Dodaj do ulubionych

Donos na Teatr Suka Off

24.11.05, 18:44
"Jeśli porno jest dostarczeniem satysfakcji seksualnej, przedstawienie "Flesh
Forms" w najmniejszym stopniu nie wpisuje się w tę definicję." Czyli
harcoreporno-S&M-zoofilia-pedofila tez nie jest pornografia, bo podniecic moze
co najwyzej kilkudziesieciu/kilkuset zboczencow na cala Polske.

Oczywiscie nie mam nic przeciwko wolnosci slowa i popieram tutaj teatr a nie
polityka co czytuje Fakt, ale argument pana Pawlowskiego jest slabiutki.
Obserwuj wątek
    • Gość: SUKA OFF Re: Donos na Teatr Suka Off IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 22:25
      Przesyłam wszystkim zainteresowanym treść maila jaki otrzymałem dzień po
      ukazaniu się artykułu w "Fakcie" od organizatora Łódzkich Spotkań Teatralnych.
      O fakcie braku funduszy na nasz spektakl dowiedziałem dopiero z powyższego
      artykułu.

      SUKA OFF
      Piotr Węgrzyński

      ---
      • holyboy_666 Re: co się dziwisz, mamy odnowę moralną 27.11.05, 01:05
        jakoś trzeba uzasadnić te rzymskie cyferki. nie wyszło w polityce, trzeba w
        kulturze...
    • Gość: ważka Re: Donos na Teatr Suka Off IP: *.chello.pl 25.11.05, 00:13
      Ja również się podpisuję. Nie lubie teatru suka off, nie odpowiada mi wizja
      teatru, ale...
      No właśnie. Kilka dni tmu byłam na stronie LDk i w programie spotkań była suka.
      A teraz organizator mówi, że się nie dogadali finansowo. Czternasty festiwal i
      organizator bez uzgodnienia honorarium wpisał teatr w program? Dziwne. A moze
      teatr nagle oznajmił, żeby mu podnieść honorarium. A przepraszam, to Akademia
      Ruchu z wawy, albo Cinema z MIchałowic są chyba droższe. Co? Czemu ich nikt
      nie usunie. To się zaoszczędzi trochę kasy na inne teatry.
    • Gość: md Fakt z tą Suką. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 11:30
      Korzystając z wolności słowa, chciałbym wejść w polemikę, choć wiem, że
      sytuacja taka nie jest możliwa. Nie spodziewam się, żeby w jakikolwiek sposób
      zostały przedstawione mi konkretne argumenty przeciw moim słowom. Inaczej:
      zaskoczyłby mnie fakt, że autorka tekstu, który ukazał się we wtorek 22
      listopada 2005r. w Gazecie Codziennej Fakt (Małgorzata Germak- Błachnio, Te
      potworną ohydę nazwali sztuką, str. 10-11) miałaby możliwość odpowiedzieć mi i
      wyjaśnić kilka wątpliwości i pytań, które nasuwają się w sposób oczywisty. Z
      jednej strony: wiem, że tego typu polemika nie ma prawa ukazać się na łamach
      tej gazety, a z drugiej strony: nie wiem, czy autorka ma jakiekolwiek pojęcie o
      rzeczach, o których pisze.
      Tekst, który został opublikowany przepełniony jest retoryką absolutnej
      wiedzy na temat istoty rzeczy. Mało tego, podział na dobre i na złe zdaje się
      być oczywisty i skończony. Idealny w każdym calu. Nie sposób też dyskutować,
      gdyż jak wiadomo w ostatnim czasie nagość może zostać odebrana, jako atak
      polityczny. Nie pisałbym przecież o sprawach politycznych, jeżeli ów artykuł
      nie dotyczyłby tematu. Z zawodu nie jestem ani politykiem ani filozofem, więc
      moja wypowiedz nie powinna dotyczyć tych kwestii. Jednak zmusza mnie do tego
      sytuacja, gdyż dziedzina, o której chcę pisać – a chodzi mi o sztukę – w tym
      momencie ociera się, żeby nie powiedzieć odziera się, o te właśnie zagadnienia.
      Na pierwszej stronie Faktu (w prawym, górnym rogu – w formie
      zapowiedzi) czytamy: „To ohyda nie sztuka” – taki jest też tytuł samego
      artykułu. Druga kwestia, to sprawa dotycząca dotowania przez władze tego typu
      prezentacji. Ale od początku:
      „W głowie się nie mieści, by te porno sztukę nazwać teatrem!” – tak się
      zaczyna wywód autorki tekstu.
      Już w tym miejscu pojawiają się duże nieścisłości. Po pierwsze akcja CLONE
      FAKTORY nie jest spektaklem teatralnym. Trudno więc odbierać działanie Suki Off
      prezentowane w Warszawie w kategoriach teatralnych. Tym bardziej dziwią mnie
      wypowiedzi pana Adama Hanuszkiewicza, czy pani Emilii Krakowskiej, którzy
      swoimi wypowiedziami pokazują, że nie posiadają wystarczającej wiedzy z
      dziedziny, którą się zajmują. W przypadku pana Hanuszkiewicza sprawa jest
      poważniejsza, gdyż reprezentuje on – co zostało odnotowane w artykule – Teatr
      Narodowy. Nie chodzi tu, tylko i wyłącznie, o sprawy gustu, gdyż ta kwestia nie
      podlega dyskusji, lecz o niewytłumaczalny, wręcz rażący sposób wypowiedzi,
      który uderza bezpośrednio, nie tylko w twórców Suki Off, ale również w
      środowisko performerów i twórców Body Artu. Zastanawiam się: na jakiej
      podstawie - pani Małgorzato – pani wybrała do opiniowania pana Hanuszkiewicza i
      panią Emilię? Żeby rozjaśnić trochę w głowie panu dyrektorowi i odpowiedzieć na
      pytanie pana dyrektora: Czy to ma być jakieś odkrycie? Podam kilka fatów. Otóż:
      akcja Clone Factory Suki Off, nie jest - w kwestii formalnej - niczym
      odkrywczym i nie jest też przedstawieniem teatralnym, więc trudno oceniać je
      metodami teatrologicznym (zaznaczę jednak, że nie jest to nie możliwe – o czym
      można się przekonać po zapoznaniu się z wieloma dostępnymi recenzjami krytyków
      teatralnych na temat dokonań Suki Off – wystarczy zajrzeć na stronę:
      www.sukaoff.com). Korzeni akcji dopatrywać się należy w sztuce performance, a w
      szczególności doświadczeniach zaczerpniętych z Body Artu, więc nie ma mowy tu o
      odkrywaniu czegokolwiek. Przecież już czterdzieści lat temu akcjoniści
      wiedeńscy, którzy w krótkim czasie wykreowali jeden z największych
      międzynarodowych prądów artystycznych posługiwali się ciałem jako
      najpełniejszym i w ich pojęciu najdobitniejszym środkiem artystycznej
      ekspresji. Potem narodził się Body Art w wielu swoich odmianach, w którym
      okaleczanie ciała i doświadczanie bólu podczas akcji artystycznych traktować
      można jako sytuację transgresyjną, polegającą na przekraczaniu psychicznych i
      fizycznych barier. Ciało artysty staje się przedmiotem tej sztuki. W chwili
      obecnej na zachodzie jest wiele klubów, w których na co dzień odbywają się tego
      typu działania. (do najsławniejszych należy brytyjski Ogród Tortur (Torture
      Garden), gdzie Suka Off prezentowała z powodzeniem swoje akcje. Trudno zatem
      obrażać artystów z taką łatwością bez wcześniejszego poznania tematu, czego
      dopuścili się na łamach Faktu rzekomi eksperci. Ich wystąpienia są karygodne i
      żenujące, gdyż opinia wygłoszona jest po obejrzeniu materiału zdjęciowego, a
      nie doświadczeniu bezpośrednim. O wypowiedziach pani Krakowskiej, najchętniej
      bym się nie wypowiadał, gdyż w tym przypadku ktoś w ogóle nie przemyślał, co
      robi. Muszę panią Krakowską zmartwić: prawdziwa sztuka to nie tylko dzielenie
      się dobrocią, wrażliwością oraz doświadczeniami, o czym wie jak nie każde
      dziecko, to każdy uczeń szkoły ponadpodstawowej. Nie jest to też miejsce i
      czas, żeby tłumaczyć autorce artykułu przesłania, gdyż sztuka - a performance,
      czy body art tym bardziej - od zawsze nie jest nastawiona na każdego, czy
      dowolnego odbiorcę i nie musi. Wybierając się na akcję Suki Off potencjalny
      widz wie, na co się wybiera, świadomie kupuje bilet – to jest jego wybór. Czy
      tak to nie działa? (Wpierw informacja, a potem prezentacja.)
      Zastanawiam się, na jakiej podstawie - pani Małgorzato – pani wybrała
      do wypowiadania sądów, które są szkodliwe dla Suki Off pana Hanuszkiewicza i
      panią Emilię? Biorąc pod uwagę, ze nie posiadają Ci państwo odpowiednich
      kompetencji. To, że ktoś jest aktorką lub reżyserem nie oznacza, że jest znawcą
      sztuki w ogóle.
      To nie wszystko. Mamy tu do czynienia jeszcze z jedną nieścisłością.
      Zastanawiam się, według jakich kryteriów ocenia się w Fakcie, co jest
      pornografią, a co pornografią jeszcze nie jest?
      Jak ogólnie wiadomo, Fakt, który w omawianym tu artykule staje na straży
      moralności, w tym samym numerze, na ostatniej stronie publikuje zdjęcie nagiej
      panienki, wraz z jednoznacznym komentarzem: Zrobię Ci przepyszne lody. Po co ci
      kuchnia… jeśli możesz mieć mnie. Zostawiam to bez komentarza. Wróćmy jednak do
      artykułu, czy w tym kontekście, nie chodzi przypadkiem o szukanie taniej
      sensacji – prymitywnego chwytu reklamowego kosztem sztuki? Skoro z jednej
      strony, rzeczą naturalną dla Faktu jest zestawienie nagich piersi (na ostatniej
      stronie) z morderstwem (na pierwszej) a z drugiej strony, ohydą okazuje się akt
      twórczy, który operuje nagością jako formą wyrazu. Trzeba zaznaczyć, iż w
      trakcie akcji CLONE FAKTORY w Klubie M25 nie miał miejsca prawdziwy stosunek
      seksualny.
      Oburzające jest również to, że Fakt nie stara się przedstawić całości problemu.
      Czy to, czego dopuszczają się dziennikarze Faktu, nie jest manipulacją, błędną
      interpretacją faktów? To świadczy o kompetencji - lub o wyrachowaniu dziennika
      w celu uzyskania jak najlepszej poczytności. Z tego co wiem, nie wszyscy z
      uczestniczącej w warszawskiej prezentacji publiczności, mogą się zgodzić z
      autorką, więc nie tylko tak (obrzydliwy, wulgarny, szokujący) można określić
      spektakl, który wystawiono w stolicy.
      Przejdźmy jednak do ważniejszej sprawy:
      I znów pytanie: Czy przypadkiem Suka Off nie stała się bezwiednie narzędziem za
      pomocą, którego zostały podjęte działania mające na celu przypomnieć, kto ma
      władzę w Warszawie, a kto tej władzy już nie ma? Jeżeli w ten sposób pan
      Burmistrz Pragi Południe (członek Prawa i Sprawiedliwości) rozumie swoją misję,
      to biada nam. Zachowanie to (mówię tu o Wczorajszej decyzji pana Tomasza
      Kozińskiego (PiS), burmistrza Pragi Południe, który zawiadomił prokuraturę, że
      w klubie M25 szerzona jest pornografia, mimo, że na spektaklu nie był – czyli
      opierając się na plotkach?!) na pewno nic nie ma wspólnego ze sprawiedliwością,
      a prawo jest, ale jakby na usługach władzy, coś co można interpretować w
      zale
      • Gość: md Re: Fakt z tą Suką (c.d.) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 11:32
        I znów pytanie: Czy przypadkiem Suka Off nie stała się bezwiednie narzędziem za
        pomocą, którego zostały podjęte działania mające na celu przypomnieć, kto ma
        władzę w Warszawie, a kto tej władzy już nie ma? Jeżeli w ten sposób pan
        Burmistrz Pragi Południe (członek Prawa i Sprawiedliwości) rozumie swoją misję,
        to biada nam. Zachowanie to (mówię tu o Wczorajszej decyzji pana Tomasza
        Kozińskiego (PiS), burmistrza Pragi Południe, który zawiadomił prokuraturę, że
        w klubie M25 szerzona jest pornografia, mimo, że na spektaklu nie był – czyli
        opierając się na plotkach?!) na pewno nic nie ma wspólnego ze sprawiedliwością,
        a prawo jest, ale jakby na usługach władzy, coś co można interpretować w
        zależności od sytuacji. Przypomina mi to sytuację sprzed lat, kiedy wprowadzono
        cenzurę.
        Zbieżności jest wiele: Suka Off przyjechała do Warszawy w ramach
        projektu "Alternatywna Scena Promocyjna". Po incydencie warszawskim, zastał
        odwołany przez organizatorów Łódzkich Spotkań Teatralnych występ Suki Off
        zaplanowany na początek grudnia - dodam tylko, że ŁST są jednym z najstarszych
        festiwali teatrów alternatywnych w Polsce. Na tym festiwalu występowały
        największe sławy: Teatr Ósmego Dnia, Provisorium, Scena Plastyczna KUL, Grupa
        Chwilowa, czy Teatr Kana, że wymienię tylko kilka. Jak można przypuszczać,
        organizatorzy boja się, żeby nie stracić dotacji lub narazić się na
        poważniejsze konsekwencje, gdyż jaka może być inna przyczyna, skoro w 2002 roku
        ŁST przyznały I miejsce właśnie Suce Off za spektakl pt."Matryca ver.Hardware"?
        A wierzcie mi państwo, że pod względem środków wyrazu CLONE FAKTORY niczym się
        nie różnił od tamtej prezentacji.
        I tu nasuwa się moje kolejne pytanie: Czy już wkrótce nie okaże się, że Suka
        Off będzie zmuszona wyjechać za granicę (Na zachód), gdyż nie będzie mogła
        prezentować swoich działań w Polsce (w Kraju) - tak samo, jak wiele lat temu
        Teatr Ósmego Dnia? A co za tym idzie: wszyscy artyści, którzy mają coś do
        powiedzenia używając środków, które mogą wydawać się trochę kontrowersyjne? Czy
        nie wracamy w tym momencie do punktu, w którym część artystów zostaje
        zepchnięta po za margines? Co się stało z wolnością wypowiedzi artystycznej?
        W takiej sytuacji, faktycznie słowa pani Emilii Krakowskiej, brzmią jak jeden z
        nakazów, który wyznacza, co w Polsce artysta może, a czego musi się wystrzegać,
        a zdanie pani Krakowskiej: Twórca tego pokazu powinien się nad sobą zastanowić,
        całkiem inaczej już brzmi.
        Ostatnie pytanie: Kto będzie następny?
    • Gość: antysuka Re: Donos na Teatr Suka Off IP: *.autocom.pl 25.11.05, 14:02
      Artyści wymieniają się ubraniem, tożsamością, płcią i płynami fizjologicznymi.
      Zamiana kostiumów jak wszelkie przebieranki na chwilę zaburza i odwraca
      porządek świata. Zabawa z publicznością polega na sprawdzeniu, czy widz zapali
      świeczkę na żywej skórze aktora, czy odmówi.

      Tzn szczaja na siebie i robia sobie loda a ja mam to podziwiac w imie
      sztuki?????
      • a_s_i_m_o Re: Donos na Teatr Suka Off 25.11.05, 14:08
        Nikt ci nie kaze. Tak jak nikt mi nie kaze myslec o tobie cokolwiek wiecej niz
        nic. To jest wolnosc wlasnie. I tego pan politykier nie rozumie.
        • Gość: antyart. Re: Donos na Teatr Suka Off IP: 212.160.206.* 25.11.05, 16:06
          Do antysuki.
          Z tonu wypowiedzi antysuki wnioskuje, że to kokurent suki i jest anty. A ja
          wiem kto to jest ale ten art ma jeszcze bardziej narąbane niz suka.
          suka gorą
    • Gość: Vvoi Re: Donos na Teatr Suka Off IP: 81.193.131.* 26.11.05, 13:45
      Swoją drogą, okazuje się, że w Polsce kontrowersyjna sztuka ma jeszcze sens - bo
      wciąż jest kontrowersyjna!
      Tyle tylko, że artyści mają prawo nie chcieć już być ofiarami. Mają prawo, bo
      nikomu krzywdy nie robią:
      "I am indifferent to things
      that do not interest me.
      But never would I attack them.
      Especially in the creative arts.
      Because I say anybody who does creative art
      is a sacred person.
      I do not care what he does.
      Whether he paints academic pictures
      or he is modern
      or different
      from anything else.
      He cannot do any harm.
      Whereas a bad politician
      or a bad doctor
      or a bad cook
      can kill you!" - Man Ray

      ---
      new-art.blogspot.com
      • Gość: ol'bastard archaiczne techniki osiągania ekstazy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 16:24
        to ma byc hardcore?? nie.........
        Antoin Artaud i Grotowski chodzilby na suke off w ramach porannej gimnastyki
        ten "fakt" to ku.. gazeta kupiona przez niemcow i lubi skłocać Polakow
        Bild pisal ze adam malysz skacze po litrze wódki
        to te szmaty nie chcialy byc gorsze
        Tipper zona Alla Gora tez polowala na Jello Biafre
        je.. ich!!
    • Gość: Xuj Re: Donos na Teatr Suka Off IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 23:20
      Jako odbiorca sztuki mam krótką recenzję:xuj wam w rzyć i na grób!
    • Gość: blehbleh suka off IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 18:05
      powiem tylko tyle widzialam ten performance kilka miesiecy temu
      sama bylam jedna z organizatorow imprezy w ramach ktorej pojawil sie Teatr Suka
      Off jesli chodzi o mnie zaprosilabym ich jeszcze raz nie ze wzgledu na
      upodobanie obscenicznosci czy ohydy o jaka sie ich posadza ale glebsze tresci
      jakie FLESH FORMS niesie za soba
      a w kwestii pani badz pana 'antysuka' i niewybrednej wypowiedzi tej osoby: nie
      wiesz o czym mowisz! zobacz i dopiero wtedy komentuj!

    • Gość: roi Re: Donos na Teatr Suka Off IP: *.168.wmc.com.pl 29.11.05, 10:57
      Suka Off to słabiutki teatrzyk, któremu zdaje się, że jest teatrem
      progresywnym. Owszem, starają się prowokować i muszą tez liczyć się i z takimi
      reakcjami. Jestem jednak pod wrażeniem fałszywego obrazu teatru stworzonym
      przez media i dalszymi, idiotycznymi konsekwencjami. PiS tak jak LPR będzie
      tropił artystów nieustannie, tak więc nie miejmy złudzeń, że żyjemy jeszcze w
      wolnej Polsce.
    • Gość: Madry Dzieciak Re: Donos na Teatr Suka Off IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 00:49
      To teatr a nie dobranocka. Nie musi mieć zielonego kółka. Od wyborów z dnia na
      dzień coraz bardziej szerzy się wśród nas ciemnota i zaściankowość.
      Narodowo-katolickie bagno nas wciąga. Czy ktoś to powstrzyma?
    • genezyp5 Re: Donos na Teatr Suka Off 01.12.05, 15:26
      Jak wyprowadzić publiczne pieniądze przez teatr. Podaję krótki przykład z
      dyskusji na portalu teatralnym GW...niejakiego iglasia.
      "Pewien prywatny właściciel nabył były zakład po drugiej stronie Wisły i
      przerobił go na modny klub w stylu industrialnym. Nazwijmy go Fabryka
      T.Organizował koncerty, jednak czynsz i brak klientów coraz bardziej
      doskwierał. Tymczasem po tej stronie rzeki teatrowi zabierano dużą scenę, bo
      miała wrócić do prywatnego właściciela kamienicy. Poszukiwano miejsca gdzie
      nieliczny zespół wraz z dyrektorem, zasłużonym dla teatru mieliby się podziać.
      Nie wiedzieć czemu dyrektor teatrów miejskich podpisuje umowę z prywatnym
      właścicielem Fabryki T.i wypłacaca mu (z góry!!!!)czynsz najmu za trzy lata.
      Właściciel Fabryki T.jest zachwycony. Koniec kłopotów i koniec strachów o
      klientów, bo miasto jeszcze buduje mu scenę za którą też nie zapłaci i
      przywiezie klientów. Sytuacja idealna. Od strony artystycznej sceną ma
      zawiadywać znajoma dyrektora - niezdolna reżyserka filmowa. Ta pani też lubi
      pieniądze publiczne więc organizuje premiery na których poza nią i znajomymi
      nikt nie korzysta ( m.innymi spektakl o jakiejś krowie za 265 tysięcy !!!!).
      Dodajmy,że zespół dla którego ta scena powstała i który był przyczyną najmu
      Fabryki T.nie gra w tym teatrze, bo dyrektor teatrów miejskich go wykorzystał
      do załatwienia biznesów swoich znajomych i swojego pewnie też."(Tyle iglaś)
      Przykład w/w świadczy o dyletanctwie w zarządzaniu Teatrami Warszawskimi i
      niemożności zreformowania publicznych teatrów, gdzie kasa płynie setkami tysięcy
      do kieszeni decydentów. Prawdziwe teatry walczą o każdą złotówkę jak Le Madame
      czy Buffo, a urzędnicy kręcą tak by utrzymać się i dodatkowo, to tu to tam,
      wzbogacić. Taki Klata nie mógłby być dyrektorem w Warszawie, bo zbyt wielu
      zależy na status quo z epoki komunistycznej, gdzie państwo należało okradać.
      Teraz niewiele się zmieniło tylko pieniądze mają prawdziwą wartość. Dziwne, że
      Kaczyński dobrał sobie takich współpracowników i przestał ich kontrolować.

    • Gość: kaligula reincarna Precz z preczem! IP: *.range86-143.btcentralplus.com 08.12.05, 17:15
      to smieszne a zarazem straszne. przeraza mnie ze w Polsce dzieja sie takie
      rzeczy, Stroze Moralnosci skladaja donosy na artystow. Ciesze sie ze nie musze
      mieszkac w takim kraju. Pelne poparcie dla SukiOff.
    • lewy_zakret Re: Donos na Teatr Suka Off 07.01.06, 23:20
      Odpieprzcie się za przeproszeniem od sztuki gó..arze, i zostawcie politykę
      ludziom kompetentnym.

      Jesli kogoś to gorszy, to chhyba wie co robić .. a jeśli nie to lpr najwyraxniej
      dobrze uprawia swą politykę "wstecznictwa", zamiast dążeniu do przodu.

      Zabobony ..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka