Kochani,
czy zdarzyło się wam słyszć sąsiadów w, hmmmm, bardzo intymnej sytuacji?

Otóż od kilku dni/nocy mam okazję podziwiania strun głosowych to jednych, to
drugich sąsiadów... Bombardują nas naokoło...

)) Mój mąż kilka dni temu
obudził się w nocy od tych krzyków, a ja właśnie wczoraj miała tę
przyjemność, hehe, o 2h30 nad ranem, kurka wodna! Ciekawa jestem ile to może
być decybeli? Przy czym muszę nadmienić, że sypialnię naszych sąsiadów
(których słyszymy za ścianą naszej sypialni) dzieli od naszej sypialni ich
jadalnia, przedpokój oraz kilka ścian z cegły... Jak widać oboje mają dobrze
rozwinięte struny głosowe, hehe... Kiedyś użyczyli mieszkania znajomym
sąsiadki z dołu, których również mieliśmy możliwość słyszeć "w akcji" - tuż
za naszą sypialnianą ścianą, bo najprawdopodobniej kochali się na stole w
jadalni...

Za to z drugiej strony, czyli za ścianą naszego salonu, znajduje się salon
drugiej parki sąsiadów - skąd również często słychać te jakże
charakterystyczne odgłosy... Ostatnio nie mogłam się skupić na tłumaczeniu
pewnego tekstu, tylko musiałam poczekać, aż skończą...
Ja rozumiem, że to dobrze, że wszyscy się tak kochają i że seks sprawia im
tyyyle radości, to wszystko ładnie pięknie - ale żeby nas budzić w nocy?
Albo właśnie teraz z rana - gdy mój mąż w pracy...

Przyznaję, że trochę
mnie to irytuje i nie wiem, jak zwrócić uwagę szczególnie tej parce, która
uwielbia kochać się o 2 nad ranem... A ja potem się samej sobie dziwię, że
taka niewyspana chodzę...
Jedyne, z czego naprawdę się cieszę to to, że nie dzielimy żadnej ze ścian ze
śpiewakiem operowym, który również mieszka w naszym budynku, na całe
szczęście w drugim rogu...

Chyba musiałabym nauczyć się pić wino z
plastikowych kubeczków, hehe...

))
Hm, i co ja mam z tym fantem zrobić?