Dodaj do ulubionych

kto się odchudza na wiosnę?

05.03.08, 16:28
właśnie parę dni temu podjęłam tę drastyczną decyzję, bo
swierdziłam, że na moje pokłady tłuszczu same brzuszki mogą nie
wystarczyć. na razie zrezygnowałam ze słodyczy, głównie z czekolady.
efekt powinien być, bo ostatnio jadłam tabliczkę albo i dwie
dziennie. na razie jednak same efekt uboczne - wścieklizna mną
rzuca, normalny mam syndrom abstynencji. poradzcie, co zrobić, żeby
rodzina ze mną przeżyła.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: kto się odchudza na wiosnę? 05.03.08, 19:02
      Azjo, jesli jestes czekoladomanem z prawdziwego zdarzenia to
      bedziesz cierpiec na abstynencje i rodzine wymordujesz w przenosni i
      doslownie. Ogranicz sobie do jakiejs rozsadnej granicy, typ 4
      kwadraciki zamiast dwoch tabliczek. Jedz to samo co do tej pory tyle
      ze mniej. Zlota zasada : mniej zrec, wiecej sie ruszac - to jedyna
      rozsadna metoda.
      Trzymaj sie i klnij glosno jak bedzie ciezko.
    • asica74 Re: kto się odchudza na wiosnę? 05.03.08, 19:19
      Azja, zespol odstawienia czekolady (choc moze sie wydawac blahy i
      smieszny) dopada tak samo jak odstawienie kazdej innej uzywki.
      Stopniowa redukcja moze zmieszyc szanse na wymordowanie rodziny,
      pestki z dyni (ale w lupinkach) tez sie przydadza.
      A u mnie odchudzanie samo przyszlo. Troszke stresu i juz waga leci.
    • greentea2 Re: kto się odchudza na wiosnę? 05.03.08, 20:32
      Juz od dosc dawna nie objadam sie czekolada, kiedys bylam
      uzalezniona i nagle przeszlo, ale niestety nie wiem co bylo powodem
      wiec nie pomoge.
      Ja znowoz bardzo chce przytyc i marnie mi idzie, ech.

      Stress jest najlepsza dieta, ale chyba srednio zdrowasmile
    • sylwek07 ja sie odchudzam 05.03.08, 21:16
      nie musze miec diety,wystarczy troche stresu,nerwow,brak pozywnienia
      regularnego i ubylo mi pare kg .
      • mulinka Re: ja sie odchudzam 05.03.08, 22:34
        a jak ja jestem zarciomanem? to co?
        no...zawsze odchudzam sie namietnie jak mam pelen brzuch
        a jak pusty, to mi jakos przechodzi...
        sad(
        • azja1974 Re: ja sie odchudzam 06.03.08, 09:45
          no wlasnie ja tez jestem zarciomanem... lubie jesc w ogole i tego
          nie ukrywam.
          no a jesli chodzi o nalogi, to... slyszalyscie kiedys, zeby
          alkoholikowi radzili ograniczyc sie do jednego piwa albo dwoch
          kieliszkow wodki? wiec moze lepiej przestac od razu? bo zauwazylam,
          ze jak nie jem (jak przedtem nie jadlam, zanim teraz zaczelam) to
          mnie tak nie ciagnelo. moze przejdzie niedlugo? ten wsciek znacyz?
          tylko ze oprocz wscieku to smutno mi po prostu. normalnie radosc
          zycia mi odebralo... ale niedlugo jade na sloneczne karaiby i moze
          tam ja odzyskam. jak zwisajacy brzuch nie bedzie mi przykrywal
          kostiumuwink
          dzieki za wsparcie!
          a schudnac ze stresu nie planuje - karmie jeszcze ksiezniczke
          cyckiem i nie chce jej tez fundowac stresu.
          pzdr
          azja
          • greentea2 Re: ja sie odchudzam 06.03.08, 10:02
            To juz wszystko jasne, po pierwsze czesto sie chudnie po skonczeniu
            karmienia, po drugie masz pewnie to co ja jak urodzilam Julka i
            karmilam, nie spalam potrzebna mi byla energia i to byl jedyny okres
            kiedy objadalam sie slodyczami jak szalona, samo pozniej przeszlo.
            • moni-bel Re: ja sie odchudzam 06.03.08, 12:36
              To ja sie pochwale ze jest mnie juz 17 kilogramow mniej niz przed
              rokiem i mam nadzieje schudnac jeszcze jakies 4-5.Tylko te ostatnie
              cos ciezko schodza.
              Zaczynam dzien od sniadania,potem co 2-3 godziny jem cos malego , na
              obiad wszystko to samo co rodzina tyle ze mniej , bo mi sie zoladek
              skurczylwink
              Ale wielbicielka czekolady jestem nadal i od czasu do czasu przy
              kawie pozwalam sobiena kawaleczek.
              Trzymam kciuki za szybkie zrzucenie kilogramow i mniejsza ochote na
              czekoladesmile
              Moni z krainy czekoladywink
              • asia.sthm Re: ja sie odchudzam 06.03.08, 12:44
                Gratulacje dla Moni.
                Odchudzanie dlugodystansowe jest najlepsze - jojo nie ma wtedy
                szansy.

                Jak widze te ogloszenia: zrzuc 10 kilo w 2 tygodnie, to strzelac z
                grubego kalibru zaczynam.
                • moni-bel Re: ja sie odchudzam 06.03.08, 13:14
                  zrzuc 10 kilo w 2 tygodnie, to strzelac z
                  > grubego kalibru zaczynam.

                  Poniewaz te "nadprogramowe "kilogramy zbieralam przez 10 lat , zdaje
                  sobie sprawe ze w dwa miesiace ich nie zrzuce. Ja mam czas , mnie
                  sie nie spieszy. I tak co dwa miesiace musze kupowac nowe spodnie ze
                  chlop zaczyna sie dziwic ze co chwile do sklepu lecewink
                  No i czeka mnie nie lada wyzwanie, bo na lato stoje "gola i wesola"i
                  musze wszystko od nowa skompletowac.
          • cuciolo Re: ja sie odchudzam 10.03.08, 12:32
            a falda z brzuszka zejdzie powoli, to nie tak latwo, na karaiby sie
            nie stresuj tylko kup stroj kapielowy jednoczesciowy i bedzie cool.
            Do tego pareo albo chusta a do formy wrocisz
            Przeciez karmisz to masz miec jeszcze sily na odchudzanie?
    • a.polonia Re: kto się odchudza na wiosnę? 06.03.08, 15:41
      Jestem czwarty tydzien na diecie, sport (a raczej taniec) 2-3 razy w
      tygodniu, co tydzien leci 1kg. Nie jem slodyczy i w ogole mnie nie
      ciagnie (miewam kryzysy, a jakze, ale na razie daje rade).
      Widze, ze da sie zyc bez czekolady smile
      A jaka satysfakcja, jak spodnie, ktore jeszcze niedawno ledwo sie
      dopinaly, teraz zaczynaja zwisac z tylka tongue_out
      • corneliss Re: kto się odchudza na wiosnę? 07.03.08, 12:49
        witam w klubie gubiacych wage ; ja juz mam 8 kg za soba smile cxuje sie lekko i sprawnie, ale wciaz daze do mojego idealu
        fakt trezba sie przy dietach ruszac, bo tak samo z siebie nic nie poleci
        Jak juz musicie jesc czekolade to najlepiej gorzka o duzej zawartosci kakao smile lepiej rzucic ziemniaki, biale buleczki i maslo smile
        • cuciolo Re: kto się odchudza na wiosnę? 10.03.08, 12:30
          i makarony jak sie mieszka w Italii. Mi schudnac, nie wiem ile
          polecialam, pomogl stres ale niestety boli za czesto zoladek.
          Wiecej jarzyn, dodaj troche orzechow w ramach kryzysu i zamiast
          czekolady polecam pieczywo chrupkie z dzemem albo miodem
          A jesli nie odpowiada to w kazdym badz razie slodkosci odstawiaj
          powoli tak jak palacy rzucaja palenie bo nie dasz rady


    • reyka Re: kto się odchudza na wiosnę? 10.03.08, 22:03
      to i ja sie dolacze.
      po dwojce dzieciakow pare kg mi zostalo i tez planuje je zrzucic "w
      czasie" a nie w ciagu tygodnia.
      tym bardziej, ze mojego ksiecia jeszcze karmie.
      dzis przekopalam kawalek ogrodka i zasialam sloneczniki - od razu
      poczulam jak kg sie spalajasmile)
      w zadne diety cud nie wierze, zreszta nie mialabym najmniejszej
      ochoty gotowac dla mnie osobno. co to, to nie. jak ktos juz napisal
      mniejsze porcje i wiecej ruchu, a waga wroci do normysmile
      taka mam nadzieje...
      • moni-bel Re: kto się odchudza na wiosnę? 12.03.08, 14:45
        Wczoraj po raz pierwszy od roku "zgrzeszylam" sad I nie czekolada .
        Zrobilam wczoraj golabki na obiad i takie dobre mi wyszly ze zjadlam
        i na obiad i na kolacja. Nie moglam sobie odmowic. Trudnowink
        • kociaszek Re: kto się odchudza na wiosnę? 13.03.08, 10:45
          zamiast czekolady doloz chrom do diety. dziala. ja lykalam w
          kapsulkach, plus jadlam kosze zieleniny, brokuly i ciemny chlebel.
          nie chce mi sie szperac, ale dziala to tak, ze chrom zabija
          laknienie slodyczy. poza tym lepiej odpuscic sobie jeden dzien i
          grzeszyc (czeko, pizza, totalny luz), zaladowac sie weglami na maksa
          niz codziennie po kilka kostek czekolady wciagac...
          malo ale regularnie.
          polecam wizyte w Chinach - tu prawie nie jada sie weglowodanow
          (oprocz ryzu), ciacha nie sa przeslodzone ani nie za tluste, i w
          ciagu 5 tyg bez ograniczen zjechalam 5kg...
          jak wrocilam do L. na 2 tyg to nie moglam strawic europejskiego
          zarcia - za tluste, za slodkie i pelne konserwantow...
          trzymam kciukasy za wszystkie dietowiczki!!!
          • corneliss Re: kto się odchudza na wiosnę? 13.03.08, 11:50
            no to dieta tylko w Chinach, mnie sie podoba smile
            a propos makaronu to ten jak najbardziej nie jest tuczacy, byleby go nie laczyc z tlustym (czyli mieso, ser zolty, inne sery, nadmiar oliwy) a z warzywami i np. tunczykiem z wody+oczywiscie np. sos pomidorowy i jogurt zamiast smietany
          • reyka Re: kto się odchudza na wiosnę? 13.03.08, 22:26
            ooo taka dieta chinska to i mnie by sie przydala.smile
            choc ja podobny efekt uzyskalam rok po urodzeniu corki, po 2 m-cznym
            pobycie latem w pl. ilosc zjadanych przeze mnie truskawek i innych
            owocow skutecznie ograniczala apetyt na cos innego. no i lato upalne
            bylo, wode pilam litrami. maz mnie na lotnisku nie poznal smile))
            i dlatego w tym roku tez do pl sie wybieram na dlugo z nadzieja, ze
            lato bedzie upalne i owocow bedzie duzo, i efekt moze bedzie ten
            sam.....
            • kociaszek Re: kto się odchudza na wiosnę? 14.03.08, 02:47
              bardzo lubie schudnac tak bez wiekszego wysilku. +Jak zaczynam sie
              stresowac, ze MUSZE schudnac to zaczynam tyc...
              AAA znajoma mi powiedziala, ze poczatek diety najlepiej zaczynac po
              okresie i to w dodatku w czasie kiedy ksiezyca ubywa, czyli po
              pelni...a poza tym to chyba lepiej sobie powiedziec, ze zmieniam
              nawyki zywieniowe , nie jjem wegli z tluszczem, slodycze won i
              cukier tez, po 19 tylko woda i herbata, ewentualnie tuna, niz
              twierdzic, ze jestem na diecie, cierpie jak cholera ale MUSZE
              schudnac...jak znajde to wkleje fajny link na ten temat, ze
              sportowego forum dyskusyjnego
              • kociaszek odchudzanie dla kobiet: dlugie, ale ale warto 14.03.08, 03:00
                smoczek sfd pisze tak:
                CEL DIETY
                Pierwszą i zdecydowanie najważniejszą sprawą jest ustalenie celu,
                jaki z pomocą diety chciałybyśmy osiągnąć. Jeżeli okazuje się, że
                chciałybyśmy pozbyć się jedynie kilku centymetrów np. w pasie, nie
                chudnąc przy tym w innych rejonach ciała, to dieta odchudzająca nie
                jest żadnym wyjściem. W takim wypadku, lepiej przerwać lekturę w tym
                miejscu i udać się do działu "trening", lub "fitness" gdzie łatwo
                dowiedzieć się czegoś na temat ćwiczeń na wybrane partie ciała.
                Kobiece ciało ma to do siebie, że nawet zaklinane i bardzo ładnie
                proszone nie będzie chudnąć tam, gdzie my tego sobie zażyczymy, ale
                najprawdopodobniej w pewnych "strategicznych" miejscach. Każda z nas
                ma te łatwo chudnące obszary gdzie indziej, jednak niewiele jest
                kobiet, które chciałyby schudnąć właśnie tam. Najczęściej szybko
                chudną górne partie ciała(ręce, BIUST, u niektórych osób talia, na
                wierzch wychodzą żebra), a nienawistny tłuszczyk na biodrach, udach,
                pupie opiera się do ostatniej chwili. Naturalną budowę sylwetki
                można udoskonalić jedynie dzięki wytrwałym ćwiczeniom, wspomaganym
                różnymi kobiecymi sztuczkami (typu balsamy, masaże itp., ale o tym
                to już każda z nas dobrze wie). Nie pomogą magiczne bransoletki i
                inne cuda-wianki. I na koniec-zanim dojdziemy do wniosku, ze czas
                się odchudzać spytajmy kilka ZAUFANYCH osób o ich opinię na temat
                naszego wyglądu, bo nie zawsze to jak siebie widzimy zgodne jest z
                prawdą, a stąd o krok od wpadnięcia w kłopoty związane z
                zaburzeniami odżywiania.

                ZAŁÓŻMY JEDNAK...
                ...że faktycznie mamy te kilka kilogramów za dużo. Co dalej?
                Ustalamy ile chciałybyśmy zrzucić. Pięć? Dziesięć? A może i
                dwadzieścia? Niezależnie od liczby na zrzucenie jednego kilograma
                przeznaczyć należy co najmniej (!) tydzień. Szybsze tempo chudnięcia
                przysporzy nam tylko kłopotów w postaci większego ryzyka efektu
                jojo, problemów z cerą, złym humorem , samopoczuciem, ciągłym
                uczuciem zimna, zwolnieniem przemiany materii, a więc i
                spowolnieniem procesu chudnięcia( a być może całkowitym jego
                zahamowaniu, ze względu na przestawienie się organizmu na tryb
                głodowy, w którym nasze ciało stara się oszczędzić każdą kalorię i
                nie dopuścić do zużywania rezerw energetycznych, a więc tłuszczyku).
                Inne problemy jakie pojawiają się przy drakońskich, błyskawicznych
                dietach to ubytek beztłuszczowej masy ciała, różnego rodzaju
                awitaminozy, problemy z koncentracją, utrata jędrności skóry... To
                tylko niektóre z nich. Kilogram lub mniej na tydzień to zdrowe
                optimum. Nastawiamy się więc na zmianę nawyków żywieniowych na
                dłuższy okres, a część z nabytych w czasie diety przyzwyczajeń
                dobrze byłoby zachować na całe życie. W końcu dieta redukcyjna
                nie ma być szybką drogą do krótkiego sukcesu, ale nauką zasad
                zdrowego
                żywienia na przyszłość. Tylko tak można zachować nową, szczupłą
                sylwetkę na długo.

                JAK JEŚĆ
                Kilka podstawowych zasad, jakie będą nas obowiązywały w trakcie
                odchudzania:

                0. Konsekwencja, cierpliwość i wytrwałość-bez tego ani rusz.
                1. Jemy 5-6 posiłków dziennie.
                2. Im wcześniej tym więcej im później tym mniej
                3. Zasada brzmiąca nieco podobnie do poprzedniej- Im wcześniej tym
                więcej węglowodanów (złożonych, bo o prostych staramy się ich
                unikać), im później tym mniej węglowodanów, a więcej białka.
                4. Warto to zaznaczyć osobno-Unikamy węglowodanów prostych, a więc
                wszelkiej maści słodyczy, DUŻEJ ilości owoców i miodu(zawierających
                fruktozę), a także dwucukrów, a więc sacharozy(właśnie słodycze,
                czasami dosładzane soki owocowe, płatki sniadaniowe itp.) i laktozy
                zawartej w produktach mlecznych(tu jednak spokojnie można rano wciąć
                sporą porcję produktów mlecznych, aby zapewnić organizmowi wapń i
                witaminy D, B12 itp.)
                5. Staramy się jeść jak najwięcej ciepłych rzeczy (obowiązkowo
                ciepły obiad) i pić ciepłych napojów bezkalorycznych . Ciepłe
                posiłki sycą na dużo dłużej.
                6. Dbamy o odpowiednią ilość błonnika w diecie, który pozwala dłużej
                czuć się sytym, a także działa jak miotełka na układ pokarmowy. Jemy
                więc dużo warzyw i pełnoziarnistych produktów zbożowych.
                7. Pijemy dużo wody, przede wszystkim niegazowanej, mineralnej,
                średnio, lub nisko mineralizowanej, herbaty, naparów ziołowych. To
                pomaga organizmowi oczyścić się z toksyn, których produkuje
                szczególnie dużo w trakcie odchudzania. Picie dużych ilości wody
                pozwala też osłabić nieco uczucie głodu, co w początkowej fazie
                diety może mieć kluczowe znaczenie.
                8. Ograniczamy spożycie soli, która może być przyczyną opuchlizny, a
                tym samym fałszować wyniki diety. Poza tym warto dać odpocząć
                nerkom. Soli i tak jest wystarczająco dużo w naszym jadłospisie bez
                dodatkowego dosalania potraw.
                9. Mocno zmniejszamy spożycie tłuszczy nasyconych, a zamieniamy je
                na cenne tłuszcze nienasycone, a więc głównie roślinne( oliwa z
                oliwek, olej z pestek winogron, wszelkiego rodzaju pestki, orzechy
                dostarczające także dużo witaminy E) i rybie, które są źródłem m.
                in. tzw. kwasów omega 3, bardzo cenionych w profilaktyce chorób
                układu krążenia. W żadnym wypadku nie należy zupełnie unikać
                tłuszczy, są one niezbędne i dla zdrowia i dla urody(szczególnie,
                jeśli chodzi o cerę).
                10. Unikamy smażenia-to najgorszy sposób przyrządzania potraw.
                zapominamy o panierkach, które ciągną tłuszcz jak gąbka, a potrawy
                przyrządzamy piekąc, dusząc, gotując tradycyjnie i na parze. Jeśli
                już decydujemy się na smażenie to na teflonie i przy użyciu
                minimalnej ilości zdrowego tłuszczu.
                11. Ostatni posiłek ok. 18.00
                12. Nigdy nie jemy w biegu, ale powoli. Na posiłek trzeba czasu i
                spokoju. Mózg dowiaduje się o sytości dopiero po pewnym czasie od
                zaspokojenia głodu. Warto więc zastanowić się nad każdym kęsem.
                13. Jemy na małych talerzykach-taki trik działa na sporo osób. Na
                małych talerzykach jedzenia wydaje się być więcej.
                14. Nie ważymy się codziennie, to może stać się tylko przyczyną
                frustracji, gdyż waga kobiety naturalnie waha się nawet o 2
                kilogramy na dobę, zwłaszcza przed okresem i bynajmniej nie wiąże
                się to z przytyciem, ale z zatrzymaniem wody w organizmie. Lepiej w
                ogóle schować wagę w kąt, lub ważyć się co tydzień, a raczej
                zdecydować się na mierzenie efektów centymetrem i tzw. "testem
                ubraniowym"- przymierzając po prostu co jakiś czas nierozciągliwy
                ciuch, który pokaże nam czy schudłyśmy, czy nie. To zdecydowanie
                bardziej obiektywna metoda.

                PRZEJDŹMY DO KONKRETÓW
                Jak ma wyglądać dzień odchudzającej się osoby jeśli chodzi o rozkład
                i kaloryczność posiłków. Moja propozycja to nieco zmodyfikowana
                dieta 1200-1500 kcal. Dlaczego właśnie tyle? Zakładam, że osobą
                czytająca ten tekst jest aktywna fizycznie(np. trzy razy w tygodniu
                uprawia jakiś sport, chodzi na zajęcia aerobiku lub robi cokolwiek
                innego, choćby ma pracę wymagającą ciągłego ruchu). Jeśli tak nie
                jest i naszym ulubionym sportem jest klikanie myszką, czy guzikami
                pilota, od proponowanej przeze mnie diety należy odjąć 200-500 kcal,
                ale lepiej byłoby po prostu jakąś aktywność fizyczna podjąć. Rola
                ruchu w procesie odchudzania nie może być bagatelizowana.
                Szczególnie warto uprawiać ćwiczenia aerobowe, które dodatkowo
                przyspieszają przemianę materii, a tym samym ułatwiają zrzucanie
                kilogramów. Dla osoby nieco się ruszającej właśnie taka dieta(1200
                -1500) da ujemny bilans rzędu około 1000(lub nieco więcej, zależnie
                od naturalnych predyspozycji, bo podstawowa przemiana materii u
                każdego jest nieco inna) kcal dziennie, co da tygodniowo ubytek w
                granicach 1 kg. Przykładowy rozpis na pięć posiłków z zaznaczoną
                kalorycznością i porą każdego z nich:

                -ŚNIADANIE : do 500 kcal godz 7.00 -śniadanie to konieczny i
                najważniejszy w ciągu dnia posiłek, który "rozkręca" metabolizm po
                nocy. Rano nie trzeba martwić się o nadmiar energii, bo i tak w
                ciągu dnia organizm wszystko to spali. Porządne śniadanie to sygnał
                dla organizmu "dostaniesz dziś
                • kociaszek Re: odchudzanie dla kobiet: dlugie, ale ale warto 14.03.08, 03:07
                  ciag dalszy w linku ponizej bo sie nie miesci, ale ile razy zaczynam
                  dietke to sobie czytam
                  www.sfd.pl/Odchudzanie%2Ddla_kobiet-t64042.html
                  • mka16 Re: odchudzanie dla kobiet: dlugie, ale ale warto 14.03.08, 23:45
                    dolaczam do grona odchudzajacych i wspierajacych sie,
                    dzieki za cenne informacje
                    • azja1974 Re: odchudzanie dla kobiet: dlugie, ale ale warto 16.03.08, 20:46
                      no, no, podobaja mi sie te zasady kociaszka, to jest mniej wiecej
                      to, co usiluje stosowac na codzien w moim domu. problem moj i meza
                      polega na tym, ze jemy za duzo - tzn. porcje sa za duze. no i moje
                      grzeszki, czyli slodycze. dlatego uwazam, ze pozbycie sie grzeszkow
                      powinno przyniesc rezultaty. dodatkowo cwicze aerobowa szostke
                      wedera, czy jakos tak. znacie? na razie widze, ze wyrobil sie
                      miesien, ktory przez ciaze zanikl, ale na miesniu siedzi spora
                      warstwa tluszczu... na razie. pozbycie sie tej faldy jest moim
                      glownym celem. teraz jestem w polsce, wiec jeszcze pogrzeszylam
                      (dodatkowa depresja z braku meza u boku), ale jutro wracam i ostro
                      biore sie za siebie, bo za tydzien odslona na karaibach.
                      pozdrawiam wszystkie odchudzajace sie!
                    • bemilkaa Re: odchudzanie dla kobiet: dlugie, ale ale warto 08.04.09, 00:24
                      Dolaczam do Was kobitki.
                      Mam nadzieje, ze zwalcze moje 10 kg nadwagi.
                      Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkim duzo wytrwalosci!
              • kociaszek odchudzanie dla kobiet: polecam 14.03.08, 03:03

                www.sfd.pl/Odchudzanie%2Ddla_kobiet-t64042.html
    • asia.sthm Re: kto się odchudza na wiosnę? 26.02.09, 23:58
      Tak jakby wiosna juz zaczyna swiergolic ptaszkami wiec temat mi sie
      sam podbil.
      Dziewczyny jak wam idzie jesli idzie wink
      • 1-moni-bel Re: kto się odchudza na wiosnę? 27.02.09, 11:19
        W zime przybylo mi z dwa kilogramysad ale mysle ze jak zrobi sie
        cieplej, rower z komorki wyciagne to i te nadprogramowe kilogramy
        zrzuce.
        Ja w ogole odchudzam sie stopniowo, w tamtym roku -17kg, w tym roku
        mam nadzieje na jeszcze -5kg.
        Mam w szafie spodnie " testowe" w ktore musze wejsc i zapiac bez
        problemu.Jesli jest z tym klopot to zaczynam dzialac.Ale po tym
        jak zmienilam sposob jedzenia potrafie utrzymac wage wink
        • thorgalla Re: kto się odchudza na wiosnę? 27.02.09, 11:43
          Mi by się przydała dieta ale dam sobie spokój.Latem się będę
          odchudzać (pisząc to wcinam resztki makowca w polewie mocno
          czekoladowej)
      • cuciolo Re: kto się odchudza na wiosnę? 27.02.09, 14:30
        Ja ostatnio polecialam z wagi ale do pelni szczescia brakuje mi tak
        z 5 kilo. Chodze na body work 3 razy w tygodniu i jakos sie trzymam,
        ale najgorzej z orzechami, nie mam pedu na slodycze, ale orzechy
        roznej masci. Nie mam specjalnej diety, nigdy nie zdala egzaminu,
        jem duzo jarzyn, malo tluszczu ale jak tu spasc te 5 kilo dla
        niebianskiego spokoju a potem utrzymac wage? tu jest pies pogrzebany
        • gherarddottir Re: kto się odchudza na wiosnę? 02.03.09, 14:59
          Cuciolo
          nie sprawdzaj wagi raczej patrz czy ubylo Ci tluszczu, Podczas cwiczen przybywa
          masy miesniowej ktora jest ciezsza niz tluszcz. Dlatego sprawdzanie wagi nie
          zawsze oddaje rzeczywistosc gdzy miesnie sa ciezsze od tluszczu
          • cuciolo Re: kto się odchudza na wiosnę? 03.03.09, 20:47
            aaaaaaaa nie tak dobrze nie ma
            tluszczyk slodki jest na bioderkach o udkach nie wspomne
            jezu jak tu zrzucic zeby tak bardzo nie bolalo przy chudnieciu???????
      • asica74 Re: kto się odchudza na wiosnę? 27.02.09, 17:32
        Mi wcale nie idzie. Po rzuceniu palenia przytylam w stylu kluskowym
        bardzo. Diete mam bardzo zbalansowana (czyt. duzo warzyw, zdrowych
        rzeczy, a dla przeciewagi lody, muffinki i takie inne cudenka.)
        Nijak jam religijna, ale postanowilam, ze w poscie przystopuje
        wlasnie ze slodyczami. A moze i waga poleci w dol?
    • blue_jay Re: kto się odchudza na wiosnę? 27.02.09, 12:18
      mi by sie przydalo, ale nie bede dziecku zalowac jedzenia hehehe na razie sie
      yoguje, mam nadzieje, ze wystarczy
      • gherarddottir Re: kto się odchudza na wiosnę? 27.02.09, 12:51
        Ja jak zwykle cale zycie lekko na wdechu, qle musze przyznac ze w zwiazku z
        krazeniem miedzy dwoma krajami (DK i NO) schudlam z 5 kg wiec za bardzo juz nie
        mam z czego sie odchudzac, ale: mam postanowienia co by pic 2 litry wody
        dziennie bo jak do tej pory to mi ciezko to idzie...
    • monie_pl O jedzeniu i wadze... 27.02.09, 20:17
      Ja mam tylko 4 rady:

      1. jesli masz taka ciagote na czekolade to spradz czego ci brakuje,
      bo zazwyczaj mamy ochote na to czego nam brakuje.

      2. poobserwuj siebie czy jesli masz ochote na czekolade i zjesz
      dajmy na to jablko to w ciagu 30 minut ci przejdzie ochota na te
      wczesniej wspomniana czekolade - jesli tak, to znaczy ze masz dolek
      cukrowy i jedzenie cukrow z owocow zmniejszy go z czasem, wiec ic
      zekolady mniej bedzie potrzeba, bo oczywiscie nie zalecam pozbycia
      sie czekolady w zupelnosci!

      3. tak ja juz wczensiej wspomniano - wiecej ruchu, np. 30 minut
      marszu 2-3 razy w tygodniu da sie wcisnac w plan, a jest zbawienny
      dla nerwow i figury - sama to przetestowalam i schudlam, a chodzilam
      w ciagu lunchu (nie musialam gdzies specjalnie chodzic po pracy!) i
      dopiero po cwiczeniach jadlam go... z deserem w postaci jakiejs
      dobrej slodkie kawy

      4. codziennie jem maly deser po obiedzie - owoce z miodem, kawalek
      upieczonego ciasta, kawalek czekolady - i nie wyrzucam sobie, ze
      jem, bo to dodatkowy stres czyli akumulacja kalorii

      Lubie gotowac, choc nie zdecydowalabym sie na gotowanie osobno
      dlasiebie i dla meza, i eksperymentowac, wiec probuje roznych
      potraw, ktore ladnie wygladaja na zdjeciu i w ten sposob jakos
      wrzucam warzywa w roznych postaciach do mojego jadlospisu.

      Spaghetti squash po polsku kabaczek, ktory przygotowuje sie w
      mikrofalowce i po wygrzebaniu ze skory ma takie dlugie nitki jak
      spagetti i jest doskonaly w zastapieniu makaronu! Polecam, polecam!

      Chyab sie rozpisalam, ale o jedzeniu to ja dlugo moge... smile
      Monika
      • asica74 Re: O jedzeniu i wadze... 28.02.09, 00:47
        Monie, apropo marszu: jaki to ma byc marsz? Z ruchem naprzemiennym
        rak? W jakim tempie?
        • monie_pl Re: O jedzeniu i wadze... 28.02.09, 23:20
          Tak szybki zebys poczula zmeczenie w nogach. Rece zgiete bardzo
          pogaja nie tylko w prawidlowym ruchu ale i poruszaniu gornej czesci
          miesni brzucha. Pamietaj tez by trzymac wypchniete do przodu biodra
          i wtedy poczujesz jak miesnie brzucha pracuja, a plecy zrobia sie
          wyprostowane.

          Ja lubilam sluchac muzyki lub audioksiazek w czase moich marszy.

          Niby nic, ale duzo! smile
          • asica74 Re: O jedzeniu i wadze... 01.03.09, 00:18
            dziekismile to mam teraz plansmile
            • rudzikowa Re: O jedzeniu i wadze... 01.03.09, 10:36
              to ja z innej beczki, ja chce zgrubnac, przy 173 cm mam 50 kg i to
              jest jak dla mnie ciut malo. mam ekspresowa przemiane materii i
              sporo ruchu, a;e tez rabie za trzech, jem niezdrowo hihihi, obzeram
              sie slodkim do wypeku, jem w poznych porach, np kolacje potrafie
              sobie zafundowac o 0100, jestem klasycznt smietnikiem podzieciowym i
              co i nico z wagi lece i juz, moze to nerwy ablo co. teraz jestem w
              Polsce i chce zrobic badania na hormony tarczycy, moe tu pies
              pogrzebany confused
          • asica74 Re: O jedzeniu i wadze... 02.03.09, 19:11
            nu! to jestem po pierwszym marszu. Zmachalam sie i nogi dobrze
            pamietaja owe pol godziny. Tylko wypychanie bioder mi nie wychodzi.
            Ze niby jak mam je wypchnac? Przed siebie czy co?
            I faktycznie czuje, ze jest to bardzo dobry antydepresantsmile
            W srode mam nadzieje bedzie powtorkasmile
            • mon101 Re: O jedzeniu i wadze... 02.03.09, 22:05
              Jak nie udaje ci sie z biodrami to po prostu mysl, ze ruchy nóg i
              rąk muszą byc zamaszyste, stawiaj nogi mocno i podkreslaj kazdy krok
              zdecydowanym ruchem rąk. Nie zwracaj uwagi na dziwne usmiechy
              przechodniow, to naprawde dobra metodasmile, wzmacnia tez swietnie
              kosci i doskonale podnosi kondycję.
            • monie_pl Wypychanie bioder... 03.03.09, 05:17
              ... do przodu. Popatrz na lekkoatletow, ze oni wygladaja jakby
              wygieci do tylu. Dla nas to za duzo, ale wystarczy ze jak bedziesz
              maszerowac to wypychajac do przodu mocniej poczujesz miesnie
              brzucha - te co taki dolek maja po bokach.

              Na poczatku jest malo wygodne i trudne, ale mozna sie wycwiczyc.
              Powodzenia,
              Monia
      • wiedzma30 Re: O jedzeniu i wadze... 02.03.09, 16:33
        > Spaghetti squash po polsku kabaczek,

        Spagetti squash to najzwyklejsza dynia makaronowa wink
        Kabaczek, to co zucchini smile
        • tamsin Re: O jedzeniu i wadze... 16.04.09, 15:59
          musze sie zmobilizowac do tego odchudzania, mam ambitne plany
          zrzucic 10 kg.
          • asia.sthm Re: O jedzeniu i wadze... 16.04.09, 20:57
            przelecisz sie po prezydenckim ogrodku w poszukiwaniu psich kupek,
            to samo ci spadnie, to co ma spasc. Ja potrzymam kciuki, bo co moge
            innego?

            Az boje sie przyznac w tym watku...hm samo mi sie schudlo, a balam
            sie ze juz moim wieku to tylko przybywa. Albo tasiemca mam czyco wink
            • tamsin Re: O jedzeniu i wadze... 15.07.09, 19:19
              no nie wiem jak Moni-bel to zrobila, ze 17kg jej zjechalo ale jestem
              w podziwie i tez tak chce!!!! ja _codziennie_ cwicze, najczesciej
              biegam prawie dwie mile rano, w porywie dodaje czasami nastepna mile
              po poludniu i na razie nie wiedze roznicy w rozmiarze ubran. Nie
              waze sie, zeby sie nie zalamac. Jak do grudnia nie spadne na wadze
              to zuplena zalamka.
              • rudzikowa Re: O jedzeniu i wadze... 15.07.09, 23:58
                ja co prawda w druga strone ale...zepsula mi sie waga i mam to w
                delpie jak przytyje to dobrze jak nie to tez plakac nie bede i juz wink
                • azja1974 Re: O jedzeniu i wadze... 14.10.09, 18:03
                  nie udalo mi sie na wiosne ( a nawet wrecz przeciwnie, bo mialam
                  schudnac 4, a przytylam 3, kilo oczywiscie, w wakacje pogorszylam
                  swoja i tak juz beznadziejna sytuacje dodajac nastepne 2 kilosy), za
                  to na jesieni...! chwalem sie wszem i wobec, ze w koncu udalo mi sie
                  schusc 5 kilo!
                  uprzedzam ciekawskie pytania - jak?- pe żet, czyli przestac żrec, a
                  nawet żryc. kolacji prawie nie jadam, no może jakiś fenkuł smutny,
                  sałata, ew. mięcho albo ryby, ale makaronom na kolacje stanowczo
                  powiedzialam dosc! staram sie ograniczac w ogole w ilosci, plywam 3
                  razy w tygodniu, ale jak jakas uroczystosc( zwykle raz na tydzien),
                  to sobie nie zaluje (za bardzo).
                  pozdrawiam wszystkie odchudzajace sie i bardzo prosze o kciuki, gdyz
                  jeszcze 5 kilo mi zostalo do zrzucenia!
                  • asica74 Re: O jedzeniu i wadze... 14.10.09, 18:44
                    Azja, ja tez jestem na tej dieciesmile Ino u nas sie nazywa MZ - czyli
                    mniej zrecsmile Tyle, ze u mnie jakos powolniej idzie... smile Ale co tam.
                    A
                  • wiedzma30 Re: O jedzeniu i wadze... 14.10.09, 20:54
                    A ja jestem na przymusowej diecie. W 2 tyg. gdzies mi sie zapodzialo 5 kg smile
                    • jerseygirl67 Re: O jedzeniu i wadze... 14.10.09, 22:36
                      Tobie sie zapodzialo a ja je znalazlam... sad
                      • tamsin Re: O jedzeniu i wadze... 14.10.09, 22:56
                        ide zaraz na obiad do domu, jak sie najem to dalej sie bede
                        odchudzala, jakos na pelnym zoladku jest latwiej wink
                        • monhann2 Re: O jedzeniu i wadze... 15.10.09, 16:20
                          OMG, na pelnym zoladku najsilniejsza motywacja do ochudzania, az do
                          nastepnego ...glodu. I tak w kolko Maciejuwink

                          U mnie ta znana dieta nazywa sie: ZP - zryj polowe. Ale z ta dieta
                          jakos marnie mi idzie, lubie jesc! Przy zyciu ino mnie silownia
                          trzymawink
                          • tamsin Re: O jedzeniu i wadze... 15.10.09, 17:03
                            ja ze swojej diety odstawilam wszelkiego rodzaju makarony, sosy i
                            smazenie. cale lato grill w ruchu praktycznie codziennie, a moj
                            obiad to kawalek piersi kurczaka z grilla plus jakas zgrillowana
                            cukinia czy papryka obok. Codziennie albo elipticals albo rower i
                            przynajmniej trzy gorki do pokonania. Wielkich rezultatow to ja tam
                            nie widze sad
                            • azja1974 Re: O jedzeniu i wadze... 16.10.09, 08:13
                              kolezanka mi mowila, ze powiedziala jej dietetyczka (ze szpitala,
                              gdzie ja lecza z otylosci), zeby calkiem niczego nie odstawiac,
                              nawet smazonego, bo sie orgaznizm odzwyczai i potem ma problemy z
                              trawieniem (szczegolnie watroba smazonego). jesc wszystko, ino malo:
                              ( no i raz na tydzien sobie odpuscic, bo inaczej szlag cie trafi, ze
                              juz nic nie mozna i diete sobie odpuscisz.ja sobie zdalam sprawe, ze
                              przedtem nie odmawialam sobie NIGDY NICZEGO... no i efekty sa, jaki
                              mam procent tluszczu, to sie nie przyznam, bo sie wstydze. teraz
                              sobie mysle, ze czasem moge sobie na cos pozwolic, ale nie
                              codziennie. kawalek czekolady, kawalek ciasta, kieliszek wina (albo
                              2) a nawet i frytki, niech tam, z majonezem. ale w niedziele, a nie
                              codziennie.
                              z chudnącym pozdrowieniem
                              azja
                              • ulinha Re: O jedzeniu i wadze... 17.10.09, 16:38
                                Ja sie po raz kolejny zabiore za cwiczenia. Juz dwukrotnie
                                callanetics pomogl mi po pare kilogramow zrzucic. Ostatnio na wiosne
                                przy jego pomocy pozegnalam (bezpowrotnie!!!) 5kg. Teraz jest plan
                                do nastepnej wiosny pozegnac kolejne 5kg. Najpierw jednak musze sie
                                zebrac w sobie i ogromne ilosci samozaparcia zorganizowac, zeby mi
                                sie chcialo - tak bardzo jak mi sie nie chcewink))
                                • rudzikowa Re: O jedzeniu i wadze... 19.10.09, 13:10
                                  a mi sie udalo przytyc ponad 3 kg big_grin u mnie recepta prosta mniej
                                  nerwow i regularne posilki normalne czyli normalne sniadanie, obiad
                                  i kolacja a do tego jakies tam pochrupanki i zadzialalo. no ale jak
                                  ja czasemi w przelocie jogurt rano i potem do wieczora nic a
                                  wieczorem jakis obiad beznadziejny do tego cala dawka nerwow to co
                                  sie dziwic. ostatnio nawet polublam gotowanie wiec obiadki dmowe,
                                  jakies ciasta i nawet zrobilam chalke sama wlasnorecznie, ale to
                                  chyba nie w tym watku.
                                  • tamsin Re: O jedzeniu i wadze... 06.04.10, 18:20
                                    a u nie cos wreszcie ruszylo smile zlikwidowalam wiele dan z mojego
                                    menu, praktycznie wszystko co zawiera przetworzony cukier i
                                    przetworzone carbs. Pierwsze co zauwazlam to znikniecie ciaglego
                                    glodu, wiec latwiej mi sie kontrolowac. Dwie pary spodni musialam
                                    oddac do lamusa bo bez szelek nie dalo sie w nich chodzic wink
                                    • rudzikowa Re: O jedzeniu i wadze... 06.04.10, 23:33
                                      no to jupi big_grin
                                      ja standartowo znowu sie podtuczam, bo przez ostatnie nerwacje udalo
                                      mi sie "schusc" szlag jasny.
                                    • monhann2 Re: O jedzeniu i wadze... 07.04.10, 14:37
                                      Gratuluje tamsin, jak juz sie spodni pozbywasz to super. To ile
                                      funtow Ci polecialo, jesli wolno spytac?

                                      Wlasnie ten ciagly glod tez mnie przesladuje, burczenie w brzuchu i
                                      ciagle szukanie snackow itd. Tez sie juz za niego (glod)ostro
                                      wzielam, bo kilka funtow przez niego mam do stracenia. Najgorzej
                                      zaczac, jak juz sie zrzuci tez kilka pierwszych, to juz potem jest
                                      motywacja i jakos latwiej. Probowalam nowosc, tabletki PGX, ktore
                                      mialy utemperowac moj niesforny apetyt. Niestety, jedynie wzdec sie
                                      nabawilamsad Teraz stawiam na zmiane nawykow zywieniowych, trzymajcie
                                      kciukismile
                                      • tamsin Re: O jedzeniu i wadze... 07.04.10, 15:34
                                        spadlam 10 funtow, ale co najwazniejsze to, ze przestalam byc
                                        glodna, a jak nawet jestem to nie trzese sie i nie jest mi slabo.
                                        Przez dwa tygodnie jak zmienilam diete, to czulam sie jakbym byla na
                                        odwykowce, nigdy takich bolow glowy to ja nie przechodzilam. Trzymam
                                        kciuki za ciebie!
                                        • wiedzma30 Re: O jedzeniu i wadze... 08.04.10, 14:14
                                          >nie trzese sie i nie jest mi slabo.

                                          Problem z candida?
                                          • tamsin Re: O jedzeniu i wadze... 08.04.10, 15:42
                                            nie, nawet nie wiem skad ci przyszlo to do glowy.
                                          • monhann2 Re: O jedzeniu i wadze... 08.04.10, 16:31
                                            >>nie trzese sie i nie jest mi slabo.

                                            Problem z candida? >


                                            A to chyba jakas nowa teoria......??? Czy moglabys wyjasnic zwiazek?


                                            • azja1974 moj sukces 25.04.10, 08:30
                                              jak na wiosnę wątek znów wypłynął, to się pochwalę. w okresie jesienno-zimowym,
                                              kiedy wszyscy mi mówili, żebym nawet nie zaczynała, bo słońca mało, więc apetyt
                                              rośnie, deprecha i chęć na czekoladę, i to mi chyba pomogło, bo ja przekorna
                                              jestem i z tej przekory 7 kilo straciłam, mam nadzieję bezpowrotnie. przepis?
                                              proszę bardzo. najpierw ostra dieta - winko won, piwko won, słodycze won, parę
                                              dni bez kolacji, klasyczne ważenie porcji - makaronu 50 gr, a ryżu 30 gr (takie
                                              ograniczenia węglowodanów miała moja szwagierka przy cukrzycy ciążowej). jak
                                              aperitif jakiś się trafił, to potem już bez kolacji. tak było parę tygodni,
                                              efekty od razu (wiem, pierwsze kilosy najłatwiej się traci, ale u mnie posłużyło
                                              to lepszej motywacji). następny sekret - gacie obciskowe. jak się w taki gacie
                                              wbiłam, co mi wszystkie oponki ładnie wyrównały, to od razu wzrósł mi zapał,
                                              coby świetną robotę kontynuować. a teraz chyba clou programu, bo potem dietę
                                              odpuściłam, choć porcje ogólnie zmniejszyłam (ale w stosunku do początku
                                              zwiększyłam, bo tamte są na prawdę głodowe), bo wyrobiło mi się oko (choć np
                                              spaghetti dalej ważę, bo w garści biorę ze 200 gr na osobę, a teraz jem 100gr).
                                              jakim cudem nie utyłam z powrotem? basen 3 razy w tygodniu (z tego 2 ostry kurs
                                              z instruktorem) i co weekend narty. teraz narty zamienię na rower albo
                                              parogodzinny spacer niedzielny. no i od czasu do czasu brak kolacji. i tego będę
                                              się trzymać, czego i wam życzę.
                                              odchudzające się i chudnące wszystkich krajów łączcie się!
                                              a przy okazji wyciągnęłam książkę anthony robbinsa "obudź w sobie olbrzyma" i
                                              muszę przyznać, że na motywację jest świetny. znacie? polecam serdecznie!
                                            • wiedzma30 Re: O jedzeniu i wadze... 25.04.10, 22:46
                                              Z pierwszej lepszej stronki o candida:
                                              Drożdżaki Candida wraz z bakteriami wchodzą w skład naturalnej mikroflory
                                              jelit człowieka.
                                              W jelitach są optymalne warunki, odpowiada wilgotność, obfitość pożywienia,
                                              stała temperatura, które sprzyjają rozwojowi grzybów.
                                              Drożdże i drożdżaki Candida odżywiają się pozostałymi w masie kałowej cukrami
                                              prostymi wywołując ich fermentację, której produktami jest alkohol i dwutlenek
                                              węgla, które jako produkty przemiany materii wydalają do podłoża. W przypadku
                                              nadmiaru drożdżaków w jelicie grubym duże ilości dwutlenku węgla powodują wzdęcia
                                              Brak cukrów w masie kałowej- drożdżaki wytwarzają substancję podobna do
                                              insuliny, która po wchłonięciu do wnętrza organizmu, powoduje spadek stężenia
                                              glukozy we krwi, przez co zwiększa się łaknienie na słodycze. W warunkach
                                              równowagi drobnoustrojów jelita grubego ilość zasiedlających je drożdżaków
                                              Candida jest znikoma i w związku z tym ilość wydzielanej przez nie owej
                                              insulopodobnej substancji tez jest niewielka i nie ma większego wpływu na nasze
                                              postępowanie. W sytuacji rozmnażania i zdominowania środowiska jelita grubego
                                              przez szczep Candida ilość substancji insulopodobnej produkowanej przez
                                              wygłodniałe drożdżaki jest na tyle znacząca, że wywołuje hipoglikemię (spadek
                                              stężenia cukru we krwi) i wymusza konieczność zjedzenia czegoś słodkiego, w celu
                                              poprawy samopoczucia


                                              Mnie dlugie lata rowniez trzeslo, jak nie zjadlam slodyczy, oblewaly zimne poty,
                                              robilo sie slabo. Przeszlam "oddrozdzakowanie". Teraz jadam slodkie bo lubie
                                              slodki smak, a nie dlatego ze mnie "roztrzasa" wink
                                              Skutkiem ubocznym obnizenia poziomu candidy do normlanego jest zgubienie kilogramow.

                                              Polecam forum forum.gazeta.pl/forum/f,30155,Candida.html
                                              • monhann2 Re: O jedzeniu i wadze... 28.04.10, 22:16
                                                > Mnie dlugie lata rowniez trzeslo, jak nie zjadlam slodyczy,
                                                oblewaly zimne poty
                                                > ,
                                                > robilo sie slabo. Przeszlam "oddrozdzakowanie". Teraz jadam
                                                slodkie bo lubie
                                                > slodki smak, a nie dlatego ze mnie "roztrzasa" wink
                                                > Skutkiem ubocznym obnizenia poziomu candidy do normlanego jest
                                                zgubienie kilogr
                                                > amow.

                                                Wiesz, poczytalam o tej przypadlosci candida troche szerzej i ma to
                                                w sumie sens. Do tej pory myslalam, ze candida to wylacznie infekcja
                                                wystepujaca w pochwie. Czlowiek ciagle czegos nowego sie uczy. wiele
                                                z symptomow candidy widze u siebie, przede wszystkim "trzese sie" na
                                                widok slodkiego i pieczywa, wzdecia, burczenie w brzuchu i klopoty z
                                                cera itd A wszystko to przez wiele serii antybiotykow, ktore
                                                stosowalam na moje ciagle infekcje zatok. Niestety dieta w celu
                                                wyeliminowania candidy jest bardzo restrykcyjna, prawie nic nie
                                                wolno jesc i pic! Jak Ty sie wiedzmo za to zabralas i jak dalas rade?
                                                • wiedzma30 Re: O jedzeniu i wadze... 29.04.10, 05:25
                                                  >Niestety dieta w celu
                                                  > wyeliminowania candidy jest bardzo restrykcyjna, prawie nic nie
                                                  > wolno jesc i pic! Jak Ty sie wiedzmo za to zabralas i jak dalas rade?

                                                  Ja pragnelam wyleczyc sie z moich wrednych alergii, ktore mnie meczyly (niektore
                                                  jeszcze nadal mecza, bo przerwalam leczenie) cale zycie. Ale na pierwszym
                                                  badaniu okazalo sie, ze mam "rozbuchana" candide. Wysoki jej poziom daje
                                                  niewiarygodny odczyt alergenow. Dlatego, zeby zawalczyc z alergiami, musialam
                                                  zaczac od candidy. to byla moja pierwsza dieta w zyciu. Myslalam, ze bedzie
                                                  strasznie i nie dam rady - ale dalam i nie bylo tak zle. Dzieki temu, ze
                                                  przetrzymalam pozbylam sie moich okropnych migren - niemal zupelnie. Od czasu
                                                  diety (minelo prawie 8 m-cy) mialam ja moze 2-3 razy, a wczesniej 2-3 razy w
                                                  tygodniu... Najwazniejsze, ze moglam zaczac zwalczac moje wstretne alergie.
                                                  Czesci juz sie pozbylam - np. najgorszej dla mnie - na "kurz". Z czescia musze
                                                  jeszcze zawalczyc. Zrobilam sobie przerwe zeby organizm troche przystosowal sie
                                                  do zmian (mialam druga, drastyczniejsza diete z powodu nietolerancji glutenu).

                                                  Wbrew pozorom na diecie zwalczajacej nadmierna candide - trwa 30 dni - mozna
                                                  jesc bardzo wiele: jajka, kurczaka, indyka, ryby, owoce morza, chleb orkiszowy
                                                  (spelt) bez drozdzy, makaron z brazowego ryzu lub maki orkiszowej, proso
                                                  (millet), kasze gryczana, organiczne platki owsiane, quinoa, wszystkie warzywa
                                                  oprocz ziemniakow, fasole, grochy gotowane lub przyrzadzone na parze, tylko
                                                  zielona slate mozna jesc "na zywo", maslo, oliwe z oliwek, olej lniany, olej
                                                  migdalowy, maslo migdalowe, sol morska, pieprz, ziola, czosnek, cebule, wode,
                                                  mleko ryzowe, mleko migdalowe, zielona herbate (8 szkl plynow dziennie), pop
                                                  corn, czipsy ryzowe lub kukurydziane, organiczny preparowany brazowy ryz, platki
                                                  orkiszowe, migdaly, pestki z dyni, zytnie krakersy "wasa" lub "Rivita".
                                                  Tak, ze widzisz - jest tego dosc duzo i mozna pokombinowac. Ja mialam jeszcze
                                                  utrudnienie, bo nie jadam miesa.
                                                  • wiedzma30 Re: O jedzeniu i wadze... 29.04.10, 05:32
                                                    Absolutnie nie mozna jesc:
                                                    surowych warzyw (oprocz salaty), owocow (osoby z problemami z metabolizmem cukru
                                                    powinny zjadac 2 owoce dziennie), octu, nabialu (sery, mleko, jogurty itp),
                                                    pszenicy (maka, makaron), chleba (oprocz orkiszowego), cukru, pieczarek,
                                                    ziemniakow, herbat oprocz zielonej, kawy i alkoholu.

                                                    Naprawde da sie to przezyc. Na poczatku bardzo sie balam, ze bedzie mna trzeslo
                                                    z powodu braku cukru. Ale o dziwo nic mi nie bylo. To chyba dzieki mojej
                                                    magicznej lekarce.
                                                    Aha! Do tego jadlan probiotyki - zeby pozniesc poziom dobrych bakterii w
                                                    jelitach i ozowit - pomagajacy je oczyscic.
                                                    Przezylam i juz nie potrzebuje slodyczy. Jem bo lubie, a nie bo musze...

                                                    (Dieta z powodu nietolerancji glutenu byla dluzsza i o wiele bardziej
                                                    restrykcyjna... Ale z nia tez dalam sobie rade.)
                                                  • monhann2 Re: O jedzeniu i wadze... 29.04.10, 14:39
                                                    Dzieki za wyczerpujace info. Nie wiedzialam, ze orkisz to speltwink)))
                                                    U nas w domu jadamy jedynie orkiszowe makarony, sa drogie ale
                                                    lubimy, zreszta juz dawno zauwazylismy, ze nie mamy po nich wzdecwinkA
                                                    gdzie mozna w TO lub Mississauga kupic orkiszowy chleb? Bo bez
                                                    chleba to ja chyba nie przezyjewink

                                                    W jaki sposob wiedzmo zostala ta Twoja candida zdiagnozowana? A i
                                                    jeszcze chcialam spytac, czy chodzisz/chodzilas do lekarza typu:
                                                    holistic/naturoptathic?
                                                  • wiedzma30 Re: O jedzeniu i wadze... 29.04.10, 15:27
                                                    Taki chleb maja zapewne sklepy ze zdrowa zywnoscia i niemiecka piekarnia z
                                                    Etobicoke. W Mississauga na Lakeshore/Hurontario jest bardzo fajny market ze
                                                    zdrowa zywnoscia.

                                                    Ja bez chleba moge przezyc. Ale jak bylam na diecie calkowicie bezglutenowej, to
                                                    ciezko bylo. Mogalm jesc tylko chleb ryzowy i gryczany.
                                                  • wiedzma30 sprawdz e-mail 29.04.10, 15:45

                                                  • monhann2 Re: sprawdz e-mail 29.04.10, 16:40
                                                    Na gazecie nic jeszcze nie masad
                                                  • wiedzma30 Re: sprawdz e-mail 29.04.10, 16:59
                                                    Dawno wyslalam... monhann2@gazeta.pl?
                                                  • monhann2 Re: sprawdz e-mail 29.04.10, 19:36
                                                    Odpisalamwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka