Dodaj do ulubionych

permamentna inwigilacja

21.09.06, 12:24
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3632887.html
jeszcze niedlugo po czipie w ucho i juz zupelnie bedzie wiadomo, co, gdzie, kiedy i z kim...

prosze para 5 lat po slubie:
"-Ostatnio trzy razy zaglądała na serwisy randkowe. Miesiąc temu na Gadu- Gadu opowiadała
koleżance o nowym, przystojnym koledze z pracy. Przeglądała też forum "Życie po rozwodzie" -
opowiada mi Marcin. - Jeśli będzie kogoś miała, to ja to wykryję. "

slowem poligon....

a ja jestem staroswiecka. zaufanie to podstawa. jak bede chciala wiedziec to zapytam. mnie sie
wydaje to bardzo proste. naiwniara?
Obserwuj wątek
    • bielinka Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 13:22
      Moja kolezanka nagminnie sprawdzala swoim facetom komorki - z kim kiedy i jak
      dzwonili. Zawsze znalazla cos do czego się mogla przyczepić. Dla mnie to bez
      sensu. Ja to nawet rachunkow meza nie otwieram, chyba ze jest daleko i sam tego
      chce bo cos tam. Zaufanie? Obojętnośc? Naiwność? Zbytnia pewność siebie? Nie
      wiem, ale jesli mialabym sie wciaz marwic czy on gdzies z kims na boku itd. to
      chyba naprawde nic innego do roboty bym nie miala.
      • sylwek07 Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 13:36
        sa takie osoby co maja po kilka telefonow do tego pisza po kafejkach tak wiec
        wykrycie tego moze byc trudne .

        Masz racje kociaszek ze zaufanie to podstawa bez tego nie da sie zyc .
        • jan.kran Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 13:40
          Ja mam namiary na Młodej majl ona na mój.
          Ona swoje pamiętniki rozsiewa po okolicy bo wie że nie zajrzę.
          Gdybym chciała mogłabym mieć dostęp do Jej bardzo osobistego życia.
          Tylko po co ? Sama mi opowiesmile))
          Ile chce:o)
          • marjanna1 Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 14:18
            Ja uwazam, ze nie da sie zbudowac dobrego zwiazku bez zaufania. Nigdy nie
            otwieram poczty mojego chlopa. Nie czuje takiej potrzeby. Nie sprawdzam co,
            gdzie, kiedy i z kim. Ufam, ze mowi mi prawde. Moze tez jestem naiwnasmile)))
            • kan_z_oz Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 14:29
              "Co ma wisiec nie utonie" - czyli, jak ma sie puscic to i tak to zrobi.
              Z wrodzonego lenistwa to wymyslilam i nie mam zamiaru zmieniac.
              W koncu co jest do stracenia? Jak sie ma ktos 'puscic', to lepiej szybciej niz
              pozniej - dla mnie. Oszczednosc czasu i energii, oraz same korzysci,
              chociaz 'honor i glowa' podpowiadaja troche inaczej.

              Kan
    • asia.sthm Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 14:33
      po wyjezdzie mojego starszego dziecka przejelam jego abonament komorki...a
      wlasciwie to wrocil do mnie moj oficjalny wink) No nie wazne.
      Dzwoni teraz i SMSuje do mnie mlodziez wszelaka nie wiedzac ze to mamusia
      czyta czy odbiera. Mowie wam, zabawa po same pachy smile))
    • balamuk Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 16:44
      Nasze majle wpadaja do wspolnego wora, kiedys ktos znajomy zdziwil sie, ze MM
      ma dostep do moich - a ja sie ogrooomnie zdziwilam, ze sie dziwi... Zazdrosna
      jestem chyba normalnie. Jakies to pokrecone.
      • tamsin Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 16:52
        wiecie, mnie to musialoby na glowe wlezc zebym zobaczyla. nie zagladam, nawet
        nie umialabym tego cuda wlaczyc aby samej zadzwonic! ledwo sobie radze z
        wlasnym telefonem wink
    • asia.asz Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 17:30
      nie zagladam ale nie powiem czasem moze byc chciala zobaczyc jakie to sekrety tam sawink tylko wiem ze jak raz zajrze to pozniej nie bedzie tak samo. spytam sie chyba kiedys, choc i tak znam odpowiedz ze poza mna zadna innasmile
      czy jestem naiwna?
      • gherarddottir Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 18:28
        Nie sprawdzalam i nie bede sprawdzala. Wiem, ze moj maz z jakas laska z Hameryki
        gada na chatcie - sama z nia gadalam przez skype. Poznali sie podczas grania w
        jakas gre. Ona ma cos kolo 50 stki i jakies problemy z wlasnym mezem. Niech se
        gadaja. Uwazam, ze jest fajna i nie widze w tym niczego zlego.
        smile))
        Ja sama gadam z roznymi facetami przez telefon - nawet z moim bylym szefem, na
        tematy rozne rozniste. Wysylam sms i maile - nie uwazam, ze musze sie z tym zle
        czuc, ze np moj maz ich sam osobiscie nie zna. Mam do Niego zaufanie, a On do mnie.
        Byl okres, ze moje zaufanie do Niego sie nadwatlilo - jednak nadal wychodze z
        zalozenia, ze jakakolwiek kontrola jest bez sensu. Zaufanie jest podstawa
        zwiazku. Sama kontroli nie lubie lubie za to meskich przyjaciol i moj maz to
        zdaje sie rozumiec skoro juz tyle czasu jestesmy razem i zadne z nas na boki nie
        chodzi tongue_outsmile))))
        • gherarddottir Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 18:31
          Nigdy nie sprawdzalam mailai ani smsow mojego meza. Jak nawte mobile lezy na
          stole kolo mnie i przychodzi sms - nigdy mi nie przyszlo do glowy,zeby go
          odczytac, gdy meza nie ma w poblizu. Nie otwieram tez zadnych listow nawet jesli
          wiem, ze to rachunek za prad a jest na jego nazwisko. Mysle, ze to jest zuplenie
          normalne. W sumie prawda jest taka, ze jakby ktores z nas prowadzilo podwojne
          zycie to to drugie nie mialoby o tym pojecia smile)))) Ale moj start jest leniwy i
          pewnie by mu sie nie chcialo tak krecic smile)) zreszta mnie tez nie smile hahhaha
          • balamuk Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 19:15
            Mniej wiecej tak samo. SMS-ow nijakich sobie nie sprawdzamy, za to telefon
            odbiera to z nas, ktore jest pod reka (ja w kibelku rozpaczliwie wrzeszcze
            ODBIEEERZ!!! i odwrotnie), a majle wchodza i przynajmniej poczatek wyswietla
            sie na dole, bo tak sa ustawione skrzynki, dla wygody. Listy otwieramy, o ile
            maja pieczatke = faktury i inne paskudztwasad
            Wydaje mi sie, ze ma sens to, co napisala Asia: "jak raz zajrze to pozniej
            nie bedzie tak samo". Dla mnie nie bedzie. Zalozmy, ze ni cholery nic nie
            znajde, a glupio jak dlugo bede sie czula?...
      • monika_a_b Re: permamentna inwigilacja 22.09.06, 06:11
        ---jak raz zajrze to pozniej nie bedzie tak samo...

        Nie zawsze, chyba wszytko zależy od okoliczności. My zanim się pobraliśmy
        mieszkaliśmy przez 3 i pół roku oddzieleni od siebie tysiącami kilometrów, mój
        L w Montrealu, ja w Bochum. Gdy tęsknota szczególnie mocno doskwierała, to
        wtedy zaglądałam na jego maile, tak jakoś milej mi się robiło na duszy, a i on
        bliżej mi się wydawał być... Teraz nie mamy oczywiście takiej potrzeby... wink
        Pocztę również otwiera każdy swoją... wink
        Kwestia zaufania, absolutnie. smile
    • asica74 Re: permamentna inwigilacja 21.09.06, 19:40
      no no... naczytalam sie i chyba zaczne sprawdzac...;PPP a nuz cos w trawie
      siedzi!!!!!!!!!!!!
    • abere8 Re: permamentna inwigilacja 22.09.06, 01:24
      Nie wyobrazam sobie miec wspolnego adresu mailowego z mezem. I on, i ja, mamy po
      kilka adresow, kazdy przeznaczony do czegos innego. On dostaje kilkadziesiat
      maili dziennie, a ja srednio kilka-kilkanascie. Gdzie by mi sie chcialo
      przekopywac przez te jego wiadomosci, zeby dotrzec do moich smile

