Gość: głupia baba
IP: 188.33.149.*
25.12.10, 18:36
Chciałam się z Wami drodzy forumowicze podzielić swoim doświadczeniem, które niestety niedawno dane mi było zdobyć, mianowicie...
Poznałam mężczyznę, czarujący, inteligentny, niezwykle przystojny...ciężko było mu się oprzeć. Stało się zadurzyłam się w nim po uszy, jak to mówią. Twierdził, że i on zakochał się bez pamięci...Było cudownie...ale nie do końca, nie do końca, bo mam męża, z którym postanowiłam się rozstać...dla mojego ukochanego, nowego, czarującego przyjaciela. Tak też zostawiłam męża, po czym mój nowy ukochany uznał, że nie chce ze mną już być...Tak moi drodzy, zostałam porzucona przez kochanka, cóż za sytuacyjny paradoks. Poczułam się tak jak powinnam była się poczuć... bezdennie głupia, naiwna ździra. Kubeł zimnej wody wylany na łeb szybko pokazał mi jak wielki błąd popełniłam, jak wiele straciłam, jak źle postąpiłam. Zrozumiałam błąd, ale...ale za późno. Nie wrócę do męża, nie po tym co mu zrobiłam, również nie powiem mu o tym, po co go dodatkowo ranić. Straciłam wspaniałego człowieka, którego kocham. Teraz poniosę karę za czyn, którego się dopuściłam...Straciłam szacunek do samej siebie, a co więcej i co najgorsze utracę na zawsze prawdziwą miłość-do człowieka, o którym sobie za późno przypomniałam. Dlatego do Was piszę...zdrada to okrucieństwo, niszczycielska siła, która niszczy wszystko dookoła, nie omija nawet nas potworów dopuszczających się tego haniebnego czynu. Dziś, szczerze lecz za późno zrozumiałam, że nie opłacało się, wiem, że zauroczenie, które mnie zaślepiło, to iście szatańska siła, z którą nie potrafiłam wygrać. Dałam się ponieść własnej głupocie w obłoki złudnej, nieprzyzwoitej sile, po której pozostało mi jedynie poczucie przegranej i własne odbicie w lustrze, w którym patrząc widzę samego diabła.