stoje_i_patrze 29.01.09, 19:20 Worldwide Economic Protests and Riots hubpages.com/hub/Worldwide-Economic-Protests-and-Riots za blogiem panika2008.blogspot.com/2009/01/zamieszki-na-swiecie-tego-nie.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
majkelos0 Światowe zamieszki to rzecz normalna w kryzysie 30.01.09, 07:12 rozsiewasz znowu niepokój, to normalne,że protesty są wówczas, kiedy "obywatelom" się pogarsza, więc cóż w tym dziwnego???? Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Re: Światowe zamieszki to rzecz normalna w kryzys 30.01.09, 08:29 Nie kumasz. Zlinkowałem to dlatego że nie ma tego w mediach i mozesz sobie zobaczyc. Dla mnie to ciekawe zobaczyc chinczykow jak walcza w fabrykach. Nie wklejam przeciez wiadomosci z tvp1 czy tvn.... Odpowiedz Link
kolo1974 Re: Światowe zamieszki to rzecz normalna w kryzys 30.01.09, 11:12 pewnie warto zawsze zobaczyc i nie ma sie co wymadrzac. Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Re: Światowe zamieszki to rzecz normalna w kryzys 30.01.09, 12:00 Dodam że tak samo mnie interesują linki od przycinka.usa ktory podal linka (chyba On) do pustych mieszkan w Hiszpanii. Podobnie kiedys ktos dal linka do kryzysu w kaliforni gdize malowano trawe i byl zespol ktory wpadal i wszystko niszczyl w domach Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Chiny 31.01.09, 11:07 www.guardian.co.uk/world/2009/jan/25/china-globaleconomy Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Szwajcaria i Rosja 01.02.09, 23:58 Szwajcaria: cosmos.bcst.yahoo.com/up/player/popup/?rn=3906861&cl=11814558&ch=4226720&src=news Rosja: www.dailymail.co.uk/news/worldnews/article-1133002/Violent-clashes-Russia-angry-protesters-Putin-resign-economy.html Odpowiedz Link
stoje_i_patrze What happens if Russia's and China's economies and 13.02.09, 14:21 www.newsweek.com/id/184306?from=rss Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Re: What happens if Russia's and China's economie 13.02.09, 14:46 ten art supportuje vice_versa w tekscie o mocnym dolarze i lipie w chinach i rosji. zmienilem od pewnego czasu poglad i zaczynam myslec rowniez w ten sposob pomimo teraz gadek o chinach ze stimulus pomogl Odpowiedz Link
stoje_i_patrze "Hostile" forces stirring up China jobless 18.02.09, 17:38 uk.reuters.com/article/worldNews/idUKTRE51H19G20090218 Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Irlandia 22.02.09, 20:55 www.rp.pl/artykul/2,266991.html Marsz gniewu w Irlandii Marcin Szymaniak 22-02-2009, ostatnia aktualizacja 22-02-2009 19:54 Ulicami Dublina przeszło 100 tysięcy demonstrantów żądających, by koszty kryzysu ponosili najbogatsi, a nie najubożsi. Rząd rozważa dymisję – Wszystko się sypie, zamykają zakład za zakładem, ludzie idą na bezrobocie – mówi „Rz” Kazimierz Anhalt, działacz związku zawodowego SIPTU, który współorganizował protest. – Jest całkiem prawdopodobne, że rząd poda się do dymisji, bo nie chce brać odpowiedzialności za ten krach. Jeden z polityków Fianna Fail (rządząca partia centrowo-liberalna – red.) chlapnął już nawet o tym niechcący w telewizji – dodaje. Gniew związkowców wywołały rządowe plany cięć budżetowych, zamrożenia płac i podwyżki składek emerytalnych w administracji publicznej. Dotknie ona 350 tys. pracowników. W ten – między innymi – sposób premier Brian Cowen zamierza walczyć z kryzysem, który dotknął Zielonej Wyspy. Związkowcy zarzucają rządowi, że chce obarczyć kosztami kryzysu pracowników, chroniąc interesy właścicieli firm i banków. „Zarobiłeś najwięcej, płać najwięcej!”, „Nie będziemy płacić za pazerność superbogatych!” – głosiły hasła na transparentach niesionych przez demonstrantów w irlandzkiej stolicy. – Moja rodzina będzie miała o 500 euro miesięcznie mniej, bo mąż i ja pracujemy w sektorze publicznym. Po prostu wszystko się we mnie gotuje, jak widzę, że w brutalny sposób uderza się w najsłabsze grupy społeczeństwa – mówiła uczestnicząca w manifestacji nauczycielka Sheila O’Shea, cytowana przez agencję Reuters. – To dopiero pierwszy krok naszej kampanii – powiedział o demonstracji David Begg, sekretarz generalny Irlandzkiego Kongresu Związków Zawodowych (ICTU). Związkowcy planują kolejne akcje przeciwko polityce rządu Cowena. Ugrupowania radykalnej lewicy, bardzo widoczne podczas sobotniej demonstracji, namawiają ich do ogłoszenia strajku generalnego.Kryzys w Irlandii zaczął się wcześnie, już we wrześniu 2008. Premier Cowen przyznaje, że w latach 2008 – 2010 gospodarka kraju, nazywanego do niedawna Celtyckim Tygrysem, może skurczyć się o 10 procent. Popularność rządzącej Fianna Fail spadła do najniższego poziomu w historii. Jej wyborcy masowo zasilają szeregi zwolenników Partii Pracy. Gdyby wybory odbyły się dziś, konserwatywna Fine Gael zdobyłaby 32 proc. głosów, Partia Pracy – 24 proc. ,a Fianna Fail – 22 proc. – Partia Cowena widzi, że teraz nie opłaca się rządzić. Zapewne rozpisze nowe wybory, by odpowiedzialność za kraj wzięła na siebie Fine Gael, co ma doprowadzić do jej upadku – mówi Anhalt. Huragan społecznych protestów, będących następstwem kryzysu, zmiótł już rządy Islandii i Łotwy. W tarapatach znalazły się władze Litwy i Estonii. Przybierają na sile protesty antyrządowe organizowane przez związki zawodowe we Francji. Rzeczpospolita Odpowiedz Link
mizarro Re: Irlandia 23.02.09, 10:53 Ostatnio można było zobaczyć jak ochrona w chińskim centrum w Wólce Kosowskiej spacyfikowała niezadowolonych kupców. Proszę tylko ruszyć wyobraźnią i pozamieniać osoby, strajkujących kupców związanych długoterminowymi umowami czynszu w obcej walucie na ludzi związanych kredytami z bankami, ochroniarzy wiadomo na kogo, Pan w garniturku pozostaje bez zmian w garniturku, zmieniamy krawat. Oczywiście można rozwiązać umowę ale nie jest to takie proste , często sporządzone są one w taki sposób ze jeśli wynajmujący wypowiada umowę przed terminem to zobowiązany jest do zapłaty kary umownej w wysokości rocznego czynszu. Zatem kogo na to stać , kto by chciał oddać swój "domek" . To tylko analogia pokazująca do czego może dojść w momencie gdy zwykłemu obywatelowi zbyt ciężko będzie nieść plecak z kamieniami - kredyt i wyjdzie na ulicę. Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Berlin 19.04.09, 13:26 Niemieccy lewacy palą symbole luksusu Piotr Jendroszczyk 19-04-2009, ostatnia aktualizacja 19-04-2009 10:35 W Berlinie niemal co noc płoną porsche i mercedesy. W modnej dzielnicy Prenzlauer Berg podpalane są luksusowe domy, a w niedalekim Friedrichshain na ulicach powstają prawdziwe barykady. To efekt działalności młodych anarchistów walczących w ten sposób z kapitalizmem i niesprawiedliwością społeczną Haralda Fritza Goile obudził niedawno nad ranem dźwięk syreny strażackiej i zgiełk na ulicy Rigaer Strasse we wschodniej dzielnicy Berlina Friedrichshain. W mieszkaniu było aż jasno od płomieni, które trawiły jego porsche – nabyte niedawno za prawie sto tysięcy euro – oraz kilka sąsiednich samochodów. – Wiem doskonale, że w okolicy roi się od lewaków, anarchistów i temu podobnych, ale do tej pory było spokojnie – mówi Goile. Jest przekonany, że jego samochód padł ofiarą nienawiści młodych ludzi do kapitalizmu i stał się swego rodzaju symbolem walki o nowy porządek społeczny. Takiego zdania jest także berlińska policja, która w ostatnich tygodniach ma pełne ręce roboty. Cała dzielnica obstawiona jest samochodami policyjnymi, w których spędzają noce funkcjonariusze, gotowi do natychmiastowego działania. Policjanci obserwują też newralgiczne punkty w dzielnicy Kreuzberg oraz w modnej i coraz droższej dzielnicy Prenzlauer Berg. Niewiele to pomaga. W ostatnich tygodniach nieznani sprawcy podłożyli ogień w dwóch przygotowywanych do oddania apartamentowcach, w których ceny luksusowych mieszkań sięgają miliona euro. W niedzielę wielkanocną na jednej z ulic zapaliła się utworzona w mgnieniu oka barykada z kontenerów na śmieci i desek z pobliskiej budowy. Policja i straż pożarna zostały obrzucone butelkami i kamieniami. W parku na Prenzlauer Bergu młodzi ludzie wywołali kilkanaście dni temu ogromny pożar. Pobliski komisariat policji jest regularnie atakowany pojemnikami z farbą i butelkami. Cel: „karoce” bogaczy Drogie auta płoną niemal co noc w wielu miejscach niemieckiej stolicy. Ataki na „luksusowe karoce” trwają już od trzech lat, ale ich intensywność w ostatnim czasie zaskoczyła policję. Od początku roku spłonęło w Berlinie 70 takich samochodów. Policja jest bezradna. Nie udało się wytropić ani jednego sprawcy. Przed berlińskim sądem trwa wprawdzie od roku proces przeciwko trzem podejrzanym, ale przedstawione przez policję dowody ich winy są na tyle słabiutkie, że podejrzani odpowiadają z wolnej stopy. Policji nie pozostało nic innego jak wyznaczyć 10 tysięcy euro nagrody za informacje prowadzące do ujęcia sprawców. Wszystko na nic. – Wiemy, że jesteśmy pod stałą obserwacją policji, ale nie mamy nic do ukrycia – mówi Katherine. Rozmawiamy przed bramą odrapanego, starego, pokrytego po dach graffiti domu nr 34 przy Liebigstrasse na Friedrichshain. Mieszkają w nim młodzi ludzie wynajmujący wspólnie mieszkania. Życie towarzyskie toczy się na ulicy przy piwie, papierosach i skrętach. Do kogo należy Berlin? Nad ulicą powiewa, zawieszony na linie łączącej dwa sąsiednie budynki, plakat z napisem: „Kolektywnie i ofensywnie dążąc do przewrotu”. Na ścianach hasła w rodzaju „The City belongs to us”. – Miasto należy do nas, a nie do bogaczy, którzy zawłaszczają sobie coraz to nowe dzielnice i wyrzucają nas na przedmieścia, jak w Paryżu – tłumaczy Klaus, przyjaciel Katherine. Są zdecydowani walczyć, ale zapewniają, że nie mają nic wspólnego z pożarami. Są pacyfistami, nienawidzą Busha, mordercy z Iraku i Afganistanu, i żądają sprawiedliwości. Ale rozumieją motywy podpalaczy. – Robią to z desperacji, bo nie wiedzą, jak walczyć z aparatem represji państwa. Podobnie było kilkadziesiąt lat temu, gdy powstawał RAF – tłumaczą. RAF to Rote Armee Fraktion, grupa terrorystyczna, która zaczynała działalność w latach 60. ubiegłego stulecia od podpalenia domu towarowego we Frankfurcie nad Menem, a nieco później strzelała już do bankierów, przemysłowców i polityków. Wściekli kryminaliści bez ideologii – Drugi RAF nie powstanie. To, co się dziś dzieje we wschodnich dzielnicach Berlina, to wściekły atak na kapitalizm niepodbudowany żadną ideologią – tłumaczy profesor Peter Grottian, politolog. Nic takiego nie dzieje się w innych miastach niemieckich poza sporadycznymi przypadkami w Hamburgu. Nikt nie podpala samochodów w bogatych dzielnicach Berlina czy Monachium, gdzie mieszkają milionerzy. – Dzisiejsi podpalacze to kryminaliści, którzy chcą zwrócić na siebie uwagę mediów – przekonuje Grottian. Podobnego zdania jest Harald Fritz Goile, były właściciel porsche z Rigaer Strasse. Wierzy, że wściekłość sfrustrowanej młodzieży jest zjawiskiem przejściowym. Pieniądze z ubezpieczenia przeznaczył na nowy samochód, duże BMW. źródło: Rzeczpospolita www.rp.pl/artykul/2,293186_Niemieccy_lewacy_pala_symbole_luksusu.html Odpowiedz Link
stoje_i_patrze Europa 19.04.09, 13:41 Wg mnie jesli cos ma zaczac sie dziac powaznego (walki uliczne i przewroty) to zacznie sie to w europie. tu jest bogata kultura tego typu zwrotów. zmanierowane spolecenstwo amerykanskie, pomimo wielu dzialan obywatleskich, jest za bardzo zmanierowane i nastawione konsumpcyjnie. Odpowiedz Link
zolw.007 Re: Berlin 20.04.09, 19:53 W sumie to ciekawy sposob na wyludzanie odszkodowań. W czasach kryzysu zawsze pelno takich naciagaczy Odpowiedz Link