      Rachunki za prad przychodza na moje nazwisko, ale maz je otwiera. Ale wszelkie
      inne rzeczy, ktore nie dotycza nas obojga, a tylko mnie, czekaja na mnie.

      SMS, jak przyjdzie, kazde z nas samo czyta swoje. Czasami kiedy maz mi podaje
      telefon, patrzy, od kogo ten SMS przyszedl, ale mnie to denerwuje i probuje go
      tego oduczyc, tak samo jak pytania "Do kogo piszesz?", jak pisze SMSa czy maila.
      Tylko jak to zrobic, zeby nie pomyslal, ze mam cos do ukrycia? Bo nie mam! smile
    • sukiennica Re: permamentna inwigilacja 22.09.06, 20:24
      Zero kontroli. W obie strony. Jestem biala i pelnoletnia i moge robic co chce.
      I on jest bialy i pelnoletni i moze robic co chce.

      Kazda forma kontroli budzi we mnie protest.

      Szanujemy sie z Ksieciem. Lubimy sie tez bardzo i niemozliwoscia wydaje mni sie
      sytuacja, kiedy jedno z nas skrzywdziloby drugie, zawodzac jego zaufanie. Nie
      moglabym byc z facetem, ktoremu nie potrafie ufac. Nie moglabym byc tez z
      facetem, ktory uwaza, ze ja nie zasluguje na zaufanie.

      Bycie razem nie oznacza przeciez utraty prawa do prywatnosci.
      • abere8 Re: permamentna inwigilacja 24.09.06, 23:31
        sukiennica napisała:

        > Zero kontroli. W obie strony. Jestem biala i pelnoletnia i moge robic co chce.
        > I on jest bialy i pelnoletni i moze robic co chce.

        Ze jak? Czy chcesz przez to powiedziec, ze gdyby byl Murzynem czy Azjata, to bys
        wtedy miala prawo do kontrolowania go??? Sorry, nie oskarzam Cie o rasizm, tylko
        zupelnie nie rozumiem Twojej wypowiedzi...
        • jan.kran Re: permamentna inwigilacja 25.09.06, 00:32
          Ja rozumiem , to był żartsmile
        • sukiennica Re: permamentna inwigilacja 26.09.06, 16:36
          abere8 napisała:

          > sukiennica napisała:
          >
          > > Zero kontroli. W obie strony. Jestem biala i pelnoletnia i moge robic co
          > chce.
          > > I on jest bialy i pelnoletni i moze robic co chce.
          >
          > Ze jak? Czy chcesz przez to powiedziec, ze gdyby byl Murzynem czy Azjata, to by
          > s
          > wtedy miala prawo do kontrolowania go??? Sorry, nie oskarzam Cie o rasizm, tylk
          > o
          > zupelnie nie rozumiem Twojej wypowiedzi...

          Czuje sie wywolana do tablicy.

          Zwrot: Jestem biala i pelnoletnia pochodzi z jakiejs ksiazki, czytanej lat temu
          z 15, wiec tytulem nie sluze. Literarury rasistowskiej nie czytuje, wiec grubo
          watpie, aby autorka/autor mial ambicje obrazania kogokolwiek. Ja to odczytalam
          jako zart i jako zart zwrot ten zadomowil sie w moim slowniku wiele lat temu.

          Po raz pierwszy zostal wlasnie zinterpretowany "na powaznie" i prawde mowiac
          groza mi zawialo. Lubie ludzi w kazdym kolorze. Prawde mowiac w moim swiecie
          maja oni imiona i gdy mam ich okreslic "kolorystycznie"- mam z tym problem.

          Ostatnimi czasy wszechobecna poprawnosc polityczna zaczyna nam chyba odbierac
          poczucie humoru. Zaczynamy doszukiwac sie drugiego dna tam gdzie go nie ma.
          Kazde slowo trzeba piec razy obejrzec pod lupa, aby kogos nim nie urazic.
          Nie dajmy sie zwariowac...

          Pozdrawiam
          • jan.kran Re: permamentna inwigilacja 26.09.06, 16:48
            O Matko Jedyna , ja tez muszę zacząć uważać co mówię a zwłaszcza co piszę.
            Niestety internet jest środkiem komunikacji ubogim w mimikę i pzrymrużenie oka.
            Ale z drugiej strony moje poczucie humoru jest specyficzne i rozumie je osób z pięć.
            No może sześćtongue_outPP
            Kran
          • balamuk Re: permamentna inwigilacja 26.09.06, 16:49
            Sama uzywam "pelnoletnia i szczepiona", a Twoj wariant tak samo mi brzmi, czyli
            100% zartobliwie. "Biala i pelnoletnia" tez mi sie obija, ale nie moge
            zlokalizowac, moze ta sama literatura iles tam lat temu...
            • asica74 Re: permamentna inwigilacja 26.09.06, 17:30
              pelnoletnia i szczepiona, tez jest w moim slowniku smile))
              • balamuk Re: permamentna inwigilacja 26.09.06, 18:31
                wink))))
          • abere8 Re: permamentna inwigilacja 26.09.06, 23:53
            sukiennica napisała:
            >
            > Zwrot: Jestem biala i pelnoletnia pochodzi z jakiejs ksiazki

            Dzieki za wyjasnienie, Sukiennica. Tak myslalam, ze pewnie czegos nie wiem i
            dlatego mi to tak zabrzmialo.

            A zwrot "pelnoletnia i szczepiona" bardzo mi sie podoba smile
      • monika_a_b Re: permamentna inwigilacja 25.09.06, 00:34
        Mój mąż nie jest całkiem biały wg. standardów USA, gdyż jest urodzonym
        Meksykaninem z domieszką krwi kolumbijskiej i włoskiej. Ma skórę jaśniejszą od
        mojej (a ja jestem z natury bladziochem). Więc jest on biały czy nie? Może sam
        się poruszać po ulicach, czy mam mu założyć kaganiec i trzymać go krótko na
        smyczy?

        Czasami trzeba się zastanowić zanim napisze się coś nieprzemyślanego... Nawet
        jeśli ma się pewne nawyki mieszkając zbyt długo w Stanach... uncertain A może
        szczególnie wtedy...

        O rasiźmie na podstawie koloru skóry, czy jak tu zwykli mawiać tak zwana rasa,
        dowiedziałam się dopiero po przyjeździe tutaj... Krew mnie zalewa, gdy przy
        wypełnianiu jakichś formularzy (np. szukając pracy czy u lekarza) zawsze muszę
        napisać jakiej jestem rasy! Czy ja to piesek jakiś czy cuś? Rasiści jedni... uncertain
        Ponoć to dla statyski czy Bóg to wie (każda wymówka jest dobra, co? uncertain), ale we
        mnie wszystko się skręca... Kiedyś usłyszałam, że w ramach "political
        correctness" do pracy są przyjmowane osoby wg. % na daną rasę... A ja zawsze
        myślałam, że według umiejętności, o ja naiwna! uncertain
        Nie cierpię szufladkowania, szczególnie w takim rodzaju... sad
        • jan.kran Re: permamentna inwigilacja 25.09.06, 01:09
          A propos rasizmu to bym mogła napisać niejedno na temat Norge. Wrrrr!
          Dziś miałam ciekawą dyskusję z biała kobietą i czarnym mężczyzną. Ale mi się
          nie chce denerwować i tracić czasu.
          A co się tyczy Sukiennicy to ja bym wyluzowała. Ja też czasem mówię o
          przyjezdnych per " przybłędzy" za co mi się już w necie oberwało.
          Ale Ci którzy mnie znają wiedzą co jest grane.
          Poza tym tego epitetu używam też do siebie i swoich dziecismile
          Kran
          • jan.kran Re: permamentna inwigilacja : korekta 25.09.06, 01:10
            przybłędy
        • katarzynams Re: permamentna inwigilacja 25.09.06, 03:34
          Moniko,
          nie musisz pisac jakiej jestes rasy jesli nie chcesz.
          A Twoj maz jest rasy bialej, zeby nie bylo watpilwoscismile.
          Co do rasizmu w Stanach to niestety jest we wszystkich odcieniach i kolorach
          i ma sie dobrze, ale to chyba nie jest jednak wyjatek.
          Swego czasu pracowalam w firmie zajmujacej sie tym co sie tu nazywa
          landscaping, wiekszosc robotnikow byla z Meksyku, im ktory mial wiecej krwi
          indianskiej tym gorzej byl traktowany przez swoich rodakow, przykre, ale
          prawdziwe.
          katarzyna
          • kociaszek Re: permamentna inwigilacja 25.09.06, 16:07
            chodzilo mi rowniez o to, ze ludzie robia z siebie czesto publiczne widowisko i zapraszaja do swojego
            zycia wyszystkich ludzi, malo jest prywatnosci i ciszy, nie wiem jak to okreslic...nie mam telefonu
            komorkowego, bo zdaje mi sie byc smycza - wieczne sprawdzanie, kto dzwonil, smsowal, gdzie ta
            komorka sie podziewa etc ( ale rozumiem osoby, ktore maja, bo np kiedy nnie mialam stacjonarnego
            telefonu, nie mialam wyboru)...zauwazylam, ze od czasu pojawienia sie tychze, ludzie np przestali byc
            punktualni...bo mozna zadzwonic na 5 min przed spotkaniem i powiedziec np ze spoznie sie 20 min...
            w srodkach komunikacj dostaje szalu sluchajac wbrew swojej woli opowiesci roznych i zzymam sie cala,
            bo nie mam wyboru. czasem mam ochote wrzasnac: a co mnie to obchodzi!...rozumiem krotkie
            rzeczowe rozmowy - do tego ten telefon jest stworzony.

            • balamuk Re: permamentna inwigilacja 25.09.06, 17:41
              Komorki nie znosze. Uzywam tego paskudztwa od 10 lat, bo musze, ale moja
              niechec nie spadla ani o punkt... W rezultacie "przypadkiem naumyslnie" telefon
              jest tam, gdzie mnie nie ma, MM w desperacji kupil mi to takie etui do
              wieszania na szyi - i dalej nic. Przyznaje, ze jest to urzadzenie uzyteczne. W
              przypadkach skrajnych. Ale w komunikacji miejskiej powinno byc zakazane, juz
              nawet sprawozdania z ognistych nocy slyszalam nichcacy...
              • balamuk Re: permamentna inwigilacja 25.09.06, 17:59
                niechcacy.
                • skibunny Re: permamentna inwigilacja 26.09.06, 00:49
                  Gratuluje Wam dziewczyny partnerowsmile
                  mnie moj eks zachecil do sprawdzania, przy okazji odmowy podpisania dokumentow
                  rozwodowych... a jak juz sprawdzilam, to nie pozostalo mi nic innego jak tylko
                  wydrukowac, zachowac i wynajac detektywa, ktorego zeznania pomoga mi sie jednak
                  rozwiesc!!!!
                  kolejnych partnerow nie sprawdzam, ale tez nie potrafie juz tak zaufac jak
                  kiedys ufalam eksowi...jestem singielka z odzyskusmile nawet jesli chcialabym to
                  zmienic, to nie potrafie...
                  • babiana Re: permanentna inwigilacja w HP 27.09.06, 00:10
                    Nawet bedac czlonkiem zarzadu firmy nalezy miec sie na bacznosci.Dobry material
                    na scenariusz science fiction.

                    HP - firma, która śledzi własny zarząd
                    Tomasz Grynkiewicz, Wsj.com, News.com
                    2006-09-26, ostatnia aktualizacja 2006-09-26 20:45
                    Śledzenie dziennikarzy, maile-pułapki, grzebanie w śmieciach - tak komputerowy
                    koncern HP szukał winnych prasowych przecieków. Jutro szef spółki będzie
                    zeznawał w amerykańskim Kongresie
                    - Nawet gdyby to był scenariusz do filmu science fiction, trudno byłoby w to
                    uwierzyć - mówi Ari Schwartz, szef amerykańskiego Centrum Demokracji i
                    Technologii, organizacji broniącej prawa do prywatności. Chodzi o metody, jakich
                    użyło HP do wykrycia, kto odpowiada za przecieki w prasie.

                    Wszystko zaczęło się na początku 2005 r. od artykułu w "The Wall Street
                    Journal". Opisano w nim szczegółowo jedno ze spotkań zarządu HP, na którym
                    krytykowano ówczesną prezes Carly Fiorinę (pod jej nieobecność). Zirytowane
                    przeciekiem do mediów kierownictwo firmy wynajęło firmę detektywistyczną. Ale
                    nie udało się wykryć źródła przecieku.

                    Sprawa powróciła jak bumerang rok później. Pod koniec stycznia tego roku serwis
                    internetowy CNET ujawnił plany spółki omawiane na poufnym spotkaniu (m.in.
                    przejęcie producentów oprogramowania i bliższą współpracę z AMD, producentem
                    procesorów). Znów wynajęto detektywów, tym razem skuteczniejszych. Tyle że
                    metody przez nich zastosowane wywołały skandal.

                    Detektywi zdobyli wykaz rozmów (również z domowych telefonów) czterech
                    dziennikarzy i trzech członków zarządu HP (jednego z nich śledzili podczas
                    podróży do Colorado, obserwowali też jego dom). Przeglądali śmietniki
                    pracowników HP, były plany, by przeniknąć do redakcji w charakterze sekretarek i
                    portierów. Wymyślono też misterny plan wykorzystania dziennikarki serwisu CNET,
                    Dawn Kawamoto. Fikcyjny menedżer HP, niejaki "Jacob", nawiązał z nią kontakt
                    mailowy i zaproponował poufne informacje (bo jest "zmęczony złym traktowaniem").
                    Wysłał do Kawamoto maila z wiadomością o nowym produkcie. Ale najważniejszy był
                    ukryty załącznik-szpieg, który miał ujawnić adres IP każdego komputera, na który
                    Kawamoto przesłałaby tego maila. W ten sposób próbowano sprawdzić, czy
                    dziennikarka będzie chciała potwierdzić informacje od "Jacoba" u swojego
                    prawdziwego informatora.

                    Detektywi w swoim raporcie wskazali, że źródłem jednego z przecieków był członek
                    rady nadzorczej George Keyworth. Firma postanowiła zmusić go do rezygnacji. Ale
                    zaprotestował przyjaciel Keywortha - członek zarządu Tom Perkins. I ujawnił
                    metody śledztwa. Przy okazji Perkins odkrył, że detektywi szpiegowali też jego
                    (zdobyli numery telefonów, na które dzwonił z domu).

                    W mediach zawrzało. Niemal co dzień ujawniano kolejne rewelacje dotyczącego
                    śledztwa HP. Prokurator generalny stanu Kalifornia wszczął postępowanie w tej
                    sprawie. Spółka dopiero w zeszły piątek postanowiła załagodzić nieco burzę i
                    zwołała konferencję prasową. Tyle że dość nietypową, bo dziennikarze nie mogli
                    zadawać pytań. Mark Hurd, prezes HP, przeprosił, że śledztwo w sprawie
                    przecieków wymknęło się spod kontroli. Dodał jednak, że było konieczne. -
                    Przecieki uderzają w reputację spółki i jej zdolność do skutecznego działania.
                    To był obowiązek HP, by je ścigać - mówił.

                    Już jutro Hurd będzie zeznawał przed komisją w Kongresie. W efekcie skandalu ze
                    stanowiska prezesa rady nadzorczej zrezygnowała Patricia Dunn (nadzorowała
                    śledztwo). Ze spółki odejdą też dwie inne osoby, które brały udział w śledzeniu
                    dziennikarzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka