Dodaj do ulubionych

Jestem lepszy

23.11.09, 11:39
Pijak to taki punkt odniesienia dla niepijących.Jestem lepszy od
niego,ja się nie stoczę do rynsztoku. Co taki pijak może wiedzieć?
jak jego rozmowy ciągle krąża wokół alkoholu. Tym sposobem niepijący
potrafą się dowartościować, nami, pijacymi alkohol. Jeśli jeszcze
wejdą ze sobą w rozmowę, siebie dowartościują - pijącego pogrążą.
Chodzi mi bardziej o ludzi z zewnątrz i myślę też że w pewnym sensie
jesteśmy tym ludziom potrzebni.
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: Jestem lepszy 23.11.09, 11:55
      Pamiętaj, że oni Tobie też. Dokładnie do takich samych celów.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jestem lepszy 23.11.09, 12:38
        ha, tez czasami mam takie wrazenie- ze niektorzy niepijacy zachowuja sie jak
        nowobogaccy- ktos cale zycie klepal biede i nagle ma duzo pieniedzy- wtedy
        ostentacyjne pokazuje bogactwo, obwiesza sie zlotem no i oczywiscie strasznie
        chce aby smoking na nim dobrze lezal i oczywiscie nie chce miec nic wspolnego z
        "plebsem". Pragnie wymazac to, ze pochodzi z nizin, jest w pozach bardziej
        arystokratyczny niz rodzina Poniatowskich.
        Mysle ze to nie jest prawdziwa pogarda tylko raczej strach, bo ten biedak to jak
        lustro- jeszcze wczoraj ja taki bylem, a w pewnym sensie nadal taki jestem.
        Lepiej nie patrzec w lustro, czego oczy nie widza...
        • ela_102 Re: Jestem lepszy 23.11.09, 13:09
          Ja mogę tylko w swoim imieniu.
          Nie uznałabym siebie za lepszą bo nie piję, z tego powodu, że nie sobie to
          zawdzięczam. Mogłabym jednak uznać, że odkąd nie piję z pewnością mam lepsze
          życie w którym jest również miejsce na zrozumienie pijącego człowieka. Byłam
          kiedyś na jego miejscu.
          Gdy piłam takiego zrozumienia dla niepijących z całą pewnością nie wykazywałam.
          Wkurzali mnie i uważałam, że czują się lepsi.

          Takie samo wkurzenie miałam długo na pijących członków rodziny, gdy sama nie
          piłam. Dołączyłam, potem wytrzeźwiałam i zrozumiałam i ich, i siebie i tych co
          nie piją też.

          nie lepsi, lecz inni.
          W sobotę byłam na 18 rocznicy kolegi, była tam kobieta która stwierdziła, że
          WSZYSTKICH alkoholików należało by wystrzelać. Dla niej nie ma nawet różnicy,
          między pijącymi czy nie pijącymi, wszyscy oni do odstrzału ;-) i co wolno jej
          tak myśleć? wolno :-)
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jestem lepszy 23.11.09, 13:20
            Mnie niepijacy nie wkurzaja.
            Nigdy mnie nie wkurzali, no moze w jednej sytuacji, jak taki kiedys przychodzil
            na pijacka impreze i potem za duzo widzial i pamietal:)
            Ale to dawno. Teraz to wkurzaja mnie juz raczej "malo pijacy szumiacy"
            a abstynenci absolutnie nie.
            Nie zebym zazdroscil tym malo pijacym, chodzi mi o pewna ich kategorie- tacy co
            pija dwa kieliszki a gadaja o tym dwa miesiace. Jak masz pic czlowieku to pij a
            nie gadaj o tym ciagle- tak sobie mysle.
            To takie troche szczeniackie dla mnie- jak w sredniej szkole, ekscytowac sie
            butelka wodki na miesiac przed wypiciem. A znam sporo takich doroslych.
        • tenjaras Re: Jestem lepszy 23.11.09, 17:30
          Coś Ci się myli. Bogaty nie idzie do biedaków chwalić sie bogactwem. Idzie do
          bogatych. Trzeźwy alkoholik nie idzie do pijących chwalić się trzeźwością, tylko
          pokazać, że można być trzeźwym.

          Gdybym chciał się chwalić swoją znajomością, dajmy na to, psychologii, pisałbym
          na takim forum.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jestem lepszy 24.11.09, 00:01

            trzezwy raczej do pijacych nie chodzi z tego co wiem, chodzi do innych trzezwych
            w AA.sa niby te sluzby wiezienne i inne, ale jesli oni podchodza tak jak
            niektorzy tutaj- ida do goscia, mowia masz nie pic a jak ten dalej pije to
            wynocha- no to moze i tak to chodza.
            • tenjaras Re: Jestem lepszy 24.11.09, 14:24
              Nie rozumiesz lub nie wiesz czym jest AA. Ta wspólnota powstała dla takich
              pogubionych ludzi jak Ty. Jak Cię tu obserwuję, to jest Twoja ostatnia szansa,
              niezależnie, czy skorzystasz z tego dziś, czy za dwa lata. Pomoże Ci już tylko
              leczenie, o ile dożyjesz chwili rozpoczęcia.
      • obajednacy do Tenjaras 24.11.09, 08:04

        tenjaras napisał:

        > Pamiętaj, że oni Tobie też. Dokładnie do takich samych celów.
        >

        Tenjarasku.......zwróciłam uwagę na słowo...... pamiętaj :)
        • tenjaras Re: do Tenjaras 24.11.09, 14:26
          Miałem wrażenie, że w chwili kiedy robiłas wpis, nie pamiętałaś o tym wcale.
          • aaugustw Re: do Tenjaras 24.11.09, 14:45
            tenjaras napisał:
            > Miałem wrażenie, że w chwili kiedy robiłas wpis, nie pamiętałaś o
            tym wcale.
            _____________________________________________.
            Za to Ciebie, to ona juz sobie zapamieta...! :-(
            A... ;-))
            • tenjaras Re: do Tenjaras 25.11.09, 10:25
              Będę tym, którym jej i niczego nie rozumie, myli się i w ogóle, to powinien
              sporo zmienić w swoim życiu, bo krzywdzi innych.
    • aaugustw [...] 23.11.09, 13:04
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jestem lepszy 23.11.09, 13:07
        A moze zolta koszulka wyjasni, co to znaczy postepowac jak czlowiek?
        • aaugustw [...] 23.11.09, 13:20
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jestem lepszy 23.11.09, 13:22
            Zolta nie obrazaj ludzi.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jestem lepszy 23.11.09, 15:30
      Koszul, nie walcz bo zginiesz hahaha
    • 7zahir Taka racjonalizacja picia .... to kuriozum :-) 23.11.09, 20:00
      Czego to uzależniony umysł nie wymysli :-)
    • e4ska Re: Jestem lepszy 23.11.09, 21:02
      Obajedna, w istocie "czynni alkoholicy" mało kogo interesują - oczywiście,
      jeżeli się poczyta statystyczne dyrdymały rozmaitych mądrali, którzy chcą wyrwać
      z budżetu kolejną miłą kaskę, uwierzymy: KAŻDY, komu jeszcze nie wmówiono, że
      jest alkoholikiem, cierpi z powodu "czynnego alkoholika" męki Tantalowe albo
      zgoła inne.

      Ale - zauważ - to samo mniej więcej twierdzą kardiolodzy, ginekolodzy,
      specjaliści od udek kurczęcych i piersi słowiczych... ten się wzrusza niemotką,
      ten sierotką... a wczoraj pewien fotograf, któremu wydaje się, że już jest
      słynny - wyraził w miłym sercu mojemu gronie - żal szczery: oto ministerstwo,
      państwo nasze, Unia i reszta galaktyki nie płaci jemu za jego cudną sztukę
      należnej kasy, bo jakby sfinasowały, pofotografowałby na takim, powiedzmy,
      Madagaskarze. I tak cierpią nieobfografowane sierotki madagaskarskie, jakieś
      DDA, DDD, dysfunkcje czarne, żółte, białe i mieszane.

      W węższym zakresie: Obajedna, nie każdy z nieczynnych pogardza czy nienawidzi
      czynnych. Często też okazuje się, że nieczynny jest czynny, a czynny znowuż
      inaczej staje - jak tam sobie to zobaczysz, jednak granice między tymi
      kategoriami są niezbyt wyraźne, zamglone niby w pijackiej fantasmagorii.

      Na pewno można zauważyć pewną smutną prawidłowość: gdy stary jaki pijak wyjeżdża
      z deklaracją, że on nienawidzi pijaków jeszcze pijących, to najgorzej jest nie
      z tymi pijącymi, ale z nim samym. Tutaj polecałabym terapię nieczynnemu
      pijakowi, bo jemu zdaje się, że on nieczynny, a tak naprawdę - hm.

      Rozróżniać należy wypowiedzi tych osób, które po prostu próbują powiedzieć, co
      czuły w czasie, kiedy działo się z nimi "podobnie", od odpowiedzi jawnie
      napastliwych. Ja też - w jakimś tam stopniu - czuję się nieco z góry widząca
      perypetie nowicjuszy nieczynności... i jak tu napisać oględnie: szkoda cię i
      tyle, ale można itd.

      Co taki pijak może wiedzieć?
      > jak jego rozmowy ciągle krąża wokół alkoholu.

      Skrzywienie zawodowe. Ale weź tez pod uwagę, że tacy są bardzo potrzebni w
      środowisku, bo nie byłoby komu mityngu poprowadzić ani zagadać w temacie.

      Jestem lepszy od
      > niego,ja się nie stoczę do rynsztoku.

      Powiem tak: kiedyś tak się przejęłam forumową obowiązującą wizją niechybnego
      rynsztoka, że widziałam siebie oczyma wyobraźni na dworcowej ławeczce. To jest
      nonsens, Obajedna. Oczywiście, możesz i ten rynsztok osiągnąć, ale możesz też
      zostać narzeczoną bogatego maharadży... i uprawiać herbatę pod Grójcem.

      Żeby wpaść w rynsztok - o, w tym czynnemu pomóc powinien przyjaciel-przypadek.
      Wiele czynników musi się tutaj zaangażować. O miejsce na ławeczce dworcowej
      trzeba się nastarać...

      miłego wieczoru życzę - hej :-)
      • obajednacy do Eski 24.11.09, 08:09
        Dziękuję Esko, wieczór był bardzo miły :)
        • deoand Re: do Eski 24.11.09, 11:27
          Obajedna

          Zapamietajcie sobie jedno - na wszystko jest czas i trzeba wiedziec
          kiedy ten czas nastepuje i ile mozna sobie pozwolić .. w alkoholu
          tym bardziej ..

          Pijany to smieć i margines i nie pomoga tu zadne płacze i dąsania
          sie na społeczeństwo ...

          Margines .. dowartościowac sie moze tylko drugi pijak , szczególnie
          przed zona gdy jeszcze jest w stanie wypowiedzieć - ja to jeszcze
          mówie i ide a mąz Janki leży w rowie !!!

          pzdr deoand
          • e4ska Re: do Eski 24.11.09, 12:17
            Pijany to smieć i margines i nie pomoga tu zadne płacze i dąsania
            > sie na społeczeństwo ..


            Deo... Myślałam, że napiszesz: pijany to chory na niezawinioną chorobę, któremu
            trzeba pomóc, a najlepiej do pomocy chorym niezawinionym, chorym na taką samą
            chorobę jak np. niezawiniona żółtaczka, niezawiniona grypa mniej lub bardziej
            świńska, niezawiniony syfilis, astma, dżuma, skolioza itd. - ty już wiesz ode
            mnie lepiej, ile jest na świecie niezawinionych chorób... - do pomocy najlepszy
            jest personel zegrzańskich oddziałów.

            Cóż, czytaj więcej Eski, a się całkiem zbiesisz. I ruszymy z kamieniami na
            Warszawę wypasionym autkiem, na siedlisko tych, co im przez usteczka nie
            przejdzie grzecznePijany to smieć i margines i nie pomoga tu zadne płacze i
            dąsania
            > sie na społeczeństwo ..
            - przynajmniej nie w telewizji.

            Widzę, że ty cierpisz, bo nie cierpisz pijaków.

            Ale cię rozumiem, he he he...
            :-)))

          • ela_102 Re: do Eski 24.11.09, 18:15
            Pijany to smieć i margines i nie pomoga tu zadne płacze i dąsania
            sie na społeczeństwo ...


            A ja myślę, że pijany to pijany.
            A śmieć to śmieć.
            Można by się też zastanowić kogo należałoby uznać za margines społeczny,
            szczególnie w obecnych czasach, ale czy warto? i jest z kim? Przyznam, że ja do
            niedawana byłam na etapie przypisywania wszystkim ludziom pewnej mądrości.
            Trudno bowiem było mi wyobrazić sobie "kompletnie głupiego" człowieka. Zajęcie
            to zajmowało mi jednak trochę czasu i budziło wiele frustracji, ponieważ po
            mądrości - takiej jak ja ją pojmuję - u wielu "userów" ani śladu.
            Wczoraj coś we mnie pękło.
            Dopuściłam istnienie GŁUPCÓW, i nagle rzeczy zobaczyłam inaczej.
            Opuściła mnie irytacja na takie, jak DEA wpisy.
            Zawsze to jakiś krok do przodu ;-)

            pijany to pijany.
            śmieć to śmieć.
            Margines to miejsce w zeszycie, na szczególne zapiski.
            Deo to deo.
            I niech tak zostanie.
        • aaugustw Re: do Eski 24.11.09, 13:50
          obajednacy napisała:
          > ... wieczór był bardzo miły
          __________________.
          ale te poranki... :-(
          A...
          • deoand Re: do Eski 24.11.09, 20:19
            Ela .. kiedy ty wreszcie zrozumiesz , że bycie alkoholikiem to żaden zaszczyt a
            bycie ciągle pijanym to po prostu wstyd ...
            Pijanego wszyscy omijaja jak własnie śmiecie - aby sie tylko nie pobrudzic .

            I własnie ten motyw bycia smieciem i wygladu smiecia jest czasem jedynym motywem
            podjecia utrzymania trzęźwości u ludzi , którzy jeszcze zdrowia nie stracili i
            zony też ...

            Naprawdę lustereczko powiedz mi przecie jak wyglądam zapuchnięta z metnym
            wzrokiem ,nieumalowana i pijana

            Jak bóstwo - daj sobie spokój ela ... chyba że ta zapuchnieta to akurat twoja
            szefowa czy szef ...

            wtedy najpiekniejsza /y/ jestes na swiecie do czasu gdy tym szefem przestaniesz być
            • e4ska Re: do Eski 24.11.09, 21:43
              I własnie ten motyw bycia smieciem i wygladu smiecia jest czasem jedynym motywem
              podjecia utrzymania trzęźwości u ludzi , którzy jeszcze zdrowia nie stracili i
              zony też .



              Co ty, Deo... zdrowie jest tylko jedno.

              Niejeden zdrowie by diabłu zaprzedał, żeby się żony pozbyć. Ludzie posuwają się
              do ostateczności w celu pożegnania z żona, podczas gdy o zdrowie to raczej się
              staramy, bo co za korzyść z choroby...

              Był film całkiem ciekawie zrobiony, Germiniego, z Mastroiannim.

              Dlatego ułudą jest, że jak się pijakowi podczas terapii podsuwa tematy: Będę
              płakał, bom żonę mą brzydko traktował... to się uzdrowi. Przeciwnie - zmusza się
              pijaka do jeszcze większego ogłupienia

              Zdrowie to raz.

              Żona:
              żon to niektórzy mieli tyle, że ich obskoczyć nie mogli... zobacz: harem.

              Według ciebie, Deo, pijak to nie tyle śmieciu, co idiota.
              • ela_102 Re: do Eski 25.11.09, 09:06
                I własnie ten motyw bycia smieciem i wygladu smiecia jest czasem
                jedynym motywem podjecia utrzymania trzęźwości u ludzi , którzy
                jeszcze zdrowia nie stracili i zony też .


                To ciekawe podejście, zwłaszcza, że bardzo często to ignorancja żon
                doprowadza alkoholika do stanu "śmiecia".
                • e4ska Niewinne współuzależnione 25.11.09, 10:57
                  Elu, przychlebiem się ździebko (podmanipuluję, jak powiedzieliby niektórzy).
                  Jesteś odważną i samodzielnie myślącą kobietą, co bardzo wpłynęło na zmianę
                  mojego stanowiska wobec osób kończących terapię. Wszyscy jesteście cyborgami -
                  zamieniło się Niektórzy... ;-)))

                  często to ignorancja żon
                  > doprowadza alkoholika do stanu "śmiecia".


                  Nie wiem, jak często i co rozumiesz, pisząc "ignorancja". Może niewiedzę o
                  alkoholizmie? Ja sądzę, że chodzi o szeroko pojęta "ignorancję życiową".

                  W moim mniemaniu nieudany związek, czy to małżeński, czy partnerski, czy lewy
                  całkiem - może być jak najbardziej pierwotną przyczyną pijaństwa. I to pijak
                  jest ofiarą.

                  I kiedy potem, gdy taki trafi na rutyniarza, na "fachowca" podszytego niechęcią
                  do pijaków, na mizantropa w ogóle - to się leczonemu wytrąca ostatni oręż z
                  dłoni. Skoro jesteś alkoholikiem, jesteś winien bezapelacyjnie, a każda istota,
                  która pasożytuje na twoim portfelu, to kolejna Joanna d'Arc pijackiego świata.

                  Gdy pijanica obrzydły zakwili, że może jednak ach nie... to mu się sadzi
                  głupoty, że szkoda słów.

                  Struganie pijaka odbywa się też na niejednym "szczerym" forum, bo schemat,
                  sztampa - dominują. Trzeba nieraz kilku lat, żeby alkoholik wreszcie zauważył:
                  moje życie, moje szczęście - i przejrzał na oczy. I nauczył się samodzielnie
                  decydować, co jest dla niego korzystne...

                  Żyć dla siebie czy dla teorii? - ciekawe pytanie.

                  Oczywiście, nieraz zmiany podejmowane przez dwoje przynoszą jakieś owoce.
                  Nieraz wystarcza zmiana jednego.

                  A nieraz zmiana jest po prostu niemożliwa.
                  • aaugustw Re: Niewinne współuzależnione 25.11.09, 11:15
                    e4ska napisała:
                    > ... Żyć dla siebie czy dla teorii? - ciekawe pytanie.
                    > Oczywiście, nieraz zmiany podejmowane przez dwoje przynoszą jakieś
                    owoce. Nieraz wystarcza zmiana jednego. A nieraz zmiana jest po
                    prostu niemożliwa.
                    _______________________________________.
                    Ani jedno, ani drugie... - Żyć dla innych,
                    oto jest odpowiedz...! ;-)
                    Czyli zmiany zachodza w kierunku pozytywnym,
                    kiedy jest nas, co najmniej dwoch lub trzech...
                    (nb. tak wyglada juz Grupa AA)...
                    A...
                    • tenjaras Re: Niewinne współuzależnione 25.11.09, 12:24
                      > zmiany zachodza w kierunku pozytywnym,
                      > kiedy jest nas, co najmniej dwoch lub trzech...
                      > (nb. tak wyglada juz Grupa AA)...

                      No to teraz niektórzy będą chodzili w pojedynkę ;-)
                      No bo jak już będzie się we dwóch lub trzech to nie będzie się już tylko łazęgą
                      i pijanicą, ale jeszcze AA... no kto to widział! ;-)
                  • tenjaras Re: Niewinne współuzależnione 25.11.09, 12:11
                    > A nieraz zmiana jest po prostu niemożliwa.

                    Wtedy nie było by zmian na gorsze. Co ciekawe to jedyna pewna opcja przy braku
                    zmian.
                  • ela_102 Re: Niewinne współuzależnione 25.11.09, 17:53
                    Eska:
                    Nie wiem, jak często i co rozumiesz, pisząc "ignorancja". Może
                    niewiedzę o alkoholizmie? Ja sądzę, że chodzi o szeroko
                    pojęta "ignorancję życiową".


                    Dokładnie tak(!)
                    mam świeżą bułeczkę nawet z dziś.
                    Dwa lata temu poszłam na prośbę przyjaciółki, do pijaka, któremu
                    warto pomóc. Był aktualnie wyrzucony przez konkubinę z domu i
                    znalazłam go na jego niwie rodzinnej. Coś drgnęło, podstawy
                    rozumiał, pojmował dokąd wędruje i co może się z nim stać, choć
                    pijany w sztok. Miał za sobą spory czas abstynencji, potem dwa lata
                    ukrywanego picia no i rypło. Po dwu latch, markowania i sugerowania
                    przez innych, że łoi, konkubina zerwała się do lotu.
                    Co facet zrobił dobry krok, ona mu łupnia.
                    Pojechał sam na Matki, ona mu woziła zupki i oskarżała rodzinę, że
                    biedaka głodzi i upija.
                    Pojechał na detoks, to go stamtąd zabrała bo wstyd.
                    Chciał sie leczyć, ona, że jej miłość powinna mu wystarczyć.
                    A facet SZALAŁ, pil i o mało nie zabił siostry z matką.
                    Spotykałam siostrę czasami i ona sama mi zdawała meldunki.
                    Że konkubinie gadał o wyjeździe zagranicznym, tudzież delagacji , a
                    zamykał się u nich na poddaszu i lewitował. Ona nie dawała wiary,
                    szok(!) Dziś spotkałam tę siostrę. Faceta w piciu zatrzymał Rak
                    wątroby z przerzutami do płuc.

                    postępowanie koknkubiny uważam, właśnie za ignorancję, bo nie można
                    powiedzieć, że podstawowej wiedzy o Alkoholizmie nie posiadała.
                    Ja jej swojego czasu nakreśliłam bardzo dokładnie w czym rzecz.
                    jak to wytłumaczyć?
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: do Eski 25.11.09, 00:44
              Poglad Deo jest nieco wypaczony.
              Jak zauwazylem, Deo to taki pol moherowy berer, pol Dulska.
              Strasznie zawziecie propaguje model spoleczenstwa "wolnego od skaz moralnych",
              to troche taka mentalnosc amerykanskiego prawicowca- spoleczenstwo ma wygladac
              tak a nie inaczej, a kto odstaje tego zamknac ewentualnie na szafot.

              Bycie alkoholikiem to oczywiscie nie zaszczyt. Ale tez niekoniecznie skaza.
              Skaza, jesli patrzy sie wlasnie z moherowego punktu widzenia- alkoholik to
              smiec, degenerat. Niewazne, czy takim jest w istocie. Zachodnie spoleczenstwa
              liberalne (nie mylic z poludniem USA) maja inne podejscie- czlowiek jest wolny i
              poki nie wkracza na teren wolnosci innych, moze robic co chce. Deo organicznie
              nie umie zaakceptowac takiego sposobu myslenia.

              Stad tez dalej ida wnioski Deo- ze pijak bedzie sie leczyl, zeby uzyskac
              akceptacje Dulskich czy kowbojows z Teksasu. To dla deo glowny motyw.

              Dla kontrastu podaje oczywiste fakty- ze pijany nie wyglada ciekawie, ze
              opuchniety czy czerwony wyglada nieatrakcyjnie. Ale te atrybuty sa zarezerwowane
              dla pewnych alkoholikow w pewnych sytuacjach- a nie dla ogolu.

              Z ludzmi pokroju Deo nie ma dyskusji, bo dla takich nawet niepijacy alkoholik
              nie bedzie pelnowartosciowy- on musi sobie "zasluzyc" na akceptacje ludzi, z
              wielebnym czcigodnym bezgrzesznym Deo na czele.
              Wlasciwie to rzeka bez dna- taki niepijacy alkoholik moze sobie robic co chce i
              zaslugiwac, ale Deo rosci sobie prawo mimo to do potepienia i pogardy.
              W swiecie deo nie ma odkupienia win i zmazania kary- to jest swiat publicznych
              egzekucji ku uciesze gawiedzi; swiat kar i nagrod, swiat czarno- bialy.

              Ludzie pokroju Deo niestety maja to do siebie, ze nie widza swoich przewin i
              slabosci. Typowe dla Dulskichm moherow i kowbojow z teksasu. w domu wlasnym moze
              oglada porno, ale publicznie bedzie skladal rece i modlil sie do boga najwyzszego.

              Akceptacji takich osob nie da sie uzyskac, wiec jedyne wyjscie to rezygnacja z
              wzelakich prob. Zrozumienie, ze czesc ludzi ma klapy na oczach i nic tego nie
              zmieni. A proba dyskusji zawsze onczy sie porazka, bo jak to mowia- jak
              wejdziesz ze swiniami w bloto, to i ciebie ono oblepi i po pewnym czasie juz nie
              wiadomo, skad sie to bloto wzielo.



              • maras2011 Re: do Eski 25.11.09, 08:53
                Jaki jest sens wdawać się w tak bez produktywne dywagacje ?
                Pomaga to komuś, obniża czy też podnosi ciśnienie, może uspokaja
                • ela_102 Re: do Eski 25.11.09, 09:08
                  maras pozwól ludziom samym decydować co jest dla nich owocne, a co
                  nie :-)
                • aaugustw Re: do Eski 25.11.09, 11:10
                  maras2011 napisał:
                  > Jaki jest sens wdawać się w tak bez produktywne dywagacje ?
                  > Pomaga to komuś, obniża czy też podnosi ciśnienie, może uspokaja
                  ______________________________________________.
                  Wszystko w tym kosmosie ma swoj czas i wystepuje
                  takze w swoim czasie... - A to tutaj zalezne jest
                  od rozwoju duchowego osobnika...
                  A...
                  Ps. Postaw sobie lepiej pytanie; jaki ma miec sens
                  postawione tu twoje pytanie...!?
                  (za tym pytaniem kryje sie duza czesc z odpowiedzi na nie...!
                  Ty tylko tego jeszcze nie widzisz, dlatego w tak
                  negatywny sposob oceniasz te niezrozumiale dla ciebie dyskusje...
                  Ale i na ciebie przyjdzie ten czas, ze (moze) to pokumasz...!?
              • aaugustw Re: do Eski 25.11.09, 10:32
                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                > Bycie alkoholikiem to oczywiscie nie zaszczyt.
                > Ale tez niekoniecznie skaza.
                _______________________________________________.
                Bycie alkoholikiem czynnym, to Pieklo na ziemi.
                Bycie alkoholikiem trzezwym, to zycie w Niebie
                zanim sie tam pojdzie...! ;-)
                A...
              • e4ska Ku muzom :-) 25.11.09, 11:10
                Addi, forma ci wróciła... gratulacje.
                :-)))

                To, co napisałeś, jest potwierdzone, oparte na solidnych podstawach
                empirycznych. Źródła terroru wszelakiego, nietolerancji, rasizmu i co by tam
                jeszcze.

                Tacy ludzie mogą być przydatni w jakichś tam momentach dziejowych zawirowań, ale
                kompletnie nie pasują do naszej demokratyzującej się rzeczywistości.

                Jak miałby funkcjonować Moher w sytuacji, gdyby na świecie wszyscy byli gorliwie
                praktykującymi katolikami, małżeństwa produkowały dzieci w tempie Pstrowskiego,
                a w radyjach dawali nieustannie litanie na przemian z koronkami? Moherowi
                pozostałby jeno sznur.

                No to zostawmy Deowi jego pijaków: w równych rządkach - na prawo, pod oknem, w
                haftach czy bez. Niech se chłopina żyje.
                :-)))
                • tenjaras Re: Ku muzom :-) 25.11.09, 11:41
                  A to ciekawostka...

                  Trzymając sie symboliki: nie bądźmi katolikami, bo moher nie będzie miał co
                  robić ze sobą...

                  Eska, nie pomyliłaś się ociupinkę? Życie przyniesie nam jasną odpowiedź, ale ona
                  jest łatwo przewidywalna. Gdzie będzie addi za dwa lata, a gdzie deo?
              • tenjaras Re: do Eski 25.11.09, 11:35
                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                > Ludzie pokroju Deo niestety maja to do siebie, ze nie widza swoich
                > przewin i slabosci. Typowe dla Dulskichm moherow i kowbojow z
                > teksasu. w domu wlasnym moze oglada porno, ale publicznie bedzie
                > skladal rece i modlil sie do boga najwyzszego.
                >
                > Akceptacji takich osob nie da sie uzyskac...

                Co z ludźmi, którzy przyznają się do alkoholizmu, a jednocześnie kłamią, że piją
                odpowiednią ilość alkoholu? Co z akceptacją u takich ludzi?
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: do Eski 25.11.09, 11:54
                  tenjaras napisał:

                  > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  >
                  > > Ludzie pokroju Deo niestety maja to do siebie, ze nie widza swoich
                  > > przewin i slabosci. Typowe dla Dulskichm moherow i kowbojow z
                  > > teksasu. w domu wlasnym moze oglada porno, ale publicznie bedzie
                  > > skladal rece i modlil sie do boga najwyzszego.
                  > >
                  > > Akceptacji takich osob nie da sie uzyskac...
                  >
                  > Co z ludźmi, którzy przyznają się do alkoholizmu, a jednocześnie kłamią, że pij
                  > ą
                  > odpowiednią ilość alkoholu? Co z akceptacją u takich ludzi?
                  >


                  Stary, chcialbys, aby wszyscy na swiecie byli tak tolrancyjni jak ja.
                  Z natury jestem malo osadzajacy a z przekonania jestem liberalem. Nie musisz u
                  mnie szukac akceptacji, bo ja masz, moge sie smiac z Twego wodolejstwa ale
                  spokojnie, w zyciu bym Cie nie pognal na szubienice. Augusta to moze tak, hahaha
                  zartuje.
                  A co do alkoholu- nie rozumiem zdania
                  > a jednocześnie kłamią, że piją
                  > odpowiednią ilość alkoholu?

                  klamia do kogo? na forum?
                  skad wiesz ze ja klamie?
                  • aaugustw Re: do Eski 25.11.09, 12:03
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > ... skad wiesz ze ja klamie?
                    ________________________.
                    Bo nie piszesz prawdy...!
                    A...
                  • tenjaras Re: do Eski 25.11.09, 12:20
                    > klamia do kogo? na forum?
                    > skad wiesz ze ja klamie?

                    Nie da się połączyć zachowań na potrzeby uzależnienia z prawdą. Taka jest natura
                    prawdy. Prowadzi do wolności. Uzależnienie prowadzi do niewoli, którą coraz
                    trudniej ukryć. Próby udowadniania, że panuje się nad czymkolwiek, będąc
                    alkoholikiem i jednocześnie pijąc alkohol mogą trafiać tylko do osób, które nie
                    wiedzą czym jest alkoholizm, albo mają w tym jakiś swój interes.

                    Ja się znam na alkoholiźmie, bo sam jestem alkoholikiem i nie mam żadnego
                    interesu w tym, żebyś pozostawał w szponach nałogu. Najlepiej dla mnie byłoby,
                    gdybyś był trzeźwy i prowadził zdrowe życie. Miałbym w Tobie partnera.

                    O przesadyzmach napisze tyle, że nie można być mniej lub bardziej uzależnionym.
                    Można się w tym bardziej pogubić lub pogrążyć, ale uzależnionym się jest, albo nie.
                    • darekwolf --: do Beki 25.11.09, 12:30
                      ja cos Ci napisze Beka: w poprzednim wcieleniu.....zupełnie nie
                      dostrzegałem i nie raziły mnie pewne detale, pewne szczegóły
                      pijacko-rozrywkowe.a teraz?
                      teraz mam tak.: jestem na weselu, obok mnie siedzi dawno nie
                      widziany kuzyn, wypija dwa małe kielizki wódki, jego zona dwie
                      lampki wina i wiesz co sie dzieje Beka?...........ja od razu po
                      jednym kieliszku mojego kuzyna , widze jak zmienia mu sie barwa
                      głosu, jak gestykulacja mu wzrasta, jak źrenice mojej kuzynki
                      robią się szkliste--takie spowolnione.......i nie żeby Oni byli
                      nałogowi, broń boże. to bardzo kulturalni i fajni ludzie. ale
                      poprostu tak działa alkohol. nawet z minimalnej ilości zmienia
                      ludziom świadomość. ludziom zwyczajnym nieuzaleznionym.......a co
                      dopiero dzieje się z człowiekiem uzaleznionym, jak Ty czy jak ja?
                      przemysl to sobie...........mnie prawde mówiąc nie interesi czy
                      pijesz 3 razy w tygodniu, czy tylko raz...........6 piw, czy 4
                      coktajle mołotowa......to już dla mnie jst detal.
                      czynny alkoholik jest czynny..........i nic tego nie zmieni póki
                      pije.
                      opowieści dziwnej treści o zbawiennym zyciu w trzeźwości
                      duchowej......pozostaw sobie na potem
                      na teraz........nie pij wcale
                      albo pij.........ale nie dorabiaj do tego ideologii.
                      bez sensu
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: --: do Beki 25.11.09, 12:38
                        Sluchaj,
                        ja do swego picia nigdy zadnej ideologii nie dorabialem.
                        Jako ze bywam na tym forum od dawna, czasem i teraz cos napisze. Jako, ze nie
                        lubie klamac, pisze uczciwie, ze popijam- choc i tak nikt tego nie sprawdzi.
                        Ale ideologia? To Jaras i Ela wsiadaja na mnie i wymuszaja deklaracje, ze jestem
                        psychicznie chory, jedna noga w wariatkowie, a ja musze udowadniac, ze nie
                        jestem wielbladem.
                        O, wlasciwie to tak, to jest moja ideologia na tym forum- udowodnij, ze nie
                        jestes wielbladem.
                        • darekwolf Re: --: do Beki 25.11.09, 12:43
                          no własnie o tym pisze.........chyba od tygodnia
                          tłumaczysz cos, czego tłumaczyc nie ma powodu.
                          przeciez tu same pijaki pisują...jedynie jedni piją, a inni juz
                          nie.
                          udowodnic pijakowi przyczyny pijactwa..........to szczyt szczytów,
                          jak dwa garby u jednogarbnego wielbłąda.
                          jaja
            • ela_102 Re: do Eski 25.11.09, 09:02
              Ela .. kiedy ty wreszcie zrozumiesz , że bycie alkoholikiem to
              żaden zaszczyt a bycie ciągle pijanym to po prostu wstyd ...


              Deo, ja chamstwo rozumiem jak mało co, naprawdę.
              Po co Ci jazda po tych skrajnościach - albo zaszczyt, albo wstyd?
              Nie ma nic pośrdniego, realnego i właściwego w Twoim słowniku, na
              określenie tego zajwiska.
              Kiedy Ty Deo zrozumiesz, że zaszczyt lub wstyd, to uczucia
              pojawiające się w człowieku jako rekacja na własne zachowania, a nie
              na zachowania czy wygląd innych? Ty się wstydzisz, za pijanego
              człowieka, a za siebie tutaj nie?
    • e4ska Hej, Obajedna! 25.11.09, 11:15
      Gdzie się podziewasz i jak twoje nastroje? Wymień gorszość na lepszość!

      Lepiej się opić ze szczęścia niż z żałości, a najlepiej nie pić wcale.

      :-)

      • obajednacy Re: Hej, Obajedna! 25.11.09, 13:19
        Ja nie wiem jak ja mam tutaj pisać? Pisanie na tym forum wiąże się ze złożeniem
        deklaracji (trochę ściągłam od Beki), ale sama też tak myślę tylko wcześniej nie
        umiałam ubrać tego w słowa. Odnoszę wrażenie że powinnam co jakiś czas
        potwierdzić swoją trzeżwośc, wtedy byłoby miło, i mogłabym należeć do kółka :) a
        tak ,jak tego nie robię to jest mentorski ton...nie mylić z mentorem...i takie
        jakieś pouczanie na siłe. Zabieranie głosu w waszych dyskusjach, nie wspomne
        weekendowej , obczytałam się na maxa :) grozi poważnymi konsekwencjami narażenia
        się piszacym tutaj z zapalczywością ,tak więc posiędzę troche cicho poczytam i
        jak będzie coś dla mnie to napiszę :) Już Was trochę poznałam i jest mi coraz
        łatwiej.
        • darekwolf Re: Hej, Obajedna! 25.11.09, 13:23
          mnie nie interesuje trzeźwośc nikogo tutaj.ani chemiczna, ani
          mistyczna
          traktuje kazdego zaleznie od mego widzimisie..........tak jak
          każdy ma prawo traktowac mnie.
          z pijanym, czy trzexwym gadam w realu identycznie.......interesuje
          mnie w takich orzypadkach tylko przydatnośc takiego kogos dla
          mnie, lub moja dla niego.
          i koniec
          stan upojenia z niczego nie tłumaczy i nie zdejmuje zadnej
          odpowiedzialności za słowa i czyny
          to banalnie proste.
          • obajednacy do Darek 25.11.09, 13:30
            No widzisz sam Darku, traktujesz każdego zaleznie od twego widzimisię, a ja
            chyba mało odporna jestem na te widzimisia :)
            • darekwolf Re: do Darek 25.11.09, 13:37
              to chyba normalne i uczciwe stwierdzenie, że traktuje k azdego
              wedle mego widzimisie
              kazdy człowiek na ziemi tak postepuje.........to raczej normalne
              jedynie oszołomy i wariaci beda usiłowali kogoś przekonac ,że
              traktuja innych ludzi wedle kryteriów uniwersalnych i nie swoich.
              w dodatku niewiadomo kompletnie co to jest uniwersalność.
              bo generalnie.......to tak amo jak z wyrazami:
              wszyscy
              zawsze
              naprawde.

              czy wiecej tych słow w zdaniu........tym wiekszy bałagan i
              wodolejstwo
              • obajednacy Re: do Darek 25.11.09, 13:47
                Normalne i uczciwe to jest, ale jak zajżysz głębiej w człowieka to już jest inne
                myślenie, nie według mojego widzimisię, człowiek wtedy umie zrozumieć drugiego
                człowieka, jest mniejszym samolubem.P
                • darekwolf Re: do Darek 25.11.09, 13:51
                  mozna zamienic słowo"widzimisie" na j akies inne-----mniej
                  kontrowersyjne---ale nadal to nie zmiani faktu i treści.
                  ja wielokrotnie swoim widzimisie traktowalem tutaj rozne osoby z
                  dużą uwaga, delikatnością i życzliwością
                  to tylko semantyka
                  • obajednacy Re: do Darek 25.11.09, 17:10
                    Dobrze, poszukam słowa semantyka i dowiem się w czym rzecz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka