Gość: czarli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 20:35 wszystkie elementy pasuą do mnie jak ulał nawet wiek i to że moi staarzy są rozwiedzeni, z tą róznicą że ja nie jestem filozofem tylko prawnikiem (i to marnym). Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Arek Hamletyzm naszych czasów IP: *.chello.pl 13.03.07, 09:55 Witam w klubie. Nie jestem dobrze sytuowanym WASP-em, rodzice razem, a poza tym - wszystko się zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSCPP Hamletyzm naszych czasów IP: *.20.54.194.generacja.pl 13.03.07, 12:02 No to jest nas już trzech, bo to ksiazka tez o Mnie. Jestem prawnikiem, nie filozofem, mieszkam we Wro, nie w NYC, reszta właściwie się zgadza. Tyle, że Dwight Wilmerding nie jest żadnym moim bohaterem, gdyby tak było, równie dobrze mogłbym patrzec w lustro na bohatera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wera Panowie, rany boskie! IP: *.ksknet.pl 13.03.07, 14:03 Naprawdę wszyscy jesteście prawnikami i wszyscy cierpicie na współczesną obłomowszczyznę? To po co było iść na prawo? To po co było w ogóle iść na studia? Bez wyższego wykształcenia mielibyście przynajmniej bardziej racjonalne podstawy do bycia niedocenionymi. No i byłoby o co powalczyć. Jeżeli nie czujecie sensu życia, to z niego zrezygnujcie. Po co się tak męczyć? Albo idźcie w nocy do niebezpiecznej dzielnicy, gdzie będziecie mieli okazję zaliczyc po mordzie. Od razu zrobi się ciekawie. Możecie też zatrudnić się do robót drogowych. Po paru machach łopatą dobrze poczujecie sens życia. Pomieszkajcie w kartonie pod mostem, poślijcie parę groszy na głodujące dzieci w Afryce, przeprowadźcie staruszke przez ulicę. Kurka wodna, w tak okropnym świecie zamierać w niezdecydowaniu, to grzech! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSCPP Hamletyzm naszych czasów IP: *.20.54.194.generacja.pl 13.03.07, 14:27 To, ze nie czuje sensu życia, nie znaczy, że się męcze. Świat dookoła płynie i Ja razem z nim, tylko trochę bocznym nurtem. I dobrze Mi z tym. Tak ciężko w to uwierzyc??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wera Wielka Litero IP: *.gramatyka7.agh.edu.pl 13.03.07, 17:41 Jesteś prawnikiem przez duże "Ja" i duże "Mi". Płyniesz bocznym nurtem i się nie męczysz z powodu braku sensu. Wiesz co, nie chciałabym korzystać z Twoich usług prawniczych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wielka Litera Do Wery IP: *.20.54.194.generacja.pl 13.03.07, 19:22 W porządku. Ty nie korzystasz z moich usług (których i tak nie udzielam), a Ja nie skaczę w główny nurt i nie zastanawiam się nad sensem życia. Myślę, że wszyscy są zadowoleni. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
durruti Hamletyzm naszych czasów 13.03.07, 22:36 Od połowy lat 90. słyszę o tych wypalonych, obojętnych, którzy niby "nie obalają systemu, ani go nie wzmacniają". To bzdura. Obojętność wzmacnia system, może nawet bardziej niż nadgorliwość. Wszystkie reżimy opierają się na obojętnych masach które "robią swoje", czyli dają się kopać bez skrzywienia gęby w tyłek i wiecznie zginają kark. "Tak, proszę pana. nie, proszę pana". To nie jest żaden stoicyzm. To jest po prostu głupota. Czas ruszyć dupę i coś zrobić. cia.bzzz.net Odpowiedz Link Zgłoś
ralkom To my jesteśmy ciekawsi 13.03.07, 22:47 Tak to temat juz wałkowany. Coupland ze swoją książką. Nastepnie różnego rodzaju przedstawienia generacji X w filmie czy literaturze. Udany i ciekawy film Reality Bites (Orbitowanie bez cukru) bardzo ciekawie obrazuje amerykańców stojących przed wyborem - praca czy kariera. No dobrze ale co nas ci amerykańcy obchodzą?. Wspólczesne pokolenie polskich dwudziestoparolatków jest o niebo (albo nawet dwa) ciekawsze od tego co aktualnie dzieje sie z młodzieża w Stanach. Chyba żadna młodzież nie staje obecnie przed takimi dylematami jak my. To nasze życie jest najciekawsze lub też... najnudniejsze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Viktor Sanchez do durrutti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 22:58 a możesz mi wytłumaczyć o jakim reżimie ty mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
durruti Hamletyzm naszych czasów 13.03.07, 23:08 Niepotrzebnie użyłem skrótu myślowego. Systemy hierarchiczne utrzymują się przede wszystkim dzięki bierności mas. Nie chodzi tu tylko o systemy totalitarne, ale także obecny system kapitalistyczny. Władza lubi mieć ludzi obojętnych bo takimi łatwiej się steruje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: systematyk do durruti IP: 80.51.47.* 13.03.07, 23:14 Co to są systemy hierarchiczne? A może inaczej co to systemy niehierarchiczne? Istniał kiedyś jakiś w praktyce? Rozumiem że mowa o systemach cywilizacyjno-kulturowych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zen Hamletyzm naszych czasów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 23:29 A kto powiedział, że standardem jest wieczna gonitwa i zmaganie się z samym sobą? Nie mówię, że świat powinien składać się z samych ludzi takich jak bohater tej książki, ale gdyby takich było więcej, świat na pewno stał by sie spokojniejszym i sympatyczniejszym miejscem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zen Hamletyzm naszych czasów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 23:32 Nie koniecznie. Człowiek "obojętny", jeśli system zaczyna mu doskierać po prostu zmieni miejsce zamieszkania na lepsze i będzie sobie żył dalej spokojnie. Pozostali zostaną aby prać się z systemem po pysku. Odpowiedz Link Zgłoś
durruti Odpowiedź 13.03.07, 23:33 To czy istniał czy nie istniał w zasadzie można by pominąć, bo to w zasadzie ma znaczenie drugorzędne (koło kiedyś nie istniało, ale ktoś je potem jednak "wprowadził"). Można uznać że pewne elementy zdecentralizowanego systemu niehierarchicznego istniały w kulturach łowiecko-zbierackich (choć to oczywiście nie ideał). W nowożytnych czasach były próby wprowadzania tych idei np. w czasie rewolucji hiszpańskiej w 1936 roku, z dość inspirującymi efektami, choć nie doprowadzone do końca. Ruch anarchosyndykalistyczny który inspirował pośrednio bądź bezpośrednio takie zrywy jak pierwsza Solidarność z dość interesującym programem polityczno-ekonomicznym. Zapatyści z Chiapas wciąż realizują wiele ciekawych rzeczy w Meksyku. Sama idea internetu z decentralistycznymi i demokratycznymi elementami też gdzieś ma w sobie takie zalążki i myślę że silnie będzie wpływać na rozwój tendencji antyautorytarnych/niehierarchicznych. Mimo to uważam, że jednak wszystko co najciekawsze jeszcze przed nami. Odpowiedz Link Zgłoś
mitemart Hamletyzm naszych czasów - czyli maślactwo 13.03.07, 23:42 Nasuwa mi się na myśl jedno określenie, jakże bliskie - maślactwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeeeee Hamletyzm naszych czasów IP: *.adsl.alicedsl.de 14.03.07, 00:18 a ja to nawet filozofem jestem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robson ja to wszystko wale IP: *.range81-157.btcentralplus.com 14.03.07, 00:58 Tez sie identyfikuje z przedmowca. Nie pasuje mi ok odwracam sie i mnie nie ma.Ambicji nie mam.Zle mi to zmieniam miejsce.Identyfikacja pelna no moze 99 procent, reszte zostawiam dla siebie.Po co sie uzerac, po co walczyc skoro najwazniejszy jest spokoj wewnetrzny, a ja ? Ja go mam, no moze czasem gdzies umyka pod wplywem emocji i bezsensownych uniesien.Plyne z nurtem jak g... ale co mi tam juz prawie czwarty rok mija jak plyne z tym angielskim g...Ani ono gorsze ani lepsze od polskiego, po prostu inne.i niech tak juz pozostanie.Jak i pozostaly,obecne byle, pozostale i inne.Mozliwosci awanse kobiety i inne tam.Morda dalsi i blizsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dEvi@nT ja walczę ale nie daję rady... IP: *.nat.student.pw.edu.pl 14.03.07, 01:34 "Niedojrzały, pozbawiony marzeń, wiecznie zmęczony i melancholijny nie jest w stanie niczego zacząć, skończyć, postanowić. Trwa. Wegetuje. Przepuszcza życie przez palce. (...) Narrator wydaje się człowiekiem tak dowcipnym, czarującym i inteligentnym, że jego chroniczne rozmemłanie budzi już nie dezaprobatę, ale irytację granicząca z przerażeniem. Dlaczego nie wykorzystuje swoich możliwości? Dlaczego o nic nie zabiega, nie goni za sukcesem, nie zmienia świata?" no kurde, jakbym czytał o sobie... :/ nie uważam się za głupka, czuję że mógłbym wiele zrobić, a gdybym tylko chciał - mógłbym zrobić prawie wszystko o co bym chciał... ale tak naprawdę tkwię w miejscu, zastygły, a wszystkie próby wyrwania się z tego stanu nie trwają dłużej niż dzień-dwa... wydaje mi się wówczas, że odtąd moje życie będzie lepsze - po czym znowu balon pęka i wracam do stanu początkowego... teraz właśnie od kilku dni znowu wegetuję... Odpowiedz Link Zgłoś
korez Hamletyzm naszych czasów 14.03.07, 07:03 jakbym czytał o sobie."mamo nie udało mi się za granicą.nie jestem bogaty. nie jestem szczęśliwy.nie posunąłem się nawet o krok. nie bawiłem się. nie ożeniłem. nie zaręczyłem. niczego nie kupiłem i niczego nie przywiozłem" I dobrze mi z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skalar Hamletyzm naszych czasów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 08:41 identyfikuję się z bohaterem, studiuję filozofię zamierzam czym prędzej pojść po tę pozycję do księgarni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariasz4 Hamletyzm naszych czasów IP: *.chello.pl 14.03.07, 08:49 W większości społeczeństw pierwotnych - na które tak chętnie się niekiedy powołujemy - istniał wielostopniowy system selekcji jednostek nieprzystosowanych; to wcale nie znaczyło - najbrzydszych, najmniej inteligentnych czy obdarzonych najmniejszą potencją. Jedynym kryterium była wola przeżycia, umożliwiająca pomyślne przejście swoistego "toru przeszkód". No cóż, nie były to bynajmniej społeczeństwa opiekuńcze, mało, oczekiwały od swoich członków aktywnego poszerzenia obszaru żerowania wspólnoty. Dzisiaj z racji rozwoju rozmaitych "mazgajskich" systemów filozoficzno - religijnych oraz dzięki aktywności jednostek, które zawsze i w każdych warunkach walczą o przetrwanie, świat jest wreszcie nam poddany i człowiek prawie wcale nie musi się wysilać. No i nie wysila się, jego prawo. Dopiero jak ilość takich "nie wysilających się" przekroczy masę krytyczną, zaczną się "jaja" i zmierzch naszej cywilizacji. Ile razy to już było w historii. Na razie możemy spać spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yrr Tao IP: *.leon.com.pl 14.03.07, 09:17 I znow zachod, dziwnymi drogami dochodzi do tego co juz dawno zostalo odkryte. A wystarczylo przeczytac 2-4 ksiazki i poznac to co probuje sie teraz na sile nazywac "Hamletyzmem", oprzec swoje zycie na filozofii popartej kilkoma tysiacami lat przemyslen. Odpowiedz Link Zgłoś