Dodaj do ulubionych

potrzebuje rady...

31.05.05, 11:29
dostalam dobra prace. duze mozliwosci rozwoju, dobrze placa - wszystko dokladnie takie, jakie sobie wymarzylam. jest tylko jedno ale... musialabym przeprowadzic sie na drugi koniec niemiec. ja mieszkam z moim chlopakiem w monachium. slubu nie mamy, ale juz dlugo zyjemy jak tzw. "stare dobre malzenstwo". on sie ze mna nie przeniesie, bo trzyma go nauka (studia doktoranckie). a ja nie potrafie wyobrazic sobie zwiazku na odleglosc, bo chyba bym z tesknoty umarla wink

jesli bym sie przeniosla, to nie ze wzgledow finansowych tylko raczej "robienia kariery". co wy byscie zrobily na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • gianka Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 11:43
      Chyba bym sie nie przeniosla. W Milosci kazdy wspolny dzien jest wazny. Moja
      przyjaciolka, ktora mieszka pod Monachium (Freising) ma podobny problem, tyle
      ze zaproponowali jej stanowisko kierownicze w filii w Argentynie, gdzie sie
      niezle rozwija ich firma. Jest po slubie, ale z kolei waha sie: jak dlugo moge
      czekac na dziecko... Kariera jest wazna, ale przy stawianiu na nia, mozna w
      zyciu cos przegapic... Ale to moja opinia smile Zadecydowac i tak bedziesz
      musiala sama.
      • jennifer_e Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 12:10
        ja kiedyś zrezygnowalam z wymarzonej pracy w kraju na rzecz milości na
        emigracji. Związek rozpadl się po roku a kariera i tak dopadla mnie tutaj wink.
        Co prawda nie ta wymarzona ale i tak nie żaluję swojej decyzji.

        Naprawdę nie wiem co poradzić. Osobiście nie wyobrażam sobie związku na
        odleglość. Ale wiem, że są takie związki. Jeśli jest jakaś perspektywa, że on
        może dolączyć w niedlugim czasie to może warto spróbować. Ale jeśli on woli
        zostać tam gdzie jest?
        Trzeba chyba spróbować odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: co jest
        najważniejsze? Związek czy kariera. Czy da się to jakoś pogodzić? I być
        konsekwentną w decyzji. Nawet jeśli coś nie wyjdzie nie zadręczać siebie i
        chlopaka wyrzutami i żalami. Jeśli masz żalować, że nie spróbowalaś to lepiej
        spróbuj
        • slunko Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 12:27
          Zdecydowanie dla mnie wazniejszy jest zwiazek niz kariera. Ale jesli nie bede czula sie spelniona zawodowo, to pewnie i nasz zwiazek nie bedzie szczesliwy. Tu jest moj dom, tu sa moi przyjaciele, tu jest moja milosc. Boje sie jedynie przegapic moment, w ktorym wszyscy pojda do przodu, a ja zostane w ciagle tym samym miejscu. Inni beda sie rozwijac zawodowo, a ja chcac byc przy nich, przegapie swoja szanse. Jestem zbyt dominujaca osoba, zeby troszczyc sie jedynie (lub az - bo nie chce nikogo urazic, w koncu mamy rozne potrzeby) o moje szczescie rodzinne a prace traktowac jako dostawke...
      • slunko Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 12:14
        Swieta prawda. Tylko czemu to glownie mezczyzni stawiaja na swoj rozwoj i robienie kariery a my im jedynie (lub az) organizujemy cieple rodzinne gniazdko? No i czy w przyszlosci nie bede zalowala straconych szans - takimi prawami rzadzi sie rynek, trzeba byc mobilnym...
    • sylwek07 Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 12:17
      mezczyni wcale nie stawiaja na swoj rozwoj...
    • ponponka1 Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 12:41
      Nie zazdroszcze dylematu ...
      Moje serce mowi mi tak: "zamiast do Wrocka to pakuj sie i do Wikinga....bez
      wzgledu na konsekwencje" smile
      Moje szare komorki natomiast mowia, ze musze miec "wyjscie awaryjne" - i jade do
      Wrocka. A czy tam zostane to zobacze. Bardzo nie po drodze do Norwegii..
      Trudno zatem radzic...choc w dzisiejszych czasach odleglosc juz nie jest duzym
      problemem...A Twoje samopoczucie tez jest wazne i dla Ciebie i dla Twojej
      drugiej polowki!

      Cmok (jaki smok?)
    • greeneyes27 Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 14:06
      Wybralabym rozwoj zawodowy a jesli zwiazek jest silny, to przetrwa odleglosc.
      Z moim mezem bylismy w takim zwiazku przed slubem prawie 2 lata i udalo nam sie.

      Pomysl sobie, co jesli Twoj zwiazek rozpadnie sie (odpukac) a Ty juz nigdy nie
      dostaniesz takiej szansy?
      Co zrobilby Twoj chlopak, gdyby byl na Twoim miejscu?
      Ile zostalo mu jeszcze do skonczenia tych studiow? Moze po zrobieniu doktoratu
      moglby sie do Ciebie przeniesc?
      Moze istnieje mozliwosc przeniesienia sie na studia doktoranckie na ten drugi
      koniec Niemiec?
      Poza tym mozecie sie widywac w kazdy weekend, jest teraz duzo tanich polaczen
      lotniczych a jak wykupisz BahnCard, to mozna tanio podrozowac pociagiem.
      • mulinka Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 14:58
        niestety, nie powiem , co masz robic
        znasz "za" i "przeciw"
        decyzja trudna, ale na pewno podejmiesz sluszna
        smile
        chce tylko przestrzec przed nieformalnymi zwiazkami
        moja przyjaciolka zyla w takim zwiazku i wszystko bylo super
        ale...facet mial wylew
        a z nia nawet lekarze nie chciali rozmawiac
        bo kim byla?
        sorki Dziewczyny, ze przytruwam
        ale...
        • tamsin Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 17:02
          nie przytruwasz Mulinko smile wlasnie dlatego tak wiele par homoseksualnych
          wystapilo do sadu w MA o prawo malzenstwa bo wlasnie z tym sie spotykali, ze
          mimo ze byli ta osoba najblizsza, tzn. partnerem zyciowym, w szpitalach nie
          chcieli z nimi rozmiawiac bo to "nie rodzina" natomiast dziesiata woda po
          kisielu miala prawo decydowac czy bedzie odlaczony od aparatu podtrzymujacego
          zycie czy nie. Rowniez prawo dziedzictwa po zmarlym partnerze moglo byc latwo
          podwazone, nawet z testamentem, nie mowiac juz o tym co sie dzialo gdy partner
          tego testamentu nie zostawil.
          • mulinka Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 17:06
            jesli chodzi o pary homoseksualne, to nie mam nic przeciwko zwiazkom partnerskim
            (co prawnie rozwiazuje problem)
            ale malzenstwo....
            jestem zbyt konserwatywna
            • mulinka Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 17:10
              a...
              i przypomnialo mi sie
              (znow do tych moich Dziewczyn, co chca zyc w wolnych zwiazkach)
              pelnomocnictwa notarialne czesciowo rozwiazuja problem
              po tym, przez co musiala przejsc moja przyjaciolka, naprawde
              polecam "zabezpieczenie"- w dwie strony, tak na wsiakij pozarnych sluczaj
              buziak!
            • tamsin Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 17:12
              wlasnie o to chodzi, ze nie wprowadzili zadnego ulatwienia dla zwiazkow
              partnerskich, wiec pary homoseksualne wziely sprawe w swoje rece i podaly cala
              sprawe do sadu, no i wskorali - rowne prawa czyli malzenstwo. ja osobiscie nie
              moge znalezc argumentow "przeciw".
              • mulinka Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 17:20
                wow
                tu mozna dyskutowac dlugo i...bardzo namietnie
                smile
                na szczescie obie szanujemy prawo do roznych pogladow
                buziak!
        • gherarddottir Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 18:28
          nie przytruwasz Mulinko tez znam takie przypadki.... a kobiety ktore mowia
          ze "papierek im nie potrzebny" mowia tak dotad az ten ich ksiaze nie padnie
          przed nimi na kolana i nie poprosi je o rekesmile)) wiem, bo sama taka bylamsmile
    • gherarddottir Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 18:25
      Wiadomo co osoba to inne zdanie. Ja ze swojego doswiadczenia powiem, ze ta
      prawdziwa gleboka milosc nie stawia dylematow, nie trzeba zostawiac sobie
      otwartej furtki itd.Uwazam, ze powinnas zostac ze swoim chlopakiem....Okazja do
      zrobienia kariery moze sie powtorzyc wielokrotnie w Twoim zyciu, okazja do
      spotkania kogos takiego samego jak Twoj chlopak - zadna i nigdy sie tak nie
      stanie, bo nie ma takiej drugiej samej osoby na swiecie jak On. Oczywiscie
      zakladam, ze Wasz zwiazek jest bardzo udany i pelen milosci.
      No ale wybor nalezy do Ciebiesmile Pozdrawiam
    • tiffany7 Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 18:33
      Slunko, Twoje serce Twoim najlepszym doradca. Powodzenia
    • sylwek07 Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 18:49
      obojetnie co postanowisz to musisz to przyjac i z tym sie pogodzic ...trzymam
      kciuki za Ciebie smile)
    • monie_pl Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 18:52
      bylam w troche podobnej sytuacji.... poznalismy sie z moim M i on musial zaraz
      wyjechac spowrotem do Stanow, ale wisielismy na telefonie rpzez 2 lata i w
      koncu ja musialam podjac decyzje czy stawiam na kariere, a mialam wtedy otwarte
      drzwi do bycia Dyrektorem HR w duzym koncernie, ale ... siedzac przed "pelnym
      talerzem" powiedzialm dziekuje, bo nie chce wracac do pustych czterech scian i
      kota... spakowalam sie i pojechalam na drugi koniec swiata.... nie jest altwo
      budowac sobie tutaj zycie od poczatku, ale wiem ze drugiego takiego chlopa, co
      jest tak abrdzo za mna nie znajde... i wiem, ze podjelam decyjze, ktora moglaby
      wydawac sie trudna, ale nie byla, bo wiedzialam jakie mam priorytety i co jest
      na prawde dla mnie wazne w dlugim, bardzo dlugim okresie czasu... a teraz tak
      sie uklada, ze moze po tym jak ja sie tutaj ustawie zawodowo to trzeba bedzie
      znow z pracy zrezygnowac, zeby dzieci miec.... a moze znow sie gdzies
      rpzeniesiemy...

      wiesz jest taka historyjka o szkoleniu: dziedzi kilku managerow i wchodzi
      profesor z pojemnikiem i kilkoma workami kamieni; zaczyna sie wyklad i profesor
      wsadza najwieksze kamienie, pozniej doklada srednie i mniejsze, a na samym
      koncu dosypuje paisek.... a poniej pyta :jaki z tego wniosek? a menagerowie, ze
      przy dobrym planowaniu da sie duzo zmiescic, a profesor spokojnie sie
      usmiechnal i odpowiedzial "nie moi panowie, wniosek jest taki, jak na samym
      poczatku nie wsadzisz do pojemnika najwiekszych kamieni, to pozniej za zadne
      skarby ich nie zmiescisz" i a tym zakonczyl szkolenie z planowania...

      moze ta historyjka troche ci pomoze....
      pozdrowionka
      monia

      P.S.
      Nasuwaja mi sie podbne pytania jak moim porzedniczkom: czy on jeszcze dlugo
      bedzie na tych studiach doktoranckich, czy moze sie przeniesc razem z toba, czy
      ta swietna oferta rpacy ejst na prawde taka swietna, itp. itd.
      • jennifer_e Re: potrzebuje rady... 31.05.05, 19:20
        hihi, w ciekawą stronę zboczyl ten wątek w pewnym momencie smile)
        a swoją drogą ciekawe pytanie gdzieś ktoś zadal- dlaczego to przeważnie kobieta
        musi podejmować takie decyzje. Warto zadać sobie pytanie czy on też dla Ciebie
        coś takiego by zrobil.
        I oczywiście prawdą jest, że jeśli Wasz związek jest silny to przetrwa taką
        próbę.
    • jan.kran Re: potrzebuję rady... 31.05.05, 20:13
      Zależy jak długie jest to rozstanie i co Twój na to.
      Pomyśl o tym , że DE nie jest na dziś łatwym rynkiem pracy. Jeżeli planujesz
      dzieci to powinnaś wykorzystać przedtem możliwość zdobycia doświadczenia i
      dobrych referencji.
      Moja niemiecka przyjaciólka z baby na ręku kończyła studia i zaczynała pracę
      (własna firma ) . Nikomu nie życzę.
      Kolejna pracowała siedem lat w zawodzie i po przerwie kilkuletniej powróciła
      do pracy , bo miała kontakty, adresy i dobrą opinię.
      Ponieważ dobrze się uczyć na błędach innych powiem Ci ,że nie warto się
      poświęcać dla facetasmile)))
      Ja wyszłam za mąż z wielkiej miłości, z powodu ex przemierzyłam pól kontynentu,
      nauczyłam się nieżle dwóch językow, poznałam zwyczaje i obrzędy ludu bawarskiego
      i norweskiego.
      Po czym po wielu latach jednym z naprzyjemniejszych dni w moim zyciu była chwila
      jak ex zniknął z mojego życia.
      Ponieważ nie liczyłam się z taką opcją mam przed sobą zdobycie jakiegoś
      konkretnego zawodu co w moim podeszłym wieku nie jst łatwesmile))

      Życzę Wam wielu szczęśliwych lat w miłości. Ale życie wyprawia różne
      wolty,niekoniecznie zależne od nas i dlatego zawsze trzeba rozważyć za i przeciw.

      Pfüa Di`!

      Kran.
      • bibi1 Re: potrzebuję rady... 31.05.05, 22:29
        a ja Ci mowie bierz ta robote,bo mozesz drugiej takiej szansy nie miec!
        Facet w zwiazku czy nie,jesli nie kocha prawdziwie to i tak kiedys to z niego
        wyjdzie,lepiej sie przekonac przed slubem.Taka rozlaka moze byc sprawdzianem.
        A moze okaze sie,ze sama go zostawisz jak wyjedziesz i to calkiem bez zalu.
        Ale takich przejsc Ci nie zycze.
        Jak poczekasz z kariera zanim urodzisz dzieci,to potem moze Ci sie juz nie
        chciec,mozesz nie miec do tego warunkow,mozesz juz drukiej takiej okazji nie
        miec.
        Mowie Ci to,bo sama jestem taraz mama i kura domowa,a tez kiedys planowalam
        inaczej.
        • liloom Re: potrzebuję rady... 31.05.05, 23:12
          Pomysl sobie czego byloby Ci bardziej zal gdybys stracila...

          - Podjecie tej pracy jest ryzykiem dla zwiazku - ale moze sie jednak uda (?)
          - Rezygnacja z pracy - jest przekresleniem szansy (ale czy jedynej w zyciu? tego
          nikt nie wie)

          Czy zrezygnowalabys swiadomie z tego mezczyzny dla kariery? Tak teoretycznie.
          Sama sobie odpowiedz.

          Trzymam kciuki.
          • slunko Re: potrzebuję rady... 02.06.05, 10:45
            Och, bardzo dziekuje Wam wszystkim za rady. Mam jeszcze 2 tygodnie czasu do namyslu, wiec jeszcze troszke sie pomecze wink Czasami wydaje mi sie, ze juz sie zdecydowalam i juz prawie wyjezdzam, a potem od razu dopada mnie tesknota za domem (czyli tym wszystkim, co tutaj zbudowalam).

            W moim przypadku rozlaka nie tyle bedzie sprawdzianem dla zwiazku, ile nauka samotnosci. My idealnie funkcjonujemy razem i obok siebie, wiec ciezko nagle zaczac prowadzic oddzielne zycia... Ale, jak tez niektore z Was zauwazyly, nie chce przegapic momentu, po ktorym dalej rozwijac bedzie sie tylko moj partner...

            Nie zyjemy w czasach sprzyjajacych rodzinie - mobilnosc pomaga w rozwoju zawodowym, ale hamuje rozwoj uczuciowy... Teraz ja przytruwam, wiec koncze!
            Dzieki za rady, jeszcze raz smile
            • kurczak1976 Re: potrzebuję rady... 02.06.05, 11:06
              Ja nie wiem ale sama dla zwiazku odpuscilam juz wiele rzeczy i dalej odpuszczam.
              Wierze w nasz zwiazek i jesli zaczne watpic to znaczy ze juz cos jest nie tak.

              A co do slubu uwazam ze papier jest bardzo potrzebny. Bez jest zbyt ryzykowne
              dla kobiety, zwlaszcza takiej, ktora dla zwiazku poswiecila swoj rozwoj
              zawodowy i materialny. Nie moze tak byc, ze mezczyzna osiagnie w zyciu
              wszystko, ktos sprzata mu dom i bawi jego dzieci a na koniec odchodzi bez
              szwanku i problemow.
              • slunko Re: potrzebuję rady... 02.06.05, 11:09
                no ale jaka pewnosc daje kobiecie slub? przeciez zawsze mozna sie rozwiesc... z papierkiem czy bez, pewnie jest to zawsze tak samo bolesne...
                • kurczak1976 Re: potrzebuję rady... 02.06.05, 11:15
                  Oczywiscie ale wtedy kobieta i ewentualne dzieci nie zostaja na lodzie
                  przynajmniej finansowo. Wiem ze to nie ladnie gadac o kasie ale niestety kazda
                  z nas wie jak jest:o((
                  • gherarddottir Re: potrzebuję rady... 02.06.05, 18:19
                    mnie slub bal bardzo duzo psychicznie....moze dlatego, ze moj maz oswiadczyl mi
                    sie po pol roku znajomosci kiedy funkcjonowalismy oddzielnie ( ja wtedy jesczze
                    w Polsce, a on w Norwegii) w zasadzie juz po dwoch tygodniach ja wiedzialam, ze
                    gotowa jestem dla Niego zostawic dobra prace i wszytskie inne rzeczy...On mi
                    powiedzial to samo (ze byl juz pewiem po 2 tygodniach ze to JA)smile
                    Czy zaluje, ze przerwalam "kariere"? Chyba nie...."gdybym milosci nie mial,
                    bylbym niczym"..
    • sylwek07 Re: potrzebuje rady... 02.06.05, 17:17
      trzeba rozmawiac o kasie jesli chodzi o takie sprawy jak dzieci i
      bezpieczenstwo dla Nich jak i dla samej Mamy
      • elagrubabela Re: potrzebuje rady... 02.06.05, 18:13
        Ja zawsze wybieram prace ponad zwiazki z ludzmi ale taki juz moj los. Nigdy nie
        wyjde za maz wlasnie dlatego, ze wierze w znaczenie papierka. Mysle, ze
        porzadnych ludzi ten papierek bardzo zobowiazuje a ja nie chce zadnego
        porzadnego mezczyzny zobowiazywac do niczego wiecej niz zycie z dnia na dzien.
        A nieporzadnego nie zamierzam zobowiazywac do czegokolwiek wink
        Dzieci w tym wcieleniu pewnie miec nie bede sad wiec kwestie alimentow odpadaja
        z zalozenia.
        Gdybym byla kobieta na 2 nogach a nie na 2 kolkach pewnie myslalabym zupelnie
        inaczej i to jest prosty dowod na to, ze punkt widzenia naprawde zalezy od
        punktu siedzenia wink
        Elka
        • linkobar Re: potrzebuje rady... 05.06.05, 20:07
          elagrubabela:
          > Ja zawsze wybieram prace ponad zwiazki z ludzmi ale taki juz moj los.
          >Nigdy nie wyjde za maz wlasnie dlatego, ze wierze w znaczenie papierka.

          Ela, ja, w przeciwienstwie do Ciebie, jestem na nogach a podejscie do zwiazkow
          mam nie inne od twojego. Pewnie punkt siedzenia mamy ten sam smile))
    • kdb.se Re: potrzebuje rady... 05.06.05, 15:23
      wiesz , trudna decyzja ale moge powiedziec Ci na wlasnym przykladzie ze rozlaka
      jest strasznie ciezka i tylko nie ktorym udaje sie ja przetrwac sad
    • szpulkaa Re: potrzebuje rady... 06.06.05, 14:18
      niestety nie mam czasu, zeby przeczytac wszystkie komenarze, wiec tylko krotko i
      bez kontekstu napisze, co o tym mysle.
      wybor miedzy uczuciem i kariera nie jest latwy, bo oba aspekty zycia sa wazne.
      ale w tym przypadku wazniejszy jest wybor miedzy jego a Twoja kariera. ale w
      jego przypadku sprawa jest prostsza: Twoj facet moze sobie poszukac pracy na
      uczelni blizej Twojej nowej pracysmile nie rozumiem, czemu to mialo by byc takie
      trudne... to normalne, ze naukowcy sie przemieszczaja... jest to wrecz bardzo
      wskazanesmile nie mozesz uzaleniac swojego zycia od jego kariery... wczesniej czy
      pozniej moze sie to stac zrodlem frustracji...
      • slunko Re: potrzebuje rady... 06.06.05, 17:46
        a wlasnie ta decyzja jest taka trudna, bo moj facet nie moglby przeniesc sie za mna. nie znalazlby tam pracy bliskiej swoim kwalifikacjom, bo stamtad daleko jest do jakiegokolwiek wiekszego miasta. wiec jesli zdecyduje sie na wyjazd, to nie tylko ze swiadomoscie, ze przez najblizszy czas bedziemy zyc osobno, ale rowniez ze za kolejnych jeden, dwa, moze trzy lata bede sie przeprowadzac. odkad po maturze wyjechalam z polski przeprowadzam sie systematycznie i dawno juz to przestalo mnie bawic. poza tym... chcialabym tez kiedys zalozyc rodzine. no ale zeby potem wrocic do pracy, trzeba miec w zyciorysie cos ciekawego. i dlatego ta oferta jest dla mnie tak kuszaca...

        do piatku musze podjac decyzje...
        • viki2lav Re: potrzebuje rady... 06.06.05, 22:03
          ja pewnie bym zostala w domu, zazdroszac osobie ktora podjelaby odwrotna
          decyzje, moze to byc ostatnia przeprowadzka w twoim zyciu, wspaniale
          doswiadczenie, ktore otworzy ci moze wiele innych, nowych, interesujacych,
          drzwi, drog w zyciu, moze jednak warto, moja milosc poczatkowo rosla na
          odleglosc, widywalismy sie co trzy miesiace, potem co 2, spedzalismy razem cale
          wakacje, tak przez prawie 4 lata, nie zaluje, zdobylam w tym czasie
          doswiadczenie, ktore pomaga mi pracowac tutaj /wlochy/ uzywajac dosc dobrze
          jezyka "tubylcow", rodzine zdazysz zalozyc! pozdrawiam
        • szpulkaa Re: potrzebuje rady... 07.06.05, 15:31
          no nie wiem... zaczelas tak, jakbys juz podjela decyzje o pozostaniu w
          Monachium, a konczysz jakbys jednak miala ochote na przeprowadzkesmile
          powiem Ci, ze jak Twoj facet jest doktorantam, to on nie ma jeszcze zadnych
          kwalifikacji, ktore by go ograniczaly wink)) zartuje troche, ale tylko... trochewink
          nie wiem, jak daleko jest do jakiegos wiekszego miasta z uniwersytetem, na
          ktorym Twoj facet moglby skonczyc studia, ale jesli jest to 200-300km to uwazam
          to za bardzo rozsadny dystanswink pamietaj, ze zawsze mozna zainwestowac w
          samochod i mieszkac, gdzies pomiedzy Twoja i jego pracasmile i na 2 czy 3 lata
          jest to wrecz bardzo przyjemne rozwiazaniesmile w tym czasie wiele moze sie
          zmienic.. zwlaszcza, kiedy Twoj facet sie obroni i bedzie szukal stalego etatu,
          o ktory moze nie byc tak latwo i wtedy bedziesz mogla myslec o poswieceniu
          swojej pracy dla koniecznosci jego przeprowadzki...
          jedyne, co moge Ci poradzic to: uwolnij mysli i nie kieruj sie stereotypami!smile
          no i Ty wez tego swojego mena zaprzegnij do myslenia... niech moze sam
          wykombinuje cos madregowink
          sciskam mocno! niech Twoja decyzja bedzie jedyna sluszna!smile
          • viki2lav Re: potrzebuje rady... 08.06.05, 08:35
            jedyne, co moge Ci poradzic to: uwolnij mysli i nie kieruj sie stereotypami!smile
            > no i Ty wez tego swojego mena zaprzegnij do myslenia... niech moze sam
            > wykombinuje cos madregowink


            o to mi sie podoba!
    • pulzara Re: potrzebuje rady... 08.06.05, 16:03
      Wiele dziewczyn sie juz wypowiedzialo, dorzuce jednak i ja pare 'groszy'.
      Nie wiem ile masz lat, nie znam intensywnosci Twojego zwiazku z chlopakiem, ani
      waszych planow na przyszlosc, ale na Twoim miejscu zdecydowalabym sie na prace.
      Moze dlatego, ze mam za soba piec lat zwiazku na odleglosc i narzeczonego,
      ktory zawsze dopingowal mnie do robienia kariery i ktory, wedlug swoich
      deklaracji, bylby gotowy przeniesc sie ze mna na drugi koniec kraju/swiata,
      gdybym dostala zawodowa propozycje z serii 'nie do odrzucenia'. Zycze, by udalo
      wam sie znalezc kompromis, by rowniez Twoj chlopak myslal nad rozwiazaniem w
      perspektywie czasu biorac pod uwage wasze wspolne cele. Powodzenia.
      • gherarddottir Re: potrzebuje rady... 08.06.05, 18:32
        Mysle jednak ze przeprowadzka przy dostaniu cudownej oferty pracy to chyba
        jednak cos innego...Moj maz tez uwaza ze gdybym dostala propozycje pracy w
        innym kraju to bysmy sie przeniesli... ja deklaruje to samo...ale no wlasnie
        RAZEM.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka