Dodaj do ulubionych

Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej traumy

08.09.08, 08:42
„Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej traumy i zaburzeń
przywiązania”

www.zps.net.pl/1.htm
I teraz jak mozna pomoc komus kto jest pelnoletni,jak ktos ma
zakorzenione zle przezycia -jak wykorzystywanie,nasmiewanie sie z
ulmnosci bo przeciez sa rozne ulomnosci jak tez widziane jak i te
nie widziane itd
Obserwuj wątek
    • asica74 Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 08.09.08, 17:16
      Sylwek, ale co dokladnie chcesz powiedziec przez swoja wypowiedz?
      • sylwek07 Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 08.09.08, 18:47
        Chodzi o to ze jako spoleczenstwo jestesmy nauczeni pomagac ludziom
        po ktorych widac tzw niedoskonalosci i nie ma sprawy bo takim
        ludziom nalezy sie taka pomoc ale co z innymi,czy inne osoby tego
        nie potrzebuja ?jak wtedy nalezy mowic ,prosic ?to jest trudno takie
        cos robic poniewaz trzeba sie liczyc z odmowa i jesli takie dziecko
        w dziecinstwie slyszalo takie slowa wtedy trudniej jest mu prosic
        nastepne osoby o pomoc ...I wtedy odzywa sie ta trauma przez caly
        czas a przeciez jest osoba dorosla i powinna dawac sobie rade .Nie
        jest to przez caly czas ale bywaja momenty ze czlowiek zastanawia
        sie gdzie zyje i co nalezy zrobic aby tego sie pozbyc lub tez aby to
        bylo nie zbyt dokuczliwe.
        • mulinka Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 08.09.08, 19:00
          caly problem polega na tym, ze w tym doroslym zyciu mozemy pomoc
          sobie tylko my sami
          nikt za nas nie rozwiaze naszych problemow
          nikt nie da nam pigulki na szczescie
          jedyna rada, to nie czekac na "gwiazdke z nieba" tylko zaczac
          swiadomie zyc

          moje mysli sa moje
          ja decyduje o czym i kiedy mysle
          rozpamietujac dawne urazy trwam w poczuciu krzywdy, zyje przeszloscia
          a co bylo, to bylo - liczy sie tu i teraz
          to jakie jest owo teraz zalezy glownie ode mnie

          lepiej sie czuje, gdy sie usmiecham (a jeszcze lepiej, gdy sie
          smieje smile)
        • asica74 Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 08.09.08, 20:07
          Mysle, ze mowisz o swojej sytuacji? Ze prosisz o pomoc i jej nie
          otrzymujesz? Ze krecisz sie w kolko? Ze jestes dorosly i powinies
          sobie radzic, a nie radzisz sobie, tylko wracasz ciagle do traumy? O
          to chodzi?

          Ja sklaniam sie ku temu co napisala Mulinka, ze tylko ty sam mozesz
          sobie pomoc. To w twoich rekach lezy sila, ktora cie z tego
          wyciagnie i przestaniesz sie ogladac na pomoc z zewnatrz.
          • go.ga Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 09.09.08, 11:35
            > Ja sklaniam sie ku temu co napisala Mulinka, ze tylko ty sam mozesz
            > sobie pomoc. To w twoich rekach lezy sila, ktora cie z tego
            > wyciagnie i przestaniesz sie ogladac na pomoc z zewnatrz.


            Dlaczego? Czasami jest tak, ze czlowiek nie potafi poradzic sobie z "przerobieniem" traumy sam. Czy nie lepiej, zamiast miotac sie samemu, skorzystac z pomocy np. psychologa?
            • asica74 Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 09.09.08, 14:40
              Goga, ale nawet oferowana pomoc psychologa, psychoterapeuty nie pomoze, jezeli
              ktos uparcie bedzie trwal na pozycji "ze ktos inny ma mi pomoc" albo: "nic na to
              nie poradze, ja taki jestem".
              Niedokreslilam tego w poprzedniej wypowiedzi, przepraszam. Bynajmniej nie
              chodzilo mi o zaden rodzaj poswiecenia, czy tez cierpienia w milczeniu, ale o
              to, ze nawet najlepszy specjalista nie wyciagnie nas z naszych problemow jezeli
              nie sami tego nie bedziemy chcieli.
          • asica74 Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 10.09.08, 09:09
            Sylwku, wiem ze jestes na forum i ze przeczytales miedzy innymi moja
            wypowiedz. I zastanawia mnie, czemu zostawiles ja bez odpowiedzi?
            • rudzikowa Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 10.09.08, 11:52
              hmmm moze dlatego ze od doroslych oczekuje sie ze sa na tyle
              swiadomi swoich przezyc,traum, ze potrafia sobie wytlumaczyc sami i
              sami sobie pomoc.dziecko nie, bo tkwi w czyms co dla niego nie jest
              dobre ale jest bo takie bylo zawsze i nagle ktos mu cos uswiadamia
              ze takni emusi byc ze moze byc inaczej, lepiej i stara sie pomoc i
              dziecko sie w tym gubi, ale jest powoli naprowadzane na ¨dobra
              droge¨. bo tak wlasciwie to do konca nie wiadomo jaka droga jest
              dobra, a jaka zla.
              od doroslych natomiast jak napisalam wyzej wymaga sie samoradzenia
              sobie w zyciu, bo jestes dorosly, bo myslisz, rozumujesz, wyciagasz
              wnioski, potrafisz okreslic co jest dobre co zle, potrafisz
              dokonywac wyborow itd. tylko pytanie czy faktycznie potrafisz to
              wszystko,czy moze jest cos co tak strasznie np. zranilo kiedys dawno
              temu ze nie potrafisz sobie dac z tym rady bez wzgledu na wiek,
              doswiadczenie i rozum w glowie. moze to tak strasznie blokuje i
              paralizuje ze nie jestes w stanie jako dorosly czlowiek sobie dac z
              tym rady. wtedy chyba faktycznie potrzebna bylaby pomoc specjalisy,
              ale ja zanim bym do niego poszla staralabym sie ustalic sama w sobie
              co jest przyczyna mojego achowania,skad mogla sie wziac zeby isc juz
              ¨przygotowana¨do rozmowy. nie wiem trudno poradzic.
              czasami sa pewne zdarzenia ktore przewartosciowuja nasz swiatopoglad
              i pomagaja sie zmierzyc z naszymi problemami. ja tez nie potrafie
              prosic o pomoc, samowystarczalna zawsze wszystko sama sama, zrazona
              negatywnymi odpowiedziami na prosbe o pomoc,ale po przyjezdzie tu
              musialam sie przelamac choc idzie mi to strasznie opornie. staralam
              sie robic wszystko i tu sama, co doprowadzilo mnie do prawie nerwicy
              i wczoraj przeczytalam o sp. Alex, ktoras z Was napisala ze miala
              duzo stresu, zostawila tak nagle malenka coreczke. wystraszylamsie
              nie na zarty, mam dwoje dzieci i meza ktory w domu jest i go nie ma,
              nie moge narazac siebie na tak potworny stres, bo co sie stanie z
              moimi dziecmi jak ze mna cos sie stanie, sa tu same bez nikogo, z
              tata ktory tej chwili jest w pracy w innym kraju.
    • sylwek07 Re: Trudności wychowawcze jako objaw przeżytej tr 11.09.08, 08:51
      Odpowiedz powinna byc w miare spokojna i bez emocji ,dlatego tez
      pisze ja teraz smile

      Widzisz rudzikowa sa osoby ktore widza co Ich trapi i wtedy moga
      obyc sie bez psychologa ale jest wiele osob ktore nadal nie widza
      problemu a zle sie czuja i wtedy trzeba isc do takiego specjalisty
      aby Nam pokazal co jest nie tak z nami ,to jest tak jak z choroba ze
      tylko lekarz wie miej wiecej czy to jest grypa czy tez juz zapalenie
      pluc.I od osoby zalezy czy bedzie przychodzil na takie rozmowy
      dalsze czy tez nie ..

      A co do mnie to jesli bym sobie nie radzil to juz pewnie dawno bylo
      po mnie a jednak tak do konca zle nie jest ale to nie oznacza ze
      kazdemu bede pisal i mowil jest ok bo tak nie jest.Na tym polega
      zycie ze jesli nam jest ciezko to powinnismy szukac pomocy,szukac
      pomocnej dloni a jak z tym jest to kazdy widzi,,znam osob ktore nie
      maja z tym zadnych problemow.Ja z tym mam roznie.

      Zeby wyjsc z pewnych przezyc nalezy miec sile,nalezy umiec sobie z
      tym radzic a jak wiadomo malo jest takich osob i nie dlatego ze nie
      probuja a po prostu nie wychodzi.





      "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
      "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
      "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
    • sylwek07 wspomaganie-wsparcie 11.09.08, 09:23
      To jest chyba wlasciwa odpowiedz na wiele spraw w zyciu,,bo nie
      mozna kogos prowadzic za reke-ja nawet bym nie chcial tego ale
      widzie ze wiele osob potrzebuje wsparcia aby cos dostac,cos zalatwic
      itd..
      Bo faktycznie kazdy podejmuje sam decyzje co do siebie ale jesli
      dostanie wsparcie to wtedy decyzja jest latwiejsza i nie kosztuje to
      tyle nerwow a to jest wazne w dzisiejszych czasach..


      I np pare osob bedzie szukac wsparcia w szukaniu mieszkania,pracy i
      wtedy takiej osobie mowi sie na co ma zwrocic uwage,czego ma sie
      wystrzegac,gdzie ma szukac i ktore agencje ,firmy nie oklamia Nas a
      to juz duzo w dzisiejszych czasach.
      • rudzikowa Re: wspomaganie-wsparcie 12.09.08, 00:45
        a tu sie z Toba zgodze w calej rozciaglosci smile.ja co prawda z tym
        drugim bardziej sie utozsamiam, bo czasami wystarczy mi dobre slowo
        takie po ktorym czuje ze dam rade, aczkolwiek pomoc nawet mala,
        drobna o jakiej piszesz (np rada ktorej firmy sie wystrzegac a do
        ktorej mozna smialo uderzac) tez daje motywacyjnego kopniaka do
        dalszego dzialania. , pomaga w podniesieniu sie z kolan.
        przypomnialo mi sie jak pisalam o kradziezy a Ty zarzuciles mnie
        linkami z innych bardziej tematycznych for (hiszpanskie np) i co
        weszlam tam sobie poczytalam i dowiedzialam sie o wielu innych
        bardzo przydatnych mi rzeczach. i traba zapomnialam Tobie
        podziekowac, ale ostatnio zbyt wiele niekoniecznie fajowych rzeczy
        dzieje sie w moim zyciu uncertain.aczkolwiek teraz to czynie dziekje za
        pomoc smile)
        wiesz co mysle tez sobie ze obecne czasy takdziwnie wplynely naludzi
        ze coraz rzadziej wyciagaja pomocna dlon do innych. ja wychodze z
        zalozenia ze dobrem trzeba sie dzielic, by bylo go coraz wiecej,
        zatoczylo ogromny krag i kiedys do mnie wrocilo smile, a pomaganie
        ludziom to dobro.
        a jesli chodzi o to ze ludzie czasami nie widza problemu to ja mam
        na to swoj poglad ale strrrrrrrrrrrrrrrrrrrrasnie dlugo bym musiala
        pisac o tym a nie chce zanudzac wink
        • sylwek07 Re: wspomaganie-wsparcie 12.09.08, 11:07
          rudzikowa a jak tam Twoje sprawy,jak idzie?
          jak masz do napisania to pisz bo zawsze czegos mozna sie ciekawego
          dowiedziec-nauczyc od innych smile

          prosze bardzo (tak sie powinno odpowiadac jak podziekowanie )smile
          • rudzikowa Re: wspomaganie-wsparcie 13.09.08, 00:27
            a dziekuje w miare tfutfu po przeroznych "przygodach" chyba zaczynam
            podnosic sie zkolan. poczatki byly koszmarne. poczawaszy od pradu,
            tu kilka wskazowek wink
            prad w Hiszpanii okreslany jest w cyferkach (nie pytajcie o co
            chodzi bo do dzis nie rozszyfrowalam tajnikow technicznych). wiem ze
            my na poczatku mielismy 4,9 z czyms tam czegos i powieziano nam ze
            to malo i mielismy zwiekszyc wg pana z endessy (taka chyba polska
            elektrownia)na 6,9 no i tak zrobilismy, ale przy duzym domu i
            wiekszej rodzinie (nas jest sztuk 4) powinno byc 13,85 tak jak mamy
            teraz, a mamy po 3-dniowej walce, uzywaniu jednej rzeczy w jedym
            momencie (np do zagotowania wody na kawe musialo byc wszystko inne
            wylaczone), tysiacu telefonach i finalnej wizycie w tak jakby biurze
            oblugi klienta mam prad o wlasciwej cyferce. ale uwaga kazde
            zwiekszenie pradu kosztuje i to niemale pieniadze i te koszty
            powinien pokryc wlasciciel mieszkania. to dla tych co by sie tu
            wybierali
            kolejna sprawa kazde miasto ma swoje tzw. ayutamiento (to taki jakby
            nasz urzad miasta) a kazde ayutamiento ma swoje przepisy i tak no w
            la cala de mijas zeby sie zameldowac trzeba miec zgode wlasciciela
            na specjalnym druku. tegodowiedzialam sie znowu tydzien po
            zameldowaniu (jak mi sie wtedy wydawalo) jak przyszla do mnie pani z
            ayutamiento z pismem ze nie moga nas zameldowac.
            aha i jecze jednadobra rada bardzodokladnie literujcie imie i
            nazwisko i sprawdzajciemilion razy czy zapisali je poprawnie
            finalnie prad mam, internet tez mam, meldunek juz w koncu tez mam,
            kontow banku mam i karty tez mam ale nie mam pin kodow buhahahaha,bo
            ida domnie juz od yyyyyyyyyyyyyy 3 tyg i dojsc nie moga jakos,
            ubezpieczenie z polisa i kartami w reku tez mam, dziecko doszkoly
            zapisane uff
            zostalo jeszcze kilka rzeczy jak np wyrobienie libro de familia,
            zakup reszty rzeczy do szkoly ale to juz na powoli. w raie jakby
            ktosmialpytania to sluze pomoca przez trzy tyg dostalam szkole zycia
            i chetnie podziele siedoswiadczeniem bo nikomu nie zycze takich
            przejsc.kosztowalo mnie to duuuuuuuzo nerwow
            • rudzikowa Re: wspomaganie-wsparcie 13.09.08, 00:38
              aha z ciekawostek Hiszpanie powiedzmy nie przepadaja za Anglikami,
              z tej przyczyny ze ci drudzy nie chca sie uczyc hiszpanskiego mimo
              ze tu mieszkaja, a nawet jesli znaja hiszpanski to nie chca uzywac,
              wola po ang., szczegolnie tu w andaluzji, gdzie jest ich bardzo
              duzo. w zwiazku z tym Hiszpanie cenia sobie ludzi ktorzy nawet jesli
              kalecza masakrycznie ich jezyk ale sie staraja (czyt. ja do takich
              naleze ;p), chociazby wtracaja zdanie proste najprostsze do rozmowy.
              generalnie jak mowie po ang to na dzien dobry nastawienie liche
              szczegolnie w urzedach, szkolach (p. dyr. powiedziala mi ze mowi
              troche po ang, ale mieszka w hiszpanii i mowi po hiszp), ale jak
              mowie ze jestem z polski, ucze sie hiszp. na razie rozumiem i
              potrzebuje czasu na mowienie to rozmowa jest zupelnie inna
    • sylwek07 Niepełnosprawność ukryta 01.12.08, 23:26
      Zakłada się, że w Polsce rodzi się troje dzieci z zespołem PZA na
      tysiąc. Szacuje się jednak, że takich, u których nie zdiagnozowano
      typowego PZA, ale przejawiają szereg zaburzeń neurobehawioralnych
      będących wynikiem ekspozycji na działanie alkoholu w okresie
      prenatalnym, może być 10 razy więcej. FASD (Fetal Alcohol Spectrum
      Disorder) to cała grupa zaburzeń poznawczych, fizycznych i
      psychicznych, które są skutkiem uszkodzeń mózgu wywołanych
      działaniem alkoholu.

      Diagnostyka w tym zakresie jest szczególnie utrudniona. Objawy
      pojawiają się stosunkowo późno i często nie wiąże się ich ze zgubnym
      działaniem alkoholu. Problemy z nauką, kłopoty z nawiązywaniem i
      utrzymywaniem kontaktów społecznych, trudności z adaptacją, słaba
      zdolność organizacji, niska samoocena i szereg innych zaburzeń
      zachowania często są interpretowane jako błędy wychowawcze.
      Opiekunowie nie zdają sobie sprawy z tego, że wynikają one z
      niewłaściwej budowy mózgu dziecka, więc albo w ogóle nie zwracają
      się po pomoc, albo czynią to późno.

      - Dzieci z FASD bywają mylnie diagnozowane jako autystyczne albo z
      zespołem ADHD - tłumaczy Teresa Jadczak-Szumiło, psycholog pracująca
      z dziećmi z FAS. - Szuka się ostrych i wyraźnych objawów, wiele
      dzieci jest więc niedodiagnozowanych. Często funkcjonują jako dzieci
      z nieustalonym zespołem zaburzeń. Ich niepełnosprawność jest ukryta –
      na pozór wyglądają na zdrowe, jednak mają uszkodzenia OUN
      [Ośrodkowego Układu Nerwowego – przyp. red.]. Ponieważ trudno
      powiedzieć, co im jest, nie można objąć ich taką pomocą, jak osoby z
      innymi niepełnosprawnościami.

      Trudności mogą pojawić się z wiekiem, kiedy będziemy od nich coraz
      więcej wymagali, zwłaszcza w zakresie funkcji wykonawczych, takich
      jak: planowanie, organizacja, przewidywanie, podejmowanie decyzji.

      www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/32560
      Ciekawy artykul .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka