wspominaja,i bardzo wielu z nich do Polski pozniej przyjezdzalo.

      Wszystko bedzie super,glowa do gory.
    • asica74 Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 01:01
      zagladam tu, a tu taki sliczny odzew! dzieki dziewczyny za dobre slowa, bardzo
      przydatne i podnoszace na duchu.
      Moze rzeczywiscie nie taki diabel straszny?
      Tak jak mowicie, bede pracowac nad M by i on sie postaral nieco i nadrobil
      braku jezykowe, a rodzice niech sami sie oswoja z sytuacja.
      Dopiero mi uswiadomilyscie, iz to z on nie zna polskiego ma tez dobre strony,
      bo onima go nuanse rodzinne, co chyba wyjdzie na dobre obu stronom.
      Ja chcialabym mu pokazac wszytsko jak z najlepszej strony, wiec i moze stad ten
      stress?
      jak juz bedzie po wszytskim (ale to jeszcze kawal czasu do tego) to napisze.
      a tymaczsem dzieki serdeczne wy moje kochane babeczki!
      a
      oczy mi juz sie kleja...

      ps. Liloom a co robi twoj w L? chcesz cos z L i mu podac?
      • liloom Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 12:46
        asica74 napisała:

        > zagladam tu, a tu taki sliczny odzew! dzieki dziewczyny za dobre slowa,
        bardzo
        > przydatne i podnoszace na duchu.
        > Moze rzeczywiscie nie taki diabel straszny?
        > Tak jak mowicie, bede pracowac nad M by i on sie postaral nieco i nadrobil
        > braku jezykowe, a rodzice niech sami sie oswoja z sytuacja.
        > Dopiero mi uswiadomilyscie, iz to z on nie zna polskiego ma tez dobre strony,
        > bo onima go nuanse rodzinne, co chyba wyjdzie na dobre obu stronom.
        > Ja chcialabym mu pokazac wszytsko jak z najlepszej strony, wiec i moze stad
        ten
        >
        > stress?
        > jak juz bedzie po wszytskim (ale to jeszcze kawal czasu do tego) to napisze.
        > a tymaczsem dzieki serdeczne wy moje kochane babeczki!
        > a
        > oczy mi juz sie kleja...
        >
        > ps. Liloom a co robi twoj w L? chcesz cos z L i mu podac?

        Nie dzieki Asica, on byl sluzbowo tylko jeden dzien (od switu do nocy -
        najwczesniejszy i najpozniejszy samolot), ale i tak zdazyl w jakims strasznym
        tempie poleciec m.in. na Picadilly Circus i nad Tamize i zdjec narobil (ale
        jeszcze nie widzialam) i zachwycal sie chinska dzielnica i ze wszedzie dim sum
        mozne zjescwink (pisalam ze my mamy hopla) - nie wiem jak on to wszystko zdazyl
        w jeden dziensmile)))))))))) Tym bardziej ze odleglosci w Londynie to nie Wieden
        (widzialam mapke komunikacyjna i padlamsmile)))

        A tak na margiesie to jaka jest roznica miedzy chlopakiem/mezem cudzoziemcem a
        np. z innego miasta? W czym jest problem oprocz dogadania sie?
        Do mnie przyjezdzal kiedys chlopak z Francji, ale ja jak ta Wanda...smile)))))) go
        nie chcialam. W kategoriach rodzinnych nie bylo problemu, facet byl tak
        pozytywnie nastawiony na Polske, ze probowal wszystkiego, chcial dowiedziec sie
        jak najwiecej itd itp.
        • asica74 Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 22:28
          to go chyba widzialam! bo sama wczoraj obeszlam cale centrum, piccadilly etc,
          bo przyjechala znajoma mego kuzyna, aczlowiek nie jest taki coby sie nie
          spotkal i nie pogadal. to taki z aparacikiem? (to taki zart, mam nadzieje ze
          smieszny....)
          metro nei jest takie straszne, nie da sie zyc bez niego. Ale uwazam z emetro w
          wiedniu przerasta o glowe tutejsze... przynjamniej jezdzi bez zarzutu i na
          czas...

          hm... roznica miedzy cudoziemcem a tubylcem... niby zadna, ale np moja mam z
          miejsca zapytala czy to katolik. Katolik, ale taki co nawet u komunii nie
          byl... I wiesz chodzi o takie nuanse...

          a.eriee - ty jestes dzielna kobieta i tyle! poszlas za glosem serca, a ja ci
          zycze szerokiej drogi! jakbym byla twoja corka, to bylabym szczesliwa, ze moja
          mama znalazla sobie nowe zycie, po zyciu!
          • liloom Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 16.07.04, 00:14
            usmiechnelam sie...wyslalm mejla
    • kurczak1976 Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 11:11
      U mnie bylo super. Rodzice zaakceptowali mojego U. bez problemu i bardzo
      entuzjastycznie go przyjeli:o)
      Nie ma sie czego obawiac!!!
      • a.erie Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 13:34
        He, he!
        Macie to wszystko za soba, a ja?
        Ja juz nie musze przedstawiac mojego T. rodzicom, bo odeszli, ale ...

        Ale musze to zrobic kiedys i przedstawic go corkom, doroslym corkom.Boje sie
        tej konfrontacji.
        Mlodsza pamieta go jak przez mgle, bo kiedys wpadl do nas z wizyta
        nieoczekiwanie na pare godzin.
        Inne spotkania to byla jedna wielka konspiracja.
        Bo przeciez stara baba, wdowa i takie jakies fanaberie? balam sie...

        Moja wina. Do konca trzymalam w tajemnicy moj wyjazd ( na wypadek, ze jak cos
        nie wypali, to nie bedzie gadania).
        A dzien przed wyjazdem zaprosilam rodzinke na kolacje i powiedzialam .To bylo
        wieczorem, a rano bladym switem zabralam walizki i wyjechalam w sina dal.
        Oczy jak balony porobili, nawet jak juz bylam po slubie niektorzy nie uwierzyli
        tak do konca, ze wyszlam za maz.I jeden przypadek mam niereformowalny. Nie
        wierzy do teraz...


        • pulzara Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 13:58
          Jestes odwazna kobieta, a.erie. Kazdy ma prawo do wlasnego szczescia bez
          wzgledu na wiek. Sadze, ze powinnas przedstawic twojego M. corkom. Przygotuj je
          do tego odpowiednio wczesniej a na pewno bedzie dobrze. Powodzenia.

          Ja mam inny problem: moi przyszli tesciowie po raz pierwszy w Polsce. Za
          tydzien lecimy tam w czworke. To dla nich pierwszy pobyt w Polsce, z moja
          rodzina sie jednak juz znaja. Mam nadzieje, ze im sie spodoba. Moge chyba spac
          spokojnie, bo jestem z Krakowa... smile)

        • kornikuno Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce Do A.erie.. 14.07.04, 15:56
          ...zlituj sie! ani Ty stara ani co...wystarczy popatrzec na zdjecie!
          A corki...coz dorosle sa i pewnie maja inne problemy do rozgryzienia..jak
          wszyscy mniej lub bardziej dorosli ludzie.
          Ciesz sie Twoim szczesciem...a inni...to sa ich problemy
          pozdrawiam serdecznie
          Izabella
    • jagienka.harrison Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 14:36
      Mój mąż na szczęście mieszkał i pracował w Polsce więc zna kraj i obyczaje
      bardzo dobrze.
      Ja myślę, że dobrze byłoby wcześniej wszystko powiedzieć Misiaczkowi, jak to w
      Polsce jest, jaką masz rodzinę, układy, co i jak się je, gdzie mieszkasz (np w
      mieszkaniu, a nie domu)itp. I to samo się tyczy Twoich rodziców, żeby nie było
      sytuacji "a gdzie jest Pani mąż"? "umarł"...A w ogóle będziesz mieszkać w
      hotelu czy u rodziców? Będziecie razem w pokoju? Jak z językiem?
      Moja rodzina bardzo polubiła Neila (nazywają go Neilek Krokodylek), bo jest
      bardzo sympatyczny i widać że się bardzo kochamy. Było kilka zgrzytów...ale to
      raczej jakieś takie kulturowe - np I dzień Świąt, śniadanie świąteczne a mąż
      się pyta czy może dostać płatki (Cheerios..), mojej mamie przykro...albo np
      jemu się nie chciało ze mną siedzieć czy oglądać TV jak przyjeżdżaliśmy w
      odwiedziny na Święta (juz jak mieszkaliśmy w Anglii) i chciał gdzieś iść, na
      spacer, a ja wolałam pogadać z mamą. Albo ja cały dzień podżeram chleb z
      pasztetem np nadchodzi pora lunchu a mój mąż chce gdzieś wyjść zjeść a ja nie
      jestem głodna.
      Na szczęście moja rodzina i Neil ma jedną rzecz wspólną - sport (zamiłowanie do
      niego) i piwo! Zawsze w razie czego można włączyć Europsort i przynieść Żywcasmile
      Myślę że powinniście wcześniej ustalić jakiś plan co będziecie robic i kiedy,
      żeby później uniknąć nieporozumień.
      Wszystko będzie dobrze, zobaczysz, musi byćwink
      • kornikuno Re: wasi mezowie pierwszy raz w Polsce 14.07.04, 15:08
        Asiuuuu! ilez pytanwink
        Ale rozumiem Ciebie...tez tak mialam za ...drugim razem, bo:
        - z moim pierwszym poszlo z biegu: byl na wakacjach z przyjaciolmi w
        polsce...na campingu(?)...owczesne lato bylo bardzo dzdzyste..prawie jak
        dzisiejsze( w Polsce); jednym slowem zostali zaproszeni do domu mojej Mamy
        na noclegi/lazienkewink...ot, we mnie zawsze tkwila siostra PCKwink..i tak
        pozniej poszloo!
        - z drugim?: pomimo wieku bardzo bardzo nalezytego...jakos nie mialam ochoty na
        opowiadanie..jak/po co/i dlaczegwink
        tak sie zlozylo,ze w ktoryms momencie zycia z moim MMZ, przyjechala moja Mama...
        troche krecilam ...to fakt! i ktoregos dnia moja Mama: dziecinko(?)...czy nie
        myslisz,ze ON moglby "pospac" tutaj zamiast tluc sie po ulicach wczesnymi
        rankami(smile )...no i tak juz zostalowink

        Smieje sie z samej siebie...ot! i wyszla "pruderyjka" ze mniewink))))))

        Asiu! nic sie nie martw...bedzie jak bedzie,..i bedzie wspaniale

        Pozdrawiam serdecznie
        IzaBella
    • asia.sthm Asiu74 ! masz na treme.... 15.07.04, 22:58
      www.pasa.ch/ASA/Pages/PoPo/fun.htm
      • marialudwika Re: Asiu74 ! masz na treme.... 15.07.04, 23:46
        Mojego Tz,czyli meza nr 2,przedstawilam moim dzieciom-synowi i jego zonie.Na
        szczscie go zaakceptowalismile i bardzo polubili.Mozna raczej powiedziec,ze
        poprosil syna o moja reke smile)).Polska zachwycil sie i urzekl mimo iz byly to
        czasy dosc ciezkie,rok 87.
        ml
        • abere8 Mam pytanie... 16.07.04, 01:03
          marialudwika napisała:

          > Mojego Tz,czyli meza nr 2,przedstawilam moim dzieciom-synowi i jego zonie.Na
          > szczscie go zaakceptowalismile i bardzo polubili.Mozna raczej powiedziec,ze
          > poprosil syna o moja reke smile)).Polska zachwycil sie i urzekl mimo iz byly to
          > czasy dosc ciezkie,rok 87.
          > ml

          Co to jest za skrot, ten TZ? Juz tyle razy go na roznych forach widzialam i
          dalej nie moge rozgryzc. sad
          • marialudwika Re: Mam pytanie... 16.07.04, 10:51
            TZ=towarzysz zycia smile)
            Kiedys spotkalam to okreslenie na forum Zwierzeta i mi sie spodobalo!
            ml
            • abere8 TZ - ladnie :-) dzieki! n/t 19.07.04, 04:16

        • tamsin Re: rok 1987 16.07.04, 01:27
          marialudwika napisała:
          > czasy dosc ciezkie,rok 87.

          No popatrz, ja w tym samym roku dalam dluga z PRLu smile) Pierestrojka juz
          zaczela wlasnym krokiem maszerowac, paszporty zaczeli czesciej wydawac, choc mi
          najpierw odmowili. No a potem te szystkie zmiany za zelazna kurtynka mnie juz
          ominely; ten mur berlinski jak zwalali, okragle stoly, rzady Walesa itp. Choc
          mur berlinski jak stal to dobrze pamietam z kolonii w NRD, nie mozna bylo
          blisko podjesc bo drut kolczasty zagradzal.
          • marialudwika Re: rok 1987 16.07.04, 10:52
            Powiem szczerze,ze wyjezdzalam niechetnie,ciezko bylo mi sie rozstac z moimi
            bliskimi,ale coz,serce nie sluga,jak to sie mawia!
            ml
            • _waterfall_ pierwsza wizyta w Polsce! 28.07.04, 23:04
              Oczywiscie bardzo sie denerwowałam!!!
              Ale ustalilam dokladny plan jego pobytu- dzien po dniu- a mial byc w Pl lacznie
              z przylotem i odlotem tylko 18 dni- no moze az- ale dla mnie za
              krotko,zwlaszcza, ze ja musialam w Pl zostac...
              W sumie balam sie najbardziej reakcji Babci ale bylo bardzo fajniesmileMama i Tata
              bardzo go polubili- Tata nawet zaproponowal aby po niego pojechac na lotnisko do
              Warszawy(jestem z poludnia)
              Moi rodzice(Mama rozumie ale nie chce mowicsmile nie mowia po angielsku ale za to
              ja tlumaczylam i dogadywali sie z nim poprzez usmiechy i gestysmile
              Wiem,ze to stres ale pomysl co ja bede przezywac za rok jak mam przyleciec z nim
              i jego rodzicam do Polski!!!smileWiec zawsze moze byc gorzejsmile
              Bardzo Cie prosze nie stresuj sie!!!
              Trzymam kciuki!!!
              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka