Gość: WJ1980xx
IP: *.daminet.pl
07.02.06, 19:59
" Wychowywano mnie w duchu niechętnym Niemcom. Do tej pory patrzyłem na ten
kraj przez pryzmat wojny i działalności Eriki Steinbach. Dzięki warsztatom
okazało się, że Niemcy to normalni ludzie i nie trzeba się ich obawiać"
Normalni ? Oczywiście....Z innego artykułu GW:
serwisy.gazeta.pl/kultura/1,69370,3150336.html
"Śmierć w bunkrze" wstrząsnęła mną z co najmniej czterech powodów. Powiedzmy
to od razu: jej bohaterowie - a więc ojciec pisarza, jego matka, ojczym i wuj
oraz dziadkowie - to postaci dla polskiego czytelnika wręcz nienawistne. To,
że ci zadeklarowani naziści lub co najmniej sympatycy nazizmu okazują się
także zwyczajnymi ludźmi, zdolnymi do uczuć i poświęceń, tylko potęguje
uczucie grozy."