Gość: Anula
IP: 195.205.147.*
26.05.08, 08:44
Że Eurowizja w swojej warstwie muzycznej festiwalem kiczu jest - to
wiadomo od dawna. Że o żadnym obiektywizmie widzów nie może być
mowy - to też nie tajemnica. Ale nie przesadzajmy - propozycja Isis
Gee do specjalnie wyróżniających się na tle tandety też nie
należała. Wyjec a la Celine Dion, tylko 3 razy mniej melodyjny i 5
razy bardziej irytujący.