Gość: qszysz
IP: *.chello.pl
22.12.05, 16:36
autor artykułu posługuje się terminem "dobra kultury", gdzie termin "kultura"
ma zapewne znaczenie węższe niż to antropologiczne i najprawdopodobniej
ogranicza się do wąskiego, elitarnego ujęcia tego terminu.
przyjmijmy powyższe założenie.
czy to z powodu sytuacji materialnej, czy tez miejsca zamieszkania, dostęp do
tak rozumianej kultury wyższej jest dla większości obywateli tego kraju
raczej ograniczony. w tym wypadku, dostęp do niej za pośrednictwem sieci p2p
nie jest, przynajmniej moim zdaniem, czyms niemoralnym. tym samym, proceder
ten nie powinien byc penalizowany.
mam natomiast watpliwosci, czy powyzsze stosuje sie do wiekszosci wytworow
tzw. kultury masowej, takich jak produkcje wielkich hollywoodzkich wytworni
filmowych. czy w tym wypadku mam rowniez do czynienia z wytworami kultury
wyzszej? czy rzeczywiscie swobodna dystrybucja tego typu filmow przyczynia
sie do intelektualno-duchowej rafinacji ich odbiorcow, czy tez mamy do
czynienia z medialnymi towarami, wyprodukowanymi dla celow komercyjnych, tak
aby przyniesc jak najwiekszy zysk ich producentom? jesli tak, to czy nie
powinna byc karana ich nielegalna dystrybucja, tak samo jak karana jest kazda
inna kradziez?
osobiscie uwazam, ze odpowiedz na ostatnie pytanie jest pozytywna. nielegalna
dystrybucja produktów tzw. kultury masowej, ktore to produkty maja przede
wszystkim na celu wygenerowanie maksymalnego zysku, powinna byc karana, gdyz
mamy do czynienia z kradzieza.
naturalnie, nasuwaja sie tym samym dlasze pytania, min. jak odroznic kulture
wyzsza od masowej, gdzie tak wiele zalezy przeciez od gustów indywidualnych
odbiorcow?; czy poslugiwac sie tylko i wylacznie kryterium teleologicznym, to
jest brac pod uwage tylko i wylacznie cel jaki przyswiecal ich producentom?;
i co najwazniejsze, jak tego dokonac z technicznego punktu widzenia?
jak widzac problem jest tym trudniejszy, im glebiej sie w niego wnika. nie
zmienia to jednak faktu, ze istnieje i domaga sie rozwiazania.