Dodaj do ulubionych

poczatek nauki

13.01.05, 23:30
Czytajac ostatnie posty postanowilam napisac bo bardzo mnie meczy ten
problem, studia skonczylam w Polsce i przyjechalam tutaj (usa), nigdy jeszcze
nie pracowalam, a lata lecasad Na dodatek to co skonczylam w Polsce to mi sie
do niczego nie przyda (jez. slowianskie), wiec musze zaczac od nowa. Tylko
co? Juz sama nie wiem, to jest straszne. Moglabym pojsc na kolejne studia ale
uczyc sie kolejne 4 lub 5 lat? Mi sie poprostu nie chce. Tez tak macie? Wiem
ze to na cale zycie ale trudno wracac do szkoly jak sie nie wie na dodatek co
sie chce. Ostatnio myslalam o pharmacy technician, ale to tylko certyfikat a
mysle ze powinnam zrobic chociaz associate. Napiszcie co o tym myslicie.
Obserwuj wątek
    • asica74 Re: poczatek nauki 13.01.05, 23:47
      tez tak mam. I mam do tego tak ogromne bezsilnosc do siebie samej, ze nawet juz
      mi sie pisac o tym nie chce sad

      ale trzeba cos zrobic, i dobrze ze cie ow mol je, bo przeciez nikt nie przezyje
      tego zycia za nas, a umrzec tak, nic fajnego w zyciu nie zrobiwszy, to jakos
      tak lyso...
      • abere8 Re: poczatek nauki 14.01.05, 00:52
        I ja tez tam mam, z tym ze nie mam kasy na studia tutaj, przynajmniej na razie.
        Do tego mam inny problem - nie wiedzialabym, na co sie zdecydowac. Bo ta moja
        lingwistyka mnie interesowala, ale po pieciu latach studiow mam jej dosyc,
        najchetniej jeszcze jakas filologie, ale to by bylo juz zupelnie niepraktyczne.
        Z kolei jakies marketingi i zarzadzania mnie odrzucaja. Moze by psychologie
        albo socjologie zrobic, ale ja wiem, czy to takie fajne? Moj problem polega na
        tym, ze interesuje sie wieloma rzeczami, ale po lebkach, a jak przyjdzie co do
        czego, to juz mi sie tak bardzo nie podoba...
        • aneta05 Re: poczatek nauki 14.01.05, 02:18
          Dziewczyny,
          Wiem bardzo dobrze co czujecie bo po przyjezdzie tutaj tez czulam sie zagubiona
          i nie wiedzialam co robic, ale postanowilam sobie, ze nie bede zakompleksiona
          imigrantka tylko musze cos osiagnac dla samej siebie. Wiedzialam, ze kluczem do
          samo zadowolenia i wewnetrznej satysfakcji jest osiagniecie czegos a pierwszym
          krokiem bedzie tutejsze wyksztalcenie. Bylo mi latwiej bo w polsce studiowalam
          anglistyke wiec jezyk troche znalam. Postanowilam wybrac jakis kierunek
          biznesowy/ekonomiczny bo prace mozna wszedzie znalezc (no moze prawie wszedzie)
          a gdybym kiedys wrocila do PL to moze tez by sie na cos przydalo. Takie bylo
          moje rozumowanie i to nie znaczy, ze kazdy musi tak myslec.
          Jakos udalo mi sie skonczyc tutejsza szkole z bardzo dobrymi wynikami, ale dla
          kogos po studiach w PL i szalonych egzamninach/egzaminatorach i kobylach z 2 czy
          4 semestrow studia w USA to pestka. Naprawde wykladowcy sa normalni i jak sie
          nauczysz do egzaminu to nikt Cie nie obleje. Przyznaje, ze mialam latwiej bo M
          mnie utrzymywal, ale znam osoby ktore sie uczyly i pracowaly i tez dawaly rade.
          Jesli chodzi o info praktyczne to jesli studiowalyscie w PL to moze zalicza Wam
          troche przedmiotow i wtedy czas studiowania sie skroci. U mnie tak bylo. Poza
          tym, omijalabym Community College duzym lukiem, Associate degree nie jest duzo
          warte, jesli studiowac to tylko w 4-letniej uczelni.
          Takie jest moje zdanie, zycze powodzenia i samozaparcia. Jestem przekonana, ze
          jak tylko zaczniecie sie uczyc to dacie rade.
          Chetnie odpowiem na dalsze pytania.
          • blue_jay Re: poczatek nauki 14.01.05, 04:18
            nie martw siewinkpoza tym, jesli masz mgr to zawsze mozesz szukac juz czegos aby
            wskakiwac na grad school, tylko musisz pobawic sie w tlumaczenia, no i wydac
            troche pieniedzy na swoje dokumenty tutaj.
            Podobnie jak aneta05 jestem po anglistyce, tutaj tylko odeslalam papiery, aby
            mi zrobiono ewaluacje, wiec nie cofam sie wcale do tego pierwszego roku, tylko
            po 2 latach juz mozliwe jest poisiadanie mgr tutejszejwink niestety wybralam
            sobei profesje taka a nie inna i czekaja mnie jeszcze 4 lata .. aneta ma racje,
            studia tutaj sa dla studenta, przynajmneij tak to odczuwam, profesor jest dla
            studenta, nei na odwrot. jesli masz jakies pytania, chetnie na nie odpowiemwink
            trzymam kciuki
          • blue_jay Re: poczatek nauki 14.01.05, 04:20
            zapomnialam dodac, ze pracuje pelen etat, jestem studentka na pelen etat i
            wszystko jak po masle idziewink czasem jest ciezko z czasem dla przyjaciol i
            jakiegokolwiek zycia poza praca i szkola, ale w koncu to wiecznie trwac nie
            bedzie i wszystko jest do pzrelkniecia
            • kurczak1976 Re: poczatek nauki 14.01.05, 09:40
              Ja mam dokladnie to samo, wypadaloby sie czegos nauczyc ale studiowac mi sie
              juz chyba nie chce:o(Ja nawet wiem co!
              A czy jest tu wogole jakis biochemik?
          • spongia Re: poczatek nauki 15.01.05, 23:43
            nie zgodze sie z toba ze community colleges nie sa nic warte
            zalezy jaki wybierzesz i zalezy co robisz
            sa dobrym wyjsciem dla osob ktore chcialyby sie uczyc ale nie maja wystarczajaco
            pieniedzy, albo sa w trakcie zmiany statusu gdy nie przysluguje im jeszcze pomoc
            finansowa i tez nie maja za duzo funduszy
            nawet w community college, nauka za semster dla tzw international student to ok
            3000 dol. - co jest duzo, ale nie w porownianiu z kosztami innych szkol - dla
            international - rzedu 10000 dol w gore
            jezeli wlasciwie dobierze sie klasy, liczac ze za rok czy dwa sprawy imigracyjne
            sie unormuja (albo wiedzac to), to mozna cale dwa pierwsze lata studiow zrobic
            wlasnie nizszym kosztem w community college a potem sie przetransferowac do
            innej, lepszej uczelni czteroletniej
            nieprawda jest tez opinia ktora krazy wsrod wielu studentow ze uniwersystety nie
            akceptuja kredytow zarobionych wlasnie w community colleges - wszystko zalezy od
            wyboru klas - prawie zadna szkola nie wezmie matmy 0.. ale kazda albo wezmie
            calculus albo przynajmniej cie przetestuja czy cos z tego calculus umiesz i
            wtedy wezma
            ja jestem przykladem takiej osoby ktora sie przeniosla - pare klas nie przeszlo,
            ale tylko dlatego, ze nie sprawdzilam ze szkola do ktorej sie przenosilam czy
            dana klasa jest wlasciwa - mowa o fizyce - wzielam niezbazowana na calculus, a
            tam akceptuja tylko zbazowana na calculus, gdybym to wiedziala, w community
            college zapisalabym sie na te wlasciwa
            poza tym, ogolny czas w jakim zrobie undergrad to 4 lata, tak jak wiekszosc
            studentow tutaj, wiec przenoszenie sie z community college i nawet tracenie paru
            kredytow niewiele zmienia
            na koniec powiem jeszcze, ze stracilam te pare kredytow tylko dlatego ze szkola
            do ktorej sie przenioslam jest bardzo dobra uczelnia i ma ona zawyzone dosc
            kryteria wlasnie akceptacji obcych kredytow
            smile
            Community colleges sa dobrym rozwiazaniem, sa niedrogie - to jest najwazniejsze
            oraz oferuja przedmioty te podstawowe z "core" ktore nie odbiegaja poziomem od
            przedmiotow w czteroletnich uniwersytetach na srednim poziomie (czy srednich
            miejscach w rankingach - a nie oszukujmy sie, tam wlasnie idzie wiekszosc osob,
            nie do tych elitarnych szkol gdzie ilosc undergrad rzadko przekracza 4 tys na
            wszystkich rocznikach). Poza tym w cc jest czesto tak duzo dostepnych godzin dla
            tego samego przedmiotu, ze latwo jest nauke w nich pogodzic z praca nawet na
            full-time.
            smile I juz.
            karolek
            an ex-cc student, University of Chicago now
            • aneta05 Re: poczatek nauki 16.01.05, 00:14
              Tak, zgadzam sie w 100%, ze Community College sa dobraym wyjsciem na poczatek,
              jesli sie chce dalej kontynuowac nauke aby otrzymac tytul BA czy BS.
              Jesli jednak ktos chce tylko skonczyc Community College i zatrzymac sie na
              tytule Associate, to mysle, ze niestety ten tytul na rynku pracy nie jest wiele
              warty. Prawde powiedziawszy, czytalam ostatnio w jakiejs amerykanskiej gazecie,
              ze Bachelor staje sie tak powszechni jak ukonczenie szkoly sredniej i bez
              skonczenia 4-letniego collegu (nawet nie jest istotny kierunek) to zaczyna byc
              ciezko jakakolwiek "lepsza" posade znalezc.
              • spongia Re: poczatek nauki 16.01.05, 01:40
                tak, tu zgodze sie z toba
                ja nawet nie wiem czy jest sens w ogole robic associate - bo co to daje?
                lepiej, moim zdaniem, jest nastawiajac sie juz na jakas szkole do ktorej potem
                moze sie przeniesiesz brac przedmioty takie ktore przejda (najlepiej kontaktujac
                sie ze szkola najpierw i pytajac sie - ja tego nie zrobilam bo nie zastanawialam
                sie nawet nad uoc na poczatku, z przerazeniem patrzac na jej koszt, ale wyszlo
                na to ze oferuja swietne mozliwosci pomocy finansowej i w sumie koszt wyszedl
                chyba ok 1000 z mojej kieszeni na caly rok) - ja np zadnego associate nie
                robilam, nawet nie bralam przedmiotow pod te kryteria podane na associate
        • semantics Re: poczatek nauki 14.01.05, 13:25
          Jezusicku abere8! powiedzialas dokladnie to co ja odczuwam! Interesuje mnie masa rzeczy ale tylko po
          lebkach, jak juz osiagne "stopien wtajemniczenia numer 1" to juz mi sie nudzi... od zarzadzania (
          statystyka rachunkowosc i takie podobne przedmioty) mnie odrzuca a w gazetach typu "mloda kariera"
          pisza ze filolodzy i wogole humanisci to szans nie maja smile... na jakies bajeranckie studia kasy niet, no i
          jakos trzeba zyc zeby "lyso nie bylo".

          Tu w Niemczech sa popularne praktyki- na minimum 3 miesiace udaje sie czlowiek do firmy, jak ma
          bardzo duzo sczescia to mu firma placi za to grosze a jak nie nto nicc i mozna sie przynajmniej
          zorietowac czy to jest to co sie chce w zyciu robic.

          Ja mam jeszcze cos innego - wszyscy inni to maja pomysly a ja nie no i troche lyso mi jest
          • kurczak1976 Re: poczatek nauki 14.01.05, 15:04
            Takie praktyki to jest fajowa rzecz:o) Bo potem jak czlowiek cos soba
            prezentuje czesto przychodzi oferta pracy. Mi sie marza takie praktyki w
            labolatorium wojskowym tu w CH ale jestem zajac trzesidupa i boje sie napisac
            maila z zapytaniem:o(
            • jan.kran Re: poczatek nauki 14.01.05, 17:41
              Ja jestem filologiem klasycznym i mam 45 lat wiec chyba powinnam sobie w leb
              strzelicsmile)) Studia absolutnie bez sensu i do tego mi blizej na emeryture
              niz na studia:-ppp

              Przypadkowo wybralam dobra droge. Najpierw postawilam na miejscowy jezyk ,
              potem znalazlam prace pierwsza z brzegu co mi w rece wpadla.
              Praca okazala sie tym co naprawde chce robic i ide niedlugo do szkoly.

              Jezeli macie jezyki z PL i jakies wyksztalcenie to nie rzucajcie sie na
              jakiekolwiek studia tylko zacznijcie pracowac. Moze w tym kierunku w jakim
              chcecie studiowac.
              Praktyka jest najlepsza droga do znalezenia wlasciwego wyboru.
              Pozdrawiam. Kran.
              • tamsin Re: poczatek nauki 14.01.05, 17:49
                wiesz Kran, ja tam mam do 45 blizej niz do 30tki i wcale nie czuje sie ze do
                emerytury mam blisko. Szczegolnie tutaj, gdzie kobiety zaczynaj swoje
                macierzynstwo i zakladaja rodziny po trzydziestce. Mysle, ze nie trzeba pisac
                ani myslec tymi kategoriami w zadnym wieku, bo na nic nigdy nie jest za pozno,
                mowie to patrzac jeszcze raz na mame Mulinki przy mikrofonie smile))
                • mulinka Re: poczatek nauki 14.01.05, 17:52
                  a ja, kiedy jeszcze nie wiedzialam, ze tu wyladuje, mialam w planie zmiane
                  zawodu i studiowalam po 40
                  i myslalam sobie, ze jak wejdzie ktos (np.do zespolu adwokackiego), to nie
                  bedzie wiedzial, ze ja tuz po studiach i na pewno chetniej przyjdzie do mnie
                  (bo z racji wieku pewnie mam doswiadczenie) niz do mlodki 5 lat po studiach
                  • tamsin Re: poczatek nauki 14.01.05, 18:00
                    ja zauwazylam, z tych resumes co przysylaja i aplikacje o prace, ze osoby ktore
                    sa starsze i nie chca byc automatycznie dyskryminowane z powodu wieku
                    (dyskriminacja w USA hula mimo ze nikt sie do tego nie przyznaje), czesto aby
                    zdobyc szanse na interview, po prostu nie pisza w ktorym roku konczyly studia,
                    bo latwo sobie obliczyc wiek. Podobnie jest z dyskryminacja rasowa, czesto
                    ludzie ktorzy mieszkaja w "czarnych" dzielnicach, pisza na resume P.O. box, aby
                    ten co rozpartuje je, nie wyrzucil do smieci bo nie chce zatrudnic Murzyna (czy
                    to jeszcze jest poprawne slowo w PL?). Nie jest to fair ale bardzo powszechne w
                    Stanach. To taka mala dygresja smile
                • jan.kran Re: poczatek nauki 14.01.05, 19:20
                  tamsin napisała:

                  > wiesz Kran, ja tam mam do 45 blizej niz do 30tki i wcale nie czuje sie ze do
                  > emerytury mam blisko. Szczegolnie tutaj, gdzie kobiety zaczynaj swoje
                  > macierzynstwo i zakladaja rodziny po trzydziestce. Mysle, ze nie trzeba pisac
                  > ani myslec tymi kategoriami w zadnym wieku, bo na nic nigdy nie jest za
                  pozno,
                  > mowie to patrzac jeszcze raz na mame Mulinki przy mikrofonie smile))


                  Wiesz nie zrozumialas mojej ironiismile) W PL wiek odgrywa spora role, duza w DE,
                  natomiast ja trafilam do Norge gdzie osoby starsze ode mnie zaczynaja studia i
                  wcale nikogo to nie dziwi.
                  Wybieram sie na studia pielegniarskie, nie wiem czy dostane miejsce , nie wiem
                  czy dam rade , ale wiem ze sie do tego nadaje..

                  Podobno wiara przenosi gory. Na wszeslki wypadek skladam podanie na studia
                  podpielegniarskie. Lepszy wrobel w garscismile)) K.
                  • mulinka Re: poczatek nauki 14.01.05, 19:40
                    na pewno dasz rade!
                    smile
                    powodzenia!
                  • ponponka1 Re: poczatek nauki 14.01.05, 22:34
                    Jejku podziwiam....ja mam blizej trzydziestki niz czterdziestki, zero obowiazkow
                    i juz czuje, ze mi sie nie chce....az wstyd narzekac wink

                    Pozdrawiam z Polski
                    • kurczak1976 Re: poczatek nauki 17.01.05, 10:39
                      No dziekuje za wsparcie dziewczyny. Ale ja normalnie az omdlewam ze strachu
                      (nawet nie wiem przed czym ale tak mam). Zapytac nie mam kogo bo tu tak jest ze
                      czlowiek konczy podstawowke, robi szkole zawodowa z praktykami w firmie, w
                      ktorej potem zostaje do konca zycia. Wiec dla nich nie mam problemu szukania
                      czegos nowego wiec i niczym sie nie interesuja i nic nie wiedza:o(

                      Jedyna szansa w "dziadkach bez zebow" z klubu sztrzelniczego mojego U. Ja sie z
                      nich nasmiewam a oni to wszystcy wysocy oficerowie wojskowi wiec moze oni cos
                      doradza:o)

                      Ale jeszcze raz dziekuje
                      Kurczak
                  • jollyvonne Re: jan.kran 17.01.05, 13:39
                    jan.kran napisała:
                    > Podobno wiara przenosi gory. Na wszeslki wypadek skladam podanie na studia
                    > podpielegniarskie. Lepszy wrobel w garscismile)) K.

                    Ja bardzo uprzejmie prosze o wytlumaczenie w dialekcie tubylcow co to sa studia
                    podpielegniarskie, bo po polskiemu nie zrozumialam, a chcialabym.
                    Co do osob starszych zaczynajacych studia: slyszalam ze jeden facet zaczal
                    studia medyczne w Norwegii w wieku, w ktorym juz jest zdyskwalifikowany do
                    wykonywania zawodu, ale nie do studiowania smile

                    Pozdrawiam z mlodzienczym zaciekawieniem
                    jollyvonne
                    • jan.kran Re: jan.kran 17.01.05, 16:47
                      jollyvonne napisała:

                      > jan.kran napisała:
                      > > Podobno wiara przenosi gory. Na wszeslki wypadek skladam podanie na studi
                      > a
                      > > podpielegniarskie. Lepszy wrobel w garscismile)) K.
                      >
                      > Ja bardzo uprzejmie prosze o wytlumaczenie w dialekcie tubylcow co to sa
                      studia
                      >
                      > podpielegniarskie, bo po polskiemu nie zrozumialam, a chcialabym.
                      > Co do osob starszych zaczynajacych studia: slyszalam ze jeden facet zaczal
                      > studia medyczne w Norwegii w wieku, w ktorym juz jest zdyskwalifikowany do
                      > wykonywania zawodu, ale nie do studiowania smile
                      >
                      > Pozdrawiam z mlodzienczym zaciekawieniem
                      > jollyvonne

                      Podpielegniarka to hjelpepleier.
                      Co do wieku to koledzy niektorzy namawiaja mnie na medycyne. Nie dam sie
                      namowic , jak przeorze tryletnie studia pielegniarskie to mi w zupelnosci
                      wystarczy. Hilsen. Kran.
                      • jollyvonne dasz rade kran! 17.01.05, 17:48
                        Przeorasz kran smile
                        Hjelpepleier to nie studia tylko szkola zawodowa (nawet nie technikum), w
                        wydaniu dla doroslych trwaja rok lub poltora roku (w wersji skroconej). Dlatego
                        nie zrozumialam jak napisalas studia podpielegniarskie smile

                        Powodzenia!
                        jollyvonne
                        • jan.kran Re: Wyjasnienie:-))) 18.01.05, 16:30
                          jollyvonne napisała:

                          > Przepraszam kran smile
                          > Hjelpepleier to nie studia tylko szkola zawodowa (nawet nie technikum), w
                          > wydaniu dla doroslych trwaja rok lub poltora roku (w wersji skroconej).
                          Dlatego
                          >
                          > nie zrozumialam jak napisalas studia podpielegniarskie smile
                          >
                          > Powodzenia!
                          > jollyvonne

                          Rzeczywiscie zle sie wyrazilam . Hjelpepleier to jest rodzaj wyksztalcenia,
                          trwa od roku do dwoch. Trzeba miec szkole srednia , ale nie trzeba miec studier
                          kompetanser.
                          To moge w tej chwili zrobic w trzy sekundy , ale wolalabym zrobic studia
                          pielegniarskie. Sprobuje. Hilsen. Kran

            • jan.kran Re: poczatek nauki 14.01.05, 17:45
              kurczak1976 napisała:

              > Takie praktyki to jest fajowa rzecz:o) Bo potem jak czlowiek cos soba
              > prezentuje czesto przychodzi oferta pracy. Mi sie marza takie praktyki w
              > labolatorium wojskowym tu w CH ale jestem zajac trzesidupa i boje sie napisac
              > maila z zapytaniem:o(

              Nie pisz majla. Napisz porzadne CV , podkresl co umiesz i zapytaj sie
              miejscowych czy mozesz tej firmie zaproponowac , ze chcialabys tam odbyc jakas
              praktyke za darmo.
              Napisz jakis krotki list motywacyjny i uwierz w siebie! Sciskam . K.
            • semantics Re: poczatek nauki 14.01.05, 21:40
              Kurczak- partia Ci kaze isc na praktyke!

              A tak serio- wez napisz ladny Lebenslauf i list motywacyjny ( Bewerbungsschreiben) i napisz eze
              chetnie to zrobisz za darmo - zaloze sie ze Austyjacy tak jak Niemcy skusza sie na darmowego
              pracownika, a noz widelec ktos pojdzie na urlop macierzynski albo cus i wezma Ciebie bo jestes juz
              "eingearbeitet"!

              Sprobuj! trzymam Kciuki!
            • frankie36 Re: poczatek nauki 15.01.05, 02:03
              Kurczaku,siadaj i pisz to cv,najgorsze co moze sie stac,odpisza odmownie ,ale i
              tego sie nie dowiesz jak nie sprobujesz.I nad trzesieniem dupy tez zapanujesz.
        • monie_pl Witaj w klubie... 14.01.05, 22:21
          ...ja mam ta sama przypadlosc...dobrze wiedziec, ze normalna jestem... smile

          Monia
    • malpka108 Re: poczatek nauki 14.01.05, 18:17
      witajczie dziewczyny, milo Was znowu widziec. Mam ten sam problem, w Polsce
      ucze angielskiego, ale w USA nie za bardzo to widze. Tez mysle o nowych
      studiach, 36 lat to nie emerytura jeszcze, wiec wszystko przede mna smile)
      Zastanawiam sie nad szkola pielegniarska, interesujacy zawod, dobre zarobki.
      Czy ktoras ma podobne dpswiadczenia? Bede wdzieczna za podzielenie sie
      doswiadczeniami.
      Happiest1, moj narzeczony w US jest farmaceuta i zarabia dobre pieniadze, ale
      mowil mi, ze technicians zarabiaja marnie, wiec musialabys sie zorientowac jaha
      jest sytuacjia. Moze ktos cos wie wiecej na ten temat.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia w wysilkach
      • tamsin Re: poczatek nauki 14.01.05, 18:22
        Malpka, nie jestem pielegniarka, ale moja kolezanka po studiach na Politechnice
        Wroclawskiej, zdesperowana idiotycznymi pracami w USA, w koncu przeksztalcila
        sie na pielegniarke. Musze dodac, ze pielegniarka pielegniarce nie rowna.
        Wszystko zalezy czy jestes LPN, RN czy NP. No i oczywiscie doswiadczenia i
        inne. Ona zastartowala z LPN i przeksztalcila sie pracujac na RN.
        • malpka108 Re: poczatek nauki 14.01.05, 21:54
          dzieki Tamsin, zdaje sobe sprawe jak wazny jest poziom wyksztalcenia. Ja bym
          studiowala na RN, mysle ze warto.
          Pozdrawiam
    • bonzee Re: poczatek nauki 14.01.05, 18:32
      Ja w tym roku zaczynam nowe studia. W Polsce skonczylam informatyke, mam 30 na
      karku. Najchetniej poszlabym na medycyne, ale zwyciezyl zdrowy rozsadek i ide
      na "Multimedia and Internet Computing". Nie moge sie juz doczekac.
      • happiest1 Re: poczatek nauki 14.01.05, 19:56
        Dzieki za odpowiedzi i slowa otuchy. Szkole chce zaczac od wrzesnia a narazie
        szukam sobie pracy, tylko nie wiem czy cos znajde bo nie mam kompletnie zadnego
        doswiadczenia i jak wypelniam podania to oddaje praktycznie puste. No ale
        trzeba probowac. Pelne studia 4 letnie to wiem ze bylyby najlepsze ale nie wiem
        czy mam sily, przeraza mnie perspektywa 4 lat w szkole, znowu... Moze gdyby
        mnie cos fascynowalo to bym sie zdecydowala a tak. No nie wiem. Caly czas
        chodzi mi po glowie pharmacy technician chociaz wiem ze marne to pieniadze,
        zreszta czego sie spodziewac jak sie skonczy tylko certyfikat, ale na biznes
        czy komputery sie nie nadaje, tez myslalam o pielegniarstwie, moja siostra to
        studiuje, niedlugo konczy, studia sa dosc ciezkie, praktyki w szpitalu, ale z
        praca nie ma problemu, ale to chyba tez nie dla mnie.
        A do tych co jeszcze nie maja dzieci, ja chcialabym je miec, najdalej za pare
        lat, a tu szkola, potem praca i kiedy ja bede miala czas na macierzynstwo?
        • aneta05 Re: poczatek nauki 14.01.05, 23:17
          Happiest,

          Poruszylas wazny problem: macierzynstwo. Ja skonczylam tutaj studia, robie
          "kariere", ale dzieci jeszcze nie mam. Oczywiscie byl to moj wybor chociaz
          studiowalam z dziewczynami ktore mialy dzieci. Bylo im ciezko, ale jakos sobie
          radzily przy pomocy rodziny. W pracy mam kilka mlodych matek, ale jest to trudne
          nawet jesli nasza firma jest na liscie "100 best companies for working mothers."
          Generalnie, USA nie jest krajem sprzyjajacym pracujacym matkom. Ja planuje
          powiekszyc rodzine juz w bliskiej przyszlosci poniewaz studia mam za soba i pare
          lat pracy tez. Oczywiscie bede chciala pobyc z dzieckiem w domu, ale tez wrocic
          do pracy. Niestety takie czasy. A z drugiej strony moze to i glupie, ale chce
          aby moje dziecko bylo ze mnie dumne. Chce mu pokazac, ze mimo iz jestem
          emigrantka to potrafilam cos w tym kraju osiagnac i jakos sobie poradzic.
          Ja jestem pelna podziwu dla Polakow ktorzy nie koncza zycia w USA na sprzataniu
          i bawieniu dzieci. Moja kuzynka z mezem konczyli w Polsce medycyne, przyjechali
          tu bez znajomosci angielskiego a jednak kuli dniem i noca i nostryfikowali sie.
          Teraz pracuja jako lekarze i dobrze im sie wiedzie. Aha, jak tu kuli do
          nostryfikacji to rok po roku urodzily im sie dzieci, babcie z Polski sie
          wymienialy co 6 miesiecy a teraz male maja juz 9 i 8 lat i cala rodzina super
          funkcjonuje. Da sie wszystko tylko trzeba silnej woli i samozaparcia.
          • mulinka Re: poczatek nauki 15.01.05, 00:56
            Anetko,
            tak mi sie spodobalo, ze skopiowalam i wklejam
            smile)

            "Da sie wszystko tylko trzeba silnej woli i samozaparcia."(aneta05)


            to Dziewczyny swiete slowa!
            • aneta05 Re: poczatek nauki 15.01.05, 01:24
              Faktycznie jakos to fajnie wyglada.
              Jak pisalam to nawet nie zwrocilam uwagi bo mialam taka "wene tworcza" i
              emocjonalne podejscie do tematu, ze nawet nie przeczytalam i nie poprawilam
              przed wyslaniem jak to zazwyczaj robie.
              • mulinka Re: poczatek nauki 15.01.05, 01:29
                no widzisz - bo Ty madra jestes!
                pisalam juz zreszta

                kiedys, jak bylam taka...bylejaka(w problemach) moj dzidzius dal mi w prezencie
                kubek z napisem : "jestem po prostu najlepsza!"
                bardzo mnie to postawilo na nogi smile
                uwierzylam
                • mulinka Re: poczatek nauki 15.01.05, 01:30
                  byle jaka
                  (to literowka, tzn.
                  no qrcze, nie bede sie tlumaczyc
                  smile))
    • ponponka1 Re: poczatek nauki 14.01.05, 22:04
      Znajdz najlepiej cos co lubisz....wtedy polaczysz przyjemne z pozytecznym. Ja
      teraz tez chodze na roczne studium, po pracy trzy godziny. Ciezko ale warto sie
      poswiecic. W przyszlosci moze sie przydac smile. Czasami, jak np. dzisiaj, zaluje
      przez chwile, szczegolnie jak mi ucieka sprzed nosa autobus, a nastepny za 20
      minut, a tu zmino i ciemno i pozno i Warszawa-Praga...hahhahahahahha a wink

      Pozdrawiam
    • st0krotka Re: poczatek nauki 16.01.05, 00:27
      happiest1 napisała:

      Moglabym pojsc na kolejne studia ale
      > uczyc sie kolejne 4 lub 5 lat? Mi sie poprostu nie chce. Tez tak macie?

      Dokladnie tak mialam i mam!! po skonczeniu studiow w POlsce przyjechalam tutaj
      i powiedzialam, ze nie bede robic studiow na nowo. Zapisalam sie na kursy,
      wlasnie czekam na wyniki ostatniego egzaminu, wiec mozna powiedziec, juz
      skonczylam. cos mi to na pewno dalo, z pracy w miare jestem zadowolona, ale....
      widze teraz, ze moglam od razu pojsc na uniwersytet i zrobic sobie 'masters'.
      konczylabym najprawdopodobniej teraz i drzwi mialabym otwarte do wielu
      ciekawych miejsc pracy. a tak to co? koncze kurs i... od wrzesnia
      najprawdopodobniej pojde na dwa lata na uniwersytet. i w sumie bede dluzej sie
      uczyc, niz gdybym od razu poszla na te z prawdziwego zdarzenia studia!
      mowie wiec tak: uczyc wiadomo, nie chce sie, ale - warto zainwestowac w
      studia.Kursy to nie to samo i po ich skonczeniu wcale nie jest czlowiek
      usatysfakcjonowany, przynajmniej ja tak mam.
      a jesli chodzi o sprawe finansow - to nawet jak sie nie ma - mozna wziac kredyt
      na preferencyjnych warunzkach w banku, w Stanach jest ten system naprawde
      korzystny dla studentow, w anglii jest troche gorzej, ale tez mozna i tez warto.
    • semantics Re: poczatek nauki 16.01.05, 00:41
      ja juz pytalam w innym watku, ale chyba nie tylko mopsik ale gigantyczny mops ze mnie bo jakos nie
      jarze.
      Kursy to lepiej nie, lepiej studia, ale jak juz mam M.A. co prawda w anglistyce a chcialabym Human
      resources kiedys pracowac to musze robic jakies 4 lata B.SC czy moge robic postgraduate?
      • st0krotka Re: poczatek nauki 16.01.05, 00:45
        Semantics, ale pytasz o studia w Anglii? i czy MA chodzi ci o polskiego
        magistra? pytam, bo polski magister niestety tutaj zaliczaja jako BSC lub BA.
        ale czy bachelor czy masters mozna wskoczyc na postgraduate
        • semantics Re: poczatek nauki 16.01.05, 01:02
          pytam i o anglie i o Ameryke ( choc bardziej o Anglie bo w tym momencie bardziej osiagalna) Bede
          miala niemieckiego Magistra M.A. = Magistra Atrium
        • semantics Re: poczatek nauki 16.01.05, 01:05
          i postgraduate z przedmiotu nie powiazanego z moimi wczesniejszymi studiami?
          • blue_jay Re: poczatek nauki 16.01.05, 02:27
            semnatics> jestem w USA, o post-docach jeszcze nic nie wiemwink ale MA
            niekoniecznie sie robi z przedmiotu, z ktorego ma sie BA. Mojego polskiego mgr
            uznano, ale np kolezance z Wenezueli policzono studia tylko jako BA. Skonczylam
            anglistyke w Polsce, teraz biore prerequisites, aby zrobic MA ze speech
            pathology na uniwerku medycznym..
            Bedziesz musiala wziac kilka wymaganych klas i juz bedziesz robic cos nowego
            • happiest1 Re: poczatek nauki 16.01.05, 04:45
              Ja chce pojsc na pharmacy, nawet znalazlam college of pharmacy, ale najpierw
              musialabym wziasc 2 lata Prerequisite course, a potem jeszcze pare lat nie wiem
              dokladnie, moze 3 albo 4 i wtedy mialabym Pharm.D. Jak sobie pomysle ze tyle
              lat przedemna to zle mi sie robi. No i jezyk angielski, niby nie mam z nim
              problemu ale studiowanie to chyba tez jest inaczej. Musze to sobie jeszcze
              dokladnie przemyslec.
              • jan.kran Re A propos wieku starszego:-))) 16.01.05, 08:33
                Jedna kolezanka , 40+ , dwoje dzieci poczatek szkoly podstawowej , filolog
                romanski z PL , wladajaca biegle kilkoma jezykami , aktualnie w Stanach ,kupila
                sobie tornister, papcie , pozyczyla piornik od dziecka i poszla do szkoly kilka
                dni temu.

                Druga przyjaciolka , filolog polski z PL , licencjat na Sorbonie ( tez jezyk
                polski), swietna posadka w Paris a nawet dwie , 45 lat ,postanowila dolozyc
                sobie do pracy i dzieci magisterium na Sorbonie. Bo chce sobie kariere
                posunacsmile)

                Naprawde widze po sobie i kolezankach , ze z wiekiem nabiera sie doswiadczenia,
                samozaparcia i checi do zyciasmile))
                Kran.
              • semantics Re: poczatek nauki 16.01.05, 10:32
                hej czyli "ramy dade" = damy rade!
                happiest a Ty nie mysl bo Ci jeszcze rok przejdzie tylko idz i rob prerequisites! ja bym poszla ale po
                pierwsze nie jestem w USA a po drugie nie mialabym kasy, wiec korzystaj!
                spojrz ile dziewczyn cos robi- po prostu dolacz do klubu i bedziecie sie nawzajem dopingowac!
                trzymam kciuki!
                • blue_jay Re: poczatek nauki 16.01.05, 16:54
                  happiest> nieprawda, ze 2 lata, zalezy jak sie sprezysz, sa kursy fast forward(
                  ja tak zrobilam wymagana matme np, w 4 tyg material z semestru), jest semestr
                  letni, ktory trwa 9 tygodni tylko, wiec tez w przyspiesoznym tempie sie
                  wszystko zalicza, sa zajecia w sobote i niedziele tylko.. i prerequisites,
                  ktore mialy zabrac mi tez 2 lata, pzrerobie w rok.. bo jeszcze zostal mi tylko
                  ten semestr i semestr letni..
                  ja tez wrocilam do szkoly i tez do medyka, 2 lata zajec, 2 lata pratyk w
                  szpitalu i szkolach, rok na wlasciwy ceryfikat, jak pomysle, ze to tyle lat, to
                  tez mi slabo, ale nie mysle, mysle tylko o tym, jaki przedmiot wziac na
                  nastepny semestr i powolutku wszystko sie kreciwink
                  Bedzie dobzre, musi bycwink
          • st0krotka Re: poczatek nauki 16.01.05, 17:56
            Semantics, to zalezy od uniwersytetu, maja rozne wymagania. z tego co sie
            orientuje, to jesli kierunek nie jest zupelnie powiazany, to trzeba wykazac sie
            doswiadczeniem z pracy. Mysle jednak, ze najlepiej napisac do danej uczelni i
            zapytac i wtedy ci dokladnie powiedza, jakie maja wymagania. Mysle, ze sa dosyc
            elastyczni i jak sie ich przekona, ze sie nadaje na dany postgraduate kierunek,
            to wyraza zgode.
            • semantics Re: poczatek nauki 16.01.05, 23:04
              Dziekuje Storotko za pomoc STOKROTNIE!!
              smile

              Bede robic jeszcze jakies praktyki wiec moze mi uznaja za doswiadczenie zawodowe i robilam takie
              studium dodatkowe przez rok z Human Ressources, moze mi zalicza, Popisze do uczelni i popytam. A
              moglabys mi powiedziec tak orietacyjnie w jaki rejon Anglii sie wybrac? Ja sie bym musiala tez przy
              okazji sama utrzymac w 100% i szkola tez nie za darmo jest. To chyba nie Londyn? A moze?

              dzieki from the mountain za odpowiedz!
              • happiest1 Re: poczatek nauki 17.01.05, 01:31
                Dzieki Wam i waszym wypowiedziom stwierdzilam ze macie racje i zdecydowalam sie
                na pelne studia na ta farmacje. Jak najszybciej ide sie wszystkiego dowiedziec.
                Dzieki jeszcze raz. Pa!
                • mulinka Re: poczatek nauki 17.01.05, 01:34
                  w nocy?????!!!!
                  smile))
                  powodzenia!
                • aneta05 Re: poczatek nauki 17.01.05, 01:36
                  happiest1 napisała:

                  > Dzieki Wam i waszym wypowiedziom stwierdzilam ze macie racje i zdecydowalam sie
                  >
                  > na pelne studia na ta farmacje. Jak najszybciej ide sie wszystkiego dowiedziec.
                  >
                  > Dzieki jeszcze raz. Pa!

                  Gratulacje i bedziemy trzymac kciuki i podtrzymywac Cie na duchu!!!
              • st0krotka Re: poczatek nauki 17.01.05, 15:07
                Semantics, w innych miastach mieszkania sa troche tansze, jedzenie chyba tez,
                ale zarobki tez sa duzo nizsze. Tak dokladnie sie nie orientuje, w Londynie na
                pewno jest wiecej mozliwosci pracy. wiesz, zapytam znajomych, ktorzy mieszkaja
                poza Londynem jak to jest.
                • semantics Re: poczatek nauki 17.01.05, 22:40
                  Stokrotko!

                  Ja Cie bardzo prosze, napisz mi moze na priv jakie sa mniej wiecej koszty zycia w Londynie.
                  i jaka prace mozna wykonywac jednoczesnie studiujac. oczywiscie jesli wiesz i masz ochote. Nie musi
                  byc nic dlugiego.Wystarczy cena za mieszkanie / pokoj na miesiac/tydzien i jedzenie ile kosztuje.
                  No i ile tak za godzine jakiejstam pracy sie dostaje.
                  Ja bylym w Londynie chyba w roku 94 jadac do niesympatycznej ciotki w odwiedziny no i mialam taka
                  ilosc lat ze takie rzeczy mnie zwyczajnie nie interesowaly
                  • asica74 Re: poczatek nauki 18.01.05, 00:18
                    semantisc, to nie zadna tajemnica, ile zycie kosztuje w Londynie:
                    (stokrotka swietuje, wiec ja pisze)

                    pokoj jedynka od 50 do 130 funtow za tydzien, w zaleznosci od strefy, im blizej
                    strefy 1 tym drozej.
                    mieszkanie one bedroom flat (z odzielnia sypialnia) od ok.180 do ...hm... 270?
                    z ta sama regula co powyzej.
                    travelka - na 1 i 2 strefe na tydzien £21.40, ale tu polecam

                    www.tfl.gov.uk/tfl/fares-tickets/2005/season/travelcard.shtml
                    jedzenie, to zalezy - jak mieszkalam sama to okolo £20 funtow na tydzien, ale
                    to bylo bez zadnych wyskokow jedzeniowych i bez zadnych wyjsc

                    lunch na miescie (kanapka i cos do picia) z Tesco okolo £4, w kafejce £ 5-6

                    Za godzine pracy od £4 (ale to jesc zdzierstwo kompletne) do .... hm.... niemal
                    nie ma konca, ale przyzwoita praca to okolo £ 7 - 8, wszystko w zaleznosc od
                    pracy.

                    To tyle, jak jeszcze cos to krzycz!
                    • semantics Re: poczatek nauki 18.01.05, 16:46
                      Dzieki Asica!

                      Ehh to drogie to zycie w Londonie smile
                      W Berlinie jest taka masa wolnych mieszkan ze ceny tez sa smieszne, w porownaniu z np. Frankfurtem
                      nad Menem.
                      Czy mnie sie dobrze wydaje czy pracujac part time (20 godz) w tygodniu za powiedzmy 7 funtow/h to
                      sie czlowiek nie za bardzo utrzymac moze, a co dopiero oplaty za studia. Ehh zycie.

                      Masz moze jakies informacje jak to jest gdzie indziej, np Bristol? (tam wyjezdza za jakies 2 m-ce moj
                      serdeczny kumpel i tez mnie podpytuje czy moge sie czegos dowiedziec) smile)
                      A moze istnieje jakas strona porownujaca koszty zycia z innych czesci Anglii?
                      • asica74 Re: poczatek nauki 18.01.05, 19:52
                        nie ma za co.

                        niestety takie sa realia i wiele ludzi nie zdaje sobie z nich sprawy, myslac,
                        ze tu sa gruszki na wierzbie sad

                        nie mam pojecia jak wyglada zycie w innych czesciach Anglii, ale Stokrotka ma
                        racje, piszac, ze jest taniej, ale takze inaczej z praca.

                        Wiesz co, jest takie forum, gdzie spotykaja sie dziewczyny-mamy z calego
                        swiata, moze tam ktos cos wie? Pomocne sa, naprawde

                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591
                      • st0krotka Re: poczatek nauki 19.01.05, 20:44
                        Semantics, probowalam sie dowiedziec o ceny w innych miastach, mieszkania do
                        wynajecia sa tansze, ceny od £50 na tydzien, jedzenie tez jest tansze (niestety
                        nie mam dokladnych ifnormacji). zobacz na strone:

                        www.ukstudentlife.com/Prepare/Cost.htm#RegularCosts
                        Whatever is pure, whatever is lovely, whatever is gracious, if there is any
                        excellence, if there is anything worthy of praise, think of these things.
    • zodiakalny_kot Re: poczatek nauki 19.01.05, 22:32
      Boze!!! dziewczyny kochane - jak przeczytalam te posty - to dokladnie moje
      mysli - dylematy - zwlaszcza podobnie jak abere i semantics. Ogromnie podziwiam
      te wszystkie osoby, ktore mialy sile i motywacje, zeby zaczac nowa kariere w
      nowym kraju (aneta, jan.kran)- mnie to sie wydaje na pograniczu z cudem. Jak
      wiele z was jestem - a raczej bylam anglistka - jak czesto mowilam mojemu M -
      tutaj (US) zostalam "wyzerowana" zawodowo - no i ciagle mysle, co mam zrobic -
      w jakim kierunku sie udac - im dluzej nad tym debatuje, tym bardziej mnie to
      przeraza - jakas blokade nabylam - ostatnio kiedy bylismy na stacji BP -
      zauwazylam ogloszenie o prace - i mysle sobie - mnie to by pewnie nawet do BP
      nie przyjeli - jednym slowem poziom self-esteem bliski zera. Sparalizowana
      perspektywa pojscia do pracy, o ktorej nic nie wiem (czyli kazdej poza uczeniem
      i tlumaczeniem) postanowilam pojsc na studia - i tu znowu podobnie jak
      dziewczyny przede mna pisaly - gdzie? czy nie stara jestem? itp.
      Szukam jakiegos sposobu zeby sie wyrwac z tego zakletego kregu - jak to zrobic?
      jakiegos kopa w tylek chyba potrzebuje.
      Ostatnio znalazlam w internecie strone o internships - czyli jakby praktykach w
      roznych firmach - niby sa one dla studentow - ale niektore nie tylko. Tak sobie
      mysle, w ten sposob moznaby bylo nauczyc sie jakis praktycznych umiejetnosci -
      a poza tym wejsc w swiat "ludzi pracy" - tak jak radzila jan.kran.
      Czy slyszalyscie cos o tym - znacie kogos, kto sie dostal na taka internship?
      • aneta05 Re: poczatek nauki 19.01.05, 23:41
        Chcialam Cie zachecic zwracajac uwage na fakt, ze jestes po anglistyce wiec
        angielski (nawet jesli jest to brytyjska wersja) masz opanowany. To naprawde
        duzy plus. Studiowalam z ludzmi, ktorzy nie znali dobrze jezyka, ale sie
        zaparli i studia skonczyli. Moze nie z super wynikami, ale skonczyli. Ty masz
        juz polowe sukcesu za soba.
        Ja mam inne doswiadczenie z interships bo znam ludzi ktorzy je zalatwiali juz
        bedac na uczelni i pracowali na wakacjach. Mnie sie nigdy nie chcialo bo
        wolalam jechac do Polski. Prace udalo mi sie dostac, wiec te praktyki nie sa
        konicznoscia w czasie studiow.
        • blue_jay Re: poczatek nauki 20.01.05, 00:14
          ja zaczelam swoja "kariere" od bycia ochotniczka, po roku odchodzila
          dziewczyna, ktora zajmowala sie calym programem ESL, zapytano mnie czy nie chce
          jej pozycji i no pewnie, ze chcialamwinknigdy nie wiadomo co za rogiem sie czai
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka