Dodaj do ulubionych

Agent vs Poszkodowany - kryteria.

06.08.05, 11:30

Maleszka - kapus, donosil UB-ecji na KOR i Mchnika.

M. Giertch - poszkodowany, nie ostrzegl KOR-u i Michnika przed prowokacja
UB-ecji.

Obserwuj wątek
    • doctorkidlerbuldog2 Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 06.08.05, 13:53
      dr.kidler napisał:

      >
      > Maleszka - kapus, donosil UB-ecji na KOR i Mchnika.
      >
      > M. Giertch - poszkodowany, nie ostrzegl KOR-u i Michnika przed prowokacja
      > UB-ecji.
      >
      >

      No widzisz, my jesteśmy lepsi od Maciusia, ostrzegamy Cię zacznij się leczyć bo
      to się dla Ciebie źle skończy.
      • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 06.08.05, 14:57
        doctorkidlerbuldog2 napisała:

        > dr.kidler napisał:
        >
        > >
        > > Maleszka - kapus, donosil UB-ecji na KOR i Mchnika.
        > >
        > > M. Giertch - poszkodowany, nie ostrzegl KOR-u i Michnika przed prowokacja
        >
        > > UB-ecji.
        > >
        > >
        >
        > No widzisz, my jesteśmy lepsi od Maciusia, ostrzegamy Cię zacznij się leczyć
        bo to się dla Ciebie źle skończy.

        O.K - dziekuje Wam Wszechpolacy za rady.
        ( Lepiej moze faktycznie bawcie sie w doktorow, niz w bejzbolistow, albo
        jeszcze gorzej - w politykow )
    • Gość: Geremek Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 13:57
      Nie było potrzeby ostrzegać Michnika przed Michnikiem, to chyba logiczne. Ale
      od kogo ja wymagam logiki.
      • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 06.08.05, 14:59
        Gość portalu: Geremek napisał(a):

        > Nie było potrzeby ostrzegać Michnika przed Michnikiem, to chyba logiczne. Ale
        > od kogo ja wymagam logiki.

        Od siebie jak widac nie wymagasz.
        ( Co w tym zlego ze Maleszka donosil Michnikowi na Michnika ).
        • Gość: wk Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 18:17
          na kogo donosił Maleszka,przeczytaj w GP(przedostatni numer) i może wtedy nie
          będziesz pisał głupot.
          • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 06.08.05, 18:34
            Gość portalu: wk napisał(a):

            > na kogo donosił Maleszka,przeczytaj w GP(przedostatni numer) i może wtedy nie
            > będziesz pisał głupot.

            Nie, nie, nie na Tadeusza Rydzyka, Romana Giertycha i szefa Wszechpolakow, jak
            idiotycznie sadzisz.
            Wlasnie w Gazecie Polskiej pisalo ze najbardziej na Kuronia, Michnika i
            Macierewicza.
            • Gość: średni Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.05, 18:54
              dr.kidler przestań już jak ty możesz jeść polski chleb i mówić po polsku
              przecież ty cały czas wychwalasz polakożerców Kuroń po wojnie niszczył polskie
              harcerstwo Michnik -Herbert powiedział;kłamca,człowiek złej woli.Chyba że to
              twoja praca -prostytutka koniec.
              • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 06.08.05, 19:19
                Gość portalu: średni napisał(a):

                > dr.kidler przestań już jak ty możesz jeść polski chleb i mówić po polsku
                > przecież ty cały czas wychwalasz polakożerców Kuroń po wojnie niszczył
                polskie
                > harcerstwo Michnik -Herbert powiedział;kłamca,człowiek złej woli.Chyba że to
                > twoja praca -prostytutka koniec

                Daj se luz sredni z tymi glupotami od Papurec i Pogonowskiego, bo to nawet nie
                smieszne. Zamieszczajac ich wlasnie ty zachowujesz sie jakbys byl prostytutka
                u nich.
                ( Ten tekst dostales telegraficznie? )
              • Gość: shocking truth Po prostu pismak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 20:43
              • Gość: Przechodzien Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. troche obok IP: 195.136.7.* 07.08.05, 10:38
                Czesc Wszystkim

                Odpowiem na temat tyle ze zdaniem moim rodzina Giertychow to nie jest rod
                ktorym Polska moglaby sie szczycic kiedykolwiek. Mogli tam gdzie osiedli
                pozostac i niewielu zauwazylo by ich brak. Od dziadka juz wybitnie ciekawe
                typy. Kanciaste.
                Ale ja chcialem na temat asocjacje jesli pozwolisz, dr.kidler. Jako ten w
                przeszlosci ganiany, zniewazany, poniewierany - nawet rodziny dziewczyn z
                ktorymi chodzilem "uczynni smutni panowie" uprzedzali zem "pederasta,
                domowy zlodziej, pijak nalogowy, nic nie wart. Gnajcie go obywtele!"
                Mlode kobiety straszyli konsekwencjami obcowania ze mna, dobrze ze nie
                bylo wtedy AIDS bo i to by mi dolozyli bez wahania.
                Takie smiesznostki. Opowiedzialem kawal polityczny w kawiarni a gdy
                wychodzilem potknalem sie o nieoznakowana suke ktora zawiozla mnie wprost
                na dolek tych panow co to chcieli wiedziec "kto cie do tego inspiruje?"
                Nie myslalem nawet kto jest kto nie jest kapusiem bedac pewnym ze wszystko
                co poza domem powiem i tak natychmiast na SB dotrze. Czulem sie Kims.
                Gdyby nie to bicie przez milicjantow. Przyznaje ze to daje sie wytrzymywac
                tylko przez pewien czas. Potem zaczynasz sie Bac.
                Dzis spora czesc tych oprawcow i katow moich (bo jak ich mam nazwac?) to
                moi szanowani powszechnie, zamozni sasiedzi. Potrzebe przeproszenia (czyli
                wyjakania slowa: "przepraszam" odczul tylko jeden, potem to zreszta odwolal
                w miejskiej gazetce po wyborczym sukcesie SLD. I jak ja mam szanowac ta
                partyjke? Czy oni nie sieja nienawisci, nie nawoluja do niej?
                Pomysl sam, dr.kidler.
                Nigdy nie czynilem "rachunku strat" jak chocby Warszawa po hitlerowcach.
                A stracilem sporo. Wciaz wyrzucany z pracy, zawsze na najpodrzedniejszych
                stanowiskach - kpili ze mnie "po co sie tak dlugo uczyles aby latac ze
                szmata?". Bez wlasnego mieszkania, grosza chocby oszczednosci, bez szans
                na zycie - cisniety na wyjazd z Polski na stale, i to z wielu stron.
                Namawialo mnie SB ("statystyki nam poprawisz") namawiala rodzina i ludzie
                ktorym ufalem - "wykoncza cie tu tylko, po co sie upierasz?".
                Nie skorzystalem. Wkrecilem sie w stalinowska spoldzielczosc (oni wojowali
                z SB i mieli ich opinie gdzies), znalazlem staliniste ktory pozyczyl mi
                pieniadze, otworzylem wlasny elektroniczny warsztat. Tak dotrwalem az do
                konca Rakowskiego gdy chinska konkurencja zmusila mnie do zamkniecia
                biznesu. Oczywiscie pieniadze staliniscie oddalem, poznalem Jego liczna
                rodzine, to byl Goral. Juz nie zyje. W tym milosniku Jozefa S. czego
                wcale nie kryl odkrylem iskierke czlowieczenstwa - rzecz w PRL rzadka -
                niczym Kwiat Paproci.

                Pozdrawiam
                • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. troche obok 07.08.05, 11:48
                  Gość portalu: Przechodzien napisał(a):

                  (...)
                  > Pomysl sam, dr.kidler.
                  > Nigdy nie czynilem "rachunku strat" jak chocby Warszawa po hitlerowcach.
                  > A stracilem sporo. Wciaz wyrzucany z pracy, zawsze na najpodrzedniejszych
                  > stanowiskach - kpili ze mnie "po co sie tak dlugo uczyles aby latac ze
                  > szmata?". Bez wlasnego mieszkania, grosza chocby oszczednosci, bez szans
                  > na zycie - cisniety na wyjazd z Polski na stale, i to z wielu stron.

                  No wlasnie, poruszyles bardzo istotny problem, jaki sposob walki z rezymem jest
                  lepszy.
                  Jawny opor jak w Twoim przypadku, czy bierny opor to znaczy pozorne zaniechanie
                  oporu, i budowanie struktur patriotycznych i obywatelskich.
                  Pierwsza metoda jest moze bardziej spektakularna, ale takze tragiczna jak w
                  Budapeszcie, druga nieciekawa ale skuteczna i mninimalizujaca straty - jak w
                  Czechach.
                  Jest tez trzecia metoda - nie robic nic, a nawet popierac rezym. A jak jest juz
                  po nim, to stanac w pierwszym szerego zwalczajacych go, i krytykowac pierwszych
                  i drugich.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Przechodzien Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. troche obok IP: 195.136.7.* 07.08.05, 12:39
                    Pozwole sobie na sprostowanie. Alez to byl z mojej strony opor jak najbardziej
                    bierny. Nie nalezalem nigdy nigdzie - poza pewna podwarszawska spoldzielnia
                    rzemieslnicza - musialem bo rachunkowosc za darmo i zatrudnianie pracownikow
                    podatki itd. Pisalem nie raz, mitomanem nie jestem, ze poznalem wtedy wiele
                    osob naprawde stawiajacych opor tamtej rzeczywistosci po prawicy i po lewicy.
                    Ludzi godnych szacunku. Giertychow niestety nie bylo mi danym poznac.
                    Przypomnij sobie (zakladam ze pamietasz tamte czasy) jak to dzialalo. Wcale
                    nie musiales "dzialac w podziemiu" aby byc dreczonym. Wystarczyl raz za dlugi
                    jezyk na lekcji propedeutyki, odzywka trepowi, temat pracy maturalnej.
                    Potem to juz byla rutyna: nie dzialaja pierwszomajowe szczekaczki? Zgarnac
                    "ta k..we S.". Rozkaz ktoregos Sekretarza - wtedy Pana Zycia i Smierci.
                    Moze nie pojmiesz, bedziesz zdumionym, ale ostatnie co nie wywolalo mej
                    trwogi to byl Radom 1976. Uwazalem ze za to mnie ciagac nie beda, bo co
                    moglbym miec z tym wspolnego? Okazalo sie i to szybko jak bardzo sie
                    mylilem. Gdy nastala pierwsza Solidarnosc bylem autentycznie przerazony.
                    Piszesz - opor czynny?
                    Toz ja, wstyd napisac, nawet szeregowym z tych 10-ciu milionow nie bylem.
                    Prali mnie i tak, potem juz mniej bo jako "prywaciarz" wpadlem w krag
                    zainteresowan innego typu zloczyncow. Niejaki tow. N. (ten co ma teraz
                    smiglowiec) namawial mnie abym kupil na swoje nazwisko dzialki ziemi za
                    jego pieniadze, zreszta bezskutecznie.
                    Sam sie bal - byl jeszcze (oficjalnie) part-sekretarzem.
                    Ja bym tak nie umial. Moze bylem takim Piszczykiem w tych dziejach?
                    Sam o tym mysle nie raz wieczorami.
                    Na pewno nie bohaterem.

                    Pozdrawiam
    • Gość: sredni Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 02:29
      dr. kidler skończ z propagandą i poproś swoich "chlebodawców" o inną "pracę" bo
      na tym forum jesteś tylko żałosnym błaznem który poza smrodem nic nie
      wnosi .Tak jakby ktoś puscił dr. kidlera w towarzystwie i zamknął okno,zlituj
      się i bądż kimś więcej niż dr. kidler.bez urazy
      • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 07.08.05, 10:05
        Gość portalu: sredni napisał(a):

        > dr. kidler skończ z propagandą i poproś swoich "chlebodawców" o inną "pracę"
        bo
        >
        > na tym forum jesteś tylko żałosnym błaznem który poza smrodem nic nie
        > wnosi .

        Hm.. z propaganda i blaznem nie masz masz racji. Powiedzialbym ze blaznicie sie
        wy, wysylajac co chwila te swoje posty o dr.kidlerze.
        Blaznem nie zostaje sie dlatego bo jakis Wszechpolak powie ze ktos tam jest
        blaznem.
        To wy sie blaznicie twierdzac co chwila ze dr.kidler to przyglup, analfabeta,
        kretynem, rownoczesnie wysuwajace jego kandydature na swojego prezydenta.
        Wynika z tego ze Wasi idole, to wlasnie przyglupy i kretyni, a tacy moga byc
        idolami tylko blaznoe i przyglupow.

        Robicie z siebie blaznow, piszac dziennie po kilka razy, pod roznymi nickami
        ze ja (dr.kidler) jestem blaznym.
        Powazny czlowiek, ktory wie ze mowi prawde i jest jej pewien, powie swoje raz,
        najwyzej jeszcze raz powtorzy i to wystaczy jemu, sluchaczom i czytelnikom.
        Wy, jako ze jestescie blazny, powtarzacie jedno i to samo bez przerwy, w kolko,
        jak goebelsowska czy komunistyczna propaganda, bo wiecie ze to co mowiecie jest
        nieprawda, bez znaczenia i bez sensu.
        Klamstwo powtarzane bez przerwy czasem staje sie prawda, prawda nie musi byc
        powtarzana by sie nia stac.

        Natomisat jezeli chodzi o ten smrod ktory wnioslem tym watkiem, to masz racje.
        Zrobilem to celowo, by podrazniec niektore LPR-owskie powonienia i jak widze
        udalo sie.
        - Sprawa poszkodowania M. Giertycha to faktycznie smierdzaca rzecz.
        • Gość: Ender dr. Kidler-błedy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 20:46

          No to trochę nie tak. Maleszka donosił nie na KOR i Michnika ale na środowsiko
          krakowsich opozycjonistów m.in. B.Wildsteina, S.Pyjasa, B.Sonika. Nie był
          zwykłym TW: jego raporty były bardzo obszerne i wykraczały poza "normalną"
          współpracę. Przekazywał UB-ecji mnóstwo informacji a nawet podsuwał metody
          walki z opozycją i "radził" jak należy łamać opozycyjne środowiska. W swoim
          wyznaniu w "GW" kreował się jednak na ofiarę systemu, pisał że go zmuszano do
          współpracy strasząc wywaleniem ze studiów- był zwykłym dwulicowym kapusiem.

          Giertych też nie jest święty-uczestnictwo w Radzie Konsultacyjnej to pewnie
          też hańba(dobry artykuł 0 RK w jednej z tegorocznych "Polityk",nie pamietam w
          jakiej)ale nigdy bym nie porównał z Ketmanem v Returnem.
          Chocby dlatego ze nikt przez niego nie zginał...
          • dr.kidler Nie, Ender nie bledy, FAKTY 07.08.05, 22:25
            Gość portalu: Ender napisał(a):

            >
            > No to trochę nie tak. Maleszka donosił nie na KOR i Michnika ale na
            środowsiko
            (...)
            Ja tam jednak bede obstwaial swoja wersje, a wlasciwie Piotra Gontarczyka z
            Gazety Polskiej. :

            "W jego opracowaniach i raportach przewija się najmniej sto nazwisk czołowych
            działaczy opozycji, w tym wszyscy czołowi działacze warszawskiego KOR: Jan
            Józef Lipski, Jacek Kuroń, Adam Michnik, Antoni Macierewicz, Jan Kielanowski,
            Wojciech Ziembiński, Seweryn Blumsztajn, Mirosław Chojecki i wielu innych.
            Szczególnie starannie „Ketman” zapisywał wypowiedzi Kuronia, Michnika i
            Macierewicza."

            wiadomosci.onet.pl/1239223,2677,kioskart.html
            • Gość: Ender Re: Nie, Ender nie bledy, FAKTY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 10:39

              Też czytałem, mozesz miec rację.Pozostałe tezy mojego posta podtrzymuję.
              • dr.kidler Re: Nie, Ender nie bledy, FAKTY 09.08.05, 22:04
                Gość portalu: Ender napisał(a):

                >
                > Też czytałem, mozesz miec rację. Pozostałe tezy mojego posta podtrzymuję.

                Mysle ze nie podlegaja dyskusji ...
      • Gość: Falanga1 Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 21:42
        Gość portalu: sredni napisał(a):

        > dr. kidler skończ z propagandą i poproś swoich "chlebodawców" o inną "pracę"
        bo
        >
        > na tym forum jesteś tylko żałosnym błaznem który poza smrodem nic nie
        > wnosi .Tak jakby ktoś puscił dr. kidlera w towarzystwie i zamknął okno,zlituj
        > się i bądż kimś więcej niż dr. kidler.bez urazy

        Problem w tym, że jemu właśnie za to płacą. On ma wnosić smród, mącić, skłócać,
        od czasu do czasu obrażać. Potem kreować się jako jedyny sprawiedliwy i bardzo
        rozsądny. Ma nam wytykać jacy to jesteśmy nietolerancyjni i niechrześcijańscy.
        Stare Żydowskie metody. Olać pacana, jedyna metoda. Oni jednego czego nie
        lubią, to jak ich się olewa. Nienawiść i antysemityzm jest bardzo wskazany, bo
        wtedy jest wróg. A najważniejsze Żydowskie przykazanie mówi „wróg musi być”.
        Kiedy się ich olewa, to nie ma wroga i niema z kim walczyć, a to jest nie do
        zniesienia. Wiem, że olewanie tego pacana jest trudne, ale jest to możliwe. Sam
        czasami daję się nabrać na zmieniane przez niego loginy. Jak już nikt nie chce
        gadać z doctorem to wtedy jest kidler albo buldog2, byle tylko mącić. Olać i
        tyle!!

        • Gość: sredni Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 21:49
          Dzięki zastosuję się.BOŻE POBŁOGOSŁAW POLSKĘ OJCZYZNĘ KTÓRĄ KOCHAMY.
        • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 07.08.05, 22:19
          > czasami daję się nabrać na zmieniane przez niego loginy. Jak już nikt nie
          > chce gadać z doctorem to wtedy jest kidler albo buldog2, byle tylko mącić.
          > Olać i tyle!!

          No! no! przeszedles samego siebie
          wszechpolski zlodzieju i oszuscie.
          Najpierw ta franca ukradla moj nick podszywajac
          sie pod moja osobe, a teraz wciska kretynkowi
          ciemnote ze ja zmieniam nicki, by go wprowadzic w blad,
          bo on nie chce ze mna rozmawiac! he! he!

          Bazczelna banda! Nawet w samym LPR juz poniektorzy
          ich kamraci jak np. Wrzodak, zorientowali jakie z nich bydlaki.

          • doctorkidlerbuldog2 Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 08.08.05, 08:30
            Nawet w samym LPR juz poniektorzy
            > ich kamraci jak np. Wrzodak, zorientowali jakie z nich bydlaki.

            Jeżeli już to zorientowali się, żydowski analfabeto.

            Falanga1 ma rację, ciebie trzeba olać. Proponuję od dzisiaj, tylko poprawiać
            błędy temu kretynowi. Zapewne nie zmądrzeje ale może przynamniej szew nie da mu
            podwyżki, kiedy się zorientuje jaki to wybitny intelektualista. Chyba, że w tej
            agorce, nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie mąciciela.
            • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 08.08.05, 09:08
              doctorkidlerbuldog2 napisała:

              > Nawet w samym LPR juz poniektorzy
              > > ich kamraci jak np. Wrzodak, zorientowali jakie z nich bydlaki.
              >
              > Jeżeli już to zorientowali się, żydowski analfabeto.
              >
              > Falanga1 ma rację, ciebie trzeba olać. Proponuję od dzisiaj, tylko poprawiać
              > błędy temu kretynowi. Zapewne nie zmądrzeje ale może przynamniej szew nie da
              > mu podwyżki,

              Masz racje.
              Ten kretyn Falanga1 robi straszne bledy, ale on jest Wszechpolakiem, wiec
              trzeba mu wybaczyc.
              Tam siedza sami kretyni i debile, a on sam nawet nie jest taki zly, choc bardzo
              wulgarny, i chamski co trzeba przyznac.


              Pozdr.
              P.S
              Zrob cos z tym swoim nckiem olejmurze bo zaczyna pekac w "szewach".
              • Gość: KATARYNA Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 15:26
                Ten kretyn Falanga1 robi straszne bledy, ale on jest Wszechpolakiem, wiec
                > trzeba mu wybaczyc.
                Już takich byków jak ty, to nikt tu nie robi. I podobno nie obgadujesz innych
                forumowiczów?!?! Przygadał kocioł garnkowi.
                • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 08.08.05, 22:21
                  Gość portalu: KATARYNA napisał(a):

                  > Ten kretyn Falanga1 robi straszne bledy, ale on jest Wszechpolakiem, wiec
                  > > trzeba mu wybaczyc.
                  > Już takich byków jak ty, to nikt tu nie robi. I podobno nie obgadujesz innych
                  > forumowiczów?!?! Przygadał kocioł garnkowi.

                  Ty jestes niby ten kociol?
                  Ile masz w talii? - ciekaw jestem czy falanga1 moze Cie objac ramianami.
              • falanga1 Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 08.08.05, 19:33

                > Masz racje.
                > Ten kretyn Falanga1 robi straszne bledy, ale on jest Wszechpolakiem, wiec
                > trzeba mu wybaczyc.
                > Tam siedza sami kretyni i debile, a on sam nawet nie jest taki zly, choc
                bardzo
                >
                > wulgarny, i chamski co trzeba przyznac.

                Znasz bajkę o nosie, odpier.dol no się.

                • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 08.08.05, 22:25
                  falanga1 napisała:

                  >
                  > > Masz racje.
                  > > Ten kretyn Falanga1 robi straszne bledy, ale on jest Wszechpolakiem, wiec
                  >
                  > > trzeba mu wybaczyc.
                  > > Tam siedza sami kretyni i debile, a on sam nawet nie jest taki zly, choc
                  > bardzo
                  > >
                  > > wulgarny, i chamski co trzeba przyznac.
                  >
                  > Znasz bajkę o nosie, odpier.dol no się.

                  Ja nie znam.
                  Ale poznac ze tobie ja bardzo czesto opowiadali.
                  Czyzby dlatego zahaczyles sie u Wszechpolakow,
                  bo ono ci jej nie opowiadaja?
                  To fajnie, bo widzisz falanga1, dotychczas
                  myslalem ze poszedkes do nich z powodu wrodzonego
                  kretyno-debilizmu.
                  (
    • Gość: opoka Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 20:51
      Rada Konsultacyjna



      Ostatnio z wielu stron stawia mi się zarzut, że
      współpracowałem z gen. Jaruzelskim, bo byłem członkiem Rady Konsultacyjnej.
      Zwracają też się do mnie ludzie mi przyjaźni, bym wytłumaczył, o co chodzi, aby
      wiedzieli co odpowiadać, gdy się z tym zarzutem spotykają. Zarzut jest bez
      sensu, ale może on funkcjonować tylko dlatego, że dzisiaj już mało kto pamięta,
      czym była Rada Konsultacyjna. Koniecznych jest kilka wyjaśnień:

      1) Zarzut stawiany jest głównie przez środowisko KOR-owskie
      (Gazeta Wyborcza, Unia Wolności), które odmówiło wejścia do Rady Konsultacyjnej
      i czyni sobie z tego dzisiaj laur politycznej poprawności. Tymczasem, to
      właśnie środowisko KOR-owskie zawarło porozumienie z gen. Jaruzelskim w
      Magdalence i przy Okrągłym Stole (podział władzy, gruba kreska). Dzisiaj, gdy
      staje się coraz bardziej oczywiste, że to porozumienie nie było dla Polski
      wyłącznie pożyteczne, próbuje się wmówić niezorientowanym, że to Rada
      Konsultacyjna bliżej współpracowała z Jaruzelskim, niż uczestnicy Okrągłego
      Stołu. Otóż Rada Konsultacyjna żadnego porozumienia czy uzgodnienia z rządem
      czy Jaruzelskim nie dokonała, ani ku temu nie zmierzała.

      2) Zarzut stawiany jest w kontekście tajnej współpracy z
      władzami PRL, w związku z tematem teczek, służb specjalnych i tajnych
      współpracowników. Autorzy zarzutu mają nadzieję, że dziś już nikt nie pamięta,
      że Rada Konsultacyjna działała jawnie. Wszystko, co na posiedzeniach Rady było
      mówione, natychmiast było w pełni drukowane, bez cenzury, co stanowiło wyłom w
      praktyce PRL. Autoryzowane protokoły ukazywały się najpierw w piśmie Rada
      Narodowa, a po zakończeniu pracy Rady, w specjalnie wydanych dwóch tomach.
      Każdy może sprawdzić, co tam mówiłem. Natomiast porozumienie w Magdalence ma do
      dziś swoje nieujawnione kulisy. Gdy jakiś czas temu Kiszczak ujawnił fragmenty
      tajnych nagrań filmowych rozmów w Magdalence, ze środowisk KOR-owskich posypały
      się pretensje o złamanie poufności i domaganie się utajnienia wszelkich innych
      nieznanych jeszcze nagrań i podsłuchów. Uczestnicy Magdalenki czegoś się
      wstydzą. Myśmy w tym samym czasie apelowali o coś wręcz przeciwnego, o
      odebranie Kiszczakowi wszelkich nagrań, które posiada od PRL-owskich służb
      specjalnych, które mu wtedy podlegały, aby wszystko w pełni ujawnić.

      3) By zaprzestać łączenia tematu Rady Konsultacyjnej z
      tajnymi teczkami, udostępniłem mediom moją własną teczkę. Już parę lat temu
      wystąpiłem do IPN o uznanie mnie za pokrzywdzonego i wydanie mi mojej teczki.
      Tak się stało. Co w mojej teczce jest, media już przeanalizowały i parę
      artykulików na ten temat było. Głównie Gazeta Wyborcza pastwi się nad tym, co
      to ja rzekomo w różnych latach mówiłem, a co służby specjalne po swojemu
      odnotowywały. One wyrywały moje wypowiedzi z kontekstu lub nie do końca je
      rozumiały, a i obecnie Gazeta Wyborcza dodatkowo wyrywa je z kontekstu. Nie
      odpowiadam za nie autoryzowane przeze mnie teksty, ale w zasadzie niczego z
      mojej działalności odnotowywanej przez SB się nie wypieram. Wszyscy mogą sobie
      moją teczkę przeczytać i apeluję do innych uczestników życia politycznego by
      zrobili to samo, czyli ujawnili swoje teczki. Apel ten kieruję szczególnie do
      Adama Michnika i Heleny Łuczywo. Najpierw pokażcie swoje teczki, a potem
      porównamy, co o kim pisali agenci.

      4) Zarzut udziału w Radzie Konsultacyjnej jak na razie
      stawiany jest tylko mnie. Składała się ona z 56 osób, w tym około połowa to
      byli ludzie obozu rządzącego w PRL, w większości byli ministrowie, sekretarze
      itd., a połowa to ludzie opozycji, którzy zaproszenie do Rady przyjęli. Do
      udziału w pracach Rady zachęcały władze kościelne. Mimo nalegań Prymasa Glempa
      środowiska KOR-u i Tygodnika Powszechnego odmówiły, ale przecież na nich gremia
      opozycyjne się nie kończyły. Ja w tym czasie byłem wiceprzewodniczącym Rady
      Prymasowskiej i przed wstąpieniem do Rady Konsultacyjnej upewniłem się, że
      Prymas nie będzie miał o to do mnie pretensji. Do Rady Konsultacyjnej należało
      też trzech innych byłych członków Rady Prymasowskiej (prof. Krzysztof
      Skubiszewski, Andrzej Święcicki i Julian Auleytner). Byli też ludzie, którzy
      aktywnie uczestniczyli w strukturach „Solidarności” (mec. Władysław Siła
      Nowicki, prof. Andrzej Tymowski, Jan Kułaj, Stanisław Zawada). Z bardziej
      znanych osób wymienić można Marka Kotańskiego, aktora Jerzego Trelę, reżysera
      Kazimierza Dejmka, prof. Józefa Gierowskiego, prof. Aleksandra Gieysztora,
      prof. Gerarda Labudę, prof. Aleksandra Legatowicza i innych.

      5) Zarzut najczęściej sformułowany jest w taki sposób, że
      sugeruje, iż łączyła mnie jakaś wyjątkowa bliskość z Jaruzelskim
      („współpracownik”, „bliski doradca” itp.). Praca Rady wyglądała następująco. W
      sumie było 12 posiedzeń Rady w okresie od grudnia 1986 do lipca 1989, czyli
      odbywały się one mniej więcej co dwa miesiące. Posiedzenie otwierał Jaruzelski
      wprowadzając jakiś temat, a potem uczestnicy zabierali głos, zwykle w
      niewielkim związku z zadanym tematem. Część opozycyjna Rady, w tym ja,
      stawialiśmy władzy różne zarzuty, zgłaszaliśmy pretensje, sugerowaliśmy, co
      trzeba w Polsce zmienić. Trwało to od godziny 11.00 zwykle gdzieś do około
      północy. Jaruzelski cały czas robił notatki. Potem on nam odpowiadał, bardzo
      drobiazgowo. Rozchodziliśmy się zwykle około 2 czy 3 w nocy.

      6) Za udział w pracach Rady nie otrzymywaliśmy żadnego
      honorarium. Jedynie zwracano nam koszta przyjazdu (tzw. delegację).

      7) Politycznie Rada Konsultacyjna była ze strony rządu
      ograniczoną ofertą dopuszczenia opozycji do nieocenzurowanego głosu. Czy w
      czasach pełnej cenzury prewencyjnej należało z tego skorzystać? Były w Polsce
      pisma koncesjonowane jak np. Tygodnik Powszechny czy Słowo Powszechne, które
      przez cały czas istnienia PRL miały prawo wychodzić i karmić czytelników
      słowem, rzekomo opozycyjnym, ale w rzeczywistości cenzurowanym. Ja uznałem, że
      należało skorzystać z możliwości mówienia publicznie bez cenzury i nie żałuję
      tego. Cała Polska rozczytywała się w protokołach z Rady Konsultacyjnej, bo tam
      był głos wolny.

      8) I oto mój udział w Radzie Konsultacyjnej redaktor
      Tygodnika Powszechnego Krzysztof Kozłowski komentuje w następujący sposób w
      Gazecie Wyborczej (11.I.05): „Lista, której publikację proponuje LPR jest
      niepełna. Od lustratorów i dekomunizatorów wymagam konsekwencji: jak wszyscy,
      to wszyscy. Jeżeli haniebne jest bycie tajnym współpracownikiem i
      funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, to pytam: W czyich rękach była SB?
      Proszę o podanie listy ludzi, którzy sterowali SB na szczeblu Komitetu
      Centralnego i Biura Politycznego PZPR, i ludzi, którzy im pomagali. Na tej
      liście widziałbym Macieja Giertycha, eurodeputowanego LPR i kandydata Ligi na
      prezydenta, który był w latach 80. członkiem Rady Konsultacyjnej przy gen.
      Jaruzelskim. Jeżeli ścigamy i piętnujemy funkcjonariuszy, ścigajmy też tych,
      którzy nimi kierowali. Szkodliwość działań tajnego współpracownika nie da się
      porównać ze szkodliwością osób, które wydawały mu polecenia.”

      Oto klasyczne wywracanie kota do góry ogonem. Krzysztof
      Kozłowski, były wiceminister spraw wewnętrznych, gdy ministrem był gen. Czesław
      Kiszczak, stawia mi zarzut, że współpracowałem ze służbą bezpieczeństwa i
      kierowałem jej funkcjonariuszami i tajnymi współpracownikami. Oczywiście tę
      wypowiedź Kozłowskiego zaskarżyłem do sądu jako naruszającą moje dobra osobiste.



    • Gość: pol. Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 20:55
      Sąd nakazał Kozłowskiemu publiczne przeprosiny prof. Giertycha za pomówienia
      jakich dopuścił się na łamach „Gazety Wyborczej”. Przeprosiny mają być
      umieszczone na 1 stronie „Rzeczpospolitej” oraz „Gazety Wyborczej”.

      Przypomnijmy, że Kozłowski kłamliwie zarzucał prof. Giertychowi powiązania z SB
      oraz bliskie kontakty z gen. Jaruzelskim. Ten ostatni zarzut został
      sformułowany na podstawie faktu, iż prof. Giertych był członkiem Rady
      Konsultacyjnej. Ta pokrętna insynuacja jest zbudowana na próbie manipulacji
      opinią publiczną, która nie do końca pamięta czym była Rada Konsultacyjna i
      jakie były jej uprawnienia. Próbuje się bowiem wmawiać, że to Rada bliżej
      współpracowała z Jaruzelskim niż środowiska KOR- owskie, które zawarły z
      komunistami porozumienie przy Okrągłym Stole.

      Dlatego też spróbujmy pokrótce wyjaśnić czym była Rada Konsultacyjna. Rada
      składała się z 56 osób. Część stanowili w niej ludzie opozycji, resztę
      natomiast PRL- owscy ministrowie i sekretarze. W skład Rady oprócz prof.
      Giertycha wchodzili także prof. Krzysztof Skubiszewski, mec. Władysław Siła-
      Nowicki, prof. Gerard Labuda, prof. Aleksander Gieysztor i inni. Przez cały
      okres działalności Rada odbyła 12 posiedzeń, w czasie których strona opozycyjna
      zgłaszała władzy swoje pretensje, zarzuty i sugestie na temat tego co trzeba w
      Polsce zmienić. Tymczasem środowiska KOR- owskie, w tym Kozłowski próbują
      stworzyć z Rady ciało współpracujące i wspierające reżim komunistyczny.
      Wysuwają również fałszywe zarzuty o jej powiązania ze służbami specjalnymi,
      często łączą ją również z tematem „teczek”.

      Tymczasem Radę można nazwać ograniczoną ofertą wysuwaną przez władze do
      opozycji poprzez którą można było wyrażać wolny nieocenzurowany głos w ważnych
      dla Polski sprawach. Warto również podkreślić, iż władze kościelne w tym Prymas
      Józef Glemp zachęcały do udziału w pracach Rady i dialogu z władzą.

      Sam prof. Giertych wyrok sądu określił jako nie do końca satysfakcjonujący.
      Zasądzono bowiem, że Maciej Giertych ma spłacić część kosztów sądowych, co z
      uwagi na fakt, iż to on został pokrzywdzony jest co najmniej niezrozumiałe.
      Giertych wyraził jednak zadowolenie z faktu, iż Kozłowski będzie musiał go
      bezwzględnie przeprosić.

      • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 07.08.05, 22:31
        Gość portalu: pol. napisał(a):


        Tylko ze to bylo zupelnie inna sprawa.
        Ja pisze o probie nawiazania wspolpracy miedzy Giertychem a Urzedem
        Bezpieczenistwa.
        UB zaproponowalo Giertychowi wspolprace w zorganizowaniu prowokacji wobec KOR i
        Michnika. Giertych odmowil UBekom udzialu w tej prowokacji, ale nie ostrzegl
        opozyzji i Michnika ze UB na nich sie szykuje.

        Swoja droga UB musiala bardzo ufac Giertychowi ze ich nie wsypie, skoro puscila
        go wolno.
        • Gość: Przechodzien Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: 195.136.7.* 08.08.05, 10:50
          Czesc dr.kidler

          Zaluje ze nie ustosunkowales sie do mojego szczerego wpisu, dlugo jeszcze
          wczoraj wieczorem myslalem ze tak trafnie swej zyciowej prawdy nie ujalem.
          Oczywiscie "cos" tam robile ale o tym SB zdawalo sie nie miec pojecia, lub
          istotnie nie mieli? Boje sie naet dzis zapytac bo w slowa p.Szczepkowskiej
          w pelnej komunistow telewizji o "koncu komunizmu" nie uwierzylem.
          Taki juz naiwny jestem. Dopiero w polowie lat dziewiecdziesiatych "parasol"
          polskich esesmanow zaczal powoli znikac a "bohaterski gieneral" Kiszczak
          zniknal nam z telewizorow wyparty przez kablowki i tv satelitarna.
          Czasami jeszcze straszy nadal.
          Piszesz o rodzie Giertychow - polskich narodowcach - typowanym nawet przez
          Hitlera do rozmow gdyby Polski z jakichs powodow nie udalo sie podbic.
          Nie zapominaj maksymy o jabloni i jablku. Nikomu zle nie zycze ale na tych
          ludzi glosu nie oddalbym nawet po torturach. Obawiam sie ze nie tylko ja.
          Przeczytalem rano pokrzepiajaca informacje ze jednak warto bylo. Znowu
          wiekszosc Polakow popiera Sierpien`80. Kto nie popiera to swietnie wiemy.
          Mialem dosc blisko od domu zawsze pelen towaru sklep "Konsumy". Obok byl
          "Samoobslugowy a w nim ocet i zapalki.

          PS Grupa ludzi dowodzi sama kto ma racje w pewnym sporze. Powstrzymaj sie
          prosze od komentowania. Mi tez moga bledy poprawiac. Czytelnik oceni.

          Pozdrawiam
        • Gość: Geremek Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 12:30
          > Swoja droga UB musiala bardzo ufac Giertychowi ze ich nie wsypie, skoro
          puscila
          >
          > go wolno.
          Świetnie kombinujesz, ub musiało też bardzo ufać Michnikowi, skoro się z nim
          dogadali i podzielili Polską.
          • dr.kidler Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. 08.08.05, 22:03
            Gość portalu: Geremek napisał(a):

            > > Swoja droga UB musiala bardzo ufac Giertychowi ze ich nie wsypie, skoro
            > puscila
            > >
            > > go wolno.
            > Świetnie kombinujesz, ub musiało też bardzo ufać Michnikowi, skoro się z nim
            > dogadali i podzielili Polską.

            No, popatrz, popatarz, podzielili sie!!!
            Ty, jak znam zycie, oczywiscie wybrales sobie zycie w czesci UB-eckiej.
            ( Lepiej nie przyznawaj sie do tago osbnikowi pod tytulem falanga1, bo o
            takich on mowi "ubeckie swinie". )
    • Gość: Przechodzien Zal az tak pieknego tematu.. IP: 195.136.7.* 08.08.05, 20:22
      Dr.kidler, "wyjdz poza ramy", prosze. Popatrz jaki piekny temat zainicjowales.
      Jesli nie znasz poczytaj o: R.Dmowskim, o polskich narodowcach, sporo czasu
      bliskim bardzo hitleryzmowi, potem (Piasecki) flirtujacych z komunizmem oraz
      naszym najwiekszym wyborze - co wazniejsze - pelny brzuch czy sukces rozumu?
      Poczytaj pamietniki "onych", ich piekne acz falszywe slowka o "przymusie"
      podczas gdy czlowiek rodzi sie i umiera wolnym. ASam sobie wymysla "przymusy".
      Dla swojej wygody.
      Nie przypadkiem wspominam swa opozycyjnosc. Jasno widzialem cale ryzyko jakie
      sie z tym wiaze. Wierzylem ze bede w obozie zwycieskim ale nie wiazalem tego
      z ZADNA osobista korzyscia. Moze z usmiechem, z podaniem reki, z uznaniem
      przez pokonanego moim uporem przeciwnika. Sam czesto katowany przez znanych
      mi swietnie z nazwisk i adresow milicjantow nigdy nie myslalem o ich biciu
      w odwecie. A przeciez nie byloby to awykonalne. Tylko po co bic np. mlotek?
      To byli tylko ludzie-narzedzia. Poczytaj sobie jak Chinczycy nadal szkola
      swa armie. Podobnie uczyla legionowska "akademia".
      Caly czas eksponuje tu, juz w oderwaniu od problemu Romusia G. problem: kat
      kontra ofiara, ktory tak pieknie niechcacy postawiles.
      W innym miejscu krytykowales moje wypomnienie Rywinowi mlodosci.
      Czy uwierzysz ze ten uciekinier z Rosji (ZSRR) wierzyl w "idealy komunizmu"?
      Zapisal sie tam jedynie z powodu dla ktorego ja bym sie nigdy nie zapisal.
      Dla ktorego nigdy sie nie zapisalem. To okresla roznice, ta waska granice
      miedzy narodowcem a patriota.
      To jest naprawde bardzo waska cienka biala linia.

      Pozdrawiam
      • dr.kidler Re: Zal az tak pieknego tematu.. 08.08.05, 22:19
        Gość portalu: Przechodzien napisał(a):

        > Dr.kidler, "wyjdz poza ramy", prosze. Popatrz jaki piekny temat zainicjowales.
        (..)
        Przyznam Ci sie ze na to forum wyszedl jedynie przez pomylke, ale ciesze sie ze
        Cie zainteresowal.
        Mnie akurat nie chodzi czy kto narodowiec czy nienarodowiec
        Moja intecja bylo wyjasnienie w ktorym momencie i co decyduje ze jedno
        zchowanie jest wspolpraca, a inne nia nie jest.
        Sprawa moim zdaniem dosc wazna, przed spodziewanym otwarciem archiwow IPN-u.

        Pozdrawiam.

        Pozdrawiam!
        • doctorkidlerbuldog2 Re: Zal az tak pieknego tematu.. 09.08.05, 14:01

          > Mnie akurat nie chodzi czy kto narodowiec czy nienarodowiec

          Akurat?!?!

          > Moja intecja bylo wyjasnienie w ktorym momencie i co decyduje ze jedno
          > zchowanie jest wspolpraca, a inne nia nie jest.
          > Sprawa moim zdaniem dosc wazna, przed spodziewanym otwarciem archiwow IPN

          No to ja Ci to wytłumaczę, choć pewnie i tak nie zrozumiesz. Współpracą jest
          jak ktoś, tak jak nie przymierzając Ty, donosił na kogoś do SB z takich czy
          innych pobudek. A nie współpracą jest to jak ktoś, tak jak nie przymierzając
          Maciej Giertych mówił SB walcie się na ryj. Zaś pana Michnika czy Kuronia pan
          Maciej Giertych uważał za takich samych wrogów politycznych jak tych Sbków,
          więc dlaczego miał jednych ostrzegać przed drugimi?? Jak by Kuroń planował
          akcję na Sbeków, to powinien również ostrzec Sbeków?? Pewnie według twojej
          chorej teorii tak.
          • dr.kidler Re: Zal az tak pieknego tematu.. 09.08.05, 17:35
            doctorkidlerbuldog2 napisała:

            >
            > > Mnie akurat nie chodzi czy kto narodowiec czy nienarodowiec
            >
            > Akurat?!?!
            >
            > > Moja intecja bylo wyjasnienie w ktorym momencie i co decyduje ze jedno
            > > zchowanie jest wspolpraca, a inne nia nie jest.
            > > Sprawa moim zdaniem dosc wazna, przed spodziewanym otwarciem archiwow IPN
            >
            > No to ja Ci to wytłumaczę,

            Nie musisz "...buldok2", i tak tych twoich
            gupot nie mam zamiau czytac.
            Bo widzisz ja nie jestem taki glupi wal jak ty,
            co to w kazdym poscie twierdzi ze mnie olewa,
            bojkotuje i co tam jeszcze, i ze nie bedzie ze mna
            gadal.
            Ja po prostu nie bede ciebie czytal :-)




            • Gość: Geremek Re: Zal az tak pieknego tematu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:05
              > Nie musisz "...buldok2", i tak tych twoich
              > gupot nie mam zamiau czytac.
              > Bo widzisz ja nie jestem taki glupi wal jak ty,
              > co to w kazdym poscie twierdzi ze mnie olewa,
              > bojkotuje i co tam jeszcze, i ze nie bedzie ze mna
              > gadal.
              > Ja po prostu nie bede ciebie czytal :-)

              Właśnie widać jaki z ciebie nieglupi wal.
              • dr.kidler Re: Zal az tak pieknego tematu.. 09.08.05, 22:02
                Gość portalu: Geremek napisał(a):

                > > Nie musisz "...buldok2", i tak tych twoich
                > > gupot nie mam zamiau czytac.
                > > Bo widzisz ja nie jestem taki glupi wal jak ty,
                > > co to w kazdym poscie twierdzi ze mnie olewa,
                > > bojkotuje i co tam jeszcze, i ze nie bedzie ze mna
                > > gadal.
                > > Ja po prostu nie bede ciebie czytal :-)
                >
                > Właśnie widać jaki z ciebie nieglupi wal.

                Moim zdaniem masz zwidy Geremek, powiniens sie udac do "doctora".
                Ale to juz twoja decyzja, nie musisz sie spiszyc jak Ci z tym dobrze.

                P.S.
                Czy bywales tez kiedys Napoleonem, albo Cezarem?
                • Gość: Geremek Re: Zal az tak pieknego tematu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 10:38
                  > Moim zdaniem masz zwidy Geremek, powiniens sie udac do "doctora".
                  > Ale to juz twoja decyzja, nie musisz sie spiszyc jak Ci z tym dobrze.
                  >
                  > P.S.
                  > Czy bywales tez kiedys Napoleonem, albo Cezarem?

                  Twoje riposty są coraz mądrzejsze. Uważaj bo Ci jeszcze Nobla dadzą.
                  • dr.kidler Re: Zal az tak pieknego tematu.. 10.08.05, 10:43
                    Gość portalu: Geremek napisał(a):

                    > > Moim zdaniem masz zwidy Geremek, powiniens sie udac do "doctora".
                    > > Ale to juz twoja decyzja, nie musisz sie spiszyc jak Ci z tym dobrze.
                    > >
                    > > P.S.
                    > > Czy bywales tez kiedys Napoleonem, albo Cezarem?
                    >
                    > Twoje riposty są coraz mądrzejsze. Uważaj bo Ci jeszcze Nobla dadzą.

                    Wole nie.
                    Znowu jak w przypadku Milosza podniosa sie glosy ze sa lepsi ( falanga1 ) i
                    ze dostalem niezasluzenie. ( wolalbym kase, ale bez Nobla ).
                    • Gość: Geremek Re: Zal az tak pieknego tematu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 17:42
                      > Znowu jak w przypadku Milosza podniosa sie glosy ze sa lepsi ( falanga1 ) i
                      > ze dostalem niezasluzenie. ( wolalbym kase, ale bez Nobla ).

                      Przez tego falange1, to ty chyba po nocach nie sypiasz?? Musiał ci zaleźć za
                      skórę. Budzisz się w nocy i krzyczysz, falanga przez ciebie mnie z roboty
                      wyleją. A i rabe może talmudem przez łeb przywalić.



                      • dr.kidler Re: Zal az tak pieknego tematu.. 10.08.05, 18:19
                        Gość portalu: Geremek napisał(a):

                        > > Znowu jak w przypadku Milosza podniosa sie glosy ze sa lepsi ( falanga1 )
                        > i
                        > > ze dostalem niezasluzenie. ( wolalbym kase, ale bez Nobla ).
                        >
                        > Przez tego falange1, to ty chyba po nocach nie sypiasz?? Musiał ci zaleźć za
                        > skórę. Budzisz się w nocy i krzyczysz, falanga przez ciebie mnie z roboty
                        > wyleją. A i rabe może talmudem przez łeb przywalić.

                        Po Cesarze, Napoleonie i Geremku juz moze czas na zmiane nicka.
                        Teraz proponuje Ci przyjac nazwe Lepper - polityk rownie wileki ( duchem ) jak
                        pprzedni, a do tego macie jedna wspolna ceche.
                        - Lepper pie.. dokladnie tak samo jak Ty.
                        Powinienes byc zadowolony.
                        • falanga1 Re: Zal az tak pieknego tematu.. 10.08.05, 18:53

                          Geremek daj spokój, z doświadczenia Ci powiem, gówna nie należy ruszać, bo nie
                          dość, że się człowiek ubrudzi to jeszcze smród się ciągnie. Pozdrawiam.
                          • dr.kidler Ej "buldok" - Geremek jest post wyzej.! 10.08.05, 20:46

                            Kretyno-idito zreszta.
                            • Gość: Geremek Re: Ej "buldok" - Geremek jest post wyzej.! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:17
                              Ej kretyno idioto kidlero, to nie żaden buldok tylko falanga. Że nie rozumiesz
                              co czytasz to my wszyscy wiemy, ale, że do tego stopnia. Rabe nie będzie
                              zadowolony z twojego kretynizmu. Jeszcze zrobi z ciebie goja, pejsiki obetnie,
                              koszernej nie naleje i jeszcze prosioczka poda na obiadek. I co wtedy, tylko
                              koledzy z SB ci pozostaną.
                              • dr.kidler Re: Ej "buldok" - Geremek jest post wyzej.! 10.08.05, 21:24
                                Gość portalu: Geremek napisał(a):

                                > Ej kretyno idioto kidlero,

                                Geremek - gdzie sie podzialy te twoje dyplomaryczne maniery.?
                                Cos mi sie wydaje ze ty jestes Ania Sobecka, a nie zadem Geremek.!
            • doctorkidlerbuldog2 Re: Zal az tak pieknego tematu.. 10.08.05, 10:18

              > Nie musisz "...buldok2", i tak tych twoich
              > gupot nie mam zamiau czytac.
              > Bo widzisz ja nie jestem taki glupi wal jak ty,
              > co to w kazdym poscie twierdzi ze mnie olewa,
              > bojkotuje i co tam jeszcze, i ze nie bedzie ze mna
              > gadal.
              > Ja po prostu nie bede ciebie czytal :-)

              Bła, cha, cha, cha. Się kurde ubawiłem.
              >
              >
              >
              >
    • Gość: Balcerowicz Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 15:01
      O to chodzi, o to chodzi
    • Gość: PospoliteRuszenie Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 19:18
      List agenta

      Szanowny Panie Redaktorze. Przesyłam tę informację między innymi do redakcji
      Pańskiego pisma, ponieważ odznacza się one uczciwością i bezkompromisowością.
      Wasi autorzy piszą bez kompleksów o sprawach dotyczących żywotnie polskiego
      społeczeństwa, przejawiają . przenikliwość polityczną, trzeźwość sądów oraz
      patriotyzm charakteryzujący statutowe założenia stowarzyszenia powołanego dla
      ochrony tradycji narodowej polskiej. Ufam, że właściwie wykorzystacie to, o
      czym Wam niniejszym donoszę. Opatruję list moim prawdziwym nazwiskiem i
      adresem. Jest to ryzyko konieczne, bo inaczej mógłby Pan potraktować mój list
      jako żart, a sprawa jest poważna. Wierzę, że nie ujawnicie moich danych. Jeżeli
      uzna Pan za stosowne sprawdzić rzetelność mojej inicjatywy w bezpośredniej
      rozmowie, to zgadzam się na spotkanie.

      Tak, przez całe moje dorosłe życie byłem agentem PRL-owskiej bezpieki. Możecie
      mną pogardzać, jeżeli chcecie, nie dbam o to. Donosiłem na moich kolegów ze
      szkoły, ze studiów i z pracy. Niewłaściwe zachowania nie powinny uchodzić
      ludziom bezkarnie. Pisałem sprawozdania z wycieczek zagranicznych, opisując w
      nich szczegółowo zachowanie moich współtowarzyszy, które zresztą często urągało
      dobremu imieniu naszego kraju. Nie otrzymywałem stałego wynagrodzenia za moją
      pracę, ale faktem jest, że współpraca z SB ułatwiała mi rozwiązywanie wielu
      niedogodności życia codziennego - od łatwiejszego uzyskiwania talonów na auto
      do uprzywilejowania w leczeniu, studiów dla moich dzieci, czy wcześniejszego
      otrzymania wygodnego mieszkania kwaterunkowego. Czułem z tego powodu pewien
      niesmak. Oczywiście. W czasie poprzedzającym powstanie Solidarności chciałem
      nawet zrezygnować, ale akurat ciężko zachorował mój synek i musiałem wybierać
      pomiędzy dalszą współpracę a śmiercią mego dziecka, dla którego niezbędne było
      lekarstwo nieosiągalne normalnymi sposobami. Odnowiłem kontakty z własnej
      inicjatywy i przeszedłem na etat pracownika. Ale jednocześnie byłem jednym z
      organizatorów NZZS Solidarność w moim rodzimym zakładzie i starałem się, jak
      mogłem, przekonywać prowadzących mnie oficerów SB o naszych racjach. W stanie
      wojennym odbyłem przeszkolenie w specjalnym ośrodku pracowników służb
      bezpieczeństwa i moje spostrzeżenia z tego okresu przekonały mnie, że wśród
      zgromadzonej tam kadry panowało, prywatnie wyrażane, przekonanie o bliskim
      końcu uzależnienia Polski od ZSRR Kiedy powstała Polska demokratyczna,
      przeszedłem na emeryturę, ale agentem pozostaje się do końca życia, bo niektóre
      ogniwa siatki nigdy nie zostają rozwiązane, pozostaje obowiązek zachowania
      tajemnicy służbowej oraz wykonywania zachowawczych działań wynikających z
      poprzednio zaciągniętych zobowiązań. Wie o tym każdy, kto dostąpił
      przeciętnego stopnia wtajemniczenia w pragmatykę służbową bezpieki
      jakiegokolwiek kraju. Zachowam na zawsze te sekrety mojej pracy, których
      ujawnienie groziłoby mi ruiną całego życia. Ale nie jestem zobowiązany do
      zachowania milczenia w sprawach, w które nie byłem bezpośrednio zaangażowany,
      zwłaszcza, jeżeli zagrażają one interesowi mego kraju. Jeżeli stanowią dlań
      niebezpieczeństwo, które właściwie powinien dostrzec każdy zdrowo myślący
      obywatel, a które dla większości byłych agentów w Polsce jest oczywiste. Jest
      to zresztą swoisty dylemat, który obecnie przeżywają. Korzystniej jest milczeć,
      ale to polityka krótkowzroczna, więc chociaż być może będę pierwszy, wkrótce
      dołączy do mnie chór innych głosów potwierdzających moje informacje. Nie zawsze
      koszula jest rzeczywiście bliższa ciału, jak miał okazję przekonać się Herkules
      za sprawą Dejaniry

      Zamierzam obnażyć kulisy prowokacji, która na wiele lat zadecyduje o kształcie
      polskiego państwa. Jak wszystko, co dobrze pomyślane, założenia tej operacji są
      banalnie proste, a tych którzy pociągają za sznurki, mimo oczywistości, z braku
      dowodów, nie będzie można oskarżyć o reżyserię. Działania podstawowe są
      bowiem przeprowadzane wedle klasycznych założeń skutecznego działania służb
      specjalnych zgodnych z zaleceniami Talmudu - rękoma osób trzecich
      • Gość: Geremek Widziałeś Kidler. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:11
        Widziałeś kidler, ten się ujawnił, a ty zakapiorze dalej robisz krecią robotę.
        Też zgodnie z zaleceniami Talmudu.
        • dr.kidler Re: Widziałeś Kidler. 10.08.05, 21:23
          Gość portalu: Geremek napisał(a):

          > Widziałeś kidler, ten się ujawnił,

          Zawsze, zawsze twierdzilem ze Falanga1 to kapus, no i potwierdzilo sie -
          ruszylo go sumienie i wyspowiadal sie chlopak
          Tylko co z tego.
          On nie moze zyc bez forum TOK-FM wiec znow sie pojawi.
          Teraz sie nazwie Falanag2, albo alicja_pracuje_na_placu_pigal (pisownia
          oryginalna) i bida bedzie myslal ze go nikt nie rozpozna.
          Proponuje udawac ze tak faktycznie jest, be sie jeszcze powiesi, albo nie daj
          boze pojdzie do Michnika zeby go zatrudnil przy czyszceniu toalet na Czerskiej.


          • Gość: doctor Re: Widziałeś Kidler. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 22:50
            kilder,napij się waleriany przed snem,załóż beret moherowy na główke żeby ta
            resztka mózgu nie wyparowała
            • dr.kidler Co mnie obchodzi twoj mozg zlodzieju 11.08.05, 08:52

              ... niech sobie paruje jak ma co.
              Nie bedziesz przynosil wstydu Polakomi katolikom.
    • Gość: Racja Super Agenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 23:07
      Gdy w 1989 roku komuniści okazali gotowość oddania władzy, mieli już
      przygotowanych partnerów, których kadry przywódcze wywodziły się organizacyjnie
      lub rodzinnie z tego samego, wspólnego pnia. Pseudodemokratyczne wybory
      parlamentarne (w których przyszły skład władz został z góry ustalony tak, aby
      komuniści ich sojusznicy mieli kontrolę nad rozwojem sytuacji) pokazały stan
      zniszczenia społeczeństwa. Przykładem może być wyborcza walka na warszawskim
      Żoliborzu o miejsce w Sejmie, między mec. Władysławem Siłą–Nowickim i Jackiem
      Kuroniem. Pierwszy z nich był bohaterem walk o niepodległość Polski, zasłużonym
      oficerem AK, skazanym w okresie stalinowskim na karę śmierci, wieloletnim
      nieustraszonym obrońcą sądowym. Kuroń zaś był już wówczas „weteranem ruchu
      robotniczego”, dwukrotnym członkiem PZPR, etatowym funkcjonariuszem struktur
      komunistycznych w okresie stalinowskim, w nagrodę wyznaczanym
      jako „publiczność” na pokazowych procesach „wrogów ludu”. Jego wkład w
      niszczenie prawdziwego harcerstwa i próby zainstalowania w to
      miejsce „czerwonego harcerstwa” też mówią same za siebie. Późniejsze represje i
      więzienia przecież tego długiego etapu jego życia nie przekreśliły, tym
      bardziej, że się nigdy od niego do końca się nie odciął. Nałogowy alkoholik z
      komunistyczną przeszłością, na skutek znaczka „Solidarności” wygrał więc walkę
      z bohaterem narodowym. To był bardzo bolesny znak czasu. Stało się jasne, że
      dla ludzi myślących o Polsce w kategoriach narodowych i niepodległościowych
      zostało bardzo mało przestrzeni. I tak było w istocie. Walka o dekomunizację i
      polityczną lustrację została przez nich przegrana, ale nie była to walka
      czysta. Po stronie obrońców komunistycznych despotów i ich agentury stanęła
      prawie cała elita „solidarnościowa”. Adam Michnik uznał generałów Jaruzelskiego
      i Kiszczaka za... ludzi honoru. Z Goebbelsem stanu wojennego Jerzym Urbanem pił
      wódkę na prywatnych biesiadach i omawiał z nim dalsze posunięcia. Środowiska
      solidarnościowe, które w okresie stanu wojennego wzięły na siebie ciężar walki
      z reżimem i były z tego powodu represjonowane z przerażeniem odkryły, że na ich
      oczach ujawniła się zgniła symbioza tych, z którymi tyle lat walczyli oraz
      tych, których w tej walce uważali za swych sojuszników. Obóz postkomunistyczny
      z obozem postsolidarnościowym potrafił się świetnie dogadać, w czym pomocne
      były wspólne czerwone korzenie, związki rodzinne i zakulisowe układy, o których
      ogół nie miał żadnego pojęcia. Ujawniło się to dobitnie w czasie
      osławionej „nocnej zmiany”, czyli obalania rządu Jana Olszewskiego w czerwcu
      1992 roku. Był to jedyny rząd, który usiłował odejść od układów okrągłego stołu
      i zamierzał rozliczyć przeszłość. Wywołało to straszliwą panikę po obu
      stronach, albowiem postkomuniści i postsolidaryści utworzyli wspólny front.
      Później sytuacja toczyła się zgodnie z ustaleniami. Wspólne wystąpienia
      Michnika i Cimoszewicza, usadowienie na prezydenckim fotelu „europejczyka”
      Kwaśniewskiego, który przedtem przygotował nam „europejską” konstytucję,
      entuzjastyczne i ostentacyjne popieranie Millera (publiczne pocałunki z
      Michnikiem) świadczyły o narastającej przyjaźni obu obozów.

    • Gość: racja koledzy agentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 23:09
      Konsekwencja tego to fakt, że dziś większość społeczeństwa nie chce brać
      udziału w życiu publicznym. Opozycjoniści, którzy poświęcali swe siły i zdrowie
      na walkę o nową Polskę, zostali całkowicie odsunięci i zmarginalizowani.
      Większość z nich wegetuje, walcząc o codzienny byt. Nie dla nich miejsca w
      radach nadzorczych i zarządach, nie dla nich prezesury banków i agencji, nie
      dla nich dostęp do mediów i wielkiej polityki. Zostali skutecznie zablokowani.
      Potrzebni są tylko wtedy, gdy następuje mobilizacja poparcia przed wyborami.
      Wtedy wmawia się im, że są potrzebni (czyli – ich głosy), iż może nie jest
      jeszcze w Polsce dobrze, ale przecież nie jest tak źle i sprawy idą w dobrym
      kierunku. Walka polityczna między oboma obozami jest w gruncie rzeczy
      pozorowana, a między poszczególnymi ich segmentami całkowicie rozmywa się
      granica, kto jest kim. Weźmy przykład dawnej Unii Wolności, vel Unii
      Demokratycznej, vel demokraci.pl, która bez skrupułów przyjmuje w swe szeregi
      skompromitowanych członków SLD, którzy do niedawna wiernie służyli Millerowi, w
      tym członków jego rządu. Platforma Obywatelska wyrosła z tego samego pnia: z UD-
      UW. Dziś PO jest za powszechną lustracją, ale gdzie byli ico robili Jan Maria
      Rokita, Donald Tusk czy Bronisław Komorowski w czerwcu 1992 roku, gdy można to
      było załatwić bardziej skutecznie i bezboleśnie? Wydaje się, że opisany wyżej
      podział staje się w Polsce przeżytkiem.

      Wyrasta nowe pokolenie wyborców, dla których te kryteria (postkomuniści i
      postsolidaryści) niewiele już znaczą. Z drugiej strony, przez minione
      kilkanaście lat w miarę skutecznie wmówiono społeczeństwu, że komunizm w
      zasadzie w Polsce nie istniał, w związku z tym próba jego rozliczania jest
      dążeniem wyłącznie „zoologicznych antykomunistów”. NSZZ „Solidarność”
      skompromitował się udziałem w kilku rządach, co chluby mu nie przyniosło.
      Wyborcy są zagubieni, zniechęceni i czują, że traktuje się ich instrumentalnie.
      Kolejna próba sił może okazać się grą pozorowaną a waśnie i kłótnie (nawet
      publiczne) na ogół kończą się, gdy w grę wchodzą wspólne interesy.

      ** ** **

      Polska jest dla nich miejscem, gdzie przede wszystkim robi się interesy,
      legalne i nielegalne, uczciwe i nieuczciwe. Takie kryteria, jak honor, duma,
      patriotyzm, przywiązanie do tradycji – są stale ośmieszane i deprecjonowane.
      Ludziom wmawia się, że będzie im lepiej, jak wyjadą do pracy (do sprzątania, na
      budowy, w rolnictwie) do rozwiniętych krajów UE, bo tam nas przyjmą...
      Potrzebna jest zmiana takiego sposobu myślenia o Polsce. To nasze wspólne
      dziedzictwo, które powinniśmy chronić i rozwijać. To geszefciarze mogą stąd
      wyjechać, jeśli jest im tu tak źle w otoczeniu „polskiego ciemnogrodu”. Bycie
      Polakiem i duma z przynależności do własnego narodu nie jest brakiem
      nowoczesności. Obywatele USA na każdym kroku manifestują swój patriotyzm i są
      dumni, że są Amerykanami, choć nie wiąże ich silna wieź etniczna. Nas powinno
      stać na więcej – na odzyskanie własnego państwa, które zostało zawłaszczone na
      skutek nieuczciwych, zakulisowych układów i gier. Ta próba sił powinna być
      wykorzystana do podjęcia takiego wyzwania. Albo oddamy Polskę w pacht na
      następne lata w ręce manipulatorów i cynicznych geszefciarzy, albo też
      zaczniemy być coraz bardziej sobą. Sobą i u siebie.



    • Gość: prosty Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 23:47
      Kolejny "heros" szpiclem SB?



      Gazeta Wyborcza broni kolejnego herosa żydo-lewicy oskarżonego o współpracę z
      SB. Henryk Szlajfer to obok Adama Michnika (właśc. A. Szechter) główna ikona
      marca ’68. Wg informacji Wiadomości TVP jako TW Albin współpracował on z Służbą
      Bezpieczeństwa w latach ’70 donosząc na środowiska KORowskie i KIKowskie.



      GW do obrony kolejnego ze swoich zdemaskowanych bohaterów sięga po sprawdzony
      schemat – dokumentom mają zaprzeczyć 2 dyżurni historycy, których cała
      działalność w ostatnim czasie sprowadza się do wydawania świadectw moralności
      byłym TW (na zasadzie "są dokumenty ale nam możecie wierzyć, że to nieprawda") –
      profesorowie Friszke i Eisler.



      Sam Szlajfer stwierdza z rozżaleniem: "Moja odpowiedź na pytanie o współpracę z
      PRL-owskimi służbami zawsze brzmiała: "nie". Odpowiedzi tej nigdy nie
      zakwestionowano". Cóż, kiedyś twierdzono, że Ziemia jest płaska i nikt tego nie
      kwestionował – do czasu.


      Ilu jeszcze "bohaterów" poznamy takimi, jakimi byli naprawdę? Kiedy zostanie
      zdjęty zakaz publikacji teczki TW Bolek? Co w czasie internowania tak zajadle
      pisywał "Naczelny" (o czym mówią współwięźniowie, którym nie wolno było
      posiadać papieru)?


      Wygląda na to, że odpowiedzi poznamy szybciej niż się można było spodziewać.





      • Gość: prawy Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 23:49
        Danuta Hubner - z UBeckiej rodziny do Brukseli
        Warto wiedzieć kto reprezentuje nasz kraj w Komisji Europejskiej:


        Danuta Hubner (z domu Młynarska, wieloletni członek PZPR):





        Ojciec, Ryszard Młynarski – od lipca 1945 oficer śledczy UB w Nisku,
        lipec

        1946 - sierpień 1947 p.o. szefa UB w Nisku, następnie przeniesiony do

        Jarosławia, maj ’48 - odchodzi z UB ze względów ambicjonalnych

        Dziadek, Józef Młynarski – od października ’44 do śmierci (marzec ’46)
        szef

        sekcji śledczej UB w Nisku


        Krótka notka ze strony IPN:

        Danuta Hubner, nie skomentowała jak dotąd pojawienia się portretów jej ojca i
        dziadka pośród zdjęć funkcjonariuszy UB na wystawie "Aparat represji na
        Rzeszowszczyźnie". W wywiadach udzielanych wcześniej wspomina za to bohaterskie
        czyny ojca. W wywiadzie udzielonym dla "Wysokich Obcasów" wspomina bohaterską
        przeszłość ojca w AK


        Warto pamiętać o tych faktach gdy kolejny raz będziemy się zastanawiać dlaczego
        pani komisarz sprawia wrażenie jakby reprezentowała interesy Brukseli w Polsce
        a nie polskie racje w Brukseli.



        • Gość: prosty Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 23:53
          W Wyborczej po staremu - przeinaczenia i obłuda
          Jak się można było spodziewać Gazeta Wyborcza próbuje odwracać uwagę opinii
          publicznej od meritum afery Belki. Tradycyjnie próbuje sprowadzić dyskusję na
          watki poboczne, jak ognia unika oceny postępowania swych politycznych
          przyjaciół, posługuje się kłamstwem i przeinaczeniem.


          Komentarz Agnieszki Kublikowej ("Jak premier Belka został podwójnym agentem")
          jest klasycznym przykładem agorowej obrony kłamstwem.



          Szef IPN prof. Kieres kolejny raz umożliwił posłom Giertychowi i Macierewiczowi
          dziką i niczym nieskrępowaną lustrację – to pisze redaktorka dziennika, który
          na pierwszej stronie napisał, że agentem był jeden ze znanych księży a potem,
          gdy się okazało, że to jednak nie on, nie przeprosiła lecz zaczęła grzmieć o
          dzikiej lustracji… w innych gazetach. Ta sama gazeta próbowała wmówić Polakom,
          że wszyscy z tzw. Listy Wildsteina to TW SB.



          Nie sposób pojąć kolejnych kroków prof. Kieresa. Wydaje posłom z komisji ds.
          Orlenu teczki, choć doskonale wie, jak ich użyją – Pani Kublik oczywiście jest
          głupia ale nie aż tak by nie wiedzieć, że istnieje coś takiego jak PRAWO - i
          ono nakazuje szefowi IPN zrobienie tego, co redaktorce się tak bardzo nie
          podoba. Przez ostatnie 15 lat funkcjonariusze GW przyzwyczaili się do sytuacji,
          w której to oni decydują co wolno a czego nie wolno, to red. Michnik (syn
          sowieckiego agenta – Ozajasza Szechtera) wyrokował kto jest winien a komu
          należy winy odpuścić – wara od tego sądom czy wybranym w powszechnych wyborach
          posłom.



          Jeszcze nie raz będziemy świadkami sączenia się jadu z Wyborczej i mediów przy
          niej afiliowanych – pocieszający jest fakt, że najprawdopodobniej jest to objaw
          ich chaotycznej walki o przeżycie. GW sprzedaje się coraz gorzej (ponoć Agorę
          ma ratować poważny inwestor z bliskiego wschodu), polityczna reprezentacja
          postępowców zostanie jesienią całkowicie wymieciona z Sejmu a nowy, niechętny
          jej parlament rzuci tłumowi na pożarcie paru nieźle utuczonych aferzystów
          powiązanych z żydokomuną. Otwarcia teczek już się nie da uniknąć – wyjdą na jaw
          wszystkie nazwiska agentów bezpieki – zapewne będzie wśród nich bardzo wielu
          ludzi GW, sporo "ludzi rozumnych” rozumnych z PD, kilka "autorytetów".



          Rozumiem nerwy Kublikowej i poniekąd jej współczuję.



          • Gość: i znowu prawy Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 23:55
            Co H.Łuczywo wie o UBecji? Dużo, bardzo dużo...
            Gazeta Wyborcza ma szczególny dar delegowania na pierwszą linię frontu
            ideologicznego ludzi, którzy powinni raczej wykorzystywać swoją szansę by
            milczeć. W dzisiejszym wydaniu o "Godzinie triumfu ubeków" pisze Helena
            Łuczywo. Tego co jest w tym komentarzu nawet nie warto przytaczać - tradycyjny
            zestaw gazetowo-wyborczych nonsensów, trochę siania nienawiści i sporo
            hipokryzji.


            Ciekawe za to jest to, kto napisał ten komentarz, który zawiera m.in. takie
            słowa: Jakże licznych potomków dochowali się funkcjonariusze i agenci - twórcy
            ubeckich teczek; jakże dumni mogą być ze swych kontynuatorów Bierut i
            Radkiewicz, Gomułka i Moczar.



            Skoro GW chce skierować dyskusję na tory potomków ubeków to proszę bardzo:


            Adam Michnik - syn Ozajasza Szechtera, zdrajcy, sowieckiego agenta i brat
            Stefana Michnika, mordercy z okresu stalinowskiego (proces ekstradycyjny toczy
            się od lat)



            Ernest Skalski - syn Jerzego Winklera, szefa personalnego krakowskiej KW MO w
            czasach stalinowskich, przed wojną sowieckiego agenta i Zofii Niemen,
            kierowniczki wydziału śledczego KW MO w Krakowie



            Konstanty Gebert - syn Bolesława Geberta, sowieckiego agenta



            Edward Krzemień - syn Maksymiliana Wolfa, sowieckiego agenta, szefa Gabinetu
            Wojskowego przy prezydencie Bierucie



            No i sama autorka pełnego antyubeckiej pasji komentarza:


            Helena Łuczywo - córka Ferdynanda Chabera, sowieckiego agenta, funkcjonariusza
            Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego


            Niektórzy powiedzą, że to bez znaczenia, że wyciąganie dzieciom przeszłości ich
            ojców jest "niemerytoryczne", itd. Ale czy jest przypadkiem, że w pewnym ściśle
            zdefiniowanym środowisku aż roi się od potomków katów Narodu? Ja jestem zbyt
            dużym chłopcem by wierzyć w takie przypadki.



            GW ma ubecką obsesję – żadne inne medium nie poświęca tematowi "teczek" tyle
            uwagi co ów organ dzieci byłych aparatczyków i funkcjonariuszy. GW lubuje się w
            opluwania wszystkich, którzy pragną raz na zawsze zerwać z dziedzictwem
            Radkiewiczów, Michników oraz Chaberów i tym dowodzi, że nie przypadkiem wszyscy
            ci ludzie spotkali się w jednej redakcji.



            Pamiętajmy o tym czytając kolejne umoralniające teksty Chaberówny, Wolfowicza
            czy Michnika juniora.








            Tatuś-ubek byłby dumny z małej Helenki


    • Gość: M.K. Re: Agent vs Poszkodowany - kryteria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 15:38


      są w Polsce takie instytucje,

      które dowodzą wszystkim wokół

      że uprawiajac prostytucję

      można bez trudu wejść na cokół.



      siatka agentów od Kiszczaka

      (ludzie już wiedzą – ten... i ten...)

      krzewi dzis prawdę (sprawna taka!)

      pod własną nazwą „TVN”.



      to „V” to tak dla niepoznaki

      by zdeformować „TW” skrót,

      aby medialne ex-kiszczaki

      mogły zasłonić własny smród.

      i tak - od dawna, długie latka,

      „prawdę” donosi „TW siatka”.



      siatka niczego się nie boi

      - w rządowej mafii sami swoi,

      a jeśli ktoś naruszy ciszę

      - to „GW” o nim źle napisze...



      bo Adaś, w owcy białej skórce,

      w Polsce jest też za prawdy TW-órcę,

      a wszystko inne to ma w nosie

      - bo zdołał wykraść swoje dossier

      (ostatnio martwić się zaczyna,

      bo wcąż są kopie u Putina)...



      * * *

      więc g. wyborcze Polską płynie,

      lasujac mózgi tępym masom.

      „Network TW”, co z prawdy słynie,

      pomaga mieszać g. adasiom.



      i tak im idzie równo z górki

      (albo odwrotnie - gra półsłówek)

      i stąd wyborcze są powtórki

      - wciąż złodziej rządzi lub połgłówek...



      a Polak śpi... i śpi... i śpi...

      i liberalizm mu się śni...

      i wcale nie wie, śpiąc głęboko,

      że g. mu sączą w ucho, w oko...






Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka