Gość: Helena
IP: *.in-addr.btopenworld.com
11.02.06, 15:01
Ja tez pamietam radzieckiego Hamleta, ze Smoktunowskim, Wertynska-Ofelia i
(chyba) Skobcewa - Gertruda.
Bodajze druga scena w filmie to nauka tanca Ofeliiu, Jest zakuta w ten
pancerz, o ktorytm Pan wspomina, ma ruchy mechanicznej lalki albo figurki w
zegarze. Na mnie, 16-letniej wowczas, scena ta zrobila niezatarte
wstrzasajace wrazenie. Pamietam ja do dzis w kazdym szczegole choc minelo 40
lat.
To byl wielki, wielki Hamlet, pelen gorzkiego humoru i fatalizmu. Podobno
Edward Kozincew, rezyser bardzo byl przejety slynnnym esejem Kotta 'Hamlet
polowy XX wieku' ("Hamlet jest jak gabka....")
Drgiego prawie tak wspanialego Hamleta widzialam w nascenie w Nowym Jorku, w
off-off-Broadwayowym wowczas teatrze Cirle in the Square (polowa lat
siedemdziesiatych boadaj) . Byl "reknostrukcja" teatru elzbietanskiego w tym
sensie, ze wszystkie role grane byly przez mezczyzn. I choc brzmi to
zniechecajaco, bylo to znakomite przedstawienie.
Nie jestem natomiast przywiazana do filmu z Olivierem, choc jest to wielki
aktor. Blizszy jest mi "nasz" Hamlet, gdzie Dania jest wiezieniem, a sciany
maja uszy. Jest to Hamlet mojego wyrastania i dojrzewania.