20.09.06, 18:55
Najpierw ktos nam przebil 3 opony. Koszt: 1150$.
Ciagle nie wiemy co sie z tym dzieje bo policjant prowadzacy nasze sledztwo- jakby nigdy nie bywal
w pracy.

Dzisiaj przysla firma przeprowadzkowa- owszem zajelo im to niewiele czasu- ale stlukli jeden
szklany panel ktory kosztuje 500$. I nie chca za to zaplacic bo twierdza ze to nie oni......
W moim budynku, aby przyblizyc sytuacje jest tak: placi sie 75$ za to aby winda byla dostepna tylko
i wylacznie dla osob wyprowadzajacych sie lub wprowadzajacych sie.
Zatrzymuje sie tylko na pietrze, gdzie sie laduje rzeczy i wyladowuje.Przed uzyciemi po uzyciu
odbywa sie inspekcja przeprowadzona przez ochroniarza i osobe "wynajmujaca" winde. Ale panowie
twierza ze to nie oni....a nas jakos nie bylo w windzie kompletnie....
Co jeszcze dolewa oliwy do ognia- ze osoba "zarzadzajaca" zaladunkiem z firmy ktora wynajelismy-
nie bylo w trakcie inspekcji- po prostu sobie pojechali i nie zainteresowali sie reszta (chyba jest to
zaniedbanie z ich strony)...firma twierdzi ze to nasz problem!

sprawa trzecia- wlasciciel naszego mieszkania.....ktory stara sie nas naciagnac jak tylko moze.
Po pierwsze umowilismy sie z nim ze dajemy 2 miesieczne wypowiedzenie- powiedzial wtedy cool,
nie ma sprawy. 3 miesiace pozniej "zapomnial" i stwierdzil ze umawialismy sie przeciez na 3
miesiace......
Wedlug prawa w Ontario obowiazuje tylko 60 dni na wymowienie- my dalismy mu 70....

Powiedzielismy mu o tym- wiec nagle zaczal wymyslac ze my musimy mu zaplacic za koszta jego
reklam, ogloszen o wynajecie. I niby ma to w umowie (i jest cos takiego- jesli mieszkanie jest
"abandon"- czy my je abandon czy nie....ciezko stwierdzic.....

Dodam jeszcze ze po 2 uzyciach moj nowy kostium kapielowy sie....zepsul (?)
Top- zlamana sprzaczka (plastik- fantastik), a dol......pofarbowal, zmechacil sie.....nie polecam firmy
o'neill. Na szczescie po wielkich "negocjaciach" udalo mi sie go wymienic....

Jednyne swiatlo w tunelu to nasza cudowna podroz na Kube- wrocilismy w poniedzialek nad ranem i
wpadlismy w g.....

Mam wrazenie ze Toronto daje nam duzego kopa w tylek....
Obserwuj wątek
    • ania_2000 Re: Nasz pech 20.09.06, 19:27
      No musze powiedziec, ze rzeczywiscie, pecha duzo sad
      Ale - ale -jest nadzieja, ze to juz koniec! No bo ile pecha moze przypadac na
      jedna osobe?
      Uwaga na przyszlosc, wszystko brac na pismie, nic na twarz. Landlord/cham to
      wlasnie wykorzystal.
      Gdzie sie wyprowadzacie?
    • tamsin Re: Nasz pech 20.09.06, 19:50
      hmmm...dobrze ze juz wyjezdzacie z Torotno, bo pare dni dluzej i cholera wie
      jak ten pech moze was potraktowac smile
      co do firm przeprowadzajacych, mam najgorsze o nich zdanie, widzialam program z
      ukryta kamera: firma przyjezdzala a faceci najpier do lodowki, a nastepnie do
      sypialni i wyciagali babeczce majtki z szuflady i je wachali.. Doslownie
      wzdryga mna na same przypomnienie...
      My ostatnim razem przeprowadzalismy sie w 2001 roku, wynajelismy do
      pomocy "piano movers" smile)) Sa swietnie ubezpieczni, umieja zniesc/wniesc
      najbardziej nieporyczny mebel na dowolne pietro, nie sa tak zajeci jak inni
      movers, wiec dostosowuja sie do daty przeprowadzki, no i zaden mebel nie jest
      dla nich za ciezki!
      • bielinka Re: Nasz pech 20.09.06, 20:27
        tamsin napisała:
        > My ostatnim razem przeprowadzalismy sie w 2001 roku, wynajelismy do
        > pomocy "piano movers" smile))

        Hm... mozesz przyblizyc o co chodzi? Ciemna jestem ale mnie to zaintrygowalo...
        CO to jest "piano movers" - mnie si ekojarzy z wloskim "piano" -
        zanczy "cicho" wink
        • tamsin Re: Nasz pech 20.09.06, 20:30
          piano to pianino, fortepian smile
          • bielinka Re: Nasz pech 20.09.06, 20:33
            tamsin napisała:
            > piano to pianino, fortepian smile

            Ach! big_grin To po prostu zbyt oczywiste bylo smile
        • mon101 Re: Nasz pech 20.09.06, 20:37
          Wspolczuje ,kinky, ale kiedys ta zla passa musi sie odwrocic ("siedem lat
          chudych siedem lat tlustych") i dopiero wtedy bedzie wam dobrzewink)
    • bielinka Re: Nasz pech 20.09.06, 20:32
      kinky5 napisała:
      > Mam wrazenie ze Toronto daje nam duzego kopa w tylek....

      ech.. ja to zawsze mam takie wrazenie po powrocie do Kijowa. Zawsze cos Kijow
      ciekawego wymysli zeby mnie "cieplo" powitac... A to winda zepsuta w przeddzien
      naszego powrotu i nieczynna prawie miesiąć (mieszkalismy wtedy na 6
      pietrze ...), a to Olek w dniu przyjazdu rozwalil sobei luk brwiowy, a to
      kwarantanna w przedszkolu, itd itp. Teraz juz wiem, ze jak wroce z dzieciakami
      to czeka mnie powtarzanie wszystkich badan Olka zeby go chcieli wziac do
      przedszkola: krew, mocz, kal itd. - bedzie to trwalo tydzien... ech...
    • monhann2 Re: Nasz pech 20.09.06, 20:41
      Ojejku, Kindy to rzeczywiscie straszny pech. Ja sie tutaj przeprowadzalam
      tysiac razy i nigdy mi sie nie przytrafilo cos takiego. Jakby los sie na was
      uparl, jedno po drugim. Czy juz zaplaciliscie tej firmie? Daliscie jakis
      zadatek. Oczywiscie, ze sa oni odpowiedzialni i JEST TO ICH problem, ja bym nie
      doplacila im reszty skoro tak. A w ogole jak czytalam o windzie za $75 to
      dostalam gesiej skorki. Co to za praktyki???? Zycze duzo wytwalosci. No ale w
      koncu byliscie na Kubiesmile))))
      • monhann2 Re: Nasz pech 20.09.06, 20:42
        oczywiscie sorry za ta Kindysmile))))
      • wiedzma30 Re: Nasz pech 20.09.06, 22:56
        W moim budynku placi sie kaucje za winde przy wwozeniu/wywozeniu duzych
        przedniotow (w razie zniszczenia czegos to odliczaja z tej kwoty). Pieniazki po
        skonczonym uzywaniu zostaja zwrocone. Panowie "cieciowie" zawieszaja w takiej
        windzie specjalne "kolderki" na sciany i klada gumowane maty na podloge.
        To tyle.

        Kinky, to rzeczywiscie pech... Wspolczuje...
        Pozdrawiam!

        P.S. Moi znajomi brali do przeprowadzki jakas swietna firme - mlodzi faceci.
        Szczeny nam opadaly jak profesjonalnie wnosili/wynosili meble...
    • sylwek07 Re: Nasz pech 20.09.06, 20:44
      kinky5 powodzenia w Albercie .
      • kinky5 Re: Nasz pech 20.09.06, 22:40
        dzieki za slowa otuchy....
        ale po prostu mnie cholera bierze w jaki sposob ludzi sie usiluje naciagac!
        Firma sie nazywa Allied- tak gwoli ostrzezenia....a glowny reprezentant na TO- to jakis idiota ktory do
        konca (do wczoraj) podawal zly numer mieszkania- chyba to wazne jak dla movers, nieprawdaz????
        Jeszcze wspomnie o ich taktyce zalatwiania klientow-
        rozmowa z przedstawicielem-
        kiedy panstwo chcecie aby dostarczono wam rzeczy.
        my- w sobote kiedy Andrew jest w domu (to jest chyba 30 wrzesnia)
        alez oczywiscie

        kilka dni pozniej zmienia sie spiewka- prosze zapytac kierowcy o termin przywozu.
        Dzisiaj sie zapytalismy (bo go pierwszy raz zobaczylismy)- no wie pan, gdzies w pazdzierniku......
        no i bedziemy przez ten czas spac na podlodze i pan zadzwoni z 2 dniowym (!) wyprzedzeniem kiedy
        przyjezdza.....fajna firma....

        Ta "przyjemnosc" nie jest tania- i co najsmieszniejsze mamy ubezpiecznie (alez oczywiscie) ale tylko na
        nasza wlasnosc, a nie na ewentualne zniszczenia w budynkach (dziwne).
        W kazdym razie pan dzwonil raz jeszcze i stwierdzil ze pytal sie ekipy i ekipa nic nie rozbila.....
    • gherarddottir Re: Nasz pech 20.09.06, 23:24
      Oj rzeczywiscie pechsad Trzymaj sie.
    • asica74 Re: Nasz pech 21.09.06, 00:38
      jak nie sraczka to przemarsz wojska... jednym slowem... wspolczuje...
    • tora99 Re: Nasz pech 21.09.06, 07:10
      lo rany!, kinky, a mowilam, zostan? po co ci to? zle ci tutaj?
      no ale juz zdaje sie pozamiatane, i sie nie rozmyslisz sad((
      pozostanie nam slanie zdjatek i konferencje na skype, (i jakby co meta w
      alberciewink)

      dobrze ze kuba wam sie udala (zdjecia piekne!)

      trzymamy kciuki smile

      • marjanna1 Re: Nasz pech 21.09.06, 09:48
        Mysl o wakacjach, zeby sie lepiej poczuc. W spolczuje serdecznie i zycze powodzenia.
        • elagrubabela Re: Nasz pech 21.09.06, 17:43
          A ta firma jest w BBB? Bo jak nie jest to nie nalezalo z nich korzystac a jak
          jest to natychmiast nalezy na nich doniesc! Powaznie mowie.
          Jesli chodzi o winde, to to jest problem wlasciciela budynku - byl powiadomiony
          o przeprowadzce czemu nie moze zaprzeczyc, bo winde specjalnie udostepnil.
          Jesli winda ma czesci latwo-tlukace, winien byl ja zabezpieczyc specjalnymi
          ochroniaczami, to dosc typowe postepowanie w wiekszosci budynkow - kazdy
          superintendent ma takie zaslony, ktory wygladaja troche jak plastikowe,
          stebnowane kolderki na sciane. Jesli sam windy nie zabezpieczyl, to tak jakby
          jego broszka - ryzykowal, poskapil albo sie polenil i ma, co ma. Jego
          marudzeniem o pieniadze za ogloszenia itd. w ogole bym sie nie przejmowala -
          daliscie wymowienie 60 dni do przodu, jestescie OK - gadac sobie moze, tyle
          jego co sobie pogada. Przeciez nawet nie musicie mu dawac adresu dokad sie
          wyprowadzacie - Kanada jest duza smile
          Tez sie przeprowadzalam kilkanascie razy w TO i nigdy nie mialam zadnych
          przebojow procz poprzymarzanych roslin kiedy sie przeprowadzalam w niewlasciwej
          porze roku - ha ha ha. Bardzo serdecznie Wam wspolczuje. Elka
          • kinky5 Re: Nasz pech 25.09.06, 04:53
            super intendent winde zabezpieczyl i rowniez powiedzil nam ze w wypadku zniszczen my bedziemy placic
            za zniszczenia.
    • bielinka Re: Nasz pech 22.09.06, 05:42
      WIecie co lubie w przeprowadzkach? To ze przy ich okazji wyrzucam cale sterty
      gratow smile CHoc nie wiem czemu przy nastepnej wcale nie mam ich mniej ...
      • monika_a_b Re: Nasz pech 22.09.06, 05:53
        A ja nie lubię przeprowadzek, a właśnie się jedna do nas zliża... Tyle, że
        jeszcze nie wiem, na jaki kontynent...
        • kinky5 Re: Nasz pech 25.09.06, 04:56
          jestesmy juz w Calgary.
          Po jedynym mandacie (w Ontario, oczywiscie) bez zadnych problemow przejechalismy 3.500 km.
          Naprawde przepiekna podroz- polecam wszystkim.

          Jestem troche wykonczona- wiec dobranoc wszystkim!!!
          • roseanne Re: Nasz pech 25.09.06, 16:18
            no to pogratulowac tak spokojnej jazdy
            smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka