ciupazka 22.02.06, 12:11 Biydok bury, nie wytrzymoł pod nowymi rządami. A moze sie PO zamiast Agory na niego przesiednie, he? wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3176801.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ciupazka Re: .....Pomar i juz 22.02.06, 12:20 Cosi żle nieftorzy licom, nie dziwota, ze i Nowy Dzień im pomar: galba.blox.pl/html A moze tyn, ftory nie boi sie być cieniasem go podparł, he?: www.nowydzien.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) 06.04.06, 13:03 W szpitalu MSWiA w Białymstoku zmarł w nocy ze środy na czwartek 64-letni wicekonsul z Grodna na Białorusi Ryszard Badoń-Lehr - poinformował PAP dyrektor tego szpitala Janusz Rainko. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3264174.html Odpowiedz Link Zgłoś
dunajec1 Re: .....Pomar i juz (*) 07.04.06, 02:37 Prawdopodobnie mu dokopali,a podali juz oficjalna przyczyne smierci? Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) 07.04.06, 09:15 Ewa Sokólska, Wojciech Więcko, Białystok 07-04-2006, ostatnia aktualizacja 06- 04-2006 20:41 W białostockim szpitalu MSWiA w nocy ze środy na czwartek zmarł wicekonsul z Grodna Ryszard Badoń-Lehr Dwa tygodnie temu pracownicy polskiej ambasady znaleźli 64-letniego dyplomatę nieprzytomnego w jego mieszkaniu w Grodnie. Pogotowie przywiozło go z tamtejszego szpitala do Białegostoku. Polscy lekarze stwierdzili u wicekonsula krwiaka śródczaszkowego. Mimo przeprowadzonej operacji nie odzyskał przytomności. Okoliczności, w jakich doznał obrażeń, bada Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Zawiadomił ją dyrektor białostockiego szpitala, bo obrażenia wskazywały na możliwość pobicia. Biegły stwierdził, że krwiak mógł powstać zarówno od upadku, jak i uderzenia. Nie wypowiedział się co do oparzeń w okolicy nerek (lekarze spekulowali, że mogą pochodzić od paralizatora elektrycznego) ani siniaków i obtarć skóry. Śledczy czekają teraz na wyniki sekcji zwłok. Chcą przesłuchać lekarzy, którzy opiekowali się konsulem w grodzieńskim szpitalu, i osoby, które zabrały go z mieszkania. Białoruska rządowa agencja prasowa Bełta cytuje kierownika oddziału reanimacji szpitala w Grodnie Gennadija Brejdo, według którego w noc zajścia wicekonsul był pijany, co w parze z chorobą serca mogło stać się przyczyną ataku. Agencja, powołując się na słowa lekarza, twierdzi, że polski dyplomata ukrywał swoje problemy zdrowotne i leczył się u różnych lekarzy w Polsce." Telo podali w prasie oficjalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 12:49 Jerzy Ficowski nie żyje Jerzy Ficowski - poeta, pisarz, publicysta, tłumacz, znawca kultury cygańskiej i twórczości Brunona Schulza - zmarł nad ranem w Warszawie. Miał 82 lata. Znany był m.in. jako autor baśniowych i refleksyjnych liryk. Jerzy Ficowski (ur. w 1924 roku) studiował filozofię i socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Jako poeta debiutował tomikiem "Ołowiani żołnierze" w 1948 roku. W dorobku miał 14 tomików, m.in. "Odczytanie popiołów" (1979), "Przepowiednie. Pojutrznia" (1983), "Wszystko to, czego nie wiem" (1999). Pisarz przez kilka lat wędrował z cygańskim taborem i znał cygański język. Przyjaźnił się z cygańską poetką Bronisławą Wajs- Papuszą. W 1956 roku wyszedł drukiem pierwszy tomik poezji cygańskiej poetki, tłumaczony właśnie przez Ficowskiego. Był to pierwszy zbiór poezji cygańskiej, jaki ukazał się w Polsce sygnowany imieniem i nazwiskiem autorki. Ficowski był też autorem słynnego studium "Cyganie na polskich drogach" i "Cyganie w Polsce". Wielką fascynacją Ficowskiego była postać i twórczość Brunona Schulza. Poeta przez wiele lat opracowywał prozę Schulza, jego rysunki, listy. Książka "Regiony Wielkiej Herezji", która była efektem wieloletnich studiów Ficowskiego na ten temat, doczekała się entuzjastycznych recenzji nie tylko w Polsce, ale także m.in. w USA. Znany był także jako autor tekstów popularnych piosenek, m.in. dla Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze". Napisał takie przeboje jak "Bajka o cygańskim królu" czy "Jadą wozy kolorowe". Utwory wielokrotnie zdobywały nagrody na Międzynarodowych Festiwalach Piosenki w Sopocie. Ficowski pisał też piosenki w języku cygańskim. Ficowski przekładał także poezję hiszpańską (Federico Garcia Lorca), żydowską i cygańską. Tłumaczył wiersze rosyjskie Bolesława Leśmiana. Podczas II wojny światowej był żołnierzem AK, więźniem Pawiaka (1943). W Powstaniu Warszawskiego walczył jako żołnierz pułku "Baszta" na Mokotowie. Gdy w 1975 r. podpisał tzw. List 59 do władz PRL przeciwko zmianom w konstytucji, sankcjonującym kierowniczą rolę PZPR i sojusz z ZSRR, został objęty zakazem druku do 1980 r. Członek demokratycznej opozycji w latach 70. - działał w KOR. W 1999 roku przez sejneński Ośrodek "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" uznany został "Człowiekiem pogranicza". Tytułem honorowani są "Środkowoeuropejczycy, który swym życiem i twórczością szczególnie przyczynili się do spopularyzowania etosu pogranicza, a więc postawy tolerancyjnej i otwartej, ze zrozumieniem i szacunkiem odnoszącej się do odmienności innych, przełamującej stereotypy i uprzedzenia". W 2000 roku Jerzy Ficowski otrzymał nagrodę PEN-Clubu za całokształt pracy twórczej. Był członkiem Związku Literatów Polskich i polskiego Oddziału Pen Clubu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poraj Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 13:23 Wspomnienie dzieciństwa - "Gałązka z drzewa słońca", przepiękne baśnie cygańskie... Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 13:27 A wiesz, ze nie wiem, czy czytałam...ale można kupić, ale chyba pożyczę, bo drogo.: wysylkowa.pl/ks531199.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poraj Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 13:39 Ja gdzieś w piwnicy mam takie stare wydanie chyba z początków lat sześćdziesiątych z pięknymi ilustracjami. To obecne wydanie, sądząc po okładce to raczej jakieś nowomodne bochomazy, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 14:03 Sa i późniyjse wydania: www.wysylkowo.pl/product_info.php?products_id=52483 ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/kw,78482,ksiazka.html a tyk tyz nie znom... • Gorączka rzeczy • Mistrz Manole • Odczytanie popiołów. Wiersze • Odczytanie popiołów. Wiersze (wersja polsko-niemiecka) • Pantareja • Wszystko to, czego nie wiem • Zawczas z poniewczasem: ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=77874 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poraj Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 14:07 To ja miałem włąsnie z tymi ilustracjami: www.wysylkowo.pl/product_info.php?products_id=52483 Mam też Jego książkę o cygańskich obyczajach - "Cyganie na polskich drogach". Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) 09.05.06, 15:06 Nie bój sie Cygana: www.tolerancja.pl/?kat=8&id=6 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz (*) Jerzy Ficowski (*) IP: *.it-net.pl 10.05.06, 09:43 Pisarz przez kilka lat wędrował z cygańskim taborem i znał cygański język. Przyjaźnił się z cygańską poetką Bronisławą Wajs-Papuszą. W 1956 r. wyszedł drukiem pierwszy tomik poezji cygańskiej poetki, tłumaczony właśnie przez Ficowskiego. Był to pierwszy zbiór poezji cygańskiej, jaki ukazał się w Polsce sygnowany imieniem i nazwiskiem autorki. Ficowski był też autorem słynnego studium "Cyganie na polskich drogach" i "Cyganie w Polsce". Wielką fascynacją Ficowskiego była postać i twórczość Brunona Schulza. Poeta przez wiele lat opracowywał prozę Schulza, jego rysunki, listy. Książka "Regiony Wielkiej Herezji", która była efektem wieloletnich studiów Ficowskiego na ten temat, doczekała się entuzjastycznych recenzji nie tylko w Polsce, ale także m.in. w USA. Znany był także jako autor tekstów popularnych piosenek, m.in. dla Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze". Napisał takie przeboje jak "Bajka o cygańskim królu" czy "Jadą wozy kolorowe". Podczas II wojny światowej był żołnierzem AK, więźniem Pawiaka (1943 r.). W Powstaniu Warszawskim walczył jako żołnierz pułku "Baszta" na Mokotowie. (PAP) (*) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) IP: *.it-net.pl 23.05.06, 08:26 85 rokow zywobycio to niby dlo chłopa dość, ale przecie mógł pocekać na tyn Mundial...Piłka nozno to jego pasja i całe zywobycie jyj poswięciył. Skoda, skoda, ze ze nie pocekoł tyk jesce poru dni... Moze nasi lepiyj zagrajom coby uczcic jego pamięć? wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3364067.html#dalej Zegnoj Wielgi Kazimierzu!(*) Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) 23.05.06, 08:46 Śmierć ale jednoceśnie wyzwolynie z ciyrpiynia, ftore Go barz dotknyno. Cłek zycliwy dlo syćkik, nawet w ciyrpiyniu nie narzykoł i mioł jak zawse wiare w cłeka i w Boga. www.opoka.org.pl/biblioteka/X/XS/gorski.html (*) Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) 23.05.06, 09:44 Jego książki: "Piłka jest okrągła" Kazimierz Górski wydawnictwo: Expol; sierpień 2004 r. ISBN 83-919376-8-2 liczba stron: 336 www.kazimierzgorski.pl/foto/zdjecia_z_ksiazki.html www.ksiegarnia.kazimierzgorski.pl/product_info.php?products_id=28 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) IP: *.it-net.pl 23.05.06, 15:04 Jego powiedzonka słynne. Pan Kazimierz był autorem wielu celnych powiedzonek, które na stałe weszły do naszego języka. Oto kilka z nich (cyt. za D. SPORT:) "Piłka jest okrągła, a bramki są dwie" "Piłka to gra prosta. Nie potrzeba do niej filozofii" "Im dłużej my przy piłce, tym krócej oni" "Chodzi o to żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika" "Mecz można wygrać, przegrać lub zremisować Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: .....Pomar i juz - Kazimierz Górski (*) IP: *.it-net.pl 24.05.06, 09:31 (*) Kazimierz Górski był wiecznym optymistą, który w każdej osobie i w każdej sytuacji starał się dostrzegać jasne strony - powiedział jego przyjaciel i asystent w okresach największych sukcesów Andrzej Strejlau. - On miał niebywałą charyzmę. Wiedza - tak, inteligencja - tak, ale najważniejsze było traktowanie zawodników. Oni go kochali. Potrafił ich natchnąć, zarazić optymizmem, wierzyli mu bezgranicznie i tak samo go słuchali. Sejm i Senat uczciły wczoraj minutą ciszy pamięć Zmarłego. Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, że mecze piłkarskie wszystkich klas rozgrywkowych w Polsce do końca tego tygodnia będą poprzedzone minutą ciszy ku czci Kazimierza Górskiego. CześĆ Jego pamięci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Kazimierz Górski (*)pogrzeb.. IP: *.it-net.pl 01.06.06, 13:33 Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w piątek o godzinie 11.00 nabożeństwem w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej, skąd odprowadzony zostanie na miejsce wiecznego spoczynku na Cmemtarzu Powazkowskim w W-wie. Zapowiedzieli w nim udział: prezydent RP Lech Kaczyński, premier Kazimierz Marcinkiewicz, minister sportu Tomasz Lipiec oraz wiele innych osobistości życia publicznego i sportu. Po mszy, kondukt żałobny uda się na Cmentarz Powązkowski, gdzie Kazimierz Górski spocznie w grobie rodzinnym. - Kazimierz Górski był człowiekiem podziwianym i kochanym przez wielu z nas i wszyscy pragnęlibyśmy towarzyszyć mu do końca w jego ostatniej wędrówce. Prosimy jednak o uszanowanie woli pogrążonej w żalu rodziny. Jednocześnie informujemy, że dla wszystkich, którzy nie będą mogli osobiście oddać hołdu Trenerowi wszech czasów, Telewizja Polska przewiduje transmisję z uroczystości pogrzebowych - napisano w komunikacie Ministerstwa Sportu. Księga Kondolencyjna będzie udostępniona w Centralnym Ośrodku Sportu (Torwar), przy ul. Łazienkowskiej 6a, od czwartku (1 czerwca) od godziny 9.00 do piątku (2 czerwca) do godziny 15.00. Żegnaj wieczny optymisto! (*) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Kazimierz Górski (*)pogrzeb. IP: *.it-net.pl 02.06.06, 15:05 I pożegnano K. Górskiego... już się nie bedzie wstydzil za swoik chlopców na Mundialu: sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3384373.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Kazimierz Górski (*)pogrzeb. IP: *.it-net.pl 02.06.06, 17:25 Już bez trawy...: sport.gazeta.pl/sport/5,68565,3390281.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz - Igor Śmiałowski IP: *.it-net.pl 17.06.06, 15:52 Igor Śmiałowski (*) pl.wikipedia.org/wiki/Igor_%C5%9Amia%C5%82owski www.filmpolski.pl/fp/index.php/11802 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re: Pomar i juz Stanisław Styrczula „Cesławek” IP: *.it-net.pl 03.07.06, 13:14 W wieku 77 lat zmarł w Kościelisku śp. Stanisław Styrczula „Cesławek” - twórca ludowy, znakomity góralski krawiec szyjący cuchy, portki i ornaty góralskie, znany szeroko także poza Kościeliskiem, muzykant, współtwórca zespołu góralskiego „Polaniorze”, zasłużony członek Związku Podhalan Oddział Kościelisko. (*) Mowa pogrzebowa - Wacław Przeklasa: www.watra.pl/rozne/koscielisko/ceslawekk.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:Odszedł Stefan Dziedzic - legenda narciarska IP: *.it-net.pl 02.08.06, 18:09 30 lipca br. zmarł w wieku 78 lat Stefan Dziedzic - narciarz, olimpijczyk, zasłużony mistrz sportu, trener narciarski, a także ceniony działacz sportowy i społeczny. Dziś, 2 sierpnia, o godz. 13 w kaplicy cmentarnej przy ul. Nowotarskiejodbyła się msza święta żałobna, a następnie odprowadzenie Zmarłego w ostatnią drogę. Cześć jego pamięci! (*)(*)(*)(*)(*) "Startował na dwóch olimpiadach (1948 - St. Moritz), 1952 (Oslo). Jako szkoleniowiec polskich alpejek poprowadził je na ZIO w 1956 i 1964 r. Po raz ostatni w karierze oglądał olimpiadę w Sarajewie (1984). Miał na swoim koncie 6 tytułów mistrza Polski i kilkanaście medali z akademickich mistrzostw świata. Należał do najbardziej wszechstronnych narciarzy w historii Polskiego Związku Narciarskiego. Pierwszy start olimpijski to było St. Moritz, Szwajcaria i rok 1948. Startował w biegach i kombinacji norweskiej. - Na olimpiadzie w 1948 r. pamiętam, jak biegłem przed Cardalem, to był świetny biegacz czechosłowacki. Po kilku kilometrach słyszałem za sobą oddech Cardala. Postanowiłem, że nie będę się oglądał, uciekałem co sił w nogach i zgubiłem go. Do mety dobiegłem, wygrywając z Cardalem po raz pierwszy w życiu. Jest to jedno z moich najciekawszych i najmocniejszych przeżyć olimpijskich - wspominał Stefan Dziedzic. Cztery lata później, w Oslo, Dziedzic startował już jako alpejczyk. W 1949 r. trenując w Krakowie, przeforsował mięsień sercowy i lekarze zakazali mu uprawiania sportu. Zamienił wtedy dyscypliny narciarstwa klasycznego na alpejskie. Wspominał: - Pomyślałem wtedy, przecież ja urodziłem się w Kuźnicach i pierwsze moje wyczyny były w zjazdach. W 1950 r. wygrywam bieg zjazdowy z Kasprowego Wierchu, wchodzę do czołówki polskich zjazdowców i dochodzę do kadry, która przygotowywała się do wyjazdu do Oslo. Startowałem w Norefjell w biegu zjazdowym, slalomie gigancie i slalomie specjalnym. Przeżycia ogromne. Na igrzyska do Cortiny d'Ampezzo w 1956 r. Dziedzic jechał już nie jako zawodnik, lecz trener i to z silną grupą alpejek. Przed olimpiadą, w styczniu 1956 r., sukcesy sypały się jak z rękawa. Wspominał: - Miałem trzy dziewczęta w tej grupie: Marię Kowalską, Barbarę Grocholską i Marię Gąsienicę Daniel. Przed olimpiadą Kowalska zwyciężyła w slalomie specjalnym w Grindelwaldzie, a Grocholska była szósta. W Kitzbühel, na bardzo trudnym biegu zjazdowym, miesiąc przed olimpiadą, Polki pokazały klasę: Grocholska była 8., Kowalska 10., a Gąsienica Daniel 12. We Włoszech zabrakło jednak szczęścia. W dniu rozgrywania slalomu giganta Stefan Dziedzic rozchorował się i miał prawie 40 stopni gorączki. Nie mógł iść z zawodniczkami na stok. Był to dotkliwy cios dla niego, ale także i zawodniczek, które zostały bez swojego trenera. Reprezentowanie barw Polski uważał za wielkie wyróżnienie: - Noszenie orzełka było dla mnie i dla każdego zawodnika olbrzymim wyróżnieniem. Mimo że te orzełki były bez korony, to czułem się bardzo zaszczycony tym, że mogłem reprezentować nasz kraj. Po zakończeniu kariery zajął się pracą trenerską, prowadził przez kilka lat kadrę kobiet, potem był trenerem w AZS Zakopane (do 1966). Potrafił za sobą porwać młodzież i być dla niej autorytetem. Był też kierownikiem produkcji w wytwórni nart w Szaflarach (1967-72), dyrektorem hotelu Juventur w Zakopanem (1974-86), piastował jednocześnie funkcję posła na Sejm (1980-85), był też przedstawicielem Orbisu i dyrektorem ośrodka informacji w Wiedniu. Został uhonorowany wieloma odznaczeniami państwowymi i był kawalerem orderu Kalos Kagathos (1985). Pozostawił żonę Wandę i dwójkę dzieci: syna i córkę. Był legendą polskich nart. Zawsze był tam, gdzie działo się coś ważnego dla polskiego narciarstwa, tym większą pustkę więc odczuwamy po Jego śmierci. Był inicjatorem jubileuszu 50-lecia klubu AZS Zakopane i współautorem publikacji o historii tego klubu. Dla niego narciarstwo to było coś znacznie więcej niż wyniki, to był styl życia, kontakty z ludźmi i sposób na to, by mimo upływającego czasu, w głębi serca być ciągle młodym. Dlatego w ostatnim czasie podjął trud spisania swoich sportowych, ale i nie tylko, wspomnień. Zbierał zdjęcia, dokumentację, niestety, nie doczekał wydania tej pracy. Pozostawił w smutku całe Zakopane, społeczność lokalną i narciarzy, zwłaszcza azetesiaków, którzy tak chętnie jechali za Nim, jak wspomina Magdalena Marusarz-Gądek, długimi skrętami w Goryczkową..." (WOJCIECH SZATKOWSKI) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sportowcy Re:Odszedł Stefan Dziedzic - legenda narciarska IP: *.it-net.pl 02.08.06, 20:36 (*) www.watra.pl/sport/dziedzicc.html Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re:Odszedł Roman Gąsienica-Sieczka 02.09.06, 10:24 W sobotę, 26 sierpnia, odszedł od nas Roman Gąsienica-Sieczka. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek, 1 września, w kaplicy na Nowym Cmentarzu w Zakopanem. Niedawno żegnaliśmy Stefana Dziedzica, potem Stanisława Wawrytkę, a teraz śmierć wyrwała z szeregu sportowców, olimpijczyków i ludzi Tatr Romana Gąsienicę-Sieczkę, pozostawiając w bólu rodzinę i wszystkich tych, którzy go znali - ludzi związanych ze sportem w Kościelisku i Zakopanem, a także muzykantów, bowiem muzyka i gra na skrzypcach była jego drugą wielką pasją. Roman Gąsienica-Sieczka urodził się 30 kwietnia 1934 r. w Zakopanem i już jako junior odniósł wiele sukcesów. Reprezentował barwy zakopiańskich klubów: Harcerskiego Klubu Narciarskiego (1947-48), potem AZS Zakopane (1949-56) i WKS (1956-57). Brał udział w wielu międzynarodowych konkursach skoków, m.in. w Lahti, St. Moritz, Arosa i Winterthur (1957). Na włoskiej ziemi dostąpił zaszczytu reprezentowania Polski na zimowych igrzyskach olimpijskich - 5 lutego 1956 r. w otwartym konkursie skoków na obiekcie "Italia" Sieczka zajął 25. miejsce ze skokami na 77,5 m, 71,5 m (był trzecim z Polaków). (SZAT) Byli chłopcy byli hale sie minyni....(*) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:Odszedł Marek Grechuta(*) IP: *.it-net.pl 09.10.06, 16:37 (*)Odszedł artysta polskiej estrady i człowiek.(*) www.wp.pl/r/6j1415 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:Odszedł Marek Grechuta(*) IP: *.it-net.pl 09.10.06, 16:52 Tyle było dni do utraty sił Do utraty tchu tyle było chwil Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy muzyka.wp.pl/id,24326,size,1,galeria.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupazka Re:pomar i juz Bartłomiej Stanek (USA) [*] IP: *.it-net.pl 10.10.06, 08:29 Piyknie chowali w Chicago nojstarsego górola(95 lat)Bartłomieja Stanka 27 września na smyntorzu w Lemont. Od bramy smyntorza na miejsce wiecnego spocynku truchłee wieźli na lawecie zaprzężonej w kónie. Nie zabrakło kapeli góralskiej, ftorp rzewnom muzykom pozegnała Bartłomieja Stanka, na Jego chodnicku z USA na niebiańskie hole. Miłosz Sowa o nim pisze w TP "Bartłomiej Stanek wychował się w Zaskalu. Od najmłodszych lat grał na basach a wychowywany przez wujka, który prócz prowadzenia gazdówki zajmował się wyszywaniem góralskich portek, nauczył się również tego. W Ameryce był czynnym i aktywnym członkiem koła nr 73 Zaskale, do końca swoich dni grał na wielu uroczystościach i imprezach Związku Podhalan. Często opowiadał młodym o dawnych czasach, kiedy „służył” w Szaflarach, o zwyczajach podhalańskich z czasów swojej młodości, wypadających na lata międzywojenne. Wielu chicagowskich górali chodzi do dziś w portkach lub cuchach wyszytych przez Bartłomieja Stanka. Zegnomy Cie Bartku piyknie i my spod Tater. [*] www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=3405 Odpowiedz Link Zgłoś