Dodaj do ulubionych

Jak się za to zabrać: rozwód

25.10.09, 23:24
Już to kiedys pisalam.
Pozornie super rodzina. piękny dom, oni wykształceni, dobra praca,
udane dzieci. Kilka lat temu dziewczyna zorientowala się, a może
inaczej,,,, zrozumiała, że on pije....że to juz alkoholizm.
Dziewczyna chodzi na terapię, przez te lata probowala zrozumiec,
probowala żyć z alkoholikiem, próbowala walczyc o niego. W tym domu
nie ma przepmocy fizycznej, ale jest przemoc psychiczna. On kiedy
jest pijany , wrzeszczy, beka.... dzieci wstydza się zapraszac
kogokolwiek. Duzo by pisać.....
I sedno: dziewczyna wlasnie stwierdziła, że ma dośc takiego życia,
ma dośc obiecanek ze strony męża, że zacznie się leczyć, ze pójdzie
do zamkniętego osrodka (on od lat też chodzi na terapię, ktora nic
nie daje, on robi swoje, nie pije kilka miesięcy o czym znow wpada w
ciąg.... a nawet, jak nie pije, to bierze leki.... od lat, więc
pewnie też od nich jest uzalezniony)).
W kazdym razie dziewczyna po latach takiego zycia podjęła decyzję,
ze chce się rozwieść. Tylko... co po kolei? O jego alkoholizmie
wlasciwie niewiele osob wie: wie jego rodzina (ktora nie przyjmuje
tego do wiadomosci i uważa dziewczynę za wariatkę, ktora wykorzytala
faceta) i jej rodzina. Nigdy nie bylo interwencji policji, choc ona
niejednokrotnie policję wezwać chciala, kiedy on chodzil za nią
pijany po calym domu (ae przeciez to nie przestępstwo) , kiedy
krzyczal na dzieci (glosno byly). Braklo jej odwagi, czy inaczej....
chyba policja nic do takiego zachowania nie ma (facet nie bije....
wolnośc tomku w swoim domku). Dziewczyna boi się, ze zostanie bez
dachu nad glową. On pracuje i niezle zarabia. Ona budowala dom,
urządzala, zajmuje się domem, dziecmi, zarabia raczej skromnie. Jak
to jest z udowodnieniem, ze rozpad małżeństwa to jego wina? To chyba
trudne, a dziewczyna ma coraz mniej sily. Czym się różni rozwod z
orzeczeniem winy, a jak to jest bez orzekania? Przy czym ewidentnie
jego picie to powod rozpadu tego związku. Ech, szkoda .... a
pamiętam, jak kilkanascie lat temu byli w siebie wpatrzeni. Szkoda
ludzi.... poradzic, jak to ugryść, co poradzić. Myśle, ze
dziewczynie potrzeba teraz duzo wiedzy i duzo siły.
Obserwuj wątek
    • kajda28 Re: Jak się za to zabrać: rozwód 26.10.09, 09:07

      Wina co do rozpadu małżeństwa ma się nijak do majątku i jego
      podziału. Jest jedynie zabezpieczeniem tego że ona nie będzie
      musiała mu w przyszłości płacić alimentów.Przy jego winie mogłaby
      wnieść o alimenty na siebie.Bez jego winy może się tego domagać
      jedynie przez 5 lat po rozwodzie.

      Nigdy nie bylo interwencji policji, choc ona
      > niejednokrotnie policję wezwać chciala, kiedy on chodzil za nią
      > pijany po calym domu (ae przeciez to nie przestępstwo)

      To jest przestępstwo, ja wezwałam kiedy mi gadał bez przerwy w kółko
      to samo.

      Alfa jeżeli piszesz o sobie w trzeciej osobie to jeszcze długo nie
      będziesz miała odwagi tego zmienić, bez zmierzenia się problemem, i
      przyznania przed wszystkimi że się jest bezsilnym, nie da się
      walczyć o siebie samą.
      • alfa36 Kajda 26.10.09, 13:38
        To nie dotyczy mnie. Ale moja siostra to najblizsza mi osoba i
        zroblabym wiele, zeby byla szczęsliwa i na każdym kroku bedę
        probowala jej pomoc i zawsze będę ją wspierala.
        • kajda28 Re: Kajda 26.10.09, 14:01
          > To nie dotyczy mnie. Ale moja siostra to najblizsza mi osoba i
          > zroblabym wiele, zeby byla szczęsliwa i na każdym kroku bedę
          > probowala jej pomoc i zawsze będę ją wspierala.

          rozumiem Twój ból, ale nie możesz nic zrobić za nią. To ona powinna
          tu pisać, a nie ty. Współuzależnienie działa podobnie jak sam
          alkoholizm, trzeba samemu z tym walczyć nikt za nas tego nie zrobi.
          Piszesz że chodzi na grupy dla kobiet, to dobrze, ale widocznie jest
          typem na którego to nie działa, tak jak nie każdy alkoholik chodzący
          na AA przestaje pić. Może za bardzo jej pomagasz, wie że zawsze jej
          pomożesz i ona nie musi się wysilać, podejmować żadnych ważnych
          decyzji. Może powinnaś się odciąć, nie pomagać- bo w końcu to jej
          życie a ona jest dorosła. Powiedzieć że jesteś z nią i jej pomożesz
          jak zdecyduje się walczyć , odejść, ale dopóki siedzi w tym bagnie
          (oczywiście jeżeli wszystko jest tak jak opisujesz) to nie możesz
          jej pomóc i wolisz na to nie patrzeć bo kosztuje Cię to za dużo
          nerwów i zdrowia. Pozwól żeby to ona zaczęła działać dla siebie
          samej, dla dzieci ale już bez ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka