nie wiem czy tez macie takie uczucie,ale ja po zamachach poczulam sie jeszcze
bardziej zwiazana z tym miastem. kiedys czulam sie tu gosciem, narzekalam
chcialam wyjechac. po wyjezdzie do polski wreszcie zrozumialam ze to moj dom.
nie wiem czy chcialabym zyc gdziekolwiek indziej w anglii. bo londyn to
londyn a nie anglia. swietny z ta multikulturowoscia.
a teraz pokazuje swiatu co to znaczy nie dac sie terrorystom. moi znajomi sa
z roznych stron swiata. kazdy z nas moglby podkulic ogon i uciec do siebie
gdzie , przynajmniej na pozor jest bezpiecznie. a wszyscy mowia ze tu jest
ich dom i nikt ich nie wygoni.
moze to troche patetyczne ale jestem dumna z mojego miasta