Dodaj do ulubionych

Co za dzien...

12.04.05, 10:33
Oj, dziewuszki (i Sylwku) smile Az nie wiem, gdzie zaczac, zeby nie przynudzac,
sprobuje w skrocie, a na koncu poprosze o rade/trzymanie kciukow.

W zeszlym tygodniu mialam rozmowy w dwoch agencjach rekrutacyjnych (nazwijmy
je A1 i A2) smile W obu zarejestrowalam sie jako chetna do pracy i tymczasowej,
i stalej, podkreslajac, ze zalezy mi, zeby zaczac jak najszybciej. A1
zaproponowala, zebym w tym tygodniu (wczoraj i dzis) przyszla do nich na 2
godziny popracowac na recepcji, zeby sie "przyuczyc" do zawodu, co tez
zrobilam. Niby taka recepcjonistka nic skomplikowanego nie musi robic, a
jednak musialam sie nauczyc jak np. obslugiwac komputerowa centrale
telefoniczna itp.

W miedzyczasie A2 wyslala mnie w piatek na rozmowe do firmy, w ktorej
moglabym dostac kontrakt nawet na rok, polaczenie recepcji z administracja,
bardzo fajna praca. Niestety w poniedzialek dowiedzialam sie, ze ani mnie,
ani innych kandydatow nie wybrali i szukaja dalej.

Dzis rano w A1, gdzie bylam na recepcji, zaproponowano mi pojscie na
dwudniowe zastepstwo do jednej firmy w ten czwartek i piatek, a nastepne dwa
tygodnie do innej firmy. Ucieszylam sie, ze bede przynajmniej miala robote na
2,5 tygodnia, podziekowalam im i w ogole, po czym po poludniu dzwoni do mnie
ta moja konsultantka z A2 i mowi, ze ta firma, w ktorej bylam na rozmowie,
jednak mnie chce, ale ze powinnam zaczac juz od poniedzialku... To jest fajna
praca, lepiej platna, trwajaca dluzej i z mozliwoscia stania sie moim stalym
zatrudnieniem. Zgodzilam sie i ze skrucha zadzwonilam do A1 i powiedzialam,
ze jednak musze zrezygnowac z tych dwoch tygodni (na ktore zgodzilam sie pare
godzin wczesniej...). W sumie babka zrozumiala moja sytuacje i mysle, ze nie
ma mi za zle.

No a teraz dochodzimy do sedna mojego problemu - pod koniec maja/na poczatku
czerwca musze jechac do Stanow na dwa tygodnie (na slub siostry meza,
wspominalam juz o tym). W A1 mnie pytali o plany wakacyjne, a w A2 nie. No i
doopa sad Musze jutro zadzwonic do tej konsultantki i zapytac, czy ta firma
zgodzi sie mnie wziac, jesli ja musze wyjechac, czy jednak sobie kogos innego
znajda. Musieliby wziac kogos na zastepstwo, a watpie, czy beda chcieli sobie
taki balagan robic. Chyba sie rozplacze, jesli jednak zrezygnuja, bo wtedy
przeciez nie zadzwonie do A1, ze moze jednak wezme te dwa tygodnie, bo to by
wygladalo zupelnie niepowaznie sad Boje sie tej rozmowy sad

Osoby, ktore dotrwaly do konca tej historii, podziwiam za wytrwalosc i prosze
o porady i trzymanie kciukow. smile
Obserwuj wątek
    • bietka1 Re: Co za dzien... 12.04.05, 11:02
      Abere, ja wiem dokladnie co bym zrobila, bo zawsze tak robilam. Nie do konca wiem, czy to
      dobrze, bo ja wlasnie zawsze wszystko podporzadkowywalam pracy. Zatem pewnie ten slub
      bylby planem 'b', jesli daloby sie go w ogole pogodzic z praca.
      Rozumiem twoj dylemat, bo nawet bylam kiedys w podobnej sytuacji i do konca zwlekalam z
      odpowiedzia, czy przyjedziemy na slub, bo w pracy nie dawano mi 100% pewnosci, czy ktos
      mnie nie zastapi. W koncu udalo nam sie pojechac w ostatniej chwili, a owa firma i tak nie
      przedluzyla ze mna umowy.

      Pewnie nie pomoglam, ale kciuki trzymac bede na pewno smile
      • abere8 Re: Co za dzien... 12.04.05, 11:26
        Wiesz, Bietka, ja mysle dokladnie tak jak Ty, ale to nie tylko moja decyzja.
        Moj maz stwierdzil, ze jego rodzina by mi nie wybaczyla, gdybym nie pojechala.
        Bilety i tak kupuja (albo juz kupili) nam jego rodzice za swoje mile, a na
        miejscu czeka na mnie suknia druhny zrobiona na moj wymiar i za ktora zaplacili
        rodzice meza jako moj prezent urodzinowy.

        Z drugiej strony moim zdaniem to jest bez sensu, bo moj maz ze swoja siostra
        nigdy sie nie lubili i nie rozmawiaja od ladnych paru lat. Ja poznalam ja raz i
        powiedzialysmy do siebie "Hi, nice to meet you", a po dwoch dniach "Good bye"...

        Bardziej mi zalezy na pracy, ale z drugiej strony maz i rodzina sa z toba przez
        cale zycie, a prace sie zmienia czesto...
        • bietka1 Re: Co za dzien... 12.04.05, 11:53
          A moze skrocenie tej podrozy cos by rozwiazalo?

          Trzymam kciuki smile
    • gosia_t Re: Co za dzien... 12.04.05, 11:48
      Hej!
      Ja bym zdecydowala sie na prace, ale pewnie dlatego, ze od jakiegos czasu juz
      siedze w domu i szanse na prace mam male. Jednak to twoj wybor i nie
      zazdroszcze dylematu.
      Trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie problemu.
      • daisy123 Re: Co za dzien... 12.04.05, 12:07
        Ja tez nie zazdroszcze dylematu. Zycze Ci rozsadego rozwiazania sprawy. Trzymam
        kciuki!
    • sylwek07 Re: Co za dzien... 12.04.05, 12:46
      Abere ja mialem podobna sytuacje do Twojej ,tez musialem wybrac pomiedzy praca
      a znajomymi i wybralem znajomych i wiesz ze sie nie zawiodlem..mozna powiedziec
      strzal w 10 smile)ale najwazniejsze abys sie z tym wyborem potem pogodzila i szla
      dalej smile
    • abere8 Dylemat? 12.04.05, 12:59
      Dzieki za odzew! Jutro na pewno powiem tej konsultantce, ze bede musiala
      wyjechac, ale caly czas mam nadzieje, ze ta babka powie, ze ok, na te dwa
      tygodnie firma wezmie kogos na zastepstwo, a mnie i tak zatrudnia... Czy jestem
      bardzo naiwna?

      Bo raczej nie ma mozliwosci, zebym zrezygnowala z tego slubu. Wcale nie mam
      ochoty meczyc sie przez poltora dnia na lotniskach i w samolotach, zeby
      potem "bawic sie" w tlumie obcych ludzi i jak tylko przestawie sie na inny
      czas, wracac. Niestety, jak juz pisalam, odmowa nie wchodzi w rachube.
      • tamsin Re: Dylemat? 12.04.05, 15:54
        Abere, bede trzymac kciuki bardzo mocno smile) ja nie pojechalam na slub siostry
        mojego meza w zeszlym listopadzie, myslalam ze swiat sie zawali, ale
        wiesz...nic sie nie zawalilo..nie mialam najlepszego wytlumaczenia, po prostu
        mi sie nie chcialo jechac na ten slub. W czerwcu szykuje sie slub kuzyna mojego
        meza, tym razem w Niemczech, nie chce mi sie jechac i "bawic" sie wsrod ludzi
        ktorych mowy nawet nie rozumiem..Niby ladne okolice i przy okazji moza by
        zwiedzic i odpoczac, ale w czercu (dokladnie 18) bilety pierunsko drogie, wiec
        w ramach oszczedzania "poswiece sie" i zostane w domu a moj M. niech jedzie i
        sie wybawi za wszystkie czasy.
    • beetaa Re: Co za dzien... 12.04.05, 19:10
      czesc abere, ja rowniez jak gosia wybralabym prace
      moze troche wypaczona jestem, ale moje doswiadczenia zawodowe wskazuja tylko,
      ze tutaj okazje nalezy chwytac, a rodzina jak to rodzina powinna zrozumiec!
      • gherarddottir Re: Co za dzien... 12.04.05, 19:14
        hej
        ja tez wybralabym prace...taka okazja moze sie nie zdarzyc, a poza tym to nie
        jest slub Twojej siostry ani bardzo bliskiej przyjaciolki wiec chyba zrozumieja
        Twoja absencje?Pozdrawiami zycze dobrej decyzji
    • jollyvonne Re: Co za dzien... 12.04.05, 19:55
      Opcja pierwsza: praca
      Nie wiem jak wygladaja miejscowe przepisy pracy, ani co mowia o prawie do
      urlopu, ale moze uda Ci sie przekupic choc troche szefowa obietnica ze bedziesz
      do jej dyspozycji w jakims goracym okresie typu wakacje lub swieta (przed
      swietami, po swietach, zostanie po godzinach jak ktos bedzie chory?). Taka mala
      karta przetargowa, bo wyglada na to ze na ten slub to musisz pojechac, chociaz
      widze, ze tak jak wszystkie tu wypowiadajace sie (i ja tez), wybralabys prace.
      Opcja druga: slub
      Jesli zas wolnego Ci nie dadza, coz, kwasnej miny szwagierki ze Stanow nie
      bedziesz ogladac na codzien, tesciowie otrzymaja chyba jakis zwrot za bilet
      jesli oddadza go kilka tyg przed terminem wylotu (a reszte dla czystego
      sumienia im mozesz zwrocic z zarobionych przez siebie pieniedzy), a jesli
      sukienka druchny Ci sie podoba to mozesz w niej pojsc na kolacje dla uczczenia
      pierwszej wyplaty!

      Abere, pamietaj ze optymistom zycie idzie na reke!

      Pozdrawiam
      jollyvonne
      • a.polonia Re: Co za dzien... 12.04.05, 20:21
        Hm, nie wiem czy tu sie wlasciwie rozchodzi o wybor miedzy praca a slubem?
        Najpierw porozmawiaj z szefem, jesli cywilizowany, to mysle, ze nie bedzie
        problemu, co?
        Ja w kazdym razie wybralabym prace, tym bardziej,ze tak bardzo chcialas miec w
        koncu to pozwolenie i znalezc prace smile
    • blue_jay Re: Co za dzien... 12.04.05, 20:58
      abere> nie powiem nic nowego, zdecydowanie praca
      • bibi1 Re: Co za dzien... 12.04.05, 21:40
        Abere-praca.
        Nie wiem czy na Twoim miejscu powiedzialabym o wyjezdzie zanim te prace
        przyjmiesz,ale niektorym osobom(musza miec raczej "gadane")udaje sie takie
        sprawy zalatwic.Ja chyba bym nie ryzykowala.A jesli,to nie przyznalabym,ze to
        wyjazd na slub.
        Tak czy siek zycze powodzenia.
        • asia.sthm Re: Co za dzien... 12.04.05, 21:54
          Tu juz nic po mnie..
          Aberku, rozwaz to jeszcze ze 100 razy smile)))
          Slub to slub pary mlodej, a praca to moze twoja przyszlosc ta najblizsza.
          Ja misnelam dwa wazne sluby przez prace i jakos przebolalam.
          Dwa razy tez zalatwilam w pracy bezplatny urlop tzw rozbrajajaca szczeroscia.
          Raz w Polsce i raz tu.
          Czyli 50/50
          wink
    • abere8 Zjem ciastko i dalej je bede miala :-) 13.04.05, 07:26
      Czy jak tam to przyslowie leci - udalo sie rozwiazac problem! smile))
      Porozmawialam dzis z moja konsultantka szczerze, powiedzialam o sytuacji i
      slubie i ona powiedziala, ze to raczej nie powinien byc problem, ale zadzwoni
      do firmy i sie dowie, no i oddzwonila do mnie po poludniu (oj, co sie
      nastresowalam, to moje) z dobra wiadomoscia - na czas mojej nieobecnosci wezma
      kogos na zastepstwo. W gruncie rzeczy to ta moja praca jest na razie tylko
      tymczasowa (bede formalnie zatrudniona w agencji rekrutacyjnej, a nie w tej
      firmie, w ktorej bede pracowac), ale z mozliwoscia stania sie stala, bo firma
      sie na razie zastanawia, czy to jest stanowisko dla dwoch osob, czy jednej smile
      No i moze sie tez okazac, ze ja sie nie sprawdze <puk puk w niemalowane> i po
      paru tygodniach stwierdza, ze jednak chca kogos innego.

      Tak wiec od poniedzialku zaczynam! Niestety czeka mnie chodzenie w kostiumach,
      marynarkach i innych niewygodnych ubraniach, ale czego sie nie robi dla
      pieniedzy... smile A jutro i pojutrze tez ide na dwudniowe tymczasowe zlecenie.
      Nie wyobrazam sobie, jak ja sobie poradze z czasem, bo bede pracowac od 8.30 do
      5, a wieczorami albo siatkowka, albo lekcje polskiego, albo korepetycje,
      ktorych do tej pory udzielalam w ciagu dnia, a nie chce zostawic uczniow na
      lodzie. Nawet prawie cala niedziele jestem zajeta - siatkowka. Na razie wyglada
      na to, ze sobota bedzie moim jedynym wolnym dniem i pewnie i tak nie bede mogla
      lezec do gory brzuchem, tylko bede prac, gotowac i robic zakupy. Wreszcie
      zobaczymy, jak partnerstwo bedzie dzialac w moim malzenstwie - do tej pory to
      ja to wszystko robilam, bo moj maz ciezko pracuje, a teraz oboje bedziemy
      zajeci.

      Ostatnio cos cierpie na slowotok, ale od jutra nie bede miala juz tyle czasu na
      forum, wiec przecierpcie jeszcze ten raz smile

      Dzieki za trzymanie kciukow!!! Pomogly smile
      • bibi1 Re: Zjem ciastko i dalej je bede miala :-) 13.04.05, 08:17
        Abere,w takim razie uwazam Cie za kobiete sukcesu!
        Gratuluje.
      • asica74 Re: Zjem ciastko i dalej je bede miala :-) 13.04.05, 09:39
        abere przyslowie mowi: "polowa problemow rozwiazuje sie sama"

        Przegapilam ten watek wczoraj, wiec dzis zycze powodzenia i twardej skory!
        • daisy123 Re: Zjem ciastko i dalej je bede miala :-) 13.04.05, 11:52
          No to i nam kamien spadl z serca. Sukcesow w pracy i milej zabawy na weselu.
      • bietka1 Re: Zjem ciastko i dalej je bede miala :-) 13.04.05, 22:50
        Abere, to wspaniala wiadomosc, a ja to dopiero teraz czytam...
        Gratuluje z calego serducha smile))
    • sylwek07 Re: Co za dzien... 13.04.05, 13:28
      a to super,,widac ze uczciwosc poplaca smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka