pepe49
20.10.07, 00:29
Jeden z ciekawszych artykułów. Wyjaśnia mechanikę głosowania. Na jaką partję
warto.
nczas.com/numer-biezacy/mit-marnowania-glosow/
Mit marnowania głosów
Wiktor Kobylinski
Jeden z głównych polityków PiS zaapelował do wyborców LPR, aby “nie marnowali
głosów” i zamiast głosować na LPR, zagłosowali na PiS. Podobnie uważa wielu
Polaków. Czy mają oni rację? Czy namawianie do niegłosowania na LPR jest
optymalną polityką dla PiS? Jak pamiętamy ze szkoły, w demokracji panuje
paradygmat wyborów pięcioprzymiotnikowych. Według niego wybory demokratyczne
powinny być: bezpośrednie powszechne proporcjonalne równe tajne.
Wprawdzie Konstytucja RP w art. 96 ust. 2 wymienia wszystkie powyższe
przymiotniki, ale w praktyce ordynacji wyborczej zasada proporcjonalności nie
jest zastosowana. Obecnie w Polsce do przydzielania miejsc w Sejmie stosuje
się tak zwaną metodę d’Hondta. Praktycznie burzy ona proporcjonalność wyborów.
Nie tylko dotyczy to “brzytwy” wycinającej partie, które nie uzyskały
5-procentowego “progu wyborczego”. Reguły polskiej ordynacji tworzą z wyborów
do Sejmu pewną grę strategiczno-losową i warto się jej regułom bliżej
przyjrzeć. Jej działanie sprawdzić można symulatorem umieszczonym w Sieci, np.
tutaj
Dobrze byłoby, żeby politycy, ale również i wyborcy, poznali reguły tej gry.
Wbrew głoszonym publicznie opiniom, metoda przyznawania głosów w polskiej
ordynacji do Sejmu nie promuje partii wielkich, lecz partie średnie!
Przedstawmy to na przykładzie zbliżonym do publikowanych obecnie preferencji
sondażowych.
Wariant 1, pokazany poniżej, przedstawia sytuację zbliżoną do wykazywanego
przez jeden z sondaży przeprowadzonych na początku października 2007 roku. Dla
uproszczenia rozumowania załóżmy, że sondaż ten przedstawia rzeczywiste
preferencje wyborców. PiS, walczący o reelekcję, otrzymawszy 35% głosów
wyborców zostałby zapewne zaproszony przez Prezydenta do utworzenia rządu, ale
przy tym rozkładzie głosów nie uzyskałby wymaganej większości w Sejmie. Gdyby
PO odmówiła udziału w koalicji, PiS wraz z pozostałym realnym koalicjantem
-LPR - nie mógłby przekroczyć liczby połowy mandatów. Koalicja PiS + LPR
miałaby w Sejmie tylko 214 mandatów, co stanowi zaledwie 46,5%. Prezydent
musiałby przekazać misję rządzenia koalicji PO-LiD. Przypuśćmy jednak, że
rozsądne prowadzenie agitacji wyborczej skłoniłoby 2% Polaków wstrzymujących
się teraz od udziału w wyborach, aby zagłosowali na PiS lub LPR.
Wariant 2. Gdyby te 2% dodatkowych głosów dostał w całości PiS, zwiększyłby
się jego stan posiadania tylko o 1 mandat, a udział procentowy koalicji
PiS-LPR w Sejmie, pomimo wzrostu liczby głosów o 2%, zwiększyłby się tylko o
0,2% - do 46,7%.
Wariant 3. Gdyby z tych dwóch procent wyborcy dali równo po 1% więcej dla PiS
i 1% więcej dla LPR, wtedy PiS straciłoby 2 mandaty (gdzież tu respektowanie
proporcjonalności zapisane w art. 96 ust. 2 Konstytucji RP?), ale LPR
zyskałaby tych głosów aż 6 (ditto!) - i stan posiadania PiS-LPR doszedłby do 47,4%
Wariant 4. Poprawę zauważyć by można dopiero wtedy, gdyby całe te 2% przyrostu
głosów dostała LPR. Wtedy wystąpiłaby istotna poprawa notowania koalicji
PiS-LPR jako całości. Wprawdzie PiS straciłoby 5 miejsc w Sejmie, ale LPR,
zyskując aż 19 miejsc, doprowadziłaby koalicję do 49,7% mandatów łącznie.
Widać, że w przypadku spodziewanej koalicji “marnowane” są głosy oddane na
partnera silniejszego. Znacznie skuteczniejsze dla koalicji jest oddawanie
głosów na obecnie słabszego jej partnera. W obecnej sytuacji 2% głosów dodane
dla PiS zwiększa liczbę miejsc koalicji w Sejmie tylko o 0,2%, ale oddanie
tych 2% na LPR zwiększa sumaryczną siłę tej koalicji aż o 3,2%.
Wariant 5 pokazuje chyba najlepiej paradoks metody d’Hondta. Gdyby, tak jak
poprzednio, na LPR nie tylko padło o 2% więcej głosów niż w sytuacji
wyjściowej, ale ponadto 1% wyborców przeniosłoby swoje preferencje od PiS do
LPR, to wprawdzie PiS straciłoby 1 miejsce w Sejmie, ale LPR zyskałaby ich aż
7. Wówczas koalicja 188 miejsc PiS oraz 46 miejsc w Sejmie dla LPR dawałaby
razem 234 mandaty, co stanowi 50,9%. Nie marnuj głosu!
W aktualnej sytuacji głos oddany na LPR może mieć 7 razy większą siłę niż głos
oddany na PiS. Należy zrozumieć, że metoda d’Hondta, używana u nas do
przyznawania miejsc w Sejmie, nie jest metodą proporcjonalną, ale preferuje
głosy oddane na partie średnie.
Warto postarać się dostosować do “reguł gry” tej metody. PiS, aby zwiększyć
szanse pozostania przy władzy, powinno obecnie, nie tracąc własnego impetu,
starać się pozyskać jak najwięcej głosów dla LPR - aby wzmacniając swojego
potencjalnego koalicjanta, wygrać wybory dla koalicji.
TABELKA:
WARIANT 1
Lista głosów % liczba Mandaty %
PiS 35 194 42,2
PO 32 177 38,5
LiD 15 68 14,8
LPR 7 20 4,3
PSL 5 1 0,2
PiS
+LPR 42 214 46,5
WARIANT 2
Lista głosów % liczba Mandaty %
PiS 37 195 42,4
PO 32 176 38,3
LiD 15 68 14,8
LPR 7 20 4,3
PSL 5 1 0,2
PiS
+LPR 44 215 46,7
WARIANT 3
Lista głosów % liczba Mandaty %
PiS 36 192 41,7
PO 32 177 38,5
LiD 15 64 13,9
LPR 8 26 5,7
PSL 5 1 0,2
PiS
+LPR 44 218 47,4
WARIANT 4
Lista głosów % liczba Mandaty %
PiS 35 189 41,1
PO 32 167 36,3
LiD 15 64 13,9
LPR 9 39 8,5
PSL 5 1 0,2
PiS
+LPR 44 228 49,7
WARIANT 5
Lista głosów % liczba Mandaty %
PiS 33 188 40,9
PO 32 161 35,0
LiD 15 64 13,9
LPR 11 46 10,0
PSL 5 1 0,2
PiS
+LPR 44 234 50,9