Dodaj do ulubionych

.....Pomar i juz

22.02.06, 12:11
Biydok bury, nie wytrzymoł pod nowymi rządami. A moze sie PO zamiast
Agory na niego przesiednie, he?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3176801.html

Obserwuj wątek
    • ciupazka Re: .....Pomar i juz 22.02.06, 12:20
      Cosi żle nieftorzy licom, nie dziwota, ze i Nowy Dzień im pomar:


      galba.blox.pl/html

      A moze tyn, ftory nie boi sie być cieniasem go podparł, he?:


      www.nowydzien.pl

      • ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) 06.04.06, 13:03
        W szpitalu MSWiA w Białymstoku zmarł w nocy ze środy na czwartek 64-letni
        wicekonsul z Grodna na Białorusi Ryszard Badoń-Lehr - poinformował PAP dyrektor
        tego szpitala Janusz Rainko.

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3264174.html
        • dunajec1 Re: .....Pomar i juz (*) 07.04.06, 02:37
          Prawdopodobnie mu dokopali,a podali juz oficjalna przyczyne smierci?
          • ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) 07.04.06, 09:15
            Ewa Sokólska, Wojciech Więcko, Białystok 07-04-2006, ostatnia aktualizacja 06-
            04-2006 20:41
            W białostockim szpitalu MSWiA w nocy ze środy na czwartek zmarł wicekonsul z
            Grodna Ryszard Badoń-Lehr

            Dwa tygodnie temu pracownicy polskiej ambasady znaleźli 64-letniego dyplomatę
            nieprzytomnego w jego mieszkaniu w Grodnie. Pogotowie przywiozło go z
            tamtejszego szpitala do Białegostoku. Polscy lekarze stwierdzili u wicekonsula
            krwiaka śródczaszkowego. Mimo przeprowadzonej operacji nie odzyskał
            przytomności.

            Okoliczności, w jakich doznał obrażeń, bada Prokuratura Okręgowa w Białymstoku.
            Zawiadomił ją dyrektor białostockiego szpitala, bo obrażenia wskazywały na
            możliwość pobicia. Biegły stwierdził, że krwiak mógł powstać zarówno od upadku,
            jak i uderzenia. Nie wypowiedział się co do oparzeń w okolicy nerek (lekarze
            spekulowali, że mogą pochodzić od paralizatora elektrycznego) ani siniaków i
            obtarć skóry.

            Śledczy czekają teraz na wyniki sekcji zwłok. Chcą przesłuchać lekarzy, którzy
            opiekowali się konsulem w grodzieńskim szpitalu, i osoby, które zabrały go z
            mieszkania.

            Białoruska rządowa agencja prasowa Bełta cytuje kierownika oddziału reanimacji
            szpitala w Grodnie Gennadija Brejdo, według którego w noc zajścia wicekonsul
            był pijany, co w parze z chorobą serca mogło stać się przyczyną ataku. Agencja,
            powołując się na słowa lekarza, twierdzi, że polski dyplomata ukrywał swoje
            problemy zdrowotne i leczył się u różnych lekarzy w Polsce."

            Telo podali w prasie oficjalnie.
            • dunajec1 Re: .....Pomar i juz (*) 07.04.06, 23:37
              Tego sie bylo moc spodziywac.
              • ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 12:49
                Jerzy Ficowski nie żyje
                Jerzy Ficowski - poeta, pisarz, publicysta, tłumacz, znawca kultury cygańskiej
                i twórczości Brunona Schulza - zmarł nad ranem w Warszawie. Miał 82 lata. Znany
                był m.in. jako autor baśniowych i refleksyjnych liryk.
                Jerzy Ficowski (ur. w 1924 roku) studiował filozofię i socjologię na
                Uniwersytecie Warszawskim. Jako poeta debiutował tomikiem "Ołowiani żołnierze"
                w 1948 roku. W dorobku miał 14 tomików, m.in. "Odczytanie popiołów"
                (1979), "Przepowiednie. Pojutrznia" (1983), "Wszystko to, czego nie wiem"
                (1999).

                Pisarz przez kilka lat wędrował z cygańskim taborem i znał cygański język.
                Przyjaźnił się z cygańską poetką Bronisławą Wajs- Papuszą. W 1956 roku wyszedł
                drukiem pierwszy tomik poezji cygańskiej poetki, tłumaczony właśnie przez
                Ficowskiego. Był to pierwszy zbiór poezji cygańskiej, jaki ukazał się w Polsce
                sygnowany imieniem i nazwiskiem autorki. Ficowski był też autorem słynnego
                studium "Cyganie na polskich drogach" i "Cyganie w Polsce". Wielką fascynacją
                Ficowskiego była postać i twórczość Brunona Schulza. Poeta przez wiele lat
                opracowywał prozę Schulza, jego rysunki, listy.

                Książka "Regiony Wielkiej Herezji", która była efektem wieloletnich studiów
                Ficowskiego na ten temat, doczekała się entuzjastycznych recenzji nie tylko w
                Polsce, ale także m.in. w USA.

                Znany był także jako autor tekstów popularnych piosenek, m.in. dla Zespołu
                Pieśni i Tańca "Mazowsze". Napisał takie przeboje jak "Bajka o cygańskim królu"
                czy "Jadą wozy kolorowe". Utwory wielokrotnie zdobywały nagrody na
                Międzynarodowych Festiwalach Piosenki w Sopocie. Ficowski pisał też piosenki w
                języku cygańskim.

                Ficowski przekładał także poezję hiszpańską (Federico Garcia Lorca), żydowską i
                cygańską. Tłumaczył wiersze rosyjskie Bolesława Leśmiana. Podczas II wojny
                światowej był żołnierzem AK, więźniem Pawiaka (1943). W Powstaniu Warszawskiego
                walczył jako żołnierz pułku "Baszta" na Mokotowie. Gdy w 1975 r. podpisał tzw.
                List 59 do władz PRL przeciwko zmianom w konstytucji, sankcjonującym
                kierowniczą rolę PZPR i sojusz z ZSRR, został objęty zakazem druku do 1980 r.
                Członek demokratycznej opozycji w latach 70. - działał w KOR.

                W 1999 roku przez sejneński Ośrodek "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów"
                uznany został "Człowiekiem pogranicza". Tytułem honorowani
                są "Środkowoeuropejczycy, który swym życiem i twórczością szczególnie
                przyczynili się do spopularyzowania etosu pogranicza, a więc postawy
                tolerancyjnej i otwartej, ze zrozumieniem i szacunkiem odnoszącej się do
                odmienności innych, przełamującej stereotypy i uprzedzenia".

                W 2000 roku Jerzy Ficowski otrzymał nagrodę PEN-Clubu za całokształt pracy
                twórczej. Był członkiem Związku Literatów Polskich i polskiego Oddziału Pen
                Clubu.


                • Gość: poraj Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 13:23
                  Wspomnienie dzieciństwa - "Gałązka z drzewa słońca", przepiękne baśnie cygańskie...
                  • ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 13:27
                    A wiesz, ze nie wiem, czy czytałam...ale można kupić, ale chyba pożyczę, bo
                    drogo.:

                    wysylkowa.pl/ks531199.html
                    • Gość: poraj Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 13:39
                      Ja gdzieś w piwnicy mam takie stare wydanie chyba z początków lat
                      sześćdziesiątych z pięknymi ilustracjami. To obecne wydanie, sądząc po okładce
                      to raczej jakieś nowomodne bochomazy, niestety.
                      • ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 14:03
                        Sa i późniyjse wydania:

                        www.wysylkowo.pl/product_info.php?products_id=52483
                        ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/kw,78482,ksiazka.html
                        a tyk tyz nie znom...

                        • Gorączka rzeczy
                        • Mistrz Manole
                        • Odczytanie popiołów. Wiersze
                        • Odczytanie popiołów. Wiersze (wersja polsko-niemiecka)
                        • Pantareja
                        • Wszystko to, czego nie wiem
                        • Zawczas z poniewczasem:
                        ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=77874
                        • Gość: poraj Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 14:07
                          To ja miałem włąsnie z tymi ilustracjami:
                          www.wysylkowo.pl/product_info.php?products_id=52483
                          Mam też Jego książkę o cygańskich obyczajach - "Cyganie na polskich drogach".
                          • ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 15:06
                            Nie bój sie Cygana:

                            www.tolerancja.pl/?kat=8&id=6
                            • Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.it-net.pl 10.05.06, 09:43
                              Pisarz przez kilka lat wędrował z cygańskim taborem i znał cygański język.
                              Przyjaźnił się z cygańską poetką Bronisławą Wajs-Papuszą. W 1956 r. wyszedł
                              drukiem pierwszy tomik poezji cygańskiej poetki, tłumaczony właśnie przez
                              Ficowskiego. Był to pierwszy zbiór poezji cygańskiej, jaki ukazał się w Polsce
                              sygnowany imieniem i nazwiskiem autorki. Ficowski był też autorem słynnego
                              studium "Cyganie na polskich drogach" i "Cyganie w Polsce".

                              Wielką fascynacją Ficowskiego była postać i twórczość Brunona Schulza. Poeta
                              przez wiele lat opracowywał prozę Schulza, jego rysunki, listy.
                              Książka "Regiony Wielkiej Herezji", która była efektem wieloletnich studiów
                              Ficowskiego na ten temat, doczekała się entuzjastycznych recenzji nie tylko w
                              Polsce, ale także m.in. w USA. Znany był także jako autor tekstów popularnych
                              piosenek, m.in. dla Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze". Napisał takie przeboje
                              jak "Bajka o cygańskim królu" czy "Jadą wozy kolorowe".

                              Podczas II wojny światowej był żołnierzem AK, więźniem Pawiaka (1943 r.). W
                              Powstaniu Warszawskim walczył jako żołnierz pułku "Baszta" na Mokotowie. (PAP)
                              (*)
                              • Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) IP: *.it-net.pl 23.05.06, 08:26
                                85 rokow zywobycio to niby dlo chłopa dość, ale przecie mógł pocekać na tyn
                                Mundial...Piłka nozno to jego pasja i całe zywobycie jyj poswięciył. Skoda,
                                skoda, ze ze nie pocekoł tyk jesce poru dni... Moze nasi lepiyj zagrajom
                                coby uczcic jego pamięć?
                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3364067.html#dalej

                                Zegnoj Wielgi Kazimierzu!(*)
                                • ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) 23.05.06, 08:46
                                  Śmierć ale jednoceśnie wyzwolynie z ciyrpiynia, ftore Go barz dotknyno.
                                  Cłek zycliwy dlo syćkik, nawet w ciyrpiyniu nie narzykoł
                                  i mioł jak zawse wiare w cłeka i w Boga.

                                  www.opoka.org.pl/biblioteka/X/XS/gorski.html

                                  (*)
                                  • ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) 23.05.06, 09:44
                                    Jego książki:
                                    "Piłka jest okrągła" Kazimierz Górski
                                    wydawnictwo: Expol; sierpień 2004 r.
                                    ISBN 83-919376-8-2
                                    liczba stron: 336

                                    www.kazimierzgorski.pl/foto/zdjecia_z_ksiazki.html
                                    www.ksiegarnia.kazimierzgorski.pl/product_info.php?products_id=28
                                    • Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) IP: *.it-net.pl 23.05.06, 15:04
                                      Jego powiedzonka słynne.

                                      Pan Kazimierz był autorem wielu celnych powiedzonek, które na stałe weszły do
                                      naszego języka. Oto kilka z nich (cyt. za D. SPORT:)
                                      "Piłka jest okrągła, a bramki są dwie"

                                      "Piłka to gra prosta. Nie potrzeba do niej filozofii"

                                      "Im dłużej my przy piłce, tym krócej oni"

                                      "Chodzi o to żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika"

                                      "Mecz można wygrać, przegrać lub zremisować
                                      • Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) IP: *.it-net.pl 24.05.06, 09:31
                                        (*)
                                        Kazimierz Górski był wiecznym optymistą, który w każdej osobie i w każdej
                                        sytuacji starał się dostrzegać jasne strony - powiedział jego przyjaciel i
                                        asystent w okresach największych sukcesów Andrzej Strejlau. - On miał niebywałą
                                        charyzmę. Wiedza - tak, inteligencja - tak, ale najważniejsze było traktowanie
                                        zawodników. Oni go kochali. Potrafił ich natchnąć, zarazić optymizmem, wierzyli
                                        mu bezgranicznie i tak samo go słuchali.

                                        Sejm i Senat uczciły wczoraj minutą ciszy pamięć Zmarłego.

                                        Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, że mecze piłkarskie wszystkich klas
                                        rozgrywkowych w Polsce do końca tego tygodnia będą poprzedzone minutą ciszy ku
                                        czci Kazimierza Górskiego.

                                        CześĆ Jego pamięci.

                                        • Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Kazimierz Górski (*)pogrzeb.. IP: *.it-net.pl 01.06.06, 13:33
                                          Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w piątek o godzinie 11.00 nabożeństwem w
                                          Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej, skąd odprowadzony zostanie
                                          na miejsce wiecznego spoczynku na Cmemtarzu Powazkowskim w W-wie.

                                          Zapowiedzieli w nim udział: prezydent RP Lech Kaczyński, premier Kazimierz
                                          Marcinkiewicz, minister sportu Tomasz Lipiec oraz wiele innych osobistości
                                          życia publicznego i sportu. Po mszy, kondukt żałobny uda się na Cmentarz
                                          Powązkowski, gdzie Kazimierz Górski spocznie w grobie rodzinnym.

                                          - Kazimierz Górski był człowiekiem podziwianym i kochanym przez wielu z nas i
                                          wszyscy pragnęlibyśmy towarzyszyć mu do końca w jego ostatniej wędrówce.
                                          Prosimy jednak o uszanowanie woli pogrążonej w żalu rodziny. Jednocześnie
                                          informujemy, że dla wszystkich, którzy nie będą mogli osobiście oddać hołdu
                                          Trenerowi wszech czasów, Telewizja Polska przewiduje transmisję z uroczystości
                                          pogrzebowych - napisano w komunikacie Ministerstwa Sportu.

                                          Księga Kondolencyjna będzie udostępniona w Centralnym Ośrodku Sportu (Torwar),
                                          przy ul. Łazienkowskiej 6a, od czwartku (1 czerwca) od godziny 9.00 do piątku
                                          (2 czerwca) do godziny 15.00.
                                          Żegnaj wieczny optymisto! (*)
                                          • Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Kazimierz Górski (*)pogrzeb. IP: *.it-net.pl 02.06.06, 15:05
                                            I pożegnano K. Górskiego... już się nie bedzie wstydzil za swoik chlopców na
                                            Mundialu:
                                            sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3384373.html
                                            • Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Kazimierz Górski (*)pogrzeb. IP: *.it-net.pl 02.06.06, 17:25
                                              Już bez trawy...:

                                              sport.gazeta.pl/sport/5,68565,3390281.html
                                              • Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Igor Śmiałowski IP: *.it-net.pl 17.06.06, 15:52
                                                Igor Śmiałowski (*)

                                                pl.wikipedia.org/wiki/Igor_%C5%9Amia%C5%82owski
                                                www.filmpolski.pl/fp/index.php/11802
                                                • Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz Stanisław Styrczula „Cesławek” IP: *.it-net.pl 03.07.06, 13:14
                                                  W wieku 77 lat zmarł w Kościelisku śp. Stanisław Styrczula „Cesławek” - twórca
                                                  ludowy, znakomity góralski krawiec szyjący cuchy, portki i ornaty góralskie,
                                                  znany szeroko także poza Kościeliskiem, muzykant, współtwórca zespołu
                                                  góralskiego „Polaniorze”, zasłużony członek Związku Podhalan Oddział
                                                  Kościelisko. (*)

                                                  Mowa pogrzebowa - Wacław Przeklasa:
                                                  www.watra.pl/rozne/koscielisko/ceslawekk.html
                                                  • Gość: Ciupazka Re:Odszedł Stefan Dziedzic - legenda narciarska IP: *.it-net.pl 02.08.06, 18:09
                                                    30 lipca br. zmarł w wieku 78 lat Stefan Dziedzic - narciarz, olimpijczyk,
                                                    zasłużony mistrz sportu, trener narciarski, a także ceniony działacz sportowy i
                                                    społeczny.

                                                    Dziś, 2 sierpnia, o godz. 13 w kaplicy cmentarnej przy ul. Nowotarskiejodbyła
                                                    się msza święta żałobna, a następnie odprowadzenie Zmarłego w ostatnią drogę.

                                                    Cześć jego pamięci! (*)(*)(*)(*)(*)

                                                    "Startował na dwóch olimpiadach (1948 - St. Moritz), 1952 (Oslo). Jako
                                                    szkoleniowiec polskich alpejek poprowadził je na ZIO w 1956 i 1964 r. Po raz
                                                    ostatni w karierze oglądał olimpiadę w Sarajewie (1984). Miał na swoim koncie 6
                                                    tytułów mistrza Polski i kilkanaście medali z akademickich mistrzostw świata.
                                                    Należał do najbardziej wszechstronnych narciarzy w historii Polskiego Związku
                                                    Narciarskiego.

                                                    Pierwszy start olimpijski to było St. Moritz, Szwajcaria i rok 1948. Startował
                                                    w biegach i kombinacji norweskiej. - Na olimpiadzie w 1948 r. pamiętam, jak
                                                    biegłem przed Cardalem, to był świetny biegacz czechosłowacki. Po kilku
                                                    kilometrach słyszałem za sobą oddech Cardala. Postanowiłem, że nie będę się
                                                    oglądał, uciekałem co sił w nogach i zgubiłem go. Do mety dobiegłem, wygrywając
                                                    z Cardalem po raz pierwszy w życiu. Jest to jedno z moich najciekawszych i
                                                    najmocniejszych przeżyć olimpijskich - wspominał Stefan Dziedzic.

                                                    Cztery lata później, w Oslo, Dziedzic startował już jako alpejczyk. W 1949 r.
                                                    trenując w Krakowie, przeforsował mięsień sercowy i lekarze zakazali mu
                                                    uprawiania sportu. Zamienił wtedy dyscypliny narciarstwa klasycznego na
                                                    alpejskie. Wspominał: - Pomyślałem wtedy, przecież ja urodziłem się w Kuźnicach
                                                    i pierwsze moje wyczyny były w zjazdach. W 1950 r. wygrywam bieg zjazdowy z
                                                    Kasprowego Wierchu, wchodzę do czołówki polskich zjazdowców i dochodzę do
                                                    kadry, która przygotowywała się do wyjazdu do Oslo. Startowałem w Norefjell w
                                                    biegu zjazdowym, slalomie gigancie i slalomie specjalnym. Przeżycia ogromne.

                                                    Na igrzyska do Cortiny d'Ampezzo w 1956 r. Dziedzic jechał już nie jako
                                                    zawodnik, lecz trener i to z silną grupą alpejek. Przed olimpiadą, w styczniu
                                                    1956 r., sukcesy sypały się jak z rękawa. Wspominał: - Miałem trzy dziewczęta w
                                                    tej grupie: Marię Kowalską, Barbarę Grocholską i Marię Gąsienicę Daniel. Przed
                                                    olimpiadą Kowalska zwyciężyła w slalomie specjalnym w Grindelwaldzie, a
                                                    Grocholska była szósta. W Kitzbühel, na bardzo trudnym biegu zjazdowym, miesiąc
                                                    przed olimpiadą, Polki pokazały klasę: Grocholska była 8., Kowalska 10., a
                                                    Gąsienica Daniel 12.

                                                    We Włoszech zabrakło jednak szczęścia. W dniu rozgrywania slalomu giganta
                                                    Stefan Dziedzic rozchorował się i miał prawie 40 stopni gorączki. Nie mógł iść
                                                    z zawodniczkami na stok. Był to dotkliwy cios dla niego, ale także i
                                                    zawodniczek, które zostały bez swojego trenera. Reprezentowanie barw Polski
                                                    uważał za wielkie wyróżnienie: - Noszenie orzełka było dla mnie i dla każdego
                                                    zawodnika olbrzymim wyróżnieniem. Mimo że te orzełki były bez korony, to czułem
                                                    się bardzo zaszczycony tym, że mogłem reprezentować nasz kraj.

                                                    Po zakończeniu kariery zajął się pracą trenerską, prowadził przez kilka lat
                                                    kadrę kobiet, potem był trenerem w AZS Zakopane (do 1966). Potrafił za sobą
                                                    porwać młodzież i być dla niej autorytetem. Był też kierownikiem produkcji w
                                                    wytwórni nart w Szaflarach (1967-72), dyrektorem hotelu Juventur w Zakopanem
                                                    (1974-86), piastował jednocześnie funkcję posła na Sejm (1980-85), był też
                                                    przedstawicielem Orbisu i dyrektorem ośrodka informacji w Wiedniu. Został
                                                    uhonorowany wieloma odznaczeniami państwowymi i był kawalerem orderu Kalos
                                                    Kagathos (1985). Pozostawił żonę Wandę i dwójkę dzieci: syna i córkę.

                                                    Był legendą polskich nart. Zawsze był tam, gdzie działo się coś ważnego dla
                                                    polskiego narciarstwa, tym większą pustkę więc odczuwamy po Jego śmierci. Był
                                                    inicjatorem jubileuszu 50-lecia klubu AZS Zakopane i współautorem publikacji o
                                                    historii tego klubu. Dla niego narciarstwo to było coś znacznie więcej niż
                                                    wyniki, to był styl życia, kontakty z ludźmi i sposób na to, by mimo
                                                    upływającego czasu, w głębi serca być ciągle młodym. Dlatego w ostatnim czasie
                                                    podjął trud spisania swoich sportowych, ale i nie tylko, wspomnień. Zbierał
                                                    zdjęcia, dokumentację, niestety, nie doczekał wydania tej pracy. Pozostawił w
                                                    smutku całe Zakopane, społeczność lokalną i narciarzy, zwłaszcza azetesiaków,
                                                    którzy tak chętnie jechali za Nim, jak wspomina Magdalena Marusarz-Gądek,
                                                    długimi skrętami w Goryczkową..."
                                                    (WOJCIECH SZATKOWSKI)

                                                  • Gość: Sportowcy Re:Odszedł Stefan Dziedzic - legenda narciarska IP: *.it-net.pl 02.08.06, 20:36
                                                    (*)
                                                    www.watra.pl/sport/dziedzicc.html
                                                  • ciupazka Re:Odszedł Roman Gąsienica-Sieczka 02.09.06, 10:24
                                                    W sobotę, 26 sierpnia, odszedł od nas Roman Gąsienica-Sieczka. Uroczystości
                                                    pogrzebowe odbyły się w piątek, 1 września, w kaplicy na Nowym Cmentarzu w
                                                    Zakopanem.

                                                    Niedawno żegnaliśmy Stefana Dziedzica, potem Stanisława Wawrytkę, a teraz
                                                    śmierć wyrwała z szeregu sportowców, olimpijczyków i ludzi Tatr Romana
                                                    Gąsienicę-Sieczkę, pozostawiając w bólu rodzinę i wszystkich tych, którzy go
                                                    znali - ludzi związanych ze sportem w Kościelisku i Zakopanem, a także
                                                    muzykantów, bowiem muzyka i gra na skrzypcach była jego drugą wielką pasją.

                                                    Roman Gąsienica-Sieczka urodził się 30 kwietnia 1934 r. w Zakopanem i już jako
                                                    junior odniósł wiele sukcesów. Reprezentował barwy zakopiańskich klubów:
                                                    Harcerskiego Klubu Narciarskiego (1947-48), potem AZS Zakopane (1949-56) i WKS
                                                    (1956-57). Brał udział w wielu międzynarodowych konkursach skoków, m.in. w
                                                    Lahti, St. Moritz, Arosa i Winterthur (1957). Na włoskiej ziemi dostąpił
                                                    zaszczytu reprezentowania Polski na zimowych igrzyskach olimpijskich - 5 lutego
                                                    1956 r. w otwartym konkursie skoków na obiekcie "Italia" Sieczka zajął 25.
                                                    miejsce ze skokami na 77,5 m, 71,5 m (był trzecim z Polaków). (SZAT)

                                                    Byli chłopcy byli hale sie minyni....(*)
                                                  • Gość: Ciupazka Re:Odszedł Marek Grechuta(*) IP: *.it-net.pl 09.10.06, 16:37
                                                    (*)Odszedł artysta polskiej estrady i człowiek.(*)

                                                    www.wp.pl/r/6j1415
                                                  • Gość: Ciupazka Re:Odszedł Marek Grechuta(*) IP: *.it-net.pl 09.10.06, 16:52
                                                    Tyle było dni do utraty sił
                                                    Do utraty tchu tyle było chwil
                                                    Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
                                                    Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

                                                    Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy
                                                    Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

                                                    muzyka.wp.pl/id,24326,size,1,galeria.html
                                                  • Gość: Ciupazka Re:pomar i juz Bartłomiej Stanek (USA) [*] IP: *.it-net.pl 10.10.06, 08:29
                                                    Piyknie chowali w Chicago nojstarsego górola(95 lat)Bartłomieja Stanka 27
                                                    września na smyntorzu w Lemont. Od bramy smyntorza na miejsce wiecnego spocynku
                                                    truchłee wieźli na lawecie zaprzężonej w kónie. Nie zabrakło kapeli
                                                    góralskiej, ftorp rzewnom muzykom pozegnała Bartłomieja Stanka, na Jego
                                                    chodnicku z USA na niebiańskie hole.

                                                    Miłosz Sowa o nim pisze w TP
                                                    "Bartłomiej Stanek wychował się w Zaskalu. Od najmłodszych lat grał na basach
                                                    a wychowywany przez wujka, który prócz prowadzenia gazdówki zajmował się
                                                    wyszywaniem góralskich portek, nauczył się również tego.

                                                    W Ameryce był czynnym i aktywnym członkiem koła nr 73 Zaskale, do końca swoich
                                                    dni grał na wielu uroczystościach i imprezach Związku Podhalan.

                                                    Często opowiadał młodym o dawnych czasach, kiedy „służył” w Szaflarach, o
                                                    zwyczajach podhalańskich z czasów swojej młodości, wypadających na lata
                                                    międzywojenne.

                                                    Wielu chicagowskich górali chodzi do dziś w portkach lub cuchach wyszytych
                                                    przez Bartłomieja Stanka.
                                                    Zegnomy Cie Bartku piyknie i my spod Tater.
                                                    [*]
                                                    www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=3405
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka