Dodaj do ulubionych

Dieta - update

30.08.05, 08:08
Wiem, były już topiki o kopenhaskiej i o south beach, ale ja teraz jestem na
1000 kcal, więc chyba pod żaden z tamtych nie podpadam, dlatego otworzyłam nowy.

Zaczynając dietę, jeszcze przed kopenhaską, jako pierwszy cel postawiłam sobie
w sumie zrzucić do końca sierpnia 20 funtów, potem drugie 20 do końca roku. Do
końca sierpnia jeszcze 2 dni, ale ja już dziś wywieszam pierwszemu etapowi
uroczysty transparent "Mission accomplished" smile. Prawdę mówiąc waga wskazała
dziś spadek nawet o 20,5 funta, ale nie bądźmy drobiazgowi. I to pomimo
drugiego dnia comiesięcznych kobiecych przypadłości, w czasie których waga
podobno nieznacznie wzrasta.

Tak jakoś dziwnie waga znowu mi ruszyła w dół od kiedy zaczęłam codziennie pić
ocet jabłkowy i jestem prawie pewna, że ten ocet ma coś z tym wspólnego.
Podobno w ogóle jest zdrowy na praktycznie wszystko w organiźmie, nawet
poprawia przepustowość żył (mam żylaki, wiec ta informacja bardzo mnie
zainteresowała).

Cieszę się niesamowicie, więc chciałam się z Wami tą radością podzielić big_grin.

*Polewam wszystkim czarodziejskie winko, które nie ma kalorii wcale a wcale*
Obserwuj wątek
    • alltid_ung Re: Dieta - update 30.08.05, 08:22
      triskell dziewczyno jak chcesz schudnac i utrzymac wage to w USA jest cos co
      naprawde dobre .... zajrzyj tutaj:
      www.weightwatchers.com/index.aspx

      mam doswietczenie......przeszlo 20 kg zwalilam...nauczylamsie jesc i nauczylam
      sie pewnej swiadomosc w utrzymaniu wagi.....a to potrzebne.....naprawde....

      • alltid_ung Re: Dieta - update 30.08.05, 08:58
        ja przeczytalam to co napislam to jakos tak glupio wyszlo <czerwienie
        cie>....ciesze sie ze waga ci spada !!...i rekmenduje ocet jablkowy bo dobry
        jast na duzo rzeczy....tylko chcialam Ci napisac ze ja probowalam duzo roznych
        diet......i tylko u "straznikow wagi" lekko mi poszlo....nie glodno i nie bez
        tych , mniam , dobrych rzecz ktore sa tak zabronione przy innych
        dietach.....dlatego ci to poradzilam.....ale trzymam kciukasy zebys,bez wzgledu
        na diete,osiagnela ta "wage", co sobie zaplanowalas.....smile))
        • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 09:39
          Alltid, słyszałam o Weight Watchers, ale w tej chwili dieta 1000 kcal sprawdza
          się dla mnie tak świetnie, że raczej nie będę jej zmieniać. Też sobie przy niej
          sama układam jadłospisy, znalazłam już w sklepach sporo niskokalorycznych
          produktów, z których mogę komponować posiłki i też zupełnie nie chodzę na tej
          diecie głodna smile.

          Niemniej słyszałam, że tak niskiej ilości kalorii nie powinno się spożywać
          dłużej, niż przez ok. 3 miesiące, więc jeszcze pociągnę ją w tej formie przez
          wrzesień, a potem 1200 kcal. To i tak znacznie poniżej mojego dziennego
          zapotrzebowania nawet bez ćwiczeń, więc powinnam dalej chudnąć, tylko trochę
          wolniej smile.
    • efka34 Re: Dieta - update 30.08.05, 10:01
      Chyle czola! Jestes wielka, naprawde! Musialas miec wielka motywacje, bo ja
      wciaz zaczynam i na nic... Gratuluje!!!!!!!
    • efka34 Re: Dieta - update 30.08.05, 10:02
      aha, czy moglabys napisac jak pijesz ten ocet i w jakich ilosciach? tak po
      prostu, na lyzeczce...?bleeeeee.... sad(((((((((((((( dzieki
      • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 10:18
        Efciu - nie, absolutnie, nie na łyżeczce! Rozpuszczasz 2 łyżeczki octu w
        szklance wody i to pijesz na czczo. Ważne, żeby był to ocet _jabłkowy_ (apple
        cider vinegar), nie na spirytusie. Do smaku trzeba się przyzwyczaić, bo niby
        smakuje trochę jak sok jabłkowy, ale jednocześnie jest w nim taka trochę
        niepokojąca nuta, w końcu to produkt procesu fermentacji. Ale ja piję go od
        tygodnia i po paru dniach smak przestał mi przeszkadzać smile. Aha, najlepiej
        zaczynać od 1 łyżeczki na szklankę, potem dopiero po kilku dniach 2, a potem
        ewentualnie można 1 łyżkę.

        A jeśli chodzi o motywację, to dla mnie najlepszą motywacją była wizyta w Polsce
        i stanięcie oko w oko z moimi szczuplutkimi koleżankami. Po prostu bylo mi
        _wstyd_ jak bardzo przytyłam w Stanach, one mnie pamiętały znacznie szczuplejszą.
        • asica74 Re: Dieta - update 30.08.05, 10:24
          Triniu, chyle czola

          Z tym octem to sama wyprobuje smile
        • slunko Re: Dieta - update 30.08.05, 10:32
          nie chce sie wymadrzac, marudzic czy byc uszczypliwa. nie przekonacie mnie jednak, ze dieta 1000 kal jest w jakikolwiek sposob zdrowa. i zycze Ci z calego serca nie schudniecia, ale zeby te kilogramy potem szybciutko nie wrocily. wlasnie...

          ale swoja droga gratulacje! osiagniecie potezne wink
          • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 10:58
            slunko napisała:
            > i zycze Ci z calego ser
            > ca nie schudniecia, ale zeby te kilogramy potem szybciutko nie wrocily.

            Wiesz Słunko, chyba tym razem nareszcie podchodzę do diety z przekonaniem, że
            nie jest to etap na kilka miesiecy ale zmiana stylu zycia, na zawsze. Po
            schudnięciu do wymarzonej wagi zamierzam zwiększyć ilość kalorii tak, by była
            równa mojemu dziennemu zapotrzebowaniu (czyli ok. 2000 kcal bez ćwiczeń), ale
            nie więcej. Czyli utrzymać neutralny bilans i ani nie chudnąć, ani nie tyć smile.
            Chcę nadal ćwiczyć tak dużo, jak teraz. Tak więc powrotu wagi nie przewiduję, po
            prostu nie ma takiej możliwości smile.

            A jeśli chodzi o zdrowie... ja na przykład czuję się _znacznie_ lepiej niż 2
            miesiące temu. Podczas dwóch ostatnich okresów po raz pierwszy od lat nie
            musiałam stosowac tabletek przeciwbólowych. Nie wiem, czy odstawienie słodyczy,
            białego pieczywa, ryżu i układanie jadłospisu z duuuużej ilosci warzyw, ryb i
            miesa ma coś z tym wspólnego (a może wieksza ilość ruchu?), ale wydaje mi się,
            że może mieć smile.
            • samo Re: Dieta - update 30.08.05, 11:16
              Podczas ruchu wydzielają sie w naszym organizmie endorfiny i te drugie-jak-im-
              tam-nie pamiętam-o-4.16 a.m. substancje które działają euforiogennie i
              przeciwbólowo :o)
              • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 11:19
                Aaaaa, no to teraz już wiem smile.
        • samo Re: Dieta - update 30.08.05, 11:06
          Jeszcze coś mi się nasunęło a propos Twojej motywacji. Ja też w Stanach
          przytyłam i na szczęście nie miałam jeszcze konfrontacji ze szczuplakami z
          Polski, ale i tak jestem trochę zła. Nie wiem jak Ty,ale ja niemogę tego zwalić
          na nic innego poza brakiem ruchu. Wszędzie samochodem!Staram się spacerować
          codziennie, ale i tak czuję się jakaś taka nieruchoma. Tutaj bardzo popularnym
          sportem jest "walking"- czsami wydaje mi się że jedynymi osobami używającymi
          chodników są właśnie walkerzy czy jak ich tam zwał :o) Kto zaś w Polsce
          stosował walking???Wszyscy i nikt. Wchodził człowiekna te czwarte piętra,
          chodził codziennie do kiosku czy sklepu, biegał na przystanki i uczelnię,latał
          po chałupach... :o) Myślę że w Polsce codziennie uprawiałam walking, w dniach
          zajęć zaś również jogging. Tutaj spacer jest czymś wyjątkowym, zaś zimą żeby
          udać się na spacer muszę najpierw wsiąść w auto i znaleźć trochę odśnieżonych
          chodników.
          • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 11:16
            samo napisała:
            > Nie wiem jak Ty,ale ja niemogę tego zwalić
            > na nic innego poza brakiem ruchu. Wszędzie samochodem!

            My akurat samochodu nie mamy, więc po Olympii często poruszamy się pieszo. U
            mnie chyba główne przyczyny to:

            - Dużo czasu przy komputerze, a wiec brak ruchu, ale nie związany z samochodem.
            - Mieszkanie na odpowiedniku polskiego pierwszego półpiętra (bodajże 10
            schodów), podczas gdy w Polsce wiele razy dziennie wchodziłam na to swoje 2.
            pietro lub do rodziców na 3.
            - Fascynacja nowymi produktami, które trzeba bylo spróbować... ciasteczka o
            smaku sernika z truskawkami, lody Ben and Jerry's, chipsy kukurydziane o smaku
            guacamole i różne bean dips do nich.
            - Szwedzki stół w wielu knajpach. Płacisz te $10 za wejście i jak tu zjeść
            jednego brokułka?
            - Tabletki antykoncepcyjne.
    • samo Re: Dieta - update 30.08.05, 10:35
      Cieszę się Triniu Twoim sukcesem :o) Czy "Dieta-update" jest nawiązaniem
      do "Poland-update"?Nie zniosłam kilku pierwszych dni kopenhaskiej, south beach
      i atkins odpadają bo jestem carbohydrate-addict i nie mam ochoty na grupy
      wsparcia dla "oglądających wagę" ;o) A serjosli to chyba jestem smakosz leniuch
      i tyle.Tym bardziej podziwiam konsekwentnych mission-arzy :o) Ja powoli
      przechodzę na weganizm i zaczęłam ćwiczyć pilates z dvd. Chcę jeszcze jogę, ale
      to dopiero jak mnie zatrudnią na part-time w YMCA i dadzą free membership- po
      to chcę tam pracować, nie będę miała wyboru.Trzymam kciuki za misję no.2!(Nie
      wątpię że się powiedzie- musisz być naprawdę twarda skoro pijesz "Fuze
      Slenderize"- moje pozostałe pół butelki kupione ambitnie po kilkumilowym
      marszobiegu wciąż czeka w lodówce, chyba tylko na kaca giganta ;o)))
      • kociaszek Re: Dieta - update 30.08.05, 10:56
        Tris, gratuluje!!!
        Ile to jest 20 funtow w przelozeniu na kg?
        Pamietaj tylko, ze jesli schudniesz zbyt szybko, to moze sie okazac, ze tracisz miesnie, nie pozadany
        tluszczyk...do trwalego ubytku kg potrzeba czasu...wiec jesli rozkladasz to na dluzszy czas to super!
        1000kcal to raczej umowna dieta...taka optymalna to kiedy odliczasz od podstawowego
        zapotrzebowania kcal ok 500kcal...wtedy gubisz ok 1kg na 2 tyg..
        dodaj cwiczenia koniecznie aerobowe i badz dzielna Tris, ale pozwol sobie troche na luz czasami!!!
        na zdjeciach wcale nie wygladasz mniamkusnie, tylko normalnie!!! ale moze dobrze sie maskujesz wink))
        ja powiedzialam precz z indoktrynacja i narzucaniem nienaturalnej szczuplosci...
        poszukam tego octu, bo slyszalam, ze bardzo pomaga na metabolizm...a ja mam koszmarne
        problemy!!!
        buzka i order dla Tris za wytrwalosc!!!
        • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 11:09
          kociaszek napisała:
          > Ile to jest 20 funtow w przelozeniu na kg?

          9,5 kg.

          > Pamietaj tylko, ze jesli schudniesz zbyt szybko, to moze sie okazac, ze tracisz
          > miesnie, nie pozadany
          > tluszczyk...

          Kociaszku, sporo ćwiczę i chociażby po tym, że stopniowo mogę wykonywać coraz
          większą ilość powtórzeń, wnioskuję, że mięśni raczej przybywa, niż ubywa smile.
          Codziennie przez półtorej godziny przerabiam ćwiczonka z modeling.pl , często
          jeżdżę na rowerze, skaczę na skakance, nie mówiąc juz o tańcach 2 razy w
          tygodniu po 2 godziny (a takie tańce ludowe to często istne aeroby smile). Po
          wypłacie (męża) mam obiecany stepper smile.
      • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 11:02
        samo napisała:
        > musisz być naprawdę twarda skoro pijesz "Fuze
        > Slenderize"- moje pozostałe pół butelki kupione ambitnie po kilkumilowym
        > marszobiegu wciąż czeka w lodówce, chyba tylko na kaca giganta ;o)))

        No co Ty, ja _uwielbiam_ Fuze Slenderize!!! Na razie próbowałam trzech smaków
        (czwarty czeka w lodówce - nie na kaca giganta bynajmniej, po prostu do wypłaty
        w czwartek jest to mój ostatni, więc go oszczędzam) i wszystkie mi smakowały.

        Niestety, nie wiem, co to jest Poland-update, czy dużo tracę?
        • samo Re: Dieta - update 30.08.05, 11:13
          "Poland-update" to niezależny film dokumentalny o Polsce widzianej oczami
          obcokrajowców.Widziałam go jakieś 3 lata temu na festiwalu w Wawie.Tracisz
          dobry ubaw :o) Fuze Slenderize różowy mam, innego nie widziałam, dla mnie trąci
          słodzikiem i jest galaretowaty :o/ Za to namiętnie mogę pić Fuze Energize o
          smaku mango :o) Ostatnim moim odkryciem jest zaś Arizona Green Tea z miodem- 70
          calories per serving, czuć miodek i to jest to co carbohydrate addicts lubią
          najbardziej ;o) A poza tym piję galon wody dziennie i staram się wcale nie
          patrzeć na żadne inne płyny.
          • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 11:18
            samo napisała:
            > dla mnie trąci
            > słodzikiem i jest galaretowaty :o/

            No widzisz, ja uwielbiam galaretkę, moze dlatego. smile
            • samo Re: Dieta - update 30.08.05, 11:25
              Ja też uwielbiam galaretkę, ale nie galaretowatość niegalaretek :o) A w ogóle
              to żeby zejść z tematu galaretek, Fuze i truskawkowych serników (bo zaraz
              poczołgam się do lodówki po gofry, ser pleśniowy i inne przysmaki szepczące do
              mnie "zjedz mnie" właśnie w tym momencie) to robiąc research na starych wątkach
              znalazłam jakieś introdukcyjne posty i w Twoim było żeś fanką mail-artu jest?
              Czy to wciąż aktualne?Wielcem podekscytowana :o)
              • triskell Mail art 30.08.05, 11:37
                samo napisała:
                > robiąc research na starych wątkach
                > znalazłam jakieś introdukcyjne posty i w Twoim było żeś fanką mail-artu jest?
                > Czy to wciąż aktualne?Wielcem podekscytowana :o)

                Właściwie aktualne, tylko ostatnio to ja jeden list na parę miesięcy produkuję
                (i oczywiscie ciągle sobie obiecuję to zmienić), a te setki pieczątek, embossing
                powderów, itp. leżą w pudłach i szufladach i tylko czasem cichutko popiskują,
                żebym sobie o nich przypomniała. Penfriendzi niecierpliwi już dawno się
                wykruszyli, pozostali cierpliwi, którzy nadal czekają na cud. I czasem się
                doczekują, od wielkiego dzwonu.

                A wszystko to wina tego komputera. ;-P
                • samo Re: Mail art 30.08.05, 11:45
                  Oj wina komputera, wina... Ja też kolejną noc się zasiedziałam i tylko jakaś
                  dziwna cisza dookoła przypomina mi tylko że i ja powinnam się już udać do
                  świątyni chrapania.Gdybyś jednak w ramach nadmiaru endorfin zdecydowała się
                  na "Mail-art Reaktywację" to ja chętnie popenfrienduję chociaż aspirantką
                  dopierom i dużo w tym konceptualizmu na razie raczej niż samego działania. Tym
                  samym chyba udam się na spoczynek gdyż moje burczenie w żołądku
                  zsynchronizowało się właśnie z radosnym chrapnięciem partnera w pobliskiej
                  sypalni.
                  • asia9111 Re: Mail art 30.08.05, 13:11
                    Triniu:
                    czapka z glow-jestem pelna podziwu i gratuluje silnej woli!
                  • triskell Re: Mail art 30.08.05, 22:34
                    Samo, wyślę Ci dziś wieczorem mailem mój pocztowy adres smile.
    • thorgalla Re: Dieta - update 30.08.05, 13:37
      Ja tez jestem pelna podziwu dla Ciebie,Trini.
      Co prawda kiedys pozbylam sie 10kg ale odbylo sie to na przestrzeni kilku lat a
      nie miesiecy.Nigdy nie mialam cierpliwosci do wszelkiej masci diet.
      Teraz zielona herbatke pijam (czerwona i biala tez) i herbatkie mietowa na
      wszelki zoladkowe sensacje albo po obfitym posilku.Rano plaski brzuszek
      gwarantowany.
      Z mojego doswiadczenia najlepiej "zrec mniej" i wszystko co sie da zastepowac
      mniej kaloryczna wersja.
      • melba_piszczykowa Re: Dieta - update 30.08.05, 14:16
        bijemy poklony smile
        moja dieta na razie lezy i kwiczy wink
    • monhann2 Re: Dieta - update 30.08.05, 14:58
      Triniu, gratulacje i cieszymy sie razem z Toba.

      A jak z ciuchami, to juz spora roznica, czy musialas nabyc nowa garderobe? Nic
      tak nie cieszy jak zakup ciuchu w mniejszym niz poprzednio rozmiarze.
      • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 22:16
        monhann2 napisała:
        > A jak z ciuchami, to juz spora roznica, czy musialas nabyc nowa garderobe? Nic
        > tak nie cieszy jak zakup ciuchu w mniejszym niz poprzednio rozmiarze.

        Wiesz, ja jak tu przyjechałam, to byłam szczuplejsza, niż jestem teraz. Więc to
        _tamte_ ciuchy czekają i w coraz więcej z nich się mieszczę smile. A te sprzed 20
        funtów po prostu sa trochę luźniejsze (przy moim wzroście - 174 cm - nie
        _aż_tak_bardzo_), np. spodnica, którą uszyłam sobie w kwietniu, teraz ma pas na
        biodrach i po prostu jest w zwiazku z tym trochę dłuższa smile.
    • yatzekalexander Re: Dieta - update 30.08.05, 15:38
      ojej wczoraj pomyslalam jak Trini idzie ta dieta a dzis o niej czytam..
      gratuluje ale ostrzegam za zbyt szybkim spadkiem wagy- 10lbs/miesiac to za duzo-
      -dazy to do gallbladder sludge- cos z woreczkiem zolciowym..
      O tak musialam poradzic jak bym powiedziala pacjentowi, a na marginesie
      brawo moze tez mnie tp zmobilizuje, ale najpierw musze skonczyc pierniczki,
      delicje, ptasie mleczko, kabanosy i inne zarcie ktore dostalam od rodzicow, w
      sumie wiezli to dla mnie te 600 mil .....
      • kociaszek Re: Dieta - update 30.08.05, 18:43
        dostalam ocet z cydru aromatyzony miodem, jak go pic? rano, na czczo? lyzeczka na szklanke wody?
        i kaszke quinoa dostalam dzis zrobie!!!
        buziaki dla dietowiczek!!!
        • macsue Re: Dieta - update 30.08.05, 20:04
          Triskell, a czy bedac w Polsce nie schudlas(ja bylam chyba w podobnym czasie co
          ty-czerwiec), bo ja z latwoscia okolo 10 funtow nie wysilajac sie zbytnio tylko
          prowadzac polski styl zycia czyli chodzenie wszedzie gdzie dalo sie dojsc
          (kiedys z kolezanka przeszlysmy pol warszawy w ogole nawet nie zdajac sobie z
          tego sprawy, tak nam sie milo szlo i rozmawialo). Przy tym odbylam tony spotkan
          towarzyskich gdzie piwo lalo sie strumieniami i bylam na dwoch weselach gdzie
          jak wiadomo stoly sie uginaly. Mimo tego wszystkiego schudlam a po powrocie
          odrobilam straty blyskawicznie w miesiac.

          Mam ten sam problem co ty-kiedys byla ze mnie laska ale to bylo 20 funtow temu,
          przed pobytem w USA. Od 4 lat walcze z waga ale nigdy nie mialam na tym polu
          zadnych osiagniec, chyba ze wzgledu na brak silnej woli, i na tryb zycia-albo
          siedzenie w burze 9 godzin dzienie a teraz tyle samo na uczelni gdzie mamy
          cafeterie z wszelkimi amerykanskimi bulami i smarzonymi obrzydliwosciami...rano
          niestety nie jestem w stanie na tyle wczesnie wstac zeby sobie cos dobrego
          przygotowac. Jeszcze do niedawna mialam rower i nim dojezdzalam do szkoly-przez
          ostatnie 1,5 roku (20 minut w jedna strone z ciezkim ladunkiem ksiazke i
          komputerem na plecach) ale niestey ostatnio mi ukradli i na razie nie stac mnie
          na nowy. Ale jakos nigdy nie widzialam specjalnych efektow tego rowerowania
          tyle ze nie sprawialo mi to juz zadnego wysilku i moglabym rowerowac bez konca.

          Cy masz jakas godna polecenia marke tego octu jablkowego? Czy to to samo co
          bialy? Gratulacje i donos nam jak ci dalej idzie bo bardzo mnie zaciekawil ten
          temat. Moze sie wreszcie za siebie wezme szczegolnie za mamy naprawde piekne
          sport facilities (duza uczelnia)...
          • malpka108 Re: Dieta - update 30.08.05, 20:34
            Czesc Triskell, trzymamy kciuki! Dobra robota, ale nie przeginaj ze zbyt
            niskokaloryczna dieta na zbyt dlugo, potem ja zbilansuj. Ocet jablkowy z powodu
            zawartosci pektyn bardzo dobrze wplywa na prace jelit i ogolnie wspomaga
            odchudzanie.
            Bedziemy sledzic Twoje sukcesy!
            Buziaczki
          • yatzekalexander Re: Dieta - update 30.08.05, 20:56
            ja tak sie bardzo zmobilizowalam ze wyladowalam z grande mocha frappucino
            oh nie mam silnej woli, pisz triniu o swoich osiagnieciach moze to mnie
            zmobilizuje-aha ile cwiczysz?
          • yatzekalexander Re: Dieta - update 30.08.05, 20:56
            z bita smietana i czekolada oczywiscie...
          • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 22:28
            macsue napisała:
            > Triskell, a czy bedac w Polsce nie schudlas

            Wydaje mi się, ze w Polsce mniej więcej wyszłam na zero, bo i ruchu więcej i
            jedzenia też.

            > Jeszcze do niedawna mialam rower i nim dojezdzalam do szkoly-przez
            > ostatnie 1,5 roku (20 minut w jedna strone z ciezkim ladunkiem ksiazke i
            > komputerem na plecach) ale niestey ostatnio mi ukradli

            Oj przykre. A niech ich tak... jakichś strasznych klątw o skutku śmiertelnym to
            ja na ludzi nie rzucam, ale taka sraczka przez tydzień i śmierdzący oddech przez
            miesiąc to by się takim złodziejom rowerów przydała i tego też im życzę. tongue_out

            A facilities na uczelni zazdroszczę. Wykorzystaj je. smile
          • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 22:33
            macsue napisała:
            > Cy masz jakas godna polecenia marke tego octu jablkowego? Czy to to samo co
            > bialy?

            Aha, zapomniałam jeszcze na to odpowiedzieć smile.

            Ja mam Heinz Apple Cider Vinegar, 5% acidity. Wydaje mi się, ze biały to może
            też być spirytusowy lub na białym winie, więc skoro też jesteś w Stanach to
            szukaj jakiegokolwiek, na którym jest napisane apple cider. Ja kupiłam w zwykłym
            supermarkecie, były chyba ze 3 różnych firm.
        • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 22:23
          kociaszek napisała:
          > dostalam ocet z cydru aromatyzony miodem, jak go pic? rano, na czczo? lyzeczka
          > na szklanke wody?

          Kociaszku, pisałam o tym powyżej Efce:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=28359982&a=28365401
          Daj znać, czy u Ciebie też tak świetnie działa, jak u mnie.
      • triskell Re: Dieta - update 30.08.05, 22:21
        yatzekalexander napisała:
        > 10lbs/miesiac to za duzo

        Yatzek, a skąd te informacje? Coś mi się w to nie chce wierzyć, bo przecież
        wtedy kopenhaska byłaby zabójstwem. To na niej w 13 dni schudłam pierwsze 13,5
        funta. Reszta to już wolniej. Wydaje mi się, że może 10 lbs/miesiąc to za dużo
        jeśli po tyle traci się przez wiele miesięcy, ale nie jak tylko raz. Teraz, jak
        już pisałam, zakładam kolejne 20 lbs do końca roku, czyli ok. 5 na miesiąc. To
        już się o mnie mniej martwisz? smile
        • yatzekalexander Re: Dieta - update 30.08.05, 22:53
          oj ja juz sie chronicznie martwie...
          a wracjac do kopenhaskiej diety, czy ktos zastepowal te befsztyki...
          Nie ja mieso jadam, ale za duzo naczytalam sie ostatnio o mad cow disease,
          prions, badaniu miesa w stanach etc, etc no i beefu nie dotykam az mi strach
          przejdzie....
          a o gallstones z patologii caly czas nam to kladli-no i jeszcze sprawdzilam raz
          moze sie przez te lata zmienilo ale nie-"Studies have shown that people who
          lose excessive amounts of weight very quickly, have a greater risk of
          developing gallstones than those who lose weight at slower speeds. Too rapid
          weight reduction may also cause "silent" gallstones to become active"
          a recomendacja o 5 lbs to od naszych "nutritionists"
          • viki2lav Re: Dieta - update 30.08.05, 23:09
            ja juz po kopenhaskiej powoli wracam do wagi sprzedsad(((
            • ania_2000 Re: Dieta - update 30.08.05, 23:56
              pamietam jak mi zostalo z "mlodosci" - babcia mi mowila i przestrzegala - nie
              wolno jesc/pic octu!!! nerki zalatwisz!!! - bo ja lubilam lac taki ocet
              na ...galaretke z nozek (PAMIETACIE??)
              no i teraz mam uraz - jak slysze OCET to od razu widze CHORE NERKIsmile)

              ale sobie smaku teraz narobilam na exotic dish - co prawda nozek bym juz chyba
              nie dotkanlasmile ale z kurczaczka - bardzo chetnie.
              • triskell Re: ocet 31.08.05, 00:00
                ania_2000 napisała:
                > pamietam jak mi zostalo z "mlodosci" - babcia mi mowila i przestrzegala - nie
                > wolno jesc/pic octu!!! nerki zalatwisz!!!

                Aniu, to był inny ocet. Ja też pamiętam, że jak byłam nastolatką to słyszałam,
                że ktoś pił ocet _spirytusowy_ w celach odchudzawczych. I to chyba bez
                rozcieńczania go w wodzie, tak prosto z łyżeczki! I też ten ocet jabłkowy w
                pierwszym momencie mi się z tym skojarzył, ale potem poczytałam na ten temat i
                to mnie przekonało.
                • ania_2000 Re: ocet 31.08.05, 00:06
                  smile) wiesz - zgadza sie, ze pewnie wiele "zabobonow" kiedys pokutowalo, ktore
                  sie okazaly niesluszne. - tak jak z tym ocetem

                  i przypomnial mi sie rysunek mleczki:

                  siedzi facet w laboratorium, rozne menzurki poustawiane, myszki z ogonkami w
                  probowkach - itp - po prostu lab.
                  i gosc mowi - hmmm..glupia sprawa, okazalo sie ze alkohol i papierosy sa bardzo
                  zdrowesmile)))

                  ale to by bylo co?

                  a poza tym - wczoraj wlasnie mowili o najnowszych badaniach., o tym, jak kawa
                  jest baaardzo zdrowa. Wiadomo juz dawno - ze czerwone wino to w zasadzie samo
                  zdrowiesmile)) a czekolada to sam ekstrakt zdrowiasmile)

          • samo Re: Dieta - update 31.08.05, 00:04
            Nie wydaje mi się żeby tempo Triskell było jakieś zabójcze, ale z tymi
            kamieniami i utratą wagi to chyba prawda. Moja przyjaciółka z Polski miała
            anoreksję i po pół roku wylądowała na stole operacyjnym z wielkimi kamieniami
            które przeraziły podobno lekarza. Ale to była anoreksja- 38 kilo w najgorszym
            momencie przy 170 cm wzrostu. Kroplówka i cała reszta wrażeń.
            • triskell Re: kamienie 31.08.05, 00:09
              Pytanie laika - a czy picie dużej ilości wody nie wypłukuje tych kamieni "w
              zarodku"?
              • ania_2000 Re: kamienie 31.08.05, 00:19
                jezeli chodzi o kamienie - to jedyna rada - piwo.

                ma duzo witaminy B - i baaaardzo moczapedne dzialanie. i wesole skutki ubczne
              • samo Re: kamienie 31.08.05, 00:28
                Zrobiłam szybki research:


                Zwiększone ryzyko rozwoju kamicy żółciowej wiąże się z:
                Otyłością
                Nadmiernym spożyciem alkoholu
                Przyjmowaniem doustnych leków antykoncepcyjnych
                Dietą bogatą w tłuszcze i z małą ilością błonnika
                Niektórymi chorobami, takimi jak choroba wieńcowa, marskość wątroby, zaburzenia
                funkcji jelita cienkiego
                Występowaniem kamicy żółciowej w rodzinie
                Predyspozycją genetyczną – niektóre społeczności są na nią szczególnie narażone
                Gwałtowną utratą masy ciała
                Dużą liczbą ciąż (u kobiet)

                Zapobieganie polega na unikaniu wyżej wymienionych czynników ryzyka.

                A tu ciekawe:
                hyperreal.info/drugs/go.to/art/2210
                Medycyna naturalna wymienia zaś jako sposób na kamienie kurację sokiem z
                rzodkiewki:
                www.republika.pl/atlantyda2/k/kamienie_zolciowe.asp
                Jeśli zaś chodzi o piwo to i owszem, zapobiega ono kamieniom, ale nerkowym.My
                zaś chyba mówimy o tych z woreczka żółciowego?
                • jan.kran Re: kamienie 31.08.05, 00:46
                  Triskell na razie masz zagrożone nerki i grożą Ci jakieś kamienie więc musisz
                  szybko napić się dużo piwa i wody , popić winem i zagryźć czekoladąsmile)))))

                  Jakieś takie wnioski mnie naszły po przeczytaniu tego wątku :-ppppp
                  Zjadłam kawałek chałwy chociaż się odchudzam ... idę się napić octu ! Kran.
                  • ania_2000 Re: kamienie 31.08.05, 00:56
                    hahasmile)
                    ja tez ide - wysuwam trzecia noge i tez szybko ide pic ocet /pol na pol z winem
                    i piwem 0!
                    • macsue dzieki 31.08.05, 04:51
                      Trsikell: dzieki za info na temat octu. Co do roweru to byl nieprzypiety wiec
                      tez moja wina ale stal tak niezabezpieczony przez poand rok wiec juz sie nie
                      spodziewalam ze ktos sie polaszczy...
                      Do Twojej listy powodow dla ktorych przybywa sie na wadze w USA dodalabym
                      jeszcze restauracje. Powszechnie dostepne tanie jedzenie z calego swiata, w
                      wwiekszosci ogromne porcje. Dzis wlasnie bylam w mojej ulubionej meksykanskiej
                      Dos Reales, nie zjadlam az tak strasznie duzo ale uczucie jakbym miala kamien w
                      brzuchu przez nastepne 3 godziny mimo tego ze nawet powloklam sie na spacer. No
                      i mnie jeszcze zalatwila w ostatnich miesiacach Mokka Moolatte z Diary Queen.
                      Radze nie probowac bo ciezko sie oddzwyczaic.

                      Triskell i dziewczyny w ogole- a jak sobie radzicie z "cravings", miewacie w
                      ogole takowe?

                      • kociaszek Re: dzieki 31.08.05, 11:01
                        a ja proponuje cydrowy ocet (to jak sok jablkowy) z zubroweczka!!!
    • iwo19 Re: Dieta - update 31.08.05, 14:47
      Teiskell.Jestes "the Best"!My wszystkie powoli wracamy po kopenhaskiej ,a dalej
      chudniesz.Chyle czola ,kapelusza i czego tam jeszcze.
      Ja po kopenhaskiej wlasciwie sie trzymam ale nie chudne.
      Teraz popijam wode z octem przez Ciebie polecanym.I oczywiscie jak to ja znowu
      pytam.
      Co ten ocet wlasciwie ma robic w czym pomagac? Zrozumialam ze w przemianie ,
      ale jak?
      Pierwszy raz slysze o tym occie.Nie smakuje zle ,chociaz na poczatku balam sie
      ze bede miala odruch wymiotny.
      Jeszce raz pozdrawiam i bije przed Toba poklony.
      • asia.sthm Re: Dieta - update 31.08.05, 14:52
        Dziewczyny, nie mowcie na to ocet, bo od samego slowa az skreca smile)))
        To jest cider winegert jablkowy. Nie za bardzo pyszny ale mozna sie
        przyzwyczaic. Istnieje tez w formie kapsulek i tak samo jak z tranem, lepiej
        przechodzi przez gardlo.smile
      • kociaszek Re: Dieta - update: apel 31.08.05, 14:55
        kochane Panie, kopenhaska jest wstepem!!!
        jesli potem wracacie do poprzednich nawykow to nie ma sily...kg zaczynaja wracac...
        to co zgubilyscie przez 2 tyg kartorgi trzeba utrwalic!!!
        inaczej jojo murowane!!!
        wiec bez bialej maki, cukru, z mala iloscia weglowodanow a duza bialka!!! i tu uwaga, produkty light
        maja malo tluszczu ale weglowodanow zazwyczaj 3x wiecej niz zwykle produkty...zamiast wypowiadac
        woje tluszczom wypowiadamy wojne weglowodanom...dobre tluszcze: olej z oliwy, z pestek winogron,
        olej lniany, omega3, orzechy sa naszymi sprzymierzencami!!!
        pozdrawiam
        • jan.kran Re: Dieta - update: węglowodany. 31.08.05, 15:12
          Proszę mnie oświecić w tej sprawie bo tłuszcz odrożniam węglowodany nie.

          Mam za sobą konsultacje _na _temat_ wszystkich _możliwych _diet i na razie na
          wszelki wypadek nie jem w ogóle zanim się nie zorientuję :-pppp

          A na serio : zero chleba , soków , słodyczy , wszystko ciemne od ryżu po makaron
          i mąkę .Piję herbatę i wodę...
          Masę zielonego , kurka , ryba , kalafior , kalafior.

          Nie , nie będę uprawiac żadnej gimnatyki .
          Tu sie kończy moja możliwość ustępstw na temat bycia szczuplejszą...
          Jedynym rodzajem gimnastyki jaką moge uprawiać jest umysłowa.
          Od tego się nie chudnie sad((((
          Kran
          • iwo19 Re: Dieta - update: węglowodany. 31.08.05, 15:19
            dobra jestes Kranie.Ale podobne wiadomosmi ma i ja.
            Na razie nie jem ryzu,slodyczy,bialego pieczywa. Ale z pieczywa wogole
            powinnismy zrezygnowac.W moim "uprawianiu" diety czuje sie czasami jak brzdac
            ktory uczy sie raczkowac.Jem na wyczucie.Patrze na jedzenie i albo mi kalorie
            albo weglowodany(o ktorych nie mam pojecia gdzie szukac,ale mam podejrzenia)
            przeszkadzaja.Konczy sie kiloma plasterkami szynki konserwowej i zoltego
            sera.Ktory napewno nie jest dietetyczny.oj chyba nigdy nie zaczne swiadomie
            jesc.
            • kociaszek weglowodany... 31.08.05, 19:20
              to wszystko to co nie jest tluszczem lub bialkiem!!!hahaha
              czyli cukry, maki, kasze, straczkowe warzywa maja tez duzo ww.
              polecam sciagnac tableke ktora powie jaka jest zawartosc bialko/tluszcz/weglowodany w kazdym
              produkcie.
              ciemne pieczywo, kasze i ryze tez maja ww, ale sa lepsze bo sa nieprzetworzona i zazwyczaj maja duzo
              blonnika czyli tzw weglowodanow niestrawnych...
              plus z weglami trzeba pamietac aby spozywac te o niskim indeksie glikemicznym...
              podac Wam linki na fajne tabelki?
              • iwo19 Re: weglowodany... 01.09.05, 01:02
                kociaszek napisała:

                > to wszystko to co nie jest tluszczem lub bialkiem!!!hahaha
                > czyli cukry, maki, kasze, straczkowe warzywa maja tez duzo ww.
                > polecam sciagnac tableke ktora powie jaka jest zawartosc
                bialko/tluszcz/weglowo
                > dany w kazdym


                > produkcie.
                > ciemne pieczywo, kasze i ryze tez maja ww, ale sa lepsze bo sa
                nieprzetworzona
                > i zazwyczaj maja duzo
                > blonnika czyli tzw weglowodanow niestrawnych...
                > plus z weglami trzeba pamietac aby spozywac te o niskim indeksie
                glikemicznym..
                > .
                > podac Wam linki na fajne tabelki?
                Kociaszek ,nie marudz tylko dawaj te linki.Pewnie ze sie przydadza
                • triskell Tabelki zawartości dla osób w Stanach 01.09.05, 01:14
                  Tu znajdziecie wszelakie dane dla osób _w_Stanach_, które chcą sparwdzić ilość
                  np. kalorii, węglowodanów, witamin, itp w _amerykańskich_ produktach:
                  www.fdiet.com/
                  No bo na co mi dane np. kefiru Piątnica, o którym tutaj to ja sobie mogę tylko
                  poczytać?
                  • samo Re: Tabelki zawartości dla osób w Stanach 01.09.05, 01:26
                    atkins.com/img/assets/609/atkins_carbgramcounter.pdf
                    I jeszcze tu do ściągnięcia w pdf-ie.
                    • jan.kran Re: Samo. 01.09.05, 02:14
                      Ja tez zgłupłam smile od tych węglowodanów.
                      Nie mam nerwów i zdrowia na nie.

                      Nie jem tłuszczu i słodyczy a jak juz to minimalnie.
                      Staram sie nie jeść rownocześnie ryżu , ziemniaków , makaronu + mięsa.
                      Staram się nie byc głodna , bo podobno nie wolno w czasie diety.
                      Wyraźnie widzę że mi się stosunek do jedzenia zmienił.

                      Mnie nie interesuje schudnięcie szybko w krotkim czasie.
                      Już to przerabiałam i dzięki temu mam nadwagę i pieprznięty metabolizm.
                      20 kilo na rok mi wystarczy smile))))
                      To bardzo dużo jak się uda zachować taki spadek wagi.
                      Kran.
                      • viki2lav Re: Samo. 01.09.05, 21:20
                        u mnie to juz sie wszystko pokrecilo, jestem po The zone diet sprzed kilku lat
                        wiec wogole jem malo macznych potraw, ryzu ziemniakow a mimo wszystko...eeeh
                        zaczyna mnie to zloscic, niedllugo przytyje od wody mineralnej! kopenhaska nie
                        byla az tak straszna wlasnie dlatego ze umiem zyc bez chleba, nie odniosla
                        swojego efektu, schudlam tylko 7 kg, wlasnie dlatego! tylko jak tu w kraju
                        makaronem plynacym unikac makaronu, pizzy itp.czasem patrze na te rzeczy ze
                        strachem, a prawda jest taka ze jutro wracam na silownie i aerobik, nie ma
                        wyjscia
                        • kociaszek Re: Samo. 01.09.05, 22:22
                          AZ 7kg!!! w 2 tyg!!!
                          obudz sie!!! a utrwalilas potem to co zgubilas?
                          TYLKO 7?
                          • triskell Re: Viki 02.09.05, 00:21
                            kociaszek napisała:
                            > AZ 7kg!!! w 2 tyg!!!
                            > obudz sie!!! a utrwalilas potem to co zgubilas?
                            > TYLKO 7?

                            Hehe, Kociaszku, dokładnie to samo chciałam napisać smile.

                            Ja na samej kopenhaskiej schudłam 6,5 kg i uważam to za _aż_ 6,5 kg. smile

                            A tymczasem po zakończeniu comiesięcznych kobiecych przypadłości okazało się, że
                            u mnie jest już 10 kg na minusie (21,5 funta), nie 9,5 big_grin.
        • samo Re: Dieta - update: apel 01.09.05, 01:21
          Ja bym uważała z tą wojną wypowiadaną weglowodanom. Moim zdaniem należy
          wypowiedzieć wojnę jedynie białej mące i tłuszczom zwierzęcym (nie mam na myśli
          rybnego- to samo zdrowie). Wojnę z węglowodanami zapoczątkował umownie
          Dr.Atkins, którego dieta przebojem zdobyła serca i portfele Amerykanów. Atkins
          postulował cięcia w spożyciu węglowodanów na rzecz białka.Pierwsze 2 ttyg.
          diety Atkinsa (podczas której nie można spożyć dziennie więcej niż 20 g "net
          carbs"= węglowodany-błonnik- pomarańcza ma np. 12,6 g net carbs,1 croissant-27
          g,kromka pumpernikla 10 g, ale już np. 1 cup-szklanka?- brokuła tylko 3,4 g)
          mają na celu wprowadzić organizm w stan tzw. ketozy podczas której organizm ma
          zacząć spalać tłuszcz zamiast węglowodanów, unormować cukier we krwi itd. itp.
          Ta faza nazywa się "indukcja". Z powodzeniem jako indukcję w Atkinsie można
          stosować kopenhaską, bo żaden dzień kopenhaskiej nie dostarcza wielu
          węglowodanów (no może poza tym kompotem czy jak mu tam i owocem- zależy jakim).
          Nie wiem czy mam się rozpisywać na temat Atkinsa, w każdym razie ma 4 fazy i
          zakłada zmianę węglowodanowych przyzwyczajeń na całe życie.

          Amerykanska epidemia otylosci jest często usprawiedliwiana przez zwolenników
          Atkinsa i jego samego przez zgubność diet typu "fat-free". Tak jak napisał
          Kociaszek, produkty bez lub z małą zawartością tłuszczu zawierają dużo
          węglowodanów.Dzieje się tak dlatego, że substancja zastępująca lub raczej
          imitująca tłuszcz w produkcie jest wysokowęglowodanowa.Nie pamiętam w tej
          chwili nazwy niestety.

          Diety ubogie w węglowodany a obfite w białko i tłuszcze zwierzęce obwiniane sa
          o podwyższone ryzyko chorób wątroby, serca, podwyższone ciśnienie i
          cholesterol. Ja dodałabym to tego jeszcze raka. W Stanach i wielu krajach
          zachodnich krowy dostają zastrzyki o nazwie Posilac produkowane przez
          multikoncern Monsanto. Posilac ma za zadanie zwiększać produkcję mleka.Farmerzy
          mają mydlone oczy o wydajności mlecznej krowy faszerowanej substancją Posilac.
          Jest to mieszanka antybiotyków i hormonów. Monsanto jest firmą o najgorszej
          reputacji w przemyśle spożywczym. W UK prostesty społeczne wymusiły na firmie
          oznaczanie swojej żywności etykietą "genetycznie modyfikowane". Krowy po
          Posilacu mają raka, wymiona zwisają im i wloką się po ziemi, a mleko i mięso są
          koktajlem hormonalno-antybiotykowym. Sprawa jest wciąż zamiatana pod stół. 3
          lata trwał proces reporterów Fox TV zwolnionych z Fox'a po tym jak odmówili
          wycięcia ze swojego reportażu fragmentów pokazujących farmy i profesorów z
          Berkeley którzy prowadzili badania.Kanada zakazała już zastrzyków z Posilac'u,
          to samo niektóre kraje UE.W Stanach wciąż leci kampania "Got milk?" a rząd
          płaci grubą kasę farmerom żeby nie produkowali mleka, bo jest go za dużo.

          Do czego zmierzam, bo pewnie już was nudzę... Firma Atkinsa ogłosiła niedawno
          bankructwo-po przeciekach do opinii publicznej danych na temat szkodliwości
          diety ubogiej w węglowodany. Narody Azji wcinające soję, ryż, ryby i warzywa
          nie cierpią na epidemię otyłości. Moim zdaniem należy przede wszystkim
          unikać "high processed foods"- czyli wysokoprzetworzonej żywności- wszelkich
          puszek, gotowych dań itd.- tam trafia najgorszej jakości towar, fast food-
          stary tłuszcz, przemysłowo produkowane mięso i nabiał i warzywa modyfikowane
          genetycznie.Zamienić biały chleb na razowy,makaron lepiej z krewetkami czy
          łososiem zamiast mielonego mięsa, a mleko zamienić na sojowe.Jeśli ktoś chce
          jeść mięso to lepiej chudy stek niż kurczaka- kurczaki to mięso z rakiem i
          hormony. Od hormonów rosną nam wąsiki i tyjemy.I woda zamiast napoju gazowanego-
          puszka fanty czy coli to 10 łyżeczek cukru.Wapń z nabiału jest nieprzyswajalny
          przez nasz organizm. O wiele lepszym źródłem są orzechy. Ech... Mogę tak długo.
          Nie myślcie że jestem jakąś nawiedzoną wege.Ja też dopiero niedawno zaczęłam
          otwierać oczy na wiele spraw, szczególnie odkąd mieszkam w Stanach.Gotować
          samemu, w restauracji prosić o "doggy bag" i zabierać pół porcji do domu
          (jestem tu już rok i wciąż nie daję rady zjeść całego amerykańskiego talerza,
          ale nikt tu na nikogo nie patrzy dziwnie kiedy pakuję w pudełko).Jeść zdrowe,
          świeże, sezonowe warzywa, dbać o siebie, nie przejadać się i ruszać.Nie ma
          żadnej cudownej diety i każda z nas doskonale o tym wie. Kociaszek napisał:jojo
          murowane!Ja mogę zapytać (tak mi się nasunęło):
          Co było pierwsze:jojo czy dieta?
          ;o)
    • yatzekalexander Re: Dieta - update 31.08.05, 16:04
      o kamieniach
      piwo-wyplukuje kamienie w nerkach bo jest moczo pedne
      na kamienie w woreczku nie ma zadnej rady, jak atakuja trzeba usunac worecze
      • yatzekalexander Re: Dieta - update 31.08.05, 18:03
        sorry za powtorke, nie przeczytalam wszystkich watkow
        • neeki Re: Dieta - update 01.09.05, 00:54
          heh chyba tez sie wezme za ten ocet musze go poszukac w sklepie.
          co do diety 1000 kcal to polecam, kiedys schudlam na niej w 3 miesiace 15 kg.
          to ze pozneij znowu przytylam to juz nei wina diety...
          ja tez przytylam po wyjezdzie z polski, inne jedzenie i przede wszystkim duzo
          piwa. z tego mi najtrudniej bylo i bedzie zrezygnowac bo wszystkie spotkania
          towarzyskie to te z piwem w reku... pigulki antykoncepcyjne zostawiam w
          spokoju, zaczelam je brac wtedy co schudlam 15 kg wiec one winne niczemu nie
          sa wink
          triskell zycze wytrwalosci w sumie nie w czasie samej diety ale po jej
          zakonczeniu. tzn z utrzymaniem wagi bo jak ktos madry powiedzial to
          najtrudniejszy etap. moze i mi sie kiedys to uda
          • kociaszek Re: Dieta - update 02.09.05, 00:46
            samo zgadzam sie z Toba w wielu kwestiach (no moze poza tym, ze kurczaki to rak, tak rozumujac
            zaczelabym jadac glownie tabletki...owoce tez nie wiadomo czym pryskane, krewetki czy ryby jak ze
            sztucznego stawu to az strach pomyslec czym pasione, a warzywa zrodlem olowiu i metali ciezkich tak
            jak i owoce morza...)
            wiec trzeba troche z rozsadkiem...
            ja kupuje owoce i warzywa, sery itp na targu, sama tzw biologiczna zywnosc jest dla mnie za droga,
            niestety...
            uwazam, ze umiar z weglowodanami poplaca, tymbardziej, ze przygladajac sie swojej diecie bylo ich o
            wiele za duzo...tu slodzony sok, tu ciasteczko, to o kromke chleba za duzo, tu piwo, tu chipsy...
            junk food jest chyba najgorszym przeklenstwem...

            to nadmiar weglowdanow nie zamienionych w glikogen przez insuline jest magazynowany w postaci
            tluszczu...a sam tluszcz spalamy/trawimy wylacznie do czasteczek wody...

            im mniej przetworzone produkty tym lepsze...
            w produkty typu light nie wierze w zupelnosci, a juz aspartam i slodziki to pomylka, wlasnie konczas
            sie testy nad szkodliwoscia aspartamu...
            i tu moglabym zaczac sie rozwodzic nad kultura rowniez samego jedzenia, bo czasy takie, ze szybko,
            latwo...wiec hamburger w biegu...
            prawda jest, ze na gotowanie potrzeba troche wiecej czasu niz na odgrzanie mrozonki w mikrofali...
            dla mnie to nie jest zadne usprawiedliwienie...
            ha i juz widze watek: nasze przepisy...dietowe i nie tylko, w miare szybkie...

            dieta ma byc nauka umiaru i tu wklejam moj ulubiony watek z innego forum:
            www.sfd.pl/topic.asp?topic_id=64042

            a wszystkie babeczki zmagajace sie z wlasna waga (tak jak ja) i silna slaba wola cieplutko przed snem
            tule
            a.

            • samo Re: Dieta - update 02.09.05, 01:32
              Nie napisałam, ze kurczak=rak, tylko że kurczaki mają raka. Hodowane w
              maultkich klatkach i faszerowane chemią, wiecznie przerażone zapadają na raka.
              Nie uważam wcale że rakiem można się zarazić jedząc mięso, mimo wszystko dopóki
              mieszkam w Stanach i nie mam dostępu do mięsa produkowanego inaczej niż metodą
              przemysłową nie mam zamiaru spożywać nowotworów bo już nawet pomijając kwestie
              wprowadzania do organizmu niepotrzebych antybiotyków przed którym przestrzegają
              lekarze, to zwyczajnie mnie odrzuca. Ryby nie są jeszcze tak hodowane. Ja
              zresztą ryb też niewiele jem, 2 razy w miesiącu może łososia pieczonego i
              czasem tuńczyka. Właściwie to mimo tego że jestem mieszczką i dla mnie rajem
              jest Nowy Jork, to ostatnio wizualizuję siebie na totalnym odludziu hodującą
              sałatę i ryby w stawie. Do najbliższej fabryki 1000 km i żadnych centrów
              handlowych w okolicy. Niestety musiałabym wtedy zatrudnić ochroniarzy bo boję
              się być w lesie a co dopiero tam zamieszkać :o) Tak jak napisałam, nie jestem
              nawiedzona (chyba że jestem tak bardzo że aż tego nie czuję, to proszę mnie
              laską po żebrach wtedy ostudzić), ale amerykańska żywność to niestety śmietnik,
              w dodatku pełen niebezpiecznej chemii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka