tok.fm 18.05.05, 10:03 Jak oceniasz pracę Instytutu Pamięci Narodowej? Zapraszamy do dyskusji. Najciekawsze wypowiedzi zacytujemy w Komentarzach radia TOK FM po godz. 10:00. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: DamaKier Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: 80.55.148.* 18.05.05, 12:43 Ocena pracy IPN-u chyba niebardzo nadaje sie do publicznej dyskusji, bo jego podstawowa działalność jest mał znana. Być może funkcje badawcze, dostarczania historykom i dziennikarzom dokumentów wykonywane są poprawnie, w każdym razie nie słychać skarg na ten temat. Można naomiast dyskutować na temat reakcji i zachowań pracowników IPN w konkretnych sytuacjach (wiadomo o co chodzi). I tutaj IPN zawodzi kompletnie. Myślę, że podstawowym grzechem jest, że pewne grono z dr Dudkiem na czele zaczęło się kreować na gwiazdy i alfy i omegi wszelakiej wiedzy i sprawiedliwości. NIe może być tak, że jakikolwiek zwykły obywatel (bo pracownik IPN jest jednak zwykłym obywatelem) może publicznie oświadczać o innym obywatelu, czy jest on be, czy cacy. A już absolutnie nie może to być robione tak, jak się to czyni. KOnferencje telewizyjne i różne programy tv na ten temat badzo mało się różnią od wszelakich big brother'ów , czy jak im tam. IPN ma wydać dokumenty, komu wydać powinien i milczeć! A swoje własne przemyślenia publikować w pracach badawczych. A jak uzna za stosowne, odpowiednie sprawy kierować do sądu lustracyjnego. Nie wiem, czy tak jest w ustawie, ale uważam, że żadna instytucja poza sądem nie może człowieka uznać za przestępcę.Gorzko mi się to pisze, bo uważam IPN za bardzo potrzebny, prof. Kieresa poczatkowo bardzo ceniłam, a teraz uwazam, że nie powinien więcej kierować czymkolwiek, bo wyraźnie tego nie dźwiga. I myślę, że wybory nowego prezesa dobrze byłoby odłożyć na po wyborach ogólnych i w ogóle przemyśleć wiele spraw. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 15:17 Gość portalu: DamaKier napisał(a): > Myślę, że podstawowym grzechem jest, że pewne > grono z dr Dudkiem na czele zaczęło się kreować na gwiazdy i alfy i omegi > wszelakiej wiedzy i sprawiedliwości. Nie winilbym az tak bardzo Dudka, bo takie zachowania sa jakby wpisane w "zawod" naukowca, i gdyby nie on, to i tak znalazlby sie inny gwiazdor. Z drugiej strony na samym poczatku Dudek sie zblaznil jako naukowiec, swoja oslawiona praca na temat wrazych dzialan Wajdy i Michnika w Moskwie, wiec jakos teraz musi nadrabiac nadaktywnoscia... Odebraniee tak trefnych kwitow sluzbom specjalnym i oddanie ich pod nadzor naukowcom niczego dobrego nie wrozylo. Balagan ktory zrobili byl do przewidzenia nawet ( a moze przede wszytskim ) przez kazdego studenta od II roku wzwyz, ktory ma z naukowcami kontakt na codzien. Mimo wszystko w "sluzbach" istnieje cos w rodzaju dyscypliny i rezimu, u naukowcow jak wiadomo bezholowie i "zdania odrebne", a takze pozamaterialne. Zamiast zastopowac przecieki "teczek" i robienie za pomoca nich polityki przez sluzby, dopiero teraz zdaje sie otwiera sie pole do takich dzialan. Autorzy przeciekow beda coraz trudniej uchwytni, bo ilosc zrodel radykalnie sie zwiekszyla. Ujawnienie teczek, moim zdaniem nic nie da, bo i tak nie zatrzyma ujawniania "nowych, swiezo odnalezionych" przez nastepne dziesieciolecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DamaKier Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.pl 18.05.05, 15:46 > nie winiłbym tak bardzo Dudka.. No, w tej obronie to Dudkowi mocniej sie dostało niż w mojej skromnej uwadze! Dokumenty trzeba było dać naukowcom bo naukowcy są od badania dokumentów. To,że dokumenty są ujawniane, to dobrze - one nie mają być tajemnicą służb specjalnych. Problem w tym, żeby ujawnianie nie służyło bieżącym rozgrywkom politycznym. No i żeby ci naukowcy nie wypadali z roli i nie uważali sie za jedynych mądrych i sprawiedliwych. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 16:29 > No, w tej obronie to Dudkowi mocniej sie dostało niż w mojej skromnej uwadze! he! he! ale chyba nieswiadomie. > Dokumenty trzeba było dać naukowcom bo naukowcy są od badania dokumentów. Cos mi sie wydaje ze "te" dokumenty przerastaja ich naukowe mozliwosci. Na razie nic dobrego z tego nie wyszlo, poza Jedwabnym moze, choc sa tacy, ktorzy wlasnie z powodu Jedwabnego maja do IPN pretensje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 13:11 > radia TOK FM po godz. 10:00. Poważnie? To było pisać przed 10-tą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DamaKier Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: 80.55.148.* 18.05.05, 13:27 Przed 10,oo to ja mam inne sprawy. A skoro można dyskutować po 10-tej w kwestii formalnej, to można i o meritum. Tyle, że nie na antenie. Pozdrowienia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 16:57 Ale to nie było do Ciebie tylko do Redakcji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:22 instytut poniżenia narodu nie dokończoma ekschumacja wJedwabnem umorzona mistyfikacja w Kielcach czy w instytucie jest chociaż jeden Polak ciekawe co robili w PRL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Średni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:10 Jak może być dobrze jeżeli prezesem jest człowiek, których w czasach PRLu wychwalał ten okres? Jest autorem książki wychwalającej układ RWPG. Jest to polak genetycznie modyfikowany. Taki sam typ człowieka jak Balcerowicz, który obecnie jest guru liberałów, a w czasach PRLu wykładał Lenina i Marksa. Są to ludzie, którzy lubią tylko polskie pieniadze, a Polski nienawidzą. Pozbawieni jakiego kolwiek kregosłupa. Kiedy wreszcie Polską będą rzadzili Ci, co ją kochają? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 15:19 Gość portalu: Średni napisał(a): > Jak może być dobrze jeżeli prezesem jest człowiek, których w czasach PRLu > wychwalał ten okres? Jest autorem książki wychwalającej układ RWPG. Rozumiem ze czytales ja i mozesz podac tytul a nawet rok wydania i wydawnictwo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Średni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 16:55 "Przykro to pisać, ale sam szef Instytutu Zapomnienia Narodowego pan Leon Kieres został doceniony przez władze komunistyczne i wzniósł się w hierarchii biurokratyczno-naukowej, gdy opublikował swoją monumentalną monografię: Zalecenia RWPG w sprawie koordynacji narodowych planów gospodarczych i ich realizacja w PRL. Co znaczyła koordynacja pod przewodem pierwszego kraju socjalizmu - nie musimy na tych łamach wyjaśniać, ale ostatecznie doceniony przez władze komunistyczne i mianowany docentem został wtedy, gdy potwierdził się jego niezwykły talent naukowy. W 1985 r., w czasie, gdy prokurator z Lublina żądał wysokich kar dla działaczy "Solidarności", nie wiedząc, że spotka na swojej drodze protektora i przyjaciela, Leon Kieres opublikował dzieło: Zagraniczne przedsiębiorstwo socjalistyczne w Polsce. Studium administracyjno- prawne. Czyż mogło być dzieło ekonomiczne bardziej współgrające z tendencją lat 1981-1989, w których powrócono do ideałów bierutowskich zapomnianych od 1956 r.? Jak dotąd wielki naukowiec polski nie opublikował żadnej pracy historycznej i jest wątpliwe, czy byłby w stanie napisać choć wypracowanie maturalne z tej dziedziny. Również nie jest mu znane prawo, gdyż nie wie, kiedy należy wyrokować - przed przewodem sądowym czy po- przykładem jest Jedwabne." napisał: Krzysztof Kąkolewski, Nasza Polska Nr 23(344), 2002-07-05 Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 18.05.05, 22:56 Gość portalu: Średni napisał(a): > "Przykro to pisać, ale sam szef Instytutu Zapomnienia Narodowego pan Leon (..) > > napisał: Krzysztof Kąkolewski, Nasza Polska Nr 23(344), 2002-07-05 Belkot i klamstwo juz w pierwszym zdaniu, dyskwalifikuje Krzysztofa Kakolewskiego jako powaznego publicyste. Niech sie gosc popuka w czolo, to samo radze osobom go cytujacym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:38 Przypominamy przy tym, iż przez niemal dwa lata wojny ludobójcze plany niemieckie i bolszewickie istniały tylko w odniesieniu do Narodu Polskiego i były to: Unternehmen Tannenberg, Intelligenzaktionen: Pommern, Posen, Masowien, Litzmannstadt, Schlesien, Sonderaktionen: Krakau, Tschenstochau, Lublin, Blirgerbraukeller, Ausserordentliche Befriedungsaktion (AB-Akcja) i inne. Bolszewicy zaznaczyli swe dążenia mordami masowymi i deportacjami, czego symbolem stał się mord na oficerach i inteligencji polskiej z obozów Kozielsk, Starobielsk i Ostaszków. Więc czymże to było, jak nie ludobójstwem przede wszystkim na Polakach? Z tą różnicą, że o ile ludność żydowską tracono z przyczyn rasowych, to Polaków niszczono głównie z przyczyn narodowych i narodowościowych. Żołnierze i członkowie konspiracji, osądzani przez Standgerichty (policyjne sądy doraźne), traceni byli w egzekucjach ulicznych, wbrew prawu międzynarodowemu, za walkę o odzyskanie niepodległości zagarniętej bezprawnie przez agresora. Natomiast ludności cywilnej, łowionej w obławach i łapankach, nie było za co sądzić, zabijana była w obozie w ramach z góry na zimno podjętego planu zagłady Warszawy. Mieszkańcy Warszawy byli likwidowani dlatego, że likwidowano ich miasto, likwidowano stolicę kraju. Przy zagładzie mieszkańców w ramach realizowanego planu ilościowego zmniejszenia ludności Warszawy pozory sądzenia (jakie odbywały się dla celów spektakularnych przed Standgerichtami), selekcje "winien-niewinien" były bezprzedmiotowe, a nawet niebezpieczne, aby okrutny proceder nie został ujawniony. Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w konwencji uchwalonej 9 grudnia 1948 r., w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, określa jako ludobójstwo: "każdy czyn dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych, rasowych czy religijnych jako takich". Gdyby na zasadzie tych kryteriów rozważyć wszystkie akcje likwidacyjne, dotyczące inteligencji polskiej, jej warstwy intelektualnej, oraz likwidowanie stolicy jako centrum dyspozycyjno-kierowniczego Polski w celu zniszczenia jej tożsamości narodowej - to były one zbrodniami ludobójstwa na Polakach. Polaków było za dużo, aby wyniszczyć ich wszystkich w początkowym okresie. Jak napisano w tajnej ekspertyzie policji niemieckiej już w styczniu 1940 r., celem była "likwidacja substancji Narodu Polskiego". Jest to postać ludobójstwa, której żadną miarą zaprzeczyć się nie da. A jednak funkcjonariusze IPN takiej negacji się dopuszczali, co gorsze, kierunek taki przyjęto do śledztw. Na skutek takiego działania dziś, po 50 latach, bilans jest taki, że właściwie nie doszło do ani jednego procesu w Niemczech o zbrodnie dokonane przez Niemców w Polsce na Polakach. Znakomity publicysta niemiecki Reinhard Henkys w publikacji Die NS-Gewaltverbrechen, Geschichte und Gericht (Stuttgart 1964) tak charakteryzuje ten problem: "W Niemczech okresu powojennego (...) udało się z powodzeniem wymazać z pamięci (...) okres terroru stosowanego przeciwko Polakom. Prawie nie doszło do procesów o zbrodnie popełnione przez nas w Polsce na Polakach. Tych kilka procesów o mordowanie Polaków, prowadzonych najczęściej na marginesie procesów o zbrodnie popełnione przeciwko polskim Żydom, nie wywarło żadnego wrażenia na społeczeństwie niemieckim. W istocie zaś zbrodnie, których dopuścili się hitlerowcy przeciwko Polakom, są w swym ogromie i bestialstwie równe zbrodniom, których dopuszczono się wobec Żydów". Tymczasem działania obecnego kierownictwa 1PN nie wy daj ą się zmierzać do zmiany tej sytuacji. Wręcz przeciwnie. Pan prof. Leon Kieres i pan prof. Witold Kulesza zapowiedzieli wszczynanie i prowadzenie śledztw przeciwko Polakom. W miejscu ludobójczego KL Warschau, w którym hitlerowcy wymordowali 200 tys. Polaków, nie ma nawet tablicy informacyjnej, choć upłynęło ponad pół wieku. Poseł Tomasz Wójcik, w wygłoszonym w Sejmie w dniu 15 lutego 2001 r. apelu o upamiętnienie ofiar KL Warschau, powiedział: "Doszło do tego, że hitlerowcy dla wymazania Warszawy z mapy Europy założyli w niej obóz koncentracyjny, a my zamiast przekazania i utrwalenia tego faktu dla historii, uczyniliśmy z tej bezprecedensowej zbrodni na Narodzie Polskim największą białą plamę w Europie, jako że straty globalne poniesione podczas okupacji w stolicy, są większe od strat całej Anglii i Francji razem wziętych". Kiedy w ubiegłym roku przyjechali do Warszawy przedstawiciele Unii Europejskiej i Republiki Federalnej Niemiec, nie było w Warszawie miejsca, przy którym mogliby złożyć hołd straconym ludobójcze mieszkańcom stolicy. Wobec tego premier rządu Rzeczypospolitej Polskiej zawiózł gości 25 km za Warszawę, do wioski Palmiry, gdzie hitlerowcy stracili 1800 osób. Z KL Warschau uczyniono "białą plamę". Pozostały na peryferiach jeszcze tylko Palmiry. (...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:44 Za rolę Żydów w stalinizacji Polski Od dłuższego czasu trwa proces wybielania roli Żydów w stalinizowaniu Polski, a w szczególności w rozwijaniu najokrutniejszego instrumentu stalinowskiego terroru - Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Urzędów Bezpieczeństwa. Dokonuje się prawdziwych ekwilibrystyk w wyliczaniu Żydów w bezpiece i ich procentowego udziału w UB (choćby w tekstach K. Kerstenowej, znanej niegdyś chwalczyni komunizmu, począwszy od jej osławionej książki o PKWN). Obliczeniami procentowymi, które mają stawiać na równi każdego podrzędnego prymitywnego ubeka z Pacanowa czy Grójca z wyrafinowanymi nadzorcami bezpieki na szczytach typu Bermana, próbuje się maksymalnie zaciemniać faktyczną sytuację. Wszelkie rekordy pod względem wybielania roli Żydów w bezpiece pobił jednak osławiony antypolski hochsztapler Jan Tomasz Gross, pisząc w wydanej w 2000 roku w USA pracy zbiorowej "Politics of Retribution", że w polskiej bezpiece było wszystkiego "kilka tuzinów" Żydów. Dlatego tak istotne wydaje się przypomnienie, że nie chodziło o rzekomą małą garstkę Żydów w bezpiece, lecz o ich bardzo wielkie ilości w aparacie stalinowskiego terroru, i to na kluczowych pozycjach. Począwszy od faktycznego nadzorcy całego aparatu terroru, niszczącego tysiące polskich patriotów - Jakuba Bermana, przez lata członka Biura Politycznego KC PPR, a później KC PZPR odpowiedzialnego za nadzór nad bezpieką. Był to najbardziej niebezpieczny dla Polski morderca zza biurka, faktycznie zbrodniarz Numer Jeden, którego nigdy za swe zbrodnie nie ukarano. Oto przykładowo niektóre funkcje sprawowane przez żydowskich bezpieczniaków. Wiceministrowie Bezpieczeństwa Publicznego: Mieczysław Mietkowski i Roman Romkowski, dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Juliusz Hibner, dyrektor Gabinetu Ministra BP, później m.in. p.o. dyrektora Departamentu III MBP (Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego) Leon Ajzen-Andrzejewski, p.o. dyrektora Gabinetu Ministra BP Zygmunt Braude, dyrektor Centralnej Szkoły MBP w Łodzi, później dyrektor Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW Mieczysław Broniatowski, dyrektor Departamentu V, a później III MBP Julia Brystiger, dyrektor Gabinetu Ministra BP Juliusz Burgin, dyrektor Departamentu VII, a później dyrektor Departamentu III MBP Józef Czaplicki, [15] dyrektor Gabinetu Ministra BP Michał Drzewiecki, dyrektor Departamentu X MBP Anatol Fejgin, dyrektor Departamentu Śledczego MBP Józef Różański, dyrektor Departamentu Organizacji i Planowania MBP Michał Hakman, dyrektor Departamentu Szkolenia MBP Maria Kamińska, wicedyrektor Departamentu i MBP Julian Konar, dyrektor Departamentu IV MBP Józef Kratko, dyrektor Departamentu Więziennictwa MBP Dagobert Jerzy Łańcut, dyrektor Centralnego Archiwum MBP Zygmunt Okręt, dyrektor Departamentu II MBP Leon Rubinsztejn, dyrektor Departamentu IV MBP Aleksander Wolski-Dyszko, wicedyrektor Departamentu X MBP Józef Światło, p.o. dyrektor Departamentu II MBP Michał Taboryski, dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP Leon Gangel, dyrektor Centralnych Konsumów MBP Feliks Goldsztajn, wicedyrektor Departamentu Finansowego MBP Edward Kalecki, dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP Ludwik Przysuski, wicedyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP Leon Stach, wicedyrektor Departamentu VII MBP Marek Fink, wicedyrektor Departamentu Szkolenia MBP Helena Gruda, wicedyrektor Departamentu IV MBP Bernard Konieczny, wicedyrektor Departamentu III MBP Czesław Ringer, wicedyrektor Departamentu V MBP Józef Tymiński. Prawdziwa Liga Dyrektorów. Przykłady tego typu osób narodowości żydowskiej na kluczowych stanowiskach w bezpiece można by jeszcze bardzo długo mnożyć (por. szerzej źródłowe opracowanie M. Piotrowskiego "Ludzie bezpieki z walce z Narodem i Kościołem. Służba Bezpieczeństwa w Polskiej Rzeczypospolitej ludowej w latach 1944-1978 - Centrala", Lublin 2000, s. 313-345). Dodajmy do tego fakt, że decydującą rolę w Ministerstwie Sprawiedliwości odgrywał wiceminister Leon Chajn, przy figurancie ministrze polskiego pochodzenia. Dodajmy odpowiedzialnych za represję tak licznych sędziów i prokuratorów żydowskiego pochodzenia typu Heleny Wolińskiej, bezpośrednio odpowiedzialnej za mord na generale "Nilu" E. Fieldorfie, Marii Gurowskiej, zastępcy prokuratora generalnego PRL Henryka Podlaskiego, zastępcy prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego Oskara Szyi Karlinera, szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk Stefana Kuhla, zwanego "krwawym Kuhlem", prokuratora Benjamina Wajsblecha, prokurator Pauliny Kern, sędziego Emila Merza, płk Józefa Feldmana, płk Maksymiliana Lityńskiego, płk Mariana Frenkiela, płk Nauma [16] Lewandowskiego, prokuratorów w Prokuraturze Generalnej: Benedykta Jodelisa, Paulinę Kern, płk Feliksa Aspisa, płk Eugebiusza Landsberga, sędziego Stefana Michnika etc.etc. Wybielaczom roli Żydów w UB i generalnie w stalinowskiej władzy warto przypomnieć jednobrzmiące świadectwa na ten temat osób z jakże różnych środowisk intelektualnych od Marii Dąbrowskiej, Bohdana Cywińskiego i ojca Józefa M. Bocheńskiego po Stefana Kisielewskiego i Czesława Miłosza. Najwybitniejsza chyba pisarka tego okresu Maria Dąbrowska w zapiskach w swym dzienniku pisała pod datą 17 czerwca 1947 r.: UB, sądownictwo są całkowicie w ręku Żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków. Niemal dziewięć lat później - 27 maja 1956 r. ta sama Dąbrowska zapisywała: Ostatnimi tygodniami byłam w Nieborowie w towarzystwie samych Żydów oprócz Anny i Bogusia. Częste ich rozmowy o wzrastaniu antysemityzmu. Czemu dziś sami są częściowo winni - bo jak można było dać sobą obsadzić wszystkie "kluczowe pozycje" życia Polski: prokuratury, wydawnictwa, ministerstwa, władze partii, redakcje, film, radio itp. Bliźniaczo wręcz podobne w swej wymowie wydają się zapiski w dziennikach Stefana Kisielewskiego. Pod datą 18 października 1968 r. Kisielewski pisze: Dwadzieścia lat temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi zemści się na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z "gojów" (...). Niewiele później, 4 listopada 1968 r. Kisielewski zapisuje: Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie, wojsku, dlatego, że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał (...). Znany intelektualista katolicki Bohdan Cywiński tak oceniał rolę Żydów w stalinizacji Polski na łamach podziemnego periodyku "Głos" w kwietniu 1985 roku: Fakty manifestacyjnego popierania władzy komunistycznej przez Żydów zaraz po wojnie, wyjątkowe nagromadzenie osób pochodzenia żydowskiego w aspekcie władzy, a zwłaszcza w najbardziej znienawidzonych społecznie resortach bezpieczeństwa i propagandy oraz mnogość przykładów szczególnej ich wrogości wobec przejawów polskiego szacunku dla narodowej tradycji - wszystko to w jakiejś mierze pozostało w świadomości starszych pokoleń, powodując zrozumiałe urazy, z kolei słynny katolicki intelektualista na emigracji ojciec Józef M. Bocheński akcentował na łamach paryskiej "Kultury" [17] (nr 7-8 z 1986 r.): Jak wiadomo, władza leżała w dużej mierze w ich (Żydów - J.R.N.) rękach po zajęciu Polski przez wojska sowieckie - w szczególności pewni Żydzi kierowali policją bezpieczeństwa. Otóż ta władza i ta policja jest odpowiedzialna za mord bardzo wielu spośród najlepszych Polaków. Polacy mają, moim zdaniem, znacznie większe prawo mówić o pogromie Polaków przez Żydów niż Żydzi o pogromach polskich (podkr.-J.R.N.) I wreszcie świadectwo Czesława Miłosza, tym wymowniejsze, że chodzi o intelektualistę znanego ze skrajnie prożydowskiej postawy, człowieka, który "wz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:46 Leszek Kołakowski, który w okresie stalinowskim należał do grona filozofów marksistowskich zajadle atakujących filozofię nie-marksistowskq, szczególnie katolicką; Józef (Szyja) Krakowski, po wojnie bandyta z UB, a od 1957 roku szef produkcji zespołu "Kamera" w Państwowym Przedsiębiorstwie "Film Polski", który 9 II 1959 roku, decyzją Zespołu Orzekającego CKKP PZPR, został ukarany naganą z ostrzeżeniem m.in. za wykorzystywanie stanowiska służbowego w celu osiągnięcia osobistych korzyści, kumoterską politykę kadrową (faworyzującą osoby pochodzenia żydowskiego) i brak nadzoru nad gospodarką podległych przedsiębiorstw (SDzPRR); Zygmunt Kratko, który tak gorliwie kierował akcją skupu (czytaj kradzieży) zboża od chłopów na terenie województwa białostockiego, że doszło aż do buntu chłopów. Zmusiło to Sekretariat Biura Politycznego KC PZPR do udzielenia mu nagany za "tolerowanie niewłaściwych metod" podczas skupu (SDzPRR); Samuel Sandler, stalinowski historyk literatury polskiej, autor osławionego Wstępu do stalinowskiego wydania Potopu Henryka Sienkiewicza w 1953 roku; Kalman Segal -"mierny ale wierny" partii literat; Dawid Sfard -komunistyczny pisarz żydowski, tworzący w języku jidysz; Arnold Słucki -socrealistyczny literat; Adam Taran -autor takich socrealistycznych kiczów jak: Zwykła sprawa, Zebranie w Piotrkowicach, Ortega, Stajnia Augiasza, Eda Werfel -publicystka komunistycznej "Trybuny Ludu", lub tacy bandyci z Urzędu Bezpieczeństwa (UB) jak m.in.: płk Maksymilian Darewski; płk Józef Jurkowski -morderca Polaków w Bydgoszczy (1945-48), Gdańsku (1948-50) i Katowicach (1951-55); płk Józef Kratko -morderca Polaków w Katowicach (1945- 47); ppłk Marian Stecki; ppłk Stefan Tewel, ppłk Henryk Zamorski czy Helena Wolińska -bandytka w stopniu pułkownika, która w okresie stalinowskim była zastępcą Naczelnego Prokuratora Wojskowego (trzęsła ówczesną Prokuraturą). Odpowiedzialna za wiele morderstw politycznych, m.in. spreparowała "dowody" winy generała Armii Krajowej Emila Fieldorfa "Nila" i doprowadziła do jego śmierci, za co dzisiaj jest ścigana przez polską prokuraturę. Na osobną uwagę zasługuje Adam Kornecki (Dawid Kornhaendler) (1917-1986). Był działaczem komunistycznym w przedwojennej Polsce, a podczas wojny w szeregach Armii Czerwonej bronił Kraju Rad. Zaraz po wojnie został szefem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach. Prawdopodobnie przygotowywał i współodpowiadał za tzw. kielecki pogrom Żydów z 4 lipca 1946 roku. W latach 1946-48 pełnił stanowisko szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu, a od 1948 do 1949 roku we Wrocławiu. W latach 1950-52 był attache wojskowym w Sztokholmie, skąd odwołano go za brak dyscypliny Zachowanie jego potępił Oficerski Sąd Honorowy przed którym stanął (Jerzy Fronczak), a w 1953 roku został zwolniony z wojska. Został wówczas wicedyrektorem Zarządu Okręgu Poczt i Telegrafów w Szczecinie, w latach 1953-57 był zastępcą dyrektora fabryki traktorów w Ursusie. Od II 1957 do VII 1958 roku ponownie w WP w randze podpułkownika. I tym razem lekceważył sobie dyscyplinę wojskowa. 3 V 1958 roku Komitet PZPR Jednostki Wojskowej ukarał go naganą z ostrzeżeniem "za brak dyscypliny i poczucia odpowiedzialności, systematyczne lekceważenie rozkazów i poleceń przełożonych". Jednak Komisja Kontroli Partyjnej LWP 9 VII 1958 roku uchyliła tę karę, biorąc pod uwagę jego zasługi w walce o komunistyczną Polskę oraz jego długą przynależność do partii, udzielając mu jedynie upomnienia. Niemniej 10 VII 1958 roku został zwolniony z wojska. Pracował w Polskich Liniach Oceanicznych w Gdyni, a w latach 1960-62 był starszym inspektorem w Ministerstwie żeglugi, zgodnie z zasadą że dla Żydów i partyjniaków wszystkie stanowiska były do wzięcia. Po wydarzeniach marcowych 1968 roku został wydalony z PZPR i otrzymał zgodę na wyjazd emigracyjny do Izraela. Po wyjezdzie z Polski, ten wróg Polaków oskarżał nie tylko gen. Moczara w audycjach Radia Wolna Europa, ale także Polskę i Polaków, przedstawiając się jako niewinna ofiara polskiego antysemityzmu. Nawiązał także współpracę z paryską "Kulturą". Czy wyjazd z polski takich osób rzeczywiście był tragedią i stratą dla narodu polskiego? Marzec 1968 roku nie był tragedią narodu polskiego, lecz komunistycznych kacyków żydowskiego pochodzenia. W historii Polski wydarzenie to (walka wewnętrzna w znienawidzonej powszechnie partii komunistycznej) jest mało znaczące. Ileż prawdy było w tej oto cynicznej wypowiedzi jednego z wysoko postawionych Żydów w Łodzi zaraz po wojnie: "Dużo nas zginęło, to prawda, ale tych co zostali wystarczy, aby wami (Polakami) rządzić" (Problem antysemityzmu, "Kultura" nr 1-2/1957, Paryż). Rządy ich były wyjątkowo krwawe i antypolskie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:48 Rozbrajanie polskich żołnierzy Z wielu miejscowości na Kresach zachowały się relacje o rozbrajaniu polskich żołnierzy przez zbolszewizowanych Żydów. Oto jedna z nich. Ksiądz Czesław Stanisław Bartnik opisywał w swych zapiskach autobiograficznych: W Szczebrzeszynie i okolicach ujawnili się komuniści, prawie wyłącznie młodzi Żydzi. Założyli czerwone opaski, zaczęli sprawować "władzę", założyli "milicję ludową", a przede wszystkim zaczęli rozbrajać pojedynczych żołnierzy polskich, obrabowywać ich, ściągać z nich mundury, strzelać do oficerów jako "burżujów". Popierając Rosje sowiecka, a Polsce przepowiadając zemstę i śmierć. Radują się z upadku Polski. Zmobilizowani do wojska polskiego w większości zdezerterowali zaraz po rozpoczęciu wojny. Na mieście porozwieszali czerwone sztandary, nawet na dzwonnicy kościelnej, niedaleko rynku (por. ks. C.S. Bratnik: Mistyka wsi. Z autobiografii młodości 1929-1956, Warszawa 1998, s. 128). Profesor Ryszard Szawłowski pisał, iż Żydzi w Kolomyi pomogli załogom trzech czołgów sowieckich rozbroić tamtejsza kompanie Policji Państwowej i Straży Granicznej w dniu 19 września 1939 roku (wg R. Szawłowski: op.cit., t. 1, s. 301). Profesor Szawłowski pisał również o zdradzieckiej antypolskiej postawie niektórych Żydów i Ukraińców z Tyszowca. Poinformowali oni dowództwo wkraczających do Tyszowca (24 września 1939) wojsk sowieckich o znajdującym się w lesie wojsku polskim (por. R. Szawłowski: op.cit., t. 1, s. 229). Żydowscy milicjanci pomagali na przeróżne sposoby sowieckim najeźdźcom w pacyfikowaniu napadniętych polskich Kresów. Miedzy innymi poprzez pilnowanie i eskortowanie wziętych do niewoli przez Sowietów polskich żołnierzy. K.T. Celny, młody Polak, który towarzyszył swemu ojcu, majorowi rezerw, korpusu medycznego wojska polskiego, zapisał we wspomnieniach z tamtych dni: W miastach byliśmy ostrzeliwani przez żydowską milicje, uzbrojona w kradzione polskie karabiny wojskowe i noszącą czerwone opaski na ramieniu. Jak zbliżyliśmy się do przedmieść Lwowa, to trafiliśmy na tragikomiczny spektakl: Na lace, obok głównej drogi około 10 żydowskich milicjantów pilnowało sporych rozmiarów szwadronu jednego z elitarnych pułków polskiej kawalerii. Sowieckie siły pancerne rozbroiły polski i pułk i powierzyły swym nowym sojusznikom zadanie pilnowania Polaków. Pamiętam uczucie bólu i odrazy z powodu tak zdradzieckiego zachowania się tych, którzy byli polskimi obywatelami (cyt. za R.C. Lukas: Out of Inferno: Poles Remeber the Holocaust, Lexington, The University Press of Kentucky, 1989, s. 39-40). Wspominający te wydarzenia K.T. Celny był polskim inżynierem, odznaczonym w 1973 roku Orderem Imperium Brytyjskiego za zasługi dla brytyjskiego przemysłu samochodowego. (...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:51 Straty poniesione przez Polaków z powodu ratowania Żydów Zgodnie z paragrafem 5 dekretu Fuhrera z 12 października 1939 roku, gubernator Hans Frank 15 października 1941 roku wydał rozporządzenie, które nakładało karę śmierci na Polaków, którzy dawaliby schronienie Żydom, przewozili ich, dawali lub sprzedawali żywność, nie zgłosili miejsca ukrywania się Żydów, dali im kromkę chleba lub szklankę wody, itp. Zazwyczaj wyrok wykonywano przez rozstrzelanie lub powieszenie. Inną formą kary było palenie domów, w których ukrywali się Żydzi, wraz z całą rodziną gospodarzy, dziećmi, gośćmi i dobytkiem. Wśród karanych w ten sposób znaleźli się chłopi, robotnicy, księża , profesorowie i lekarze. W wypadku małżeństw polsko-żydowskich, zabijano zarówno męża jak i żonę, a ciała palono gdziekolwiek lub na żydowskich cmentarzach. Można tu wymienić na przykład przypadek (l) listonosza Sernika, który znał niemiecki i w tym języku bronił żydowskiego małżeństwa; (2) Polaka, który protestował przeciw masowej egzekucji Żydów, do oglądania której został zmuszony; (3) innego Polaka, który podał wiadro wody Żydom jadącym pociągiem do obozu zagłady; (4) Polaka, który próbował przerzucić przez mur getta bochenek chleba; i (5) polskiego policjanta, Klisia, który pomagał Żydom uzyskać fałszywe dokumenty. Nie ma pełnych danych o liczbie Polaków zamordowanych przez Niemców za ukrywanie Żydów lub udzielanie im jakiejkolwiek pomocy. Istnieją jednak fragmentaryczne raporty dotyczące poszczególnych przypadków, na przykład ogłoszenie dowódcy SS i policji Galicji (28 stycznia 1944) podające nazwiska pięciu Polaków skazanych na śmierć za pomoc Żydom. Szeroko znany był przypadek ogrodnika Ludomira Marczaka i jego rodziny, którzy zginęli na Pawiaku 7 marca 1944 roku, za ukrywanie w ziemiance wykopanej w ogrodzie, około 30 Żydów, wśród nich Emanuela Ringelbluma, kronikarza Powstania w Getcie, który zginął wraz z innymi. Między 13 września 1942 a 25 maja 1944 na kielecczyźnie zastrzelono lub spalono żywcem za pomoc udzieloną Żydom około 200 chłopów. Taki sam los spotkał 17 osób w Krakowskiem. Na nowosądeckim cmentarzu, między 1939 a sierpniem 1942, zastrzelono 300 do 500 Żydów i Polaków, tych ostatnich za ukrywanie Żydów. Ten sam był powód egzekucji wykonanej na 40 Polakach w Lubelskiem, 47 w Rzeszowskiem i 19 w Warszawskiem. W województwie lwowskim prawie tysiąc mieszkańców Lwowa ukarano śmiercią w obozie w Bełżcu za udzielanie pomocy Żydom. W procesie Eichmanna przytoczono również kilka indywidualnych przypadków (np. drą Józefa Barzmińskiego). Raport naczelnika Kierownictwa Walki Cywilnej, Korbońskiego, ilustruje taki przypadek: 3 maja 1943. 22 marca w Mszanie Dolnej Volksdeutsch Gelb powiesił za nogi chłopa i torturował go na śmierć za sprzedanie ziemniaków Żydowi. Ale większość Polaków, którzy pomagali Żydom przeżyła wojnę i niemieckie prześladowania. Obecnie pozostają w kontakcie z rodzinami żydowskimi, którym pomagali, odwiedzają ich w Izraelu, w Stanach Zjednoczonych i innych krajach, a nawet osiedlają się w Izraelu na zaproszenie rodzin od dawna tam mieszkających. W Alei Sprawiedliwych w Jerozolimie, na większości tabliczek upamiętniających tych, którzy ratowali Żydów, można dostrzec polskie nazwiska. Według broszury zatytułowanej Las Sprawiedliwych, autorstwa Szymona Datnera, dyrektora Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, do kwietnia 1968 roku Instytut sporządził listę 343 Polaków zamordowanych za pomaganie Żydom. Nazwisk następnych 101 ofiar Instytut nie mógł zidentyfikować. Wśród mas Polaków, którzy starali się uratować jak największą liczbę Żydów, były też wyjątki inne niż szantażyści i donosiciele, których polskie Podziemie karało śmiercią. Oddziały partyzanckie frakcji faszystowskiej Narodowych Sił Zbrojnych organizowało obławy na Żydów ukrywających się w lasach. Byli oni również odpowiedzialni za zabicie w Warszawie dwóch oficerów Kwatery Głównej AK pochodzenia żydowskiego: inż. Jerzego Makowieckiego i Ludwika Widerszala. Z drugiej strony, niektórzy wysoko postawieni i zdeklarowani przedwojenni antysemici, tacy jak przywódca skrajnej prawicy ONR, Jan Mosdorf; wydawca tygodnika Prosto z mostu, Stanisław Piasecki; znany dziennikarz, Adolf Nowaczyński, całkowicie zmienili swoje poglądy. Mosdorf robił wszystko, co w jego mocy, by pomóc Żydom w obozie oświęcimskim i zginął razem z Żydami. Piasecki i Nowaczyński stali się orędownikami prześladowanych Żydów. Adolf Berman, czołowy przedstawiciel Żydów, który przeżył i obecnie mieszka w Tel Aviwie, docenił rolę, jaka odegrali Polacy, pisząc: "Opis męczeństwa Żydów w Polsce często opiera się na cierpieniach, jakich doświadczali Żydzi prześladowani przez polskich szantażystów i donosicieli, przez "granatową" policję, faszystowskich chuliganów i inne męty społeczne. Dużo mniej pisze się o tym, że tysiące Polaków narażało własne życie, aby pomagać Żydom. Znacznie łatwiej jest dostrzec brudy i męty na powierzchni rzeki, a trudniej jest dostrzec czysty nurt głębi. Ale istniał nurt...Nadejdzie czas, kiedy będziemy mieli wielka Złotą Księgę Polaków, którzy w ten straszny "czas pogardy" podawali Żydom bratnią dłoń, ratowali Żydów od śmierci i stali się dla żydowskiego ruchu oporu symbolem humanitaryzmu i braterstwa narodów." Na początku rozdziału podano, że nie ma pełnego wykazu Polaków zabitych przez Niemców za udzielanie pomocy Żydom. Najwięcej zrobił w tym kierunku Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie, który podaje nazwiska 343 Polaków zamordowanych za udzielanie pomocy Żydom. Od roku 1968 minęło 20 lat i nie dokonał się żaden postęp w tym kierunku. Istnieje powód, aby sądzić, że w Instytucie pracowali Żydzi wrogo nastawieni do Polaków, którzy woleli rolę oskarżycieli niż sędziów, stąd zaniedbanie w poszukiwaniu przypadków Żydów ocalonych przez Polaków. Jest też możliwe, że po opublikowaniu fragmentarycznych danych z 1968 roku, pewne wpływowe koła żydowskie wstrzymały dalszą działalność Instytutu w tym zakresie. Zadania tego podjęły się jednak dwie organizacje: Związek Byłych Więźniów Politycznych, głównie więźniów Oświęcimia, którzy liczbę Polaków zamordowanych za udzielanie pomocy Żydom szacują na 2 500; i Fundacja Maksymiliana Kolbego. Wydana przez nią publikacja Męczennicy miłosierdzia podaje nazwiska 2 300 Polaków, na których wykonano wyrok za pomoc Żydom. Autor opracowania, Wacław Zajączkowski, został uhonorowany odznaczeniem Yad Vashem, gdyż kilkoro członków jego rodziny zostało zamordowanych za pomoc Żydom. Jak karano za pomaganie Żydom w innych krajach? W Norwegii, która liczyła około 2 000 Żydów, nie zanotowano ani jednego przypadku. W Danii, jeden człowiek o nazwisku Heiteren został zabity, gdy pomagał Żydom dostać się na prom, którym mieli płynąć do Szwecji. Liczba Żydów w Danii wynosiła 6 000. W Holandii, w której zamieszkiwało 140 000 Żydów, osoby, które im pomagały, były wysyłane do obozów koncentracyjnych, a ich majątek był konfiskowany. W Belgii, która była domem dla 90 000 Żydów, kilka tysięcy ukryło się wśród gojów, ale w tym kraju nie było aresztowań za taki czyn. We Francji, liczącej 270 000 Żydów, Francuz pomagający Żydowi był internowany w obozie, a kilku księży z diecezji lyońskiej zostało aresztowanych za ukrywanie żydowskich dzieci. We Włoszech (kraju sprzymierzonym z Niemcami), gdzie mieszkało 50 000 Żydów, istniały przepisy antyżydowskie, lecz nie dopuszczały one ludobójstwa. Gdy rząd Mussoliniego został obalony 25 lipca 1943 roku i zastąpiony rządem marszałka Badoglio, Niemcy natychmiast rozpoczęli działania przeciw Żydom zamieszkującym na terenach przez nich kontrolowanych. Lecz wielu Żydów zdołało się ukryć, z tego 3 000 w Watykanie. Nie było przypadku skazania na śmierć Włocha, który ukrywał Żyda. Jak widać, nie można porównywać sytuacji w Polsce, gdzie 2 500 Polaków zginęło za po Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 00:54 Kieres pod sąd ! Po popisach Kieresa, szefa IPN - bliźniaczego w nazwie żydowskiego Instytutu Pamięci Narodowej w Jerozolimie, mec. dr Andrzej Reyman - założyciel i wydawca miesięcznika "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej", opublikował w swym piśmie (z 28 lutego 2001) "Wniosek" o dyscyplinarne dochodzenie przeciwko Kieresowi jako pracownikowi Uniwersytetu Wrocławskiego: Wniosek o ściganie dyscyplinarne Prof. dr hab. Romuald GELLES Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Wrocław Jako syn Stefana Reymanna, żołnierza Legionów Polskich, zamordowanego w Oświęcimiu, nr obozowy 10392, wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciw prof. dr hab. Leonowi Kieresowi, profesorowi Uniwersytetu Wrocławskiego, zatrudnionemu w tamtejszym Instytucie Administracji. Kieresowi zarzucam: 1. Popełnienie przestępstwa z art. 239 § l kodeksu karnego polegającego na udaremnianiu śledztwa przeciw żołnierzom i oficerom ukraińskiej dywizji Waffen SS, winnym wymordowania kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej, wymordowania kilkudziesięciu profesorów wyższych uczelni lwowskich, gwałtów i mordów dokonanych na polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania Warszawskiego, wymordowania 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Płaszowie oraz tysiącom innych zbrodni popełnionych na Polakach w czasie II Wojny Światowej, 2. Udzielenie prasie oszukańczego wywiadu, stwierdzającego świadomie niezgodnie z prawdą rzekomą niedopuszczalność wszczynania śledztw i niedopuszczalność występowania o ekstradycję osób, których wina nie została dowiedziona, 3. Ochranianie przed postawieniem przed sądem Żyda Safjana, winnego mordu na Janie Nesslerze, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny w sytuacji, kiedy wina Safjana została dowiedziona. - to jest o przestępstwa przeciw Polsce i polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, będące zarazem ciężkimi naruszeniami godności pracownika nauki. Mając na względzie ciężką zniewagę pamięci setek tysięcy Polaków, pomordowanych przez zbrodniarzy ukraińskich WNOSZĘ o postawienie Leona Kieresa przed komisją dyscyplinarną Uniwersytetu Wrocławskiego, pozbawienie go stopnia doktora praw tegoż Uniwersytetu i tytułu profesora, oraz o wydalenie z pracy w szkolnictwie wyższym. Uzasadnienie l. Występując w Krakowie w charakterze prezesa Instytutu Pamięci Narodowej oskarżony Kieres, Żyd i profesor prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, złożył oświadczenia tak zrelacjonowane przez dziennikarza Andrzeja Rybickiego w nr 13 (902) "Naszego Dziennika" z dnia 16 stycznia 2001 r. w artykule zatytułowanym: "Nie będzie t; - głosi polskie prawo w art. 303 kpk. Wymordowanie kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej, wymordowanie kilkudziesięciu profesorów lwowskich uczelni przez Ukraińców z batalionu "Nachtigall", gwałty i mordy popełnione przez SS-manów ukraińskich na polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania Warszawskiego, rozstrzelanie bez sądu 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Płaszowie i tysiące innych zbrodni popełnionych na Polsce i Polakach, w tym namordowanie kilkuset tysięcy naszych w czasie rzezi Polaków w latach 1943-46 na Kresach Wschodnich - to fakty historyczne, które żadnej wątpliwości nie ulegają, stanowiąc wystarczającą podstawę do wszczęcia śledztwa. Zadaniem takiego śledztwa byłoby jedynie ustalenie, kto i w jakim stopniu jest za nie odpowiedzialny i na jaką karę zasłużył. Próba niedopuszczenia do wszczęcia śledztwa w sprawie tak potwornych zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu, podjęta przez Żyda Kieresa, jest działaniem obliczonym na uniemożliwienie ustalenia winnych, postawienia ich przed sądami i przykładnego ukarania. Podejmując taką próbę Żyd Kieres dopuścił się przestępstwa udaremnienia względnie utrudnienia postępowania karnego z art. 239 § 1 kodeksu karnego, zagrożonego karą do 5-ciu lat więzienia. Niedawno prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk oświadczył: "Nie ukrywamy i nie przemilczamy, ze w czasie II Wojny Światowej ukraińscy szowiniści zabili około pół miliona Polaków na Kresach Wschodnich przedwrześniowej Polski. Również przez kilka lat po wojnie płonęły polskie wsie i ginęli ludzie. Szowinizm ukraiński to wrzód na zdrowym ciele ukraińskiego narodu, to wyrzut naszego sumienia względem narodu polskiego." Organizacja Narodów Zjednoczonych, chcąc uczcić pamięć ofiar ukraińskich rzezi na Polakach, ustanowiła dzień 11 lipca świętem ku czci Ofiar Ludobójstwa. To właśnie dnia 11 lipca 1943 roku w niedzielę ludobójcy z UPA dokonali napadu na ponad 100 miejscowości wołyńskich, masakrując bezlitośnie ich mieszkańców. Wymordowano wówczas także wiernych zgromadzonych w kościołach oraz dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii św. Zbrodniarze żydowscy, ukraińscy, niemieccy i litewscy bardzo o tym święcie i jego genezie wspominać nie lubią. Czyżby Żyd Kieres, profesor prawa nie dostrzegł w tych faktach i w wypowiedzi prezydenta Ukrainy, żadnych podstaw do wszczęcia śledztwa w sprawie zbrodni, popełnionych przez Ukraińców na Polakach? 2. O zlej woli Kieresa świadczą też inne jego wypowiedzi. "Na razie nikogo nie oskarża się o zbrodnie w Hucie Pieniackiej, tym bardziej Ukraińców z 14 dywizji SS" - oświadczył Kieres wiedząc, iż zbrodni dokonali Ukraińcy, że formacje SS służące do mordowania ludności cywilnej uznane zostały wyrokiem Trybunału w Norymberdze za organizacje przestępcze i że istnieją niezbite dowody, iż w mordzie w Hucie Pieniackiej wzięli udział żołnierze dywizji SS "Galizien". Równie oszukańcze jest twierdzenie Kieresa, jakoby "nie mogło być mowy o ekstradycji, dopóki nie udowodni się winy". Twierdząc to Kieres jest kłamcą i oszustem. Przecież niedawno polska prokuratura wystąpiła o ekstradycję Żyda Bagsika, Żydówki Wolińskiej i Żyda Morela przed udowodnieniem im winy, a Szwajcaria złodzieja Bagsika wydała, umożliwiając proces i skazanie go na 9 lat więzienia! Żyd Kieres rozumował następująco: nie wdrożymy śledztwa w sprawie mordów na Polakach i nie wystąpimy o ekstradycję ukraińskich zbrodniarzy, przez co uniemożliwimy udowodnienie im winy. Polakom zaś powiemy, że bez udowodnienia winy ani nie wolno wszcząć śledztwa, ani wystąpić o ekstradycję. Może głupi goje nie poznają się na oszustwie? 3. Motywy działania Żyda Kieresa są wrogie Polsce i Polakom. Światowe Żydostwo przekupione przez Niemców wysokimi odszkodowaniami, postanowiło w następstwie umowy Adenauer -Ben Gurion przerzucić na Polaków odpowiedzialność za niemieckie mordy na Żydach, mimo ze Polacy bardzo pomagali Żydom i więcej ich uratowali, niż wszystkie społeczeństwa okupowanej Europy razem wzięte. Kierując się nienawiścią do wszystkiego co polskie, za wyjątkiem polskich pieniędzy, Żydostwo prowadzi kampanię oszczerczego oskarżania Polaków o współudział w holokauście. W walce z Polską uczestniczą też udający Polaków Żydzi, ulokowani na wysokich stanowiskach PRL-bis. Antypolska akcja Żydów związana z holokaustem przebiega wielotorowo, a jej priorytety są następujące: - Nie szczędząc pieniędzy, starań i fałszu, wyszukać choćby jednego Polaka, który by mordował Żydów, a jeśli się taki nie znajdzie - wymyślić go. W żadnym przypadku nie wspominać o tych Polakach co szkodzili Żydom, ale zostali za to straceni z wyroków sądów podziemnych. - Nie wspominać i nie domagać się ścigania zbrodni popełnionych na Żydach przez Niemców, Litwinów i Ukraińców. - Nie porównywać zachowania się Polaków z zachowaniem innych narodów okupowanej Europy względem Żydów, aby nie wypadły na korzyść strony polskiej. Żydzi mają otrzymany od ich najwyższych władz politycznych i religijnych, absolutny zakaz przypominania, że najgorliwszymi pomocnikami Niemców w mordach na Żydach była zdegenerowana moralnie, wyzuta ze wszelkich uczuć ludzkich i licząca około 100 tysięcy osób grupa Żydów polskich obejmująca: żydowskie gestapo, żydowską policj Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 08:16 Rozumiem z tego ze jestes Zydem i masz w zwiazku z tym jakis dyskomfort? Gdybys mial mysli samobojcze, to pisz na forum.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przechodzień Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: 194.30.228.* 18.05.05, 22:46 To nie jest ocena ale pomysł - ocenzurowana i usunięta "z powodu naruszenia regulaminu" już na czterech polskich portalach (moja). Cytuję ją doslownie: -------------------------- Wzorem serialu "Dom" IPN powinien rozeslac "teczki" zyjacym osobom ktorych nazwiskami sa one opatrzone. Wszystkim. Przeciez prawo za samosady juz karze, a i SBek moze pomysli moze gdy swe "sukcesy" wspomni.. Pokrzywdzeni zas wyzbeda sie zludzen. Wysylka tego kosztowalaby (poczta) mniej niz polroczny budzet IPN ktory mozna by bylo potem rozwiazac (liczyłem). Proste, ale czy mozliwe? --------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:04 Nie porównywać zachowania się Polaków z zachowaniem innych narodów okupowanej Europy względem Żydów, aby nie wypadły na korzyść strony polskiej. Żydzi mają otrzymany od ich najwyższych władz politycznych i religijnych, absolutny zakaz przypominania, że najgorliwszymi pomocnikami Niemców w mordach na Żydach była zdegenerowana moralnie, wyzuta ze wszelkich uczuć ludzkich i licząca około 100 tysięcy osób grupa Żydów polskich obejmująca: żydowskie gestapo, żydowską policję porządkową gett, żydowskie Judenraty i żydowskie komanda śmierci w niemieckich obozach zagłady. W celu uchronienia tych zbrodniarzy przed karą i uniknięcia kompromitacji, Izrael wydał ustawę amnestyjną i odmawia ich ekstradycji. Z tych samych powodów Żydzi mają polityczno-religijny, nakazany Talmudem zakaz wspominania, omawiania, potępiania oraz ścigania zbrodni popełnionych przez Żydów na Polakach i na innych narodach, których dokonali w okresie PRL i w czasie 70 lat trwającego holokaustu, ofiarą którego padło 170 milionów ludzi. Izrael ochrania tych zbrodniarzy i odmawia ich wydania (Morel). Broni też pospolitych złodziei i kryminalistów i odmawia zwrotu ukradzionych przez nich pieniędzy (Bagsik i Gąsiorowski). Obciążanie Polaków nie popełnionymi przez nich zbrodniami na Żydach, ułatwia "nadreprezentacja" żydowskiej mniejszości narodowej w polskim parlamencie, rządzie, wymiarze sprawiedliwości i massmediach, obsadzająca do 75% ważniejszych stanowisk. Prezes IPN Leon Kieres jest Żydem, członkiem Unii Wolności, partii mniejszości żydowskiej. To właśnie od Unii Wolności dostał on "skierowanie" na stanowisko prezesa IPN, poparte solidarnie przez wszystkich Żydów w PRL-bis. Czy można się teraz dziwić, iż nie dopuszcza do śledztwa w sprawach zbrodni SS-ma-nów ukraińskich popełnionych na Polakach? 4. Przed ośmiu laty organizacja byłych żołnierzy Armii Krajowej z Krakowa złożyła doniesienie do Komisji do Badania Zbrodni na Narodzie Polskim o zbrodni, jakiej dopuścił się Żyd Zbigniew Safian na Janie Nesslerze, żołnierzu Armii Krajowej, donosząc nań do NKWD. Zachowało się w aktach doniesienie Safjana do NKWD, podpisany protokół jego zeznań w śledztwie, i podpisany przezeń protokół zeznań przed sądem. Na mocy wyroku tego sądu i w oparciu o zeznania Safjana, Jan Nessler został stracony, miejsce pochówku nieznane. Instytut Pamięci Narodowej i Żyd Kieres, którzy odziedziczyli śledztwo w tej sprawie, nie wnoszą aktu oskarżenia w sprawie niewątpliwego mordu Żyda Safjana na Polaku, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny - dopuszczając się przestępstwa utrudniania postępowania karnego przeciwko mordercy. Powstaje pytanie, czemuż to profesorowi prawa Żydowi Kieresowi potrzeba do udowodnienia winy Żyda Safjana, skoro dysponuje własnoręcznie napisanym i podpisanym doniesieniem do NKWD, podpisanym zeznaniem Safjana w śledztwie i podpisanym zeznaniem Żyda Safjana złożonym w rozprawie, które były jedynymi dowodami, na podstawie których sąd wymierzył karę śmierci na Janie Nesslerze za należenie do Armii Krajowej? Odpowiadam: zwykłej ludzkiej uczciwości i bycia Polakiem. Mianowanie Żyda szefem IPN, który głosząc się Polakiem będzie urzędowo stwierdzał polskie zbrodnie na Żydach - to majstersztyk, który Żydom mógł się udać tylko w PRL-bis. 5. Zbrodnia w Jedwabnem, zawsze uchodziła za zbrodnię popełnioną przez Niemców. Tego zdania byli wszyscy historycy, również żydowscy, np. wielki znawca dziejów Białostocczyzny prof. dr Szymon Datner. Tego zdania jest też prowadzący śledztwo prokurator Monkiewicz. Kiedy żyjący świadkowie zbrodni, zwrócili się przed 10-ciu laty do Żydowskiego Instytutu Historycznego o przeprowadzenie badań, ten odmówił, zasłaniając się "brakiem funduszy". Milczał 60 lat Instytut Wiesenthala, milczy Izrael, posiadający najbogatsze zbiory dokumentów o zbrodniach popełnionych na Żydach. Procesem z roku 1949 zorganizowanym przez żydowskich ubeków nikt się nie przejmował, bo jaką wagę mogą mieć dowody i zeznania wydobyte torturami i zakończone mimo żydowskich sędziów, małymi, kilkuletnimi wyrokami więzienia. Sam Szmul Wasersztajn, żydowski ubek, współorganizator tych procesów, po roku 1956 zbiegł z Polski, osiedlając się w USA. Przez 45 lat milczał, dopiero po jego śmierci, gdy już nie można go było przesłuchać, na podstawie niewiadome przez kogo sporządzonych notatek, mord w Jedwabnem przypisano Polakom. Dlaczego Żydzi milczeli tyle lat i dopiero po śmierci ubeckiego bandziora nagłośnili sprawę Jedwabnego? Wasersztajn nie mógł tego zrobić, nauczony doświadczeniem żydowskiej oszustki z Ejszyszek. Musiałby - jak ona - złożyć zeznania przed Departamentem Sprawiedliwości USA. A kary za złożenie fałszywych zeznań przed amerykańskim ministerstwem sprawiedliwości oraz zainteresowanie się zbrodniczą przeszłością Winterszajsa, mogłyby go posiać na długie lata do więzienia, pozbawić obywatelstwa amerykańskiego i spowodować wydalenie z USA. Tam się z bandytami nie patyczkują. Tego były ubek wolał nie ryzykować. To właśnie z tego powodu żydowska oszustka z Ejszyszek, Eliahu Eliah odmówiła Departamentowi Stanu podpisania zeznań, w których oskarżyła Polaków o pogrom w Ejszyszkach. W "polską winę" w Jedwabnem szowiniści żydowscy uwierzyli, bo im była potrzebna do realizacji ich obecnej linii politycznej. Milczy natomiast Izrael, milczy prof. Szymon Datner, milczy Wiesenthal. W wersję żydowskiego ubeka "uwierzył" Żyd (frankista) Jeziorański, byty ReichskomiSSar do spraw skonfiskowanego mienia żydowskiego w czasie okupacji "uwierzył" Leon Kieres.. Jeszcze śledztwo się nie zakończyło, nie dostarczając nic poza gołosłownymi oskarżeniami żydowskiego bandyty i ubeka, a już Kieres twierdzi, że zbrodni dokonali Polacy i obiecuje Żydom zmienić tablicę w Jedwabnem przez umieszczenie napisu, że mordu dokonali Polacy. Kiedy są niezbite dowody zbrodni popełnionych przez Ukraińców lub Żydów, Kieres twierdzi, że nie należy wszczynać śledztwa, dopóki wina nie zostanie udowodniona. Kiedy natomiast śledztwo i upływ 60 lat czasu nie dostarczyły żadnych dowodów winy Polaków, Kieres bez wahania feruje wyrok, opierając się na oskarżeniu Żyda, ubeckiego zbrodniarza i uczestnika NKWD-owskich wywózek, zainteresowanego zatarciem żydowskich zbrodni popełnionych na Polakach. Wiarygodności takiego zbrodniarza nie uznałby żaden sąd na świecie. Jak przedstawia się wiarygodność Żydów jako świadków? Talmud pozwala Żydom kłamać w sprawach prowadzonych przez sądy gojów. Oskarżenia i zeznania żydowskie w sprawach Deringa i Walusia okazały się fałszywe. Rzekomy pogrom w Ejszyszkach został zmyślony przez Żydówkę. Sprawa pogromu w Kielcach przycichła, kiedy Fejgin oświadczył, że sprowokowali go Żydzi z UB. Opublikowanie w "Polityce" zdjęcia z pogromu w Kielcach, sfałszowanego przez obcięcie go z obu stron, gdzie widnieli hitlerowcy żołnierze w charakterystycznych hełmach, będącego faktycznie zdjęciem z pogromu w Kownie z 1941 roku - mocno skompromitowało Żydów. Jestem pewny, że żydowska prowokacja wokół Jedwabnego także skończy się fiaskiem. Byłoby dobrze, aby Uniwersytet Wrocławski wniósł wkład do obrony dobrego imienia Polaków przed żydowskimi oszczerstwami. Przedstawione wyżej fakty dowodzą, że Kieres dopuścił się przestępstw przeciw wymiarowi sprawiedliwości i powinien zostać wydalony z pracy w szkolnictwie wyższym. Dr Andrzej Reymann redaktor naczelny "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej" Leon Kieres wkrótce potem dał kolejny popis swojej hipokryzji. Poinformował on 4 kwietnia, że prawdopodobne jest, że śledztwo w Jedwabnem zostanie umorzone. Dlaczego !? - odruchowo wyrywa się okrzyk oburzenia. Kieres wyjaśnia: bo być może nie żyje już żaden sprawca, któremu można by postawić zarzuty. A przecież dokładnie tego dnia w TV podano, że wynikiem kwerendy w Ludwigsburgu było odnalezienie akt procesowych przec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:05 Leon Kieres wkrótce potem dał kolejny popis swojej hipokryzji. Poinformował on 4 kwietnia, że prawdopodobne jest, że śledztwo w Jedwabnem zostanie umorzone. Dlaczego !? - odruchowo wyrywa się okrzyk oburzenia. Kieres wyjaśnia: bo być może nie żyje już żaden sprawca, któremu można by postawić zarzuty. A przecież dokładnie tego dnia w TV podano, że wynikiem kwerendy w Ludwigsburgu było odnalezienie akt procesowych przeciwko niejakiemu Schaperowi - dowódcy Einsatzkommando, które dokonało w lipcu i sierpniu 1941 roku kolejnych masakr Żydów w okolicach Łomży, w tym również Jedwabnego. Kommando liczyło 30 ludzi: czy wszyscy wymarli, że Kieres chce zamknąć śledztwo? Cytowany w tej pracy historyk Piotr Gontarczyk, tę i inne wypowiedzi Kieresa ocenił następująco, choć oględnie: - Wszelkie wypowiedzi prof. Kieresa w sprawie Jedwabnego, wypowiadane tak w ostatnich dniach, jak i wcześniej w USA, są dla mnie niezrozumiałe. Kieres zapowiadając zamiar umorzenia śledztwa dodał coś, co już nie jest hipokryzją, lecz bełkotem z pogranicza schizofrenii: umorzenie śledztwa oznaczałoby zarazem - według niego -"pełne wyjaśnienie mordu". Zostawiam to bez komentarza. Poseł Antoni Macierewicz opisał w "Głosie" (7 IV), jak IPN Kieresa blokuje dostęp do akt procesu z 1949 r. Przez dwa lata miał do nich dostęp Gross. W połowie marca 2001 udostępniono je prof. Strzemboszowi jednocześnie zapewniono go, że kserokopia tych dokumentów będzie dostępna dla badaczy IPN jednak, powołując się na "dobro śledztwa" - nikomu (na razie) ich nie udostępnia. Poseł Macierewicz konkluduje: - Wszystko to razem oznacza, ze kierownictwo IPN stara się za wszelką cenę ograniczyć możliwość weryfikacji tez zawartych w książce Grossa. To po prostu nieuczciwe, a fakt, że w takiej manipulacji uczestniczy instytucja powołana do odbudowy prawdy historycznej, wskazuje jak dalece zdegradowane jest polskie życie polityczne, naukowe i prawne. Tak więc dość przejrzyście prezentują się preferencje prof. Kieresa, a także rozumienie jego obowiązków jako szefa IPN. Najpierw i przede wszystkim - posłusznie, na możliwie szeroką skalę wystawia Polaków pod sąd historii - tej pisanej przez Żydów -z powodu ich rzekomych zbiorowych zbrodni na Żydach. Profesor Kieres dał popis tej wybiórczości podczas dyskusji telewizyjnej w rozmowie z red. S. Jeneralskim (21 marca, godz. 2230). Pretekstem do rozmowy były dotychczasowe wówczas wyniki poszukiwań prowadzonych przez polskiego przedstawiciela IPN w archiwach niemieckich, który stwierdził, że na razie nie znalazł dokumentów potwierdzających udział jednostek niemieckich w pacyfikacji jedwabneńskich Żydów. Kieres poinformował, że IPN wdraża również dochodzenie w sprawie podobnego mordu w Radziłowie w okolicach (18 km) Jedwabnego, gdzie wymordowano - jak głosi tablica pamiątkowa, około 500 Żydów. Przyznał również - i potwierdził, że IPN posiada zamiar dochodzić okoliczności podobnych pacyfikacji Żydów w innych miejscowościach: w Hajnówce, Godziądzu, Szczuszynie, Wąsoczy. Ani mord w Komuchach na Wileńszczyźnie, gdzie partyzanci sowiecko-żydowscy wymordowali kilkuset mieszkańców; ani zbrodnie na wileńskim oddziale "Kmicica" (ponad 70 podstępnie zamordowanych partyzantów AK); ani mord na Polakach w Hucie Pieniackiej, którego prezes Kieres nie ma ochoty rozpatrzeć w ramach dochodzeń IPN - nie interesuje szefa IPN tak gwałtownie, tak starannie, tak natychmiast - jak interesuje serial pogromów niemieckich na Żydach, w które zostali wplątani niektórzy Polacy w celach propagandowych. Po ataku na Sowiety, w pasie polskich ziem zajętych w rejonie posowieckim, hitlerowcy podjęli starannie przygotowaną akcję zbrodniczo-propagandową w celu stworzenia wrażenia, że mordują Żydów przy spontanicznym, masowym udziale Polaków. Himmler wydał w tym celu specjalny rozkaz - instrukcję. Mówi się tam wyraźnie o organizowaniu takich pogromów przez siły niemieckie ale tak, by akcje stwarzały wrażenie spontanicznie organizowanych przez Polaków; aby obecność Niemców była tam marginalna, statyczna nawet wizualnie, bowiem będzie to utrwalane na kronikach filmowych i fotografiach. Niemcom bardzo było potrzebne takie "wspólnictwo" Polaków dla stworzenia przekonania opinii publicznej Niemiec i państw Europy, że ich ludobójczy amok dotyczący Żydów, nie jest ich krwawą specjalnością. Usprawiedliwiając swoje preferencje śledcze, Kieres powiedział wówczas, iż IPN jest do tego zmuszony rozgłosem Jedwabnego, dlatego zabiera się do rozpatrzenia mordów na Żydach w innych miejscowościach, bowiem milczenie naraża Polskę na krytykę, na zarzut obojętności, a nawet ukrywania prawdy. Będziemy mieć zatem potężny, długotrwały serial, ofensywę propagandową na skalę światowa, kończącą się definitywnym udowodnieniem polskiego "współsprawstwa" w zagładzie Żydów. Tego zadania podjął się pseudo-"polski" IPN pod wodzą pana Kieresa. Dodał on obłudnie, że jego nie interesują przekonania religijne, tożsamość narodowa ofiar. Wszystkie były "obywatelami polskimi" i to wyczerpuje obowiązek IPN wobec tych ofiar. Mecenas dr Andrzej Reyman w swym "Wniosku" przypomniał prof. Kieresowi, że wymordowani przez ukraińską SS mieszkańcy Huty Pieniackiej również byli "obywatelami polskimi". Jak z rzeczywistych preferencji prof. Kieresa jednak wynika, byli to obywatele wyraźnie drugiej kategorii. Pozwolę sobie - tym razem nie w charakterze oficjalnego "Wniosku", ale jako autor, a przy tym ówczesny mieszkaniec Skarżyska-Kamiennej, przypomnieć szefowi IPN, że czas podjąć śledztwo i wysunąć stosowne żądania "reparacyjne" - jak tego domagają się światowe media w sprawie Jedwabnego ? w sprawie dwóch masowych zbrodni popełnionych przez Niemców w tym mieście na samym początku wojny. W lutym 1940 roku hitlerowcy wymordowali w jednodniowej masakrze 360 osób, głównie młodzieży, przedwojennych działaczy harcerskich, przedstawicieli miejscowej inteligencji. Rok później, latem 1940 roku wymordowali 760 osób, mieszkańców Skarżyska i okolicznych miasteczek. O tych zbrodniach mówią dwie masowe mogiły pomordowanych w dzielnicy Bór (360 osób) i w lesie na Brzasku (760). Były to akty szokującego ludobójstwa, dokonane na samym początku wojny, nie usprawiedliwione nawet późniejszymi akcjami odwetowymi przeciwko ruchowi oporu. Takowy ruch oporu praktycznie wówczas jeszcze nie istniał, znajdował się w powijakach, dopiero powstawały tam komórki "Polski Niepodległej" i ZWZ. Była to więc akcja prewencyjna, terrorystyczna, aby w potokach krwi prewencyjnie utopić wszelkie polskie mrzonki o polskim sprzeciwie, samoobronie, konspiracji. Mam pytanie do prezesa Kieresa, jako także "obywatel polski", jako autor, który już dziesięć lat temu opisał tamte dwie ludobójcze rzezie: kiedy Instytut Pamięci Narodowej wdroży kroki "reparacyjne" wobec Niemców? Tak zwane dochodzenie nie jest tam potrzebne, prawda jest powszechnie znana, ustalona wiele lat temu przez kielecką Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich. Czekamy. Wszyscy: "obywatele polscy", mieszkańcy Skarżyska, a zwłaszcza żyjące rodziny pomordowanych. Wierzę, że po zakończeniu pośpiesznej, ekspresowej akcji oskarżania Polaków przez IPN w sprawach współudziału z Niemcami w mordach na Żydach, IPN zabierze się do prawdziwych sprawców tych rzezi, do sprawców rzezi setek tysięcy Polaków dokonanych w okolicznościach powszechnie i od dawna już rozpoznanych, znanych, wciąż wołających jednak - daremnie - o pomstę do nieba ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:10 Ciesze sie, ze: "Żaden z odrzuconych dziś kandydatów nie może ponownie przystąpić do konkursu". Znam osiagniecia Kieresa i poprzednika. Kandydatow dobrych jest wielu. Piotr Jakucki, Leszek Zebrowski, Jerzy Robert Nowak, Antoni Macierewicz, i wielu innych. Moze nastepny sejm nie okaze sie sejmem zdrady i niepamieci narodowej i wreszcie cos sie odmieni. Zobaczymy. Juz nie raz na to liczylismy. Mowic slicznie kazdy potrafi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doctor Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 07:23 no i co kidler,głupio ci Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 08:18 Gość portalu: doctor napisał(a): > no i co kidler,głupio ci Przyzwyczailem juz sie do Radio - Maryjnych oszustow, nie tylko doctorow ale takze profesorow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:40 jednak nie rzuca się pereł itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:45 ” Przeciętny Polak zaczyna odczuwać ból w piersiach. Od kilku lat zapanowała bowiem moda na przeprosiny. W prasie i telewizji pokazują stale nobliwego pana, który przeprasza cały świat, „w imieniu Polaków”. Mam honor przynależeć do narodu Sarmatów, zatem ów pan kaja się również i w moim imieniu. Pokora i samokrytyka pana sięgają wyżyn, o ile możliwe to w pozycji klęczącej. Nie żałując siły, grzmoci kułakiem w pierś - nie, żeby własną. W pierś Narodu. Czyli, w moją też. Stąd wzmiankowany na wstępie ból, nawet już brak tchu. Facet bowiem pięści nie oszczędza. *** Wśród znanych osobistości wykształcił się podgatunek zawodowych „przepraszaczy”, demaskatorów „polskiej nietolerancji” („polskiego szowinizmu”, „polskiej nienawiści” etc.). Patrząc na nich, ogarniają człowieka mdłości. Oto „działacz”, zawdzięczający karierę komunistom. Oto literat, co własnym piórem usprawiedliwiał ludobójstwo. Oto poetka, wielbiąca niegdyś czerwonych tyranów. Oto płatny donosiciel. Jest i „katolik postępowy”, co pluł kiedyś na więzionych biskupów, na „reakcyjnego” Prymasa... To „oświecone” towarzystwo nie kaja się za grzechy własne, ani za zbrodnie systemu, który pomogli stworzyć. Wygodniej im przerzucać odpowiedzialność na cały Naród, pokutować, bijąc się w cudzą pierś. *** Jak rozpoznać „przepraszacza”? Będzie on żądał, aby ekranizacja „Ogniem i mieczem” przypadkiem „nie uraziła uczuć narodu ukraińskiego”, więcej, by stanowiła dla tegoż narodu „zadośćuczynienie”. Dla „przepraszacza” nie jest istotne, że w XVII wieku, kiedy toczyła się akcja powieści i filmu, nikt jeszcze o narodzie ukraińskim nie słyszał. „Przepraszacz” potępi Polaków za pogrom Żydów w Kielcach w 1946 roku; za „Akcję Wisła”- wysiedlenie ludności ukraińskiej; za żydowski exodus w 1968 roku. Obojętne dlań, inspirujące te tragedie, decyzje komunistycznych władz, wobec których przeciętny Polak miał niewiele do powiedzenia. *** Opowieści polskich uciekinierów z Wołynia, wprost spod rezuńskiego topora - o Czerwonych Nocach, o dzieciach wbitych na pal, o rozprutych brzuchach ciężarnych kobiet - uzna „przepraszacz” za: „demagogię”, „jątrzenie”, „tworzenia podziałów”, w najlepszym razie - za „niepotrzebne rozdrapywanie starych ran”. Zażąda za to, by „zrozumieć dylematy” ukraińskich wachmanów z obozu zagłady w Treblince, litewskich policjantów z oddziałów egzekucyjnych w Ponarach, żydowskich ubeków... *** „Przepraszacza” najbardziej denerwują niedomęczone ofiary stalinowskich więzień. Zwłaszcza, gdy wspomną semicką „nadreprezentację” wśród oprawców z UB (za którą nikt je nie przeprosił). „Przepraszacz” będzie zgorszony, zapała świętym oburzeniem, ogłosi wraz z kumplami apel, albo i rezolucję, potępiające „polski nacjonalizm” i „zaściankowe fobie”. *** Jeśli miałbym wskazać przyczyny rzeczywistego antysemityzmu, odradzającego się tu i ówdzie, i to wśród młodzieży, która nigdy nie widziała na oczy Żyda, to na pierwszym miejscu postawiłbym aktywność „przepraszaczy”. W latach II Wojny Światowej w Polsce za ukrywanie Żyda groziła kara śmierci - dla całej rodziny! W Europie Zachodniej Niemcy wybijali Semitów do nogi, a mało kto kiwnął palcem w obronie Synów Izraela - przeważał lęk przed....grzywną. U nas zgładzono trzy miliony polskich katolików, z tego tysiące - za ratowanie Żydów. „ - Mało!”- wrzeszczą oskarżyciele i posiłkujący ich „przepraszacze”. Dobrze, jeśli przy okazji nie negują w ogóle faktu ludobójstwa na Polakach. Wspaniale, że tylko niektórzy piszą o „polskich obozach koncentracyjnych”, o „polskiej partyzantce faszystowskiej”, o „Armii Krajowej, wchodzącej w skład Waffen-SS...” *** Rosło mi serce, gdy czytałem przemyślenia dr Jonathana Webbera, członka Rady Oświęcimskiej, wykładowcy judaistyki w Oksfordzie. Powiedział m.in. : „- Żydzi lubią czuć się osamotnieni w swoim cierpieniu, myśleć o holocauście jako o tragedii wyłącznie żydowskiej. Odwykli od myśli, że w holocauście umierali razem z katolikami. (...) 75 tysięcy Polaków katolików zginęło w Oświęcimiu. (...) Czułem szacunek dla sióstr, które miały odwagę zamieszkać w tym strasznym miejscu i modlić się za pomordowanych. Decyzja sióstr zasługiwała na szacunek, a nie na krytykę” („Życie” 62/144). Piękne to i mądre słowa. Miały szansę wiele wnieść w dialog polsko–żydowski - gdyby nie zagłuszył ich natychmiast jazgot natrętnych „przepraszaczy”. Ci wiedzą swoje. Dla nich wszyscy Polacy „wysysają antysemityzm z mlekiem matki”. Zdaje się, że tak odżywiające się niemowlę wyrasta na łobuza. Jesteśmy zatem narodem łobuzów - to nie oszczerstwo, ani zapożyczona od hitlerowców „zasada odpowiedzialności zbiorowej”, skądże znowu. Przecież oszczerca albo krzywdziciel – po zdemaskowaniu kłamstw i kalumni - na pewno by nas przeprosił...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:48 W lipcu 1941 r. zastępca komendanta hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz (Oświęcim) SS-Haupsturmführer Karl Fritzsch, skazał dziesięciu więźniów na powolną śmierć w bunkrze głodowym. Jeden z nieszczęśników, więzień nr 5659 Franciszek Gajowniczek, jęknął z żalu, za żoną i dziećmi... „- I wtedy dobrowolnie wyszedł jeszcze jeden z więźniów – wspominał Gajowniczek po latach. – (...) powiedział spokojnie, że chce pójść za jednego z wybranych. (…) - On ma żonę i dzieci, a ja jestem księdzem katolickim, człowiekiem samotnym. (…) wskazał na mnie (...)Wyciągnęli mnie z tej dziesiątki. Minąłem Ojca Maksymiliana, który tam, w tym szeregu został, na moim miejscu. Nic do siebie nie powiedzieliśmy, nawet nie mogłem powiedzieć: <Dziękuję>” *** Czterdzieści siedem lat wcześniej, w Zduńskiej Woli, urodził się Rajmund Kolbe, przyszły święty i męczennik. Po rozpoczęciu nowicjatu w Małym Seminarium Ojców Franciszkanów we Lwowie przybrał imię Maksymilian, potem uzupełnione jeszcze o - Maria. W 1917 r. Maksymilian Maria Kolbe, przebywający na studiach w Rzymie, oglądał manifestacje wolnomularzy, hucznie świętujących dwuchsetlecie założenia swej organizacji. Na czarnych chorągwiach masonów widniał wizerunek Lucyfera, depczącego Michała Archanioła. „- Jątrzące ręce ośmielały się wypisywać takie hasła jak: <Szatan panować będzie na Wzgórzu Watykańskim, a papież będzie mu sługą>” - wspominał święty. Wydarzenia te zainspirowały Maksymiliana do powołania ruchu maryjnego – Rycerstwa Niepokalanej (Militia Immaculatae) - do walki z „siłami ciemności”, zagrażającymi Kościołowi. Rycerze mieli „starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków, a najbardziej masonów, i o uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej.” Założyciel ruchu zalecał: „Niechaj każdy z członków i każda z członkiń Milicji uważnie, a gorąco, co dzień odmawia nasz akt strzelisty: <O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami>, bo masoni to nic innego, jak tylko zorganizowana klika fanatycznych Żydów, dążących nieopatrznie do zniszczenia Kościoła katolickiego, któremu nam Bóg Człowiek zapewnił, że bramy piekielne nie zwyciężą go”. *** Maksymilian, wszechstronnie wykształcony i uzdolniony (posiadał doktoraty z teologii i filozofii, studiował także matematykę, fizykę, chemię, biologię, astronomię i psychologię), z niespożytą energią realizował wciąż nowe dzieła. Budowa klasztoru w Niepokalanowie (tuż przed wybuchem wojny – największego klasztoru w świecie), prężna działalność wydawnicza (miesięcznik „Rycerz Niepokalanej”, „Mały Dziennik”), radio katolickie (Stacja Polska 3 -Radio Niepokalanów) – to tylko niektóre z nich. Podczas pracy misyjnej w Japonii założył, w Nagasaki, kolejny klasztor – Ogród Niepokalanej (Mugenzai no Sono) oraz seminarium duchowne. W Kraju Kwitnącej Wiśni wydawał też miejscową edycję „Rycerza Niepokalanej” (z japońskimi redaktorami dogadywał się znakomicie – po łacinie…). *** Po napaści Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. okupanci aresztowali ojca Maksymiliana. Więziono go w obozach w Łambinowicach, Gębicach i Ostrzechowie, przez blisko trzy miesiące. Zwolniony, powrócił do Niepokalanowa. Aresztowany powtórnie w lutym 1941 r., przetrzymywany na warszawskim Pawiaku, został wysłany do obozu koncentracyjnego w Auschwitz (Oświęcimiu), gdzie oznaczono go numerem 16670. Niemiecki dygnitarz Konrad Henlein tak uzasadniał represje wobec polskiego duchowieństwa: „U was w Polsce jest tak: Kościół i naród to jedno. Musimy to rozerwać. Dlatego bijemy raz w Kościół, raz w naród, aby was zniszczyć.” *** Maksymilian zawsze żywo reagował na ataki wymierzone w Kościół. Nigdy nie chował głowy w piasek, jak choćby w obliczu antychrześcijańskich wystąpień Żydów. „W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków, mężobójcami, rozpustnikami, nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła (…) księgę (…) dyszącą nienawiścią ku Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta, ważniejsza od Pisma Świętego (…)” – pisał z wyrazistością, która zawstydzać musi dzisiejszych, ugrzecznionych katolików. Maksymilian stwierdzał też jednak: „Pamiętajmy, że za każdego, bez względu na różnicę narodowości, umarł Pan Jezus. I że każdy, a więc i każdy Żyd, jest niewdzięcznym, ale jednak dzieckiem naszej Matki w niebie”. Zwalczając religijne błędy innowierców święty kochał ich jako bliźnich. Na początku okupacji klasztor w Niepokalanowie dał schronienie tysiącom uchodźców z Wielkopolski, w tej liczbie – 1500 Żydom. Potem, w Auschwitz, żydowscy współwięźniowie uwielbiali polskiego franciszkanina. Jeden z nich wspominał: „Był dla mnie jak anioł (…) ocierał zawsze moje łzy. Od tego momentu wierzę o wiele bardziej w Boga, ponieważ od czasu, kiedy zmarli moi rodzice, pytałem siebie nieustannie: <Gdzie jest Bóg?>, i straciłem wiarę. Kolbe mi ją przywrócił!” *** W celi głodowego bunkra, w którym umieszczono ojca Maksymiliana i jego towarzyszy, codziennie słychać było odmawiany różaniec i śpiew. Po dwóch tygodniach żyło już tylko czterech skazanych, wśród nich Maksymilian. Niemiecki kryminalista Bock dobił ich zastrzykiem fenolu. Polski święty umarł z modlitwą na ustach. *** 10 października 1982 r. Maksymilian Maria Kolbe został kanonizowany przez papieża Jana Pawła II. Bezkompromisowość świętego do dziś jest solą w oku wielu wrogów Kościoła. - Ojciec Kolbe był nacjonalistą o wielkiej żarliwości. Jego sprzeciw wobec nazizmu był typu nacjonalistycznego, a nie moralnego – gromił „niesłuszne” poglądy więźnia nr 16670 żydowski noblista Elie Wiesel. - Kolbe był również w jakiejś mierze twórcą „Rycerza Niepokalanej” i „Małego Dziennika”, a więc pism, które symbolizują ciemny i obskurancki nurt polskiego katolicyzmu, pism prymitywnych, krzewiących religijną nietolerancję i etniczną nienawiść – wybrzydzał „tolerancyjnie” inny esteta, Adam Michnik. Nad rzekomym „antysemityzmem” męczennika biadali zgodnym chórem tak „światli” osobnicy, jak minister kolaboracyjnego rządu komunistycznego Jerzy Urban, czy mistrz masońskiej loży „Kopernik” Jan Józef Lipski (ten ostatni na łamach „Tygodnika Powszechnego”…), a także (co przekraczało już wszelkie granice przyzwoitości ) niektórzy dziennikarze… niemieccy (!). Inne zdanie mają wszakże katolicy, a także Żydzi, którzy znaleźli niegdyś schronienie w Niepokalanowie. Jeden z ocalonych, profesor Eugene Zolli, wielki rabin synagogi w Rzymie, potem nawrócony na katolicyzm, najlepiej oddał ich uczucia: „Jeśli byłbym zdolny napisać książkę o Maksymilianie Kolbe – nie jestem tego godny, inaczej Opatrzność dałaby mi zdolność uczynienia tego – zatytułował bym ją: <Ojciec Maksymilian Kolbe, zmarły w imię miłości>”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:46 Przebojem minionej wiosny, w kategorii „Programy nauczania”, było dzieło panów R .Szuchty i P. Trojańskiego – „Holocaust. Program nauczania o historii i zagładzie Żydów”. Znalazłem w nim sporo zadziwiających stwierdzeń; najciekawszy wydał mi się passus o rozmiarach hitlerowskiego ludobójstwa. Autorzy, uwypuklając śmierć „około 6 milionów” Żydów, napisali bowiem: „Oprócz Żydów eksterminacji poddano także ponad sto tysięcy Romów. Kolejnymi ofiarami hitlerowskiego ludobójstwa byli Polacy, radzieccy jeńcy wojenni i tysiące innych ludzi(...)”. Nie wiem, czy Czcigodni Autorzy nie radzą sobie z polszczyzną, czy też zdradzają może ambicję napisania zupełnie nowej wersji dziejów, dość, że każdy czytelnik zrozumie ich wywód następująco: polskich (oraz radzieckich i innych) ofiar niemieckich rzezi musiało być mniej niż sto tysięcy! Miałem do tego „Programu” więcej zastrzeżeń – przemilczenia spraw niewygodnych dla strony żydowskiej, trącące z lekka rasizmem stwierdzenia o „wyjątkowości” zbrodni popełnianych na Żydach, podsuwanie uczniom (poprzez odpowiednio sformułowane pytania) „jedynie słusznych” odpowiedzi, itd. Nie dziwiłem się wcale, gdy media wysławiały ów „Program” z uporem godnym lepszej sprawy. Poczułem jednak wstyd, słysząc słowa aprobaty dla tego dzieła ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej, które dopuściło holocaustowy „Program” do użytku szkolnego (by nauczyciele, a przynajmniej ci - po staremu – „zdyscyplinowani”, wkładali jego treści do dziecięcych głów). *** Już podczas tegorocznych egzaminów dojrzałości, gdzieniegdzie, padały pytania w rodzaju: „Wskaż przykłady antysemityzmu w dziełach literatury polskiej”. Na wszelki wypadek, na użytek przyszłych maturzystów, przypomnę garść słynnych Polaków, którym zarzucano, z różnych powodów, zbrodnię antysemityzmu (co wcale nie znaczy, że owej zbrodni byli winni). Z uwagi na tzw. ”międzyprzedmiotową ścieżkę edukacyjną” nie ograniczę się do samych tylko twórców literatury (autorzy wspomnianego na wstępie „Programu nauczania” postulują wszak przekazywanie wiedzy o holokauście na lekcjach: historii, języka polskiego, religii, etyki, wiedzy o społeczeństwie, edukacji filozoficznej, edukacji regionalnej, edukacji europejskiej, kultury polskiej na tle tradycji śródziemnomorskiej oraz na godzinach z wychowawcą....). *** Młody Polak, który zada sobie trud przewertowania opracowań i gazet z ostatnich kilkudziesięciu lat, odkryje (z uzasadnionym zdziwieniem), że o antyżydowskie fobie posądzano najwybitniejszych naszych twórców, luminarzy kultury i nauki. Ambitny, „politycznie poprawny” maturzysta, z pewnością nie omieszka zadenuncjować, jako krwiożerczego antysemitę, samego Adama Mickiewicza; wprawdzie w epopei „Pan Tadeusz” cymbalista Jankiel to ”Żyd, ale Polak dobry”, jednak już Zosia krzyczy „jak dziecko od Żydów kłute igiełkami”. Motyw rytualnych mordów żydowskich pojawia się też w „Nie – Boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego. Henryk Rzewuski w „Listopadzie” i Józef Ignacy Kraszewski w „Parze czerwonej” z entuzjazmem opisali wieszanie Żydów, rosyjskich szpiegów. Antysemityzmu dopatrywano się w dziełach Cypriana Kamila Norwida i Bolesława Prusa, Stefana Żeromskiego i Władysława Reymonta. Rzekomą niechęć do starozakonnych u Marii Rodziewiczówny (w powieściach „Czarny bóg” i „Straszny dziadunio”) zdemaskował nie byle kto, bo sam Czesław Miłosz. Aleksander Świętochowski protestował wprawdzie przeciw pogromom Izraelitów w Rosji w 1905 roku, a Zofia Kossak-Szczucka za okupacji pomagała niedoszłym ofiarom holocaustu – ale obojgu niewiele to pomogło; „oświeceni” i tak zaliczyli ich do żydożerców. Oberwało się też Marii Dąbrowskiej i Stefanowi Kisielewskiemu. *** Cofając się nieco w czasie, pośród rzekomych rasistów z Lechistanu odkryjemy: Pawła Włodkowica, Jana Ostroroga, Piotra Skargę, Mikołaja Reja, Stanisława Konarskiego, Hugona Kołłątaja, Stanisława Staszica, Juliana Ursyna Niemcewicza, Maurycego Mochnackiego... Zwraca tu uwagę silna reprezentacja duchowieństwa Kościoła rzymskokatolickiego. Dorzućmy więc zaraz do tego towarzystwa, szkalowanych za rzekomy antysemityzm: prymasa Augusta Hlonda, prymasa Stefana Wyszyńskiego, prymasa Józefa Glempa oraz samego papieża Jana Pawła II, a także świętego Maksymiliana Marię Kolbego. (Maturzysta o postępowych, europejskich poglądach, przypomni tu z aprobatą wizytę prymasa Glempa w Nowym Jorku, gdzie „starsi bracia” przywitali polskiego interrexa hasłami w rodzaju – cytuję za „Gazetą Wyborczą” – „Ty hitlerowski katolicki sku..synu!”. Maturzysta o mniejszym współczynniku tolerancji zapyta pewnie – naiwny! – dlaczego to panowie Kwaśniewski, Geremek, Bartoszewski oraz im podobni, dlaczego nie zażądali wtedy, w imieniu Polaków, publicznych przeprosin...?) *** Żydożerstwo imputowano również polskim wodzom i politykom: Stefanowi Czarnieckiemu, Romanowi Dmowskiemu, Józefowi Piłsudskiemu, Ignacemu Paderewskiemu, Władysławowi Sikorskiemu, Władysławowi Andersowi, Stefanowi „Grotowi” Roweckiemu, Tadeuszowi „Borowi” Komorowskiemu... *** Gorliwy maturzysta błyśnie erudycją, przypominając też sławnych, mniemanych „antysemitów” z zagranicy: Bułhakowa, Chaucera, Chestertona, Cycerona, Czechowa, Dafoe’a, Degasa, Dickensa, Diderota, Disneya, Dostojewskiego, Dreisera, Edisona, Elliota, Erazma z Rotterdamu, de Gaulle’a, Gide’a, Goethego, Gogola, Haidera, Hegla, Herdera, Holbacha, Horacego, Juvenalisa, Kanta, Kwintyliana, Lippmana, Liszta, Napoleona I Bonapartego, Pasternaka, Pattona, Piusa IX, Piusa XII, Poppera, Pruodhona, Puszkina, Renoira, Schoppenhauera, Senekę, Shawa, Sołżenicyna, Strabona, Szekspira, Tacyta, Thackeraay’a, Tołstoja, Toynbee’ego, Turgieniewa, Wagnera, Waldheima, Wellsa, Woltera... Tak, to nie żart, wszystkie wymienione osoby otrzymały kiedyś, zaocznie, ksywkę „antysemity”... *** Uczeń obdarzony zamiłowaniem do ryzyka, zdemaskuje jeszcze „antysemitów”... żydowskiego pochodzenia – Hannę Arendt (za „Eichmanna w Jerozolimie”), Antoniego Słonimskiego (za „nadwrażliwość Żydów”), Juliana Tuwima (za „srulków bankowych”), Mariana Hemara (za kpiny ze Słonimskiego, że się „obrzezał na komunizm”). Nie wydaje mi się jednak, aby programy szkolne wymagały pamięci o prawdziwych żydożercach: Marcinie Lutrze (wszak zasłużony destruktor Kościoła), Karolu Marksie (połowa polskojęzycznych elit politycznych modliła się do niego...), Henry’m Fordzie (należał do masonerii, zatem to „humanista” niejako z definicji...), Giordanie Brunie (bo ośmieszyłoby to Czesława Miłosza, który w wierszu „Campo di Fiori” porównał kaźń Bruna do ... zagłady warszawskiego getta!)... *** Zakończę tym, od czego winieniem był zacząć – definicją zagadnienia. Jeszcze bowiem jakiś nierozgarnięty uczeń pocznie wyszukiwać w literaturze przykładów niechęci wobec Arabów (stanowiących wszak ogromną większość Semitów). Niezrównany ojciec Józef M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:49 „Był to człowiek tak nieszczęśliwy, iż znajomi zaczęli go podejrzewać, że jest Polakiem.” Henri de Rochefort W południe 8 kwietnia 1861 roku, przed figurą Matki Boskiej na placu Zamkowym w Warszawie, jął gromadzić się gęsty tłum. Zebrani intonowali pieśni patriotyczne i religijne. Kolejna narodowa manifestacja udowadniała rosyjskiemu zaborcy sprzeciw Polaków, ich nie pogodzenie się z utratą niepodległości. Demonstranci zdawali sobie sprawę z ryzyka. Od rana urzędowe afisze groziły użyciem broni wobec „nielegalnych zbiegowisk”. Kilka tygodni wcześniej, 27 lutego, na tymże placu Zamkowym, od kul żołnierzy Regimentu Niżowskiego padło pięciu zabitych manifestantów. Jeden z naocznych świadków masakry pisał: - O, wtedy widziałem na własne oczy, jak ci bezbronni, ci mordowani, kul moskiewskich się nie przestraszyli; zbiegły się gromady, rozjątrzone, rozżalone: we krwi palce maczali, krwawym znakiem krzyża świętego znaczyli czoła i ramiona, gołymi pięściami wygrażali Moskalom i wśród ich szeregów zdumionych nieśli w górę ofiary i szli z nimi na skargę do braci... Wypadki lutowe były wstępem do jeszcze większej tragedii. 8 kwietnia 1861 r. zaborcza władza uderzyła z całą siłą. *** Manifestanci, których liczba wzrastała z godziny na godzinę, uformowali potężny pochód. Na jego czele szedł, z krzyżem w ręku, słuchacz Szkoły Sztuk Pięknych Karol Nowakowski. Z tysięcy piersi uderzył w niebo hymn „Święty Boże, Święty Mocny”. I wtedy na demonstrantów runęła szarża kozaków i żandarmerii; posypały się razy nahajek. Zaraz potem rosyjska piechota otworzyła ogień; od pierwszej salwy, oddanej w zbity tłum, padło kilkudziesięciu zabitych i rannych. Bez rezultatu - wielu manifestantów dalej nieulękle maszerowało wprost na wojskowe kordony; inni, padłszy na kolana, trwali we wspólnej modlitwie i patriotycznym śpiewie; byli i tacy, co zza wzniesionych naprędce barykad zasypywali żołnierzy gradem kamieni. Moskale ostrzeliwali plac Zamkowy przez ponad godzinę. *** Nikt nie uwierzył potem w oficjalne komunikaty o śmierci dziesięciu uczestników manifestacji. Polscy konspiratorzy ustalili nazwiska dziewięćdziesięciu ośmiu poległych. Konsul austriacki donosił z Warszawy o stu dziesięciu zabitych; konsul francuski - nawet o dwustu trzynastu. Rozlew krwi wywołał ogromne wrażenie w całym Królestwie Polskim, przymusowo „zjednoczonym” z carską Rosją, jednak ducha oporu nie złamał. Nadal organizowano manifestacje patriotyczne. W 1862 r. w Warszawie dokonano pierwszych zamachów na przedstawicieli władz okupacyjnych. W styczniu 1863 r. w zaborze rosyjskim rozpoczęły się walki partyzanckie, które przeszły do historii jako Powstanie Styczniowe. Jak słusznie bowiem zauważył Andrzej Zamoyski, jeden z uczestników tamtych wydarzeń, zaraz po kwietniowej masakrze na placu Zamkowym: - Krew wzywa krwi, krew utrwala tylko nienawiść. *** Gdy 8 kwietnia 1861 r. kozacka szarża obaliła prowadzącego manifestację Karola Nowakowskiego, niesiony dotąd przez niego krzyż pochwycił młody Żyd Michał Landy. Nie wypuścił go już z rąk, trwał z nim wśród grzmotu salw i ciosów nahajek, nim wreszcie sam padł, śmiertelnie ugodzony kulą. Nie dowiemy się nigdy, czy mieliśmy tu do czynienia z aktem religijnego nawrócenia. Z cała pewnością jednak, chrześcijański krzyż stał się dla ginącego w jego obronie młodego Żyda - narodowym symbolem polskości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mike Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.pke.pl 19.05.05, 09:58 Panie dr.kidler, doctor czy jeszcze jak Pan się nazywasz - może po tych przedstawionych faktach zamilkniesz wreszcie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 10:29 Gość portalu: mike napisał(a): > Panie dr.kidler, doctor czy jeszcze jak Pan się nazywasz - może po tych > przedstawionych faktach zamilkniesz wreszcie !!! Niby dlaczego, panie mike, sanitariuszu, dr.killer czy jak sie tam Panu jest, ja mam zamilknac? Lepiej niech to zrobi ten facet ktory przedstawil tu "swoje fakty". Zmeczyl sie pewno biedaczek, ale nie zaluje go, bo przypuszczam ze mu za to zaplacili. Nikt normalny by takiego kitu za darmo nie wstawial. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mike Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.pke.pl 19.05.05, 11:18 kit to Pan wstawiasz i to napewno nie za darmo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.demo.pl 19.05.05, 11:37 > kit to Pan wstawiasz i to napewno nie za darmo "napewno" to po soviecku ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (++) Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 12:01 choc bywaja czasem zbyt agresywne, ale zwazywszy ich rzeczowosc, ujda jak dla mnie. Nie wiem skad na forach GW bierze sie tylu antysemitów i oszolomów z RM? Przypuszczam, ze to chyba naprawde cos duchowego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mike Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.pke.pl 19.05.05, 12:45 jak zwykle łatwo nazwać antysemitą i RM bo mówi prawdę ! co ma piernik do wiatraka, czy naprawdę macie monopol na mądrość i jestescie jedynymi którzy mówia prawdę. Co jeszcze musi zaistnieć aby POLACY zmądrzeli i wywalili tych wszystkich rzadzących tym Państwem a mających wspólny mianownik: czosnek, pejsy i dłubanie w nosie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aou Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.net.autocom.pl 19.05.05, 13:06 Bronię czosnku! B.smaczny,np. w pieczeni cielęcej,wieprzowej i nie tylko!! Ma również działanie zdrowotne. A zatem,proszę, nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 15:18 Gość portalu: mike napisał(a): > jak zwykle łatwo nazwać antysemitą i RM bo mówi prawdę ! co ma piernik do > wiatraka, czy naprawdę macie monopol na mądrość i jestescie jedynymi którzy > mówia prawdę. Co jeszcze musi zaistnieć aby POLACY zmądrzeli i wywalili tych > wszystkich rzadzących tym Państwem a mających wspólny mianownik: czosnek, > pejsy i dłubanie w nosie ! Pokazcie pozytywny program, a nie tylko wywalanie, likwidowanie, rozliczanie. Ludzie doskonale wiedza ze jak wywalicie jedzacych czosnek, to przyjdzie kolej na jedzacych, krupnioki, a potem bialy serek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czerwiec 14 Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.iel.waw.pl 19.05.05, 14:08 Gość portalu: (++) napisał(a): > Nie wiem skad na forach GW bierze sie tylu antysemitów i oszolomów z RM? A ja nie wiem skąd na forach GW jest tylu semitów i superoszołomów z PZPR? Przecież, wg oficjalnych danych, tych piewszych w Polsce jest tylko niecałe dwa tysiące. Czyżby wszyscy pisywali na forach GW i obrażali się za słowa prawdy o sobie. I w tym miejscu przypomnę "definicję" antysemityzmu według Salonu: "Antysemityzm to postrzeganie Żydów takimi, jakimi są, miast takimi, jakimi chcą być postrzegani." A od siebie chciałem dodać, że jak np. na kolegę pochodzenia żydowskiego powiem, że ma krzywe nogi i robi lewe interesy, to nie znaczy, że jestem antysemitą, tylko po prostu mówię mu prawdę: - bo ma krzywe nogi i robi lewe interesy. > Przypuszczam, ze to chyba naprawde cos duchowego... A ja przypuszczam, że jest chyba jakiś geszeft do zrobienia ... Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 15:30 Ja sie zastanawiam skad na forach GW tyle zwyklych lobuzow udajacych katolikow, ktorym przeszkadzaja juz to semici, juz antysemici, ale wcale nie przeszkadzaja oszusci podszywajacy sie pod innych. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 15:15 Gość portalu: (++) napisał(a): > choc bywaja czasem zbyt agresywne, ale zwazywszy ich rzeczowosc, ujda jak dla > mnie. > Nie wiem skad na forach GW bierze sie tylu antysemitów i oszolomów z RM? > Przypuszczam, ze to chyba naprawde cos duchowego... Nie tyko na forach GW. Wydaje mi sie ze nie jest to przypadek; lecz ze na kazdym dziala jekis ichni spec od socjotechniki. Latwo zauwazyc podobne taktyki postepowania, na przyklad wobec "inaczej myslacych". Byc moze tych specow nie jest az tak duzo - wystarczy robic "sztuczny tlok" pod roznymi nickami. Wyade mi sie ze problem infiltracji i manipulowania roznymi forami jest coraz to bardziej zauwazalny: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=24097280&a=24097280 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czerwiec 14 Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.chello.pl 19.05.05, 18:06 Purysto! Ad rem! Dyskutuj o wątku, a nie pluj na innych Forumowiczów. Poza tym niech Cię prawda tak nie denerwuje. Prawda z reguły bywa bolesna. Pisz "do rzeczy", a nie oceniaj innych. Zawsze chciałeś "argumentów", a tu jak je masz, to są one Ci nie w smak. A myślałem (czytając inne wątki), że już się "naprawiłeś". Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 19:29 Gość portalu: Czerwiec 14 napisał(a): > Purysto! > > Ad rem! Dyskutuj o wątku, a nie pluj na innych Forumowiczów. > Poza tym niech Cię prawda tak nie denerwuje. Prawda z reguły bywa bolesna. > Pisz "do rzeczy", a nie oceniaj innych. Czerwcu 14!! Coz za zalosny typ jestes!. Dawno nie wiedzialem takiej porcji chamstwa i bufonady. Obnazasz coraz mocniej odrazajace strony waszej rydzykowej sekty. W sumie i dobrze ze piszesz taki posty, niech ludzie widza jaki jestes beznadziejnie glupi ( Purysto ! he! he! ) i jaka hipokryzja z was emanuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doctor Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:57 ratunku! kidler dostał białej gorączki Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 19.05.05, 23:00 Gość portalu: doctor napisał(a): > ratunku! kidler dostał białej gorączki Od razu widac ze jestes ten gowniany oszust, podszywajacy sie pod innych. Wstydzisz sie mowic ze robisz u Rydzyka czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czerwiec 14 Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.iel.waw.pl 20.05.05, 10:38 dr.kidler napisał: > Coz za zalosny typ jestes!. > Dawno nie wiedzialem takiej porcji chamstwa i bufonady. kidlerze, doctorze, Purysto, czy jak Ci tam jeszcze! Odpowiem Ci jeszcze raz, tym razem Twoim językiem: Gorszego CHAMA, BUFONA (najprawdopodobniej czerwonego), trzęsącego portkami pełnymi gó*na tak, jak i Twoja łepetyna, ZAROZUMIALCA (co to wszystkie rozumy pozjadał, tylko ...), absolutnie nie umiejącego dyskutować na tematy, z którymi się możesz nie zgadzać (jedyną formą Twojej dyskusji jest opluwanie tych, z którymi się nie zgadzasz, a często, gęsto i tych, z którymi masz podobne poglądy) itp. itd., to na tym Forum nie ma. Już Ci kiedyś radziłem - zacznij się leczyć! Wtedy mówiłem o leczeniu Twojej dyslekcji, a teraz radzę pierwsze kroki skierować do psychiatry, albo do "Młodej Lekarki", która po daniu Ci narkozy młotkiem, wstrzyknie Ci tą część inteligencji i kultury osobistej, której kiedyś (najprawdopodobniej za komunistów i za ich radą) się pozbyłeś, albo usunie Ci te pozostałe 2% inteligencji, którą wówczas zachowałeś po to, aby umieć cokolwiek odcyfrować (przecztać już nie) i co nieco napisać, posługując się ograniczonym zasobem słów, jaki przy tych 2% pozostał w Twojej łepetynie (stąd te tylko opluwanie). Jak się wyleczysz metodą "dostrzyknięcia", to wracaj. A jak zastosujesz tą drugą metodę, to nareszcie na Forum będzie można normalnie podyskutować, bo Ty wtedy już nawet nie będziesz wiedział, co to jest Forum. Życzę powodzenia, niezależnie od metody leczenia, którą wybierzesz! Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 20.05.05, 11:02 Gość portalu: Czerwiec 14 napisał(a): > dr.kidler napisał: > > Coz za zalosny typ jestes!. > > Dawno nie wiedzialem takiej porcji chamstwa i bufonady. > > kidlerze, doctorze, Purysto, czy jak Ci tam jeszcze! > Odpowiem Ci jeszcze raz, tym razem Twoim językiem: > Gorszego CHAMA, BUFONA (najprawdopodobniej czerwonego), trzęsącego portkami > pełnymi gó*na tak, jak i Twoja łepetyna, ZAROZUMIALCA (co to wszystkie rozumy > pozjadał, tylko ...), absolutnie nie umiejącego dyskutować na tematy, z którymi > > się możesz nie zgadzać (jedyną formą Twojej dyskusji jest opluwanie tych, z > którymi się nie zgadzasz, a często, gęsto i tych, z którymi masz podobne > poglądy) itp. itd., to na tym Forum nie ma. > Już Ci kiedyś radziłem - zacznij się leczyć! Wtedy mówiłem o leczeniu Twojej > dyslekcji, a teraz radzę pierwsze kroki skierować do psychiatry, albo > do "Młodej Lekarki", która po daniu Ci narkozy młotkiem, wstrzyknie Ci tą część > > inteligencji i kultury osobistej, której kiedyś (najprawdopodobniej za > komunistów i za ich radą) się pozbyłeś, albo usunie Ci te pozostałe 2% > inteligencji, którą wówczas zachowałeś po to, aby umieć cokolwiek odcyfrować > (przecztać już nie) i co nieco napisać, posługując się ograniczonym zasobem > słów, jaki przy tych 2% pozostał w Twojej łepetynie (stąd te tylko opluwanie). > Jak się wyleczysz metodą "dostrzyknięcia", to wracaj. A jak zastosujesz tą > drugą metodę, to nareszcie na Forum będzie można normalnie podyskutować, bo Ty > wtedy już nawet nie będziesz wiedział, co to jest Forum. > Życzę powodzenia, niezależnie od metody leczenia, którą wybierzesz! Ty Czerwiec 14, i kilkanscie innych nickow, jestes jeszcze wiekszym idiota niz z poczatku sie wydawalo. W kazdym swoim poscie pouczasz, krytykujesz, dajesz mi rady, tylko jak sam widzisz je twoje rady, i twoje epitety mam gleboko w ... Bo one sa gowno warte Czerwiec 14, i sam o tym dobrze wiesz. Bo gdyby byly dobre, to bys sie do nich stosowal, ale tego nie robisz, i jak kazdy hipokryyta obrzucasz chamskimi obelgami innych. Pokretne - pseudokaticko-rydzykowe zachowanie.! Daj sobie wiec luz chamski cieciu i przestan wysylac te idiotyzmy, bo efekt jest odwrotny od zamierzonego. - Jezeli nie bedziesz sie do mnie odzywal na TOK-FM, to bedzie mniej chamstwa, do czego podobno zmierzasz. Zauwaz, ze to nie ja piesze do ciebie twoim jezykiem, tylko ty do mnie moim. (jakoby, a w rzeczywistosci jezykiem refleksji, falangi i innych twoich kolesiow oszustow, falszerzy i podszywaczy pod cudze nicki ). Wiec powtarzam - miej twoich postow = mniej chamstwa na TOK-FM. - Zobaczymy czy jestes za ograniczeniem chamstawa, czy tylko udajesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mike Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze IP: *.pke.pl 20.05.05, 11:07 dr.kidler zamilknij wreszczie kretynie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Dr.kidler-podobaja mi sie Twoje komentarze 20.05.05, 11:14 Gość portalu: mike napisał(a): > dr.kidler zamilknij wreszczie kretynie!!! - Widzisz drogi mike - nie moge spelnic Twojej prosby, bo najwyrazniej nie jest skierowana do mnie. Kretynem na tym forum jest Czerwiec 14. A swoja droga, jak tylko znow pojawiliscie sie na Forum, ilosc chamstwa i epitetow wzrsla kilkadziesiat razy! Symptomatyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 16:56 ANTYGOIZM l. Bezustannie słyszymy o antysemityzmie, względnie antyjudaizmie, a prawie nigdy nie spotykamy się z wyrazem antygoizmu. A jednak antygoizm istnieje i posiada tę przewagę nad antyjudaizmem, że o ile ten wynika tylko w sporadycznych wypadkach i przycicha, gdy ustają przyczyny tamten istnieje zawsze. Antygoizm jest źródłem antyjudaizmu. Gdyby go nie było, nie byłby znany antyjudaizm. Antygoizm wyprowadza nazwę od wyrazu "goj". W języku hebrajskim goj oznacza każdego obcego to znaczy, kto nie jest żydem. W języku Talmudu zyskał wyraz "goj" znaczenie specyficzne i służy on przede wszystkim do oznaczenia chrześcijanina. Goj to samo co niewierny, poganin, bałwochwalca. Przywiązano do tego wyrazu znaczenie obelżywe. Żydzi zawsze nazywają chrześcijan gojami (liczba mnoga gojim). Jest to niejako urzędowa nazwa chrześcijan w języku żydowskim. W stosunku do żydów (według ich tłumaczenia) gejowie znajdują się na przeciwległym biegunie. Są niejako dwa społeczeństwa na świecie: żydowskie i gojowskie. Żydzi są narodem wybranym, uprzywilejowanym, przeznaczonym do panowania nad światem. Jeżeli tej ostatniej roli dzisiaj żydzi nie spełniają, to tylko dlatego, że goje wdarli się na ich stanowiska, przywłaszczyli sobie władzę i odsuwają żydów od roli ich przeznaczenia. Należy więc z nimi walczyć wszelkimi rozporządzalnymi środkami. Goizm, według tłumaczenia rabinów, spóźnił przyjście Mesjasza... A rozpanowawszy się na ziemi, uniemożliwia jego zjawienie się. Z tego znowu wynika potrzeba walki z goizmem, czyli podtrzymywania stałego antygoizmu. Źródło judaizmu, a jednocześnie i antygoizmu - Talmud powstał w szczególnych okolicznościach. Oto zaraz po największej klęsce, jaka w biegu dziejów spotkała żydostwo, tj. po wyrzuceniu z Palestyny przez Hadrjana cesarza około roku 135 po Chrystusie i rozproszeniu po świecie, żydzi uważali to wyrzucenie jako karę za powstanie w ich własnym środowisku chrześcijaństwa. Będąc następnie rozproszonymi wśród obcych narodów, mogli łatwo zapomnieć o religijnej i plemiennej spójni i połączyć się z obcymi. Aby temu zapobiec, duchowi przewodnicy ludu rozpoczęli ogromną pracę, a mianowicie tworzenie prawodawstwa, któreby mogło obejmować wszystkie dziedziny życia. Prawodawstwo to oparto na udzielonym rzekomo Mojżeszowi specjalnym objawieniu na górze Synaj. Mojżesz mniej ważną część objawienia podał na piśmie, a daleko ważniejszą kazał z polecenia Bożego przechowywać w ustnym podaniu, w gronie ludzi specjalnie do tego zaszczytu powoływanych. Dopiero obecnie nadszedł czas, gdy żydzi znaleźli się w zupełnym rozproszeniu i zbliżyło się niebezpieczeństwo rozbicia jedności, spisania tych wszystkich trzymanych w tajemnicy objawień i uczynienia z nich podstawy do wychowania społeczeństwa oraz utrzymania jedności. Oto jest podłoże, z którego wyrasta świętość Talmudu. 2. Talmud powstawał w chwili największych antagonizmów żywionych w stosunku do ludności chrześcijańskiej, musiała przeto odbić się w nim nienawiść, którą wzięło żydostwo za dewizę swego postępowania. Przytoczymy choć kilka przykładów, które wykażą, gdzie się znajduje źródło antagonizmu. "Żyd może skrzywdzić goja, może go oszukać na rachunku, byleby tylko nie byt spostrzeżony, bo w przeciwnym razie Imię Boże byłoby znieważone" Schulchan Aruch, Choszen Hamiszpat 348. "Gdy goj pożyczył żydowi pewną sumę pieniędzy bez dowodu zobowiązującego do oddania, żyd jest wolny od zwracania długu". Szulchan Aruch, Choszen Hamiszpat 283-1. "W domu goja wyglądają wszyscy jak stado bydła". Tosefta, Erubin, VIII. l. W modlitwie, odmawianej w wigilię paschy, znajdujemy taką prośbę: "Błagamy Cię, o Boże, dotknij swoim przekleństwem narody, które nie wierzą w Ciebie i nie wzywają Twojego imienia. Niechaj wyjdzie Twoje przekleństwo i niechaj ich dotknie. Doświadcz ich swoim przekleństwem i rozbij ich na szczątki. Zagródź, o Boże, wszelkiemu dobru do nich drogę. Doświadcz od razu wszystkich niewierzących. Zniszcz w tej chwili wszystkich wrogów Twego narodu. Zniszcz do korzenia, rozprósz i rozgrom narody bez wartości. Zniszcz ich. Zniszcz bezpośrednio w tej chwili". J. Pranajtis, Christianus in Talmude Judaeorum. Cytata zapożyczona z Synagoga Judaica, p. 212. "Gdy się widzi domy zamieszkane przez gojów, mówi się: 'Bóg zniszczy domy pysznych'. A gdy się widzi zniszczone, mówi się 'bo Pan Bóg zemsty objawił siebie'", Talmud babiloński. Berachot, 58,6. Nie będziemy przytaczali więcej przykładów; i te świadczą wymownie o duchu, jakim przepojony jest Talmud. Nic dziwnego, że żydzi, wprowadzając w życie zasady Talmudu, odnosili się wrogo względem chrześcijaństwa. Wystarczy przeczytać historię żydów Graetza, autora żyda i tak bardzo oddanego żydostwu, aby się przekonać, że wszystkie wrogie wystąpienia chrześcijan przeciwko żydostwu miały za przyczynę uprawianym bez przerwy antygoizm. Dzieje rozproszenia żydów są nieprzerwanym łańcuchem walk z chrześcijaństwem. 3. Skutki antygoizmu objawiały się w wrogich wystąpieniach narodów chrześcijańskich i w usuwaniu żydów ze zajmowanych placówek. Historia ciągle się powtarzała, a jednak nie następowała zmiana na lepsze, ponieważ nie zmieniała się dusza żydowska, czerpiąc zawsze jedno i to samo natchnienie z judaizmu. Dzisiaj stajemy w obliczu niebezpieczeństwa żydowskiego. Widzi je nie tylko Polska, ale wszystkie narody, wśród których żydzi posiadają pewne wpływy w dziedzinie stosunków politycznych i ekonomicznych. Żydzi w swej walce zaczepnej posunęli się tak daleko, że nie ma widoków, aby konflikty uległy złagodzeniu. Zbierają się ciężkie chmury, które mogą sprowadzić wielką burzę. Żydostwo znajduje się dzisiaj u szczytu potęgi, to też walka ze światem chrześcijańskim nigdy nie była prowadzona w tak otwarte karty, jak w dobie obecnej. Rozpoczął się już systematyczny podbój świata przez żydów. Rosja padła pierwsza pod ciosem, wymierzonym jej przez żydostwo. Losy jej miały podzielić Węgry i Bawaria. Zdrowy duch chrześcijański odsunął w tych krajach katastrofę, ale nie zażegnał grożącego niebezpieczeństwa. Walka idzie dalej i trzeba wielkiego wysiłku woli, aby nie upaść wobec wrogich wystąpień zorganizowanego żydostwa. Obecnie największe ataki skierowane są przeciwko Polsce. Inne są cele w obalaniu Polski, aniżeli te jakimi kierowali się żydzi walcząc przeciwko Rosji, czy pod Bela Kuną na Węgrzech. U nas prowadzi się walkę przeciwko państwowości w tym celu, aby na jej gruzach założyć państwo żydowskie i urzeczywistnić w ten sposób syjonizm herzlowski. Ani Rosja ani Węgrzy nie nadawały się w tej mierze co Polska na założenie żydowskiego państwa. Walka przeciwko tamtym państwom jest pośrednim etapem, zbliżającym wojujące Żydostwo do wytkniętego na kongresach syjonistycznych celu. Walka przeciwko Polsce ma za zadanie wprowadzić bezpośrednio w czyn plany współczesnego syjonizmu. Poza Polską, Niemcami i wzmiankowanymi wyżej państwami, kwestia żydowska wysuwa się na czoło zagadnień w Stanach Zjednoczonych. Żydzi osiągnęli tam tak wielkie wpływy na bieg życia politycznego, że społeczeństwo chrześcijańskie zaczyna z przerażeniem patrzeć do czego prowadzą rządy żydowskie. Wystarczy nadmienić, że w okresie wojny naczelnym komisarzem wojennym z nieograniczoną władzą na życie ekonomiczne kraju, był żyd, Baruch. Sędzią najwyższym, jak wiadomo jest to pierwsze stanowisko po prezydencie, jest żyd Brandeis. W okresie zawierania traktatu wersalskiego żydzi wprost dyktowali warunki Wilsonowi. Gdy sprawa Górnego Śląska i Gdańska przyjęła bardzo korzystny obrót dla Polski, bankier nowojorski, Jakub Schiff, nie wahał się telegrafować do Wilsona, przebywającego w Paryżu, że nie można dopuścić, aby Gdańsk i Śląsk przypadły Polsce . Antygoizm w Ameryce posunął się tak daleko, że dziennikom zabrania się nawet w ogłoszeniach płatnych używać określenia "chrześcijański" Dzisiaj spostrzegamy w Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 16:57 Dzisiaj spostrzegamy w Ameryce wielki odruch ludności chrześcijańskiej. Nie ulega wątpliwości, że w zbliżających się wyborach nowego prezydenta będzie wprowadzone hasło walki z wpływami żydowskimi, czyli wystąpi na widownię antyjudaizm w takiej sile, w jakiej jeszcze nigdy w Ameryce nie istniał. Naszym szczęściem i naszą wygraną jest to, że w dobie, gdy nam wypadło staczać największe boje z żydostwem międzynarodowym o całość Ojczyzny, na całym świecie wzrasta i utrwala się antyjudaizm. Kwestia żydowska przekracza granice poszczególnych państw i staje się międzynarodową. Nasz głos zyska głębsze zrozumienie i ułatwi nam walkę nad odzyskaniem placówek, któreśmy na rzecz żydów utracili. Fale antyjudaizmu idą i zdaje się, że w wieku 20-tym zapiszą się niezatartymi śladami na polu odżydzenia krajów i narodów chrześcijańskich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 17:02 Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, każdy Naród zrujnuje i doprowadzi do upadku. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, ze jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. William Lyon Mackenzie King (1935) – kanadyjski premier. John Fitzgerald Kennedy był najmłodszym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Był także najmłodszym z nich wszystkich, kiedy umierał. Urodził się w Brookline, Massachusetts, 9 maja 1917 roku w zamożnej rodzinie. W 1940 r. ukończył studia na prestiżowym Uniwersytecie w Harvard i od razu zaciągnął się do marynarki wojennej. W 1943 roku, łódź patrolowo – torpedowa (PT-109), którą dowodził, została staranowana przez japoński niszczyciel. Pomimo ciężkich ran, Kennedy do końca komenderował rozbitkami aż do czasu, kiedy zostali uratowani przez okręt Stanów Zjednoczonych. Po powrocie z wojny, z ramienia partii Demokratów, rozpoczął karierę jako zawodowy polityk. W 1961 roku, po publicznych debatach z Richardem Nixonem, które śledziła cała Ameryka, został wybrany trzydziestym piątym prezydentem Stanów Zjednoczonych. To właśnie z jego inauguracyjnego przemówienia pochodzą słynne już słowa: „Nie pytaj, co kraj może dla ciebie zrobić. Pytaj, co Ty możesz zrobić dla kraju”. Wkrótce po objęciu urzędu, Kennedy został zmuszony do podejmowania trudnych decyzji, od których zależał nie tylko los Stanów Zjednoczonych ale także i los całego świata. 13 sierpnia 1961 roku Sowieci ukończyli budowę muru berlińskiego. W odpowiedzi, prezydent Kennedy podwoił amerykański garnizon w Berlinie Zachodnim oraz zapowiedział znaczne powiększenie budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych. To, jak się wydaje, do pewnego stopnia złagodziło sowiecki despotyzm w rejonie Europy Środkowej. Niemniej nie trwało długo, kiedy Moskwie zachciało się nowych awantur, tym razem w postaci szmuglowania na Kubę rakiet nuklearnych średniego zasięgu. W październiku 1962 roku cały świat wstrzymał oddech, kiedy z Białego Domu w Waszyngtonie wyszło ultimatum: „radzieckie okręty zawrócą z powrotem do ZSRR albo lotnictwo bojowe Stanów Zjednoczonych je zatopi”. Po pełnych napięcia kilkunastu godzinach, Moskwa zdecydowała zastosować się do rady prezydenta USA i zawróciła transport broni nuklearnej, w związku z czym cały świat znowu odetchnął z ulgą. Tyle tylko, że jak pamiętam, potem przez kilka lat jedliśmy sól z wielkiego worka, który mama kupiła na wypadek wojny. Natomiast wracając do głównego tematu dzisiejszego felietonu, to w listopadzie 1963 roku J. F. Kennedy odwiedził Dallas, w Teksasie, w ramach nadchodzących wyborów prezydenckich, które miały odbyć się następnego roku. Około 12:30, na placu Dealey został śmiertelnie postrzelony. Zmarł 24 minuty później. Sylwetka prezydenta nie byłaby pełna, gdyby nie wspomnieć o książce, którą napisał w 1957 roku: „Postacie odwagi” (Profiles in Courage) W tej pozycji, J. F. Kennedy opisuje dzieje ośmiu senatorów amerykańskich, którzy w imię prawdy i sprawiedliwości ryzykowali nie tylko swe kariery ale także i same egzystencje. Wszystkie te dane są powszechnie znane, jako, że pisano na ten temat wiele a dyskutowano w niemalże każdym kraju na kuli ziemskiej nawet więcej. Natomiast mniej znanym wydarzeniem z życia i działalności byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych był fakt podpisania przez niego 4 lipca 1963 roku „Specjalnego rozporządzenia” (Executive Order) numer 11110. Treścią i zamiarem tego zarządzenia było przywrócenie prawa do emisji dolara amerykańskiego dla rządu Stanów Zjednoczonych. Jak zapewne PT. szanowni czytelnicy „Akcentu Polskiego” wiedzą (pisałem o tym w felietonie „Globalny Pacht”) pieniądze w USA są drukowane przez prywatną organizację, znaną pod nazwą „Federalny Bank Rezerw”. Jakie to ma czy też może jeszcze mieć konsekwencje dla całego amerykańskiego społeczeństwa – nie muszę chyba przypominać. Wystarczy tylko pomyśleć, że na przykład pieniądze potrzebne do kolejnej agresji międzynarodowej trzeba pożyczać od prywatnych właścicieli mennicy. Stąd zresztą tyle tych agresji, szczególnie w ostatnim stuleciu, wszak za każdą z nich stały w cieniu finansowe korporacje, wyławiające z rzeki krwi i łez tryliony dolarów, funtów, franków i dziesiątki innych walut. Natomiast rozporządzenie 11110 z dnia na dzień odbierało prawo do emisji pieniędzy przez prywatną organizację i, zgodnie zresztą z konstytucją Stanów Zjednoczonych”, przekazywało to prawo rządowi. Od tej pory dolar amerykański miał być oparty na srebrze i wolny od długu – to znaczy, że każdy cent miał mieć pokrycie w tym metalu, którego zasoby znajdowały się w skarbcu USA. (Dolary Federalnego Banku nie maja w ogóle pokrycia) W rezultacie, ponad 4 miliardy dolarów zostało wprowadzonych w obieg, w dwu i pięciodolarowych banknotach. Bilety dziesięcio – i dwudziestodolarowe były już wydrukowane ale nigdy nie weszły w obieg – śmierć dosięgła prezydenta J. F. Kennedy wcześniej. Porównując banknoty z napisem „Federal Reseve Note” oraz „United States Note” na pierwszy rzut oka nie widać większych różnic. Tyle tylko, że Federalne banknoty mają zieloną pieczęć i numer seryjny a te wydane przez rząd Stanów Zjednoczonych – czerwone. Momentalnie, po śmierci prezydenta, nowe banknoty zaczęto wycofywać z obiegu i dziś mają je już tylko kolekcjonerzy. Tak więc istotą rozporządzenia 11110 było zatrzymanie gwałtownie narastającego długu narodowego Stanów Zjednoczonych. Rzecz w tym, że Federalny Bank Rezerw jest w stanie wydrukować każdą ilość pieniędzy bowiem cały koszt przedsięwzięcia to papier i farba drukarska. Niemniej, na przykład na potrzeby wojny z Irakiem, pieniądze te są pożyczane rządowi Stanów Zjednoczonych na odpowiedni procent. I właśnie spłaty tych procentów osiągnęły obecnie tryliony dolarów. Ponoć nikt już nie wie, ile tak naprawdę Ameryka jest winna Bankowi Federalnemu bowiem nikt nie ma odwagi pytać. Mowa jest o trylionach dolarów i miliardach dziennych spłat, które są tylko procentami od procentów. Doszło już bowiem do tego, że Ameryka zaciąga pożyczki żeby spłacać odsetki od procentów. Tyle tylko, że pożyczki i spłaty wciąż są dokonywane w jednym i tym samym miejscu. Jeśli dodać do tego, że „główny księgowy” ministerstwa skarbu w 1963 roku (comptroller), zresztą osobiście nominowany przez J. F. Kennedy – James J. Saxon, prowadził politykę osłabiającą wpływy Banku Federalnego (głównie poprzez faworyzowanie banków nie zrzeszonych w FRB) obraz śmierci prezydenta staje się coraz bardziej klarowny. I ciekawa rzecz, Specjalne Rozporządzenie numer 11110 obowiązuje do dnia dzisiejszego. Tyle tylko, że każdy następny prezydent Stanów Zjednoczonych, poczynając od Lyndona Johnson, po prostu je ignoruje, i dalej zaciąga pożyczki z Banku Federalnego żeby spłacać odsetki. No, ale jak mawiał pewien ojciec, kiedy dzieci zanudzały go o kieszonkowe: „pieniądze nie liście i nie chcą rosnąć na drzewach”. I dlatego ci obywatele Stanów Zjednoczonych, którym się zdaje, że płacąc podatki budują świetlaną przyszłość swego kraju, są w grubym błędzie. To znaczy budują świetlaną przyszłość ale na pewno nie swojego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sic Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.aster.pl 19.05.05, 17:25 ŚREDNI - wielkie dzięki za udostępnione, fascynujące informacje. Kapelusz z głowy równiez dla Forum. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 20:56 Gość portalu: sic napisał(a): > ŚREDNI - wielkie dzięki za udostępnione, fascynujące informacje. Kapelusz z gło > wy > równiez dla Forum. Faktycznie - dziwie sie cierpliwosci administratorow tego Forum. Te smieci powinny byc umieszczone na forum Radia Maryja. Chyba ze Radio TOK-FM robi fuzje z Radiem Maryja :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:21 prof. Krąpiec 31.05.2000 r. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Drodzy słuchacze Radia Maryja. Rozpatrując w Jubileuszowym Roku elementy kultury chrześcijańskiej, postrzegamy, że pośród innych nurtów kulturowych, jakimi są ludzkie poznanie naukowe i przednaukowe, sztuka w jej rozmaitych odmianach, religia, rolę szczególną pełni właśnie ludzka moralność w życiu indywidualnym i zbiorowym. Moralność bowiem utożsamia się z ludzkim osobowym działaniem, który zmierza do osiągnięcia jakiegoś dobra. Dlatego wezwanie wewnętrzne i zarazem nakaz religijny, czyli dobro, czyli miłość Boga i bliźniego w Bogu, radują samego człowieka przez spełnianie dobra, które wybieramy w momencie naszej decyzji świadomej i dobrowolnej. To my sami stajemy się dobrymi i nasze czyny są dobre dla nas i dla drugich. Nadto naświetlając nasze ludzkie działania, związane ze spełnieniem dobra przez wymiar ludzkiej etyki, zyskujemy niebagatelne potwierdzenie konieczności dobrego działania. Albowiem okazuje się w świetle ludzkiej etyki, że tylko przez spełnianie dobra możemy osiągnąć ostatecznie Boga i z Nim zjednoczyć się w wieczności, że możemy naśladować Boga w Jego przykazaniach i życiu Jezusa Chrystusa, co przynosi i pokój, i spełnienie dobra. A nadto, dzięki pomocy Boga i łaski możliwe jest zawsze pełnienie dobra. Tylko etyka chrześcijańska daje najgłębsze uzasadnienie dla ogólnoludzkiej moralności. Wspólna wszystkim ludziom i każdemu człowiekowi sprawia, że człowiek mógł w swym działaniu może realizować rzeczywiste dobro. Rozeznanie, co jest dobre dla każdego człowieka, jest dostępne, możliwe, albowiem ludzki rozum jest władny osądzić, co jest dobrem rzeczywistym. A nadto w tej ocenie pomaga społeczność domowa, rodzinna, Kościół. A już starożytny myśliciel grecki - Arystoteles zwrócił uwagę, że tylko człowiek rozumie i może wybrać dobro rzeczywiste, w przeciwieństwie do zwierząt, które są determinowane w działaniu instynktem, który nie daje samego rozumienia, czym jest dobro. A dobro rzeczywiste jawiące się w ludzkim działaniu, jest tym samym, co prawda w dziedzinie poznania, tym samym co piękno w dziedzinie sztuki, tym samym co świętość w przeżyciach religijnych. Cały więc obszar ludzkiej kultury, która pochodzi od człowieka, jest przepojony realnym dobrem, które jest tym samym, co prawdą, co pięknem, co świętością, a więc wszystkim, co wytwarza człowiek świadomie i dobrowolnie działający w różnych nurtach kultury. Dlatego przez dobre działanie na różnych polach kultury człowiek staje się coraz pełniej człowiekiem, coraz pełniej stanowi o sobie, a dobre działanie przekłada się na rzetelność, prawdę w poznaniu, w nauce i jej popularyzacji, na rzetelność prawdy w różnych formach informacji, propagandy. I tutaj dostrzegamy właśnie już od jakiegoś dłuższego czasu, od kilku stuleci, zorganizowaną manipulację prawdą, a tym samym ostatecznie wrogą człowiekowi deformację samego ludzkiego dobra. Zaczęło się to pozornie niewinnie w samej teorii poznania naukowego, gdy w XVII wieku pod wpływem filozoficznym poczęto rezygnować w nauce z jej dociekania prawdy na rzecz sukcesu, na rzecz pożytku w poznaniu naukowym. Prawda ustąpiła miejsca porządkowi i sukcesowi, a więc zamieniono rzeczywiste dobro prawdy na dobro użyteczne, które nigdy nie może być dobrem, będącym celem ludzkiego działania. To co przynosi korzyść, przynosi tę korzyść ze względu na coś innego, a więc ze względu na władzę, na bogactwo, na przyjemność użycia, na znaczenie, poczucie siły tej grupy, która decyduje o nauce. Dlatego powoli rezygnowano z prawdy w nauce i popularyzacji, a chodzi tu głównie o nauki humanistyczne, nauki związane z życiem osobowym człowieka, co dzisiaj szczególnie w Polsce odczuwamy. Wyraźne bowiem korzyści płynące z deformacji prawdy pociągają wielu. W imię doraźnych korzyści następują manipulacje informacji na terenie czasopism, radia, telewizji, współczesnych środków masowej informacji, a nawet w wydanej ostatnio przez „Znak” książce o Ojcu Świętym. Autor Amerykanin, Weigel nie znający ponoć języka polskiego umieścił o Radiu Maryja - sam to słyszał, czy posłuchał od kogoś - kłamliwe i oszczercze zarzuty. O tym pisze w „Naszym Dzienniku” z 27/28 maja w felietonie „Okruchy kłamstwa” profesor Janusz Kawecki i ujawnia przedziwną manipulację tekstem. A wszystkie kłamstwa nie są niewinne, albowiem uderzają w człowieka, w naród, pozbawiając go podstaw związania jego życia z rzeczywistością. Tam gdzie kłamstwo - a każda manipulacja prawdą jest jakimś kłamstwem - tam jest zerwanie więzi z rzeczywistością i źródłem tej rzeczywistości: Bogiem, Twórcą rzeczywistości. Nie na darmo mówił Chrystus Pan „Prawda was oswobodzi”, bo prawda jest związaniem myśli ludzkiej z rzeczywistością i ostatecznie z Bogiem. Dlatego w kulturze uderzenie w prawdę i jej deformacja, a ta deformacja dokonuje się dzisiaj lawinowo na różne sposoby, nawet w książkach tak potrzebnych, jest uderzeniem w człowieka, w podstawy jego bytowania, jego przeznaczenia. Stąd służba prawdzie jest ostatecznie służbą Bogu i człowiekowi. Gdy dostrzegamy wielostronne kłamstwa w różnych formach informacji, bądźmy czujni, bo tu chodzi o to, by ostatecznie nie tylko nas ogłupić, ale przez ogłupienie, będące zideologizowaniem prawdy, zideologizowaniem nauki, zideologizowaniem informacji, pozbawić człowieka tego, co jest podstawą i celem jego życia. Musimy powrócić do rzetelnej kultury, kultury prawdy, która charakteryzuje chrześcijaństwo i w której to kulturze powstał, okrzepł i zwyciężył zło nasz polski naród. Dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:34 Polskie piekło to termin podsuwany na tacy umysłowym leniom, albo dziedzicznym kretynom, którzy nie rozumieją, że tym, co dzieje się wokół nas, z reguły steruje ktoś inny. I że to, co w rezultacie postrzegają i osądzają, wynika w znacznej części z socjotechnicznie skrzywionego obrazu prawdziwej rzeczywistości. Tacy ludzie nie są w stanie wypracować samodzielnie własnego zdania na temat owego dziejstwa w apriorycznie zafałszowanym świecie. Wygłoszenie zaś opinii o polskim piekle nobilituje mówcę, automatycznie wywyższając go nad naród, który rzekomo to piekło stwarza. Pół, a raczej ćwierć, rozumna istota, być może, zawdzięczała niegdyś awans ludowej władzy. W okresie jej rządów przeżyła najlepsze lata. Wiedzę nabyła w wieczorowym technikum, inteligencję wyszlifowała w pogaduszkach z takimi samymi, jak ona idiotami, albo przez oglądanie telewizyjnych zgadywanek. Utwierdza się w przekonaniu o swej obywatelskiej wartości, czytując od deski do deski niedzielną Gazetę Wyborczą. Polskim piekłem nazywa wszelkie niedostatki: bałagan, brak publicznych toalet, brud, bzdurne przepisy i inscenizowane zatargi polityków, którzy doskonale dogadują się przy podziale łupów, jakie przynosi koryto władzy. - Wybacz jej Panie, bo nie wie, co czyni. Ale polityk zaatakowany przez konkurenta, który także twierdzi, że to polskie piekło, aferzysta skazany prawomocnym wyrokiem, a także sędzia-łapownik - używają owego określenia z premedytacją. To ich szansa na niższy wyrok, na podlizanie się zbałamuconej opinii publicznej. Może mocodawcy, którzy to hasło wymyślili będą łaskawsi? To tak, jakby mając do wyboru: pozostać niezłomnym czy napluć na krzyż - wybrać to ostatnie dla zachowania intratnej posady. Bywają także niedokończeni intelektualiści, którzy nie nauczyli się żadnego obcego języka. Nie oglądali obrad brytyjskiego parlamentu na kanale BBC, bo nie zrozumieliby, co tam się mówi, ale uważają się za speców od parlamentaryzmu. Motywowani chamskim sprytem wspinają się po szczeblach życia społecznego. Wreszcie dzięki szczurzemu tropizmowi osiągają pozycję, na której jednym z benefitów są darmowe wycieczki na tzw. Zachód i do USA. Bez umiejętności pogadania na stronie, podpatrują za pośrednictwem tłumacza zdobycze i przejawy demokracji. Na podobnej zasadzie zachodnie bałwany prasowe, podlewane okowitą i obkładane dziwkami, oglądały dyżurne kołchozy w ZSRR czy PGR w Polsce, a potem pisały, że jednak ci poczciwi komuniści starają się, jak mogą, żeby zadowolić społeczeństwo. Nasi wycieczkowicze przyjmują, co im się we łby wkłada, obserwują z zachwytem podstarzałe ciotki, niechciane dupki oraz grupę społecznych opasów z zapałem rozdających ulotki, czy co tam, w kampanii wyborczej. Zapamiętują, tak jak chciał ten, co zapraszał, różnorodność form współuczestniczenia w życiu obywatelskim i społeczne zaangażowanie. Spotykają się z reprezentantami elity kulturalnej, wykład ze ściągawką po polsku, oficjalny koktajl, kontakty, obietnice i perspektywy. Żaden z uczestników wycieczki nie rozmawia z nikim w tym kraju na własną rękę, bez tłumacza. Połykają podawaną papkę informacji – jeszcze łyk za zdrowie starszego brata, jedzie, jedzie pociąg... - i tylko czasem poniektóry się nią opluwa, jeżeli akurat ma socjalistyczne odchylenie przełyku lub dziedzicznie endecką alergię. Jakże by w tych warunkach mogli spostrzec, że na przykład demokracja w USA nie polega na szerokim udziale mas społecznych w administrowaniu krajem, tylko jest sposobem rządzenia społeczeństwem przez tych, których stać na przechwycenie kadencyjnego przedsiębiorstwa politycznego (osobiście lub przez wynajętych figurantów) a następnie wykorzystać system prawno-finansowy sprzyjający oszukiwaniu szarych Amerykanów, super-efektywnemu manipulowaniu ludźmi. Ale niedorobieni intelektualiści pieją z zachwytu. - Tam to se ludzie świadomie żyją! A u nas? – Konkludują. - Syf i malaria. Polskie dziadostwo (termin wymyślony przez Mrożka po jego powrocie z meksykańskiego raju). Nikogo nic nie interesuje. Byle tylko dorwać się do kasy. Polak uważa wszystkich za złodziei, a sam kradnie, jak tylko ma okazję. Polskie piekło. Tymczasem Polacy, którzy sparzyli się tyle razy na rządzących, krzywdzeni przez zaborców, okupantów, wykorzystywani przez żydowską lichwę i zagraniczny kapitał; pokolenia ludzi, których najświętsze wartości były deptane przez żydokomunę, a obecnie są lekceważone przez postkomunistów oraz quasi liberałów - mają po prostu dość. Instynktownie wyczuwają fałsz istniejącego układu, w którym najważniejsze sprawy społeczne – jak na przykład to, kto lub co naprawdę rządzi Polską jest problemem tabu. Czują, że są oszukiwani, ale nie mają możliwości tego wypowiedzieć ograniczeni wszechwładną polityczną poprawnością albo po prostu niedostatecznym wykształceniem. Nie rozumieją tego ci, którzy wracają z wycieczki na demokratyczny parnas albo, tacy co zawiedli się na narodzie, bo nie chciał ich wybrać do rządzenia. Więc awantażują się sami we własnych oczach. I wywyższeni w ten sposób nad motłochem stwarzają ramy piekła dla reszty Polaków. Znam pisarza, doskonałego skądinąd prawicowego publicystę, który ostatnio zaczął krytykować wady Polaków i ani się spostrzegł, a napisał książkę o samym sobie. Ma szansę na nominację do Nike. Nagrody głównej, upragnionych stu tysięcy, raczej nie dostanie, bo jednak – chociaż w o wiele bardziej ograniczonym zakresie - szarpie także Michnikowszczyznę. I jeszcze się chwali, że mu słoma z butów wyłazi. - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jow Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 21:09 uznanie dla Średniego za rozległą wiedzę i wkład pracy. PS.psy szczekają ,karawana idzie dalej Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej 19.05.05, 23:05 Gość portalu: jow napisał(a): > PS.psy szczekają ,karawana idzie dalej Slusznie - dlatego mysle ze ten oto czlowiek: "Znam pisarza, doskonałego skądinąd prawicowego publicystę, który ostatnio zaczął krytykować wady Polaków i ani się spostrzegł, a napisał książkę o samym sobie. Ma szansę na nominację do Nike. Nagrody głównej, upragnionych stu tysięcy, raczej nie dostanie, bo jednak – chociaż w o wiele bardziej ograniczonym zakresie - szarpie także Michnikowszczyznę. I jeszcze się chwali, że mu słoma z butów wyłazi. " ... jak zwykle zasiadzie we wtorek o 7:05 przed mkrofonem Radia TOK-FM, choc osobiscie nie przepadam za jego przegladami prasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:15 LUDZIE CZY IDEOLOGIA? Problem stanął na samym początku, czyli w sierpniu 1980 r. - z kim mamy walczyć: z ludźmi czy ideologią? Spróbujmy wykonać skok myślowy i wyobrazić sobie - jaka byłaby reakcja robotników, gdyby tuż przed podpisaniem tzw. „porozumień gdańskich” został wyświetlony krótki film pt. O co walczymy, ukazujący współczesną Polskę A.D. 2005? Docelowo w sierpniu 1980 r. Centralnym Siłom Politycznym chodziło o to, aby zachować wszystkie zdobycze socjalkomuinizmu na Polakach, przygotować się do zadanej przez marksizm-leninizm likwidacji państwa jako “aparatu ucisku”, a następnie zaatakować bezbronny naród w jego moralnych i egzystencjalnych podstawach. Resztę mieliby dokonać sami Polacy między sobą w ramach porachunków – kto mniej, a kto bardziej był odpowiedzialny za zbrodniczy ustrój socjalkomunistyczny. Nikt nie wątpi – przynajmniej publicznie – że obalanie znienawidzonego ustroju miało polegać na wyrwaniu władzy jego aktualnym przywódcom i dogadaniu się z nimi przy “okrągłym stole”, aby wynegocjować cokolwiek - byle nie socjalkomunizm. Nieoświeconych sekretarzy z awansu zastąpili oświeceni na Zachodzie specjaliści od zarządzania nieoświeconym społeczeństwem. Sprawa była pilna. Chodziło o to, aby Polacy nie zorientowali się, że w wyniku eksterminacji elit oraz wymiany pokoleniowej są pozbawieni pełnej wiedzy o okresie PRL oraz o sytuacji w krajach „za żelazną kurtyną”. Jak na razie, antypolska gra toczy się zgodnie z planem. Wykorzystywana jest okoliczność, że przeciętny Polak ma kompleks, który dawał się nam we znaki już za życia Adama Mickiewicza – „bo co Francuz wymyśli, to Polak polubi”. Francuz był dla poety symbolem. Dziś możemy powiedzieć: polubi to, co wymyśli ktokolwiek, byle na zachód od Odry. Zwracamy tu uwagę na okoliczność, która może pomóc w zrozumieniu narodowego dramatu. Oto ktoś pierwszy, nie ważne już, kto – powiedział: „restrukturyzacja to jest to! reforma - to jest to!, prywatyzacja to jest to!” – i wciągnął miliony Polaków do dzieła zbiorowej samozagłady. Myśl strajkującego robotnika, rozpaczliwie głodującej pielęgniarki, kolejarza, nauczyciela, rolnika, górnika - obraca się wokół jednej i tej samej osi: wszystko byłoby w porządku, gdyby nas nie okradali. Kiedy eks-minister skarbu p. Chronowski ujawnił publicznie, że akcje PZU były kupowane przez byle jaką spółkę z Europy Zachodniej za pieniądze PZU, to w zalewie złodziejstw i afer, często wchodzących już w okres przedawnienia, nie zrobiło to na nikim większego wrażenia. Cała Polska jest wykupywana za pieniądze wykradzione Polsce - jest to miara klęski nieznanej w naszych dziejach. Jak mogło dojść do takiego uśpienia umysłowego narodu? Odpowiedź jest prosta, choć wymaga paru zdań. Od trzystu lat nie mamy stabilnej, odradzającej się przez pokolenia warstwy, odpowiedzialnej za państwo polskie - z małą przerwą na lata dwudzieste XX wieku, kiedy to troskę o naród wykrzesał Roman Dmowski i pociągnął za sobą setki tysięcy Polaków ze wszystkich warstw społecznych, z duchowieństwem na czele. Ekipa narodowa Romana Dmowskiego została namierzona przez połączone siły stronnictw pruskiego i żydowskiego, które nie uznały Traktatu Wersalskiego i postanowiły zniszczyć Polskę na sposób ludobójczy w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow. Kontynuacja realizacji tego paktu została wpleciona w dzieje PRL. Spadkobiercy tych stronnictw łatwo wyprowadzili w pole socjalkomunistów polskich, zmuszając ich do konkretnych działań, przewidzianych przez ideologię marksizmu-leninizmu, po czym przy pomocy drużyny „grubej kreski” odesłali ich na ławkę głównych oskarżonych. Teraz czerpią pełnymi garściami profity polityczne, puszczając w obieg listy prawdziwych i nieprawdziwych agentów. Starają się za wszelką cenę, aby niecały rok przed podstępnym referendum eurokonstytucyjnym i rozstrzygającymi wyborami naród nie zdołał uświadomić sobie, że jest omotany przez ideologię walczącą - jak za PRL - z Bogiem i człowiekiem, bo dostał nowy temat zastępczy. Walka o wymianę elit niszczących Polskę na elity jej broniące jest konieczna, ale niewystarczająca. Nowa, wymarzona ekipa rządząca spali się z marszu, jeżeli nie potrafi zaszczepić w duszy narodu patriotyzmu, który wyprze z niej toksyny światopoglądu materialistyczneg, i jeżeli nie podejmie się służby Narodowi w oparciu o Prawo Naturalne, odrzucając bezbożny Traktat Konstytucyjny dla Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:25 życie pokazuje, że czym innym jest wishful thinking socjalizmu, także liberalnego, a czym innym jego skutki. Rzućmy okiem na ważniejsze. Po pierwsze, niezależnie od swej formy celem socjalizmu jest państwo, a dokładniej mówiąc jego idea. Jest ona podstawą ideołogii i technologii przerabiania realnego człowieka na człowieka idealnego; ten ostatni spełnia państwowe kryteria bycia człowiekiem: rasowe, klasowe lub światopoglądowe (w liberalizmie jest to wymóg tzw. politycznej poprawności). Technologia resp. „eschatologia” socjalizmu posługuje się skuteczną (bo demagogiczną), ale perfidną kombinacją propagandy i teroru: wzbudza wizję ostatecznego wyzwolenia od zła, ale za cenę zgody na terror państwowy (różne formy eksterminacji fizycznej i duchowej). Po drugie, socjalizm ideologizuje politykę: dobrem wspólnym jest utopia i władza tzw. interes partyjny, a realny człowiek jest jedynie funkcją tego interesu. Nominalny upadek socjalizmów jawnie totlitarnych poszerzył tzw. społeczną bazę polityki, czyli dopuścił do głosu różne orientacje światopoglądowe- czy ten retusz coś zmienia? Tzw. scena polityczna podzieliła się na lewicę i prawicę. Lewica szermuje wartościami tzw. świeckimi (ogólnoludzkimi, humanistycznymi) w duchu zmodyfikowanego hasła rewolucji francuskiej „wolność- pluralizm- tolerancja”, zaś prawica z ducha łacińska i personalistyczna, lansuje tzw. wartości chrześcijańskie. Lewica realizuje stary program socjalizmu: eurokomunizm i globalizm, zaś prawica naiwnie uznaje, że podział na lewicę i prawicę oddaje istotę polityki i demokracji: a przecież podział ten jest dziedzictwem socjalizmu. A ponadto występując pod szyldem wspomnianych wartości chrześcijańskich ideologizuje politykę oraz religię chrześcijańską! Po trzecie, groźnym społecznie skutkiem ideologizacji życia ludzkiego jest tzw. „teologizacja ulicy”, polegająca na wmówieniu rzeszom ludzi, że jedynym celem ich pracy jest konsumpcja materialna. Ta błędna „eschatologia” powoduje napór etyki roszczenia materialnego: godność człowieka i etos pracy mierzy się ilością pieniędzy. Na straży tej etyki stoją związki zawodowe, niechciane dziecko socjalizmu, które uderzają niezależnie od tego, jaka orientacja światopoglądowa aktualnie sprawuje rządy. Po czwarte, socjalistyczna wizja zbudowania superpaństwa światowego wyłącznie na podstawach ekonomicznych i biurokratycznych, wizja realizowana przez liberalizm, konserwuje redukcjonistyczną i destrukcyjną dla kultury koncepcję człowieka jako konsumenta. Ta z istoty nierealizowalna i skompromitowana historycznie utopia pociąga za sobą głęboki upadek kultury, nie tylko w zakresie kultury życia gospodarczego, ale także w sferze nauki, która działa poza moralnością, religii, gdzie bełkocze się o tzw. sacrum, sztuki żywiącej się ideologią „anty”, a więc abstrakcjonizmem (uderzającym w figurę, podstawę dyskursu kulturowego) i antykallizmem, a także w napierającym (na skutek relatywizmu moralnego) bizantyjskim, biurokratycznym prawem. Socjalizm traktuje kulturę jako własne odbicie i obraz, zawsze zawęża jej zakres; ten totalitarny egzekwował administracyjnie kanon tzw. realizmu socjalistycznego, a jednocześnie sprowadza kulturę do sfery sztuki, masowej rozrywki oraz zwyczajów tzw. świeckich lub ludowych. W dzisiejszych dysputach kultura to też wyłącznie sztuka, rzadko kto wspomina o religii, moralności czy nauce. Liberalizm wprowadził sztuczny podział na kulturę tzw. wysoką i niską. Ta pierwsza nazywana chętnie anty- lub postkulturą żywi się gnostyckim dziwactwem wolności i kreatywności, prowadzi kulturę na manowce relatywizmu i irracjonalizmu, a więc niszczy z założenia wszelki dialog kulturowy. Ta druga, tzw. pop- kultura, to swoista „guma do żucia dla zmysłów”, to rodzaj „Barbie- culture” produkująca infantylną „coca- cola mentality”. Konkluzja Jako Polacy i Europejczycy stoimy przed pytaniem, czy będziemy kontynuować eksperyment z socjalizmem, czy powrócimy do tradycji, która zbudowała i nadal buduje Europę i Polskę. Jej wybór nie zagraża niczyim przekonaniom światopoglądowym, nie trzeba być ateistą czy człowiekiem religijnym, żeby zaakceptować personalizm. Wystarczy uznać i egzystencjalnie zaakceptować, że realny, konkretny człowiek jest wyłącznym celem kultury, że człowiek aktualizuje swe życie osobowe w nauce, religii, moralności i sztuce, że kto chce świadomie i odpowiedzialnie tworzyć kulturę, ten musi respektować następujące konieczne warunki dialogu społecznego: głoszone sądy muszą być 1. wewnętrznie niesprzeczne, czyli racjonalne, 2. prawdziwe, czyli zgodne z realnym światem i naturalnym doświadczeniem, 3. należy przewidywać ich praktyczne konsekwencje, 4. obowiązuje historyzm, czyli znajomość dorobku własnej tradycji cywilizacyjnej i kulturowej, jej osiągnięć i błędów, a także znajomość propozycji konkurujących z nią cywilizacji. Dodam na koniec, że ani modernizm, ani postmodernizm nie spełniają tych warunków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:53 Cywilizacja żydowska w natarciu Filozofia życia w cywilizacji żydowskiej, pasożytującej na cywilizacji łacińskiej, jest prosta - życie należy tak sobie urządzać, aby nic nie kosztowało. Cywilizacja łacińska jest zakorzeniona w osobistej pracy i dlatego jej dorobek jest łakomym kąskiem. Zdarza się - zbyt często – że, zauroczeni potęgą pieniądza, jesteśmy skłonni uwierzyć, że bierze się on z operacji giełdowo-bankowych, czyli z niczego. Tak naprawdę jest to spotęgowana wizja gry w ruletkę albo na loterii. Osoby finansujące takie „biznesy”, nie zastanawiają się nad swoją naiwnością. No cóż, banki pracują na 100% obrotów, mając pokrycie w gotówce 5-10%. Ściągają procenty z kredytów w gotówce i w długim szeregu kredytobiorców zawsze znajdą się tacy, którzy nie ściągną gotówki z rynku, bo jej tam już nie znajdą. W ten sposób banki przechwytują za bezcen ich majątek, a tak naprawdę nasz majątek narodowy - wprost lub za pośrednictwem tzw. anonimowego długu publicznego, wpisanego bezczelnie do Konstytucji ’97. Trzeba tu jeszcze zwrócić uwagę na niezwykłą wielostronność cywilizacji żydowskiej. Równolegle do wspomnianego wyżej Światowego Knessetu działa United Jewish Appeal (UJA), co można przetłumaczyć jako apel, wezwanie Zjednoczonego Żydostwa. Odkrywanie się polityki żydowskiej w Izraelu, Rosji, w USA i w wielu innych krajach, a także w Polsce - ujawnia różne anomalie, a nawet zbrodnie. Są one w miarę możliwości wyciszane, a jednocześnie pojawia się chór elit żydowskich z „ławki rezerwowej”, który głosi taką oto tezę: to prawda, zbrodnie żydowskie są takimi samymi zbrodniami jak każde inne i jak każde inne powinny być osądzone i potępione. Te same elity podnoszą jednak, że byli i są wybitni Żydzi w historii danego narodu, których trzeba cenić i stawiać za wzór. Ostatnio jeden z profesorów ekonomii w Polsce w jednym z godnych zaufania czasopism upomniał się o politologa amerykańskiego Samuela P. Huntingtona (por. AJH-NPW 11-12.2004), twórcę teorii zderzenia cywilizacji ( chodzi tak naprawdę o zderzenie islamu z chrześcijaństwem). Nawiązując do rozumienia pojęcia cywilizacji przez Huntingtona, wprowadził nowe, nieznane dotąd w Polsce określenie „cywilizacjolog Koneczny”, po czym upomniał Huntingtona, że - prawdopodobnie z obawy przed pomówieniem o antysemityzm - w ogóle przemilczał istnienie cywilizacji żydowskiej. Dla zrekompensowania tej „straty” profesor napisał: “Jest to zadziwiające, że ten wybitny współczesny amerykański politolog cywilizacji żydowskiej w ogóle nie wymienia. To pominięcie obciąża wszystkie dalsze wywody Huntingtona i sprawia, że nie może on wytłumaczyć wielu współczesnych procesów cywilizacyjnych. Udawanie, że Żydów nie ma jako czynnika cywilizacyjno-sprawczego we współczesnym świecie jest wybiegiem, który wprawdzie zabezpiecza autora przed ewentualnym zarzutem antysemityzmu, lecz jednocześnie pozbawia go możliwości wyjaśnienia ważnych, a może nawet głównych procesów, składających się na owe tytułowe zderzenie cywilizacji. A poza tym takie pominięcie Żydów w tym współczesnym koncercie cywilizacyjnym jest pewną dyskryminacją i krzywdą, zarówno wobec obiektywnych dokonań żydowskich, jak i wobec znanych aspiracji tego starożytnego narodu”. Sformułowanie takie doskonale koresponduje z uwagą ks. prof. Czesława Bartnika , że „...w wolnej Polsce bardzo opłaca się wyszukiwanie w rodzinie przodków żydowskich, także dla awansów kościelnych” (ND 27-28.11.04). Ten, kto poznał głębiej dzieła Konecznego, a wśród nich Cywilizację żydowską, jest w stanie zrozumieć tę bezpardonową walkę z etyką katolicką, jaką prowadzą elity polityczne, wywodzące się wprost z cywilizacji żydowskiej albo ukształtowane przez marksistowsko-leninowski terror. Ponieważ zarówno kapitalizm, socjalkomunizm, jak i „społeczeństwo otwarte” Sorosa to wytwory jednej i tej samej cywilizacji żydowskiej, toczy się między nimi walka, tak pomyślana, żeby rykoszety uderzały w cywilizację łacińską. Jeden z „antysocjalistycznych” redaktorów przemyca na fali walki z lewicą pogląd, że zdymisjonowany wiceminister zdrowia Rafał Niżankowski powiedział prawdę, bo obiektywnie lekarstw i lekarzy nigdy nie starczy dla wszystkich. Oto kolejny „przekręt” finansjery żydowskiej, ponieważ wiadomo, że nie stan konta resortu zdrowia, ale fizyczne możliwości produkcji i kształcenia powinny decydować o jakości i dostępności służby zdrowia w Polsce. O losach chrześcijaństwa ma pośrednio rozstrzygnąć najnowszy atak żydowski na Ukrainę. Rozbicie bloku państw słowiańskich, wyznających prawosławie, ma być w nieodległej perspektywie owocem zwycięstwa Juszczenki – ukraińskiego Balcerowicza. Nie udało się komunie wykorzenić prawosławia - to budzi wielki niepokój przywódców UJA, zwłaszcza wobec wielkiej pracy Jan Pawła II nad zbliżeniem z patriarchą moskiewskim i Wszechrusi Aleksym II. To nie socjalkomunizm sowiecki, ale Rosja jako taka - jest celem ataku CSP, bo tylko to państwo jest w stanie zahamować ekspansję światowego komunizmu, który wcześniej został zakonserwowany w Chinach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:55 Filozofia zysku Podstawowym celem CSP w Polsce było złamanie odwiecznej polskiej zasady, że życie na kredyt jest moralnie naganne. Cel ten został osiągnięty za czasów E. Gierka, wychowanego w warunkach Zachodu. Doradcy I Sekretarza zrobili to bardzo ostrożnie - Jerzy Kleer wydał książkę Równowaga i nierównowaga w gospodarce światowej, w której zamieścił jedno, podstępne zdanie: „Zadłużenie gospodarstwa narodowego w stosunku do innych państw nie jest żadnym miernikiem ani jego złego stanu, ani też małej ekspansji gospodarczej... zadłużenie, jakie jest następstwem przepływu kapitału, stanowi czynnik łagodzący nierównowagę w skali gospodarki światowej”. Jest to typowy przykład mentalności żydowskiej, znany w historii z decyzji Trockiego w Brześciu Litewskim rozejm bolszewicko - niemiecki pod hasłem „ni wojny ni mira” (Jan Parandowski - Bolszewizm i bolszewicy w Rosji). Dodajmy, że używanie tu słowa „gospodarka” jest merytorycznie bezsensowne. Trzy fakty, a mianowicie (i) niekontrolowana swoboda w udzielaniu lub nieudzielaniu kredytu bez podania powodów, (ii) ustalanie wysokości stopy procentowej przez „właścicieli” pieniądza, (iii) konstytucyjny zapis, zmuszający każdorazowy rząd do rezygnacji z zaciągania pożyczek na finansowanie deficytu budżetowego w Narodowym Banku Polskim, wskazują, że wszelkie próby zbudowania suwerennej gospodarki narodowej, opartej na personalistycznej zasadzie „ jedna firma - jeden właściciel”, włączając w to nie tylko osoby fizyczne, ale także podmiot prawa, jakim jest państwo polskie - są z góry skazane na niepowodzenie. Bezpośrednio po „Okrągłym Stole” zaczęła obowiązywać taka oto naczelna zasada walki z socjalkomunizmem – wszystko, co państwo robi w dziedzinie społeczno- gospodarczej, robi to gorzej niż firmy prywatne. Następnie okazało się, że to nie państwo ma umyć ręce od skutków tzw. „transformacji ustrojowej”, ale ktoś bogaty w narzędzia medialne i autorytet „intelektualisty” umywa ręce państwu. W takiej sytuacji pozostaje mozolny, bierny opór, potrzebny przede wszystkim po to, aby nie zasnąć na śmierć na tym mrozie, wywołanym przez cywilizację żydowską, znającą się na rzeczy od tysięcy lat - czyli podtrzymywać i doskonalić świadomość, że suwerenna Polska, podległa tylko Krzyżowi i Ewangelii, będzie wtedy, kiedy uwolnimy się od niewoli filozofii zysku. Filozofii zysku nie da się odsunąć od władzy nad duszami, ot tak - przez samo tylko rozgłaszanie i publikowanie wiedzy o jej prawdziwej istocie. Musi istnieć gleba społeczna pod przyjęcie tego ziarna prawdy. Młode pokolenie powinno przekonać się, że jest możliwa i potrzebna wiedza ogólna, równoległa z własną, profesjonalną wiedzą. Musi istnieć tęsknota za prawdą. Musi istnieć miłość bliźniego w skali społecznej, bo sama działalność charytatywna nie jest w stanie uratować milionów ludzi, skazanych politycznie na nędzę, choroby i przyspieszoną śmierć. Muszą powstać pytania - za co odpowiada państwo, za co wspólnota samorządowa, za co osoba prywatna. Musi być przyjęty logiczny wniosek, ze akcjonariat właścicielski niszczy poczucie odpowiedzialności za człowieka, za naród, bo kieruje się - poprzez współpracę z prywatnymi bankami - tylko zasadą zysku do podziału, bez osoby odpowiedzialnej za skutki takiej „gospodarki”. Nie jesteś stróżem twojego brata – podpowiada chytry duszek – musisz dbać o to, aby zysk przyspieszał postęp i rozwój, a postęp i rozwój pomnażał zysk. Na froncie walki między gromadnościową cywilizacją żydowską a personalistyczną cywilizacją łacińską stoją naprzeciw siebie dwie armie: jedna o nazwie „ekonomia”, a druga „gospodarka”. Losy tej bitwy rozstrzygną się w Polsce, i musi to nastąpić jak najszybciej, bo zaczynają do nas dochodzić pomruki burzy przeciwko Krzyżowi, która rozwija się między Odrą a zachodnimi stanami USA. Co zrobić, aby stanąć po stronie Prawa Naturalnego i Prawa Objawionego, a w konsekwencji po stronie gospodarki? Postawny zatem pytanie pomocnicze. Czy mamy jakiś sposób na życie? Z pewnością możemy go mieć, jeśli zapytamy się, czego oczekujemy od życia. A więc wiara nasza podpowiada, że troska o godziwe warunki życia jest nie tylko obowiązkiem wobec bliźniego swego, gdzie na pierwszym miejscu tym bliźnim są członkowie najbliższej rodziny. Oto bowiem ponad naturalnym stopniowaniem tej troski z uwagi na stopień pokrewieństwa, rozciągającym się nie tylko na naród własny, ale na każdego człowieka, istnieje również oczekiwanie człowieka od innego człowieka, aby ujawnił mu siebie jako obraz i podobieństwo Boga. I tu właśnie pojawia się owa nadprzyrodzona „regulacja” doczesnych relacji, o której uczy Kościół w encyklikach społecznych. Nikt, mający własność hipoteczną, nie jest jej moralnie bezwzględnym właścicielem, bo istnieją jeszcze inni ludzie, oczekujący od niego cech obrazu Boga, a więc miłości bezinteresownej Wiedza o cywilizacji łacińskiej, która znakomicie harmonizuje współdziałanie Prawa Naturalnego i Prawa Objawionego, mówi nam, że troska o zdrowie i dobrobyt musi być zharmonizowana z troską o dobro nadprzyrodzone i o prawdę. Dusza - a nie tylko samo ciało - potrzebuje odpowiednich dla niej warunków do życia jeszcze tu, na ziemi. Harmonia duszy i ciała ujawnia się w tęsknocie za pięknem, tym jakby pomostem między niebem i ziemią. Tak więc cywilizacja łacińska podaje nam sposób na życie człowieka w każdej wspólnocie do niej należącej, natomiast szczegóły zależą od wielu czynników, które nazywamy kulturą życia danej wspólnoty. Dla nas będzie najważniejsza - z uwagi na swoją powszechność - kultura życia rodzinnego. Kultura duchowa życia rodzinnego Wprawdzie cywilizacje (niesakralne) i religie są wzajemnie niezależne od siebie, chrześcijańska świadomość religijna, potwierdzająca i umacniająca Prawo Naturalne, zyskuje na wzajemnej relacji osoba - wspólnota w cywilizacji łacińskiej. Skoro bowiem wyróżnia się ona harmonią quincunxa, czyli pięciokształtu (prawda doczesna i nadprzyrodzona, dobro moralne, piękno, zdrowie, dobrobyt), to również harmonia ta obejmuje osobę. Człowiek otrzymuje zatem „kompas” równowagi między duszą i ciałem w każdym okresie swego życia. Dotyczy to także równowagi między pracą umysłową i fizyczną. W teologii wyraża ją znane benedyktyńskie wezwanie „ora et labora”. Z harmonii tej płynie także harmonia życia człowieka w relacji z rodziną i innym wspólnotami, a zwłaszcza z narodem. Człowiek przestaje być postrzegany jako lepszy lub gorszy „produkt ewolucji”, jako producent czy konsument, natomiast pojawia się harmonia człowieka z Bogiem, mocno oparta na personalizmie. Okazuje się, że religia chrześcijańska jest jakby dopasowana do człowieka, jeżeli weźmie on pod uwagę, że Bóg jest Jeden w Trzech Osobach. Powstaje zatem pytanie: czy ów personalizm starożytnej cywilizacji rzymskiej i personalizm cywilizacji łacińskiej to to samo? Aby na to pytanie odpowiedzieć, zacznijmy od małżeństwa jako monogamicznego związku jednego mężczyzny z jedną kobietą, który legł u samych fundamentów fenomenalnego państwa, jakim był trwający 1200 lat starożytny Rzym. Głębsze poznanie zamiaru Boga względem człowieka płynie poprzez małżeństwo. Skoro małżeństwo, czyli ustanowiony przez Boga związek jednego mężczyzny z jedną kobietą, wynika z faktu, że oboje stworzeni kiedyś w granicach jednego ciała - do niego wracają, to musi być odpowiednik duchowy tego faktu, a mianowicie pochodzenie od tego samego Stwórcy. Ukształtowanie w ten sposób cielesnego fundamentu pod dwie osoby oznacza, że własnym wysiłkiem muszą one odtwarzać i podtrzymywać swoje duchowe istnienie w małżeństwie jako Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 01:56 Głębsze poznanie zamiaru Boga względem człowieka płynie poprzez małżeństwo. Skoro małżeństwo, czyli ustanowiony przez Boga związek jednego mężczyzny z jedną kobietą, wynika z faktu, że oboje stworzeni kiedyś w granicach jednego ciała - do niego wracają, to musi być odpowiednik duchowy tego faktu, a mianowicie pochodzenie od tego samego Stwórcy. Ukształtowanie w ten sposób cielesnego fundamentu pod dwie osoby oznacza, że własnym wysiłkiem muszą one odtwarzać i podtrzymywać swoje duchowe istnienie w małżeństwie jako dwie „współosoby”. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta, tracąc pozornie część swej własnej suwerenności osobowej w małżeństwie, zyskują o wiele więcej, bo doświadczenie potrzebne tu, na ziemi, jako wzór i fundament dla pojęcia bliźniego. Harmonia prawdy i dobra, zdrowia i dobrobytu, połączonych pięknem jest zadaniem, po które świadomie sięgać będą – jeśli Bóg pozwoli i ocali świat – dopiero święci następnych wieków. Ich patronem będzie św. Paweł Apostoł. Jego słowa: „...już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 19-20) – wyrosły w klimacie personalistycznej, pogańskiej cywilizacji rzymskiej. To nie on sam, to współosoby – Chrystus Pan i Apostoł – stały się fundamentem społecznego wymiaru chrześcijaństwa. Człowiek, który wie, że chociaż z tytułu prawa naturalnego jest tylko osobą o ograniczonych możliwościach, to po zaproszeniu Boga do swojej duszy staje obok Niego jako współosoba, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, bo jest pełna wiary. Kultura materialna życia rodzinnego Jakie jest życie rodzinne, takie jest i życie wspólnoty cywilizacyjnej, ponieważ człowiek, osiągając pewne dobro duchowe i materialne, próbuje je pomnożyć (małżeństwo), zabezpieczyć (ład prawny w państwie) i przekazać następcom (testament) - tą naturalną drogą powstawało w starożytnym Rzymie trójprawo. W małżeństwie, postrzeganym jako współosoby, będzie panować zgoda co do tego, że sposobem życia tu na ziemi jest skromność – nie tylko w życiu duchowym, ale także materialnym. Do tego dochodzi pracowitość, wspierana regularną modlitwą. Takiemu sposobowi życia sprzyja, ubogaca je – posiadanie własnego siedliska w postaci niewyszukanego, ale solidnego domu rodzinnego, wielopokoleniowego, z możliwością wydzielenia dwóch niezależnych części: mniejszej dla rodziny nowo założonej albo dla starszych rodziców, którzy odchowali dzieci, większej dla rodziny w latach szczytowego rozwoju. Wychowanie w rodzinie to żywa chęć przyswojenia sobie wielu tradycyjnych umiejętności. Kobieta, która niewiele sama umie ugotować czy uszyć w domu, będzie z trwogą oczekiwać na powiększenie rodziny bo wszystko będzie musiała kupić. A nic tak nie daje radości, jak urządzanie samodzielnie życia sobie i swoim najbliższym. To samo dotyczy mężczyzn, którzy – bez względu na wykonywany zawód – powinni mieć - jak to się potocznie mówi - dwie prawe ręce. Tacy rodzice, oprócz zasad moralnych, będą w stanie pokazać dzieciom szerokie perspektywy życia i – obok przekazania wiary nadprzyrodzonej – wpoić także pochodzącą od niej wiarę we własne siły, jakie cechują osobę w dalszej perspektywie zdolną do podjęcia odpowiedzialności za siebie, za swoich najbliższych, za swoją Ojczyznę. Umiejętność posługiwania się najnowszym sprzętem elektronicznym, z komputerami włącznie, rzetelne wykształcenie ogólnokształcące (operacyjne), wzór wzajemnej miłości rodziców i ich gotowość poświęcenia się Bogu i Ojczyźnie powinny iść w parze z pokornym wykonywaniem najprostszych czynności w polu, ogrodzie czy w przydomowym warsztaciku. Osoba, stojąca obok Chrystusa Pana jako współosoba, to żywa pełnia człowieczeństwa, odpowiedzialna, a zarazem pogodna i cierpliwa w znoszeniu trudności, „rozpięta” między wizją miłości św. Pawła Apostoła a zasadami cywilizacji łacińskiej. Kultura jest uprawą charakteru Zastanawiając się nad potrzebami osoby, na pierwszym miejscu trzeba wymienić poczucie szeroko rozumianego dystansu międzyludzkiego, chroniącego najdelikatniejsze sfery duszy i ciała. Likwidacja tego dystansu jest dziś celem wielu inicjatyw, z Przystankiem Woodstock na czele, i upartym wprowadzaniem nauki o seksie do szkół, do niezliczonych mediów, kontrolowanych przez cywilizację żydowską. Dlatego musimy na to niebezpieczeństwo uczulać najpierw siebie, a następnie młodzież, aby być dla niej bardziej świadectwem niż mentorem. Trzeba w rodzinie kształtować i szanować poczucie dystansu, przede wszystkim unikając modnego tu i ówdzie „koleżeństwa” między pokoleniami, bo w efekcie pojawia się „koleżeństwo” w relacji do Osób Trójcy Świętej. Jeszcze w pogańskim Rzymie, w personalistycznej cywilizacji rzymskiej, na kanwie Prawa Naturalnego zostały wypracowane słynne niegdyś przysłowia - krótkie drogowskazy uczciwego, zgodnego z Prawem Naturalnym życia: “Quidquid agis prudenter agas et respice fine - Cokolwiek czynisz, czyń dobrze i patrz na koniec”, albo krótkie “Nulla dies sine linea – „żaden dzień bez jakiegoś drobnego dobra”. Znakomita była definicja prawa” „ius est ars boni et aequi” - prawo jest sztuką tego, co dobre i słuszne”. Kultura jako uprawa charakteru jest sposobem życia danego narodu w cywilizacji łacińskiej. Należy odważnie wrócić do wartości kultury polskiej. Powinniśmy dzięki niej być bardziej odporni na polityczną zabawę w ciuciubabkę. Łatwiej zrozumielibyśmy nagły wybuch walki z chrześcijaństwem w krajach Zachodu i w USA. Najlepszym, najuczciwszym źródłem wiedzy życiowej dla dzieci, odfiltrowującym prawdę od kłamstwa, mogą i powinni być właśnie kochający, rzetelnie przygotowani rodzice. Tymczasem upowszechnia się w Polsce od kilkunastu książki p. Susan Forward w rodzaju Toksyczni rodzice. Nie należy jej omawiać, aby nie propagować, ale na tego typu ataki należy odpowiadać usilną pracą nad przypominaniem i odbudowaniem wartości życia rodzinnego. Spieszmy się, bo na polu bitwy duchowej o naród przybywa coraz więcej ofiar. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:10 Jesteśmy świadkami demontażu wszystkiego, co kształtowało wyobraźnię człowieka od tysięcy lat. W miarę jak niszczona jest otaczająca nas przyroda, jesteśmy wyrzucani z jej - jeszcze zdrowego - królestwa, które otrzymuje nazwę rezerwatu. Wnioskowanie o człowieku na podstawie obserwacji świata stworzonego zanika, w to miejsce pojawia się praktycznie nieograniczona liczba ideologii, a wśród nich i takie, które są absolutnie wolne od wszelkich uwarunkowań, jak np. względność prawa do życia. Relatywizm polityków stał się regułą, która dopełnia proces niszczenia Prawa Naturalnego w relacjach międzyludzkich, a w szczególności dokonuje erozji wszelkich przejawów religijności, z chrześcijaństwem na czele. Europa osłabiona, z mocno przerzedzonymi szeregami świadomych obrońców cywilizacj, łacińskiej przeżywa być może swoje ostatnie chwile. Na polu walki pozostała praktycznie tylko osamotniona Polska. O Prawie Naturalnym Dlaczego Ojciec Święty Jan Paweł II jest tak powszechnie kochany - nietrudno zgadnąć. Oto bowiem całe jego nauczanie jest na wskroś mocno oparte na Prawie Naturalnym. Co ono znaczy dla ludzkości - najlepiej wyjaśnia sam Papież, który - jeszcze jako nowo konsekrowany biskup krakowski - pisał: „Prawo natury człowiek poznaje rozumem, jest ono proste, wręcz narzucające się, stanowi zaś podstawę całej moralności. Rozeznaje je każdy normalny człowiek, choćby skądinąd najprymitywniejszy...pozwala ono człowiekowi... choćby nie znającemu ani jednej litery Ewangelii, uczestniczyć w myśli Boga - Stwórcy i Prawodawcy...” (Karol Wojtyła, Elementarz etyczny). Charyzmat papieski - osobisty i ten wynikający z asystencji Ducha Świętego - jest jakby superposługą ewangelizacyjną wśród wszystkich ludów i narodów, które zechciały się z Ojcem Świętym spotkać, ożywia umysły i serca, spragnione życia z poszanowaniem Prawa Naturalnego. Dzięki Niemu każdy z nas ma szansę odczuć, że jest komuś potrzebny i że w drodze przez życie potrzebny jest mu - w ten czy inny sposób - drugi człowiek. Najbardziej powszechny przejaw Prawa Naturalnego to życie rodzinne, zbudowane na miłości mężczyzny i kobiety. Religia rzymskokatolicka wyrasta w sposób nadprzyrodzony z rodziny. Pojęcia Ojca i Matki stoją na pierwszym miejscu wśród przykazań, wyrażających tę część Dekalogu, która opisuje Prawo Naturaln. Bez nich pojęcie bliźniego byłoby trudne do zrozumienia i zaakceptowania. Stworzenie człowieka na obraz i podobieństwo Boże powoduje, że człowiek poszukuje wokół siebie drugiego człowieka z nadzieją, że spotka w nim odblask Boga. Stąd w życiu rodzinnym, we wszystkich relacjach między jego uczestnikami, każdy z nas ma najważniejsze, niezwykłe i niezbywalne zadanie: starać się być dla bliskich mu osób odblaskiem Boga. Mówi się wówczas, że w takiej rodzinie wszystko jest na swoim miejscu, bo Bóg jest w niej na pierwszym miejscu. Rodzina taka jest wówczas spoiwem, łączem między niebem i ziemią, jest wzorem, odniesieniem dla wszystkich relacji międzyludzkich, dla spotkań bliźniego z bliźnim w kontekście Prawa Naturalnego. W pięciokształcie cywilizacyjnym Feliksa Konecznego rodzina w cywilizacji łacińskiej jest ukryta w tajemnicy Piękna, między Niebem i Ziemią. Opiera się mocno nogami na Ziemi o zdrowie i dobrobyt, a dłonie wyciąga ku Niebu - ku Dobru Moralnemu i Prawdzie Objawionej. Wojna totalna W kontekście Prawa Objawionego rodzina stała się miejscem spotkania Boga z człowiekiem - objawieniem miłości Boga do człowieka. Nic więc dziwnego, że na przełomie XX i XXI wieku atak na Kościół jest huraganowym atakiem ideologii na rodzinę: Promocja wynaturzeń seksualnych w postaci coraz częstszych usiłowań legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych z prawem adopcji dzieci. Agresja inżynierii genetycznej, w celu odebrania człowiekowi prawa do rodzenia się w wyniku aktu miłości rodzicielskiej mężczyzny i kobiety. Eksponowanie tzw. samorealizacji kobiety; Walka feministek o prawo do tzw. aborcji na życzenie (w chwili, gdy piszę te słowa, walka przeciwko projektowi przywrócenia prawa do zabijania dzieci nienarodzonych na życzenie została wygrana w Sejmie, większością zaledwie 13 głosów); Promocja antykoncepcji i tzw. wolnej miłości wśród młodzieży; Polityka socjalna, promująca w warunkach nędzy milionów ludzi tzw. fikcyjne rozwody; Ekonomia polityczna socjalliberalizmu, zmuszająca do pracy poza Polską, a więc i do rozłąki z rodziną; Bezrobocie, brak płacy rodzinnej, sztuczne zmuszanie do tzw. równowagi płci w polityce zatrudnienia; Promocja eutanazji - to tylko rażące przykłady z tzw. órnej półki”. Niżej mało znane opinii publicznej - bo zręcznie skrywane i stopniowo wcielane w życie - inne elementy ataku: (#) Importowana z USA - jeszcze w czasach PRL - polityka bezstresowego wychowania autorstwa Benjamina Spocka, która zrodziła pokolenie hippisów; Szkoła, zwalniająca rodziców z poczucia obowiązku wychowania dzieci; Kontynuacja metody Spocka według Thomasa Gordona, który zaleca rodzicom (wychowawcom) negocjacje z dziećmi, obniżające dramatycznie poprzeczkę wychowawczą i zrywające przekaz pokoleniowy (Wychowanie bez porażek elit społecznych); Donoszenie dzieci na rodziców w czasach ZSRR; Współczesne donoszenie na rodziców, którzy jakoby generalnie maltretują dzieci; Pytania ankietowe magistranta do dzieci w województwie pomorskim o to, kogo najbardziej nienawidzą w rodzinie, i dlatego chciałyby go zabić - badania z inspiracji MEN-u, podyktowane jakoby walką z patologią wychowawczą wśród rodziców; Eksponowanie w mediach wzorów złego życia rodzinnego, jako zjawiska rzekomo powszechnego; Ustawianie przeciętnej pensji - jeszcze w czasach PRL-u tak, aby wystarczała na pokrycie połowy kosztów utrzymania przeciętnej rodziny; Blisko 40-letnie działanie ustawy z 1956 r. o dopuszczalności tzw. przerywania ciąży z tzw. przyczyn społecznych; Importowanie z USA literatury w rodzaju Toksyczni rodzice czy Toksyczne teściowe itp., przeznaczonej do wzbudzania nienawiści międzypokoleniowej. Czy to możliw,e aby jeden, choćby najgenialniejszy człowiek mógł wymyślić całe to wszechstronne inwazyjne zło, a tym bardziej wcielać je systemowo w życie na przestrzeni kolejnych pokoleń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:11 W tej sytuacji Jan Paweł II skoncentrował się na obronie prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, na odrzucaniu manipulacji genetycznych oraz praktyki antykoncepcji, wreszcie na obronie rodziny, opartej na monogamicznym, dozgonnym związku mężczyzny i kobiety - jako wzajemnie miłujących się osób - związku warunkującym przyszłość ludzkości. Naród polski wymiera, a Polska wyludnia się w wyniku terroru, dawniej polityczno-policyjnego, teraz medialno- ekonomicznego. Nam, katolikom świeckim, trzeba położyć tamę temu atakowi w oparciu o Prawo Naturalne, bo jest to w tej chwili już nie tylko obrona Kościoła, ale przede wszystkim także życia człowieka na Ziemi. Wobec eksterminacji tego prawa w duszach ludzkich, dopełnianej przez mafijne porozumienie, znane jako tzw. Unia Europejska, możemy liczyć tylko na własne siły i na pomoc Bożą. Jak do tego doszło? W otoczeniu betonu, atomu, manipulacji genetycznych coraz trudniej jest dostrzegać ptaki i lilie polne, a tym bardziej kształtować pozytywne cechy charakteru. W gęstwinie apriorycznych poglądów, ściągających samochód naszego życia wciąż na lewo, podpowiadających, że każdy z nas jest centrum odniesienia dla siebie i reszty ludzkości, że kosmos to dopiero jest przyszłość człowieka – bez śladu pokory i realizmu – tracimy z pola widzenia nie tylko pierwsze trzy przykazania Dekalogu, ale po kolei także wszystkie następne, wyrażające fundament Prawa Naturalnego. W praktyce państwo cywilizacji łacińskiej poznajemy po tym, że stoi ono na straży dobra moralnego, a w szczególności broni człowieka słabszego – pod jakimkolwiek względem – przed silniejszym. Zaniedbanie tych dwóch spraw otworzyło drogę demagogii lewicowej – czy to w drodze rewolucji, czy też ewolucji – przez całe pokolenia dążącej do zlikwidowania tego państwa. Państwo takie nie zabiera wolności człowiekowi, bo Bóg chce być dobrowolnie wybierany i kochany. Jednak zły wybór jednego człowieka nie powinien mieć – poprzez manipulowanie państwem – wpływu na wybór drugiego człowieka. W starożytnym Rzymie istniało różnorakie zło. I tak np. u schyłku Imperium Romanum rozwody bywały na porządku dziennym, ale były one traktowane jako sprawa prywatna obywatela. W socjalkomunizmie państwo, rzekomo neutralne wobec wartości, które niesie religia - de facto stanęło na straży zła. Dziś współczesne państwo roztacza parasol konstytucyjny na wszystkimi obywatelami, w sposób naruszający Prawo Naturalne. Potęga państwa rzymskiego i jego atrakcyjność dla ówczesnych ludów była wynikiem oparcia jego fundamentów na Prawie Naturalnym. Jeszcze w 212 r. Aemilius Papinianus, „książę jurystów rzymskich”, oddał życie za wierność temu prawu, gdy odmówił cesarzowi Karakalli usprawiedliwienia przed Senatem morderstwa Gety, brata cesarskiego. U progu czasów nowożytnych Kościół rzymskokatolicki zaczął tracić prymat duchowy w Europie. W ciągu minionych 500 lat krwawe wojny i rewolucje złamały trzon cywilizacji łacińskiej, duchowieństwo i ziemiaństwo stało się celem wszechstronnych ataków, łącznie z eksterminacją fizyczną. Kwestia społeczna straciła swoich naturalnych przewodników, których powołaniem było pilotowanie naturalnego rozwoju narodów Europy i wsparcie misji ewangelizacyjnych personalistycznym przesłaniem cywilizacyjnym. W XIX w. inicjatywę przejęły Centralne Siły Polityczne - wywodzące się z różnych źródeł - z kontestatorów Kościoła rzymskokatolickiego, z masonerii czy zwłaszcza z diaspory żydowskiej, która wywalczyła sobie prawo obywatelstwa politycznego. Środowiska te - określające się jako prospołeczne - zamieszczają w swoich nazwach trzon znany jako „socjal”. Ich tło społeczne wyznacza antropocentryzm oraz racjonalizm, ich generalne nazwy to w kolejności: socjalkomunizm, socjaldemokracja, a obecnie socjalliberalizm. Celem nadrzędnym socjalpolityki jest ostateczne rozwiązanie kwestii państwa cywilizacji łacińskiej, czyli zniszczenie wymiaru społecznego Kościoła rzymskokatolickiego i na tej drodze CSP postanowiły - z chwilą wyboru Jana Pawła II - posuwać się milowymi krokami. Właściwie tylko chyba nadprzyrodzona interwencja szatańska powoduje, że Polacy wciąż jeszcze ufają jakiejś mitycznej restrukturyzacji i wolnemu rynkowi, że nie podejmują żadnej refleksji nad sposobem życia suwerennej Polski w zgodzie z prawem naturalnym i religią rzymskokatolick.. Po ludzku rzec biorąc, CSP działają tak, jakby wszystkiemu winni byli źli, skorumpowani ludzie, a nie ideologia, na której fundamencie zostały zbudowane totalitarne systemy ZSRR i III Rzeszy. Robi się wszystko, aby chronić ideologię socjalkomunizmu za pomocą grubej kreski. Na Zachodzie ideologię tę pilotowali i chronili socjaldemokraci metodą tzw. państwa opiekuńczego. Po tzw. pierestrojce odpowiednikiem grubej kreski w Polsce stało się w Europie Zachodniej odchodzenie od państwa opiekuńczego. Obecnie trwa sprowadzanie do wspólnego socjalmianownika wszystkich krajów należących do UE; socjalliberalizm oznacza tu odejście od chrześcijaństwa oraz od Prawa Naturalnego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:12 Nie można oddzielić personalizmu od chrześcijaństwa Bunt czy współpraca? Jest to elementarne pytanie w dziedzinie teologii stworzenia człowieka. Bóg zapragnął stworzyć istotę wolną, podobna Sobie, która by Go dobrowolnie uwielbiała. Jest zamysł – w przestrzeni ludzkiej wyobraźni – nie mający sobie równych, ale zawiera w sobie ryzyko buntu. Zbuntowany anioł, który określa się jako Lucyfer, czyli niosący światło, zapragnął uwielbienia dla siebie ze strony zbuntowanych – podobnie jak i on – ludzi. Zaufanie do Stwórcy może ochronić nas przed buntem i pozwala zrozumieć, że uwielbienie Boga – jako naszego Ojca – oznacza niewyobrażalną współpracę – zarówno pojedynczej osoby, sam na sam z Bogiem, jak i całej wspólnoty, organizującej się tak, aby każda osoba pozostawała osobą. W Kościele taką wspólnotą bywa zgromadzenie zakonne, w życiu świeckim - państwo cywilizacji łacińskiej. Sytuacja w wyniku grzechu pierworodnego nie zmieniła się o tyle, że nadal jesteśmy w zasięgu pokusy grzechu, nazywanej teraz podstępnie rozwojem i postępem. Bóg nie zamyka nam oczywiście drogi do postępu i rozwoju, bo nadal pozostawia człowiekowi wolność. Im bardziej jest człowiek wzbogacony wiedzą o dziele stworzenia jego i całego poddanego mu świata, tym większy hołd i uwielbienie może złożyć Bogu; można to zatem nazwać doskonałą współpracą. Jednak sięganie bez ograniczeń po wiedzę niesie ryzyko załamania duchowego, bo skończony człowiek nie jest w stanie udźwignąć nieskończoności. Im bardziej pokocha Boga w sposób bezwzględnie bezinteresowny, bez pośrednictwa dzieła stworzenia, tym znajduje się bliżej swego Stwórcy. Wraz z tzw. rozwojem i postępem, droga się rozwidla. Na prawo – prowadzi do uwielbienia Boga, a także - w drugiej kolejności – do sprawiedliwego, roztropnego, mężnego i umiarkowanego korzystania ze zdobyczy wiedzy przez wszystkich ludzi. Na lewo – prowadzi wprost do pychy i wykorzystania wiedzy do odrzucania Boga, do panowania nad drugim człowiekiem, a w końcu do jego krzywdy i śmierci. Sentire cum persona - odczuwać z osobą - tak można by określić istotę przesłania społecznego Kościoła rzymskokatolickiego w czasoprzestrzeni i w kontekście całego Prawa Objawionego. Klucz do zrozumienia człowieka jest poszukiwany od niepamiętnych czasów. Wyraził to genialnie Jan Paweł II, mówiąc: człowiek nie jest w stanie zrozumieć siebie bez Chrystusa. Na samym początku Objawienia słyszymy dwie znamienne informacje: (i) człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże oraz (ii) nie jest dobrze człowiekowi być samemu. Człowiek - w liczbie pojedynczej - a nie ludzie. Tak, jak już wspomniałem wcześniej (NPW 11-12.2004), Bóg ujawnia tu o Sobie, że jest Osobą, osamotnioną w Swojej wszechpotędze i w Swoim nieskończonym Majestacie, i że pragnie mieć przy sobie kogoś możliwie Mu najbliższego, bezgranicznie i bezinteresownie Go kochającego. Mówiąc językiem człowieka – Bóg stwarzając go dla Siebie, wie, czym jest samotność osoby, i dlatego nie chce go skazywać na samotność, bo już go kocha – stwarza go więc jako mężczyznę i kobietę, a w konsekwencji jako rodzinę. Personalizm stanowi myśl przewodnią Pisma Świętego Starego Testamentu, do chwili powołania Abrahama, którego potomstwo ma być liczne jak piasek na pustyni. Od tego momentu Bóg niejako „odsuwa” od siebie człowieka jako osobę i zaczyna wychowywać go w gromadzie. Rzeczywiście, rozmowa Boga z Adamem i Ewą, dialog z Kainem, współpraca z Noem i inne sytuacje wskazują, że Bóg mimo grzechu pierworodnego, popełnionego przez osoby, nadal żąda od człowieka - stworzonego jako osoba - odpowiedzialności za popełnione czyny ( por. Rdz. 4. 9 - Czyż jestem stróżem brata mego?). Brak osobistego otwarcia się na swego Stwórcę potomków Adama i Ewy i wyrażenia przez nich skruchy spowodował, że Bóg zmienił podejście do człowieka. Wybiera lud i wychowuje go do personalizmu od podstaw. Początek jest nieoczekiwany - Bóg jakby ogranicza Prawo Naturalne do wnętrza wybranego ludu i z grubsza „ociosuje” dusze Izraelitów, którzy w kontekście Księgi Rodzaju dokonują zbrodni na Amalekitach, ale są do tego upoważnieni jako lud wybrany. Wychowanie do personalizmu trafia więc najpierw do samego wnętrza ludu wybranego. Mojżesz otrzymał Dekalog, którego nakazy i zakazy jednoznacznie artykułują Prawo Naturalne i są adresowane do osoby, a nie do gromady - zgodnie z samą istotą tego prawa. Prorocy, upominający lud wybrany, działają w oparciu o Prawo Naturalne, również jako osoby, zwracające się do osób oraz do ludu, ale jako wspólnoty osób. Szczytem wychowania do personalizmu jest posłanie do ludu wybranego Chrystusa Pana jako Osoby - od Boga, określającego się jako Osoba - “Jam jest który jest”. Lud wybrany nie jest jednak w stanie przyjąć Ewangelii, bo wymaga ona wierności Prawu Naturalnemu (ani jedna jota nie będzie zmieniona), a w konsekwencji - do osobistej odpowiedzialności przed Bogiem. Dodatkowo Żydzi nie chcą przyjąć do wiadomości, że Bóg przez Chrystusa i Ducha Świętego odkrywa się jako Bóg Jeden, ale w Trzech Osobach Boskich. W całym Objawieniu Bożym etap gromadnościowości został definitywnie zamknięty wraz ze Zmartwychwstaniem Chrystusa Pana. W Kościele, powołanym przez Chrystusa. Etap ten zakończył św. Paweł, obywatel rzymski, który przeprowadził młody Kościół do Rzymu, ukształtowanego przez jedyną wówczas personalistyczną cywilizację rzymską, opartą wprost na Prawie Naturalnym. Ktokolwiek zatem usiłuje dziś modernizować Kościół przez powrót do sytuacji pierwszych chrześcijan w Jerozolimie, ten nie rozumie, że podważa misję Chrystusa Pana, odbudowującego w człowieku osobowe, a więc odpowiedzialne życie, a w konsekwencji podważa cały logiczny sens przykazania miłości Boga i bliźniego. W tym bowiem przykazaniu spotykają się Prawo Objawione z Prawem Naturalnym, obydwa pochodzące od Boga. Echo tysiącleci Lud żydowski zyskał już w starożytności niezwykłą przewagę intelektualną nad innymi cywilizacjami basenu Morza Śródziemnego, dzięki prawu Mojżeszowemu, opartemu na pojęciu Boga w przestrzeni abstrakcji. Sakralny charakter cywilizacji żydowskiej spowodował, że życie codzienne było jednoznacznie uregulowane i nie podlegało zmianom. Z tego względu Żydzi umieścili całą swoją aktywność intelektualną w podprzestrzeni aprioryzmu, stąd ich dorobek intelektualny na przestrzeni minionych 2000 lat jest niemal całkowicie spekulatywny, z wyjątkiem prostego zresztą odkrycia, że fizyczny pieniądz jest potrzebny tylko w bardzo krótkim czasie transakcji. Poza tym czasem jest dla właściciela bezużyteczny, a zatem można wynegocjować jego użyczenie dla dowolnych transakcji, w dowolnym miejscu i czasie. Żydzi zauważyli, że pożyczanie samego fizycznego pieniądza w celu transakcji jest kłopotliwe i ryzykowne. Zamiast tego wystarczy przekazywać informacje o jego posiadaniu. Banki gromadzą więc pieniądz fizyczny, na podstawie którego dysponują pieniądzem wirtualnym wynikającym, z pomnożenia ilości posiadanych pieniędzy fizycznych przez czynnik rzędu 10. Stąd prowadzona jest polityka zachęcająca lub zmuszająca ludność do korzystania z banku, np. do wypłat pensji. Jeżeli jednak taka delikatna równowaga jest zachwiana, ludność nagle i gremialnie udaje się do banku po swoje pieniądze fizyczne i bank może okazać się niewypłacalny. Cywilizacja żydowska - w dążeniu do globalnej władzy nad światem - kreuje pogląd, że o człowieczeństwie decyduje gospodarka, a więc materializm, i że nie ma zmiłuj się - każdy podmiot prawa musi być rozliczany jako przynoszący dochody albo straty, łącznie ze szpitalem i pogotowiem tatrzańskim. Jest to ab Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sredni Re: Komentarze TOK FM: Instytut Pamięci Narodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:13 Cywilizacja żydowska - w dążeniu do globalnej władzy nad światem - kreuje pogląd, że o człowieczeństwie decyduje gospodarka, a więc materializm, i że nie ma zmiłuj się - każdy podmiot prawa musi być rozliczany jako przynoszący dochody albo straty, łącznie ze szpitalem i pogotowiem tatrzańskim. Jest to absolutnie antyludzki pogląd, potomstwo materializmu dialektycznego Hegla, odbierające człowiekowi prawo do życia duchowego, do bycia osobą, posiadającą niezbywalną godność. Władza nad pieniądzem jest straszną władzą - mówi o tym encyklika Piusa XI Quadragesimo Anno z 1931r. Wspólnota żydowska kontroluje bowiem swoiste nożyce finansowe : wysokość oprocentowania pożyczki przez dany bank oraz poziom emisji fizycznego pieniądza przez bank emisyjny. Jeżeli ilość fizycznego pieniądza w obiegu jest niedostateczna, to suma należności z tytułu oprocentowania we wszystkich bankach - spłacana zawsze jako pieniądz fizyczny - może okazać się fizycznie niemożliwa do spłacenia i ktoś słabszy okazuje się bankrutem. W tym systemie każdy podmiot gospodarczy – osoba fizyczna czy prawna – może bez względu na swoje uczciwe wysiłki, uzdolnienia i włożony wkład pracy - okazać się niewypłacalna. Wspólnota, której gospodarka jest kredytowana w takim systemie, jest ekwiwalentna wspólnocie poszczególnych podmiotów gospodarczych, jako graczy w ruletkę. Beneficjentami tej gry są akcjonariusze banków, niejawnie powiązani między sobą ponad rządami państw. Wszelkie próby wyjaśnienia tych powiązań, są paraliżowane przez tzw. tajemnicę handlową i jej pochodne, nic zatem dziwnego, że pojawiło się w jakimś momencie dziejów - złośliwie wykpiwane - pojęcie spiskowej teorii historii. Obroną przed żydowską władzą nad pieniądzem jest Bank Narodowy, kontrolowany przez rząd danego państwa i jego parlament, m.in. dlatego Żydzi od dawna podjęli stosowne przeciwdziałania. Socjalkomuniści powtarzali za Fryderykiem Engelsem - państwo jest aparatem ucisku, przewidujemy obumarcie państwa. Socjaldemokraci wzięli głęboki oddech za czasów ZSRR, zrobili w stylu Lenina - krok do tyłu i powiedzieli, że robotnikowi należy się opieka socjalna. Socjalliberałowie zrobili - też w stylu Lenina - dwa kroki do przodu, powtarzając, że wszystko, co państwo robi, to robi gorzej niż prywatny właściciel, i postawili bezczelny wniosek: trzeba jak najszybciej doprowadzić do likwidacji państwa, bo jego utrzymanie kosztuje! Niedobre perspektywy Dziś w najważniejszych państwach świata bank centralny jest (i) państwowy, ale konstytucyjnie zależy nie od rządu ( jak w Polsce od 1997 r.), ale od globalnych struktur bankowych świata, albo (ii) jest w rękach prywatnych akcjonariuszy. Bank USA jest – wbrew Konstytucji USA – od 1912 r. w rękach akcjonariuszy prywatnej spółki i pośrednio kontroluje olbrzymią większość walut państwowych. Obecny system wydaje się jeszcze – w ocenie CSP – niezadowalający i trwają prace nad wprowadzeniem pieniądza elektronicznego i oznakowania ludzi tak, aby nikt nie mógł nic kupić, ani sprzedać bez wiedzy banku, włączając w to żywność. Dlatego mafia UE główny wysiłek kieruje na dobrowolnoprzymusową likwidację ludności wiejskiej, która zachowała się - w liczącej się skali - tylko jeszcze w Polsce. Tylko bowiem małe, własne samowystarczalne gospodarstwa mogą uniemożliwić całkowite uzależnienie wyżywienia ludności od decyzji politycznych ponadpaństwowych banków. CSP mają w tym względzie doświadczenie z głodem na Ukrainie za czasów ZSRR, gdy władza radziecka łamała opór bogatych chłopów ukraińskich. Sprawa superlichwy na skalę światową, to tylko jeden czynnik, dla którego Żydzi nie tolerują Kościoła. Druga sprawa to niższa cywilizacja gromadnościowa Żydów, która zwalcza zgodnie z prawami dziejowymi Feliksa Konecznego wyższą personalistyczną cywilizację łacińską. Jemioła wyciąga soki z drzewa, doprowadzając je w końcu do zagłady – cywilizacja żydowska ( do spółki z bizantyńską w kulturze niemieckiej) pasożytuje na cywilizacji łacińskiej. Wprowadzenie Polski podstępem do nieistniejącej prawnie UE, w której jedynym rozstrzygającym kryterium istnienia i funkcjonowania jest pieniądz i zysk - oznacza faktycznie zdradę Ewangelii i Ojczyzny. Niech nas Bóg uchroni od zatwierdzenia w referendum tzw. Traktatu ustanawiającego konstytucję dla Europy. Jedyną szansę daje tu zbojkotowanie referendum, ponieważ ze złem nie można paktować. Rząd, sprawujący z ramienia Brukseli władzę w Polsce, zamierza zaraz po referendum zlikwidować złotówkę i wprowadzić euro. Skończą się wówczas możliwości strajków, ponieważ zaczną działać brygady antykryzysowe. Obawy te nie są bezpodstawne także z innego powodu -–istnieje wizja księdza katolickiego R. Bensona z 1907 roku, zawarta w jego książce Pan świata, którą wydawca, p. M. Dybowski, opatrzył nadtytułem Antychryst. Jest to wizja niedalekiej przeszłości i niedalekiej przyszłości Kościoła, państwa i rzesz katolików w superpaństwie europejskim, oficjalnie dążącym za wszelką cenę do postępu, rozwoju i pokoju. Jest to wizja powszechnej, wszechstronnej śmierci Odpowiedz Link Zgłoś