jennifer_e
06.01.06, 21:32
Mieszkając za granicą, szczególnie tam gdzie są duże skupiska Polaków pewnie zetknęłyscie się z tym zjawiskiem.
W czasach "sprzed Unii", gdy Polacy nie mogli pracować w Wielkiej Brytanii bez wizy, było tego mnóstwo. W polskich gazetach, portalach internetowych, scianach placzu, pelno bylo ogloszen o sprzedawaniu i kupowaniu sprzatan, miejsc w fabrykach, na budowach i tym podobnych.
Co dziwne, po wejsciu Polski do Unii i otwarciu rynku dla Polaków oferty typu "sprzedam pracę" wcale nie zniknęły. Ciągle słyszy się o coraz to nowych szajkach i oszustach pobierających opłaty za pośrednictwo pracy, której często nawet nie ma.
Mimo iż pobieranie opłat za to jest nielegalne na polskich portalach ciągle pojawiają się tego typu ogłoszenia. Zazwyczaj są to mało płatne, fizyczne prace, często na czarno i można by odnieść wrażenie, że z ofert takich korzystają tylko naprawdę zdesperowani.
Ale dzisiaj natknęłam się na ogłoszenie o rzekomo bardzo dobrej pracy biurowej, z dosyć wysokimi wymaganiami. Panna wyjeżdża do Polski i postanowiła swoją pracę odsprzedać. Nie pisze za ile.
I muszę przyznać, że mam bardzo mieszanie odczucia. Bo z jednej strony jakoś odrzuca i obrzydza mnie takie cwaniactwo.
Ale z drugiej strony gdy usiłuję znaleźć argumenty "przeciw" to trudno mi wykazać jakąś wielką szkodliwość społeczną.
Ciekawa jestem co Wy o tym sądzicie.
Czy kupiłybyście od kogoś pracę?
Bo ja przyznam, że jakoś mnie to odrzuca...
-