Dodaj do ulubionych

Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej

18.05.05, 10:03
Jak oceniasz pracę Instytutu Pamięci Narodowej?

Zapraszamy do dyskusji. Najciekawsze wypowiedzi zacytujemy w Komentarzach
radia TOK FM po godz. 10:00.
Obserwuj wątek
    • Gość: DamaKier Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: 80.55.148.* 18.05.05, 12:43
      Ocena pracy IPN-u chyba niebardzo nadaje sie do publicznej dyskusji, bo jego
      podstawowa działalność jest mał znana. Być może funkcje badawcze, dostarczania
      historykom i dziennikarzom dokumentów wykonywane są poprawnie, w każdym razie
      nie słychać skarg na ten temat. Można naomiast dyskutować na temat reakcji i
      zachowań pracowników IPN w konkretnych sytuacjach (wiadomo o co chodzi).
      I tutaj IPN zawodzi kompletnie. Myślę, że podstawowym grzechem jest, że pewne
      grono z dr Dudkiem na czele zaczęło się kreować na gwiazdy i alfy i omegi
      wszelakiej wiedzy i sprawiedliwości. NIe może być tak, że jakikolwiek zwykły
      obywatel (bo pracownik IPN jest jednak zwykłym obywatelem) może publicznie
      oświadczać o innym obywatelu, czy jest on be, czy cacy. A już absolutnie nie
      może to być robione tak, jak się to czyni. KOnferencje telewizyjne i różne
      programy tv na ten temat badzo mało się różnią od wszelakich big brother'ów ,
      czy jak im tam. IPN ma wydać dokumenty, komu wydać powinien i milczeć! A swoje
      własne przemyślenia publikować w pracach badawczych. A jak uzna za stosowne,
      odpowiednie sprawy kierować do sądu lustracyjnego. Nie wiem, czy tak jest w
      ustawie, ale uważam, że żadna instytucja poza sądem nie może człowieka uznać za
      przestępcę.Gorzko mi się to pisze, bo uważam IPN za bardzo potrzebny, prof.
      Kieresa poczatkowo bardzo ceniłam, a teraz uwazam, że nie powinien więcej
      kierować czymkolwiek, bo wyraźnie tego nie dźwiga. I myślę, że wybory nowego
      prezesa dobrze byłoby odłożyć na po wyborach ogólnych i w ogóle przemyśleć
      wiele spraw.
      • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 15:17
        Gość portalu: DamaKier napisał(a):

        > Myślę, że podstawowym grzechem jest, że pewne
        > grono z dr Dudkiem na czele zaczęło się kreować na gwiazdy i alfy i omegi
        > wszelakiej wiedzy i sprawiedliwości.

        Nie winilbym az tak bardzo Dudka, bo takie zachowania sa jakby wpisane
        w "zawod" naukowca, i gdyby nie on, to i tak znalazlby sie inny gwiazdor.
        Z drugiej strony na samym poczatku Dudek sie zblaznil jako naukowiec, swoja
        oslawiona praca na temat wrazych dzialan Wajdy i Michnika w Moskwie, wiec jakos
        teraz musi nadrabiac nadaktywnoscia...

        Odebraniee tak trefnych kwitow sluzbom specjalnym i oddanie ich pod nadzor
        naukowcom niczego dobrego nie wrozylo. Balagan ktory zrobili byl do
        przewidzenia nawet ( a moze przede wszytskim ) przez kazdego studenta od II
        roku wzwyz, ktory ma z naukowcami kontakt na codzien.
        Mimo wszystko w "sluzbach" istnieje cos w rodzaju dyscypliny i rezimu, u
        naukowcow jak wiadomo bezholowie i "zdania odrebne", a takze pozamaterialne.
        Zamiast zastopowac przecieki "teczek" i robienie za pomoca nich polityki przez
        sluzby, dopiero teraz zdaje sie otwiera sie pole do takich dzialan.
        Autorzy przeciekow beda coraz trudniej uchwytni, bo ilosc zrodel radykalnie
        sie zwiekszyla.
        Ujawnienie teczek, moim zdaniem nic nie da, bo i tak nie zatrzyma
        ujawniania "nowych, swiezo odnalezionych" przez nastepne dziesieciolecia.


        • Gość: DamaKier Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.pl 18.05.05, 15:46
          > nie winiłbym tak bardzo Dudka..
          No, w tej obronie to Dudkowi mocniej sie dostało niż w mojej skromnej uwadze!
          Dokumenty trzeba było dać naukowcom bo naukowcy są od badania dokumentów.
          To,że dokumenty są ujawniane, to dobrze - one nie mają być tajemnicą służb
          specjalnych. Problem w tym, żeby ujawnianie nie służyło bieżącym rozgrywkom
          politycznym. No i żeby ci naukowcy nie wypadali z roli i nie uważali sie za
          jedynych mądrych i sprawiedliwych.
          • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 16:29
            > No, w tej obronie to Dudkowi mocniej sie dostało niż w mojej skromnej uwadze!

            he! he! ale chyba nieswiadomie.
            > Dokumenty trzeba było dać naukowcom bo naukowcy są od badania dokumentów.

            Cos mi sie wydaje ze "te" dokumenty przerastaja ich naukowe mozliwosci.
            Na razie nic dobrego z tego nie wyszlo, poza Jedwabnym moze, choc sa tacy,
            ktorzy wlasnie z powodu Jedwabnego maja do IPN pretensje.



    • Gość: Adam Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 13:11
      > radia TOK FM po godz. 10:00.

      Poważnie? To było pisać przed 10-tą!
      • Gość: DamaKier Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: 80.55.148.* 18.05.05, 13:27
        Przed 10,oo to ja mam inne sprawy. A skoro można dyskutować po 10-tej w kwestii
        formalnej, to można i o meritum. Tyle, że nie na antenie. Pozdrowienia!
        • Gość: Adam Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 16:57
          Ale to nie było do Ciebie tylko do Redakcji...
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:22
      instytut poniżenia narodu nie dokończoma ekschumacja wJedwabnem umorzona
      mistyfikacja w Kielcach czy w instytucie jest chociaż jeden Polak ciekawe co
      robili w PRL
    • Gość: Średni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:10
      Jak może być dobrze jeżeli prezesem jest człowiek, których w czasach PRLu
      wychwalał ten okres? Jest autorem książki wychwalającej układ RWPG. Jest to
      polak genetycznie modyfikowany. Taki sam typ człowieka jak Balcerowicz, który
      obecnie jest guru liberałów, a w czasach PRLu wykładał Lenina i Marksa. Są to
      ludzie, którzy lubią tylko polskie pieniadze, a Polski nienawidzą. Pozbawieni
      jakiego kolwiek kregosłupa. Kiedy wreszcie Polską będą rzadzili Ci, co ją
      kochają?
      • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 15:19
        Gość portalu: Średni napisał(a):

        > Jak może być dobrze jeżeli prezesem jest człowiek, których w czasach PRLu
        > wychwalał ten okres? Jest autorem książki wychwalającej układ RWPG.

        Rozumiem ze czytales ja i mozesz podac tytul a nawet rok wydania i wydawnictwo?
        • Gość: Średni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 16:55
          "Przykro to pisać, ale sam szef Instytutu Zapomnienia Narodowego pan Leon
          Kieres został doceniony przez władze komunistyczne i wzniósł się w hierarchii
          biurokratyczno-naukowej, gdy opublikował swoją monumentalną monografię:
          Zalecenia RWPG w sprawie koordynacji narodowych planów gospodarczych i ich
          realizacja w PRL. Co znaczyła koordynacja pod przewodem pierwszego kraju
          socjalizmu - nie musimy na tych łamach wyjaśniać, ale ostatecznie doceniony
          przez władze komunistyczne i mianowany docentem został wtedy, gdy potwierdził
          się jego niezwykły talent naukowy. W 1985 r., w czasie, gdy prokurator z
          Lublina żądał wysokich kar dla działaczy "Solidarności", nie wiedząc, że spotka
          na swojej drodze protektora i przyjaciela, Leon Kieres opublikował dzieło:
          Zagraniczne przedsiębiorstwo socjalistyczne w Polsce. Studium administracyjno-
          prawne. Czyż mogło być dzieło ekonomiczne bardziej współgrające z tendencją lat
          1981-1989, w których powrócono do ideałów bierutowskich zapomnianych od 1956
          r.? Jak dotąd wielki naukowiec polski nie opublikował żadnej pracy historycznej
          i jest wątpliwe, czy byłby w stanie napisać choć wypracowanie maturalne z tej
          dziedziny. Również nie jest mu znane prawo, gdyż nie wie, kiedy należy
          wyrokować - przed przewodem sądowym czy po- przykładem jest Jedwabne."

          napisał: Krzysztof Kąkolewski, Nasza Polska Nr 23(344), 2002-07-05
          • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 22:56
            Gość portalu: Średni napisał(a):

            > "Przykro to pisać, ale sam szef Instytutu Zapomnienia Narodowego pan Leon
            (..)
            >
            > napisał: Krzysztof Kąkolewski, Nasza Polska Nr 23(344), 2002-07-05

            Belkot i klamstwo juz w pierwszym zdaniu, dyskwalifikuje Krzysztofa
            Kakolewskiego jako powaznego publicyste.
            Niech sie gosc popuka w czolo, to samo radze osobom go cytujacym.
            • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:38
              Przypominamy przy tym, iż przez niemal dwa lata wojny ludobójcze plany
              niemieckie i bolszewickie istniały tylko w odniesieniu do Narodu Polskiego i
              były to: Unternehmen Tannenberg, Intelligenzaktionen: Pommern, Posen, Masowien,
              Litzmannstadt, Schlesien, Sonderaktionen: Krakau, Tschenstochau, Lublin,
              Blirgerbraukeller, Ausserordentliche Befriedungsaktion (AB-Akcja) i inne.
              Bolszewicy zaznaczyli swe dążenia mordami masowymi i deportacjami, czego
              symbolem stał się mord na oficerach i inteligencji polskiej z obozów Kozielsk,
              Starobielsk i Ostaszków. Więc czymże to było, jak nie ludobójstwem przede
              wszystkim na Polakach? Z tą różnicą, że o ile ludność żydowską tracono z
              przyczyn rasowych, to Polaków niszczono głównie z przyczyn narodowych i
              narodowościowych. Żołnierze i członkowie konspiracji, osądzani przez
              Standgerichty (policyjne sądy doraźne), traceni byli w egzekucjach ulicznych,
              wbrew prawu międzynarodowemu, za walkę o odzyskanie niepodległości zagarniętej
              bezprawnie przez agresora. Natomiast ludności cywilnej, łowionej w obławach i
              łapankach, nie było za co sądzić, zabijana była w obozie w ramach z góry na
              zimno podjętego planu zagłady Warszawy. Mieszkańcy Warszawy byli likwidowani
              dlatego, że likwidowano ich miasto, likwidowano stolicę kraju. Przy zagładzie
              mieszkańców w ramach realizowanego planu ilościowego zmniejszenia ludności
              Warszawy pozory sądzenia (jakie odbywały się dla celów spektakularnych przed
              Standgerichtami), selekcje "winien-niewinien" były bezprzedmiotowe, a nawet
              niebezpieczne, aby okrutny proceder nie został ujawniony. Zgromadzenie Ogólne
              Organizacji Narodów Zjednoczonych w konwencji uchwalonej 9 grudnia 1948 r., w
              sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, określa jako
              ludobójstwo: "każdy czyn dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub w części
              grup narodowych, etnicznych, rasowych czy religijnych jako takich". Gdyby na
              zasadzie tych kryteriów rozważyć wszystkie akcje likwidacyjne, dotyczące
              inteligencji polskiej, jej warstwy intelektualnej, oraz likwidowanie stolicy
              jako centrum dyspozycyjno-kierowniczego Polski w celu zniszczenia jej
              tożsamości narodowej - to były one zbrodniami ludobójstwa na Polakach. Polaków
              było za dużo, aby wyniszczyć ich wszystkich w początkowym okresie. Jak napisano
              w tajnej ekspertyzie policji niemieckiej już w styczniu 1940 r., celem
              była "likwidacja substancji Narodu Polskiego". Jest to postać ludobójstwa,
              której żadną miarą zaprzeczyć się nie da. A jednak funkcjonariusze IPN takiej
              negacji się dopuszczali, co gorsze, kierunek taki przyjęto do śledztw. Na
              skutek takiego działania dziś, po 50 latach, bilans jest taki, że właściwie nie
              doszło do ani jednego procesu w Niemczech o zbrodnie dokonane przez Niemców w
              Polsce na Polakach. Znakomity publicysta niemiecki Reinhard Henkys w publikacji
              Die NS-Gewaltverbrechen, Geschichte und Gericht (Stuttgart 1964) tak
              charakteryzuje ten problem: "W Niemczech okresu powojennego (...) udało się z
              powodzeniem wymazać z pamięci (...) okres terroru stosowanego przeciwko
              Polakom. Prawie nie doszło do procesów o zbrodnie popełnione przez nas w Polsce
              na Polakach. Tych kilka procesów o mordowanie Polaków, prowadzonych najczęściej
              na marginesie procesów o zbrodnie popełnione przeciwko polskim Żydom, nie
              wywarło żadnego wrażenia na społeczeństwie niemieckim. W istocie zaś zbrodnie,
              których dopuścili się hitlerowcy przeciwko Polakom, są w swym ogromie i
              bestialstwie równe zbrodniom, których dopuszczono się wobec Żydów". Tymczasem
              działania obecnego kierownictwa 1PN nie wy daj ą się zmierzać do zmiany tej
              sytuacji. Wręcz przeciwnie. Pan prof. Leon Kieres i pan prof. Witold Kulesza
              zapowiedzieli wszczynanie i prowadzenie śledztw przeciwko Polakom. W miejscu
              ludobójczego KL Warschau, w którym hitlerowcy wymordowali 200 tys. Polaków, nie
              ma nawet tablicy informacyjnej, choć upłynęło ponad pół wieku. Poseł Tomasz
              Wójcik, w wygłoszonym w Sejmie w dniu 15 lutego 2001 r. apelu o upamiętnienie
              ofiar KL Warschau, powiedział: "Doszło do tego, że hitlerowcy dla wymazania
              Warszawy z mapy Europy założyli w niej obóz koncentracyjny, a my zamiast
              przekazania i utrwalenia tego faktu dla historii, uczyniliśmy z tej
              bezprecedensowej zbrodni na Narodzie Polskim największą białą plamę w Europie,
              jako że straty globalne poniesione podczas okupacji w stolicy, są większe od
              strat całej Anglii i Francji razem wziętych". Kiedy w ubiegłym roku przyjechali
              do Warszawy przedstawiciele Unii Europejskiej i Republiki Federalnej Niemiec,
              nie było w Warszawie miejsca, przy którym mogliby złożyć hołd straconym
              ludobójcze mieszkańcom stolicy. Wobec tego premier rządu Rzeczypospolitej
              Polskiej zawiózł gości 25 km za Warszawę, do wioski Palmiry, gdzie hitlerowcy
              stracili 1800 osób. Z KL Warschau uczyniono "białą plamę". Pozostały na
              peryferiach jeszcze tylko Palmiry.

              (...)

            • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:44
              Za rolę Żydów w stalinizacji Polski

              Od dłuższego czasu trwa proces wybielania roli Żydów w stalinizowaniu Polski, a
              w szczególności w rozwijaniu najokrutniejszego instrumentu stalinowskiego
              terroru - Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Urzędów Bezpieczeństwa.
              Dokonuje się prawdziwych ekwilibrystyk w wyliczaniu Żydów w bezpiece i ich
              procentowego udziału w UB (choćby w tekstach K. Kerstenowej, znanej niegdyś
              chwalczyni komunizmu, począwszy od jej osławionej książki o PKWN). Obliczeniami
              procentowymi, które mają stawiać na równi każdego podrzędnego prymitywnego
              ubeka z Pacanowa czy Grójca z wyrafinowanymi nadzorcami bezpieki na szczytach
              typu Bermana, próbuje się maksymalnie zaciemniać faktyczną sytuację. Wszelkie
              rekordy pod względem wybielania roli Żydów w bezpiece pobił jednak osławiony
              antypolski hochsztapler Jan Tomasz Gross, pisząc w wydanej w 2000 roku w USA
              pracy zbiorowej "Politics of Retribution", że w polskiej bezpiece było
              wszystkiego "kilka tuzinów" Żydów. Dlatego tak istotne wydaje się
              przypomnienie, że nie chodziło o rzekomą małą garstkę Żydów w bezpiece, lecz o
              ich bardzo wielkie ilości w aparacie stalinowskiego terroru, i to na kluczowych
              pozycjach. Począwszy od faktycznego nadzorcy całego aparatu terroru,
              niszczącego tysiące polskich patriotów - Jakuba Bermana, przez lata członka
              Biura Politycznego KC PPR, a później KC PZPR odpowiedzialnego za nadzór nad
              bezpieką. Był to najbardziej niebezpieczny dla Polski morderca zza biurka,
              faktycznie zbrodniarz Numer Jeden, którego nigdy za swe zbrodnie nie ukarano.

              Oto przykładowo niektóre funkcje sprawowane przez żydowskich bezpieczniaków.
              Wiceministrowie Bezpieczeństwa Publicznego: Mieczysław Mietkowski i Roman
              Romkowski, dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Juliusz Hibner, dyrektor
              Gabinetu Ministra BP, później m.in. p.o. dyrektora Departamentu III MBP
              (Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego) Leon Ajzen-Andrzejewski, p.o.
              dyrektora Gabinetu Ministra BP Zygmunt Braude, dyrektor Centralnej Szkoły MBP w
              Łodzi, później dyrektor Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW Mieczysław
              Broniatowski, dyrektor Departamentu V, a później III MBP Julia Brystiger,
              dyrektor Gabinetu Ministra BP Juliusz Burgin, dyrektor Depar­tamentu VII, a
              później dyrektor Departamentu III MBP Józef Czaplicki, [15] dyrektor Gabinetu
              Ministra BP Michał Drzewiecki, dyrektor Departamentu X MBP Anatol Fejgin,
              dyrektor Departamentu Śledczego MBP Józef Różański, dyrektor Departamentu
              Organizacji i Planowania MBP Michał Hakman, dyrektor Departamentu Szkolenia MBP
              Maria Kamińska, wicedyrektor Departamentu i MBP Julian Konar, dyrektor
              Departamentu IV MBP Józef Kratko, dyrektor De­partamentu Więziennictwa MBP
              Dagobert Jerzy Łańcut, dyrektor Centralnego Archiwum MBP Zygmunt Okręt,
              dyrektor Departamentu II MBP Leon Rubinsztejn, dyrektor Departamentu IV MBP
              Aleksander Wolski-Dyszko, wicedyrektor Departamentu X MBP Józef Światło, p.o.
              dyrektor Departamentu II MBP Michał Taboryski, dyrektor Departamentu Służby
              Zdrowia MBP Leon Gangel, dyrektor Centralnych Konsumów MBP Feliks Goldsztajn,
              wicedyrektor Departamentu Finansowego MBP Edward Kalecki, dyrektor Departa­mentu
              Służby Zdrowia MBP Ludwik Przysuski, wicedyrektor Departamentu Służby Zdrowia
              MBP Leon Stach, wicedyrektor Departamentu VII MBP Marek Fink, wicedyrektor
              Departamentu Szkole­nia MBP Helena Gruda, wicedyrektor Departamentu IV MBP
              Bernard Konieczny, wicedyrektor Departamentu III MBP Czesław Ringer,
              wicedyrektor Departamentu V MBP Józef Tymiński.

              Prawdziwa Liga Dyrektorów. Przykłady tego typu osób narodowości żydowskiej na
              kluczowych stanowiskach w bezpiece można by jeszcze bardzo długo mnożyć (por.
              szerzej źródłowe opracowanie M. Piotrowskiego "Ludzie bezpieki z walce z
              Narodem i Kościołem. Służba Bezpieczeństwa w Polskiej Rzeczypospolitej ludowej
              w latach 1944-1978 - Centrala", Lublin 2000, s. 313-345).

              Dodajmy do tego fakt, że decydującą rolę w Ministerstwie Sprawiedliwości
              odgrywał wiceminister Leon Chajn, przy figurancie ministrze polskiego
              pochodzenia. Dodajmy odpowiedzialnych za represję tak licznych sędziów i
              prokuratorów żydowskiego pochodzenia typu Heleny Wolińskiej, bezpośrednio
              odpowiedzialnej za mord na generale "Nilu" E. Fieldorfie, Marii Gurowskiej,
              zastępcy prokuratora generalnego PRL Henryka Podlaskiego, zastępcy prezesa
              Najwyższego Sądu Wojskowego Oskara Szyi Karlinera, szefa Głównego Zarządu
              Informacji Wojska Polskiego płk Stefana Kuhla, zwanego "krwawym Kuhlem",
              prokuratora Benjamina Wajsblecha, prokurator Pauliny Kern, sędziego Emila
              Merza, płk Józefa Feldmana, płk Maksymiliana Lityńskiego, płk Mariana
              Frenkiela, płk Nauma [16] Lewandowskiego, prokuratorów w Prokuraturze
              Generalnej: Benedykta Jodelisa, Paulinę Kern, płk Feliksa Aspisa, płk
              Eugebiusza Landsberga, sędziego Stefana Michnika etc.etc.

              Wybielaczom roli Żydów w UB i generalnie w stalinowskiej władzy warto
              przypomnieć jednobrzmiące świadectwa na ten temat osób z jakże różnych
              środowisk intelektualnych od Marii Dąbrowskiej, Bohdana Cywińskiego i ojca
              Józefa M. Bocheńskiego po Stefana Kisielewskiego i Czesława Miłosza.
              Najwybitniejsza chyba pisarka tego okresu Maria Dąbrowska w zapiskach w swym
              dzienniku pisała pod datą 17 czerwca 1947 r.: UB, sądownictwo są całkowicie w
              ręku Żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden Żyd nie miał procesu
              politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków. Niemal dziewięć lat
              później - 27 maja 1956 r. ta sama Dąbrowska zapisywała: Ostatnimi tygodniami
              byłam w Nieborowie w towarzystwie samych Żydów oprócz Anny i Bogusia. Częste
              ich rozmowy o wzrastaniu antysemityzmu. Czemu dziś sami są częściowo winni - bo
              jak można było dać sobą obsadzić wszystkie "kluczowe pozycje" życia Polski:
              prokuratury, wydawnictwa, ministerstwa, władze partii, redakcje, film, radio
              itp.

              Bliźniaczo wręcz podobne w swej wymowie wydają się zapiski w dziennikach
              Stefana Kisielewskiego. Pod datą 18 października 1968 r. Kisielewski pisze:
              Dwadzieścia lat temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi zemści się na
              nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało
              kto chciał się tego podjąć z "gojów" (...). Niewiele później, 4 listopada 1968
              r. Kisielewski zapisuje: Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów
              (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie,
              wojsku, dlatego, że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to
              Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał (...).

              Znany intelektualista katolicki Bohdan Cywiński tak oceniał rolę Żydów w
              stalinizacji Polski na łamach podziemnego periodyku "Głos" w kwietniu 1985
              roku: Fakty manifestacyjnego popierania władzy komunistycznej przez Żydów zaraz
              po wojnie, wyjątkowe nagromadzenie osób pochodzenia żydowskiego w aspekcie
              władzy, a zwłaszcza w najbardziej znienawidzonych społecznie resortach
              bezpieczeństwa i propagandy oraz mnogość przykładów szczególnej ich wrogości
              wobec przejawów polskiego szacunku dla narodowej tradycji - wszystko to w
              jakiejś mierze pozostało w świadomości starszych pokoleń, powodując zrozumiałe
              urazy, z kolei słynny katolicki intelektualista na emigracji ojciec Józef M.
              Bocheński akcentował na łamach paryskiej "Kultury" [17] (nr 7-8 z 1986 r.): Jak
              wiadomo, władza leżała w dużej mierze w ich (Żydów - J.R.N.) rękach po zajęciu
              Polski przez wojska sowieckie - w szczególności pewni Żydzi kierowali policją
              bezpieczeństwa. Otóż ta władza i ta policja jest odpowiedzialna za mord bardzo
              wielu spośród najlepszych Polaków. Polacy mają, moim zdaniem, znacznie większe
              prawo mówić o pogromie Polaków przez Żydów niż Żydzi o pogromach polskich
              (podkr.-J.R.N.)

              I wreszcie świadectwo Czesława Miłosza, tym wymowniejsze, że chodzi o
              intelektualistę znanego ze skrajnie prożydowskiej postawy, człowieka,
              który "wz
            • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:46
              Leszek Kołakowski, który w okresie stalinowskim należał do grona filozofów
              marksistowskich zajadle atakujących filozofię nie-marksistowskq, szczególnie
              katolicką;

              Józef (Szyja) Krakowski, po wojnie bandyta z UB, a od 1957 roku szef produkcji
              zespołu "Kamera" w Państwowym Przedsiębiorstwie "Film Polski", który 9 II 1959
              roku, decyzją Zespołu Orzekającego CKKP PZPR, został ukarany naganą z
              ostrzeżeniem m.in. za wykorzystywanie stanowiska służbowego w celu osiągnięcia
              osobistych korzyści, kumoterską politykę kadrową (faworyzującą osoby
              pochodzenia żydowskiego) i brak nadzoru nad gospodarką podległych
              przedsiębiorstw (SDzPRR); Zygmunt Kratko, który tak gorliwie kierował akcją
              skupu (czytaj kradzieży) zboża od chłopów na terenie województwa
              białostockiego, że doszło aż do buntu chłopów. Zmusiło to Sekretariat Biura
              Politycznego KC PZPR do udzielenia mu nagany za "tolerowanie niewłaściwych
              metod" podczas skupu (SDzPRR); Samuel Sandler, stalinowski historyk literatury
              polskiej, autor osławionego Wstępu do stalinowskiego wydania Potopu Henryka
              Sienkiewicza w 1953 roku; Kalman Segal -"mierny ale wierny" partii literat;
              Dawid Sfard -komunistyczny pisarz żydowski, tworzący w języku jidysz; Arnold
              Słucki -socrealistyczny literat; Adam Taran -autor takich socrealistycznych
              kiczów jak: Zwykła sprawa, Zebranie w Piotrkowicach, Ortega, Stajnia Augiasza,
              Eda Werfel -publicystka komunistycznej "Trybuny Ludu", lub tacy bandyci z
              Urzędu Bezpieczeństwa (UB) jak m.in.: płk Maksymilian Darewski; płk Józef
              Jurkowski -morderca Polaków w Bydgoszczy (1945-48), Gdańsku (1948-50) i
              Katowicach (1951-55); płk Józef Kratko -morderca Polaków w Katowicach (1945-
              47); ppłk Marian Stecki; ppłk Stefan Tewel, ppłk Henryk Zamorski czy Helena
              Wolińska -bandytka w stopniu pułkownika, która w okresie stalinowskim była
              zastępcą Naczelnego Prokuratora Wojskowego (trzęsła ówczesną Prokuraturą).
              Odpowiedzialna za wiele morderstw politycznych, m.in. spreparowała "dowody"
              winy generała Armii Krajowej Emila Fieldorfa "Nila" i doprowadziła do jego
              śmierci, za co dzisiaj jest ścigana przez polską prokuraturę.

              Na osobną uwagę zasługuje Adam Kornecki (Dawid Kornhaendler) (1917-1986). Był
              działaczem komunistycznym w przedwojennej Polsce, a podczas wojny w szeregach
              Armii Czerwonej bronił Kraju Rad. Zaraz po wojnie został szefem Wojewódzkiego
              Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach. Prawdopodobnie przygotowywał i
              współodpowiadał za tzw. kielecki pogrom Żydów z 4 lipca 1946 roku. W latach
              1946-48 pełnił stanowisko szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego
              w Poznaniu, a od 1948 do 1949 roku we Wrocławiu. W latach 1950-52 był attache
              wojskowym w Sztokholmie, skąd odwołano go za brak dyscypliny Zachowanie jego
              potępił Oficerski Sąd Honorowy przed którym stanął (Jerzy Fronczak), a w 1953
              roku został zwolniony z wojska. Został wówczas wicedyrektorem Zarządu Okręgu
              Poczt i Telegrafów w Szczecinie, w latach 1953-57 był zastępcą dyrektora
              fabryki traktorów w Ursusie. Od II 1957 do VII 1958 roku ponownie w WP w randze
              podpułkownika. I tym razem lekceważył sobie dyscyplinę wojskowa. 3 V 1958 roku
              Komitet PZPR Jednostki Wojskowej ukarał go naganą z ostrzeżeniem "za brak
              dyscypliny i poczucia odpowiedzialności, systematyczne lekceważenie rozkazów i
              poleceń przełożonych". Jednak Komisja Kontroli Partyjnej LWP 9 VII 1958 roku
              uchyliła tę karę, biorąc pod uwagę jego zasługi w walce o komunistyczną Polskę
              oraz jego długą przynależność do partii, udzielając mu jedynie upomnienia.
              Niemniej 10 VII 1958 roku został zwolniony z wojska. Pracował w Polskich
              Liniach Oceanicznych w Gdyni, a w latach 1960-62 był starszym inspektorem w
              Ministerstwie żeglugi, zgodnie z zasadą że dla Żydów i partyjniaków wszystkie
              stanowiska były do wzięcia. Po wydarzeniach marcowych 1968 roku został wydalony
              z PZPR i otrzymał zgodę na wyjazd emigracyjny do Izraela. Po wyjezdzie z
              Polski, ten wróg Polaków oskarżał nie tylko gen. Moczara w audycjach Radia
              Wolna Europa, ale także Polskę i Polaków, przedstawiając się jako niewinna
              ofiara polskiego antysemityzmu. Nawiązał także współpracę z paryską "Kulturą".
              Czy wyjazd z polski takich osób rzeczywiście był tragedią i stratą dla narodu
              polskiego? Marzec 1968 roku nie był tragedią narodu polskiego, lecz
              komunistycznych kacyków żydowskiego pochodzenia. W historii Polski wydarzenie
              to (walka wewnętrzna w znienawidzonej powszechnie partii komunistycznej) jest
              mało znaczące. Ileż prawdy było w tej oto cynicznej wypowiedzi jednego z wysoko
              postawionych Żydów w Łodzi zaraz po wojnie: "Dużo nas zginęło, to prawda, ale
              tych co zostali wystarczy, aby wami (Polakami) rządzić" (Problem
              antysemityzmu, "Kultura" nr 1-2/1957, Paryż). Rządy ich były wyjątkowo krwawe i
              antypolskie
            • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:48
              Rozbrajanie polskich żołnierzy

              Z wielu miejscowości na Kresach zachowały się relacje o rozbrajaniu polskich
              żołnierzy przez zbolszewizowanych Żydów. Oto jedna z nich. Ksiądz Czesław
              Stanisław Bartnik opisywał w swych zapiskach autobiograficznych: W
              Szczebrzeszynie i okolicach ujawnili się komuniści, prawie wyłącznie młodzi
              Żydzi. Założyli czerwone opaski, zaczęli sprawować "władzę", założyli "milicję
              ludową", a przede wszystkim zaczęli rozbrajać pojedynczych żołnierzy polskich,
              obrabowywać ich, ściągać z nich mundury, strzelać do oficerów jako "burżujów".
              Popierając Rosje sowiecka, a Polsce przepowiadając zemstę i śmierć. Radują się
              z upadku Polski. Zmobilizowani do wojska polskiego w większości zdezerterowali
              zaraz po rozpoczęciu wojny. Na mieście porozwieszali czerwone sztandary, nawet
              na dzwonnicy kościelnej, niedaleko rynku (por. ks. C.S. Bratnik: Mistyka wsi. Z
              autobiografii młodości 1929-1956, Warszawa 1998, s. 128).

              Profesor Ryszard Szawłowski pisał, iż Żydzi w Kolomyi pomogli załogom trzech
              czołgów sowieckich rozbroić tamtejsza kompanie Policji Państwowej i Straży
              Granicznej w dniu 19 września 1939 roku (wg R. Szawłowski: op.cit., t. 1, s.
              301).

              Profesor Szawłowski pisał również o zdradzieckiej antypolskiej postawie
              niektórych Żydów i Ukraińców z Tyszowca. Poinformowali oni dowództwo
              wkraczających do Tyszowca (24 września 1939) wojsk sowieckich o znajdującym się
              w lesie wojsku polskim (por. R. Szawłowski: op.cit., t. 1, s. 229).

              Żydowscy milicjanci pomagali na przeróżne sposoby sowieckim najeźdźcom w
              pacyfikowaniu napadniętych polskich Kresów. Miedzy innymi poprzez pilnowanie i
              eskortowanie wziętych do niewoli przez Sowietów polskich żołnierzy.

              K.T. Celny, młody Polak, który towarzyszył swemu ojcu, majorowi rezerw, korpusu
              medycznego wojska polskiego, zapisał we wspomnieniach z tamtych dni: W miastach
              byliśmy ostrzeliwani przez żydowską milicje, uzbrojona w kradzione polskie
              karabiny wojskowe i noszącą czerwone opaski na ramieniu. Jak zbliżyliśmy się do
              przedmieść Lwowa, to trafiliśmy na tragikomiczny spektakl: Na lace, obok
              głównej drogi około 10 żydowskich milicjantów pilnowało sporych rozmiarów
              szwadronu jednego z elitarnych pułków polskiej kawalerii. Sowieckie siły
              pancerne rozbroiły polski i pułk i powierzyły swym nowym sojusznikom zadanie
              pilnowania Polaków. Pamiętam uczucie bólu i odrazy z powodu tak zdradzieckiego
              zachowania się tych, którzy byli polskimi obywatelami (cyt. za R.C. Lukas: Out
              of Inferno: Poles Remeber the Holocaust, Lexington, The University Press of
              Kentucky, 1989, s. 39-40). Wspominający te wydarzenia K.T. Celny był polskim
              inżynierem, odznaczonym w 1973 roku Orderem Imperium Brytyjskiego za zasługi
              dla brytyjskiego przemysłu samochodowego. (...)

            • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:51
              Straty poniesione przez Polaków z powodu ratowania Żydów

              Zgodnie z paragrafem 5 dekretu Fuhrera z 12 października 1939 roku, gubernator
              Hans Frank 15 października 1941 roku wydał rozporządzenie, które nakładało karę
              śmierci na Polaków, którzy dawaliby schronienie Żydom, przewozili ich, dawali
              lub sprzedawali żywność, nie zgłosili miejsca ukrywania się Żydów, dali im
              kromkę chleba lub szklankę wody, itp. Zazwyczaj wyrok wykonywano przez
              rozstrzelanie lub powieszenie. Inną formą kary było palenie domów, w których
              ukrywali się Żydzi, wraz z całą rodziną gospodarzy, dziećmi, gośćmi i
              dobytkiem. Wśród karanych w ten sposób znaleźli się chłopi, robotnicy, księża ,
              profesorowie i lekarze. W wypadku małżeństw polsko-żydowskich, zabijano zarówno
              męża jak i żonę, a ciała palono gdziekolwiek lub na żydowskich cmentarzach.
              Można tu wymienić na przykład przypadek (l) listonosza Sernika, który znał
              niemiecki i w tym języku bronił żydowskiego małżeństwa; (2) Polaka, który
              protestował przeciw masowej egzekucji Żydów, do oglądania której został
              zmuszony; (3) innego Polaka, który podał wiadro wody Żydom jadącym pociągiem do
              obozu zagłady; (4) Polaka, który próbował przerzucić przez mur getta bochenek
              chleba; i (5) polskiego policjanta, Klisia, który pomagał Żydom uzyskać
              fałszywe dokumenty. Nie ma pełnych danych o liczbie Polaków zamordowanych przez
              Niemców za ukrywanie Żydów lub udzielanie im jakiejkolwiek pomocy. Istnieją
              jednak fragmentaryczne raporty dotyczące poszczególnych przypadków, na przykład
              ogłoszenie dowódcy SS i policji Galicji (28 stycznia 1944) podające nazwiska
              pięciu Polaków skazanych na śmierć za pomoc Żydom. Szeroko znany był przypadek
              ogrodnika Ludomira Marczaka i jego rodziny, którzy zginęli na Pawiaku 7 marca
              1944 roku, za ukrywanie w ziemiance wykopanej w ogrodzie, około 30 Żydów, wśród
              nich Emanuela Ringelbluma, kronikarza Powstania w Getcie, który zginął wraz z
              innymi. Między 13 września 1942 a 25 maja 1944 na kielecczyźnie zastrzelono lub
              spalono żywcem za pomoc udzieloną Żydom około 200 chłopów. Taki sam los spotkał
              17 osób w Krakowskiem. Na nowosądeckim cmentarzu, między 1939 a sierpniem 1942,
              zastrzelono 300 do 500 Żydów i Polaków, tych ostatnich za ukrywanie Żydów. Ten
              sam był powód egzekucji wykonanej na 40 Polakach w Lubelskiem, 47 w
              Rzeszowskiem i 19 w Warszawskiem. W województwie lwowskim prawie tysiąc
              mieszkańców Lwowa ukarano śmiercią w obozie w Bełżcu za udzielanie pomocy
              Żydom. W procesie Eichmanna przytoczono również kilka indywidualnych przypadków
              (np. drą Józefa Barzmińskiego). Raport naczelnika Kierownictwa Walki Cywilnej,
              Korbońskiego, ilustruje taki przypadek: 3 maja 1943. 22 marca w Mszanie Dolnej
              Volksdeutsch Gelb powiesił za nogi chłopa i torturował go na śmierć za
              sprzedanie ziemniaków Żydowi.

              Ale większość Polaków, którzy pomagali Żydom przeżyła wojnę i niemieckie
              prześladowania. Obecnie pozostają w kontakcie z rodzinami żydowskimi, którym
              pomagali, odwiedzają ich w Izraelu, w Stanach Zjednoczonych i innych krajach, a
              nawet osiedlają się w Izraelu na zaproszenie rodzin od dawna tam mieszkających.
              W Alei Sprawiedliwych w Jerozolimie, na większości tabliczek upamiętniających
              tych, którzy ratowali Żydów, można dostrzec polskie nazwiska. Według broszury
              zatytułowanej Las Sprawiedliwych, autorstwa Szymona Datnera, dyrektora
              Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, do kwietnia 1968 roku Instytut
              sporządził listę 343 Polaków zamordowanych za pomaganie Żydom. Nazwisk
              następnych 101 ofiar Instytut nie mógł zidentyfikować. Wśród mas Polaków,
              którzy starali się uratować jak największą liczbę Żydów, były też wyjątki inne
              niż szantażyści i donosiciele, których polskie Podziemie karało śmiercią.
              Oddziały partyzanckie frakcji faszystowskiej Narodowych Sił Zbrojnych
              organizowało obławy na Żydów ukrywających się w lasach. Byli oni również
              odpowiedzialni za zabicie w Warszawie dwóch oficerów Kwatery Głównej AK
              pochodzenia żydowskiego: inż. Jerzego Makowieckiego i Ludwika Widerszala.

              Z drugiej strony, niektórzy wysoko postawieni i zdeklarowani przedwojenni
              antysemici, tacy jak przywódca skrajnej prawicy ONR, Jan Mosdorf; wydawca
              tygodnika Prosto z mostu, Stanisław Piasecki; znany dziennikarz, Adolf
              Nowaczyński, całkowicie zmienili swoje poglądy. Mosdorf robił wszystko, co w
              jego mocy, by pomóc Żydom w obozie oświęcimskim i zginął razem z Żydami.
              Piasecki i Nowaczyński stali się orędownikami prześladowanych Żydów. Adolf
              Berman, czołowy przedstawiciel Żydów, który przeżył i obecnie mieszka w Tel
              Aviwie, docenił rolę, jaka odegrali Polacy, pisząc: "Opis męczeństwa Żydów w
              Polsce często opiera się na cierpieniach, jakich doświadczali Żydzi
              prześladowani przez polskich szantażystów i donosicieli, przez "granatową"
              policję, faszystowskich chuliganów i inne męty społeczne. Dużo mniej pisze się
              o tym, że tysiące Polaków narażało własne życie, aby pomagać Żydom. Znacznie
              łatwiej jest dostrzec brudy i męty na powierzchni rzeki, a trudniej jest
              dostrzec czysty nurt głębi. Ale istniał nurt...Nadejdzie czas, kiedy będziemy
              mieli wielka Złotą Księgę Polaków, którzy w ten straszny "czas pogardy"
              podawali Żydom bratnią dłoń, ratowali Żydów od śmierci i stali się dla
              żydowskiego ruchu oporu symbolem humanitaryzmu i braterstwa narodów."

              Na początku rozdziału podano, że nie ma pełnego wykazu Polaków zabitych przez
              Niemców za udzielanie pomocy Żydom. Najwięcej zrobił w tym kierunku Żydowski
              Instytut Historyczny w Warszawie, który podaje nazwiska 343 Polaków
              zamordowanych za udzielanie pomocy Żydom. Od roku 1968 minęło 20 lat i nie
              dokonał się żaden postęp w tym kierunku. Istnieje powód, aby sądzić, że w
              Instytucie pracowali Żydzi wrogo nastawieni do Polaków, którzy woleli rolę
              oskarżycieli niż sędziów, stąd zaniedbanie w poszukiwaniu przypadków Żydów
              ocalonych przez Polaków. Jest też możliwe, że po opublikowaniu
              fragmentarycznych danych z 1968 roku, pewne wpływowe koła żydowskie wstrzymały
              dalszą działalność Instytutu w tym zakresie. Zadania tego podjęły się jednak
              dwie organizacje: Związek Byłych Więźniów Politycznych, głównie więźniów
              Oświęcimia, którzy liczbę Polaków zamordowanych za udzielanie pomocy Żydom
              szacują na 2 500; i Fundacja Maksymiliana Kolbego. Wydana przez nią publikacja
              Męczennicy miłosierdzia podaje nazwiska 2 300 Polaków, na których wykonano
              wyrok za pomoc Żydom. Autor opracowania, Wacław Zajączkowski, został
              uhonorowany odznaczeniem Yad Vashem, gdyż kilkoro członków jego rodziny zostało
              zamordowanych za pomoc Żydom.

              Jak karano za pomaganie Żydom w innych krajach? W Norwegii, która liczyła około
              2 000 Żydów, nie zanotowano ani jednego przypadku. W Danii, jeden człowiek o
              nazwisku Heiteren został zabity, gdy pomagał Żydom dostać się na prom, którym
              mieli płynąć do Szwecji. Liczba Żydów w Danii wynosiła 6 000. W Holandii, w
              której zamieszkiwało 140 000 Żydów, osoby, które im pomagały, były wysyłane do
              obozów koncentracyjnych, a ich majątek był konfiskowany. W Belgii, która była
              domem dla 90 000 Żydów, kilka tysięcy ukryło się wśród gojów, ale w tym kraju
              nie było aresztowań za taki czyn. We Francji, liczącej 270 000 Żydów, Francuz
              pomagający Żydowi był internowany w obozie, a kilku księży z diecezji lyońskiej
              zostało aresztowanych za ukrywanie żydowskich dzieci. We Włoszech (kraju
              sprzymierzonym z Niemcami), gdzie mieszkało 50 000 Żydów, istniały przepisy
              antyżydowskie, lecz nie dopuszczały one ludobójstwa. Gdy rząd Mussoliniego
              został obalony 25 lipca 1943 roku i zastąpiony rządem marszałka Badoglio,
              Niemcy natychmiast rozpoczęli działania przeciw Żydom zamieszkującym na
              terenach przez nich kontrolowanych. Lecz wielu Żydów zdołało się ukryć, z tego
              3 000 w Watykanie. Nie było przypadku skazania na śmierć Włocha, który ukrywał
              Żyda.

              Jak widać, nie można porównywać sytuacji w Polsce, gdzie 2 500 Polaków zginęło
              za po
            • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:54
              Kieres pod sąd !
              Po popisach Kieresa, szefa IPN - bliźniaczego w nazwie żydowskiego Instytutu
              Pamięci Narodowej w Jerozolimie, mec. dr Andrzej Reyman - założyciel i wydawca
              miesięcznika "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej", opublikował w swym piśmie (z 28
              lutego 2001) "Wniosek" o dyscyplinarne dochodzenie przeciwko Kieresowi jako
              pracownikowi Uniwersytetu Wrocławskiego:

              Wniosek o ściganie dyscyplinarne

              Prof. dr hab. Romuald GELLES

              Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego

              Wrocław



              Jako syn Stefana Reymanna, żołnierza Legionów Polskich, zamordowanego w
              Oświęcimiu, nr obozowy 10392, wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego
              przeciw prof. dr hab. Leonowi Kieresowi, profesorowi Uniwersytetu
              Wrocławskiego, zatrudnionemu w tamtejszym Instytucie Administracji. Kieresowi

              zarzucam:

              1. Popełnienie przestępstwa z art. 239 § l kodeksu karnego polegającego na
              udaremnianiu śledztwa przeciw żołnierzom i oficerom ukraińskiej dywizji Waffen
              SS, winnym wymordowania kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej,
              wymordowania kilkudziesięciu profesorów wyższych uczelni lwowskich, gwałtów i
              mordów dokonanych na polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania
              Warszawskiego, wymordowania 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie
              koncentracyjnym w Płaszowie oraz tysiącom innych zbrodni popełnionych na
              Polakach w czasie II Wojny Światowej,

              2. Udzielenie prasie oszukańczego wywiadu, stwierdzającego świadomie niezgodnie
              z prawdą rzekomą niedopuszczalność wszczynania śledztw i niedopuszczalność
              występowania o ekstradycję osób, których wina nie została dowiedziona,

              3. Ochranianie przed postawieniem przed sądem Żyda Safjana, winnego mordu na
              Janie Nesslerze, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny w sytuacji, kiedy
              wina Safjana została dowiedziona.

              - to jest o przestępstwa przeciw Polsce i polskiemu wymiarowi sprawiedliwości,
              będące zarazem ciężkimi naruszeniami godności pracownika nauki. Mając na
              względzie ciężką zniewagę pamięci setek tysięcy Polaków, pomordowanych przez
              zbrodniarzy ukraińskich

              WNOSZĘ

              o postawienie Leona Kieresa przed komisją dyscyplinarną Uniwersytetu
              Wrocławskiego, pozbawienie go stopnia doktora praw tegoż Uniwersytetu i tytułu
              profesora, oraz o wydalenie z pracy w szkolnictwie wyższym.

              Uzasadnienie

              l. Występując w Krakowie w charakterze prezesa Instytutu Pamięci Narodowej
              oskarżony Kieres, Żyd i profesor prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, złożył
              oświadczenia tak zrelacjonowane przez dziennikarza Andrzeja Rybickiego w nr 13
              (902) "Naszego Dziennika" z dnia 16 stycznia 2001 r. w artykule
              zatytułowanym: "Nie będzie t; - głosi polskie prawo w art. 303 kpk.

              Wymordowanie kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej, wymordowanie
              kilkudziesięciu profesorów lwowskich uczelni przez Ukraińców z
              batalionu "Nachtigall", gwałty i mordy popełnione przez SS-manów ukraińskich na
              polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania Warszawskiego, rozstrzelanie bez
              sądu 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Płaszowie i
              tysiące innych zbrodni popełnionych na Polsce i Polakach, w tym namordowanie
              kilkuset tysięcy naszych w czasie rzezi Polaków w latach 1943-46 na Kresach
              Wschodnich - to fakty historyczne, które żadnej wątpliwości nie ulegają,
              stanowiąc wystarczającą podstawę do wszczęcia śledztwa. Zadaniem takiego
              śledztwa byłoby jedynie ustalenie, kto i w jakim stopniu jest za nie
              odpowiedzialny i na jaką karę zasłużył.

              Próba niedopuszczenia do wszczęcia śledztwa w sprawie tak potwornych zbrodni
              przeciw Narodowi Polskiemu, podjęta przez Żyda Kieresa, jest działaniem
              obliczonym na uniemożliwienie ustalenia winnych, postawienia ich przed sądami i
              przykładnego ukarania. Podejmując taką próbę Żyd Kieres dopuścił się
              przestępstwa udaremnienia względnie utrudnienia postępowania karnego z art. 239
              § 1 kodeksu karnego, zagrożonego karą do 5-ciu lat więzienia.

              Niedawno prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk oświadczył: "Nie ukrywamy i nie
              przemilczamy, ze w czasie II Wojny Światowej ukraińscy szowiniści zabili około
              pół miliona Polaków na Kresach Wschodnich przedwrześniowej Polski. Również
              przez kilka lat po wojnie płonęły polskie wsie i ginęli ludzie. Szowinizm
              ukraiński to wrzód na zdrowym ciele ukraińskiego narodu, to wyrzut naszego
              sumienia względem narodu polskiego."

              Organizacja Narodów Zjednoczonych, chcąc uczcić pamięć ofiar ukraińskich rzezi
              na Polakach, ustanowiła dzień 11 lipca świętem ku czci Ofiar Ludobójstwa. To
              właśnie dnia 11 lipca 1943 roku w niedzielę ludobójcy z UPA dokonali napadu na
              ponad 100 miejscowości wołyńskich, masakrując bezlitośnie ich mieszkańców.
              Wymordowano wówczas także wiernych zgromadzonych w kościołach oraz dzieci
              przystępujące do Pierwszej Komunii św.

              Zbrodniarze żydowscy, ukraińscy, niemieccy i litewscy bardzo o tym święcie i
              jego genezie wspominać nie lubią. Czyżby Żyd Kieres, profesor prawa nie
              dostrzegł w tych faktach i w wypowiedzi prezydenta Ukrainy, żadnych podstaw do
              wszczęcia śledztwa w sprawie zbrodni, popełnionych przez Ukraińców na Polakach?

              2. O zlej woli Kieresa świadczą też inne jego wypowiedzi. "Na razie nikogo nie
              oskarża się o zbrodnie w Hucie Pieniackiej, tym bardziej Ukraińców z 14 dywizji
              SS" - oświadczył Kieres wiedząc, iż zbrodni dokonali Ukraińcy, że formacje SS
              służące do mordowania ludności cywilnej uznane zostały wyrokiem Trybunału w
              Norymberdze za organizacje przestępcze i że istnieją niezbite dowody, iż w
              mordzie w Hucie Pieniackiej wzięli udział żołnierze dywizji SS "Galizien".

              Równie oszukańcze jest twierdzenie Kieresa, jakoby "nie mogło być mowy o
              ekstradycji, dopóki nie udowodni się winy". Twierdząc to Kieres jest kłamcą i
              oszustem. Przecież niedawno polska prokuratura wystąpiła o ekstradycję Żyda
              Bagsika, Żydówki Wolińskiej i Żyda Morela przed udowodnieniem im winy, a
              Szwajcaria złodzieja Bagsika wydała, umożliwiając proces i skazanie go na 9 lat
              więzienia!

              Żyd Kieres rozumował następująco: nie wdrożymy śledztwa w sprawie mordów na
              Polakach i nie wystąpimy o ekstradycję ukraińskich zbrodniarzy, przez co
              uniemożliwimy udowodnienie im winy. Polakom zaś powiemy, że bez udowodnienia
              winy ani nie wolno wszcząć śledztwa, ani wystąpić o ekstradycję. Może głupi
              goje nie poznają się na oszustwie?

              3. Motywy działania Żyda Kieresa są wrogie Polsce i Polakom. Światowe Żydostwo
              przekupione przez Niemców wysokimi odszkodowaniami, postanowiło w następstwie
              umowy Adenauer -Ben Gurion przerzucić na Polaków odpowiedzialność za niemieckie
              mordy na Żydach, mimo ze Polacy bardzo pomagali Żydom i więcej ich uratowali,
              niż wszystkie społeczeństwa okupowanej Europy razem wzięte.

              Kierując się nienawiścią do wszystkiego co polskie, za wyjątkiem polskich
              pieniędzy, Żydostwo prowadzi kampanię oszczerczego oskarżania Polaków o
              współudział w holokauście. W walce z Polską uczestniczą też udający Polaków
              Żydzi, ulokowani na wysokich stanowiskach PRL-bis. Antypolska akcja Żydów
              związana z holokaustem przebiega wielotorowo, a jej priorytety są następujące:

              - Nie szczędząc pieniędzy, starań i fałszu, wyszukać choćby jednego Polaka,
              który by mordował Żydów, a jeśli się taki nie znajdzie - wymyślić go. W żadnym
              przypadku nie wspominać o tych Polakach co szkodzili Żydom, ale zostali za to
              straceni z wyroków sądów podziemnych.

              - Nie wspominać i nie domagać się ścigania zbrodni popełnionych na Żydach przez
              Niemców, Litwinów i Ukraińców.

              - Nie porównywać zachowania się Polaków z zachowaniem innych narodów okupowanej
              Europy względem Żydów, aby nie wypadły na korzyść strony polskiej. Żydzi mają
              otrzymany od ich najwyższych władz politycznych i religijnych, absolutny zakaz
              przypominania, że najgorliwszymi pomocnikami Niemców w mordach na Żydach była
              zdegenerowana moralnie, wyzuta ze wszelkich uczuć ludzkich i licząca około 100
              tysięcy osób grupa Żydów polskich obejmująca: żydowskie gestapo, żydowską
              policj
              • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 08:16

                Rozumiem z tego ze jestes Zydem i masz w zwiazku z tym jakis dyskomfort?
                Gdybys mial mysli samobojcze, to pisz na forum....
    • Gość: Przechodzień Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: 194.30.228.* 18.05.05, 22:46
      To nie jest ocena ale pomysł - ocenzurowana i usunięta "z powodu naruszenia
      regulaminu" już na czterech polskich portalach (moja). Cytuję ją doslownie:
      --------------------------
      Wzorem serialu "Dom" IPN powinien rozeslac "teczki" zyjacym osobom ktorych
      nazwiskami sa one opatrzone. Wszystkim. Przeciez prawo za samosady juz karze,
      a i SBek moze pomysli moze gdy swe "sukcesy" wspomni.. Pokrzywdzeni zas
      wyzbeda sie zludzen. Wysylka tego kosztowalaby (poczta) mniej niz polroczny
      budzet IPN ktory mozna by bylo potem rozwiazac (liczyłem).
      Proste, ale czy mozliwe?
      ---------------------------
      • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:04
        Nie porównywać zachowania się Polaków z zachowaniem innych narodów okupowanej
        Europy względem Żydów, aby nie wypadły na korzyść strony polskiej. Żydzi mają
        otrzymany od ich najwyższych władz politycznych i religijnych, absolutny zakaz
        przypominania, że najgorliwszymi pomocnikami Niemców w mordach na Żydach była
        zdegenerowana moralnie, wyzuta ze wszelkich uczuć ludzkich i licząca około 100
        tysięcy osób grupa Żydów polskich obejmująca: żydowskie gestapo, żydowską
        policję porządkową gett, żydowskie Judenraty i żydowskie komanda śmierci w
        niemieckich obozach zagłady. W celu uchronienia tych zbrodniarzy przed karą i
        uniknięcia kompromitacji, Izrael wydał ustawę amnestyjną i odmawia ich
        ekstradycji.

        Z tych samych powodów Żydzi mają polityczno-religijny, nakazany Talmudem zakaz
        wspominania, omawiania, potępiania oraz ścigania zbrodni popełnionych przez
        Żydów na Polakach i na innych narodach, których dokonali w okresie PRL i w
        czasie 70 lat trwającego holokaustu, ofiarą którego padło 170 milionów ludzi.
        Izrael ochrania tych zbrodniarzy i odmawia ich wydania (Morel). Broni też
        pospolitych złodziei i kryminalistów i odmawia zwrotu ukradzionych przez nich
        pieniędzy (Bagsik i Gąsiorowski).

        Obciążanie Polaków nie popełnionymi przez nich zbrodniami na Żydach,
        ułatwia "nadreprezentacja" żydowskiej mniejszości narodowej w polskim
        parlamencie, rządzie, wymiarze sprawiedliwości i massmediach, obsadzająca do
        75% ważniejszych stanowisk.

        Prezes IPN Leon Kieres jest Żydem, członkiem Unii Wolności, partii mniejszości
        żydowskiej. To właśnie od Unii Wolności dostał on "skierowanie" na stanowisko
        prezesa IPN, poparte solidarnie przez wszystkich Żydów w PRL-bis. Czy można się
        teraz dziwić, iż nie dopuszcza do śledztwa w sprawach zbrodni SS-ma-nów
        ukraińskich popełnionych na Polakach?

        4. Przed ośmiu laty organizacja byłych żołnierzy Armii Krajowej z Krakowa
        złożyła doniesienie do Komisji do Badania Zbrodni na Narodzie Polskim o
        zbrodni, jakiej dopuścił się Żyd Zbigniew Safian na Janie Nesslerze, żołnierzu
        Armii Krajowej, donosząc nań do NKWD.

        Zachowało się w aktach doniesienie Safjana do NKWD, podpisany protokół jego
        zeznań w śledztwie, i podpisany przezeń protokół zeznań przed sądem. Na mocy
        wyroku tego sądu i w oparciu o zeznania Safjana, Jan Nessler został stracony,
        miejsce pochówku nieznane.

        Instytut Pamięci Narodowej i Żyd Kieres, którzy odziedziczyli śledztwo w tej
        sprawie, nie wnoszą aktu oskarżenia w sprawie niewątpliwego mordu Żyda Safjana
        na Polaku, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny - dopuszczając się
        przestępstwa utrudniania postępowania karnego przeciwko mordercy.

        Powstaje pytanie, czemuż to profesorowi prawa Żydowi Kieresowi potrzeba do
        udowodnienia winy Żyda Safjana, skoro dysponuje własnoręcznie napisanym i
        podpisanym doniesieniem do NKWD, podpisanym zeznaniem Safjana w śledztwie i
        podpisanym zeznaniem Żyda Safjana złożonym w rozprawie, które były jedynymi
        dowodami, na podstawie których sąd wymierzył karę śmierci na Janie Nesslerze za
        należenie do Armii Krajowej? Odpowiadam: zwykłej ludzkiej uczciwości i bycia
        Polakiem.

        Mianowanie Żyda szefem IPN, który głosząc się Polakiem będzie urzędowo
        stwierdzał polskie zbrodnie na Żydach - to majstersztyk, który Żydom mógł się
        udać tylko w PRL-bis.

        5. Zbrodnia w Jedwabnem, zawsze uchodziła za zbrodnię popełnioną przez Niemców.
        Tego zdania byli wszyscy historycy, również żydowscy, np. wielki znawca dziejów
        Białostocczyzny prof. dr Szymon Datner. Tego zdania jest też prowadzący
        śledztwo prokurator Monkiewicz.

        Kiedy żyjący świadkowie zbrodni, zwrócili się przed 10-ciu laty do Żydowskiego
        Instytutu Historycznego o przeprowadzenie badań, ten odmówił, zasłaniając
        się "brakiem funduszy". Milczał 60 lat Instytut Wiesenthala, milczy Izrael,
        posiadający najbogatsze zbiory dokumentów o zbrodniach popełnionych na Żydach.
        Procesem z roku 1949 zorganizowanym przez żydowskich ubeków nikt się nie
        przejmował, bo jaką wagę mogą mieć dowody i zeznania wydobyte torturami i
        zakończone mimo żydowskich sędziów, małymi, kilkuletnimi wyrokami więzienia.
        Sam Szmul Wasersztajn, żydowski ubek, współorganizator tych procesów, po roku
        1956 zbiegł z Polski, osiedlając się w USA. Przez 45 lat milczał, dopiero po
        jego śmierci, gdy już nie można go było przesłuchać, na podstawie niewiadome
        przez kogo sporządzonych notatek, mord w Jedwabnem przypisano Polakom.

        Dlaczego Żydzi milczeli tyle lat i dopiero po śmierci ubeckiego bandziora
        nagłośnili sprawę Jedwabnego? Wasersztajn nie mógł tego zrobić, nauczony
        doświadczeniem żydowskiej oszustki z Ejszyszek. Musiałby - jak ona - złożyć
        zeznania przed Departamentem Sprawiedliwości USA. A kary za złożenie fałszywych
        zeznań przed amerykańskim ministerstwem sprawiedliwości oraz zainteresowanie
        się zbrodniczą przeszłością Winterszajsa, mogłyby go posiać na długie lata do
        więzienia, pozbawić obywatelstwa amerykańskiego i spowodować wydalenie z USA.
        Tam się z bandytami nie patyczkują. Tego były ubek wolał nie ryzykować. To
        właśnie z tego powodu żydowska oszustka z Ejszyszek, Eliahu Eliah odmówiła
        Departamentowi Stanu podpisania zeznań, w których oskarżyła Polaków o pogrom w
        Ejszyszkach.

        W "polską winę" w Jedwabnem szowiniści żydowscy uwierzyli, bo im była potrzebna
        do realizacji ich obecnej linii politycznej. Milczy natomiast Izrael, milczy
        prof. Szymon Datner, milczy Wiesenthal. W wersję żydowskiego ubeka "uwierzył"
        Żyd (frankista) Jeziorański, byty ReichskomiSSar do spraw skonfiskowanego
        mienia żydowskiego w czasie okupacji "uwierzył" Leon Kieres.. Jeszcze śledztwo
        się nie zakończyło, nie dostarczając nic poza gołosłownymi oskarżeniami
        żydowskiego bandyty i ubeka, a już Kieres twierdzi, że zbrodni dokonali Polacy
        i obiecuje Żydom zmienić tablicę w Jedwabnem przez umieszczenie napisu, że
        mordu dokonali Polacy.

        Kiedy są niezbite dowody zbrodni popełnionych przez Ukraińców lub Żydów, Kieres
        twierdzi, że nie należy wszczynać śledztwa, dopóki wina nie zostanie
        udowodniona. Kiedy natomiast śledztwo i upływ 60 lat czasu nie dostarczyły
        żadnych dowodów winy Polaków, Kieres bez wahania feruje wyrok, opierając się na
        oskarżeniu Żyda, ubeckiego zbrodniarza i uczestnika NKWD-owskich wywózek,
        zainteresowanego zatarciem żydowskich zbrodni popełnionych na Polakach.
        Wiarygodności takiego zbrodniarza nie uznałby żaden sąd na świecie.

        Jak przedstawia się wiarygodność Żydów jako świadków? Talmud pozwala Żydom
        kłamać w sprawach prowadzonych przez sądy gojów. Oskarżenia i zeznania
        żydowskie w sprawach Deringa i Walusia okazały się fałszywe. Rzekomy pogrom w
        Ejszyszkach został zmyślony przez Żydówkę. Sprawa pogromu w Kielcach
        przycichła, kiedy Fejgin oświadczył, że sprowokowali go Żydzi z UB.
        Opublikowanie w "Polityce" zdjęcia z pogromu w Kielcach, sfałszowanego przez
        obcięcie go z obu stron, gdzie widnieli hitlerowcy żołnierze w
        charakterystycznych hełmach, będącego faktycznie zdjęciem z pogromu w Kownie z
        1941 roku - mocno skompromitowało Żydów. Jestem pewny, że żydowska prowokacja
        wokół Jedwabnego także skończy się fiaskiem. Byłoby dobrze, aby Uniwersytet
        Wrocławski wniósł wkład do obrony dobrego imienia Polaków przed żydowskimi
        oszczerstwami.

        Przedstawione wyżej fakty dowodzą, że Kieres dopuścił się przestępstw przeciw
        wymiarowi sprawiedliwości i powinien zostać wydalony z pracy w szkolnictwie
        wyższym.

        Dr Andrzej Reymann

        redaktor naczelny "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej"



        Leon Kieres wkrótce potem dał kolejny popis swojej hipokryzji. Poinformował on
        4 kwietnia, że prawdopodobne jest, że śledztwo w Jedwabnem zostanie umorzone.
        Dlaczego !? - odruchowo wyrywa się okrzyk oburzenia. Kieres wyjaśnia: bo być
        może nie żyje już żaden sprawca, któremu można by postawić zarzuty. A przecież
        dokładnie tego dnia w TV podano, że wynikiem kwerendy w Ludwigsburgu było
        odnalezienie akt procesowych przec
      • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:05


        Leon Kieres wkrótce potem dał kolejny popis swojej hipokryzji. Poinformował on
        4 kwietnia, że prawdopodobne jest, że śledztwo w Jedwabnem zostanie umorzone.
        Dlaczego !? - odruchowo wyrywa się okrzyk oburzenia. Kieres wyjaśnia: bo być
        może nie żyje już żaden sprawca, któremu można by postawić zarzuty. A przecież
        dokładnie tego dnia w TV podano, że wynikiem kwerendy w Ludwigsburgu było
        odnalezienie akt procesowych przeciwko niejakiemu Schaperowi - dowódcy
        Einsatzkommando, które dokonało w lipcu i sierpniu 1941 roku kolejnych masakr
        Żydów w okolicach Łomży, w tym również Jedwabnego. Kommando liczyło 30 ludzi:
        czy wszyscy wymarli, że Kieres chce zamknąć śledztwo?

        Cytowany w tej pracy historyk Piotr Gontarczyk, tę i inne wypowiedzi Kieresa
        ocenił następująco, choć oględnie:

        - Wszelkie wypowiedzi prof. Kieresa w sprawie Jedwabnego, wypowiadane tak w
        ostatnich dniach, jak i wcześniej w USA, są dla mnie niezrozumiałe.

        Kieres zapowiadając zamiar umorzenia śledztwa dodał coś, co już nie jest
        hipokryzją, lecz bełkotem z pogranicza schizofrenii: umorzenie śledztwa
        oznaczałoby zarazem - według niego -"pełne wyjaśnienie mordu". Zostawiam to bez
        komentarza.

        Poseł Antoni Macierewicz opisał w "Głosie" (7 IV), jak IPN Kieresa blokuje
        dostęp do akt procesu z 1949 r. Przez dwa lata miał do nich dostęp Gross. W
        połowie marca 2001 udostępniono je prof. Strzemboszowi jednocześnie zapewniono
        go, że kserokopia tych dokumentów będzie dostępna dla badaczy IPN jednak,
        powołując się na "dobro śledztwa" - nikomu (na razie) ich nie udostępnia.

        Poseł Macierewicz konkluduje:

        - Wszystko to razem oznacza, ze kierownictwo IPN stara się za wszelką cenę
        ograniczyć możliwość weryfikacji tez zawartych w książce Grossa. To po prostu
        nieuczciwe, a fakt, że w takiej manipulacji uczestniczy instytucja powołana do
        odbudowy prawdy historycznej, wskazuje jak dalece zdegradowane jest polskie
        życie polityczne, naukowe i prawne.

        Tak więc dość przejrzyście prezentują się preferencje prof. Kieresa, a także
        rozumienie jego obowiązków jako szefa IPN. Najpierw i przede wszystkim -
        posłusznie, na możliwie szeroką skalę wystawia Polaków pod sąd historii - tej
        pisanej przez Żydów -z powodu ich rzekomych zbiorowych zbrodni na Żydach.
        Profesor Kieres dał popis tej wybiórczości podczas dyskusji telewizyjnej w
        rozmowie z red. S. Jeneralskim (21 marca, godz. 2230). Pretekstem do rozmowy
        były dotychczasowe wówczas wyniki poszukiwań prowadzonych przez polskiego
        przedstawiciela IPN w archiwach niemieckich, który stwierdził, że na razie nie
        znalazł dokumentów potwierdzających udział jednostek niemieckich w pacyfikacji
        jedwabneńskich Żydów. Kieres poinformował, że IPN wdraża również dochodzenie w
        sprawie podobnego mordu w Radziłowie w okolicach (18 km) Jedwabnego, gdzie
        wymordowano - jak głosi tablica pamiątkowa, około 500 Żydów. Przyznał również -
        i potwierdził, że IPN posiada zamiar dochodzić okoliczności podobnych
        pacyfikacji Żydów w innych miejscowościach: w Hajnówce, Godziądzu, Szczuszynie,
        Wąsoczy.

        Ani mord w Komuchach na Wileńszczyźnie, gdzie partyzanci sowiecko-żydowscy
        wymordowali kilkuset mieszkańców; ani zbrodnie na wileńskim oddziale "Kmicica"
        (ponad 70 podstępnie zamordowanych partyzantów AK); ani mord na Polakach w
        Hucie Pieniackiej, którego prezes Kieres nie ma ochoty rozpatrzeć w ramach
        dochodzeń IPN - nie interesuje szefa IPN tak gwałtownie, tak starannie, tak
        natychmiast - jak interesuje serial pogromów niemieckich na Żydach, w które
        zostali wplątani niektórzy Polacy w celach propagandowych. Po ataku na Sowiety,
        w pasie polskich ziem zajętych w rejonie posowieckim, hitlerowcy podjęli
        starannie przygotowaną akcję zbrodniczo-propagandową w celu stworzenia
        wrażenia, że mordują Żydów przy spontanicznym, masowym udziale Polaków. Himmler
        wydał w tym celu specjalny rozkaz - instrukcję.

        Mówi się tam wyraźnie o organizowaniu takich pogromów przez siły niemieckie ale
        tak, by akcje stwarzały wrażenie spontanicznie organizowanych przez Polaków;
        aby obecność Niemców była tam marginalna, statyczna nawet wizualnie, bowiem
        będzie to utrwalane na kronikach filmowych i fotografiach. Niemcom bardzo było
        potrzebne takie "wspólnictwo" Polaków dla stworzenia przekonania opinii
        publicznej Niemiec i państw Europy, że ich ludobójczy amok dotyczący Żydów, nie
        jest ich krwawą specjalnością.

        Usprawiedliwiając swoje preferencje śledcze, Kieres powiedział wówczas, iż IPN
        jest do tego zmuszony rozgłosem Jedwabnego, dlatego zabiera się do rozpatrzenia
        mordów na Żydach w innych miejscowościach, bowiem milczenie naraża Polskę na
        krytykę, na zarzut obojętności, a nawet ukrywania prawdy. Będziemy mieć zatem
        potężny, długotrwały serial, ofensywę propagandową na skalę światowa, kończącą
        się definitywnym udowodnieniem polskiego "współsprawstwa" w zagładzie Żydów.
        Tego zadania podjął się pseudo-"polski" IPN pod wodzą pana Kieresa. Dodał on
        obłudnie, że jego nie interesują przekonania religijne, tożsamość narodowa
        ofiar. Wszystkie były "obywatelami polskimi" i to wyczerpuje obowiązek IPN
        wobec tych ofiar.

        Mecenas dr Andrzej Reyman w swym "Wniosku" przypomniał prof. Kieresowi, że
        wymordowani przez ukraińską SS mieszkańcy Huty Pieniackiej również
        byli "obywatelami polskimi". Jak z rzeczywistych preferencji prof. Kieresa
        jednak wynika, byli to obywatele wyraźnie drugiej kategorii.

        Pozwolę sobie - tym razem nie w charakterze oficjalnego "Wniosku", ale jako
        autor, a przy tym ówczesny mieszkaniec Skarżyska-Kamiennej, przypomnieć szefowi
        IPN, że czas podjąć śledztwo i wysunąć stosowne żądania "reparacyjne" - jak
        tego domagają się światowe media w sprawie Jedwabnego ? w sprawie dwóch
        masowych zbrodni popełnionych przez Niemców w tym mieście na samym początku
        wojny.

        W lutym 1940 roku hitlerowcy wymordowali w jednodniowej masakrze 360 osób,
        głównie młodzieży, przedwojennych działaczy harcerskich, przedstawicieli
        miejscowej inteligencji. Rok później, latem 1940 roku wymordowali 760 osób,
        mieszkańców Skarżyska i okolicznych miasteczek. O tych zbrodniach mówią dwie
        masowe mogiły pomordowanych w dzielnicy Bór (360 osób) i w lesie na Brzasku
        (760). Były to akty szokującego ludobójstwa, dokonane na samym początku wojny,
        nie usprawiedliwione nawet późniejszymi akcjami odwetowymi przeciwko ruchowi
        oporu. Takowy ruch oporu praktycznie wówczas jeszcze nie istniał, znajdował się
        w powijakach, dopiero powstawały tam komórki "Polski Niepodległej" i ZWZ. Była
        to więc akcja prewencyjna, terrorystyczna, aby w potokach krwi prewencyjnie
        utopić wszelkie polskie mrzonki o polskim sprzeciwie, samoobronie, konspiracji.

        Mam pytanie do prezesa Kieresa, jako także "obywatel polski", jako autor, który
        już dziesięć lat temu opisał tamte dwie ludobójcze rzezie: kiedy Instytut
        Pamięci Narodowej wdroży kroki "reparacyjne" wobec Niemców? Tak zwane
        dochodzenie nie jest tam potrzebne, prawda jest powszechnie znana, ustalona
        wiele lat temu przez kielecką Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich. Czekamy.
        Wszyscy: "obywatele polscy", mieszkańcy Skarżyska, a zwłaszcza żyjące rodziny
        pomordowanych.

        Wierzę, że po zakończeniu pośpiesznej, ekspresowej akcji oskarżania Polaków
        przez IPN w sprawach współudziału z Niemcami w mordach na Żydach, IPN zabierze
        się do prawdziwych sprawców tych rzezi, do sprawców rzezi setek tysięcy Polaków
        dokonanych w okolicznościach powszechnie i od dawna już rozpoznanych, znanych,
        wciąż wołających jednak - daremnie - o pomstę do nieba !

    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:10
      Ciesze sie, ze: "Żaden z odrzuconych dziś kandydatów nie może ponownie
      przystąpić do konkursu". Znam osiagniecia Kieresa i poprzednika.

      Kandydatow dobrych jest wielu. Piotr Jakucki, Leszek Zebrowski, Jerzy Robert
      Nowak, Antoni Macierewicz, i wielu innych. Moze nastepny sejm nie okaze sie
      sejmem zdrady i niepamieci narodowej i wreszcie cos sie odmieni.

      Zobaczymy. Juz nie raz na to liczylismy. Mowic slicznie kazdy potrafi
      • Gość: doctor Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 07:23
        no i co kidler,głupio ci
        • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 08:18
          Gość portalu: doctor napisał(a):

          > no i co kidler,głupio ci

          Przyzwyczailem juz sie do Radio - Maryjnych oszustow, nie tylko doctorow ale
          takze profesorow.
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:40
      jednak nie rzuca się pereł itd.
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:45



      Przeciętny Polak zaczyna odczuwać ból w piersiach. Od kilku lat zapanowała
      bowiem moda na przeprosiny. W prasie i telewizji pokazują stale nobliwego pana,
      który przeprasza cały świat, „w imieniu Polaków”. Mam honor przynależeć do
      narodu Sarmatów, zatem ów pan kaja się również i w moim imieniu. Pokora i
      samokrytyka pana sięgają wyżyn, o ile możliwe to w pozycji klęczącej. Nie
      żałując siły, grzmoci kułakiem w pierś - nie, żeby własną. W pierś Narodu.
      Czyli, w moją też. Stąd wzmiankowany na wstępie ból, nawet już brak tchu. Facet
      bowiem pięści nie oszczędza.

      ***

      Wśród znanych osobistości wykształcił się podgatunek
      zawodowych „przepraszaczy”, demaskatorów „polskiej nietolerancji” („polskiego
      szowinizmu”, „polskiej nienawiści” etc.). Patrząc na nich, ogarniają człowieka
      mdłości. Oto „działacz”, zawdzięczający karierę komunistom. Oto literat, co
      własnym piórem usprawiedliwiał ludobójstwo. Oto poetka, wielbiąca niegdyś
      czerwonych tyranów. Oto płatny donosiciel. Jest i „katolik postępowy”, co pluł
      kiedyś na więzionych biskupów, na „reakcyjnego” Prymasa...

      To „oświecone” towarzystwo nie kaja się za grzechy własne, ani za zbrodnie
      systemu, który pomogli stworzyć. Wygodniej im przerzucać odpowiedzialność na
      cały Naród, pokutować, bijąc się w cudzą pierś.

      ***

      Jak rozpoznać „przepraszacza”? Będzie on żądał, aby
      ekranizacja „Ogniem i mieczem” przypadkiem „nie uraziła uczuć narodu
      ukraińskiego”, więcej, by stanowiła dla tegoż narodu „zadośćuczynienie”.
      Dla „przepraszacza” nie jest istotne, że w XVII wieku, kiedy toczyła się akcja
      powieści i filmu, nikt jeszcze o narodzie ukraińskim nie słyszał.

      „Przepraszacz” potępi Polaków za pogrom Żydów w Kielcach w 1946 roku; za „Akcję
      Wisła”- wysiedlenie ludności ukraińskiej; za żydowski exodus w 1968 roku.
      Obojętne dlań, inspirujące te tragedie, decyzje komunistycznych władz, wobec
      których przeciętny Polak miał niewiele do powiedzenia.

      ***

      Opowieści polskich uciekinierów z Wołynia, wprost spod rezuńskiego topora - o
      Czerwonych Nocach, o dzieciach wbitych na pal, o rozprutych brzuchach
      ciężarnych kobiet - uzna „przepraszacz”
      za: „demagogię”, „jątrzenie”, „tworzenia podziałów”, w najlepszym razie -
      za „niepotrzebne rozdrapywanie starych ran”. Zażąda za to, by „zrozumieć
      dylematy” ukraińskich wachmanów z obozu zagłady w Treblince, litewskich
      policjantów z oddziałów egzekucyjnych w Ponarach, żydowskich ubeków...

      ***

      „Przepraszacza” najbardziej denerwują niedomęczone ofiary stalinowskich
      więzień. Zwłaszcza, gdy wspomną semicką „nadreprezentację” wśród oprawców z UB
      (za którą nikt je nie przeprosił). „Przepraszacz” będzie zgorszony, zapała
      świętym oburzeniem, ogłosi wraz z kumplami apel, albo i rezolucję,
      potępiające „polski nacjonalizm” i „zaściankowe fobie”.

      ***

      Jeśli miałbym wskazać przyczyny rzeczywistego antysemityzmu, odradzającego się
      tu i ówdzie, i to wśród młodzieży, która nigdy nie widziała na oczy Żyda, to na
      pierwszym miejscu postawiłbym aktywność „przepraszaczy”.

      W latach II Wojny Światowej w Polsce za ukrywanie Żyda groziła kara śmierci -
      dla całej rodziny! W Europie Zachodniej Niemcy wybijali Semitów do nogi, a mało
      kto kiwnął palcem w obronie Synów Izraela - przeważał lęk przed....grzywną.

      U nas zgładzono trzy miliony polskich katolików, z tego tysiące - za ratowanie
      Żydów. „ - Mało!”- wrzeszczą oskarżyciele i posiłkujący ich „przepraszacze”.
      Dobrze, jeśli przy okazji nie negują w ogóle faktu ludobójstwa na Polakach.
      Wspaniale, że tylko niektórzy piszą o „polskich obozach koncentracyjnych”,
      o „polskiej partyzantce faszystowskiej”, o „Armii Krajowej, wchodzącej w skład
      Waffen-SS...”

      ***

      Rosło mi serce, gdy czytałem przemyślenia dr Jonathana Webbera, członka Rady
      Oświęcimskiej, wykładowcy judaistyki w Oksfordzie. Powiedział m.in. : „- Żydzi
      lubią czuć się osamotnieni w swoim cierpieniu, myśleć o holocauście jako o
      tragedii wyłącznie żydowskiej. Odwykli od myśli, że w holocauście umierali
      razem z katolikami. (...) 75 tysięcy Polaków katolików zginęło w Oświęcimiu.
      (...) Czułem szacunek dla sióstr, które miały odwagę zamieszkać w tym strasznym
      miejscu i modlić się za pomordowanych. Decyzja sióstr zasługiwała na szacunek,
      a nie na krytykę” („Życie” 62/144).

      Piękne to i mądre słowa. Miały szansę wiele wnieść w dialog polsko–żydowski -
      gdyby nie zagłuszył ich natychmiast jazgot natrętnych „przepraszaczy”. Ci
      wiedzą swoje. Dla nich wszyscy Polacy „wysysają antysemityzm z mlekiem matki”.
      Zdaje się, że tak odżywiające się niemowlę wyrasta na łobuza. Jesteśmy zatem
      narodem łobuzów - to nie oszczerstwo, ani zapożyczona od hitlerowców „zasada
      odpowiedzialności zbiorowej”, skądże znowu.

      Przecież oszczerca albo krzywdziciel – po zdemaskowaniu kłamstw i kalumni - na
      pewno by nas przeprosił...?



      • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:48


        W lipcu 1941 r. zastępca komendanta hitlerowskiego obozu koncentracyjnego
        Auschwitz (Oświęcim) SS-Haupsturmführer Karl Fritzsch, skazał dziesięciu
        więźniów na powolną śmierć w bunkrze głodowym. Jeden z nieszczęśników, więzień
        nr 5659 Franciszek Gajowniczek, jęknął z żalu, za żoną i dziećmi...

        „- I wtedy dobrowolnie wyszedł jeszcze jeden z więźniów – wspominał Gajowniczek
        po latach. – (...) powiedział spokojnie, że chce pójść za jednego z wybranych.
        (…)

        - On ma żonę i dzieci, a ja jestem księdzem katolickim, człowiekiem samotnym.

        (…) wskazał na mnie (...)Wyciągnęli mnie z tej dziesiątki. Minąłem Ojca
        Maksymiliana, który tam, w tym szeregu został, na moim miejscu. Nic do siebie
        nie powiedzieliśmy, nawet nie mogłem powiedzieć: <Dziękuję>”

        ***

        Czterdzieści siedem lat wcześniej, w Zduńskiej Woli, urodził się Rajmund Kolbe,
        przyszły święty i męczennik. Po rozpoczęciu nowicjatu w Małym Seminarium Ojców
        Franciszkanów we Lwowie przybrał imię Maksymilian, potem uzupełnione jeszcze o -
        Maria.

        W 1917 r. Maksymilian Maria Kolbe, przebywający na studiach w Rzymie, oglądał
        manifestacje wolnomularzy, hucznie świętujących dwuchsetlecie założenia swej
        organizacji. Na czarnych chorągwiach masonów widniał wizerunek Lucyfera,
        depczącego Michała Archanioła.

        „- Jątrzące ręce ośmielały się wypisywać takie hasła jak: <Szatan panować
        będzie na Wzgórzu Watykańskim, a papież będzie mu sługą>” - wspominał święty.
        Wydarzenia te zainspirowały Maksymiliana do powołania ruchu maryjnego –
        Rycerstwa Niepokalanej (Militia Immaculatae) - do walki z „siłami ciemności”,
        zagrażającymi Kościołowi. Rycerze mieli „starać się o nawrócenie grzeszników,
        heretyków, schizmatyków, a najbardziej masonów, i o uświęcenie wszystkich pod
        opieką i za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej.”

        Założyciel ruchu zalecał: „Niechaj każdy z członków i każda z członkiń Milicji
        uważnie, a gorąco, co dzień odmawia nasz akt strzelisty: <O Maryjo bez grzechu
        poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi,
        którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami>, bo masoni to nic
        innego, jak tylko zorganizowana klika fanatycznych Żydów, dążących nieopatrznie
        do zniszczenia Kościoła katolickiego, któremu nam Bóg Człowiek zapewnił, że
        bramy piekielne nie zwyciężą go”.

        ***

        Maksymilian, wszechstronnie wykształcony i uzdolniony (posiadał doktoraty z
        teologii i filozofii, studiował także matematykę, fizykę, chemię, biologię,
        astronomię i psychologię), z niespożytą energią realizował wciąż nowe dzieła.
        Budowa klasztoru w Niepokalanowie (tuż przed wybuchem wojny – największego
        klasztoru w świecie), prężna działalność wydawnicza (miesięcznik „Rycerz
        Niepokalanej”, „Mały Dziennik”), radio katolickie (Stacja Polska 3 -Radio
        Niepokalanów) – to tylko niektóre z nich. Podczas pracy misyjnej w Japonii
        założył, w Nagasaki, kolejny klasztor – Ogród Niepokalanej (Mugenzai no Sono)
        oraz seminarium duchowne. W Kraju Kwitnącej Wiśni wydawał też miejscową
        edycję „Rycerza Niepokalanej” (z japońskimi redaktorami dogadywał się
        znakomicie – po łacinie…).

        ***

        Po napaści Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. okupanci aresztowali ojca
        Maksymiliana. Więziono go w obozach w Łambinowicach, Gębicach i Ostrzechowie,
        przez blisko trzy miesiące. Zwolniony, powrócił do Niepokalanowa. Aresztowany
        powtórnie w lutym 1941 r., przetrzymywany na warszawskim Pawiaku, został
        wysłany do obozu koncentracyjnego w Auschwitz (Oświęcimiu), gdzie oznaczono go
        numerem 16670.

        Niemiecki dygnitarz Konrad Henlein tak uzasadniał represje wobec polskiego
        duchowieństwa: „U was w Polsce jest tak: Kościół i naród to jedno. Musimy to
        rozerwać. Dlatego bijemy raz w Kościół, raz w naród, aby was zniszczyć.”

        ***

        Maksymilian zawsze żywo reagował na ataki wymierzone w Kościół. Nigdy nie
        chował głowy w piasek, jak choćby w obliczu antychrześcijańskich wystąpień
        Żydów. „W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od
        Turków, mężobójcami, rozpustnikami, nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej
        postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła (…) księgę (…) dyszącą nienawiścią
        ku Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta,
        ważniejsza od Pisma Świętego (…)” – pisał z wyrazistością, która zawstydzać
        musi dzisiejszych, ugrzecznionych katolików. Maksymilian stwierdzał też
        jednak: „Pamiętajmy, że za każdego, bez względu na różnicę narodowości, umarł
        Pan Jezus. I że każdy, a więc i każdy Żyd, jest niewdzięcznym, ale jednak
        dzieckiem naszej Matki w niebie”.

        Zwalczając religijne błędy innowierców święty kochał ich jako bliźnich. Na
        początku okupacji klasztor w Niepokalanowie dał schronienie tysiącom uchodźców
        z Wielkopolski, w tej liczbie – 1500 Żydom. Potem, w Auschwitz, żydowscy
        współwięźniowie uwielbiali polskiego franciszkanina. Jeden z nich
        wspominał: „Był dla mnie jak anioł (…) ocierał zawsze moje łzy. Od tego momentu
        wierzę o wiele bardziej w Boga, ponieważ od czasu, kiedy zmarli moi rodzice,
        pytałem siebie nieustannie: <Gdzie jest Bóg?>, i straciłem wiarę. Kolbe mi ją
        przywrócił!”

        ***

        W celi głodowego bunkra, w którym umieszczono ojca Maksymiliana i jego
        towarzyszy, codziennie słychać było odmawiany różaniec i śpiew. Po dwóch
        tygodniach żyło już tylko czterech skazanych, wśród nich Maksymilian. Niemiecki
        kryminalista Bock dobił ich zastrzykiem fenolu. Polski święty umarł z modlitwą
        na ustach.

        ***

        10 października 1982 r. Maksymilian Maria Kolbe został kanonizowany przez
        papieża Jana Pawła II. Bezkompromisowość świętego do dziś jest solą w oku wielu
        wrogów Kościoła.

        - Ojciec Kolbe był nacjonalistą o wielkiej żarliwości. Jego sprzeciw wobec
        nazizmu był typu nacjonalistycznego, a nie moralnego – gromił „niesłuszne”
        poglądy więźnia nr 16670 żydowski noblista Elie Wiesel.

        - Kolbe był również w jakiejś mierze twórcą „Rycerza Niepokalanej” i „Małego
        Dziennika”, a więc pism, które symbolizują ciemny i obskurancki nurt polskiego
        katolicyzmu, pism prymitywnych, krzewiących religijną nietolerancję i etniczną
        nienawiść – wybrzydzał „tolerancyjnie” inny esteta, Adam Michnik.

        Nad rzekomym „antysemityzmem” męczennika biadali zgodnym chórem tak „światli”
        osobnicy, jak minister kolaboracyjnego rządu komunistycznego Jerzy Urban, czy
        mistrz masońskiej loży „Kopernik” Jan Józef Lipski (ten ostatni na
        łamach „Tygodnika Powszechnego”…), a także (co przekraczało już wszelkie
        granice przyzwoitości ) niektórzy dziennikarze… niemieccy (!).

        Inne zdanie mają wszakże katolicy, a także Żydzi, którzy znaleźli niegdyś
        schronienie w Niepokalanowie. Jeden z ocalonych, profesor Eugene Zolli, wielki
        rabin synagogi w Rzymie, potem nawrócony na katolicyzm, najlepiej oddał ich
        uczucia: „Jeśli byłbym zdolny napisać książkę o Maksymilianie Kolbe – nie
        jestem tego godny, inaczej Opatrzność dałaby mi zdolność uczynienia tego –
        zatytułował bym ją: <Ojciec Maksymilian Kolbe, zmarły w imię miłości>”.



    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:46
      Przebojem minionej wiosny, w kategorii „Programy nauczania”, było dzieło panów
      R .Szuchty i P. Trojańskiego – „Holocaust. Program nauczania o historii i
      zagładzie Żydów”. Znalazłem w nim sporo zadziwiających stwierdzeń; najciekawszy
      wydał mi się passus o rozmiarach hitlerowskiego ludobójstwa. Autorzy,
      uwypuklając śmierć „około 6 milionów” Żydów, napisali bowiem: „Oprócz Żydów
      eksterminacji poddano także ponad sto tysięcy Romów. Kolejnymi ofiarami
      hitlerowskiego ludobójstwa byli Polacy, radzieccy jeńcy wojenni i tysiące
      innych ludzi(...)”.

      Nie wiem, czy Czcigodni Autorzy nie radzą sobie z polszczyzną, czy też
      zdradzają może ambicję napisania zupełnie nowej wersji dziejów, dość, że każdy
      czytelnik zrozumie ich wywód następująco: polskich (oraz radzieckich i innych)
      ofiar niemieckich rzezi musiało być mniej niż sto tysięcy! Miałem do
      tego „Programu” więcej zastrzeżeń – przemilczenia spraw niewygodnych dla strony
      żydowskiej, trącące z lekka rasizmem stwierdzenia o „wyjątkowości” zbrodni
      popełnianych na Żydach, podsuwanie uczniom (poprzez odpowiednio sformułowane
      pytania) „jedynie słusznych” odpowiedzi, itd. Nie dziwiłem się wcale, gdy media
      wysławiały ów „Program” z uporem godnym lepszej sprawy. Poczułem jednak wstyd,
      słysząc słowa aprobaty dla tego dzieła ze strony Ministerstwa Edukacji
      Narodowej, które dopuściło holocaustowy „Program” do użytku szkolnego (by
      nauczyciele, a przynajmniej ci - po staremu – „zdyscyplinowani”, wkładali jego
      treści do dziecięcych głów).

      ***

      Już podczas tegorocznych egzaminów dojrzałości, gdzieniegdzie, padały pytania w
      rodzaju: „Wskaż przykłady antysemityzmu w dziełach literatury polskiej”. Na
      wszelki wypadek, na użytek przyszłych maturzystów, przypomnę garść słynnych
      Polaków, którym zarzucano, z różnych powodów, zbrodnię antysemityzmu (co wcale
      nie znaczy, że owej zbrodni byli winni). Z uwagi na tzw. ”międzyprzedmiotową
      ścieżkę edukacyjną” nie ograniczę się do samych tylko twórców literatury
      (autorzy wspomnianego na wstępie „Programu nauczania” postulują wszak
      przekazywanie wiedzy o holokauście na lekcjach: historii, języka polskiego,
      religii, etyki, wiedzy o społeczeństwie, edukacji filozoficznej, edukacji
      regionalnej, edukacji europejskiej, kultury polskiej na tle tradycji
      śródziemnomorskiej oraz na godzinach z wychowawcą....).

      ***

      Młody Polak, który zada sobie trud przewertowania opracowań i gazet z ostatnich
      kilkudziesięciu lat, odkryje (z uzasadnionym zdziwieniem), że o antyżydowskie
      fobie posądzano najwybitniejszych naszych twórców, luminarzy kultury i nauki.
      Ambitny, „politycznie poprawny” maturzysta, z pewnością nie omieszka
      zadenuncjować, jako krwiożerczego antysemitę, samego Adama Mickiewicza;
      wprawdzie w epopei „Pan Tadeusz” cymbalista Jankiel to ”Żyd, ale Polak dobry”,
      jednak już Zosia krzyczy „jak dziecko od Żydów kłute igiełkami”. Motyw
      rytualnych mordów żydowskich pojawia się też w „Nie – Boskiej komedii” Zygmunta
      Krasińskiego. Henryk Rzewuski w „Listopadzie” i Józef Ignacy Kraszewski
      w „Parze czerwonej” z entuzjazmem opisali wieszanie Żydów, rosyjskich szpiegów.
      Antysemityzmu dopatrywano się w dziełach Cypriana Kamila Norwida i Bolesława
      Prusa, Stefana Żeromskiego i Władysława Reymonta. Rzekomą niechęć do
      starozakonnych u Marii Rodziewiczówny (w powieściach „Czarny bóg” i „Straszny
      dziadunio”) zdemaskował nie byle kto, bo sam Czesław Miłosz. Aleksander
      Świętochowski protestował wprawdzie przeciw pogromom Izraelitów w Rosji w 1905
      roku, a Zofia Kossak-Szczucka za okupacji pomagała niedoszłym ofiarom
      holocaustu – ale obojgu niewiele to pomogło; „oświeceni” i tak zaliczyli ich do
      żydożerców. Oberwało się też Marii Dąbrowskiej i Stefanowi Kisielewskiemu.

      ***

      Cofając się nieco w czasie, pośród rzekomych rasistów z Lechistanu odkryjemy:
      Pawła Włodkowica, Jana Ostroroga, Piotra Skargę, Mikołaja Reja, Stanisława
      Konarskiego, Hugona Kołłątaja, Stanisława Staszica, Juliana Ursyna Niemcewicza,
      Maurycego Mochnackiego... Zwraca tu uwagę silna reprezentacja duchowieństwa
      Kościoła rzymskokatolickiego. Dorzućmy więc zaraz do tego towarzystwa,
      szkalowanych za rzekomy antysemityzm: prymasa Augusta Hlonda, prymasa Stefana
      Wyszyńskiego, prymasa Józefa Glempa oraz samego papieża Jana Pawła II, a także
      świętego Maksymiliana Marię Kolbego.

      (Maturzysta o postępowych, europejskich poglądach, przypomni tu z aprobatą
      wizytę prymasa Glempa w Nowym Jorku, gdzie „starsi bracia” przywitali polskiego
      interrexa hasłami w rodzaju – cytuję za „Gazetą Wyborczą” – „Ty hitlerowski
      katolicki sku..synu!”. Maturzysta o mniejszym współczynniku tolerancji zapyta
      pewnie – naiwny! – dlaczego to panowie Kwaśniewski, Geremek, Bartoszewski oraz
      im podobni, dlaczego nie zażądali wtedy, w imieniu Polaków, publicznych
      przeprosin...?)

      ***

      Żydożerstwo imputowano również polskim wodzom i politykom: Stefanowi
      Czarnieckiemu, Romanowi Dmowskiemu, Józefowi Piłsudskiemu, Ignacemu
      Paderewskiemu, Władysławowi Sikorskiemu, Władysławowi Andersowi,
      Stefanowi „Grotowi” Roweckiemu, Tadeuszowi „Borowi” Komorowskiemu...

      ***

      Gorliwy maturzysta błyśnie erudycją, przypominając też sławnych,
      mniemanych „antysemitów” z zagranicy: Bułhakowa, Chaucera, Chestertona,
      Cycerona, Czechowa, Dafoe’a, Degasa, Dickensa, Diderota, Disneya,
      Dostojewskiego, Dreisera, Edisona, Elliota, Erazma z Rotterdamu, de Gaulle’a,
      Gide’a, Goethego, Gogola, Haidera, Hegla, Herdera, Holbacha, Horacego,
      Juvenalisa, Kanta, Kwintyliana, Lippmana, Liszta, Napoleona I Bonapartego,
      Pasternaka, Pattona, Piusa IX, Piusa XII, Poppera, Pruodhona, Puszkina,
      Renoira, Schoppenhauera, Senekę, Shawa, Sołżenicyna, Strabona, Szekspira,
      Tacyta, Thackeraay’a, Tołstoja, Toynbee’ego, Turgieniewa, Wagnera, Waldheima,
      Wellsa, Woltera... Tak, to nie żart, wszystkie wymienione osoby otrzymały
      kiedyś, zaocznie, ksywkę „antysemity”...

      ***

      Uczeń obdarzony zamiłowaniem do ryzyka, zdemaskuje jeszcze „antysemitów”...
      żydowskiego pochodzenia – Hannę Arendt (za „Eichmanna w Jerozolimie”),
      Antoniego Słonimskiego (za „nadwrażliwość Żydów”), Juliana Tuwima (za „srulków
      bankowych”), Mariana Hemara (za kpiny ze Słonimskiego, że się „obrzezał na
      komunizm”).

      Nie wydaje mi się jednak, aby programy szkolne wymagały pamięci o prawdziwych
      żydożercach: Marcinie Lutrze (wszak zasłużony destruktor Kościoła), Karolu
      Marksie (połowa polskojęzycznych elit politycznych modliła się do niego...),
      Henry’m Fordzie (należał do masonerii, zatem to „humanista” niejako z
      definicji...), Giordanie Brunie (bo ośmieszyłoby to Czesława Miłosza, który w
      wierszu „Campo di Fiori” porównał kaźń Bruna do ... zagłady warszawskiego
      getta!)...

      ***

      Zakończę tym, od czego winieniem był zacząć – definicją zagadnienia. Jeszcze
      bowiem jakiś nierozgarnięty uczeń pocznie wyszukiwać w literaturze przykładów
      niechęci wobec Arabów (stanowiących wszak ogromną większość Semitów).
      Niezrównany ojciec Józef M
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:49


      „Był to człowiek tak nieszczęśliwy, iż znajomi zaczęli go podejrzewać, że jest
      Polakiem.”

      Henri de Rochefort



      W południe 8 kwietnia 1861 roku, przed figurą Matki Boskiej na placu Zamkowym w
      Warszawie, jął gromadzić się gęsty tłum. Zebrani intonowali pieśni patriotyczne
      i religijne. Kolejna narodowa manifestacja udowadniała rosyjskiemu zaborcy
      sprzeciw Polaków, ich nie pogodzenie się z utratą niepodległości.

      Demonstranci zdawali sobie sprawę z ryzyka. Od rana urzędowe afisze groziły
      użyciem broni wobec „nielegalnych zbiegowisk”. Kilka tygodni wcześniej, 27
      lutego, na tymże placu Zamkowym, od kul żołnierzy Regimentu Niżowskiego padło
      pięciu zabitych manifestantów. Jeden z naocznych świadków masakry pisał: - O,
      wtedy widziałem na własne oczy, jak ci bezbronni, ci mordowani, kul
      moskiewskich się nie przestraszyli; zbiegły się gromady, rozjątrzone,
      rozżalone: we krwi palce maczali, krwawym znakiem krzyża świętego znaczyli
      czoła i ramiona, gołymi pięściami wygrażali Moskalom i wśród ich szeregów
      zdumionych nieśli w górę ofiary i szli z nimi na skargę do braci...

      Wypadki lutowe były wstępem do jeszcze większej tragedii. 8 kwietnia 1861 r.
      zaborcza władza uderzyła z całą siłą.

      ***

      Manifestanci, których liczba wzrastała z godziny na godzinę, uformowali potężny
      pochód. Na jego czele szedł, z krzyżem w ręku, słuchacz Szkoły Sztuk Pięknych
      Karol Nowakowski. Z tysięcy piersi uderzył w niebo hymn „Święty Boże, Święty
      Mocny”.

      I wtedy na demonstrantów runęła szarża kozaków i żandarmerii; posypały się razy
      nahajek. Zaraz potem rosyjska piechota otworzyła ogień; od pierwszej salwy,
      oddanej w zbity tłum, padło kilkudziesięciu zabitych i rannych. Bez rezultatu -
      wielu manifestantów dalej nieulękle maszerowało wprost na wojskowe kordony;
      inni, padłszy na kolana, trwali we wspólnej modlitwie i patriotycznym śpiewie;
      byli i tacy, co zza wzniesionych naprędce barykad zasypywali żołnierzy gradem
      kamieni. Moskale ostrzeliwali plac Zamkowy przez ponad godzinę.

      ***

      Nikt nie uwierzył potem w oficjalne komunikaty o śmierci dziesięciu
      uczestników manifestacji. Polscy konspiratorzy ustalili nazwiska
      dziewięćdziesięciu ośmiu poległych. Konsul austriacki donosił z Warszawy o stu
      dziesięciu zabitych; konsul francuski - nawet o dwustu trzynastu.

      Rozlew krwi wywołał ogromne wrażenie w całym Królestwie Polskim,
      przymusowo „zjednoczonym” z carską Rosją, jednak ducha oporu nie złamał. Nadal
      organizowano manifestacje patriotyczne. W 1862 r. w Warszawie dokonano
      pierwszych zamachów na przedstawicieli władz okupacyjnych. W styczniu 1863 r. w
      zaborze rosyjskim rozpoczęły się walki partyzanckie, które przeszły do historii
      jako Powstanie Styczniowe. Jak słusznie bowiem zauważył Andrzej Zamoyski, jeden
      z uczestników tamtych wydarzeń, zaraz po kwietniowej masakrze na placu
      Zamkowym: - Krew wzywa krwi, krew utrwala tylko nienawiść.

      ***

      Gdy 8 kwietnia 1861 r. kozacka szarża obaliła prowadzącego manifestację Karola
      Nowakowskiego, niesiony dotąd przez niego krzyż pochwycił młody Żyd Michał
      Landy. Nie wypuścił go już z rąk, trwał z nim wśród grzmotu salw i ciosów
      nahajek, nim wreszcie sam padł, śmiertelnie ugodzony kulą.

      Nie dowiemy się nigdy, czy mieliśmy tu do czynienia z aktem religijnego
      nawrócenia. Z cała pewnością jednak, chrześcijański krzyż stał się dla ginącego
      w jego obronie młodego Żyda - narodowym symbolem polskości.



      • Gość: mike Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.pke.pl 19.05.05, 09:58
        Panie dr.kidler, doctor czy jeszcze jak Pan się nazywasz - może po tych
        przedstawionych faktach zamilkniesz wreszcie !!!
        • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 10:29
          Gość portalu: mike napisał(a):

          > Panie dr.kidler, doctor czy jeszcze jak Pan się nazywasz - może po tych
          > przedstawionych faktach zamilkniesz wreszcie !!!

          Niby dlaczego, panie mike, sanitariuszu, dr.killer czy jak sie tam Panu jest,
          ja mam zamilknac?

          Lepiej niech to zrobi ten facet ktory przedstawil tu "swoje fakty".
          Zmeczyl sie pewno biedaczek, ale nie zaluje go, bo przypuszczam ze mu za to
          zaplacili.
          Nikt normalny by takiego kitu za darmo nie wstawial.
          • Gość: mike Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.pke.pl 19.05.05, 11:18
            kit to Pan wstawiasz i to napewno nie za darmo
            • Gość: dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.demo.pl 19.05.05, 11:37
              > kit to Pan wstawiasz i to napewno nie za darmo

              "napewno" to po soviecku ?
              • Gość: (++) Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 12:01
                choc bywaja czasem zbyt agresywne, ale zwazywszy ich rzeczowosc, ujda jak dla
                mnie.
                Nie wiem skad na forach GW bierze sie tylu antysemitów i oszolomów z RM?
                Przypuszczam, ze to chyba naprawde cos duchowego...
                • Gość: mike Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.pke.pl 19.05.05, 12:45
                  jak zwykle łatwo nazwać antysemitą i RM bo mówi prawdę ! co ma piernik do
                  wiatraka, czy naprawdę macie monopol na mądrość i jestescie jedynymi którzy
                  mówia prawdę. Co jeszcze musi zaistnieć aby POLACY zmądrzeli i wywalili tych
                  wszystkich rzadzących tym Państwem a mających wspólny mianownik: czosnek,
                  pejsy i dłubanie w nosie !
                  • Gość: aou Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.net.autocom.pl 19.05.05, 13:06
                    Bronię czosnku! B.smaczny,np. w pieczeni cielęcej,wieprzowej i nie tylko!!
                    Ma również działanie zdrowotne. A zatem,proszę, nie wylewajmy dziecka z kąpielą.
                  • dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 15:18
                    Gość portalu: mike napisał(a):

                    > jak zwykle łatwo nazwać antysemitą i RM bo mówi prawdę ! co ma piernik do
                    > wiatraka, czy naprawdę macie monopol na mądrość i jestescie jedynymi którzy
                    > mówia prawdę. Co jeszcze musi zaistnieć aby POLACY zmądrzeli i wywalili tych
                    > wszystkich rzadzących tym Państwem a mających wspólny mianownik: czosnek,
                    > pejsy i dłubanie w nosie !

                    Pokazcie pozytywny program, a nie tylko wywalanie, likwidowanie, rozliczanie.
                    Ludzie doskonale wiedza ze jak wywalicie jedzacych czosnek, to przyjdzie kolej
                    na jedzacych, krupnioki, a potem bialy serek.
                • Gość: Czerwiec 14 Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.iel.waw.pl 19.05.05, 14:08
                  Gość portalu: (++) napisał(a):
                  > Nie wiem skad na forach GW bierze sie tylu antysemitów i oszolomów z RM?

                  A ja nie wiem skąd na forach GW jest tylu semitów i superoszołomów z PZPR?
                  Przecież, wg oficjalnych danych, tych piewszych w Polsce jest tylko niecałe dwa
                  tysiące. Czyżby wszyscy pisywali na forach GW i obrażali się za słowa prawdy o
                  sobie.
                  I w tym miejscu przypomnę "definicję" antysemityzmu według Salonu:
                  "Antysemityzm to postrzeganie Żydów takimi, jakimi są, miast takimi, jakimi
                  chcą być postrzegani."
                  A od siebie chciałem dodać, że jak np. na kolegę pochodzenia żydowskiego
                  powiem, że ma krzywe nogi i robi lewe interesy, to nie znaczy, że jestem
                  antysemitą, tylko po prostu mówię mu prawdę: - bo ma krzywe nogi i robi lewe
                  interesy.

                  > Przypuszczam, ze to chyba naprawde cos duchowego...
                  A ja przypuszczam, że jest chyba jakiś geszeft do zrobienia ...
                  • dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 15:30
                    Ja sie zastanawiam skad na forach GW tyle zwyklych lobuzow udajacych
                    katolikow, ktorym przeszkadzaja juz to semici, juz antysemici, ale wcale nie
                    przeszkadzaja oszusci podszywajacy sie pod innych.
                • dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 15:15
                  Gość portalu: (++) napisał(a):

                  > choc bywaja czasem zbyt agresywne, ale zwazywszy ich rzeczowosc, ujda jak dla
                  > mnie.
                  > Nie wiem skad na forach GW bierze sie tylu antysemitów i oszolomów z RM?
                  > Przypuszczam, ze to chyba naprawde cos duchowego...

                  Nie tyko na forach GW.
                  Wydaje mi sie ze nie jest to przypadek; lecz ze na kazdym dziala jekis ichni
                  spec od socjotechniki. Latwo zauwazyc podobne taktyki postepowania, na przyklad
                  wobec "inaczej myslacych".
                  Byc moze tych specow nie jest az tak duzo - wystarczy robic "sztuczny tlok"
                  pod roznymi nickami.
                  Wyade mi sie ze problem infiltracji i manipulowania roznymi forami jest coraz
                  to bardziej zauwazalny:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=24097280&a=24097280

                  • Gość: Czerwiec 14 Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.chello.pl 19.05.05, 18:06
                    Purysto!

                    Ad rem! Dyskutuj o wątku, a nie pluj na innych Forumowiczów.
                    Poza tym niech Cię prawda tak nie denerwuje. Prawda z reguły bywa bolesna.
                    Pisz "do rzeczy", a nie oceniaj innych. Zawsze chciałeś "argumentów", a tu jak
                    je masz, to są one Ci nie w smak.
                    A myślałem (czytając inne wątki), że już się "naprawiłeś".
                    • dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 19:29
                      Gość portalu: Czerwiec 14 napisał(a):

                      > Purysto!
                      >
                      > Ad rem! Dyskutuj o wątku, a nie pluj na innych Forumowiczów.
                      > Poza tym niech Cię prawda tak nie denerwuje. Prawda z reguły bywa bolesna.
                      > Pisz "do rzeczy", a nie oceniaj innych.

                      Czerwcu 14!!
                      Coz za zalosny typ jestes!.
                      Dawno nie wiedzialem takiej porcji chamstwa i bufonady.
                      Obnazasz coraz mocniej odrazajace strony waszej rydzykowej sekty.
                      W sumie i dobrze ze piszesz taki posty, niech ludzie widza jaki jestes
                      beznadziejnie glupi ( Purysto ! he! he! ) i jaka hipokryzja z was emanuje.
                      • Gość: doctor Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:57
                        ratunku! kidler dostał białej gorączki
                        • dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 23:00
                          Gość portalu: doctor napisał(a):

                          > ratunku! kidler dostał białej gorączki

                          Od razu widac ze jestes ten gowniany oszust, podszywajacy sie pod innych.
                          Wstydzisz sie mowic ze robisz u Rydzyka czy co?
                      • Gość: Czerwiec 14 Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.iel.waw.pl 20.05.05, 10:38
                        dr.kidler napisał:
                        > Coz za zalosny typ jestes!.
                        > Dawno nie wiedzialem takiej porcji chamstwa i bufonady.

                        kidlerze, doctorze, Purysto, czy jak Ci tam jeszcze!
                        Odpowiem Ci jeszcze raz, tym razem Twoim językiem:
                        Gorszego CHAMA, BUFONA (najprawdopodobniej czerwonego), trzęsącego portkami
                        pełnymi gó*na tak, jak i Twoja łepetyna, ZAROZUMIALCA (co to wszystkie rozumy
                        pozjadał, tylko ...), absolutnie nie umiejącego dyskutować na tematy, z którymi
                        się możesz nie zgadzać (jedyną formą Twojej dyskusji jest opluwanie tych, z
                        którymi się nie zgadzasz, a często, gęsto i tych, z którymi masz podobne
                        poglądy) itp. itd., to na tym Forum nie ma.
                        Już Ci kiedyś radziłem - zacznij się leczyć! Wtedy mówiłem o leczeniu Twojej
                        dyslekcji, a teraz radzę pierwsze kroki skierować do psychiatry, albo
                        do "Młodej Lekarki", która po daniu Ci narkozy młotkiem, wstrzyknie Ci tą część
                        inteligencji i kultury osobistej, której kiedyś (najprawdopodobniej za
                        komunistów i za ich radą) się pozbyłeś, albo usunie Ci te pozostałe 2%
                        inteligencji, którą wówczas zachowałeś po to, aby umieć cokolwiek odcyfrować
                        (przecztać już nie) i co nieco napisać, posługując się ograniczonym zasobem
                        słów, jaki przy tych 2% pozostał w Twojej łepetynie (stąd te tylko opluwanie).
                        Jak się wyleczysz metodą "dostrzyknięcia", to wracaj. A jak zastosujesz tą
                        drugą metodę, to nareszcie na Forum będzie można normalnie podyskutować, bo Ty
                        wtedy już nawet nie będziesz wiedział, co to jest Forum.
                        Życzę powodzenia, niezależnie od metody leczenia, którą wybierzesz!
                        • dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 20.05.05, 11:02
                          Gość portalu: Czerwiec 14 napisał(a):

                          > dr.kidler napisał:
                          > > Coz za zalosny typ jestes!.
                          > > Dawno nie wiedzialem takiej porcji chamstwa i bufonady.
                          >
                          > kidlerze, doctorze, Purysto, czy jak Ci tam jeszcze!
                          > Odpowiem Ci jeszcze raz, tym razem Twoim językiem:
                          > Gorszego CHAMA, BUFONA (najprawdopodobniej czerwonego), trzęsącego portkami
                          > pełnymi gó*na tak, jak i Twoja łepetyna, ZAROZUMIALCA (co to wszystkie rozumy
                          > pozjadał, tylko ...), absolutnie nie umiejącego dyskutować na tematy, z
                          którymi
                          >
                          > się możesz nie zgadzać (jedyną formą Twojej dyskusji jest opluwanie tych, z
                          > którymi się nie zgadzasz, a często, gęsto i tych, z którymi masz podobne
                          > poglądy) itp. itd., to na tym Forum nie ma.
                          > Już Ci kiedyś radziłem - zacznij się leczyć! Wtedy mówiłem o leczeniu Twojej
                          > dyslekcji, a teraz radzę pierwsze kroki skierować do psychiatry, albo
                          > do "Młodej Lekarki", która po daniu Ci narkozy młotkiem, wstrzyknie Ci tą
                          część
                          >
                          > inteligencji i kultury osobistej, której kiedyś (najprawdopodobniej za
                          > komunistów i za ich radą) się pozbyłeś, albo usunie Ci te pozostałe 2%
                          > inteligencji, którą wówczas zachowałeś po to, aby umieć cokolwiek odcyfrować
                          > (przecztać już nie) i co nieco napisać, posługując się ograniczonym zasobem
                          > słów, jaki przy tych 2% pozostał w Twojej łepetynie (stąd te tylko opluwanie).
                          > Jak się wyleczysz metodą "dostrzyknięcia", to wracaj. A jak zastosujesz tą
                          > drugą metodę, to nareszcie na Forum będzie można normalnie podyskutować, bo
                          Ty
                          > wtedy już nawet nie będziesz wiedział, co to jest Forum.
                          > Życzę powodzenia, niezależnie od metody leczenia, którą wybierzesz!

                          Ty Czerwiec 14, i kilkanscie innych nickow, jestes jeszcze wiekszym idiota niz
                          z poczatku sie wydawalo.
                          W kazdym swoim poscie pouczasz, krytykujesz, dajesz mi rady, tylko jak sam
                          widzisz je twoje rady, i twoje epitety mam gleboko w ...
                          Bo one sa gowno warte Czerwiec 14, i sam o tym dobrze wiesz.
                          Bo gdyby byly dobre, to bys sie do nich stosowal, ale tego nie robisz, i jak
                          kazdy hipokryyta obrzucasz chamskimi obelgami innych.
                          Pokretne - pseudokaticko-rydzykowe zachowanie.!

                          Daj sobie wiec luz chamski cieciu i przestan wysylac te idiotyzmy, bo efekt
                          jest odwrotny od zamierzonego.
                          - Jezeli nie bedziesz sie do mnie odzywal na TOK-FM, to bedzie mniej chamstwa,
                          do czego podobno zmierzasz.
                          Zauwaz, ze to nie ja piesze do ciebie twoim jezykiem, tylko ty do mnie moim.
                          (jakoby, a w rzeczywistosci jezykiem refleksji, falangi i innych twoich
                          kolesiow oszustow, falszerzy i podszywaczy pod cudze nicki ).

                          Wiec powtarzam - miej twoich postow = mniej chamstwa na TOK-FM.
                          - Zobaczymy czy jestes za ograniczeniem chamstawa, czy tylko udajesz.


                          • Gość: mike Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.pke.pl 20.05.05, 11:07
                            dr.kidler zamilknij wreszczie kretynie!!!
                            • dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 20.05.05, 11:14
                              Gość portalu: mike napisał(a):

                              > dr.kidler zamilknij wreszczie kretynie!!!

                              - Widzisz drogi mike - nie moge spelnic Twojej prosby, bo najwyrazniej nie jest
                              skierowana do mnie.
                              Kretynem na tym forum jest Czerwiec 14.

                              A swoja droga, jak tylko znow pojawiliscie sie na Forum, ilosc chamstwa i
                              epitetow wzrsla kilkadziesiat razy!
                              Symptomatyczne.
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 16:56
      ANTYGOIZM

      l. Bezustannie słyszymy o antysemityzmie, względnie antyjudaizmie, a prawie
      nigdy nie spotykamy się z wyrazem antygoizmu. A jednak antygoizm istnieje i
      posiada tę przewagę nad antyjudaizmem, że o ile ten wynika tylko w
      sporadycznych wypadkach i przycicha, gdy ustają przyczyny tamten istnieje
      zawsze. Antygoizm jest źródłem antyjudaizmu. Gdyby go nie było, nie byłby znany
      antyjudaizm. Antygoizm wyprowadza nazwę od wyrazu "goj". W języku hebrajskim
      goj oznacza każdego obcego to znaczy, kto nie jest żydem. W języku Talmudu
      zyskał wyraz "goj" znaczenie specyficzne i służy on przede wszystkim do
      oznaczenia chrześcijanina. Goj to samo co niewierny, poganin, bałwochwalca.
      Przywiązano do tego wyrazu znaczenie obelżywe. Żydzi zawsze nazywają
      chrześcijan gojami (liczba mnoga gojim). Jest to niejako urzędowa nazwa
      chrześcijan w języku żydowskim. W stosunku do żydów (według ich tłumaczenia)
      gejowie znajdują się na przeciwległym biegunie. Są niejako dwa społeczeństwa na
      świecie: żydowskie i gojowskie. Żydzi są narodem wybranym, uprzywilejowanym,
      przeznaczonym do panowania nad światem. Jeżeli tej ostatniej roli dzisiaj żydzi
      nie spełniają, to tylko dlatego, że goje wdarli się na ich stanowiska,
      przywłaszczyli sobie władzę i odsuwają żydów od roli ich przeznaczenia. Należy
      więc z nimi walczyć wszelkimi rozporządzalnymi środkami. Goizm, według
      tłumaczenia rabinów, spóźnił przyjście Mesjasza... A rozpanowawszy się na
      ziemi, uniemożliwia jego zjawienie się. Z tego znowu wynika potrzeba walki z
      goizmem, czyli podtrzymywania stałego antygoizmu. Źródło judaizmu, a
      jednocześnie i antygoizmu - Talmud powstał w szczególnych okolicznościach. Oto
      zaraz po największej klęsce, jaka w biegu dziejów spotkała żydostwo, tj. po
      wyrzuceniu z Palestyny przez Hadrjana cesarza około roku 135 po Chrystusie i
      rozproszeniu po świecie, żydzi uważali to wyrzucenie jako karę za powstanie w
      ich własnym środowisku chrześcijaństwa. Będąc następnie rozproszonymi wśród
      obcych narodów, mogli łatwo zapomnieć o religijnej i plemiennej spójni i
      połączyć się z obcymi. Aby temu zapobiec, duchowi przewodnicy ludu rozpoczęli
      ogromną pracę, a mianowicie tworzenie prawodawstwa, któreby mogło obejmować
      wszystkie dziedziny życia. Prawodawstwo to oparto na udzielonym rzekomo
      Mojżeszowi specjalnym objawieniu na górze Synaj. Mojżesz mniej ważną część
      objawienia podał na piśmie, a daleko ważniejszą kazał z polecenia Bożego
      przechowywać w ustnym podaniu, w gronie ludzi specjalnie do tego zaszczytu
      powoływanych. Dopiero obecnie nadszedł czas, gdy żydzi znaleźli się w zupełnym
      rozproszeniu i zbliżyło się niebezpieczeństwo rozbicia jedności, spisania tych
      wszystkich trzymanych w tajemnicy objawień i uczynienia z nich podstawy do
      wychowania społeczeństwa oraz utrzymania jedności. Oto jest podłoże, z którego
      wyrasta świętość Talmudu.

      2. Talmud powstawał w chwili największych antagonizmów żywionych w stosunku do
      ludności chrześcijańskiej, musiała przeto odbić się w nim nienawiść, którą
      wzięło żydostwo za dewizę swego postępowania. Przytoczymy choć kilka
      przykładów, które wykażą, gdzie się znajduje źródło antagonizmu. "Żyd może
      skrzywdzić goja, może go oszukać na rachunku, byleby tylko nie byt
      spostrzeżony, bo w przeciwnym razie Imię Boże byłoby znieważone" Schulchan
      Aruch, Choszen Hamiszpat 348. "Gdy goj pożyczył żydowi pewną sumę pieniędzy bez
      dowodu zobowiązującego do oddania, żyd jest wolny od zwracania długu". Szulchan
      Aruch, Choszen Hamiszpat 283-1. "W domu goja wyglądają wszyscy jak stado
      bydła". Tosefta, Erubin, VIII. l. W modlitwie, odmawianej w wigilię paschy,
      znajdujemy taką prośbę: "Błagamy Cię, o Boże, dotknij swoim przekleństwem
      narody, które nie wierzą w Ciebie i nie wzywają Twojego imienia. Niechaj
      wyjdzie Twoje przekleństwo i niechaj ich dotknie. Doświadcz ich swoim
      przekleństwem i rozbij ich na szczątki. Zagródź, o Boże, wszelkiemu dobru do
      nich drogę. Doświadcz od razu wszystkich niewierzących. Zniszcz w tej chwili
      wszystkich wrogów Twego narodu. Zniszcz do korzenia, rozprósz i rozgrom narody
      bez wartości. Zniszcz ich. Zniszcz bezpośrednio w tej chwili". J. Pranajtis,
      Christianus in Talmude Judaeorum. Cytata zapożyczona z Synagoga Judaica, p.
      212. "Gdy się widzi domy zamieszkane przez gojów, mówi się: 'Bóg zniszczy domy
      pysznych'. A gdy się widzi zniszczone, mówi się 'bo Pan Bóg zemsty objawił
      siebie'", Talmud babiloński. Berachot, 58,6. Nie będziemy przytaczali więcej
      przykładów; i te świadczą wymownie o duchu, jakim przepojony jest Talmud. Nic
      dziwnego, że żydzi, wprowadzając w życie zasady Talmudu, odnosili się wrogo
      względem chrześcijaństwa. Wystarczy przeczytać historię żydów Graetza, autora
      żyda i tak bardzo oddanego żydostwu, aby się przekonać, że wszystkie wrogie
      wystąpienia chrześcijan przeciwko żydostwu miały za przyczynę uprawianym bez
      przerwy antygoizm. Dzieje rozproszenia żydów są nieprzerwanym łańcuchem walk z
      chrześcijaństwem.

      3. Skutki antygoizmu objawiały się w wrogich wystąpieniach narodów
      chrześcijańskich i w usuwaniu żydów ze zajmowanych placówek. Historia ciągle
      się powtarzała, a jednak nie następowała zmiana na lepsze, ponieważ nie
      zmieniała się dusza żydowska, czerpiąc zawsze jedno i to samo natchnienie z
      judaizmu. Dzisiaj stajemy w obliczu niebezpieczeństwa żydowskiego. Widzi je nie
      tylko Polska, ale wszystkie narody, wśród których żydzi posiadają pewne wpływy
      w dziedzinie stosunków politycznych i ekonomicznych. Żydzi w swej walce
      zaczepnej posunęli się tak daleko, że nie ma widoków, aby konflikty uległy
      złagodzeniu. Zbierają się ciężkie chmury, które mogą sprowadzić wielką burzę.
      Żydostwo znajduje się dzisiaj u szczytu potęgi, to też walka ze światem
      chrześcijańskim nigdy nie była prowadzona w tak otwarte karty, jak w dobie
      obecnej. Rozpoczął się już systematyczny podbój świata przez żydów. Rosja padła
      pierwsza pod ciosem, wymierzonym jej przez żydostwo. Losy jej miały podzielić
      Węgry i Bawaria. Zdrowy duch chrześcijański odsunął w tych krajach katastrofę,
      ale nie zażegnał grożącego niebezpieczeństwa. Walka idzie dalej i trzeba
      wielkiego wysiłku woli, aby nie upaść wobec wrogich wystąpień zorganizowanego
      żydostwa. Obecnie największe ataki skierowane są przeciwko Polsce. Inne są cele
      w obalaniu Polski, aniżeli te jakimi kierowali się żydzi walcząc przeciwko
      Rosji, czy pod Bela Kuną na Węgrzech. U nas prowadzi się walkę przeciwko
      państwowości w tym celu, aby na jej gruzach założyć państwo żydowskie i
      urzeczywistnić w ten sposób syjonizm herzlowski. Ani Rosja ani Węgrzy nie
      nadawały się w tej mierze co Polska na założenie żydowskiego państwa. Walka
      przeciwko tamtym państwom jest pośrednim etapem, zbliżającym wojujące Żydostwo
      do wytkniętego na kongresach syjonistycznych celu. Walka przeciwko Polsce ma za
      zadanie wprowadzić bezpośrednio w czyn plany współczesnego syjonizmu. Poza
      Polską, Niemcami i wzmiankowanymi wyżej państwami, kwestia żydowska wysuwa się
      na czoło zagadnień w Stanach Zjednoczonych. Żydzi osiągnęli tam tak wielkie
      wpływy na bieg życia politycznego, że społeczeństwo chrześcijańskie zaczyna z
      przerażeniem patrzeć do czego prowadzą rządy żydowskie. Wystarczy nadmienić, że
      w okresie wojny naczelnym komisarzem wojennym z nieograniczoną władzą na życie
      ekonomiczne kraju, był żyd, Baruch. Sędzią najwyższym, jak wiadomo jest to
      pierwsze stanowisko po prezydencie, jest żyd Brandeis. W okresie zawierania
      traktatu wersalskiego żydzi wprost dyktowali warunki Wilsonowi. Gdy sprawa
      Górnego Śląska i Gdańska przyjęła bardzo korzystny obrót dla Polski, bankier
      nowojorski, Jakub Schiff, nie wahał się telegrafować do Wilsona, przebywającego
      w Paryżu, że nie można dopuścić, aby Gdańsk i Śląsk przypadły Polsce .
      Antygoizm w Ameryce posunął się tak daleko, że dziennikom zabrania się nawet w
      ogłoszeniach płatnych używać określenia "chrześcijański" Dzisiaj spostrzegamy w
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 16:57
      Dzisiaj spostrzegamy w Ameryce wielki odruch ludności chrześcijańskiej. Nie
      ulega wątpliwości, że w zbliżających się wyborach nowego prezydenta będzie
      wprowadzone hasło walki z wpływami żydowskimi, czyli wystąpi na widownię
      antyjudaizm w takiej sile, w jakiej jeszcze nigdy w Ameryce nie istniał. Naszym
      szczęściem i naszą wygraną jest to, że w dobie, gdy nam wypadło staczać
      największe boje z żydostwem międzynarodowym o całość Ojczyzny, na całym świecie
      wzrasta i utrwala się antyjudaizm. Kwestia żydowska przekracza granice
      poszczególnych państw i staje się międzynarodową. Nasz głos zyska głębsze
      zrozumienie i ułatwi nam walkę nad odzyskaniem placówek, któreśmy na rzecz
      żydów utracili. Fale antyjudaizmu idą i zdaje się, że w wieku 20-tym zapiszą
      się niezatartymi śladami na polu odżydzenia krajów i narodów chrześcijańskich
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 17:02
      Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, każdy Naród zrujnuje i doprowadzi do
      upadku. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie
      odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, ze jest to
      jego podstawowa i nienaruszalna powinność.
      William Lyon Mackenzie King (1935) – kanadyjski premier.



      John Fitzgerald Kennedy był najmłodszym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Był
      także najmłodszym z nich wszystkich, kiedy umierał.

      Urodził się w Brookline, Massachusetts, 9 maja 1917 roku w zamożnej rodzinie. W
      1940 r. ukończył studia na prestiżowym Uniwersytecie w Harvard i od razu
      zaciągnął się do marynarki wojennej. W 1943 roku, łódź patrolowo – torpedowa
      (PT-109), którą dowodził, została staranowana przez japoński niszczyciel.
      Pomimo ciężkich ran, Kennedy do końca komenderował rozbitkami aż do czasu,
      kiedy zostali uratowani przez okręt Stanów Zjednoczonych.

      Po powrocie z wojny, z ramienia partii Demokratów, rozpoczął karierę jako
      zawodowy polityk. W 1961 roku, po publicznych debatach z Richardem Nixonem,
      które śledziła cała Ameryka, został wybrany trzydziestym piątym prezydentem
      Stanów Zjednoczonych. To właśnie z jego inauguracyjnego przemówienia pochodzą
      słynne już słowa: „Nie pytaj, co kraj może dla ciebie zrobić. Pytaj, co Ty
      możesz zrobić dla kraju”.

      Wkrótce po objęciu urzędu, Kennedy został zmuszony do podejmowania trudnych
      decyzji, od których zależał nie tylko los Stanów Zjednoczonych ale także i los
      całego świata. 13 sierpnia 1961 roku Sowieci ukończyli budowę muru
      berlińskiego. W odpowiedzi, prezydent Kennedy podwoił amerykański garnizon w
      Berlinie Zachodnim oraz zapowiedział znaczne powiększenie budżetu obronnego
      Stanów Zjednoczonych. To, jak się wydaje, do pewnego stopnia złagodziło
      sowiecki despotyzm w rejonie Europy Środkowej. Niemniej nie trwało długo, kiedy
      Moskwie zachciało się nowych awantur, tym razem w postaci szmuglowania na Kubę
      rakiet nuklearnych średniego zasięgu. W październiku 1962 roku cały świat
      wstrzymał oddech, kiedy z Białego Domu w Waszyngtonie wyszło
      ultimatum: „radzieckie okręty zawrócą z powrotem do ZSRR albo lotnictwo bojowe
      Stanów Zjednoczonych je zatopi”. Po pełnych napięcia kilkunastu godzinach,
      Moskwa zdecydowała zastosować się do rady prezydenta USA i zawróciła transport
      broni nuklearnej, w związku z czym cały świat znowu odetchnął z ulgą. Tyle
      tylko, że jak pamiętam, potem przez kilka lat jedliśmy sól z wielkiego worka,
      który mama kupiła na wypadek wojny.

      Natomiast wracając do głównego tematu dzisiejszego felietonu, to w listopadzie
      1963 roku J. F. Kennedy odwiedził Dallas, w Teksasie, w ramach nadchodzących
      wyborów prezydenckich, które miały odbyć się następnego roku. Około 12:30, na
      placu Dealey został śmiertelnie postrzelony. Zmarł 24 minuty później. Sylwetka
      prezydenta nie byłaby pełna, gdyby nie wspomnieć o książce, którą napisał w
      1957 roku: „Postacie odwagi” (Profiles in Courage) W tej pozycji, J. F. Kennedy
      opisuje dzieje ośmiu senatorów amerykańskich, którzy w imię prawdy i
      sprawiedliwości ryzykowali nie tylko swe kariery ale także i same egzystencje.

      Wszystkie te dane są powszechnie znane, jako, że pisano na ten temat wiele a
      dyskutowano w niemalże każdym kraju na kuli ziemskiej nawet więcej. Natomiast
      mniej znanym wydarzeniem z życia i działalności byłego prezydenta Stanów
      Zjednoczonych był fakt podpisania przez niego 4 lipca 1963 roku „Specjalnego
      rozporządzenia” (Executive Order) numer 11110.

      Treścią i zamiarem tego zarządzenia było przywrócenie prawa do emisji dolara
      amerykańskiego dla rządu Stanów Zjednoczonych. Jak zapewne PT. szanowni
      czytelnicy „Akcentu Polskiego” wiedzą (pisałem o tym w felietonie „Globalny
      Pacht”) pieniądze w USA są drukowane przez prywatną organizację, znaną pod
      nazwą „Federalny Bank Rezerw”. Jakie to ma czy też może jeszcze mieć
      konsekwencje dla całego amerykańskiego społeczeństwa – nie muszę chyba
      przypominać. Wystarczy tylko pomyśleć, że na przykład pieniądze potrzebne do
      kolejnej agresji międzynarodowej trzeba pożyczać od prywatnych właścicieli
      mennicy. Stąd zresztą tyle tych agresji, szczególnie w ostatnim stuleciu, wszak
      za każdą z nich stały w cieniu finansowe korporacje, wyławiające z rzeki krwi i
      łez tryliony dolarów, funtów, franków i dziesiątki innych walut. Natomiast
      rozporządzenie 11110 z dnia na dzień odbierało prawo do emisji pieniędzy przez
      prywatną organizację i, zgodnie zresztą z konstytucją Stanów Zjednoczonych”,
      przekazywało to prawo rządowi. Od tej pory dolar amerykański miał być oparty na
      srebrze i wolny od długu – to znaczy, że każdy cent miał mieć pokrycie w tym
      metalu, którego zasoby znajdowały się w skarbcu USA. (Dolary Federalnego Banku
      nie maja w ogóle pokrycia) W rezultacie, ponad 4 miliardy dolarów zostało
      wprowadzonych w obieg, w dwu i pięciodolarowych banknotach. Bilety dziesięcio –
      i dwudziestodolarowe były już wydrukowane ale nigdy nie weszły w obieg – śmierć
      dosięgła prezydenta J. F. Kennedy wcześniej.

      Porównując banknoty z napisem „Federal Reseve Note” oraz „United States Note”
      na pierwszy rzut oka nie widać większych różnic. Tyle tylko, że Federalne
      banknoty mają zieloną pieczęć i numer seryjny a te wydane przez rząd Stanów
      Zjednoczonych – czerwone.

      Momentalnie, po śmierci prezydenta, nowe banknoty zaczęto wycofywać z obiegu i
      dziś mają je już tylko kolekcjonerzy.

      Tak więc istotą rozporządzenia 11110 było zatrzymanie gwałtownie narastającego
      długu narodowego Stanów Zjednoczonych. Rzecz w tym, że Federalny Bank Rezerw
      jest w stanie wydrukować każdą ilość pieniędzy bowiem cały koszt
      przedsięwzięcia to papier i farba drukarska. Niemniej, na przykład na potrzeby
      wojny z Irakiem, pieniądze te są pożyczane rządowi Stanów Zjednoczonych na
      odpowiedni procent. I właśnie spłaty tych procentów osiągnęły obecnie tryliony
      dolarów. Ponoć nikt już nie wie, ile tak naprawdę Ameryka jest winna Bankowi
      Federalnemu bowiem nikt nie ma odwagi pytać. Mowa jest o trylionach dolarów i
      miliardach dziennych spłat, które są tylko procentami od procentów. Doszło już
      bowiem do tego, że Ameryka zaciąga pożyczki żeby spłacać odsetki od procentów.
      Tyle tylko, że pożyczki i spłaty wciąż są dokonywane w jednym i tym samym
      miejscu.

      Jeśli dodać do tego, że „główny księgowy” ministerstwa skarbu w 1963 roku
      (comptroller), zresztą osobiście nominowany przez J. F. Kennedy – James J.
      Saxon, prowadził politykę osłabiającą wpływy Banku Federalnego (głównie poprzez
      faworyzowanie banków nie zrzeszonych w FRB) obraz śmierci prezydenta staje się
      coraz bardziej klarowny.

      I ciekawa rzecz, Specjalne Rozporządzenie numer 11110 obowiązuje do dnia
      dzisiejszego. Tyle tylko, że każdy następny prezydent Stanów Zjednoczonych,
      poczynając od Lyndona Johnson, po prostu je ignoruje, i dalej zaciąga pożyczki
      z Banku Federalnego żeby spłacać odsetki. No, ale jak mawiał pewien ojciec,
      kiedy dzieci zanudzały go o kieszonkowe: „pieniądze nie liście i nie chcą
      rosnąć na drzewach”. I dlatego ci obywatele Stanów Zjednoczonych, którym się
      zdaje, że płacąc podatki budują świetlaną przyszłość swego kraju, są w grubym
      błędzie. To znaczy budują świetlaną przyszłość ale na pewno nie swojego kraju.



      • Gość: sic Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.aster.pl 19.05.05, 17:25
        ŚREDNI - wielkie dzięki za udostępnione, fascynujące informacje. Kapelusz z głowy
        równiez dla Forum.
        • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 20:56
          Gość portalu: sic napisał(a):

          > ŚREDNI - wielkie dzięki za udostępnione, fascynujące informacje. Kapelusz z
          gło
          > wy
          > równiez dla Forum.

          Faktycznie - dziwie sie cierpliwosci administratorow tego Forum.
          Te smieci powinny byc umieszczone na forum Radia Maryja.
          Chyba ze Radio TOK-FM robi fuzje z Radiem Maryja :-)
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:21
      prof. Krąpiec 31.05.2000 r.

      Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Drodzy słuchacze Radia Maryja.
      Rozpatrując w Jubileuszowym Roku elementy kultury chrześcijańskiej,
      postrzegamy, że pośród innych nurtów kulturowych, jakimi są ludzkie poznanie
      naukowe i przednaukowe, sztuka w jej rozmaitych odmianach, religia, rolę
      szczególną pełni właśnie ludzka moralność w życiu indywidualnym i zbiorowym.
      Moralność bowiem utożsamia się z ludzkim osobowym działaniem, który zmierza do
      osiągnięcia jakiegoś dobra. Dlatego wezwanie wewnętrzne i zarazem nakaz
      religijny, czyli dobro, czyli miłość Boga i bliźniego w Bogu, radują samego
      człowieka przez spełnianie dobra, które wybieramy w momencie naszej decyzji
      świadomej i dobrowolnej. To my sami stajemy się dobrymi i nasze czyny są dobre
      dla nas i dla drugich. Nadto naświetlając nasze ludzkie działania, związane ze
      spełnieniem dobra przez wymiar ludzkiej etyki, zyskujemy niebagatelne
      potwierdzenie konieczności dobrego działania. Albowiem okazuje się w świetle
      ludzkiej etyki, że tylko przez spełnianie dobra możemy osiągnąć ostatecznie
      Boga i z Nim zjednoczyć się w wieczności, że możemy naśladować Boga w Jego
      przykazaniach i życiu Jezusa Chrystusa, co przynosi i pokój, i spełnienie
      dobra. A nadto, dzięki pomocy Boga i łaski możliwe jest zawsze pełnienie dobra.
      Tylko etyka chrześcijańska daje najgłębsze uzasadnienie dla ogólnoludzkiej
      moralności. Wspólna wszystkim ludziom i każdemu człowiekowi sprawia, że
      człowiek mógł w swym działaniu może realizować rzeczywiste dobro. Rozeznanie,
      co jest dobre dla każdego człowieka, jest dostępne, możliwe, albowiem ludzki
      rozum jest władny osądzić, co jest dobrem rzeczywistym. A nadto w tej ocenie
      pomaga społeczność domowa, rodzinna, Kościół. A już starożytny myśliciel
      grecki - Arystoteles zwrócił uwagę, że tylko człowiek rozumie i może wybrać
      dobro rzeczywiste, w przeciwieństwie do zwierząt, które są determinowane w
      działaniu instynktem, który nie daje samego rozumienia, czym jest dobro. A
      dobro rzeczywiste jawiące się w ludzkim działaniu, jest tym samym, co prawda w
      dziedzinie poznania, tym samym co piękno w dziedzinie sztuki, tym samym co
      świętość w przeżyciach religijnych. Cały więc obszar ludzkiej kultury, która
      pochodzi od człowieka, jest przepojony realnym dobrem, które jest tym samym, co
      prawdą, co pięknem, co świętością, a więc wszystkim, co wytwarza człowiek
      świadomie i dobrowolnie działający w różnych nurtach kultury. Dlatego przez
      dobre działanie na różnych polach kultury człowiek staje się coraz pełniej
      człowiekiem, coraz pełniej stanowi o sobie, a dobre działanie przekłada się na
      rzetelność, prawdę w poznaniu, w nauce i jej popularyzacji, na rzetelność
      prawdy w różnych formach informacji, propagandy. I tutaj dostrzegamy właśnie
      już od jakiegoś dłuższego czasu, od kilku stuleci, zorganizowaną manipulację
      prawdą, a tym samym ostatecznie wrogą człowiekowi deformację samego ludzkiego
      dobra. Zaczęło się to pozornie niewinnie w samej teorii poznania naukowego, gdy
      w XVII wieku pod wpływem filozoficznym poczęto rezygnować w nauce z jej
      dociekania prawdy na rzecz sukcesu, na rzecz pożytku w poznaniu naukowym.
      Prawda ustąpiła miejsca porządkowi i sukcesowi, a więc zamieniono rzeczywiste
      dobro prawdy na dobro użyteczne, które nigdy nie może być dobrem, będącym celem
      ludzkiego działania. To co przynosi korzyść, przynosi tę korzyść ze względu na
      coś innego, a więc ze względu na władzę, na bogactwo, na przyjemność użycia, na
      znaczenie, poczucie siły tej grupy, która decyduje o nauce. Dlatego powoli
      rezygnowano z prawdy w nauce i popularyzacji, a chodzi tu głównie o nauki
      humanistyczne, nauki związane z życiem osobowym człowieka, co dzisiaj
      szczególnie w Polsce odczuwamy. Wyraźne bowiem korzyści płynące z deformacji
      prawdy pociągają wielu. W imię doraźnych korzyści następują manipulacje
      informacji na terenie czasopism, radia, telewizji, współczesnych środków
      masowej informacji, a nawet w wydanej ostatnio przez „Znak” książce o Ojcu
      Świętym. Autor Amerykanin, Weigel nie znający ponoć języka polskiego umieścił o
      Radiu Maryja - sam to słyszał, czy posłuchał od kogoś - kłamliwe i oszczercze
      zarzuty. O tym pisze w „Naszym Dzienniku” z 27/28 maja w felietonie „Okruchy
      kłamstwa” profesor Janusz Kawecki i ujawnia przedziwną manipulację tekstem. A
      wszystkie kłamstwa nie są niewinne, albowiem uderzają w człowieka, w naród,
      pozbawiając go podstaw związania jego życia z rzeczywistością. Tam gdzie
      kłamstwo - a każda manipulacja prawdą jest jakimś kłamstwem - tam jest zerwanie
      więzi z rzeczywistością i źródłem tej rzeczywistości: Bogiem, Twórcą
      rzeczywistości. Nie na darmo mówił Chrystus Pan „Prawda was oswobodzi”, bo
      prawda jest związaniem myśli ludzkiej z rzeczywistością i ostatecznie z Bogiem.
      Dlatego w kulturze uderzenie w prawdę i jej deformacja, a ta deformacja
      dokonuje się dzisiaj lawinowo na różne sposoby, nawet w książkach tak
      potrzebnych, jest uderzeniem w człowieka, w podstawy jego bytowania, jego
      przeznaczenia. Stąd służba prawdzie jest ostatecznie służbą Bogu i człowiekowi.
      Gdy dostrzegamy wielostronne kłamstwa w różnych formach informacji, bądźmy
      czujni, bo tu chodzi o to, by ostatecznie nie tylko nas ogłupić, ale przez
      ogłupienie, będące zideologizowaniem prawdy, zideologizowaniem nauki,
      zideologizowaniem informacji, pozbawić człowieka tego, co jest podstawą i celem
      jego życia. Musimy powrócić do rzetelnej kultury, kultury prawdy, która
      charakteryzuje chrześcijaństwo i w której to kulturze powstał, okrzepł i
      zwyciężył zło nasz polski naród. Dziękuję
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:34
      Polskie piekło to termin podsuwany na tacy umysłowym leniom, albo dziedzicznym
      kretynom, którzy nie rozumieją, że tym, co dzieje się wokół nas, z reguły
      steruje ktoś inny. I że to, co w rezultacie postrzegają i osądzają, wynika w
      znacznej części z socjotechnicznie skrzywionego obrazu prawdziwej
      rzeczywistości. Tacy ludzie nie są w stanie wypracować samodzielnie własnego
      zdania na temat owego dziejstwa w apriorycznie zafałszowanym świecie.
      Wygłoszenie zaś opinii o polskim piekle nobilituje mówcę, automatycznie
      wywyższając go nad naród, który rzekomo to piekło stwarza. Pół, a raczej
      ćwierć, rozumna istota, być może, zawdzięczała niegdyś awans ludowej władzy. W
      okresie jej rządów przeżyła najlepsze lata. Wiedzę nabyła w wieczorowym
      technikum, inteligencję wyszlifowała w pogaduszkach z takimi samymi, jak ona
      idiotami, albo przez oglądanie telewizyjnych zgadywanek. Utwierdza się w
      przekonaniu o swej obywatelskiej wartości, czytując od deski do deski
      niedzielną Gazetę Wyborczą. Polskim piekłem nazywa wszelkie niedostatki:
      bałagan, brak publicznych toalet, brud, bzdurne przepisy i inscenizowane
      zatargi polityków, którzy doskonale dogadują się przy podziale łupów, jakie
      przynosi koryto władzy. - Wybacz jej Panie, bo nie wie, co czyni. Ale polityk
      zaatakowany przez konkurenta, który także twierdzi, że to polskie piekło,
      aferzysta skazany prawomocnym wyrokiem, a także sędzia-łapownik - używają owego
      określenia z premedytacją. To ich szansa na niższy wyrok, na podlizanie się
      zbałamuconej opinii publicznej. Może mocodawcy, którzy to hasło wymyślili będą
      łaskawsi? To tak, jakby mając do wyboru: pozostać niezłomnym czy napluć na
      krzyż - wybrać to ostatnie dla zachowania intratnej posady.

      Bywają także niedokończeni intelektualiści, którzy nie nauczyli się żadnego
      obcego języka. Nie oglądali obrad brytyjskiego parlamentu na kanale BBC, bo nie
      zrozumieliby, co tam się mówi, ale uważają się za speców od parlamentaryzmu.
      Motywowani chamskim sprytem wspinają się po szczeblach życia społecznego.
      Wreszcie dzięki szczurzemu tropizmowi osiągają pozycję, na której jednym z
      benefitów są darmowe wycieczki na tzw. Zachód i do USA. Bez umiejętności
      pogadania na stronie, podpatrują za pośrednictwem tłumacza zdobycze i przejawy
      demokracji. Na podobnej zasadzie zachodnie bałwany prasowe, podlewane okowitą i
      obkładane dziwkami, oglądały dyżurne kołchozy w ZSRR czy PGR w Polsce, a potem
      pisały, że jednak ci poczciwi komuniści starają się, jak mogą, żeby zadowolić
      społeczeństwo. Nasi wycieczkowicze przyjmują, co im się we łby wkłada,
      obserwują z zachwytem podstarzałe ciotki, niechciane dupki oraz grupę
      społecznych opasów z zapałem rozdających ulotki, czy co tam, w kampanii
      wyborczej. Zapamiętują, tak jak chciał ten, co zapraszał, różnorodność form
      współuczestniczenia w życiu obywatelskim i społeczne zaangażowanie. Spotykają
      się z reprezentantami elity kulturalnej, wykład ze ściągawką po polsku,
      oficjalny koktajl, kontakty, obietnice i perspektywy. Żaden z uczestników
      wycieczki nie rozmawia z nikim w tym kraju na własną rękę, bez tłumacza.
      Połykają podawaną papkę informacji – jeszcze łyk za zdrowie starszego brata,
      jedzie, jedzie pociąg... - i tylko czasem poniektóry się nią opluwa, jeżeli
      akurat ma socjalistyczne odchylenie przełyku lub dziedzicznie endecką alergię.
      Jakże by w tych warunkach mogli spostrzec, że na przykład demokracja w USA nie
      polega na szerokim udziale mas społecznych w administrowaniu krajem, tylko
      jest sposobem rządzenia społeczeństwem przez tych, których stać na
      przechwycenie kadencyjnego przedsiębiorstwa politycznego (osobiście lub przez
      wynajętych figurantów) a następnie wykorzystać system prawno-finansowy
      sprzyjający oszukiwaniu szarych Amerykanów, super-efektywnemu manipulowaniu
      ludźmi. Ale niedorobieni intelektualiści pieją z zachwytu.

      - Tam to se ludzie świadomie żyją! A u nas? – Konkludują. - Syf i
      malaria. Polskie dziadostwo (termin wymyślony przez Mrożka po jego powrocie z
      meksykańskiego raju). Nikogo nic nie interesuje. Byle tylko dorwać się do kasy.
      Polak uważa wszystkich za złodziei, a sam kradnie, jak tylko ma okazję. Polskie
      piekło.

      Tymczasem Polacy, którzy sparzyli się tyle razy na rządzących, krzywdzeni
      przez zaborców, okupantów, wykorzystywani przez żydowską lichwę i zagraniczny
      kapitał; pokolenia ludzi, których najświętsze wartości były deptane przez
      żydokomunę, a obecnie są lekceważone przez postkomunistów oraz quasi liberałów -
      mają po prostu dość. Instynktownie wyczuwają fałsz istniejącego układu, w
      którym najważniejsze sprawy społeczne – jak na przykład to, kto lub co naprawdę
      rządzi Polską jest problemem tabu. Czują, że są oszukiwani, ale nie mają
      możliwości tego wypowiedzieć ograniczeni wszechwładną polityczną poprawnością
      albo po prostu niedostatecznym wykształceniem.

      Nie rozumieją tego ci, którzy wracają z wycieczki na demokratyczny parnas albo,
      tacy co zawiedli się na narodzie, bo nie chciał ich wybrać do rządzenia. Więc
      awantażują się sami we własnych oczach. I wywyższeni w ten sposób nad motłochem
      stwarzają ramy piekła dla reszty Polaków. Znam pisarza, doskonałego skądinąd
      prawicowego publicystę, który ostatnio zaczął krytykować wady Polaków i ani się
      spostrzegł, a napisał książkę o samym sobie. Ma szansę na nominację do Nike.
      Nagrody głównej, upragnionych stu tysięcy, raczej nie dostanie, bo jednak –
      chociaż w o wiele bardziej ograniczonym zakresie - szarpie także
      Michnikowszczyznę. I jeszcze się chwali, że mu słoma z butów wyłazi. -
      • Gość: jow Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 21:09
        uznanie dla Średniego za rozległą wiedzę i wkład pracy.
        PS.psy szczekają ,karawana idzie dalej
        • dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 23:05
          Gość portalu: jow napisał(a):

          > PS.psy szczekają ,karawana idzie dalej

          Slusznie - dlatego mysle ze ten oto czlowiek:

          "Znam pisarza, doskonałego skądinąd
          prawicowego publicystę, który ostatnio zaczął krytykować wady Polaków i ani się
          spostrzegł, a napisał książkę o samym sobie. Ma szansę na nominację do Nike.
          Nagrody głównej, upragnionych stu tysięcy, raczej nie dostanie, bo jednak –
          chociaż w o wiele bardziej ograniczonym zakresie - szarpie także
          Michnikowszczyznę. I jeszcze się chwali, że mu słoma z butów wyłazi. "

          ... jak zwykle zasiadzie we wtorek o 7:05 przed mkrofonem Radia TOK-FM, choc
          osobiscie nie przepadam za jego przegladami prasy.
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:15
      LUDZIE CZY IDEOLOGIA?

      Problem stanął na samym początku, czyli w sierpniu 1980 r. - z kim mamy
      walczyć: z ludźmi czy ideologią? Spróbujmy wykonać skok myślowy i wyobrazić
      sobie - jaka byłaby reakcja robotników, gdyby tuż przed podpisaniem
      tzw. „porozumień gdańskich” został wyświetlony krótki film pt. O co walczymy,
      ukazujący współczesną Polskę A.D. 2005?

      Docelowo w sierpniu 1980 r. Centralnym Siłom Politycznym chodziło o to, aby
      zachować wszystkie zdobycze socjalkomuinizmu na Polakach, przygotować się do
      zadanej przez marksizm-leninizm likwidacji państwa jako “aparatu ucisku”, a
      następnie zaatakować bezbronny naród w jego moralnych i egzystencjalnych
      podstawach. Resztę mieliby dokonać sami Polacy między sobą w ramach
      porachunków – kto mniej, a kto bardziej był odpowiedzialny za zbrodniczy ustrój
      socjalkomunistyczny.

      Nikt nie wątpi – przynajmniej publicznie – że obalanie znienawidzonego ustroju
      miało polegać na wyrwaniu władzy jego aktualnym przywódcom i dogadaniu się z
      nimi przy “okrągłym stole”, aby wynegocjować cokolwiek - byle nie
      socjalkomunizm. Nieoświeconych sekretarzy z awansu zastąpili oświeceni na
      Zachodzie specjaliści od zarządzania nieoświeconym społeczeństwem. Sprawa była
      pilna. Chodziło o to, aby Polacy nie zorientowali się, że w wyniku
      eksterminacji elit oraz wymiany pokoleniowej są pozbawieni pełnej wiedzy o
      okresie PRL oraz o sytuacji w krajach „za żelazną kurtyną”.

      Jak na razie, antypolska gra toczy się zgodnie z planem. Wykorzystywana jest
      okoliczność, że przeciętny Polak ma kompleks, który dawał się nam we znaki
      już za życia Adama Mickiewicza – „bo co Francuz wymyśli, to Polak polubi”.
      Francuz był dla poety symbolem. Dziś możemy powiedzieć: polubi to, co wymyśli
      ktokolwiek, byle na zachód od Odry.

      Zwracamy tu uwagę na okoliczność, która może pomóc w zrozumieniu narodowego
      dramatu. Oto ktoś pierwszy, nie ważne już, kto – powiedział: „restrukturyzacja
      to jest to! reforma - to jest to!, prywatyzacja to jest to!” – i wciągnął
      miliony Polaków do dzieła zbiorowej samozagłady. Myśl strajkującego robotnika,
      rozpaczliwie głodującej pielęgniarki, kolejarza, nauczyciela, rolnika, górnika -
      obraca się wokół jednej i tej samej osi: wszystko byłoby w porządku, gdyby
      nas nie okradali.

      Kiedy eks-minister skarbu p. Chronowski ujawnił publicznie, że akcje PZU były
      kupowane przez byle jaką spółkę z Europy Zachodniej za pieniądze PZU, to w
      zalewie złodziejstw i afer, często wchodzących już w okres przedawnienia, nie
      zrobiło to na nikim większego wrażenia. Cała Polska jest wykupywana za
      pieniądze wykradzione Polsce - jest to miara klęski nieznanej w naszych
      dziejach.

      Jak mogło dojść do takiego uśpienia umysłowego narodu? Odpowiedź jest prosta,
      choć wymaga paru zdań. Od trzystu lat nie mamy stabilnej, odradzającej się
      przez pokolenia warstwy, odpowiedzialnej za państwo polskie - z małą przerwą
      na lata dwudzieste XX wieku, kiedy to troskę o naród wykrzesał Roman Dmowski
      i pociągnął za sobą setki tysięcy Polaków ze wszystkich warstw społecznych, z
      duchowieństwem na czele. Ekipa narodowa Romana Dmowskiego została namierzona
      przez połączone siły stronnictw pruskiego i żydowskiego, które nie uznały
      Traktatu Wersalskiego i postanowiły zniszczyć Polskę na sposób ludobójczy w
      ramach paktu Ribbentrop-Mołotow.

      Kontynuacja realizacji tego paktu została wpleciona w dzieje PRL. Spadkobiercy
      tych stronnictw łatwo wyprowadzili w pole socjalkomunistów polskich, zmuszając
      ich do konkretnych działań, przewidzianych przez ideologię marksizmu-leninizmu,
      po czym przy pomocy drużyny „grubej kreski” odesłali ich na ławkę głównych
      oskarżonych. Teraz czerpią pełnymi garściami profity polityczne, puszczając w
      obieg listy prawdziwych i nieprawdziwych agentów. Starają się za wszelką cenę,
      aby niecały rok przed podstępnym referendum eurokonstytucyjnym i
      rozstrzygającymi wyborami naród nie zdołał uświadomić sobie, że jest omotany
      przez ideologię walczącą - jak za PRL - z Bogiem i człowiekiem, bo dostał nowy
      temat zastępczy.

      Walka o wymianę elit niszczących Polskę na elity jej broniące jest konieczna,
      ale niewystarczająca. Nowa, wymarzona ekipa rządząca spali się z marszu, jeżeli
      nie potrafi zaszczepić w duszy narodu patriotyzmu, który wyprze z niej toksyny
      światopoglądu materialistyczneg, i jeżeli nie podejmie się służby Narodowi w
      oparciu o Prawo Naturalne, odrzucając bezbożny Traktat Konstytucyjny dla
      Europy.

    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:25
      życie pokazuje, że czym innym jest wishful thinking socjalizmu, także
      liberalnego, a czym innym jego skutki. Rzućmy okiem na ważniejsze. Po pierwsze,
      niezależnie od swej formy celem socjalizmu jest państwo, a dokładniej mówiąc
      jego idea. Jest ona podstawą ideołogii i technologii przerabiania realnego
      człowieka na człowieka idealnego; ten ostatni spełnia państwowe kryteria bycia
      człowiekiem: rasowe, klasowe lub światopoglądowe (w liberalizmie jest to wymóg
      tzw. politycznej poprawności). Technologia resp. „eschatologia” socjalizmu
      posługuje się skuteczną (bo demagogiczną), ale perfidną kombinacją propagandy i
      teroru: wzbudza wizję ostatecznego wyzwolenia od zła, ale za cenę zgody na
      terror państwowy (różne formy eksterminacji fizycznej i duchowej). Po drugie,
      socjalizm ideologizuje politykę: dobrem wspólnym jest utopia i władza tzw.
      interes partyjny, a realny człowiek jest jedynie funkcją tego interesu.
      Nominalny upadek socjalizmów jawnie totlitarnych poszerzył tzw. społeczną bazę
      polityki, czyli dopuścił do głosu różne orientacje światopoglądowe- czy ten
      retusz coś zmienia? Tzw. scena polityczna podzieliła się na lewicę i prawicę.

      Lewica szermuje wartościami tzw. świeckimi (ogólnoludzkimi, humanistycznymi) w
      duchu zmodyfikowanego hasła rewolucji francuskiej „wolność- pluralizm-
      tolerancja”, zaś prawica z ducha łacińska i personalistyczna, lansuje tzw.
      wartości chrześcijańskie. Lewica realizuje stary program socjalizmu:
      eurokomunizm i globalizm, zaś prawica naiwnie uznaje, że podział na lewicę i
      prawicę oddaje istotę polityki i demokracji: a przecież podział ten jest
      dziedzictwem socjalizmu. A ponadto występując pod szyldem wspomnianych wartości
      chrześcijańskich ideologizuje politykę oraz religię chrześcijańską! Po trzecie,
      groźnym społecznie skutkiem ideologizacji życia ludzkiego jest
      tzw. „teologizacja ulicy”, polegająca na wmówieniu rzeszom ludzi, że jedynym
      celem ich pracy jest konsumpcja materialna. Ta błędna „eschatologia” powoduje
      napór etyki roszczenia materialnego: godność człowieka i etos pracy mierzy się
      ilością pieniędzy. Na straży tej etyki stoją związki zawodowe, niechciane
      dziecko socjalizmu, które uderzają niezależnie od tego, jaka orientacja
      światopoglądowa aktualnie sprawuje rządy. Po czwarte, socjalistyczna wizja
      zbudowania superpaństwa światowego wyłącznie na podstawach ekonomicznych i
      biurokratycznych, wizja realizowana przez liberalizm, konserwuje
      redukcjonistyczną i destrukcyjną dla kultury koncepcję człowieka jako
      konsumenta. Ta z istoty nierealizowalna i skompromitowana historycznie utopia
      pociąga za sobą głęboki upadek kultury, nie tylko w zakresie kultury życia
      gospodarczego, ale także w sferze nauki, która działa poza moralnością,
      religii, gdzie bełkocze się o tzw. sacrum, sztuki żywiącej się
      ideologią „anty”, a więc abstrakcjonizmem (uderzającym w figurę, podstawę
      dyskursu kulturowego) i antykallizmem, a także w napierającym (na skutek
      relatywizmu moralnego) bizantyjskim, biurokratycznym prawem.

      Socjalizm traktuje kulturę jako własne odbicie i obraz, zawsze zawęża jej
      zakres; ten totalitarny egzekwował administracyjnie kanon tzw. realizmu
      socjalistycznego, a jednocześnie sprowadza kulturę do sfery sztuki, masowej
      rozrywki oraz zwyczajów tzw. świeckich lub ludowych. W dzisiejszych dysputach
      kultura to też wyłącznie sztuka, rzadko kto wspomina o religii, moralności czy
      nauce. Liberalizm wprowadził sztuczny podział na kulturę tzw. wysoką i niską.
      Ta pierwsza nazywana chętnie anty- lub postkulturą żywi się gnostyckim
      dziwactwem wolności i kreatywności, prowadzi kulturę na manowce relatywizmu i
      irracjonalizmu, a więc niszczy z założenia wszelki dialog kulturowy. Ta druga,
      tzw. pop- kultura, to swoista „guma do żucia dla zmysłów”, to rodzaj „Barbie-
      culture” produkująca infantylną „coca- cola mentality”.

      Konkluzja
      Jako Polacy i Europejczycy stoimy przed pytaniem, czy będziemy kontynuować
      eksperyment z socjalizmem, czy powrócimy do tradycji, która zbudowała i nadal
      buduje Europę i Polskę.

      Jej wybór nie zagraża niczyim przekonaniom światopoglądowym, nie trzeba być
      ateistą czy człowiekiem religijnym, żeby zaakceptować personalizm. Wystarczy
      uznać i egzystencjalnie zaakceptować, że realny, konkretny człowiek jest
      wyłącznym celem kultury, że człowiek aktualizuje swe życie osobowe w nauce,
      religii, moralności i sztuce, że kto chce świadomie i odpowiedzialnie tworzyć
      kulturę, ten musi respektować następujące konieczne warunki dialogu
      społecznego: głoszone sądy muszą być 1. wewnętrznie niesprzeczne, czyli
      racjonalne, 2. prawdziwe, czyli zgodne z realnym światem i naturalnym
      doświadczeniem, 3. należy przewidywać ich praktyczne konsekwencje, 4.
      obowiązuje historyzm, czyli znajomość dorobku własnej tradycji cywilizacyjnej i
      kulturowej, jej osiągnięć i błędów, a także znajomość propozycji konkurujących
      z nią cywilizacji. Dodam na koniec, że ani modernizm, ani postmodernizm nie
      spełniają tych warunków.


    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:53
      Cywilizacja żydowska w natarciu

      Filozofia życia w cywilizacji żydowskiej, pasożytującej na cywilizacji
      łacińskiej, jest prosta - życie należy tak sobie urządzać, aby nic nie
      kosztowało. Cywilizacja łacińska jest zakorzeniona w osobistej pracy i
      dlatego jej dorobek jest łakomym kąskiem. Zdarza się - zbyt często – że,
      zauroczeni potęgą pieniądza, jesteśmy skłonni uwierzyć, że bierze się on z
      operacji giełdowo-bankowych, czyli z niczego. Tak naprawdę jest to spotęgowana
      wizja gry w ruletkę albo na loterii. Osoby finansujące takie „biznesy”, nie
      zastanawiają się nad swoją naiwnością. No cóż, banki pracują na 100% obrotów,
      mając pokrycie w gotówce 5-10%. Ściągają procenty z kredytów w gotówce i w
      długim szeregu kredytobiorców zawsze znajdą się tacy, którzy nie ściągną
      gotówki z rynku, bo jej tam już nie znajdą. W ten sposób banki przechwytują za
      bezcen ich majątek, a tak naprawdę nasz majątek narodowy - wprost lub za
      pośrednictwem tzw. anonimowego długu publicznego, wpisanego bezczelnie do
      Konstytucji ’97.

      Trzeba tu jeszcze zwrócić uwagę na niezwykłą wielostronność cywilizacji
      żydowskiej. Równolegle do wspomnianego wyżej Światowego Knessetu działa United
      Jewish Appeal (UJA), co można przetłumaczyć jako apel, wezwanie Zjednoczonego
      Żydostwa. Odkrywanie się polityki żydowskiej w Izraelu, Rosji, w USA i w wielu
      innych krajach, a także w Polsce - ujawnia różne anomalie, a nawet zbrodnie. Są
      one w miarę możliwości wyciszane, a jednocześnie pojawia się chór elit
      żydowskich z „ławki rezerwowej”, który głosi taką oto tezę: to prawda, zbrodnie
      żydowskie są takimi samymi zbrodniami jak każde inne i jak każde inne powinny
      być osądzone i potępione.

      Te same elity podnoszą jednak, że byli i są wybitni Żydzi w historii danego
      narodu, których trzeba cenić i stawiać za wzór. Ostatnio jeden z profesorów
      ekonomii w Polsce w jednym z godnych zaufania czasopism upomniał się o
      politologa amerykańskiego Samuela P. Huntingtona (por. AJH-NPW 11-12.2004),
      twórcę teorii zderzenia cywilizacji ( chodzi tak naprawdę o zderzenie islamu z
      chrześcijaństwem). Nawiązując do rozumienia pojęcia cywilizacji przez
      Huntingtona, wprowadził nowe, nieznane dotąd w Polsce
      określenie „cywilizacjolog Koneczny”, po czym upomniał Huntingtona, że -
      prawdopodobnie z obawy przed pomówieniem o antysemityzm - w ogóle przemilczał
      istnienie cywilizacji żydowskiej. Dla zrekompensowania tej „straty” profesor
      napisał:

      “Jest to zadziwiające, że ten wybitny współczesny amerykański politolog
      cywilizacji żydowskiej w ogóle nie wymienia. To pominięcie obciąża wszystkie
      dalsze wywody Huntingtona i sprawia, że nie może on wytłumaczyć wielu
      współczesnych procesów cywilizacyjnych. Udawanie, że Żydów nie ma jako czynnika
      cywilizacyjno-sprawczego we współczesnym świecie jest wybiegiem, który
      wprawdzie zabezpiecza autora przed ewentualnym zarzutem antysemityzmu, lecz
      jednocześnie pozbawia go możliwości wyjaśnienia ważnych, a może nawet głównych
      procesów, składających się na owe tytułowe zderzenie cywilizacji. A poza tym
      takie pominięcie Żydów w tym współczesnym koncercie cywilizacyjnym jest pewną
      dyskryminacją i krzywdą, zarówno wobec obiektywnych dokonań żydowskich, jak i
      wobec znanych aspiracji tego starożytnego narodu”.

      Sformułowanie takie doskonale koresponduje z uwagą ks. prof. Czesława
      Bartnika , że „...w wolnej Polsce bardzo opłaca się wyszukiwanie w rodzinie
      przodków żydowskich, także dla awansów kościelnych” (ND 27-28.11.04). Ten, kto
      poznał głębiej dzieła Konecznego, a wśród nich Cywilizację żydowską, jest w
      stanie zrozumieć tę bezpardonową walkę z etyką katolicką, jaką prowadzą elity
      polityczne, wywodzące się wprost z cywilizacji żydowskiej albo ukształtowane
      przez marksistowsko-leninowski terror.

      Ponieważ zarówno kapitalizm, socjalkomunizm, jak i „społeczeństwo otwarte”
      Sorosa to wytwory jednej i tej samej cywilizacji żydowskiej, toczy się między
      nimi walka, tak pomyślana, żeby rykoszety uderzały w cywilizację łacińską.
      Jeden z „antysocjalistycznych” redaktorów przemyca na fali walki z lewicą
      pogląd, że zdymisjonowany wiceminister zdrowia Rafał Niżankowski powiedział
      prawdę, bo obiektywnie lekarstw i lekarzy nigdy nie starczy dla wszystkich.
      Oto kolejny „przekręt” finansjery żydowskiej, ponieważ wiadomo, że nie stan
      konta resortu zdrowia, ale fizyczne możliwości produkcji i kształcenia powinny
      decydować o jakości i dostępności służby zdrowia w Polsce.

      O losach chrześcijaństwa ma pośrednio rozstrzygnąć najnowszy atak żydowski na
      Ukrainę. Rozbicie bloku państw słowiańskich, wyznających prawosławie, ma być w
      nieodległej perspektywie owocem zwycięstwa Juszczenki – ukraińskiego
      Balcerowicza. Nie udało się komunie wykorzenić prawosławia - to budzi wielki
      niepokój przywódców UJA, zwłaszcza wobec wielkiej pracy Jan Pawła II nad
      zbliżeniem z patriarchą moskiewskim i Wszechrusi Aleksym II. To nie
      socjalkomunizm sowiecki, ale Rosja jako taka - jest celem ataku CSP, bo tylko
      to państwo jest w stanie zahamować ekspansję światowego komunizmu, który
      wcześniej został zakonserwowany w Chinach.

    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:55
      Filozofia zysku

      Podstawowym celem CSP w Polsce było złamanie odwiecznej polskiej zasady, że
      życie na kredyt jest moralnie naganne. Cel ten został osiągnięty za czasów E.
      Gierka, wychowanego w warunkach Zachodu. Doradcy I Sekretarza zrobili to bardzo
      ostrożnie - Jerzy Kleer wydał książkę Równowaga i nierównowaga w gospodarce
      światowej, w której zamieścił jedno, podstępne zdanie: „Zadłużenie gospodarstwa
      narodowego w stosunku do innych państw nie jest żadnym miernikiem ani jego
      złego stanu, ani też małej ekspansji gospodarczej... zadłużenie, jakie jest
      następstwem przepływu kapitału, stanowi czynnik łagodzący nierównowagę w skali
      gospodarki światowej”. Jest to typowy przykład mentalności żydowskiej, znany w
      historii z decyzji Trockiego w Brześciu Litewskim rozejm bolszewicko -
      niemiecki pod hasłem „ni wojny ni mira” (Jan Parandowski - Bolszewizm i
      bolszewicy w Rosji). Dodajmy, że używanie tu słowa „gospodarka” jest
      merytorycznie bezsensowne.

      Trzy fakty, a mianowicie (i) niekontrolowana swoboda w udzielaniu lub
      nieudzielaniu kredytu bez podania powodów, (ii) ustalanie wysokości stopy
      procentowej przez „właścicieli” pieniądza, (iii) konstytucyjny zapis,
      zmuszający każdorazowy rząd do rezygnacji z zaciągania pożyczek na finansowanie
      deficytu budżetowego w Narodowym Banku Polskim, wskazują, że wszelkie próby
      zbudowania suwerennej gospodarki narodowej, opartej na personalistycznej
      zasadzie „ jedna firma - jeden właściciel”, włączając w to nie tylko osoby
      fizyczne, ale także podmiot prawa, jakim jest państwo polskie - są z góry
      skazane na niepowodzenie.

      Bezpośrednio po „Okrągłym Stole” zaczęła obowiązywać taka oto naczelna zasada
      walki z socjalkomunizmem – wszystko, co państwo robi w dziedzinie społeczno-
      gospodarczej, robi to gorzej niż firmy prywatne. Następnie okazało się, że to
      nie państwo ma umyć ręce od skutków tzw. „transformacji ustrojowej”, ale ktoś
      bogaty w narzędzia medialne i autorytet „intelektualisty” umywa ręce państwu.

      W takiej sytuacji pozostaje mozolny, bierny opór, potrzebny przede wszystkim po
      to, aby nie zasnąć na śmierć na tym mrozie, wywołanym przez cywilizację
      żydowską, znającą się na rzeczy od tysięcy lat - czyli podtrzymywać i
      doskonalić świadomość, że suwerenna Polska, podległa tylko Krzyżowi i
      Ewangelii, będzie wtedy, kiedy uwolnimy się od niewoli filozofii zysku.

      Filozofii zysku nie da się odsunąć od władzy nad duszami, ot tak - przez
      samo tylko rozgłaszanie i publikowanie wiedzy o jej prawdziwej istocie. Musi
      istnieć gleba społeczna pod przyjęcie tego ziarna prawdy. Młode pokolenie
      powinno przekonać się, że jest możliwa i potrzebna wiedza ogólna, równoległa z
      własną, profesjonalną wiedzą. Musi istnieć tęsknota za prawdą. Musi istnieć
      miłość bliźniego w skali społecznej, bo sama działalność charytatywna nie jest
      w stanie uratować milionów ludzi, skazanych politycznie na nędzę, choroby i
      przyspieszoną śmierć. Muszą powstać pytania - za co odpowiada państwo, za co
      wspólnota samorządowa, za co osoba prywatna. Musi być przyjęty logiczny
      wniosek, ze akcjonariat właścicielski niszczy poczucie odpowiedzialności za
      człowieka, za naród, bo kieruje się - poprzez współpracę z prywatnymi bankami -
      tylko zasadą zysku do podziału, bez osoby odpowiedzialnej za skutki
      takiej „gospodarki”.

      Nie jesteś stróżem twojego brata – podpowiada chytry duszek – musisz dbać o to,
      aby zysk przyspieszał postęp i rozwój, a postęp i rozwój pomnażał zysk.

      Na froncie walki między gromadnościową cywilizacją żydowską a personalistyczną
      cywilizacją łacińską stoją naprzeciw siebie dwie armie: jedna o
      nazwie „ekonomia”, a druga „gospodarka”. Losy tej bitwy rozstrzygną się w
      Polsce, i musi to nastąpić jak najszybciej, bo zaczynają do nas dochodzić
      pomruki burzy przeciwko Krzyżowi, która rozwija się między Odrą a zachodnimi
      stanami USA. Co zrobić, aby stanąć po stronie Prawa Naturalnego i Prawa
      Objawionego, a w konsekwencji po stronie gospodarki? Postawny zatem pytanie
      pomocnicze.

      Czy mamy jakiś sposób na życie?

      Z pewnością możemy go mieć, jeśli zapytamy się, czego oczekujemy od życia. A
      więc wiara nasza podpowiada, że troska o godziwe warunki życia jest nie tylko
      obowiązkiem wobec bliźniego swego, gdzie na pierwszym miejscu tym bliźnim są
      członkowie najbliższej rodziny. Oto bowiem ponad naturalnym stopniowaniem tej
      troski z uwagi na stopień pokrewieństwa, rozciągającym się nie tylko na naród
      własny, ale na każdego człowieka, istnieje również oczekiwanie człowieka od
      innego człowieka, aby ujawnił mu siebie jako obraz i podobieństwo Boga.

      I tu właśnie pojawia się owa nadprzyrodzona „regulacja” doczesnych relacji, o
      której uczy Kościół w encyklikach społecznych. Nikt, mający własność
      hipoteczną, nie jest jej moralnie bezwzględnym właścicielem, bo istnieją
      jeszcze inni ludzie, oczekujący od niego cech obrazu Boga, a więc miłości
      bezinteresownej

      Wiedza o cywilizacji łacińskiej, która znakomicie harmonizuje współdziałanie
      Prawa Naturalnego i Prawa Objawionego, mówi nam, że troska o zdrowie i dobrobyt
      musi być zharmonizowana z troską o dobro nadprzyrodzone i o prawdę. Dusza - a
      nie tylko samo ciało - potrzebuje odpowiednich dla niej warunków do życia
      jeszcze tu, na ziemi. Harmonia duszy i ciała ujawnia się w tęsknocie za
      pięknem, tym jakby pomostem między niebem i ziemią.

      Tak więc cywilizacja łacińska podaje nam sposób na życie człowieka w każdej
      wspólnocie do niej należącej, natomiast szczegóły zależą od wielu czynników,
      które nazywamy kulturą życia danej wspólnoty. Dla nas będzie najważniejsza - z
      uwagi na swoją powszechność - kultura życia rodzinnego.

      Kultura duchowa życia rodzinnego

      Wprawdzie cywilizacje (niesakralne) i religie są wzajemnie niezależne od
      siebie, chrześcijańska świadomość religijna, potwierdzająca i umacniająca
      Prawo Naturalne, zyskuje na wzajemnej relacji osoba - wspólnota w cywilizacji
      łacińskiej. Skoro bowiem wyróżnia się ona harmonią quincunxa, czyli
      pięciokształtu (prawda doczesna i nadprzyrodzona, dobro moralne, piękno,
      zdrowie, dobrobyt), to również harmonia ta obejmuje osobę. Człowiek otrzymuje
      zatem „kompas” równowagi między duszą i ciałem w każdym okresie swego życia.
      Dotyczy to także równowagi między pracą umysłową i fizyczną. W teologii wyraża
      ją znane benedyktyńskie wezwanie „ora et labora”.

      Z harmonii tej płynie także harmonia życia człowieka w relacji z rodziną i
      innym wspólnotami, a zwłaszcza z narodem. Człowiek przestaje być postrzegany
      jako lepszy lub gorszy „produkt ewolucji”, jako producent czy konsument,
      natomiast pojawia się harmonia człowieka z Bogiem, mocno oparta na
      personalizmie. Okazuje się, że religia chrześcijańska jest jakby dopasowana do
      człowieka, jeżeli weźmie on pod uwagę, że Bóg jest Jeden w Trzech Osobach.
      Powstaje zatem pytanie: czy ów personalizm starożytnej cywilizacji rzymskiej i
      personalizm cywilizacji łacińskiej to to samo? Aby na to pytanie odpowiedzieć,
      zacznijmy od małżeństwa jako monogamicznego związku jednego mężczyzny z jedną
      kobietą, który legł u samych fundamentów fenomenalnego państwa, jakim był
      trwający 1200 lat starożytny Rzym.

      Głębsze poznanie zamiaru Boga względem człowieka płynie poprzez małżeństwo.
      Skoro małżeństwo, czyli ustanowiony przez Boga związek jednego mężczyzny z
      jedną kobietą, wynika z faktu, że oboje stworzeni kiedyś w granicach jednego
      ciała - do niego wracają, to musi być odpowiednik duchowy tego faktu, a
      mianowicie pochodzenie od tego samego Stwórcy. Ukształtowanie w ten sposób
      cielesnego fundamentu pod dwie osoby oznacza, że własnym wysiłkiem muszą one
      odtwarzać i podtrzymywać swoje duchowe istnienie w małżeństwie jako
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:56
      Głębsze poznanie zamiaru Boga względem człowieka płynie poprzez małżeństwo.
      Skoro małżeństwo, czyli ustanowiony przez Boga związek jednego mężczyzny z
      jedną kobietą, wynika z faktu, że oboje stworzeni kiedyś w granicach jednego
      ciała - do niego wracają, to musi być odpowiednik duchowy tego faktu, a
      mianowicie pochodzenie od tego samego Stwórcy. Ukształtowanie w ten sposób
      cielesnego fundamentu pod dwie osoby oznacza, że własnym wysiłkiem muszą one
      odtwarzać i podtrzymywać swoje duchowe istnienie w małżeństwie jako
      dwie „współosoby”. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta, tracąc pozornie część
      swej własnej suwerenności osobowej w małżeństwie, zyskują o wiele więcej, bo
      doświadczenie potrzebne tu, na ziemi, jako wzór i fundament dla pojęcia
      bliźniego.

      Harmonia prawdy i dobra, zdrowia i dobrobytu, połączonych pięknem jest
      zadaniem, po które świadomie sięgać będą – jeśli Bóg pozwoli i ocali świat –
      dopiero święci następnych wieków.

      Ich patronem będzie św. Paweł Apostoł. Jego słowa: „...już nie ja żyję, lecz
      żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 19-20) – wyrosły w klimacie personalistycznej,
      pogańskiej cywilizacji rzymskiej. To nie on sam, to współosoby – Chrystus Pan i
      Apostoł – stały się fundamentem społecznego wymiaru chrześcijaństwa. Człowiek,
      który wie, że chociaż z tytułu prawa naturalnego jest tylko osobą o
      ograniczonych możliwościach, to po zaproszeniu Boga do swojej duszy staje
      obok Niego jako współosoba, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, bo jest
      pełna wiary.

      Kultura materialna życia rodzinnego

      Jakie jest życie rodzinne, takie jest i życie wspólnoty cywilizacyjnej,
      ponieważ człowiek, osiągając pewne dobro duchowe i materialne, próbuje je
      pomnożyć (małżeństwo), zabezpieczyć (ład prawny w państwie) i przekazać
      następcom (testament) - tą naturalną drogą powstawało w starożytnym Rzymie
      trójprawo.

      W małżeństwie, postrzeganym jako współosoby, będzie panować zgoda co do tego,
      że sposobem życia tu na ziemi jest skromność – nie tylko w życiu duchowym, ale
      także materialnym. Do tego dochodzi pracowitość, wspierana regularną modlitwą.
      Takiemu sposobowi życia sprzyja, ubogaca je – posiadanie własnego siedliska w
      postaci niewyszukanego, ale solidnego domu rodzinnego, wielopokoleniowego, z
      możliwością wydzielenia dwóch niezależnych części: mniejszej dla rodziny nowo
      założonej albo dla starszych rodziców, którzy odchowali dzieci, większej dla
      rodziny w latach szczytowego rozwoju.

      Wychowanie w rodzinie to żywa chęć przyswojenia sobie wielu tradycyjnych
      umiejętności. Kobieta, która niewiele sama umie ugotować czy uszyć w domu,
      będzie z trwogą oczekiwać na powiększenie rodziny bo wszystko będzie musiała
      kupić. A nic tak nie daje radości, jak urządzanie samodzielnie życia sobie i
      swoim najbliższym. To samo dotyczy mężczyzn, którzy – bez względu na wykonywany
      zawód – powinni mieć - jak to się potocznie mówi - dwie prawe ręce. Tacy
      rodzice, oprócz zasad moralnych, będą w stanie pokazać dzieciom szerokie
      perspektywy życia i – obok przekazania wiary nadprzyrodzonej – wpoić także
      pochodzącą od niej wiarę we własne siły, jakie cechują osobę w dalszej
      perspektywie zdolną do podjęcia odpowiedzialności za siebie, za swoich
      najbliższych, za swoją Ojczyznę.

      Umiejętność posługiwania się najnowszym sprzętem elektronicznym, z komputerami
      włącznie, rzetelne wykształcenie ogólnokształcące (operacyjne), wzór wzajemnej
      miłości rodziców i ich gotowość poświęcenia się Bogu i Ojczyźnie powinny iść
      w parze z pokornym wykonywaniem najprostszych czynności w polu, ogrodzie czy w
      przydomowym warsztaciku. Osoba, stojąca obok Chrystusa Pana jako współosoba, to
      żywa pełnia człowieczeństwa, odpowiedzialna, a zarazem pogodna i cierpliwa w
      znoszeniu trudności, „rozpięta” między wizją miłości św. Pawła Apostoła a
      zasadami cywilizacji łacińskiej.

      Kultura jest uprawą charakteru

      Zastanawiając się nad potrzebami osoby, na pierwszym miejscu trzeba wymienić
      poczucie szeroko rozumianego dystansu międzyludzkiego, chroniącego
      najdelikatniejsze sfery duszy i ciała. Likwidacja tego dystansu jest dziś celem
      wielu inicjatyw, z Przystankiem Woodstock na czele, i upartym wprowadzaniem
      nauki o seksie do szkół, do niezliczonych mediów, kontrolowanych przez
      cywilizację żydowską. Dlatego musimy na to niebezpieczeństwo uczulać najpierw
      siebie, a następnie młodzież, aby być dla niej bardziej świadectwem niż
      mentorem. Trzeba w rodzinie kształtować i szanować poczucie dystansu, przede
      wszystkim unikając modnego tu i ówdzie „koleżeństwa” między pokoleniami, bo w
      efekcie pojawia się „koleżeństwo” w relacji do Osób Trójcy Świętej.

      Jeszcze w pogańskim Rzymie, w personalistycznej cywilizacji rzymskiej, na
      kanwie Prawa Naturalnego zostały wypracowane słynne niegdyś przysłowia -
      krótkie drogowskazy uczciwego, zgodnego z Prawem Naturalnym życia: “Quidquid
      agis prudenter agas et respice fine - Cokolwiek czynisz, czyń dobrze i patrz na
      koniec”, albo krótkie “Nulla dies sine linea – „żaden dzień bez jakiegoś
      drobnego dobra”. Znakomita była definicja prawa” „ius est ars boni et aequi” -
      prawo jest sztuką tego, co dobre i słuszne”.

      Kultura jako uprawa charakteru jest sposobem życia danego narodu w cywilizacji
      łacińskiej. Należy odważnie wrócić do wartości kultury polskiej. Powinniśmy
      dzięki niej być bardziej odporni na polityczną zabawę w ciuciubabkę. Łatwiej
      zrozumielibyśmy nagły wybuch walki z chrześcijaństwem w krajach Zachodu i w
      USA. Najlepszym, najuczciwszym źródłem wiedzy życiowej dla dzieci,
      odfiltrowującym prawdę od kłamstwa, mogą i powinni być właśnie kochający,
      rzetelnie przygotowani rodzice. Tymczasem upowszechnia się w Polsce od
      kilkunastu książki p. Susan Forward w rodzaju Toksyczni rodzice. Nie należy jej
      omawiać, aby nie propagować, ale na tego typu ataki należy odpowiadać usilną
      pracą nad przypominaniem i odbudowaniem wartości życia rodzinnego. Spieszmy
      się, bo na polu bitwy duchowej o naród przybywa coraz więcej ofiar.

    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:10
      Jesteśmy świadkami demontażu wszystkiego, co kształtowało wyobraźnię człowieka
      od tysięcy lat. W miarę jak niszczona jest otaczająca nas przyroda, jesteśmy
      wyrzucani z jej - jeszcze zdrowego - królestwa, które otrzymuje nazwę
      rezerwatu. Wnioskowanie o człowieku na podstawie obserwacji świata stworzonego
      zanika, w to miejsce pojawia się praktycznie nieograniczona liczba ideologii, a
      wśród nich i takie, które są absolutnie wolne od wszelkich uwarunkowań, jak
      np. względność prawa do życia. Relatywizm polityków stał się regułą, która
      dopełnia proces niszczenia Prawa Naturalnego w relacjach międzyludzkich, a w
      szczególności dokonuje erozji wszelkich przejawów religijności, z
      chrześcijaństwem na czele.

      Europa osłabiona, z mocno przerzedzonymi szeregami świadomych obrońców
      cywilizacj, łacińskiej przeżywa być może swoje ostatnie chwile. Na polu walki
      pozostała praktycznie tylko osamotniona Polska.

      O Prawie Naturalnym

      Dlaczego Ojciec Święty Jan Paweł II jest tak powszechnie kochany - nietrudno
      zgadnąć. Oto bowiem całe jego nauczanie jest na wskroś mocno oparte na Prawie
      Naturalnym. Co ono znaczy dla ludzkości - najlepiej wyjaśnia sam Papież,
      który - jeszcze jako nowo konsekrowany biskup krakowski - pisał:

      „Prawo natury człowiek poznaje rozumem, jest ono proste, wręcz narzucające się,
      stanowi zaś podstawę całej moralności. Rozeznaje je każdy normalny człowiek,
      choćby skądinąd najprymitywniejszy...pozwala ono człowiekowi... choćby nie
      znającemu ani jednej litery Ewangelii, uczestniczyć w myśli Boga - Stwórcy i
      Prawodawcy...” (Karol Wojtyła, Elementarz etyczny).

      Charyzmat papieski - osobisty i ten wynikający z asystencji Ducha Świętego -
      jest jakby superposługą ewangelizacyjną wśród wszystkich ludów i narodów, które
      zechciały się z Ojcem Świętym spotkać, ożywia umysły i serca, spragnione życia
      z poszanowaniem Prawa Naturalnego. Dzięki Niemu każdy z nas ma szansę odczuć,
      że jest komuś potrzebny i że w drodze przez życie potrzebny jest mu - w ten
      czy inny sposób - drugi człowiek.

      Najbardziej powszechny przejaw Prawa Naturalnego to życie rodzinne, zbudowane
      na miłości mężczyzny i kobiety. Religia rzymskokatolicka wyrasta w sposób
      nadprzyrodzony z rodziny. Pojęcia Ojca i Matki stoją na pierwszym miejscu wśród
      przykazań, wyrażających tę część Dekalogu, która opisuje Prawo Naturaln. Bez
      nich pojęcie bliźniego byłoby trudne do zrozumienia i zaakceptowania.

      Stworzenie człowieka na obraz i podobieństwo Boże powoduje, że człowiek
      poszukuje wokół siebie drugiego człowieka z nadzieją, że spotka w nim odblask
      Boga. Stąd w życiu rodzinnym, we wszystkich relacjach między jego uczestnikami,
      każdy z nas ma najważniejsze, niezwykłe i niezbywalne zadanie: starać się być
      dla bliskich mu osób odblaskiem Boga. Mówi się wówczas, że w takiej rodzinie
      wszystko jest na swoim miejscu, bo Bóg jest w niej na pierwszym miejscu.
      Rodzina taka jest wówczas spoiwem, łączem między niebem i ziemią, jest wzorem,
      odniesieniem dla wszystkich relacji międzyludzkich, dla spotkań bliźniego z
      bliźnim w kontekście Prawa Naturalnego.

      W pięciokształcie cywilizacyjnym Feliksa Konecznego rodzina w cywilizacji
      łacińskiej jest ukryta w tajemnicy Piękna, między Niebem i Ziemią. Opiera się
      mocno nogami na Ziemi o zdrowie i dobrobyt, a dłonie wyciąga ku Niebu - ku
      Dobru Moralnemu i Prawdzie Objawionej.

      Wojna totalna

      W kontekście Prawa Objawionego rodzina stała się miejscem spotkania Boga z
      człowiekiem - objawieniem miłości Boga do człowieka. Nic więc dziwnego, że na
      przełomie XX i XXI wieku atak na Kościół jest huraganowym atakiem ideologii na
      rodzinę:

      Promocja wynaturzeń seksualnych w postaci coraz częstszych usiłowań legalizacji
      tzw. małżeństw homoseksualnych z prawem adopcji dzieci.

      Agresja inżynierii genetycznej, w celu odebrania człowiekowi prawa do rodzenia
      się w wyniku aktu miłości rodzicielskiej mężczyzny i kobiety.

      Eksponowanie tzw. samorealizacji kobiety;

      Walka feministek o prawo do tzw. aborcji na życzenie (w chwili, gdy piszę te
      słowa, walka przeciwko projektowi przywrócenia prawa do zabijania dzieci
      nienarodzonych na życzenie została wygrana w Sejmie, większością zaledwie 13
      głosów);

      Promocja antykoncepcji i tzw. wolnej miłości wśród młodzieży;

      Polityka socjalna, promująca w warunkach nędzy milionów ludzi tzw. fikcyjne
      rozwody;

      Ekonomia polityczna socjalliberalizmu, zmuszająca do pracy poza Polską, a więc
      i do rozłąki z rodziną;

      Bezrobocie, brak płacy rodzinnej, sztuczne zmuszanie do tzw. równowagi płci w
      polityce zatrudnienia;

      Promocja eutanazji - to tylko rażące przykłady z tzw. órnej półki”.

      Niżej mało znane opinii publicznej - bo zręcznie skrywane i stopniowo
      wcielane w życie - inne elementy ataku: (#) Importowana z USA - jeszcze w
      czasach PRL - polityka bezstresowego wychowania autorstwa Benjamina Spocka,
      która zrodziła pokolenie hippisów;

      Szkoła, zwalniająca rodziców z poczucia obowiązku wychowania dzieci;

      Kontynuacja metody Spocka według Thomasa Gordona, który zaleca rodzicom
      (wychowawcom) negocjacje z dziećmi, obniżające dramatycznie poprzeczkę
      wychowawczą i zrywające przekaz pokoleniowy (Wychowanie bez porażek elit
      społecznych);

      Donoszenie dzieci na rodziców w czasach ZSRR;

      Współczesne donoszenie na rodziców, którzy jakoby generalnie maltretują dzieci;

      Pytania ankietowe magistranta do dzieci w województwie pomorskim o to, kogo
      najbardziej nienawidzą w rodzinie, i dlatego chciałyby go zabić - badania z
      inspiracji MEN-u, podyktowane jakoby walką z patologią wychowawczą wśród
      rodziców;

      Eksponowanie w mediach wzorów złego życia rodzinnego, jako zjawiska rzekomo
      powszechnego; Ustawianie przeciętnej pensji - jeszcze w czasach PRL-u tak, aby
      wystarczała na pokrycie połowy kosztów utrzymania przeciętnej rodziny;

      Blisko 40-letnie działanie ustawy z 1956 r. o dopuszczalności tzw. przerywania
      ciąży z tzw. przyczyn społecznych;

      Importowanie z USA literatury w rodzaju Toksyczni rodzice czy Toksyczne
      teściowe itp., przeznaczonej do wzbudzania nienawiści międzypokoleniowej.

      Czy to możliw,e aby jeden, choćby najgenialniejszy człowiek mógł wymyślić całe
      to wszechstronne inwazyjne zło, a tym bardziej wcielać je systemowo w życie na
      przestrzeni kolejnych pokoleń
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:11
      W tej sytuacji Jan Paweł II skoncentrował się na obronie prawa do życia od
      poczęcia do naturalnej śmierci, na odrzucaniu manipulacji genetycznych oraz
      praktyki antykoncepcji, wreszcie na obronie rodziny, opartej na monogamicznym,
      dozgonnym związku mężczyzny i kobiety - jako wzajemnie miłujących się osób -
      związku warunkującym przyszłość ludzkości. Naród polski wymiera, a Polska
      wyludnia się w wyniku terroru, dawniej polityczno-policyjnego, teraz medialno-
      ekonomicznego. Nam, katolikom świeckim, trzeba położyć tamę temu atakowi w
      oparciu o Prawo Naturalne, bo jest to w tej chwili już nie tylko obrona
      Kościoła, ale przede wszystkim także życia człowieka na Ziemi. Wobec
      eksterminacji tego prawa w duszach ludzkich, dopełnianej przez mafijne
      porozumienie, znane jako tzw. Unia Europejska, możemy liczyć tylko na własne
      siły i na pomoc Bożą.

      Jak do tego doszło?

      W otoczeniu betonu, atomu, manipulacji genetycznych coraz trudniej jest
      dostrzegać ptaki i lilie polne, a tym bardziej kształtować pozytywne cechy
      charakteru. W gęstwinie apriorycznych poglądów, ściągających samochód naszego
      życia wciąż na lewo, podpowiadających, że każdy z nas jest centrum odniesienia
      dla siebie i reszty ludzkości, że kosmos to dopiero jest przyszłość człowieka –
      bez śladu pokory i realizmu – tracimy z pola widzenia nie tylko pierwsze trzy
      przykazania Dekalogu, ale po kolei także wszystkie następne, wyrażające
      fundament Prawa Naturalnego.

      W praktyce państwo cywilizacji łacińskiej poznajemy po tym, że stoi ono na
      straży dobra moralnego, a w szczególności broni człowieka słabszego – pod
      jakimkolwiek względem – przed silniejszym. Zaniedbanie tych dwóch spraw
      otworzyło drogę demagogii lewicowej – czy to w drodze rewolucji, czy też
      ewolucji – przez całe pokolenia dążącej do zlikwidowania tego państwa. Państwo
      takie nie zabiera wolności człowiekowi, bo Bóg chce być dobrowolnie wybierany i
      kochany. Jednak zły wybór jednego człowieka nie powinien mieć – poprzez
      manipulowanie państwem – wpływu na wybór drugiego człowieka.

      W starożytnym Rzymie istniało różnorakie zło. I tak np. u schyłku Imperium
      Romanum rozwody bywały na porządku dziennym, ale były one traktowane jako
      sprawa prywatna obywatela. W socjalkomunizmie państwo, rzekomo neutralne
      wobec wartości, które niesie religia - de facto stanęło na straży zła. Dziś
      współczesne państwo roztacza parasol konstytucyjny na wszystkimi obywatelami, w
      sposób naruszający Prawo Naturalne.

      Potęga państwa rzymskiego i jego atrakcyjność dla ówczesnych ludów była
      wynikiem oparcia jego fundamentów na Prawie Naturalnym. Jeszcze w 212 r.
      Aemilius Papinianus, „książę jurystów rzymskich”, oddał życie za wierność temu
      prawu, gdy odmówił cesarzowi Karakalli usprawiedliwienia przed Senatem
      morderstwa Gety, brata cesarskiego.

      U progu czasów nowożytnych Kościół rzymskokatolicki zaczął tracić prymat
      duchowy w Europie. W ciągu minionych 500 lat krwawe wojny i rewolucje złamały
      trzon cywilizacji łacińskiej, duchowieństwo i ziemiaństwo stało się celem
      wszechstronnych ataków, łącznie z eksterminacją fizyczną. Kwestia społeczna
      straciła swoich naturalnych przewodników, których powołaniem było pilotowanie
      naturalnego rozwoju narodów Europy i wsparcie misji ewangelizacyjnych
      personalistycznym przesłaniem cywilizacyjnym.

      W XIX w. inicjatywę przejęły Centralne Siły Polityczne - wywodzące się z
      różnych źródeł - z kontestatorów Kościoła rzymskokatolickiego, z masonerii
      czy zwłaszcza z diaspory żydowskiej, która wywalczyła sobie prawo
      obywatelstwa politycznego. Środowiska te - określające się jako prospołeczne -
      zamieszczają w swoich nazwach trzon znany jako „socjal”. Ich tło społeczne
      wyznacza antropocentryzm oraz racjonalizm, ich generalne nazwy to w
      kolejności: socjalkomunizm, socjaldemokracja, a obecnie socjalliberalizm.

      Celem nadrzędnym socjalpolityki jest ostateczne rozwiązanie kwestii państwa
      cywilizacji łacińskiej, czyli zniszczenie wymiaru społecznego Kościoła
      rzymskokatolickiego i na tej drodze CSP postanowiły - z chwilą wyboru Jana
      Pawła II - posuwać się milowymi krokami. Właściwie tylko chyba nadprzyrodzona
      interwencja szatańska powoduje, że Polacy wciąż jeszcze ufają jakiejś
      mitycznej restrukturyzacji i wolnemu rynkowi, że nie podejmują żadnej refleksji
      nad sposobem życia suwerennej Polski w zgodzie z prawem naturalnym i religią
      rzymskokatolick..

      Po ludzku rzec biorąc, CSP działają tak, jakby wszystkiemu winni byli źli,
      skorumpowani ludzie, a nie ideologia, na której fundamencie zostały zbudowane
      totalitarne systemy ZSRR i III Rzeszy. Robi się wszystko, aby chronić ideologię
      socjalkomunizmu za pomocą grubej kreski. Na Zachodzie ideologię tę pilotowali i
      chronili socjaldemokraci metodą tzw. państwa opiekuńczego. Po tzw.
      pierestrojce odpowiednikiem grubej kreski w Polsce stało się w Europie
      Zachodniej odchodzenie od państwa opiekuńczego. Obecnie trwa sprowadzanie do
      wspólnego socjalmianownika wszystkich krajów należących do UE; socjalliberalizm
      oznacza tu odejście od chrześcijaństwa oraz od Prawa Naturalnego
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:12
      Nie można oddzielić personalizmu od chrześcijaństwa

      Bunt czy współpraca? Jest to elementarne pytanie w dziedzinie teologii
      stworzenia człowieka. Bóg zapragnął stworzyć istotę wolną, podobna Sobie, która
      by Go dobrowolnie uwielbiała. Jest zamysł – w przestrzeni ludzkiej wyobraźni –
      nie mający sobie równych, ale zawiera w sobie ryzyko buntu. Zbuntowany anioł,
      który określa się jako Lucyfer, czyli niosący światło, zapragnął uwielbienia
      dla siebie ze strony zbuntowanych – podobnie jak i on – ludzi. Zaufanie do
      Stwórcy może ochronić nas przed buntem i pozwala zrozumieć, że uwielbienie
      Boga – jako naszego Ojca – oznacza niewyobrażalną współpracę – zarówno
      pojedynczej osoby, sam na sam z Bogiem, jak i całej wspólnoty, organizującej
      się tak, aby każda osoba pozostawała osobą. W Kościele taką wspólnotą bywa
      zgromadzenie zakonne, w życiu świeckim - państwo cywilizacji łacińskiej.

      Sytuacja w wyniku grzechu pierworodnego nie zmieniła się o tyle, że nadal
      jesteśmy w zasięgu pokusy grzechu, nazywanej teraz podstępnie rozwojem i
      postępem. Bóg nie zamyka nam oczywiście drogi do postępu i rozwoju, bo nadal
      pozostawia człowiekowi wolność. Im bardziej jest człowiek wzbogacony wiedzą o
      dziele stworzenia jego i całego poddanego mu świata, tym większy hołd i
      uwielbienie może złożyć Bogu; można to zatem nazwać doskonałą współpracą.
      Jednak sięganie bez ograniczeń po wiedzę niesie ryzyko załamania duchowego, bo
      skończony człowiek nie jest w stanie udźwignąć nieskończoności. Im bardziej
      pokocha Boga w sposób bezwzględnie bezinteresowny, bez pośrednictwa dzieła
      stworzenia, tym znajduje się bliżej swego Stwórcy.

      Wraz z tzw. rozwojem i postępem, droga się rozwidla. Na prawo – prowadzi do
      uwielbienia Boga, a także - w drugiej kolejności – do sprawiedliwego,
      roztropnego, mężnego i umiarkowanego korzystania ze zdobyczy wiedzy przez
      wszystkich ludzi. Na lewo – prowadzi wprost do pychy i wykorzystania wiedzy do
      odrzucania Boga, do panowania nad drugim człowiekiem, a w końcu do jego
      krzywdy i śmierci.

      Sentire cum persona - odczuwać z osobą - tak można by określić istotę
      przesłania społecznego Kościoła rzymskokatolickiego w czasoprzestrzeni i w
      kontekście całego Prawa Objawionego. Klucz do zrozumienia człowieka jest
      poszukiwany od niepamiętnych czasów. Wyraził to genialnie Jan Paweł II,
      mówiąc: człowiek nie jest w stanie zrozumieć siebie bez Chrystusa. Na samym
      początku Objawienia słyszymy dwie znamienne informacje: (i) człowiek został
      stworzony na obraz i podobieństwo Boże oraz (ii) nie jest dobrze człowiekowi
      być samemu. Człowiek - w liczbie pojedynczej - a nie ludzie.

      Tak, jak już wspomniałem wcześniej (NPW 11-12.2004), Bóg ujawnia tu o Sobie, że
      jest Osobą, osamotnioną w Swojej wszechpotędze i w Swoim nieskończonym
      Majestacie, i że pragnie mieć przy sobie kogoś możliwie Mu najbliższego,
      bezgranicznie i bezinteresownie Go kochającego. Mówiąc językiem człowieka –
      Bóg stwarzając go dla Siebie, wie, czym jest samotność osoby, i dlatego nie
      chce go skazywać na samotność, bo już go kocha – stwarza go więc jako
      mężczyznę i kobietę, a w konsekwencji jako rodzinę.

      Personalizm stanowi myśl przewodnią Pisma Świętego Starego Testamentu, do
      chwili powołania Abrahama, którego potomstwo ma być liczne jak piasek na
      pustyni. Od tego momentu Bóg niejako „odsuwa” od siebie człowieka jako osobę i
      zaczyna wychowywać go w gromadzie. Rzeczywiście, rozmowa Boga z Adamem i Ewą,
      dialog z Kainem, współpraca z Noem i inne sytuacje wskazują, że Bóg mimo
      grzechu pierworodnego, popełnionego przez osoby, nadal żąda od człowieka -
      stworzonego jako osoba - odpowiedzialności za popełnione czyny ( por. Rdz. 4.
      9 - Czyż jestem stróżem brata mego?). Brak osobistego otwarcia się na swego
      Stwórcę potomków Adama i Ewy i wyrażenia przez nich skruchy spowodował, że Bóg
      zmienił podejście do człowieka. Wybiera lud i wychowuje go do personalizmu od
      podstaw. Początek jest nieoczekiwany - Bóg jakby ogranicza Prawo Naturalne do
      wnętrza wybranego ludu i z grubsza „ociosuje” dusze Izraelitów, którzy w
      kontekście Księgi Rodzaju dokonują zbrodni na Amalekitach, ale są do tego
      upoważnieni jako lud wybrany.

      Wychowanie do personalizmu trafia więc najpierw do samego wnętrza ludu
      wybranego. Mojżesz otrzymał Dekalog, którego nakazy i zakazy jednoznacznie
      artykułują Prawo Naturalne i są adresowane do osoby, a nie do gromady -
      zgodnie z samą istotą tego prawa. Prorocy, upominający lud wybrany, działają w
      oparciu o Prawo Naturalne, również jako osoby, zwracające się do osób oraz do
      ludu, ale jako wspólnoty osób. Szczytem wychowania do personalizmu jest
      posłanie do ludu wybranego Chrystusa Pana jako Osoby - od Boga, określającego
      się jako Osoba - “Jam jest który jest”. Lud wybrany nie jest jednak w stanie
      przyjąć Ewangelii, bo wymaga ona wierności Prawu Naturalnemu (ani jedna jota
      nie będzie zmieniona), a w konsekwencji - do osobistej odpowiedzialności przed
      Bogiem. Dodatkowo Żydzi nie chcą przyjąć do wiadomości, że Bóg przez Chrystusa
      i Ducha Świętego odkrywa się jako Bóg Jeden, ale w Trzech Osobach Boskich.

      W całym Objawieniu Bożym etap gromadnościowości został definitywnie zamknięty
      wraz ze Zmartwychwstaniem Chrystusa Pana. W Kościele, powołanym przez
      Chrystusa. Etap ten zakończył św. Paweł, obywatel rzymski, który przeprowadził
      młody Kościół do Rzymu, ukształtowanego przez jedyną wówczas personalistyczną
      cywilizację rzymską, opartą wprost na Prawie Naturalnym.

      Ktokolwiek zatem usiłuje dziś modernizować Kościół przez powrót do sytuacji
      pierwszych chrześcijan w Jerozolimie, ten nie rozumie, że podważa misję
      Chrystusa Pana, odbudowującego w człowieku osobowe, a więc odpowiedzialne
      życie, a w konsekwencji podważa cały logiczny sens przykazania miłości Boga i
      bliźniego. W tym bowiem przykazaniu spotykają się Prawo Objawione z Prawem
      Naturalnym, obydwa pochodzące od
      Boga.

      Echo tysiącleci

      Lud żydowski zyskał już w starożytności niezwykłą przewagę intelektualną nad
      innymi cywilizacjami basenu Morza Śródziemnego, dzięki prawu Mojżeszowemu,
      opartemu na pojęciu Boga w przestrzeni abstrakcji. Sakralny charakter
      cywilizacji żydowskiej spowodował, że życie codzienne było jednoznacznie
      uregulowane i nie podlegało zmianom. Z tego względu Żydzi umieścili całą swoją
      aktywność intelektualną w podprzestrzeni aprioryzmu, stąd ich dorobek
      intelektualny na przestrzeni minionych 2000 lat jest niemal całkowicie
      spekulatywny, z wyjątkiem prostego zresztą odkrycia, że fizyczny pieniądz jest
      potrzebny tylko w bardzo krótkim czasie transakcji. Poza tym czasem jest dla
      właściciela bezużyteczny, a zatem można wynegocjować jego użyczenie dla
      dowolnych transakcji, w dowolnym miejscu i czasie.

      Żydzi zauważyli, że pożyczanie samego fizycznego pieniądza w celu transakcji
      jest kłopotliwe i ryzykowne. Zamiast tego wystarczy przekazywać informacje o
      jego posiadaniu. Banki gromadzą więc pieniądz fizyczny, na podstawie którego
      dysponują pieniądzem wirtualnym wynikającym, z pomnożenia ilości posiadanych
      pieniędzy fizycznych przez czynnik rzędu 10. Stąd prowadzona jest polityka
      zachęcająca lub zmuszająca ludność do korzystania z banku, np. do wypłat
      pensji. Jeżeli jednak taka delikatna równowaga jest zachwiana, ludność nagle i
      gremialnie udaje się do banku po swoje pieniądze fizyczne i bank może okazać
      się niewypłacalny.

      Cywilizacja żydowska - w dążeniu do globalnej władzy nad światem - kreuje
      pogląd, że o człowieczeństwie decyduje gospodarka, a więc materializm, i że
      nie ma zmiłuj się - każdy podmiot prawa musi być rozliczany jako przynoszący
      dochody albo straty, łącznie ze szpitalem i pogotowiem tatrzańskim. Jest to
      ab
    • Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:13
      Cywilizacja żydowska - w dążeniu do globalnej władzy nad światem - kreuje
      pogląd, że o człowieczeństwie decyduje gospodarka, a więc materializm, i że
      nie ma zmiłuj się - każdy podmiot prawa musi być rozliczany jako przynoszący
      dochody albo straty, łącznie ze szpitalem i pogotowiem tatrzańskim. Jest to
      absolutnie antyludzki pogląd, potomstwo materializmu dialektycznego Hegla,
      odbierające człowiekowi prawo do życia duchowego, do bycia osobą, posiadającą
      niezbywalną godność.

      Władza nad pieniądzem jest straszną władzą - mówi o tym encyklika Piusa XI
      Quadragesimo Anno z 1931r. Wspólnota żydowska kontroluje bowiem swoiste nożyce
      finansowe : wysokość oprocentowania pożyczki przez dany bank oraz poziom
      emisji fizycznego pieniądza przez bank emisyjny. Jeżeli ilość fizycznego
      pieniądza w obiegu jest niedostateczna, to suma należności z tytułu
      oprocentowania we wszystkich bankach - spłacana zawsze jako pieniądz fizyczny -
      może okazać się fizycznie niemożliwa do spłacenia i ktoś słabszy okazuje się
      bankrutem.

      W tym systemie każdy podmiot gospodarczy – osoba fizyczna czy prawna – może bez
      względu na swoje uczciwe wysiłki, uzdolnienia i włożony wkład pracy - okazać
      się niewypłacalna. Wspólnota, której gospodarka jest kredytowana w takim
      systemie, jest ekwiwalentna wspólnocie poszczególnych podmiotów gospodarczych,
      jako graczy w ruletkę. Beneficjentami tej gry są akcjonariusze banków,
      niejawnie powiązani między sobą ponad rządami państw. Wszelkie próby
      wyjaśnienia tych powiązań, są paraliżowane przez tzw. tajemnicę handlową i
      jej pochodne, nic zatem dziwnego, że pojawiło się w jakimś momencie dziejów -
      złośliwie wykpiwane - pojęcie spiskowej teorii historii.

      Obroną przed żydowską władzą nad pieniądzem jest Bank Narodowy, kontrolowany
      przez rząd danego państwa i jego parlament, m.in. dlatego Żydzi od dawna
      podjęli stosowne przeciwdziałania. Socjalkomuniści powtarzali za Fryderykiem
      Engelsem - państwo jest aparatem ucisku, przewidujemy obumarcie państwa.
      Socjaldemokraci wzięli głęboki oddech za czasów ZSRR, zrobili w stylu Lenina -
      krok do tyłu i powiedzieli, że robotnikowi należy się opieka socjalna.
      Socjalliberałowie zrobili - też w stylu Lenina - dwa kroki do przodu,
      powtarzając, że wszystko, co państwo robi, to robi gorzej niż prywatny
      właściciel, i postawili bezczelny wniosek: trzeba jak najszybciej doprowadzić
      do likwidacji państwa, bo jego utrzymanie kosztuje!

      Niedobre
      perspektywy


      Dziś w najważniejszych państwach świata bank centralny jest (i) państwowy, ale
      konstytucyjnie zależy nie od rządu ( jak w Polsce od 1997 r.), ale od
      globalnych struktur bankowych świata, albo (ii) jest w rękach prywatnych
      akcjonariuszy. Bank USA jest – wbrew Konstytucji USA – od 1912 r. w rękach
      akcjonariuszy prywatnej spółki i pośrednio kontroluje olbrzymią większość walut
      państwowych.

      Obecny system wydaje się jeszcze – w ocenie CSP – niezadowalający i trwają
      prace nad wprowadzeniem pieniądza elektronicznego i oznakowania ludzi tak, aby
      nikt nie mógł nic kupić, ani sprzedać bez wiedzy banku, włączając w to
      żywność. Dlatego mafia UE główny wysiłek kieruje na dobrowolnoprzymusową
      likwidację ludności wiejskiej, która zachowała się - w liczącej się skali -
      tylko jeszcze w Polsce. Tylko bowiem małe, własne samowystarczalne
      gospodarstwa mogą uniemożliwić całkowite uzależnienie wyżywienia ludności od
      decyzji politycznych ponadpaństwowych banków. CSP mają w tym względzie
      doświadczenie z głodem na Ukrainie za czasów ZSRR, gdy władza radziecka łamała
      opór bogatych chłopów
      ukraińskich.

      Sprawa superlichwy na skalę światową, to tylko jeden czynnik, dla którego Żydzi
      nie tolerują Kościoła. Druga sprawa to niższa cywilizacja gromadnościowa Żydów,
      która zwalcza zgodnie z prawami dziejowymi Feliksa Konecznego wyższą
      personalistyczną cywilizację łacińską. Jemioła wyciąga soki z drzewa,
      doprowadzając je w końcu do zagłady – cywilizacja żydowska ( do spółki z
      bizantyńską w kulturze niemieckiej) pasożytuje na cywilizacji łacińskiej.
      Wprowadzenie Polski podstępem do nieistniejącej prawnie UE, w której jedynym
      rozstrzygającym kryterium istnienia i funkcjonowania jest pieniądz i zysk -
      oznacza faktycznie zdradę Ewangelii i Ojczyzny.

      Niech nas Bóg uchroni od zatwierdzenia w referendum tzw. Traktatu
      ustanawiającego konstytucję dla Europy. Jedyną szansę daje tu zbojkotowanie
      referendum, ponieważ ze złem nie można paktować. Rząd, sprawujący z ramienia
      Brukseli władzę w Polsce, zamierza zaraz po referendum zlikwidować złotówkę i
      wprowadzić euro. Skończą się wówczas możliwości strajków, ponieważ zaczną
      działać brygady antykryzysowe. Obawy te nie są bezpodstawne także z innego
      powodu -–istnieje wizja księdza katolickiego R. Bensona z 1907 roku, zawarta w
      jego książce Pan świata, którą wydawca, p. M. Dybowski, opatrzył nadtytułem
      Antychryst. Jest to wizja niedalekiej przeszłości i niedalekiej przyszłości
      Kościoła, państwa i rzesz katolików w superpaństwie europejskim, oficjalnie
      dążącym za wszelką cenę do postępu, rozwoju i pokoju. Jest to wizja
      powszechnej, wszechstronnej śmierci

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka