przycinek.usa
15.06.07, 23:20
Zreasumujmy troche te wywody dotyczace kursu USD. W poprzednich watkach temat
rozkladany byl na czynniki pierwsze, argumenty za i przeciw i co z tego
wynika. Tutaj streszcze te dyskusje. Chodzi o dlugoterminowy kolaps rynku i
Armageddon ekonomiczny na niespotykana skale, katastrofe o ktorej nie snilo
sie filozofom, krach przekraczajacy swoim zasiegiem ten z lat 30-tych.
Wszystko to z powodu ogolnego zadluzenia i szczegolowo omawiane na 10-ta
strone w watkach do ktorych linki ponizej:
watek numer 1:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=28704164
watek numer 2:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30070874
watek numer 3:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30344964
watek numer 4:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30745591&a=30745591
Przypomnijmy kilka ogolnych tez:
Sa cykle i w tych cyklach najpierw jest rozwoj a potem skurcz. Skurcz jest
zwykle bolesny, choc krotki, a zasiegi ruchow cenowych takie jak w hossie,
co oznacza ze jak sie czlowiek odpowiednio ustawi, to zarabia 3x szybciej jak
w hossie. Ci, ktorzy sa po zlej stronie rynku traca 3x szybciej i bankrutuja
zanim sie zorientuja, ze wlasnie zostali bez majtek.
Cykle sa determinowane dlugoterminowym przyrostem masy pieniadza na rynku.
Pieniedzy przyrasta kiedy wzrasta zadluzenie czyli kredyt.
Z tego wynika, ze jest hossa tak dlugo, jak dlugo jest przyrost kredytu.
Z drugiej strony dziala wielki mechanizm produktywnosci i dystrybucji,
poprzez ktory pieniadze te sa zbierane z rynku konsumenckiego a nadwyzki
laduja w funduszach, ktore staraja sie desperacko jakos te forse pomnozyc.
Im wiecej pieniedzy, tym bardziej spada koszt pieniadza i rownoczesnie
wzrasta oplacalnosc inwestycyjna w projekty, na ktore w normalnych czasach
zaden bankier nawet by nie splunal. Nagle okazuje sie, ze pieniadze sa ogolno-
dostepne, tanie i kazdy chetnie moze sobie wziasc kredycik, bez
zabezpieczenia i nawet na kupno nowego kapelusza na jeden dzien a potem do
smieci. Ziarnko do ziarnka, a kredytu przybywa, pieniedzy wobec tego rowniez
i okazuje sie, ze w ten sposob powstaje szereg pedow inwestycyjnych, takich
jak mania internet stocks i obecny ruch w real estate. Ciagly naplyw
pieniedzy, uruchomiony mechanizmem kreacji kredytowej, powoduje ciagla presje
inwestycyjna (wplywy funduszy) i ogolna niechec inwestorow do pozbywania sie
walorow co z kolei powoduje nadymanie sie calych segmentow rynku i
powstawanie a potem pekanie kolejnych balonow cenowych.
Jednak wzrost kredytu powyzej pewnego ogolnie uznanego pozimu 300% PKB jest
niebezpieczny dla gospodarki. Przy takim mniej wiecej poziomie zawalila sie
gospodarka USA w latach trzydziestych, a ci ktorzy to pamietaja najczesciej
siedza obecnie w domach starcow i nikt ich rad juz nie slucha. Czesc tych
starych doswiadczonych losem dziadkow przelala swoje mysli na papier i
powstala np: "A History of Money and Banking". Jednak obecnie nikt ksiazek
nie czyta, ksiegarnie bankrutuja, nikt nie chce ksiazek nawet za darmo w
zwiazku z tym pojawiaja sie publiczne akcje palenia ksiazek.
Amerykanskiemu spoleczenstwu dzielacemu sie ewentualnie na tych co ogladaja
FOX i tych od Cartoons do glowy nie przyjdzie zapoznac sie z takimi
kluczowymi informacjami. Jest tak dlatego, poniewaz przyrost kredytu jest
determinowany polityka FED, ktorej celem jest maksymalizacja % wzrostu PKB.
Dlatego FED prowadzi luzna polityke monetarna i dlugoterminowo sa niskie
stopy. Kazdy moze sobie wziasc kredycik. Wiec po co myslec i pracowac?
Od pracy sa miejscowi Meksykanscy imigranci, a jak beda grzeczni, to tez
dostana prawo do kredytu. To wszystko oznacza zero myslenia, jazde bez
opamietania, zerowe rezerwy od depozytow dlugoterminowych i niekontrolowane
pompowanie kredytu w gospodarke i kreowanie balona. Balon zas moze
odwdzieczyc sie nam szybkim peknieciem i nagle okaze sie, ze udzielono wiecej
kredytow niz moze rynek wytrzymac i wystapi credit crunch.
Kluczem do przewidzenia dalszego trendu na rynku jest obserwacja kredytu (Bo
nie publikowane M3 utrudnia obserwacje rynku). Obserwowany obecnie spadek
dynamiki kredytowej wzbudza niepokoj i nasuwa trudne pytania dotyczace
dalszego rozwoju wydarzen. Wszystko jednak wskazuje na to, ze nieuchronnie
zbliza sie okres, w ktorym upokorzona zostanie ignorancja ludzka a bankructwo
dotknie szerokie masy ludzi nienawyklych do logicznego myslenia i
podejmowania samodzielnych decyzji inwestycyjnych. Zbliza sie bowiem
nieuchronnie moment, w ktorym pieniedzy zamiast przybyc - ubedzie.
Tak sie stanie, poniewaz przy rozdetym do granic mozliwosci zadluzeniu
zblizajacym sie do 400% PKB sklonnosc konsumentow do pobierania dalszych
kredytow zmaleje, a miliony dotychczasowych kredytobiorcow co miesiac
przeciez splaca raty i saldo przyrostu pieniadza w pewnym momencie osiagnie
zero i rozpocznie sie skurcz.
Przypomniejmy kilka faktow:
"In 1930 the Fed’s holdings of US government securities was at $465 million.
By December 1933 they stood at 2,432 million – a 401% increase."
Oznacza to, ze w okresie wielkiej depresji FED probowal desperacko pompowac
pieniadze w rynek, jednak pomimo to agregaty pieniezne spadly, bo ludzie
przestali brac kredyty. W wyniku tego doszlo do ogolnego zatoru platnicznego
i lawinowego bankructwa firm i bankow. W 1930 upadlo 1,350 bankow; w 1931
kolejnych 2,293 bankow zbankrutowalo a w 1932 dalsze 1,453 banki zniknely z
powierzchni ziemi.
Od tej pory uplynelo wiele wody w Potomac River i wprowadzono cos, co sie
nazywa FDIC i ma rzekomo wybawic nas konsumentow przed wystapieniem podobnej
katastrofy. Czy jednak rzeczywiscie FDIC jest takim cudem, ze da nam
pieniadze wtedy, kiedy nagle wszystkim pieniedzy zabraknie?
No coz, malo kto wie ale - nie. Wynika to ze szczegolowych przepisow i
wlasciwosci dotyczacych tego ciala. To jednak troche wykracza poza zakres
jednego postu na forum publicznym. FDIC wcale nie musi dac nam pieniedzy!
Oczywiscie dla wiekszosci Amerykanow urodzonych w Ameryce teza o
niebezpieczenstwie chowania pieniedzy w malych bankach jest zupelna herezja.
W ogole obserwacja zycia i decyzji Amerykanow dostarcza nam codziennie
niezwyklych wrazen. Poziom oderwania od rzeczywisctosci stawia tych ludzi na
zupelnie innej platformie egzystencji. Fakt nieustajacego pedu tego rynku i
wzrostu dlugow najlepiej swiadczy o niefrasobliwosci decyzyjnej i dotyczy to
niemalze wszystkich zamieszkalych w USA. Jednostkowy Amerykanin wydaje tyle
pieniedzy ile ma, a jak nie ma - to idzie po kredyt i dalej wydaje.
To takie wielkie skupisko osob o charakterze Paris Hilton na skale 300
milionowego spoleczenstwa. Przyznaje, ze nie wiem co bedzie, kiedy oni nagle
przestana sie zadluzac i skoncza im sie pieniadze. Raport o przeplywach
finansowych za ostatnie kwartaly wskazuje na ograniczenie dynamiki kredytowej,
a spadek cen obligacji wskazuje na spadek strumienia pienieznego ladujacego w
funduszach. Dodatkowo wzrosly wszelkie koszty a poziom cen nieruchomosci -
naturalnej amerykanskiej skarbonki - zamarl i nie pozwala wyciagac wiecej
forsy przecietnemu uczciwemu Amerykaninowi. Malo tego - wszystkie media i TV
trabia, ze jak inwestowac - to tylko dlugoterminowo, a jak kupowac dom to
teraz i najlepiej szybko i na kredyt, bo stopa rekordowo niska, splacic
milion to zaden problem, a jak trzeba to rozlozymy na dogodne raty nawet na
30 lat. I to sie nie moze dobrze skonczyc.