Dodaj do ulubionych

marihuana a rzeczywistosc

06.10.10, 02:20
witam wszystkich,
szukam dobrej rady, zalogowałem się na tym forum, bo wydaje mi się ze tu spotkam ludzi poważnych którzy mnie nie wyśmieją. większość z Was pisze tutaj o alkoholu, ja nie mam z nim problemu. wychowałem się w cieniu ojca alkoholika, było ciężko, awantury rozwód rodziców, wstyd, Ci co wiedza o co chodzi na pewno mnie zrozumieją. Otóż w wyniku wspomnianych kwasów rodzinnych zacząłem uciekać., moją droga ucieczki znalazła się marihuana. pierwszy raz zapaliłem jak miałem lat 14, dziś mam 30, więcej niż pół życia jaram. jestem normalnym człowiekiem, nie jakim tam ćpunem spod bramy. mam mieszkanie, prace, kobietę, dziecko w drodze, przyjaciół, auto, jednym słowem normalne życie.
jednak nie mogę przestać palić. kilka lat temu wyjechałem za granice, do Irlandi do pracy żeby sie od tego uwolnić, jednak okazało sie ze o towar jest tam łatwiej niż w Polsce.no nic, popracowałem, wróciłem dalej w nałogu. moim problemem nie jest samo odstawienie sie od zielska, gdyż odstawiałem się 100 razy juz. marihuana nie powoduje fizycznego uzależnienia, nie trzęsą mi się ręce jak pijakom. moim problemem jest odnalezienie się w rzeczywistości, dostosowanie sie do pędzącego społeczeństwa, nabranie asertywnych zachowań.ja mogę nie palić, potrafię nie palić pól roku i daje rade, tylko ze niema ze mną życia. jestem nerwowy, upierdliwy, marudny itp. jak jaram , jestem wyluzowany, ogarnięty, miły ale nie jestem sobą, moja przyszła zona mnie wtedy nienawidzi. mój problem jest trochę nietypowy, bo większość ludzi uzależnionych pyta co zrobić żeby nie brać? ja mogę nie brać od dziś. powiedzcie co zrobić żeby się odnaleźć? żeby znów potrafić się cieszyć z życia???
pzdr P.
Obserwuj wątek
    • majorekraz Re: marihuana a rzeczywistosc 06.10.10, 02:36
      dodam że jestem od dziecka zapalonym majsterkowiczem, mam opanowane techniki, znam sie na narzędziach materiałach. ale potrafię rzeźbić w mojej ukochanej piwnicy tylko jak zapale. na trzeźwo potrafię tylko się wku...ać i rzucać narzędziami. to tak jakby ktoś napisał żebym zajął się hobby:)
      • elfkabezhaltera Hobby 06.10.10, 07:31
        majorekraz napisał:

        > dodam że jestem od dziecka zapalonym majsterkowiczem, mam opanowane techniki, z
        > nam sie na narzędziach materiałach. ale potrafię rzeźbić w mojej ukochanej piwn
        > icy tylko jak zapale. na trzeźwo potrafię tylko się wku...ać i rzucać narzędzia
        > mi. to tak jakby ktoś napisał żebym zajął się hobby:)
        Wyjątkowo nie odniosę się do własnych doświadczeń.
        To, co piszesz, przypomina mi sytuację z jedną z dziewczyn na odwyku. Ona pisała wiersze czy coś tam. Ale wyłącznie po alkoholu. Na trzeźwo nic. Terapeuci mówili jej, że po dłuższej abstynencji to jej pisanie może wrócić. Ale nie musi.
    • elfkabezhaltera Witaj 06.10.10, 07:56

      majorekraz napisał:

      > witam wszystkich,
      Witaj!

      > szukam dobrej rady, zalogowałem się na tym forum, bo wydaje mi się ze tu spotka
      > m ludzi poważnych którzy mnie nie wyśmieją.
      Przygotuj się jednak na sugestie, abyś stracił pracę/rodzinę i wylądował w pierdlu. Ewentualnie na to, że twoje problemy wynikają np. z blokady receptorów Kosmicznej Energii.

      > mój problem jest troc
      > hę nietypowy, bo większość ludzi uzależnionych pyta co zrobić żeby nie brać? j
      > a mogę nie brać od dziś. powiedzcie co zrobić żeby się odnaleźć? żeby znów potr
      > afić się cieszyć z życia???
      > pzdr P.
      Twój problem wydaje mi się być typowy. To co piszesz wskazuje na to, że nie umiesz żyć bez wspomagacza. Że nie akceptujesz ani siebie, ani życia - takiego jakim jest - wokół siebie. Że, aby funkcjonowac "normalnie", musisz się narkotyzować.
      Więc witaj wśród swojaków!

      Z jednej strony piszesz - odstawić, żaden problem. Z drugiej - robiłem to 100 razy.
      To jak w końcu jest?

      Radziłbym jakąś terapię, bo to daje wiedzę o naturze uzależnienia. Terapia daje rónież wiedzę o sobie, dlaczego dana osoba używa wspomagaczy. Oraz wskazówki co do tego, jak sobie radzić bez narkotyków lub alkoholu. Do tego samego (większości) można dojść samemu, czytająć literaturę na temat uzależnień lub słuchając innych uzależnionych, jak chociażby w
      www.aa.org.pl
      lub
      www.anonimowinarkomani.org/
      Ale terapia to "kurs przyspieszony".

      Być może również masz problemy związane z DDA:
      www.dda.pl/
      Ale tu nie mam doświadczeń więc się nie wypowiem.

      Piszesz, że gdy nie bierzesz to - "nie jestem sobą".
      To - w skrócie - jest twoim problemem.
      Oraz jest to problem każdego uzależnionego.
      Jak nie piłem też "nie byłem sobą" - nie byłem ani dowicpny, ani śmiały, ani błyskotliwy, ani towarzyski ...
      Tylko byłem niezbyt rozgarniętym nudziarzem i ponurakiem, ofermą życiową.

      Głód fizyczny odczuwałem na początku trzeźwienia. Potem chciało mi się pić bo "nie byłem sobą", bo nie umiałem funkcjonować bez wspomagacza.
      Tego musiałem się nauczyć. Ale sam nie potrafiłem - stąd terapia i inni alkoholicy czy inni uzależnieni.

      Miło mi widzieć, że piszesz o tym tutaj. To wskazuje na to, że branie zaczyna ci przeszkadzać w życiu, oraz to, że w związku w tym chcesz coś z tym zrobić.

    • 7zahir Zobacz...nie jesteś sam. 06.10.10, 09:31
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,109977200,109977200,Mam_dosc_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,103783073,103783073,Historia_cpuna.html
      abcnarkomania.pl/
    • wolfigen Re: marihuana a rzeczywistosc 06.10.10, 10:40
      po prostu jestes uzależniiony od maryśki Majorek. jeszcze rok ,jeszcze dwa i skonczy sie to tak jak u każdego uzależnionego. z tego co sam o sobie naapisaałes, nie umiesz już teraz prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie, jeśli nie zajarasz. przemyśl to sobie, zanim będziesz kolejny raz postulował legalizację marihuany. ona może nie zabija w rok , czy dwa. ale w Tobie zabiła już normalność. a co będzie potem , łatwo przewidzieć. pozdrawiam
    • sabinac-0 Re: marihuana a rzeczywistosc 06.10.10, 17:31
      majorekraz napisał:

      > moim problemem
      > nie jest samo odstawienie sie od zielska, gdyż odstawiałem się 100 razy juz.

      Nic dodac, nic ujac.

      > co zrobić żeby się odnaleźć? żeby znów potr
      > afić się cieszyć z życia???

      Przestac brac.
    • kuk_krakauer Re: marihuana a rzeczywistosc 07.10.10, 17:14
      moim problemem nie jest samo odstawienie sie od zielska, gdyż odstawiałem się 100 razy juz

      A ile razy jeszcze zamierzasz? Ja wódę to chyba z 1000 razy przez ostatnie 13 lat picia odstawiałem. To razej świadczy o utracie kontroli nad marihuaną. Witamy w klubie uzależnionych.

      co zrobić żeby się odnaleźć?
      Nic, tylko pójść na terapię i zacząć chodzić do AA i AN. Ale przede wszystkim terapia. i odstawić po raz ostatni
      • wolfigen Re: marihuana a rzeczywistosc 07.10.10, 20:06
        żeby nie owijać w bawełnę: dzieci umierają wcześniej niż ich rodzice, na choroby niezawinione, giną na drogach ludzie rozjechani przez pijanych, lub nafaszerowanych koksem......z jakiej paki miałby się ktokolwiek"pochylać" nad ćpunem , lub alkoholikiem ? moim zdaniem z żadnej. !!! sam jestem alkoholikiem i tylko samemu sobie zawdzięczam, że się w końcu ocknąłem. mój fart i tyle. a poza tym- nałogowcy to wyrzutki społeczeństwa- tak jak zboczeńcy, dewianci i inni psychopaci. tak było, tak jest i mam nadzieję , że tak pozostanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka