antosia21
28.08.04, 22:31
Coś ponad tydzień temu wreszcie udało się mojemu chłopu wydębić w pracy
trochę urlopu, a że mieliśmy w rodzinie weselisko zjechaliśmy na podhale.
Wesele jak wesele,powozami do kościola (tylko "na moment" przyblokowaliśmy
ruch na Zakopiance :) )potem jadło, gorzałka, muzyka. Ludzi było dość dużo (a
nawet BARDZO...) ale na co zwrócilam uwagę i czym chciałam się z Wami
podzielić, jak bardzo wielu wujków, ciotek i kuzynów opuszcza za chlebem
granice naszego kraju (a wyjeżdżają coraz dalej...). Tak mi się jakoś smutno
zrobiło, gdy zdałam sobie sprawę że wielu z nich już może nigdy nie zobaczę i
nie wypijemy, ani nie zaśpiewamy już razem na żadnej imprezie. Choć może nie
należy tracić nadziei...
Póki co pozdrawiam wszystkich forumowiczów i ściskam cieplutko