Dodaj do ulubionych

Trzy miesiące - bez trapii

06.04.04, 17:44
Witam wszystkich :-))
1 kwietnia (to nie prima aprilis ;-))) minęły trzy miesiace mojej trzeźwości.
Jeżeli ktoś chciałby wiedzieć coś więcej o mnie, to napisałam parę zdań na
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=10983218&a=11472793 i w
kolejnych.
Proszę o wpisy wszystkich, którzy wybrali podobną jak ja drogę i nie tylko
tych oczywiście.
Ja będę się odzywac conajmniej raz w miesiącu, "donosząc" Wam o moich mam
nadzieję sukcesach.
Pozdawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez terapii 06.04.04, 18:06
      Nie wiem za bardzo co,komu i po co chcesz cos udowodnić.Z trzymiesięcznego
      Twojego nie picia się cieszę .Dla alkoholika(czki) każdy dzień bez alkoholu jest
      osiągnięciem.Wprawdzie niektórzy twierdzą ,że nie picie nie jest tożsame z
      trzeźwieniem ale może się tylko tak czepiają i szukają dziury w całym.Życzę
      powodzenia:))
      • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez terapii 06.04.04, 18:20
        Witaj Hepiku :-)))
        jak miło Cię przeczytać i jak zwykle tak serdecznie ;-)))

        hepik1 napisał:

        > Nie wiem za bardzo co,komu i po co chcesz cos udowodnić.

        ????????? Czy ja chcę cos komus udowadniać????? Udało Ci się mnie zadziwić
        doprawdy!
        Ot usiadłam do komputera i poczułam potrzebe napisania o tym. Czy jest w tym
        coś złego? Przecież forum jest dla wszystkich.

        >Z trzymiesięcznego Twojego nie picia się cieszę .Dla alkoholika(czki) każdy
        dzień bez alkoholu jest osiągnięciem.

        I WłAśNIE O TO CHODZI!


        Wprawdzie niektórzy twierdzą ,że nie picie nie jest tożsame z
        > trzeźwieniem ale może się tylko tak czepiają i szukają dziury w całym.

        NIE KOMENTUJĘ...

        Za życzenia i szybki odzew wielkie dzięki :-)))
        POZDROWIENIA
        • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez terapii 06.04.04, 20:16
          renatal64 napisała:
          >
          > Za życzenia i szybki odzew wielkie dzięki :-)))
          > POZDROWIENIA

          Nie ma za co .Dla mnie to bułka z masłem czyli drobnostka:)
    • Gość: g Re: Trzy miesiące - bez trapii IP: *.chello.pl 06.04.04, 18:50
      ja po ośmiu miesiącach nniepicia bez terapii "tańczę" już drugi tydzień. uważaj
      na siebie
      g
      • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 06.04.04, 19:04
        Dzięki;-)))), będę uważać.
        a Tobie życzę bys może spróbował przerwac ten "chocholi taniec " :-))) Wiosna
        idzie!!
        • Gość: g Re: Trzy miesiące - bez trapii IP: *.chello.pl 06.04.04, 19:17
          jestem umówiony na jutro
          pozdrawiam
          g
    • letek17 Re: Trzy miesiące - bez trapii 06.04.04, 21:19
      Cieszę się, że nie pijesz. Nie mam wyrzutów sumienia z powodu tego co napisałem
      po Twoim poście, dalej uważam, że nie jest to dobre rozwiązanie Twojego
      problemu, jeżeli on faktycznie istnieje. To tylko moje zdanie.Życzę Pogody
      Ducha i powodzenia. Podziel się swoimi doświadczeniami częściej nie tylko przy
      okazji kolejnej miesięcznicy. Letek
      • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 06.04.04, 22:09
        Witaj Letku :-)))Miło Cię "widzieć":-))
        nie było moim zamiarem wzbudzanie w kimkolwiek wyrzutów sumienia, a już
        najmniej w Tobie. Nie mapisałam tego postu równiez po to żeby komukolwiek,
        cokolwiek udowodniać. Jeżeli muszę już cokolwiek udowodnic to -sobie, ale i tu
        mam wątpliwości czy mogę mówić o istnieniu jakiegokolwiek przymusu?
        Masz swój pogląd na temat, pisałes już o tym i ja to jak najbardziej szanuję ,
        masz do tego całkowite prawo.Dlaczego masz z tego powodu odczuwac jakieś
        wyrzuty?
        Doświadczeniami będę się dzielić jak tylko czas pozwoli.
        Pozdrawiam.
        • Gość: kubek Re: Trzy miesiące - bez trapii IP: *.ld.euro-net.pl 07.04.04, 09:20
          czy możesz mówić o istnieniu przymusu (jakiegokolwiek) możesz a nawet więcej
          niż możesz - powiem tak tym postem nie udawadniasz nic mi, czy komukolwiek
          innemu na tym forum ale sobie udowadniasz sporo - nie piję więc alkoholikiem
          może nie jestem , nie jest źle wytrzymałam trzy miechy...(sam przerabiałem to
          niejednokrotnie), a dalej bedzie (nie życzę tego ale tak będzie prędzej czy
          później) - przecież dam radę tyle wytrzymałam to ten jeden (czy to jedno piwo
          mi nie zaszkodzi - przecież)
          pozdrawiam
          ps. i mam nadzieję że Cię nie uraziłem - przedstawiłem tylko schemat myslenia
          na swoim i nie tylko swoim przykładzie
        • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.04.04, 09:20
          Było pytanie ,była odpowiedź:

          "...????????? Czy ja chcę cos komus udowadniać????? Udało Ci się mnie zadziwić
          doprawdy!..."

          a tu jednak się okazuje:

          ."... Jeżeli muszę już cokolwiek udowodnic to -sobie, ale i tu
          > mam wątpliwości czy mogę mówić o istnieniu jakiegokolwiek przymusu?..."

          Nie można tak od razu?

          A to ,że coś udowadniasz dla mnie jest widoczne w tytule wątku:Trzy
          miesiące-bez terapii.I może nie czarujmy się ,że jest inaczej,dobrze?
          Choć niczego to oczywiście nie zmienia.Życżę następnych 24 godzin trzeźwości a z
          nich zbiorą się następne miesiące i lata.Pozdr
          • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.04.04, 10:10
            Witam,
            chłopaki, chyba nie ma się co tak doktoryzować na temat ukrytych powodów
            napisania mego postu.Poprostu usiadłam wczoraj i napisałam, zupełnie
            spontanicznie. A żeby sobie cokolwiek udowodnić nie muszę "przelewac tego na
            papier", czy to cokolwiek zmieni?
            Kubku, jestem alkoholiczką, pisałam o tym w poprzednich postach. Co do tego nie
            mam juz złudzeń, zdaję sobie sprawę,że do kontrolowanego picia nie mam powrotu.
            Nie pije dziś nie dlatego, że czuję jakiś przymus nie picia. Tak było na
            początu roku, teraz nie pije bo nie chcę. Picie przestało byc dla mnie
            przyjemnością i wiąże się już tylko z bełkotliwą mową , chorymi myślami i kacem
            gigantem z którym trzeba coś zrobić-napić się.
            To prawda nie piję od trzech miesięcy i jestem z tego zadowolona. Nie czarujemy
            się, że tak nie jest.;-))A tytuł wątku? - to poprostu stwierdzenie
            niezaprzeczalnego faktu nic więcej.
            Piszesz Kubku, że prędzej czy później pewnie się napiję...Może? Jestem tylko
            człowiekiem i to w dodatku słabym,(zazdroszczę tym silnym co to wszystko wiedzą
            i w dodatku najlepiej) o czym świadczy moje popadnięcie w nałóg.
            Jedno wiem, że jeżeli nawet zdaży mi się napić to nie będę z tego powodu
            chciała podcinać sobie żył. Jest na tym forum wypowiedź w tym nastroju jednego
            z członków AA, który zapił po 4 latach abstynencji.
            Czy ktokolwiek z trzeźwych alkoholików jest w stanie zaręczyć, iż do końca
            życia się nie napiję?? Byłaby to chyba kpina z rodzaju ludzkiego, który jest w
            gruncie rzeczy słaby i skłonny do pokus.
            P.S
            Co oznacza u AA wyrażenie (stan?) zapicie? Czy to że ktoś po np. 4 latach wypił
            jedno piwo i na tym poprzestał np. na następne cztery? Czy to że ktoś taki pił
            przez trzy dni .? Czy może pierwszy scenariusz jest w ogóle niemożliwy do
            zrealizowanie z założenia? Pytam poważnie, bez żadych wygłupów.

            hepik1 napisał:
            Życżę następnych 24 godzin trzeźwości a z nich zbiorą się następne miesiące i
            lata.

            i to jest to o co mi chodzi.
            Pozdrawiam :-)))))) ( jeśli kogoś uraziłam to przepraszam)
            • Gość: kubek Re: Trzy miesiące - bez trapii IP: *.ld.euro-net.pl 07.04.04, 10:34
              hej - przepraszasz ? ;) - hmm ale za co ? ja nie wiem wszystkiego najlepiej i
              nawet nie chcę wiedzieć bo umarłbym z nudów :))) - a tak już na poważnie - parę
              lat temu próbowałem tak jak Ty sam - no i nawet też mi się połowicznie udało :))
              to że piszesz "JESTEM ALKOHOLICZKĄ" wcale nie znaczy że pogodziłaś się z tym że
              nią jesteś - a co do trzeźwiena samemu - naprawdę nie wierzę że jest to możliwe
              na dłuższą metę.....ŻADEN Z ALKOHOLIKÓW NIE ZARĘCZY CI ŻE SIĘ DZIŚ CZY JUTRO
              NIE NAPIJE - JEŚLI TAK ZROBI TO SKŁAMIE a samo AA jest po to by nie zapomnieć
              kim jestem i co w tym moim życiu było (to naprawdę pomaga)
              jeśli alkoholik sięga po alkohol po czterech latach trzeźwienia to robi to z
              pełną świadomościa czym się skończy wypicie tego jednego piwa (nie wierzę w to
              że alkoholik poprzestanie na "jednym" piwie ...nie ma tak , ostanio jeden ze
              znajomych zapił po 6 latach ale zrobił wszystko żeby to zrobić (alkohol
              gromadził przez pół roku wmawiając sobie że to dla znajomych :))- nawet
              wymyślił termin "ciąg kontrolowany" zakładając że popije 3 dni - skończyło się
              piciem od wigilii do 4 stycznia i detoksem - więc nie ma tak jedno piwko i
              następne cztery lata tak jak również nie ma "trzy dni" i następne cztery lata...
              pozdrawiam
              ps. jedno co trzeba przyznać - już pierwsza terapia parę ładnych lat temu
              sprawiła że komfort picia straciłem ale jeszcze parę lat ciągnołem "bez
              komfortu"
              • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.04.04, 12:52
                Aleśmy sie dziewczyny uczepili,no...Ale nie przejmuj Renatko.My chcemy dobrze:))
                Mnie osobiście też słowo "zapicie" za bardzo się nie podoba.Równoważnie używane
                jest słowo "wpadka"I ta wpadka jest jak by bliżej tego jednego piwa teoretycznie
                a to zapicie bardziej kojarzy się z ciągiem znajomego kubka.Tylko jakie to ma
                znaczenie,co brzmi lepiej a co gorzej?
                A jak nazwać przypadek mojego znajomego ,którego przed śmiercią w kanałach
                uratowały siostry zakonne ,półtora roku trzeźwości,załatwienie sobie własnego
                miejsca do mieszkania,renty socjalnej,ubezpieczeń zdrowotnych,jakiś zabiegów
                szpitalnych, uczestnictwo w mitingach AA i w dwa tygodnie po zakończeniu rocznej
                terapii pogłębionej-kolejnezapicie(wpadka?) i spowrotem pobyt na dworcu?Czy
                zawiniła zła terapia czy nieskuteczne AA? Albo po prostu to taki nałóg i choroba?
                W tym wypadku zapicie momentalnie doprowadziło na same dno człowieczeństwa.U
                Ciebie wypicie jednego piwa może będzie znowu tylko miłym przerywnikiem albo
                mniej miłym zgrzytem przed następną trzymiesięczną przerwą.U innego alkoholika
                może się skończyć tak jak opisałem przed chwilą.Z jednej strony alkoholizm jest
                chorobą postępującą ale nie u wszystkich postępuje jednakowo.Tak jak każda inna
                choroba.
                Będąc w AA nawet mając wpadkę czy zapijając zawsze człowiek ma gdzie wrócić i
                tam znajdzie zrozumienie.Z terapią w tym samym miejscu juz moga być pewne
                problemy.Chyba jakieś poczucie wstydu pozostaje.
                Rozważania moje są teoretyczne tylko.Nie zapijałem i wpadki nie miałem.Z czego
                mogę być tylko się cieszyć,prawda?
                • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.04.04, 14:07
                  Tak Hepiku..co do tego,że chcecie dobrze to nie mam żadnych wątpliwości :-)
                  A moje pytanie podobnie ja Twoja odpowiedź , było czysto teoretyczne. nie mam w
                  planach ani miłych przerywników ani też mniej miłych zgrzytów.
                  Hepiku trochę ciekawa jestem czy było w Twoim przypadku coś (mam na myśli
                  jakieś konkretne zdarzenie(?))co spowodowało,że od 1 lutego 2003r(mam
                  nadzieję,że dobrze pamiętam)zaprzestałeś picia i poszedłes na terapię?
                  Może to trochę infantylne pytanie?
                  Tylko nie pisz,że mam w poszukiwaniu odpowiedzi przeszukać 3000 postów ;-))
                  Jak nie chcesz to poprostu nie odpowiadaj.
                  Pozdrawiam.
                  • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.04.04, 16:29
                    No cóż,prawdę mówiąc dlaczego byś nie miała poszukać?Ja to zrobiłem i trochę
                    czasu mi zeszło.Ale znalazłem post,dosyć dokładnie opisujący to o co Tobie
                    chodzi.Tylko nie wiem ,czemu ma służyć ta wiedza ?Jak wyjaśnisz to ja się
                    zastanowię czy ułatwić szukanie:)))
                    • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.04.04, 17:07
                      Hmm...
                      wiedza (słownik języka polskiego)
                      1. ‘ogół wiadomości, umiejętności w jakiejś dziedzinie zdobytych dzięki uczeniu
                      się, doświadczeniu życiowemu itp.; erudycja’
                      2. ‘zasób wiadomości z jakiejś dziedziny; gałąź nauki’
                      3. ‘świadomość, uświadamianie sobie czegoś’
                      wybierz co chcesz, a wiedza służy najczęściej do wiedzenia :-)(nie mylic z
                      wodzeniam)
                      Co prawda they say :"kto mniej wie lepiej śpi" ale z tym jakos do końca nie
                      mogłam się nigdy zgodzić.
                      Więczastanów się i podejmij słuszną decyzję, Nie chcębyc namolna więc znikam.
                      Pozdówka.:-))
                      • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.04.04, 17:40
                        Tak się tylko droczyłem.W sumie żadna tajemnica.W tym wątku jest jeszcze
                        Umbra,której historia napewno Cię zainteresuje,z tym,że od tamtych czasów już
                        się nie odezwała.Jest też popijusek ale to osobna historia,jest i kubek i
                        jeszcze parę późniejszych znajomych:))
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11935&w=6494927
                        • renatal64 Wielkanoc 09.04.04, 17:58
                          Cześć,
                          wszystkim pisaczom i czytaczom tego wątku i nie tylko tego przesyłam:
                          flowgo.com/greetings/rapeasterbunny/rapeasterbunny.swf
                          Ps. czasami troszki się ładuje..
                          Pozdrawiam
                          • renatal64 ciąg dalszy... 01.05.04, 14:29
                            Witam wszystkich cieplutko :-))
                            Dziś minęły cztery mieszki na trzeźwo, a pierwszy dzień mija w Zjednoczonej
                            Europie ;-)) Trzeźwy Europejczyk - czy to nie brzmi dumnie? ;-))
                            a tak na serio to miewam się bardzo dobrze i gdyby nie ostatniodniowa lekka
                            nerwówka byłoby naprawdę superowo. 19 kwietnia dowiedziałam się, że muszę
                            poddać sie operacji (choroba nie związana z naduzywaniem trunków). Co prawda
                            żyłam z tą świadomością od jakis trzech lat, ale co innego wiedzieć o czyś co
                            ma nastąpić , a co innego dowiedzięc się,że juz nie ma na co czekać i trzeba to
                            zrobić i najlepiej już nie zwlekać.Po jakis dwóch godzinach od "wstrzasu" ;-) z
                            prędkością światła przemknęła przez mój chory umysł myśl, "a może tak się
                            odstresować i golnąć sobie conieco" Za moment przyszło na szczęście opamietanie
                            i świadomość,ze to przecież niczego nie załatwi, a jutro będzie jeszcze gorzej.
                            I to był na szczęscie jedyny moment słabości, wyszłam z opresji obronna ręką z
                            czego nie ukrywam jestem zadowolona :-)
                            Zebrałam się w "kupkę" pozałatwiałam wszystkie sprawy,które nie mogą czekać i 4
                            maja zwarta i gotowa, choć trochę zestrachana udaję się pod opiekę rodzimej
                            służby zdrowia mając nadzieję,że zajmą się mną tam juz według standardów
                            europejskich ;-))
                            Jutro jadę na grilla, dla mnie bezpiwkowego.
                            Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę udanego wypoczynku.
                            • Gość: stachu34 Re: ciąg dalszy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.04, 14:56
                              ...i to jest to.Życie powinno wyprzedać swoiste zachcianki.Umiejętność
                              panowania nad wątpliwej wartości myślami,generowanymi przez skądinnąd chory
                              umysł (chore myślenie),jest niezwykle cenne.Poza tym ktos, kto pisze takie
                              posty, ma w sobie zakodowany sukces.Powodzenia dla lekarzy-operatorów i
                              szybkiego powrotu do zdrowia dla Ciebie.
                              • letek17 Re: ciąg dalszy... 01.05.04, 20:16
                                Ja też życzę Ci wiele dobrych dni ( także Twoim lekarzom ). Ucieszył mnie Twój
                                stosunek do problemu. Letek
                                • bella15 Re: ciąg dalszy... 01.05.04, 23:16
                                  Dużo zdrowia, trzymaj się.
                                  • hepik1 Re: ciąg dalszy... 02.05.04, 06:46
                                    Miejmy nadzieję ,że anastezjololog nie będzie na kacu;)
                                    • renatal64 Re: ciąg dalszy... 03.05.04, 17:55
                                      Witam,
                                      bardzo dziękuję wszystkim za powodzeniowe życzenia, podtrzymują mnie one na
                                      duchu:-)
                                      Trzymajcie za mnie kciuki środowym porankiem. Odezwę się jak szczęśliwie
                                      powrócę, pod warukiem oczywista,że anestezjolog nie będzie ani pijany ani na
                                      kacu, że już nie wspomnę o chirurgu ,który może sie omsknąć na nie
                                      sprzątniętych resztkach poprzedniego pacjenta...;-)
                                      Pozdowionka.
                                      • renatal64 Re: ciąg dalszy... 15.05.04, 19:45
                                        Witam,
                                        powróciłam szczęśliwie, choć nie obyło się bez drobnych komplikacji i jestem
                                        jeszcze pod kontrolą. Chirurg był trzeźwy i anestezjolog rownież ;-))
                                        O alkoholu nie myślę, jest gdzieś daleko i bardzo nierealny...
                                        Pozdrawiam wszystkich którzy trzymali za mnie kciuki (jeśli tacy byli) i innych
                                        również.
                                        • hepik1 Re: ciąg dalszy... 15.05.04, 23:03
                                          Chciałoby się powiedzieć-Trzeba by to obl... tzn uczcić:))
                                        • semi_x Re: ciąg dalszy... 16.05.04, 20:32
                                          witaj:-)
                                          dobrze zobaczyc, że wszystko zakończyło się dobrze :-),
                                          pozdrawiam cieplutko i dużo zdrowia życzę/semi
                                          • letek17 Re: ciąg dalszy... 17.05.04, 20:23
                                            Uwierz, że myślałem o tym czy dane Ci będzie pisanie na tym forum. Teraz cieszę
                                            się, że już piszesz. Życzę nie tylko zdrowienia ciała ale i wiele Pogody Ducha.
                                            Letek
                                            • renatal64 5 miesięcy 04.06.04, 15:46
                                              Cześć, dzięki wszystkim za życzliwe słowa.
                                              Stuknęło mi juz pięć mieięcy, nawet nie wiem kiedy to zleciało....
                                              Czuję się raczej średnio i czekam z utęsknieniem na radykalną poprawę mojej
                                              zdrowotności :-)Przy komputerze siedzę niewiele, ale staram się na bieżąco
                                              przeglądać nowe wpisy, choć wydaje się,że zaczął się sezon jakiś ogórkowy?
                                              Nie piję, choć i powodów ( bo to przecież na frasunek dobry trunek) i okazji w
                                              tym miesiącu mi nie brakowało. Brakuje na szczeęście całkowicie ochoty!
                                              Zauważam ostatnio z niepokojem, że zniesmaczają mnie pijani ludzie, na ulicy ,
                                              rano w sklepie kupujący zamiast mleka i bułek , piwo nalewkę czy też inny
                                              alkohol. Zaczynam odczuwać w stosunku do nich coś na kształt pogardy.. A
                                              przecież jeszcze nie tak dawno robilam to samo..przed albo po telefonie do
                                              pracy, że dzis mnie nie będzie bo coś tam , coś tam,jakis kolejny bzdet rzecz
                                              jasna i pędem do "monopolu". A ja muszę pamiętać kim jestem i,że w żadnym
                                              wypadku lepsza od nich.
                                              Ale może to tylko przejściowy rezultat rozchwiania mego systemu nerwowego-
                                              huśtawka nastrojów, paskudna sprawa.
                                              Pozdawiam wszystkich serdecznie.
                                              • Gość: jaga Re: 5 miesięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 16:40
                                                Huśtawka nastrojów - rzeczywiście, paskudna sprawa :-(
                                                Myślę, że gdybyś miała kontakt z fachowcami od terapii
                                                łatwiej byłoby Tobie nie tylko zrozumieć ale przede
                                                wszystkim radzić sobie. Nadal funkcjonujesz na tzw.
                                                "dupościsku" /bez urazy/. Wypowiadam tu własne zdanie.
                                                Wiele razy obserwowałam u męża przerwy w piciu/trwające
                                                o wiele dłużej, niż ta aktualna u Ciebie/ i zawsze,
                                                w którymś momencie ten ścisk puszczał no i leciało...
                                                Obecnie mąż, po zakończeniu terapii wstępnej, uczęszcza
                                                na spotkania grupy intensywnej, pogłębionej. Huśtawki
                                                nastrojów nadal go dopadają ale widzę, że coraz lepiej
                                                radzi sobie z nimi, zaczyna więcej rozumieć...
                                                Jednym słowem, nie tylko jemu jest łatwiej funkcjonować
                                                ale i wszystkim tym, którzy są wokół niego.
                                                Napisałaś, że przeglądasz nowe wpisy a może zajrzałabyś
                                                też do starych wątków?
                                                Z całego serca, serdecznie życzę poprawy zdrowotności.
                                                Pozdrawiam :-)))
                                                • renatal64 Re: 5 miesięcy 04.06.04, 17:09
                                                  Cześć Jaga,
                                                  mój post we fragmencie traktującym o huśtawce nastrojow napisałam ( czytając go
                                                  teraz) rzeczywiście zbyt skrótowo i może on faktycznie wskazywac na tak
                                                  zwany "dupościsk";-) Natomiast ma to związek z przebytym przeze mnie zabiegiem.
                                                  Zadna to tajemnica więć wyjasniam: usunięto mi dwa płaty tarczycy i w chwili
                                                  obecnej hormony z nią związane dostały solidnego "kotka". Powoduje to reakcje w
                                                  postaci wahań funkcjonowania organizmu, najczęściej jest to niedoczynność ale
                                                  zdarza sie i nadczynność. Jak zapewne wiesz tarczyca ma dość poważny wpływ na
                                                  funkcjonowanie metabolizmu wszystkich komórek ze szczególnym uwzględnieniem
                                                  układu nerwowego. Jednym z objawów tej fiksacji jest albo nadmierne pobudzenie
                                                  organizmu z objawami agresji włącznie albo wręcz odwrotnie całkowita apatia i
                                                  wręcz niechęc np. do wstania z wyrka. To wszystko normalny stan, aż to momentu
                                                  wyrównania funkcji hormonalnej. Na domiar złego po zabiegu jako powiklanie
                                                  pooperacyjne przyczepiła mi sie również tężyczka co nie pozostało bez wpływu na
                                                  układ nerwowy. Więć w mojej ocenie nie ma to , albo napewno nie musi mieć
                                                  związku z zarzuceniem przeze mnie picia, a sklaniałabym sie do pierwszej wersji
                                                  zwłaszcza, że chyba w chwili obecnej trzeba by mi było wstrzyknąc alkohol na
                                                  siłę tak bardzo nie mam na niego ochoty, poprostu fizycznie mnie odrzuca na
                                                  samą myśl wypicia czegokolwiek. I tej wersji będę się trzymać ;-)
                                                  Stare posty mam jeszcze w pamięci, więc na razie ich nie odświeżam, może kiedyś
                                                  to zrobię.
                                                  Dzięki za troskę i szybką reakcję :-)Pozdrowienia.
                                                  • Gość: jaga Re: 5 miesięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 17:48
                                                    :-)))) co za zbieg okoliczności /stąd ten szeroki uśmiech/
                                                    dokładnie 9 lipca przed trzema laty pozbawiono mnie
                                                    również totalnie obydwu płatów/łącznie z przytarczycami/
                                                    - a więc wszystkie objawy są mi doskonale znane, podobnie
                                                    tężyczka /cztery pobyty na OIOM-ie/. Mimo,że do końca życia
                                                    pierwszym śniadaniem są syntetyki plus wapno, to da się żyć!
                                                    Duża buźka :-)))))
                                                  • renatal64 Re: do Jagi 04.06.04, 18:05
                                                    :-))))no to faktycznie .... Tężyczka ..fuj mnie na szczęście przytarczki
                                                    oszczędzono, zmaltretowali mi je solidnie bo guzki były gdzies w bezpośrednim
                                                    sąsiedztwie i przestały na jakis czas funkcjonować (tzn przytarczki rzecz
                                                    jasna), ale teraz już naszczęście elektrolity w normie :-)) Mam jeszcze
                                                    niestety problem z głosem. Jakbyś chciała o tym napisać trochę albo podać numer
                                                    jakiegos komunikatora (gg lub tlen) to bym byla wdzieczna. Chciałabym uzyskac
                                                    kilka informacji na tem temat od jakiegoś "weterana", jeśli oczywiscie nie
                                                    sprawi Ci to kłopotu. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: jaga Re: do Renaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 22:17
                                                    Jeśli się nie mylę, to brzydkie kuku zrobiono Tobie przed miesiącem
                                                    a więc już powoli organizm powinien wracać do równowagi.
                                                    Problem z głosem też pewnie lada dzień minie /u mnie trwał b.krótko/
                                                    być może anestezjolog był mało delikatny przy intubowaniu, mogło tak
                                                    być, że operatorowi rączka lekko omsknęła się na struny a może tylko
                                                    normują się te wszystkie T3, T4, TSH i inne. Domniemywam, że to nie
                                                    była ta wrednizna ze szczypcami i wąsami bo nie piszesz nic o chemii
                                                    czy izotopach /żaden chirurg nie jest w stanie wyciąć wszystkiego
                                                    dokładnie co do jednej komórki/ a poza tym zostawili Tobie przytarczki
                                                    czyli w sumie coś tam z tej tarczycy jeszcze zostało. Teraz pozostaje
                                                    tylko cierpliwie poczekać aż komórki namnożą się i podejmą swą funkcję.
                                                    Myślę, że zmiana metabolizmu może spowodować niechęć czy też wręcz
                                                    odrzucenie od alkoholu. Zaobserwowałam u siebie coś zupełnie podobnego.
                                                    Dawniej lubiłam wypić od czasu do czasu trochę czerwonego wina /piwa
                                                    i mocnych alkoholi, nawet w drinkach, nie znosiłam/ a w ostatnim czasie
                                                    po 2-3 łykach mam dość odrzuca mnie. Przy okazji muszę zapytać mądrych
                                                    co sądzą na ten temat. 5311222. Pozdrawiam :-)
                                                  • renatal64 6 miesięcy.. 30.06.04, 20:41
                                                    jak obszył.Witam wszystkich. Przez moje lenistwo post spadł na drugą stronę :-(
                                                    więc muszę go dzwignąć.Piję dużo...kawy.Odczuwam wręcz niepohamowaną chęć picia
                                                    jej litrami- własnie przed chwilą zrobiłam kolejną. Ze względów zdrowotnych nie
                                                    powinnam jej pić wcale, ale cóż zawsze miałam słabą silną wolę..Palę za to
                                                    mało , można powiedzieć że prawie wcale..Może rzucę ? Biorę pod uwagę tę opcję.
                                                    Musze dojrzeć do tej decyzji, ale kto wie. Skoro wcześniej schodziła mi paczka
                                                    dziennie , a teraz potrafię nie palic trzy dni...
                                                    W Portugali 26 stopni, az sie miło robi. Teraz idę oglądać mecz. Jestem za
                                                    Holandią , bardziej zresztą racjonalnie niz emocjonalnie.
                                                    Pozdrawiam wszystkich :-))

                                                    PS
                                                    Jaga, niestety nie mam szczęścia "trafić" Cię na GG. Szkoda :-(
                                                  • Gość: jaga Re: 6 miesięcy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 01:27
                                                    Gratuluję, Renato, 6 miesięcy, niby nic a już jednak coś. Jak sobie radzisz?
                                                    A ja bywam, choć mnie nie widać :-)
                                                    Pozdrawiam :-)
                                                  • renatal64 Re:do Jagi 01.07.04, 19:05
                                                    Witaj Jaga :-)
                                                    Radzę sobie chyba całkiem nieźle.Powoli psychicznie wychodzę na prostą.
                                                    Niestety okazało sie ,że na skutek najprawdopodobniej jakiś komplikacji
                                                    pooperacujnych mam porażona prawą strunę głosową, więc się w chwili obecnej
                                                    intensywnie rehabilituję.Nie mam w związku z tym czasu na pierdoły( czytaj :
                                                    chociażby myślenie o alkoholu ;-))) Musze się taraz skupic na powrocie do
                                                    zdrowotności bo od tego zależy jakość reszty moich dni. A że zamierzam jeszcze
                                                    troche pociągnąc jest to dla mnie dość istotne ;-)) Jestem w kazdym razie
                                                    dobrej myśli i wiem,że wszystko będzie OK.
                                                    pozdawiam :-))
                                                  • hepik1 Re: 6 miesięcy.. 01.07.04, 06:00
                                                    I ja gratuluję.Pół roku to pół roku czyli nie byle co:)
                                                    Trochę ta kawa niepokoi,bo zadziałał chyba mechanizm zastępowamnia uzależnienia
                                                    jednym drugiego,na pozór wydaje się ,że bezpieczniejszym .Ale nie będę psuł
                                                    nastroju w tak uroczystej chwili...;)
                                                  • renatal64 7 miesięcy.. 01.08.04, 15:18
                                                    Właśnie dziś mija 7 miesiący od kiedy nie piję. I ci by tu napisać...W okresie
                                                    chyba ostatnich 20 lat mojego życia, jak pamięcią sięgam nie miałam takiej
                                                    przerwy.Najdłuższy okres mojej abstynencji to ok. 6 mcy, podyktowany jednak
                                                    innym względem niż chęć jego całkowitego zaprzestania(tzn. picia)
                                                    Emocje... Jestem na etapie "poskramiania" mego impulsywnego charakteru. Taki
                                                    mam niestety od urodzenia. Choć picie alkoholu nasilało z pewnościa
                                                    intensywność tego rodzaju zachowań. A niczego to nie ułatwia zarówno w życiu
                                                    prywatnym jaki i zawodowym.Nie jest łatwo niestety i jeszcze w sposób
                                                    niekontrolowany daję sie ponieść...Trochę na to ma pewnie wpływ niestabilna
                                                    gospodarka hormonalna. Pracuję nad tym w każdym bądź razie i mam nadzieję, że
                                                    przyniesie to pozytywne efekty. Wiem,że muszę wyciszyc w sobie negatywne emocje
                                                    i myślę,że mimo wszystko jest z tym u mnie coraz lepiej.
                                                    Internet..W związku z tym,że nie wróciłam jeszcze do pracy(coś tam w domu od
                                                    czasu do czasu robię)doszłam do wniosku, że za dużo czasu spędzam w sieci.Od
                                                    dziś zmieniam taryfę i już nie na "full", tylko ograniczona liczba godzin. Nie
                                                    chcę dokładać sobie nowego "nałogu" ;-)
                                                    Z kawą już udało mi się zrobić porządek, już tylko jedna z rana na podwyższenie
                                                    cisnienia- choć to podobno też mit, ale co tam pozwolę sobie na odrobinę
                                                    szaleństwa...Gorzej z papierosami..:(( O ile wcześniej, po operacji paliłam
                                                    bardzo mało, to teraz w miarę odzyskiwania zdrowotności liczba wypalanych
                                                    papierosów ulega zwiększeniu.Dużo palę przy kompie , więc jak będę spędzac przy
                                                    nim mniej czasu to i mniej wypalę. Takie dwa w jednym ;-)Myślałam, że jakoś
                                                    lepiej mi z tym pójdzie...Ech życie..może jednak uda mi się zebrać siły.

                                                    Siedem miesięcy...to naprzeciw wieczności nie wiele, dla mnie jednak mały krok
                                                    do przodu. I każde nastepne 24 godziny :))
                                                    Pozdwawiam serdecznie i dziękuję za dotychcasową pomoc.:-))
                                                  • letek17 Re: 7 miesięcy.. 01.08.04, 22:52
                                                    Gratuluję i życzę conajmniej 36 500 takich "24" godzin.
                                                  • renatal64 Re: 7 miesięcy.. 03.08.04, 20:06
                                                    Wielkie dzięki Letku :)) Myślę,że z ty nie będzie kłopotu:)
                                                  • abcd777 Re: 7 miesięcy.. 08.08.04, 20:18
                                                    witaj Renatal! powiedz, czym sie motywujesz, ze tyle juz nie pijesz? Dla mnie
                                                    niewyobrazalny jest jeden wieczor bez kieliszka? A to dla poprawy nastroju, a
                                                    to dla kurazu, a to dla odprezenia! ech, wstyd mi za to, ale ja lubie sie po
                                                    prostu napic, i co mam z tym zrobic?? Jaka namiastke kielicha mam sobie
                                                    wymyslic? Chcialabym pic kontrolowanie po lampeczce od czasu do czasu a to mi
                                                    akurta nie wychodzi! Poradz coz, jako ta, co juz jest o parę kroków dalej ale
                                                    za to w siedmiomilowych butach!!!! Pozdrawiam abcd
                                                  • renatal64 Re: 7 miesięcy.. 08.08.04, 21:15
                                                    Witaj abcd :))
                                                    cóż ja Ci dziewczyno mam poradzić?? To forum pełne jest wszelkiego rodzaju
                                                    rad...Piszesz,że nie wyobrażasz sobie wieczoru bez kiekiszka ...
                                                    Wiesz u mnie też tak kiedyś było..wieczór jakieś piwko czy drink... Tyle
                                                    tylko,że ja doszłam do takiego etapu, że przestało sie kończyc na jednym
                                                    kieliszku. Jeden kieliszek czy też kilka, przestały wystarczać. Później to już
                                                    piłam kilkudniowymi ciągami, przestałam panować nad swoim życiem, zaczęłam
                                                    zawalać wiele spraw (nawet nie chcę o tym na razie myśleć- bo mnie jeszcze
                                                    pierońsko rusza ten cały bałagan)I przyszła chwila kiedy zdałam sobie sprawę,
                                                    że albo to pieprznę i powoli zacznę wszystko wokół siebie porządkować, albo
                                                    zapije sie na śmierć..Więc wybrałam to pierwsze rozwiązanie i jestem z tego
                                                    bardzo zadowolona :)))))
                                                    Pozdawiam.
                                                  • renatal64 Re: 7 miesięcy.. 08.08.04, 21:26
                                                    Jeszcze słowo bo przed chwilką dopiero przeczytałam Twój post na wątku belki.
                                                    Napisałaś tam,że lubisz pić, ja juz dawno przestałam lubic picie, piłam nie
                                                    dlatego,że, chciała ale juz musiałam. Z lubienia nic nie zostało, a skutki
                                                    picia były coraz dotkliwsze...I zapewniam Cię,że później nie ma to już nic z
                                                    lubienia i dobrej zabawy :(((
                                                  • abcd777 Re: 7 miesięcy.. 08.08.04, 21:46
                                                    hm, ale wiesz u mnie to lubienie miesza sie z musem picia i tak w kółko! Ja sie
                                                    po prostu musze napic, juz Ci kiedys pisalam, ze spisuje to na karb samotnosci,
                                                    i to chyba tak jest, bo bylam na urlopie z super facetem i przez ten tydzien
                                                    nawet do glowy mi nie przyszlo by sie napic albo zapalic, w sumie nie tak,
                                                    napilam sie z nim winka (1 lapmka)) i tyle, i wcale mnie nie ciagnelo. Teraz
                                                    wrocilam iznow pije (wlasnie bylam w sklepie po flaszke), moje picie nie
                                                    spowodowalo jeszcze zawalenia wielkich spraw, choc raz zdarzylo mi sie, ze
                                                    umowilam sie za znajmymi na sniadanie u mnie, oni byli u mnie o 8 rano, ale nie
                                                    osmielilam sie otworzyc, bo bylam jeszcze w pijanym widzie , ech, nawet nie
                                                    wiesz jak mi jest wstyd! Oczywiscie wymsylilam bajke, ze dzwonek nie dzialal, a
                                                    oni uwierzyli, bo z mego srodowiska nikt nie wie i nawet nie mysli , ze ja
                                                    popijam! Na razie udaje mi sie ukrywac z tym, ale ile jeszcze, wiesz, lapie sie
                                                    na tym, ze chcialabym przestac pic, ale nie do konca, tak chcialabym pic
                                                    umiarkowanie, ale to chyba niemozliwe, bo wszyscy tak tu pisza, ze albo pijesz
                                                    na umór albo nie pijesz wcale~! a ja wolalabym zloty srodek! Czy to naprawde
                                                    nie jest mozliwe??? ja juz sama nie wiem!
                                                  • renatal64 Re: 7 miesięcy.. 08.08.04, 22:17
                                                    Pytasz czy jest możliwy złoty środek? Pewnie,że jest, ale dla ludzi którzy z
                                                    alkoholem potrafią sie obchodzić. Ja nie wiem czy Ty to potrafisz? To,że
                                                    piszesz na tym forum i to co piszesz w mojej ocenie świadczy o tym ,że
                                                    nienajlepiej Co to jednak wychodzi...Jeżeli o mnie chodzi to od kilku lat żyłam
                                                    ze świadomością,że jestem alkoholiczką, nic w tym temacie jednak robić nie
                                                    chciałam, bo wydawało mi się ,że w nieskończoność to ja mogę sobie tak popijać
                                                    i przeciez nic sie nie dzieje. Ale dzieje się! Alkoholizm to choroba
                                                    postępująca, a jak szybko zależy od tego jak kto sie do tego przykłada. Lata
                                                    uciekały a ja nic z tym nie robiłam....W końcu osiągnęłam swoje dno. Ale Tobie
                                                    radzę Ty na to nie czekaj, bo zapewniam Cię że z kadym dniem będzie trudniej.
                                                  • abcd777 Re: 7 miesięcy.. 10.08.04, 22:42
                                                    to co mam robic? mam szanse na kontrolowane picie czy nie? KUrcze ja sama nie
                                                    wiem, czy jestem alkoholik czy nie, bo jak Ci kiedys pisalam, jak bylam na
                                                    urlopie z factem, bo nawet do glowy nie przyszla mi mysl o flaszcze!natomiast
                                                    jak siedze sama w domu to owa mysl narzuca sie sama! i co?? Powiedz, jak Ty sie
                                                    zmotywowalas? Maz, dzieci czy co?
                                                  • Gość: tequilka Re: 7 miesięcy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 09:11
                                                    www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=autodiagnoza&op=opis&id=1836
                                                    Zrób test. To po pierwsze. Natomiast tak od siebie dodam, że jeśli podejmujesz
                                                    próby picia kontrolowanego- to jest z Tobą coś nie tak.
                                                    Jestem alkoholiczką. Czy uważasz, że chodzę zabzdryngolona codziennie? Otóż
                                                    nie, skarbie. Zdarzają mi się przerwy, nie zapijam kaca, potrafię nie pić
                                                    dłuższy czas. Ba, nawet odkryłam, że nie zawsze mam ochotę na alkohol i np.
                                                    zostawiam niedopite piwo. Co nie zmienia faktu, że alkoholiczką jestem na 100%.
                                                    Mój dzień na podjęcie decyzji o leczeniu, czy wybraniu się na miting AA,
                                                    jeszcze nie nadszedł. Nie wykluczam, że kiedyś nadejdzie. Narazie sama (bez
                                                    wiedzy nikogo z rodziny) staram poradzić sobie z tym problemem, chociaż borykać
                                                    się z czymś takim samemu łatwo nie jest. Nie ma się komu użalić, z kim pogadać
                                                    szczerze o wszystkim, co mnie dręczy. Chciałam nawiązać kontakt z Semi z tego
                                                    forum, ale ona ostatnio nie pisze... Myślę, że byłoby mi łatwiej, gdybym mogła
                                                    pogadać z osobą o podobnym problemie... [Semi, pliz (jeśli to czytasz), sprawdź
                                                    pocztę i jeśli możesz, to odpisz]

                                                    No cóż, pozdrawiam. Życzę Ci również, aby jednak nie okazało się, że jesteś
                                                    alko. Będzie Ci zdecydawanie łatwiej w życiu:-)))
                                                  • semi_x do tequilki 11.08.04, 10:17
                                                    Witaj :-)
                                                    Wysłałam do Ciebie maila dnia 9.08. o godz. 23.04. Dokładniejsze dane będzie
                                                    mieć tylko biuro FBI :-)))). Podałam tam namiary na siebie. Spróbuj sprawdzić
                                                    swoje konto, np. prześlij do siebie maila z innego adresu pocztowego, bo być
                                                    może masz jeszcze nieaktywny adres a ja teraz prześlę jeszcze raz kopertkę.

                                                    Pozdrawiam i udanego dnia życzę/semi

                                                    Gość portalu: tequilka napisał(a):

                                                    > www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=autodiagnoza&op=opis&id=1836
                                                    > Zrób test. To po pierwsze. Natomiast tak od siebie dodam, że jeśli
                                                    podejmujesz
                                                    > próby picia kontrolowanego- to jest z Tobą coś nie tak.
                                                    > Jestem alkoholiczką. Czy uważasz, że chodzę zabzdryngolona codziennie? Otóż
                                                    > nie, skarbie. Zdarzają mi się przerwy, nie zapijam kaca, potrafię nie pić
                                                    > dłuższy czas. Ba, nawet odkryłam, że nie zawsze mam ochotę na alkohol i np.
                                                    > zostawiam niedopite piwo. Co nie zmienia faktu, że alkoholiczką jestem na
                                                    100%.
                                                    >
                                                    > Mój dzień na podjęcie decyzji o leczeniu, czy wybraniu się na miting AA,
                                                    > jeszcze nie nadszedł. Nie wykluczam, że kiedyś nadejdzie. Narazie sama (bez
                                                    > wiedzy nikogo z rodziny) staram poradzić sobie z tym problemem, chociaż
                                                    borykać
                                                    >
                                                    > się z czymś takim samemu łatwo nie jest. Nie ma się komu użalić, z kim
                                                    pogadać
                                                    > szczerze o wszystkim, co mnie dręczy. Chciałam nawiązać kontakt z Semi z tego
                                                    > forum, ale ona ostatnio nie pisze... Myślę, że byłoby mi łatwiej, gdybym
                                                    mogła
                                                    > pogadać z osobą o podobnym problemie... [Semi, pliz (jeśli to czytasz),
                                                    sprawdź
                                                    >
                                                    > pocztę i jeśli możesz, to odpisz]
                                                    >
                                                    > No cóż, pozdrawiam. Życzę Ci również, aby jednak nie okazało się, że jesteś
                                                    > alko. Będzie Ci zdecydawanie łatwiej w życiu:-)))
                                                  • Gość: tequilka Semi:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 11:07
                                                    Ja najpierw napisałam ten post, a dopiero potem sprawdziłam pocztę (ostatnio
                                                    sprawdzałam wczoraj wieczorkiem). Mam maila od Ciebie, już odpisałam (sorki za
                                                    takiego tasiemca:-))))
                                                    Pozdrawiam Cię cieplutko!
                                                  • hepik1 Re: 7 miesięcy.. 11.08.04, 20:18
                                                    Gość portalu: tequilka napisał(a):
                                                    Nie ma się komu użalić, z kim pogadać
                                                    > szczerze o wszystkim, co mnie dręczy. Chciałam nawiązać kontakt z Semi z tego
                                                    > forum, ale ona ostatnio nie pisze... Myślę, że byłoby mi łatwiej, gdybym mogła
                                                    > pogadać z osobą o podobnym problemie...

                                                    Co by dziewczyny nie było jak z tym ślepym ,co wiódł kulawego...;)
                                                    Ale nicka masz obiecującego.Belka czy też bella też startowała od nicka
                                                    pivobella i do dzisiaj się terapeutyzuje(tak mi się wydaje):)Pozdr
                                                  • Gość: tequilka Re: 7 miesięcy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 22:58
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > Co by dziewczyny nie było jak z tym ślepym ,co wiódł kulawego...;)

                                                    Ty, Hepik, nie bądź taki złośliwy. Przypomnij no sobie, że to wszystko też
                                                    zaczęło się od dwóch uzależnionych osób, także proszę bez ironii;-))) Jeszcze
                                                    nie wiadomo, co z tego wyniknie;-D

                                                    Swoją drogą uważam, że to spory krok naprzód- to, że próbujemy. Najważniejsze
                                                    to zdać sobie sprawę z tego, że się ma problem i przyznać się przed samym sobą.
                                                    To, że nie pobiegłyśmy jeszcze obie do AA- może świadczyć o tym, że jeszcze
                                                    żadna z nas nie osiągnęła swojego dna (w tym momencie boję się nawet pomyśleć,
                                                    jak w takim razie będzie wyglądało moje...), że nie jesteśmy na to gotowe. Być
                                                    może jeszcze przyjdzie na to czas. Ja nie neguję, nie wykluczam faktu, że
                                                    kiedyś znajdę się na terapii. Niedługo jadę na otwarty miting z okazji
                                                    pierwszej rocznicy mojego brata (ma mnie zaprosić)- pierwszy raz będę miała z
                                                    czymś takim do czynienia, ale wreszcie zobaczę z czym to się mniej więcej je:-)
                                                    Cieszę się, że przytrafia mi się taka okazja. Z drugiej jednak strony muszę
                                                    dodać, że mój brat nie wie, że ja także mam problem, a ja nie mam na tyle
                                                    odwagi i woli, aby mu cokolwiek powiedzieć. Także sam widzisz, Hepiku, że to
                                                    nie takie łatwe. Ale tak, jak napisałam- nie mówię nie. Mówię tylko, że jeszcze
                                                    nie teraz.

                                                    > Ale nicka masz obiecującego.Belka czy też bella też startowała od nicka
                                                    > pivobella i do dzisiaj się terapeutyzuje(tak mi się wydaje):)

                                                    Czy ja wiem, czy obiecującego? Co mi pozostanie po obcięciu? Quilka? Kilka?
                                                    Teraz tylko pozostaje kwestia: aż Kilka? czy tylko Kilka? ;-)))
                                                    Na marginesie- Twój nick, Hepiku, też zdaje mi się swe korzenie ma gdzieś przy
                                                    wysokich procencikach;-))) Ale może się mylę.

                                                    Również pozdrawiam serdecznie...
                                                    t
                                                  • hepik1 Re: 7 miesięcy.. 12.08.04, 00:12
                                                    Gość portalu: tequilka napisał(a):


                                                    >
                                                    > Ty, Hepik, nie bądź taki złośliwy. Przypomnij no sobie, że to wszystko też
                                                    > zaczęło się od dwóch uzależnionych osób, także proszę bez ironii;-))) Jeszcze
                                                    > nie wiadomo, co z tego wyniknie;-D

                                                    To nie złośliwość.To z dobroci serca.A tych dwóch jako wzorzec-pierwsza klasa:)

                                                    > Cieszę się, że przytrafia mi się taka okazja. Z drugiej jednak strony muszę
                                                    > dodać, że mój brat nie wie, że ja także mam problem, a ja nie mam na tyle
                                                    > odwagi i woli, aby mu cokolwiek powiedzieć. Także sam widzisz, Hepiku, że to
                                                    > nie takie łatwe. Ale tak, jak napisałam- nie mówię nie. Mówię tylko, że jeszcze
                                                    >
                                                    > nie teraz.

                                                    Trudno sobie wyobrazić lepszą okazję.A łatwe nie jest.Fakt.Gdyby było
                                                    inaczej,problem by nie istniał.
                                                    )
                                                    >
                                                    Co mi pozostanie po obcięciu? Quilka? Kilka?
                                                    > Teraz tylko pozostaje kwestia: aż Kilka? czy tylko Kilka? ;-)))

                                                    Sama widzisz ,że możliwości bez liku.
                                                    .
                                                    > Na marginesie- Twój nick, Hepiku, też zdaje mi się swe korzenie ma gdzieś przy
                                                    > wysokich procencikach;-))) Ale może się mylę.

                                                    Pudło.

                                                    Pozdr:)
                                                  • renatal64 Re: 7 miesięcy.. 12.08.04, 22:33
                                                    abcd napisał:

                                                    to co mam robic? mam szanse na kontrolowane picie czy nie? KUrcze ja sama nie
                                                    wiem, czy jestem alkoholik czy nie, bo jak Ci kiedys pisalam, jak bylam na
                                                    urlopie z factem, bo nawet do glowy nie przyszla mi mysl o flaszcze!natomiast
                                                    jak siedze sama w domu to owa mysl narzuca sie sama! i co?? Powiedz, jak Ty sie
                                                    zmotywowalas? Maz, dzieci czy co?

                                                    Motywacja typu mąż , dzieci, praca czy co tam kto sobie umyśli, jest oczywiście
                                                    bardzo ważna, ale moim zdaniem trzeźwości budować na tym się nie da. Na pewnym
                                                    etapie wszystko oprócz alkoholu przestaje się dla Ciebie liczyć. Twoi bliscy
                                                    zaczynają ci tylko przeszkadzać i kombinujesz jak by tu ich kolejny raz
                                                    zamotać..żeby sie napić.
                                                    Przede wszystkim Tobie musi zależeć na Twojej trzeźwości, bo to Twoje życie. I
                                                    dopóki masz jakiś wybór to zrób wszystko żeby nie wpaść do tego szamba.
                                                    A jeśli nie wiesz jeszcze jak to z Toba jest względem tego alkoholizmu to
                                                    spróbuj na poczatek nie pić przez jakiś czas, powiedzmy miesiąc i obserwuj jak
                                                    w tym czasie zachowuje się Twój organizm.Nie uzyskasz w ten sposób odpowiedzi,
                                                    ale może jakies wskazówki..To zawsze coś na początek.
                                                    Pozdrawiam.

                                                  • abcd777 Re: 7 miesięcy.. 13.08.04, 11:10
                                                    CZesc renatal!
                                                    hm, no sprobuje nie pic, jak radzisz, na poczatek w domu, bo to mnie wlasnie
                                                    gubie, nie picie na imprezach, tam sie kontroluje, tzn moze nie kontroluje, ale
                                                    bardziej ciekawia mnie rozmowy, ludzie niz kieliszek, a w domu, coz ....:((( no
                                                    nic, zobaczymy, trzymaj wiec za mnie kciuki, pozdrawiam abcd (oby, tak jak
                                                    pisal kiedys hepik, reszta alfabetu w kwestii picia pozostala mi obca)!
                                                  • abcd777 Re: 7 miesięcy.. 13.08.04, 11:19
                                                    witaj tequilka! Zrobilam ten test hm, jakis dziwny, zakreslilam tam 2 lub 3
                                                    odpowiedzi na tak i wyszlo mi, ze "prawdopodobnie wkrotce bedziesz
                                                    uzalezniony"!!!!! Brzmi jak złowieszcza wróżba:(((
                                                    A skad wiesz, ze masz problem z alkoholem, skoro jak piszesz, potrafisz nie
                                                    pic, odstawic? Tak sie zastanawiam, czy nie stosujecie tutaj zyb ostrych
                                                    kryteriow wobec siebie? To zdanie moze rozpęta brzuę, ale coz. W kazdym razie,
                                                    jak widze innych ludzi (ostatnio mialam dosc duzo imprez,urolop tu i tam)
                                                    pijacych litrami, ktorym nawet do glowy nie przyjdzie , by sie zastanawiac, czy
                                                    sa juz alkoholikami czy jeszcze degustatorami, to sama juz nie wiem. Dodam, ze
                                                    sa to ludzi z wyzszej pólki, a nie z jakiegos tam rynsztoka czy cos. Musze nad
                                                    tym pomyslec,bo moze do rangi nie wiem jakiego problemu rozdmuchujemy wypicie
                                                    paru kieliszkow! Pozdrawiam abcd


                                                  • Gość: tequilka Re: 7 miesięcy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 12:38
                                                    abcd777 napisała:

                                                    > A skad wiesz, ze masz problem z alkoholem, skoro jak piszesz, potrafisz nie
                                                    > pic, odstawic?

                                                    Myślę, że każdy indywidualnie i subiektywnie może ocenić, że jego picie nie
                                                    jest normalne. Wydaje mi się, że jeśli zaczynasz odczuwać niepokój, to jest
                                                    jakiś znak ostrzegawczy.
                                                    Skąd wiem, że mam problem, mimo, że potrafię alkohol odstawić? Alkohol odstawić
                                                    na jakiś czas potrafią nawet najwięksi alkoholicy- aby dojść do siebie, aby
                                                    udowodnić coś sobie, a przede wszystkim otoczeniu, że nie mają żadnego
                                                    problemu, itp.
                                                    Ja podam kilka przykładów, dlaczego wiem, że jestem alko:
                                                    Po pierwsze- mam problemy z tym, żeby wytrzymać chociaż tydzień i się nie
                                                    napić. Potrafiłam już nieraz wypić mimo zażycia anticolu (co prawda niewiele,
                                                    bo robiłam się czerwona jak burak i miałam podwyższone tętno), prowadziłam auto
                                                    pomimo wypicia alkoholu (dzięki bogu nie spowodowałam żadnego wypadku),
                                                    straciłam pracę przez alkohol. Kiedy wypijam jedno piwo/kieliszek wódki, nie
                                                    potrafię sobie odmówić następnych... Wydaje mi się, że swój najgorszy okres
                                                    alkoholowy w sumie mam już za sobą, bo najwięcej napojów wyskokowych spożywałam
                                                    pod koniec mojego małżeństwa, a następnie podczas rozstania i rozwodu. Wtedy
                                                    naodwalałam najwięcej. Chciałabym zaznaczyć, że rozwód nie nastąpił z powodu
                                                    mojego picia, był z winy ex męża i to ja założyłam sprawę. Nie chcę zwalać na
                                                    nikogo winy, ale muszę przyznać uczciwie, że ex małżonek był w dużej mierze
                                                    przyczyną mojego picia (wcześniej naprawdę nie miałam z tym żadnego problemu,
                                                    piłam niewiele, nie ciągnęło mnie). Doprowadził mnie do ostrej nerwicy,
                                                    dostarczył mi sporo mało atrakcyjnych i przyjemnych wrażeń. Teraz, kiedy moje
                                                    życie w miarę się unormowało- piję mniej...hm...agresywnie- o to jest dobre
                                                    słowo, jednak nie jest to normalne picie- według mnie. Uważam, że przez to, że
                                                    kiedyś baaardzo nadużywałam alkoholu- teraz już nie potrafię pić normalnie.
                                                    Uzależniłam się. A, że prawdopodobnie mam to również zapisane w genach, więc
                                                    tym bardziej jestem tego faktu pewna.
                                                    Myślę, że dobrym sposobem na sprawdzenie, czy się jest alko- jest zrobienie
                                                    tego, o czym pisała Renata: spróbuj nie pić przez miesiąc. Po prostu sobie
                                                    powiedz: nie piję do 13.września. Jeśli nie sprawi Ci to żadnych trudności, nie
                                                    będziesz się skręcać na samą myśl o tym, że chcesz się napić piwka czy winka- a
                                                    nie możesz, to znaczy, że wszystko jest ok.
                                                    Mnie się nigdy nie udało wytrzymać miesiąca...
                                                  • hepik1 Re: 7 miesięcy.. 13.08.04, 15:06
                                                    Tekilka(tak pozwolę sobie spolszczyć nicka:)

                                                    Trafne Twoje spostrzeżenia i samodiagnoza mieszają sie z elementami mechanizmu
                                                    iluzji,zaprzeczeń i intelektualizacją problemu.Jedne zdanie natomiast ewidentnie
                                                    nieprawdziwe:

                                                    " Wydaje mi się, że swój najgorszy okres
                                                    alkoholowy w sumie mam już za sobą"

                                                    Alkoholizm jest choroba progresywną.Na bank.
                                                  • renatal64 Re: 7 miesięcy.. 13.08.04, 17:16
                                                    abcd napisała:

                                                    W kazdym razie, jak widze innych ludzi (ostatnio mialam dosc duzo
                                                    imprez,urolop tu i tam)pijacych litrami, ktorym nawet do glowy nie przyjdzie ,
                                                    by sie zastanawiac, czy sa juz alkoholikami czy jeszcze degustatorami, to sama
                                                    juz nie wiem. Dodam, ze sa to ludzi z wyzszej pólki, a nie z jakiegos tam
                                                    rynsztoka czy cos.

                                                    Nic bardziej błędnego. Tkwisz można powiedzieć w ogólnospołecznych schematach:
                                                    alkoholik to żul, brudny , śmierdzący i śpiący pod mostem...
                                                    Zapewniam Cię,że nie nie ma różnicy czy upijasz się dobrą wódką i robisz to w
                                                    markowych ciuchach czy też jakimś jabolem czy nalewką( nie wliczając w to może
                                                    wynalazków , bo one to chyba bardziej szkodliwe ze względu zdrowia fizycznego
                                                    są)
                                                    Ja sama jak myśle nie należę do ludzi jak to napisałaś z niższej półki.
                                                    Skonczylam studia, jakieś podyplomówki, w życiu zawodowym mam pozycję i dobrze
                                                    płatna pracę. I znam takich bardzo wielu..Nie trzeba znaleźć sie w rynsztoku
                                                    żeby zostać alkoholikiem! Choć bywa że tak właśnie się kończy...
                                                  • abcd777 Re: renatal 13.08.04, 22:32
                                                    no tak, racja, ale ja sie zastanawiam, czy mu tu aby nie demonizujemy tego
                                                    problemu, jeden oglada TV od rana do nocy, drugi gra w kasynie, inny jeszcze
                                                    popoija, a inny robi zakupy ponad miare swych mozliwosci! przeciez wszystko
                                                    jest ludzkie, ja popijam teraz wino, by odstresowac sie od nawalu pracy,i nie
                                                    zamierzam sie jeszcze dolowac faktem, ze byc moze jestem uzalezniona! NIe ....
                                                    skoro nikomu to nie przeszkadza, skoro mam w tym przyjemnosc i power , to co
                                                    mam jeszcze rozwazac?? nie pozbawie sie tej jedynej przyjenosci w moim
                                                    popieprzonym zyciu! sory , ale nie - abcd
                                                  • renatal64 Re: abcd 14.08.04, 00:06
                                                    Wiesz, nie było moim zamiarem namawianie Cię do czegokolwiek , a już zwłaszcza
                                                    do pozbawiania się przyjemności...;))
                                                    Ty o coś pytasz, ja odpowiadam w miarę swoich doświadczeń, ot i wszystko.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • bella15 Re: 7 miesięcy.. 13.08.04, 19:04
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > Tekilka(tak pozwolę sobie spolszczyć nicka:)
                                                    >
                                                    > Trafne Twoje spostrzeżenia i samodiagnoza mieszają sie z elementami
                                                    mechanizmu
                                                    > iluzji,zaprzeczeń i intelektualizacją problemu.Jedne zdanie natomiast
                                                    ewidentni
                                                    > e
                                                    > nieprawdziwe:
                                                    >
                                                    > " Wydaje mi się, że swój najgorszy okres
                                                    > alkoholowy w sumie mam już za sobą"
                                                    >
                                                    > Alkoholizm jest choroba progresywną.Na bank.

                                                    100% prawda co pisze Hepik.Ja się podpisuję.Wszak to prawda udowodniona.Kilka
                                                    razy(!) wydawało mi się,że mam problem za sobą-czy też 'najgorszy
                                                    okres'.Tralala.Nic bardziej błędnego.
                                                    Oj,dużo mechanizmów,dużo...nie tylko to...
                                                    pozdrawiam/belka
                                                  • abcd777 Re: tequilka 13.08.04, 22:27
                                                    Kochana, ja mam problem z tym , by nie pic przez dzien lub dwa, wiec sama
                                                    widzisz, wlasnie popijam winko, bo mam nawal pracy, inaczej nie umiem, ale itak
                                                    wiem , ze moim probllem jest samotnosc a nie picie samo w sobie! Mam
                                                    porownanie, bo widze, jak funkcjonuje bedac w zwiazku z kims a jak , gdy jestem
                                                    sama! ech, ale jakos nie umiem tego zmienic i kolo sie zamyka! koncze, bo mam
                                                    jessze 30 stron do tlumaczenia na poniedzialek, a tekst jest cholernie trudny,
                                                    iscie unijny jheheeeh pozdrawiam abcd
                                                  • renatal64 8 miesięcy 04.09.04, 15:16
                                                    Witam wszystkich,
                                                    i tak dzień po dniu stuknęło 8. Nawet miesięcznica mi gdzieś umknęła;)) U mnie
                                                    wszystko ok.,żadnych "głupich" pomysłów...Zyczę wszystkim kolejnych 24 godzin!
                                                    Pozdrawiam :-))
                                                  • hepik1 Re: 8 miesięcy 04.09.04, 20:11
                                                    A gdzie ty byłaś jak cię nie było? :))
                                                  • renatal64 Re: Hepik 04.09.04, 22:20
                                                    Witaj Hepik :)
                                                    haha, a ciekawość to jak sam piszesz w sąsiednim wątku, pierwszy stopień .....
                                                    choć ja wolę wersję ,że do wiedzy, ale to ta zdrowa musi być rzecz jasna ;-)))
                                                    A tak już na poważnie, to głównie korzystałam z uroków lata, a w tak zwanym
                                                    międzyczasie śledziłam z zapartym tchem zmagania olimpijczyków.
                                                    Pozdrawiam :-))
                                                  • letek17 Re: 8 miesięcy 04.09.04, 22:52
                                                    Moje gratulacje. Ucieszyłem się czytając Twój post. Życzę dziesiątek tysięcy
                                                    takich dni po dniu na trzeźwo i by były pełne Pogody Ducha. Letek.
                                                  • renatal64 Re: 8 miesięcy 04.09.04, 23:01
                                                    Dzięki Letek,
                                                    i ja Tobie tego samego...:-)))
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Amelia Re: 8 miesięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 20:04
                                                    Witaj Renatko,
                                                    witajcie kobietki uzależnione.
                                                    Jestem z Waszej "paczki":-)
                                                    i wiele znajduję w Waszych postach elementów ze swojego życia,
                                                    Dlaczego piję? Bo lubię, bo czuję pustkę, bo mam dobry nastrój,
                                                    bo mam podły dzień, bo jestem na imprezie, gdzie wszyscy piją,
                                                    bo przychodzę do domu i nie mam do kogo ust otworzyć,
                                                    piję bo ... muszę.
                                                    Oczywiście nikt z mojego otoczenia nie ma pojęcia,
                                                    że jest to dla mnie problem...
                                                    A ja nawet testu nie muszę robić, bo wiem, że jestem alkoholiczką.
                                                    Czy jestem w stanie coś z tym zrobić?
                                                    Jak każdy próbowałam poradzić sobie sama.
                                                    I znam uczucie euforii z pierwszych tygodni i miesięcy abstynencji.
                                                    Ja wiem, że z moim "zakamuflowanym" i "delikanym" piciem mogę jeszcze dość
                                                    długo oszukiwać i świat, i siebie.
                                                    Nic mnie jednak tak mocno nie przeraża jak własna bezsilność,
                                                    bywa że czuję się jak "zaprogramowana",
                                                    mechanizm regulowania emocji alkoholem ćwiczony tyle lat...
                                                    Boże, jak trudno się przeprogramować!!!
                                                    No cóż,
                                                    nie mogę nic zadeklarować, bo wiem tylko tyle,
                                                    że dziś się nie napiłam i nie napiję.
                                                    Renatko,
                                                    powodzenia :-)
                                                    pozdrawiam wszystkich alkoholików.
                                                    :-)
                                                  • valpoliczella Re: 8 miesięcy 19.09.04, 11:01

                                                    Witaj Amelia,
                                                    czytajac, co napisałaś, wydawało mi sie, ze czytam samą siebie. Moja sytuacja
                                                    jest identyczna, w kazdym szczegole. No moze z jednym wyjatkiem, wiecej sie
                                                    nagadalam na forum; wynikło z tego tyle, ze moj komfort picia sie obnizyl, piję
                                                    rzadziej, mniej, choc zdarzaja sie dni, ze poplynie np cale wino. I tez nie
                                                    wiem, co dalej, ale jakos trzeba sie chyba przeprogramowac. Pozdrawiam valpol.
                                                  • Gość: Amelia Re: 8 miesięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 14:28
                                                    Hej Valpoliczella,
                                                    a ja czytałam Twoje wypowiedzi na innym topiku,
                                                    i też wydawało mi się, że czytam samą siebie :-)
                                                    Myślę, że jesteś na podobnym jak ja do niedawna etapie:
                                                    "sama sobie poradzę",
                                                    "nie jest jeszcze ze mną tak źle",
                                                    "terapia, klub AA nie są dla mnie".
                                                    A jeśli jeszcze jesteś perfekcjonistką i osóbką bardzo ambitną,
                                                    to jesteśmy z tej samej bajki. :-)
                                                    Tylko dlaczego jakaś "substancja" potrafi nami kierować?
                                                    No tak uzależnienie...
                                                    Ale my możemy przyznać się przed sobą,
                                                    że jesteśmy alkoholiczkami,
                                                    ale - nie daj Boże - przed ludźmi.
                                                    My - takie chodzące ideały,
                                                    miałybyśmy przyznać się przy innych do bezsilności?
                                                    :-)
                                                    Droga Valpoliczella,
                                                    okrutnie się boję, że tak dalej się nie da...
                                                    ale jeszcze bardziej boję się tej drugiej "pijanej" strony swojego życia,
                                                    nad którą niesposób zapanować.
                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie.
                                                    Biegnę na spacer... trzeźwa.:-)
                                                    Amelia
                                                  • valpoliczella Re: 8 miesięcy 19.09.04, 20:25

                                                    witaj Amelia, no faktycznie, mamy duzo duzo tego samego! no bo co by ludzie
                                                    rzekli, gdyby wiedzieli! ale nie wiedza, jeszcze! TEz bylam dzis na spacerku!
                                                    szkoda ze walka z tym czyms jest taaaaka trudna! ja mam teraz ogromna ochote na
                                                    lampke wina i nie moge sobie znalezc miejsca w domu! straszne, jak to nami
                                                    rządzi! no straszne!
                                                  • hepik1 Re: 8 miesięcy 19.09.04, 20:40
                                                    Może posłuchaj radia .Adres w wątku obok.
                                                  • valpoliczella Re: 8 miesięcy 19.09.04, 21:58
                                                    w jakim znowu wątku? jakie radio?
                                                  • renatal64 Re: do Amelii i Valpoliczelli 23.09.04, 20:16
                                                    Witajcie dziewczyny :-))
                                                    Ja wciąż na trzeźwo.Choć nie powiem żeby mnie od czasu do czasu nie nachodziły
                                                    jakieś głupie pomysły.Na szczęście daję sobie z tym radę.Zimno się zrobiło więć
                                                    do piwka dla zaspokojenia pragnienia już nie ciągnie ;-)))
                                                    Myślę,że możemy dać sobie z tym radę, bo jeżeli innym się udało, to dlaczego
                                                    nie nam?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • hepik1 Re: 8 miesięcy 23.09.04, 20:29
                                                    valpoliczella napisała:

                                                    > w jakim znowu wątku? jakie radio?

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=15792032
                                                  • Gość: xyz Re: 8 miesięcy IP: *.mine.nu / *.02-163-73746f2.cust.bredbandsbolaget.se 23.09.04, 20:43
                                                    No z refleksikiem to u ciebie hepciu raczej kiepsko i chyba się domyślam nawet
                                                    dlaczego ;-))))
                                                  • renatal64 9 miesięcy 01.10.04, 19:41
                                                    Witajcie,
                                                    po raz kolekny odbijam kartę..;-) Minął kolejny miesiąc,i to dziewiąty..to
                                                    całkiem tak jakbym ciążę donosiła ;-)) Jak ten czas galopuje..nawet jakby
                                                    szybciej niż "przed". Nie powiem, czasami przychodzi ochota na..., ale nigdy na
                                                    tyle silna żebym pękła. I tak dalej będe trzymać. Dziś mam lekkiego doła, ale
                                                    co tam...gorzej bywało, a jutro będzie lepiej. Chyba to prześpię..
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Natalia Re: 9 miesięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 19:53
                                                    Renato! Gratuluję. Niektorzy tak długo nie wytrzymuja po bardzo profesjonalnej
                                                    terapii. Szkoda, że tak zdawkowo o tym piszesz. Zanosi sie na to, że jesteś
                                                    ewenementem. Jeszcze raz gratulacje. Jesteś super. Natalia.
                                                  • renatal64 Re: 9 miesięcy 01.10.04, 20:19
                                                    Dzięki Natalia :-)))
                                                    tfu...żeby nie zapeszyć ;-)) O tym ,że jestem ewenementem to chyba jeszcze za
                                                    wsześnie mówić ;) Dziś się w kazdym bądź razie nie napiję...
                                                    Pozdrawiam i tego samego życzę :-))
                                                  • Gość: x Re: 9 miesięcy IP: *.cust.bredbandsbolaget.se / *.018-53-6f72652.cust.bredbandsbolaget.se 01.10.04, 20:30
                                                    i tak pierdu, pierdu, a ruscy się zbroją i dalej piją...hihihi
                                                  • ameliaa1 Re: 9 miesięcy 01.10.04, 20:34
                                                    Hej Ranatko,
                                                    cieszę się bardzo,
                                                    że wytrwałaś w trzeźwości,
                                                    wiem że to niełatwe, aczkolwiek bardzo przyjemne,
                                                    bo sama ćwiczę od pewnego czasu ten stan.
                                                    Wpisałam się na topiku Val, ale powtórzę...
                                                    Alkohol przestał mi smakować...
                                                    Nie tęsknię już za smakiem piwa, które wlewałam w siebie litrami.
                                                    To nie stało się oczywiście z dnia na dzień, to po prostu dojrzewało
                                                    we mnie.
                                                    Ale nawet jak go już nie lubiłam, a nawet nienawidziłam... odzywały się stare
                                                    schematy myślowe. Pojawiał się problem, pustka, smutek ... nogi same szły do
                                                    sklepu i przynosiły kilka butelek piwa. Trafiała się impreza, fajne i ostro
                                                    popijające towarzystwo, ręka sama podnosiła kieliszek...
                                                    Było tak jak napisał ktoś na tym forum (nie pomnę już kto), ale pisał jakby o
                                                    mnie:
                                                    „Ty już od dawna nie myślisz o flaszce jak się napić. Myślisz (to ci zajmuje
                                                    dużo,dużo więcej czasu) jak się nie napić. Za to decyzję o napiciu się
                                                    podejmujesz błyskawicznie,w sekundę. Myślisz,że nie znajdziesz tej sekundy w
                                                    ciągu dnia.”
                                                    No właśnie, ta przeklęta sekunda... jakie to proste, a jednocześnie tak trudno
                                                    się tej sekundy ustrzec. Ale zawsze można minimalizować ryzyko, np. gdy mam
                                                    kiepski nastrój unikam jak ognia stoisk z alkoholem w sklepie. Niestety, na tym
                                                    etapie trzeźwienia, brak dostępu to podstawowa - moim zdaniem - sprawa.
                                                    Przyznam, że bardzo dużo skorzystałam z wypowiedzi, jakie na tym i innych
                                                    forach na temat alkoholizmu przeczytałam. To ogromna wiedza, poparta własnym
                                                    doświadczeniem...
                                                    Ale przecież czytałam na te tematy dużo dużo wcześniej, nie trafiało to jednak
                                                    na wystarczająco podatny grunt. Widocznie musiałam dojrzeć, aby zrozumieć.
                                                    Trzeźwieję na razie bez
                                                    wspomagania, oprócz kilku wizyt u psychoterapeuty (prywatnie).
                                                    Czy tak się dalej da? Nie wiem, ale jeśli nie dam rady to przecież kierunek
                                                    dalszego działania znam świetnie.
                                                    Zacytuję jeszcze świetną wypowiedź, świetnej dziewczyny z tego forum, która
                                                    wybrała właściwą drogę, Bellę:
                                                    „Jak łatwo jest poczuć się pewnym, wyobrazić sobie, że już jestem taka
                                                    mocna, przecież wiem już tyle rzeczy, jak chcę się napić to robię to i to, żeby
                                                    przeciwdziałać - bo się naumiałam wręcz mechanicznie. Jak wcześniej -
                                                    mechanicznie sięgałam po alkohol. Ale „głowa”, zepsute neuroprzekaźniki są
                                                    bezlitosne. Cały czas działają w ukryciu, niby przygłuszone, a wystarczy
                                                    maluteńki impuls, a odżywają jak świeżo, niechcąco podlany perz.”

                                                    Dzięki Ci Bella, dziękuję wszystkim, których wypowiedzi mi pomogły.
                                                    Trzymaj się Renatko,
                                                    pozdrawiam wszystkich.
                                                    Amelia
                                                  • renatal64 Re: 9 miesięcy 01.10.04, 21:10
                                                    Witaj Amelia,
                                                    to bardzo trafne co piszesz o tym,że wszystko musi trafić na odpowiedni grunt.
                                                    Ja piłam chyba ze dwadzieścia lat z czego myślę, że ok 10 to już nałogowo.A
                                                    może nawet więcej by sie tego uzbierało. Wtedy nawet przez myśl mi nie
                                                    przeszło,że jestem uzależniona. Od kilku lat zaczęły sie jednak w moim umyśle
                                                    rodzić jakieś podejrzenia że cos jest nie tak.Ale piłam dalej bo przecież co
                                                    tam wszyscy piją..Piłam dalej, nawet wtedy kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że
                                                    jestem alkoholiczką. Każdy powód był dobry, każda okazja...a jak nie było
                                                    okazji to z braku okazji. Nogi same szły do sklepu ,ręka sama podnosiła
                                                    kieliszek mimo wcześniejszego postanowienia,że dzis to sobie odpuszczę.
                                                    Aż wreszcze guchnęłam o to przysłowiowe dno. I nagle stało sie dla mnie
                                                    jasne, "albo wóz albo przewóz".
                                                    Nigdy nie zapierałam się,że nie skorzystam z profesjonalnej pomocy i być może
                                                    kiedyś o to poproszę. Kto wie...Na razie radzę sobie sama, ale niewykluczone że
                                                    tak wiecznie nie będzie. Jedno wiem napewno- nie zaprzepaszczę tego co udało mi
                                                    się do tej pory osiągnąc.Bo jest mi teraz poprostu dobrze..Choć bywają i
                                                    ciężkie chwile. Ale wiem ,że warto i jak będzie trzeba to polecę z wywieszonym
                                                    językiem po pomoc nawet do samego piekła ;-))- to żart rzecz jasna, bo zaraz na
                                                    mnie gromy się posypią ;-))
                                                    Wierzę,że dasz radę.
                                                    Pozdrawiam :-)))
                                                  • bella15 Re: 9 miesięcy 01.10.04, 22:04
                                                    Ja za Was dziewczyny trzymam kciuki i mam nadzieję ,że się Wam uda.Wierzyć w
                                                    powodzenie musicie Wy!))
                                                    Moja terapeutka opowiadała mi,że ma jedną panią,która przychodzi do niej od 10
                                                    lat,co kilka miesięcy -kiedy sama sobie powiedziała STOP.
                                                    Osobiście uważam,że jest więcej takich pań,tylko nigdzie nie chodzą.
                                                    Pozdrawiam
                                                    belka
                                                    /ale-terapia dobra rzecz,wiem-bo sprawdziłam :-)/
                                                  • valpoliczella Re: 9 miesięcy 01.10.04, 22:57

                                                    A ja Was podziwiam (Belka i Renatal!), chcialabym byc juz tak daleko jak Wy. My
                                                    z Amelia dopiero na starcie. Belka, a Ty dalej chodzisz na terapie czy radzisz
                                                    juz sobie sama??? Jak wiesz, ja w przyszlym tygodniu do poradni sie wybieram.
                                                    Zobaczymy, co dalej. Pozdrawiam Was serdecznie valpoliczella :)
                                                  • bella15 Re: 9 miesięcy 01.10.04, 23:52
                                                    Valpoczello..
                                                    Czytałam Twój wątek.Wiem na czym stoisz.Dostałaś wiele cierpliwych :-) rad,ja
                                                    swego czasu też dostawałam rady,też cierpliwe -ale chyba....mniej?Tak mi się
                                                    wydaje..chyba jednak-ostrzejsze..jak przypomnę sobie niektóre polemiki ;-)
                                                    (Hepiku,Letku, Stachu, Kubku,Jago(kochana)-?) może dobrze, miałam
                                                    dodatkowego "kopa",żeby się nad sobą nie rozczulać..już więcej..!A Ty to robisz-
                                                    tak uważam!Chyba,że ja już nie pamiętam ile się nad moją osobą mozolili...Ale
                                                    to i dobrze!!! Za to im Dzięki.Ja tego 'kopa'potrzebowałam.
                                                    (Renata-mam nadzieję,że nie gniewasz się,że zapisuję Ci Twój wątek?oby nie :-) )
                                                    Val.terapia za mną, co nie oznacza,że tam nie wrócę.Zwłaszcza do mojej
                                                    terapeutki.Ale mi wystarczyła sama terapia(jak dotąd!!!nie mówię nie-"To koniec
                                                    terapii"-pewnym,to można być tylko śmierci.Mały truizm,wybacz))
                                                    Val..coś czuję,że Ty dzisiaj przy piątku znowu pijesz i to Twoja sprawa!Może
                                                    się mylę...(?)Kobieto,zastanów się czy Ty chcesz być trzeźwa czy jeszcze nie,
                                                    ja doskonale wiem jak to ciężko sobie powiedzieć-od dzisiaj koniec!!!
                                                    Jak mi nie wierzysz poczytaj mnie (wcześniej pivobella -na kilka słów-jak nie
                                                    znajdziesz-Hepiku?proszę-pomóż).I to tyle,a - to wątek Renatal,Twój znam Val.)))

                                                    Pozdrawiam Ciebie serdecznie-zajrzę do Twojego wątku,ale Val..czy Ty sama wiesz
                                                    czego chcesz?
                                                    belka
                                                    valpoliczella napisała:

                                                    >
                                                    > A ja Was podziwiam (Belka i Renatal!), chcialabym byc juz tak daleko jak Wy.
                                                    My
                                                    >
                                                    > z Amelia dopiero na starcie. Belka, a Ty dalej chodzisz na terapie czy
                                                    radzisz
                                                    > juz sobie sama??? Jak wiesz, ja w przyszlym tygodniu do poradni sie wybieram.
                                                    > Zobaczymy, co dalej. Pozdrawiam Was serdecznie valpoliczella :)
                                                  • hepik1 Re: 9 miesięcy 02.10.04, 07:44
                                                    Kilka słów...jest tutaj:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=8136220&wv.x=2&s=2
                                                    tyle,że Val woli raczej rozmawiać (za pomoca forum) niż czytać .Co akurat
                                                    zrozumiałe.Ja myślę,że dziewczynie bardziej doskwiera samotnośc niż alkohol,co
                                                    zresztą może wynikać jedno z drugiego.Dlatego drąży temat ,zadając powtarzające
                                                    się pytania,mnożąc wątpliwości,które juz powinne być rozwiązane.Zwłaszcze,że pod
                                                    innym nickiem też już porcję informacji dostała.
                                                    Dobrze,że trafiła na Patryka(zresztą ten watek, z tego powodu ,dla innych
                                                    czytających też będzie miał swoją wartość)Choc i on stracił na moment
                                                    cierpliwość .Czy zakończy się pójściem do poradni?
                                                    Ja osobiście wątpię,jeszcze nie teraz ,może za jakiś czas a może i
                                                    nie...Alkoholizm w każdym razie jest progresywny.
                                                    Natomiast wątek ma szansę ;) pobić rekord ilościowy(oprócz K2 oczywiście.
                                                    Także ja czekam na wynik rozmowy Val naszej kochanej z psychologiem.Pozdr
                                                  • valpoliczella Re: 9 miesięcy 02.10.04, 17:54

                                                    Hepik, bardzo dziekuje za wiwisekcje mej osoby i ewaluacje mego wątku! Jedni Ci
                                                    z pewnościa przyklasną (nawet wiem kto), inni stwierdzą, iż dotykasz granic
                                                    sofizmatu!!! Jeszcze innie otworzą "gębę" w geście bezsilności! Pozdrawiam v.
                                                  • hepik1 Re: 9 miesięcy 02.10.04, 19:37
                                                    Sofi...co?
                                                    Ja po prostu czytam:
                                                    . Oczywiscie,ze napisze jak bylo, bo musze z kims o tym
                                                    pogadac, a mam tylko Was na forum, bo z nikim i tak nie moge o tym porozmawiac.
                                                  • Gość: x Re: 9 miesięcy IP: *.cust.bredbandsbolaget.se / *.018-53-6f72652.cust.bredbandsbolaget.se 02.10.04, 22:54
                                                    oj hepciu, zdaje się,że miałeś zacząć pracować nad tym kroczkiem:

                                                    "Zacznijmy od nauki panowania nad sobą.Jest to umiejętność o pierwszoplanowym
                                                    znaczeniu.Kiedy nie potrafimy pohamować języka,rozsądek i tolerancja
                                                    natychmiast się ulatniają."

                                                    marnie to jak na razie wychodzi....

                                                  • hepik1 Re: 9 miesięcy 03.10.04, 05:47
                                                    Oj iksie kochanieńki,potrójnie zakamuflowany-czy ty po prostu do mnie jakiejś
                                                    miety nie czujesz-tak krok w krok drepczesz za mną z jednego forum na drugie,w
                                                    oczęta zaglądasz...
                                                    ogólnie to ja chetnie porozmawiam,tylko nie licz specjalnie na wiecej-ja hetero
                                                    jestem ;)
                                                  • Gość: Natalia śledzenie Hepika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 06:00
                                                    Oj, Hepiku. Rzeczywiscie, drepcze za Toba krok w krok i zaczepia. Ciekawy gośc.
                                                    Tajemniczy Pan X.
                                                    Pozdrawiam wszystkie ranne ptaszki. Natalia.
                                                    PS. Oj chyba uzależniam się od netu. Ale jeszcze nie jest źle... Na forum to i
                                                    na akcjisos zaglądam tylko rano i wieczorkiem. Jest to jak czytanie prasy.
                                                  • hepik1 Hej w góry,góry jadą Mazury:) 03.10.04, 08:11
                                                    Gość portalu: Natalia napisał(a):

                                                    > Oj, Hepiku. Rzeczy.
                                                    > PS. Oj chyba uzależniam się od netu. Ale jeszcze nie jest źle... Na forum to i
                                                    > na akcjisos zaglądam tylko rano i wieczorkiem. Jest to jak czytanie prasy.

                                                    Czy Ty ,Natalio, nie minimalizujesz i racjonalizujesz?
                                                    Ale jak by co...to:
                                                    "Ale na szczęście coraz więcej osób widzi to zagrożenie. Fundacja Pomocy Osobom
                                                    Uzależnionym "Karan" tworzy właśnie w Ełku ośrodek terapii antyinternetowej. -
                                                    Leczymy uzależnienia, a internet jest takim samym jego źródłem jak narkotyki -
                                                    mówi Bożena Bereda, sekretarz fundacji. - Coraz częściej zgłaszają się do nas
                                                    rodzice, mówiąc, że z ich dzieckiem dzieje się coś niedobrego - traci kontakt ze
                                                    znajomymi, zamyka się w sobie. W rozmowie wychodzi na jaw, że dziecko jest
                                                    uzależnione od internetu.

                                                    Ośrodek jednorazowo może przyjąć 20 pacjentów. By dostać się do ośrodka,
                                                    wystarczy zgłosić się do fundacji, która gwarantuje m.in. potrzebne do leczenia
                                                    badania psychiatryczne. Całość terapii ma finansować NFZ, który płaci za
                                                    leczenie pacjentów... z zaburzeniami psychicznymi. Sama terapia, która może
                                                    potrwać kilka miesięcy, będzie bezpłatna."

                                                    Jak donosi Kubek-sporo prawdziwków w tamtych okolicach tyle,że robaczywych sporo:)


                                                  • Gość: Natalia Re: Hej w góry,góry jadą Mazury:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 08:49
                                                    No cóż rozważę to. My nałogi mamy skłonności do nałogów. I chociaż uważam, ze
                                                    jeszcze nie jest źle, trzeba mieć sie na baczności. A krainę wielkich i wielu
                                                    jezior lubię i znam okolice Ełku. Kurcze, jak tam teraz musi być ładnie.
                                                    Pozdrawiam. Natalia.
                                                  • hepik1 Re: Hej w góry,góry jadą Mazury:) 03.10.04, 08:58
                                                    To sie nazywa nałogowa osobowość -podobno:)
                                                    A jesień wszędzie piękna ,gdy świeci słońce w górach,na Mazurach ,w Łodzi a
                                                    nawet w Zgierzu;)
                                                    www.rubikon.zgierz.pl/

                                                    www.smrw.lodz.pl/
                                                  • Gość: x Re: 9 miesięcy IP: *.se / *.cust.bredbandsbolaget.se 03.10.04, 10:58
                                                    no cóż hepciu, jak zwykle oryginalny to Ty nie jesteś, haha, ale to juz mnie
                                                    akurat nie dziwi, buhaha...:

                                                    "• Re: Do deo IP: 213.25.131.*
                                                    Gość: deo 22.09.2004 20:38 odpowiedz na list
                                                    Hepik a ja cie pochwaliłem poniżej a ty to jaki śledczy czy po prostu
                                                    kabel ...
                                                    Ty masz już obsesje , wszędzie widzisz deo ,macho , gkn ...
                                                    Co Ty Otello - znajdż sobie inny obiekt swego pożadania i zazdrości a ode mnie
                                                    sie odczep. Precz ja pedała nie trawie i współpedałem nie będe ."

                                                    a że tak drepczę to się nie dziw, wszak czytanie Ciebia to nieprawdopodobne
                                                    przeżycie........
                                                  • hepik1 Re: 9 miesięcy 04.10.04, 04:14
                                                    Gość portalu: x napisał
                                                    >
                                                    > a że tak drepczę to się nie dziw, wszak czytanie Ciebia to nieprawdopodobne
                                                    > przeżycie........

                                                    A jeśli tak to sobie czytaj do woli .Na zdrowie ;)
                                                  • renatal64 Re: 10 miesięcy i prawie pół 14.11.04, 21:48
                                                    Witajcie :-))))
                                                    ależ zaniedbałam ten mój topik, na trzecią stronę go zepchnęli dranie ;-))
                                                    A co u mnie? Nadal nie piję. Wyciszam emocje, staram się nie nakręcać bez
                                                    przyczyny i do stresowych sytuacji podchodzic z dystansem. Zauważyłam,że nawet
                                                    coraz częściej mi się to udaje.Odnoszę wrażenie,że zarzucenie picia alkoholu
                                                    kojąco wpłynęło na mój układ nerwowy. Potrafię nawet w konfliktowych sytuacjach
                                                    coś przemilczeć, co kiedyś było nie do pomyślenia- pyskówka, o jedno słowo za
                                                    dużo i awanturka gotowa.
                                                    Tak sie złożyło,że w ostatnim okresie uczestniczyłam w paru imprezach z
                                                    alkoholem. Obserwowałam swoje reakcje. Odnosze wrażenie,że alkohol stał mi się
                                                    obojętny. Nie drażnią mnie nawet pijący ludzie o ile nie są zbyt upierdliwi,
                                                    ale i z tym daję sobie radę. Ludziska juz się przyzwyczaiły do mojej
                                                    abstynancji i nikt mnie nie namawia do wychylenia choć jednego kieliszeczka. No
                                                    i zawsze jestem przydatna jako kierowca ;-)))Zatem i dla nich ma to dobre
                                                    strony.
                                                    Trzymam kciuki za zmagające się dziewczyny i nie tylo rzecz jasna.
                                                    Specjane trzymanko dla semi.Wszystko może się udać jak sie tego bardzo chce.
                                                    Wszystkim następnych 24. Pozdrowienia.
                                                  • semi_x Re: 10 miesięcy i prawie pół 14.11.04, 23:56
                                                    witaj renatal :-))), cieszę się, że u Ciebie wszystko bez zmian, co w pewnym
                                                    sensie i mnie pomaga w pozytywnym nastawieniu. Skoro komuś udaje się, to i mnie
                                                    też.

                                                    Pozdrawiam serdecznie/semi
                                                  • paulsixtus Re: 10 miesięcy i prawie pół 15.11.04, 07:32
                                                    >cieszę się, że u Ciebie wszystko bez zmian, co w pewnym
                                                    > sensie i mnie pomaga w pozytywnym nastawieniu.

                                                    Semi_x,
                                                    czy aby na pewno cieszysz sie,ze renata nie pije (jak mowi), czy jest to kolejna
                                                    nieracjonalna proba odrzucenia problemu u Ciebie ? Mysle,ze po prostu robisz
                                                    wszystko,zeby wzmocnic u siebie przekonanie,ze sama sobie poradzisz. Otoz, ja w
                                                    to nie wierze.
                                                    Sixtus
                                                  • paulsixtus Re: 10 miesięcy i prawie pół 15.11.04, 07:28
                                                    >Odnosze wrażenie,że alkohol stał mi się
                                                    > obojętny.

                                                    Następny krok, to juz tylko watpliwosci - "A moze jednak mam kontrole...?"
                                                    Radze uwazac.
                                                    Sixtus
                                                  • renatal64 Re: 10 miesięcy i prawie pół 15.11.04, 18:56
                                                    Witaj Sixtus,
                                                    czy mi sie tylko wydaje, czy też odnoszę mylne wrażenie jakobyś sugerował w
                                                    poście wyżej, że tylko mówię, że nie piję choć tak w istocie nie jest? Hihi
                                                    pewnie jestem przewrażliwiona....
                                                    Nie mam wątpliwości , nie mam kontroli, nie planuję eksperymentów.
                                                    Ale dzięki za troskę.
                                                    Trzymaj się :-))))
                                                  • semi_x Re: 10 miesięcy i prawie pół 16.11.04, 11:40
                                                    Witaj Sixtus,

                                                    więcej wiary w bliźniego życzę. Jak to mawiają ..."kazdy sądzi według siebie" :-
                                                    ))))Ja tez mogłabym wyliczać ile to już miesięcy sama sobie radzę a w zaciszu
                                                    domku popijać % :-), a przecież tego nie robię. W takim razie, skoro renatal
                                                    mówi, że nie pije, to tak jest. A co do odsuwania przeze mnie problemu, myślę,
                                                    że nie masz racji. Gdybyśmy wcześniej rozmawiali, wiedziałbyś, że nigdy nie
                                                    posunęlam się do oświadczenia z wyraźnym zaznaczeniem terminu. Zrobiłam to
                                                    teraz, a tym samym zamknęłam etap oswajania się z wizytą w poradni.

                                                    pozdrawiam wszystkich serdecznie/semi
                                                  • natalia.zb Re: 10 miesięcy i prawie pół 16.11.04, 12:23
                                                    Brawo Renata. Super. Nie jestem fundamentalistką i uważam, że każdy kto miał
                                                    problemy z naduzywaniem alkoholu, a potem sobie z tym radzi i potrafi utrzymać
                                                    abstynencję jest w porządku, nawet jeśli to robi bez terapii i AA.
                                                    Ale tak nawiasem mówiąc;nadużywanie alkoholu i umiejętność utrzymywania
                                                    okresowych abstynencji jest cechą rasowego alkoholika. Zdaje się, ze m.in. o
                                                    tym pisał Osiatyński; jego bohater w czasie pisania książki utrzymywał
                                                    abstynencję. Po oddaniu książki do wydawnictwa, sowicie sobie to wynagradzał. Z
                                                    tego rodzaju alkoholizmem (umiejętność utrzymywania długookresowej abstynencji)
                                                    spotkałam się także w AA.
                                                    Niemniej jednak Renato, gratuluję i pozdrawiam. Natalia.
                                                  • renatal64 Re: 10 miesięcy i prawie pół 17.11.04, 21:48
                                                    Witajcie,
                                                    nie wiem czy utrzymuję abstynencję czy może trzeźwieję. Odzyskałam spokój
                                                    wewnętrzny , poukładałam relację z otoczeniem...Jak zwał tak zwał , jest mi tak
                                                    dobrze. I na razie całkiem wystarcza, co będzie kiedyś..kto wie, żadnej opcji
                                                    nie wykluczam. A z tym modelowym trzeźwieniem to jak się zdążyłam zorientować
                                                    na tym i pokrewnych forach, bywa jak na mój gust różnie. I teoretycznie
                                                    trzeźwiejący potrafią się nakręcać całkowicie abstrakcyjnymi- dla mnie może
                                                    tylko utrzymującej abstynencję, problemami. Zatem kto wie jak to naprawdę
                                                    jest...Czas pokaże.
                                                    Naszczęście żadnej książki nie piszę i chyba nie napiszę, bo drygu do tego nie
                                                    mam;-))
                                                    Pozdrowienia i miłego jutrzejszego dnia.
                                                  • paulsixtus Re: 10 miesięcy i prawie pół 16.11.04, 20:00
                                                    >Gdybyśmy wcześniej rozmawiali, wiedziałbyś, że nigdy nie
                                                    > posunęlam się do oświadczenia z wyraźnym zaznaczeniem terminu. Zrobiłam to
                                                    > teraz, a tym samym zamknęłam etap oswajania się z wizytą w poradni.

                                                    Nie posunelas sie do takiego oswiadczenia tylko dlatego,ze wzbraniasz sie przed
                                                    zdrowieniem. Poki co, testujesz, ile wytrzymasz "pijac w zaparte". To bardzo
                                                    przejrzyste - naprawde nie trzeba czytac wszystkich twoich postow.

                                                    > więcej wiary w bliźniego życzę.
                                                    Wybacz, nietrzezwy alkoholik to ostatnia osoba, ktorej mozna wierzyc.
                                                    Sixtus
                                                  • renatal64 Re: 10 miesięcy i prawie pół 17.11.04, 06:48
                                                    paulsixtus napisał:
                                                    >> Wybacz, nietrzezwy alkoholik to ostatnia osoba, ktorej mozna wierzyc.
                                                    > Sixtus

                                                    to fakt.
                                                    Ale nie wiem kim Ty jesteś? Bo albo przeoczyłam , albo zapomniałeś się
                                                    zaprezantować i od razu przeszedłeś do kombinacji na temat innych..;-)))
                                                    Pozdrowienia i wszystkim miłego dnia, choć u mnie pada :-(
                                                  • renatal64 Re: 10 miesięcy i prawie pół 17.11.04, 22:12
                                                    Internet to taka zabawka , gdzie tak naprawdę nie wiadomo do końca kto siedzi
                                                    po drugiej stronie czy pisze posty. Czy ktos naprawde zainteresowany czy też
                                                    może znudzony i szukający rozrywki.Sadzę jednak, że w takim miejscu jak to ,
                                                    albo trzeba przyjąć, oczywiście w granicach rozsądku,że ludzie piszą prawdę,
                                                    albo dac sobie z tym spokój...
                                                    A odrobina wiary w drugiego człowieka też jest potrzebna zarówno tu jak i
                                                    realnym świecie.Ludzie tego potrzebują i alkoholicy w różnych postaciach też...
                                                    Dobrej nocy życzę.
                                                  • jklepacz Re: 10 miesięcy i prawie pół 19.11.04, 18:16
                                                    ja już rok nie piję i jakoś leci
                                                  • renatal64 już prawie roczek.... 23.12.04, 21:52
                                                    Witajcie..właściwie juz świątecznie :-))

                                                    Długo mnie nie było...Ładowałam "akumulatory" nad morzem. Cisza i spokój, ani
                                                    śladu sezonowego zgiełku, a średnia wieku spacerowiczów dość wysoka ;-)
                                                    Nie naspacerowałam się tyle od niepamiętnych czasów... I jestem w świetnej
                                                    formie fizycznej i psychicznej. Udało mi się nawet zrzucić nieco na wadze i
                                                    wypalić przez trzy tygodnie -tylko trzy paczki fajek!! Niestety teraz już
                                                    zaczynam nadrabiać :((
                                                    Przede mną Święta..pierwsze trzeźwe od wielu lat. Na wspomnienie ostatnich
                                                    jeszcze czuję niesmak.I na myśl o wszystkich przepitych świętach i latach.
                                                    Ech, co tam, to już za mną...tak sądzę.
                                                    A z okazji tych zbliżających się , a właściwie już tuż, tuż, życzę wszystkim
                                                    tego co najlepsze, radości , ciepła i spokoju.
                                                    Pozdrawiam :-))
                                                  • natalia.zb Re: już prawie roczek.... 25.12.04, 02:31
                                                    Oooooooooo! Ciesze się na tak dobre wiadomości. Gratuluje. Przed nami Nowy Rok.
                                                    Życzę byś w następne świeta, patrząc wstecz uśmiechała się. Bóg się rodzi moc
                                                    truchleje...
            • mxp4 Re: Trzy miesiące - bez trapii 11.01.05, 01:38
              Mam na imie Daria od 17 lat trzezwa alkoholiczka. Wlasnie trzezwialam bez
              terapii. Mnie terapia wrecz szkodzi. Nie sa te terapie prowadzone przez
              profesjonalistow /przynajmniej w moim okregu/ tylko przez wytrzezwialego
              alkoholika. Ten sie wymadrza i glownie opowiada o sobie jakie koleje on
              przechodzil i wlasciwie o tym tam sie mowi. Po co ja mam sluchac non stop gdzie
              kto spal co ukradl, jak zbil zone jak go zwinela policja przeciez kazdy z nas
              ma swoje wspomnienia i te pijackie wynurzenia na AA przypominaja zywcem
              przechwalki przy kieliszku. Na mnie wplywaly destrukcyjnie ja trzezwiejac i
              zreszta tak jest do dzisiaj pijakow unikalam i unikam jak ognia nie chce miec z
              tym nic wspolnego nigdy wiecej. Nie chce wlasnych wspomnien ani cudzych. Uwazam
              Renato ze robisz bardzo sluszni. Nigdy wiecej nie zakladaj ze moze kiedys ci
              sie zdarzy napic. Powiedz sobie stanowczo to sie nigdy wiecej nie stanie do
              konca moich dni. A walczyc bedziesz musiala cale zycie. Pic sie zachciewa od
              czasu do czasu nawet po wielu latach tylko to juz nie jest nie do odparcia. To
              juz nie jest ta dzika zadza picia za wszelka cene natychmiast. To jest cichy
              wewnetrzny glosik. Ja w ubieglym roku bylam o krok i to nie ja powiedzialam
              NIE. To znajomi z ktorymi sie chcialam napic powiedzieli ze nie maja wodki. Po
              16 latach chcialam sie napic!!!!!!!!!! Nie moge sobie tego wybaczyc. Ale to
              wyostrzylo znow moja czujnosc, ze jednak wcale do konca nie jestem bezpieczna.
              Renato nie pijesz 3 miesiace. to bardzo dlugo dla alkoholika ale najgorsze masz
              za soba powoli te checi beda slably az zapomnisz ze pilas i ze trzeba pic.
              Najgorszy jest poczatek abstynencji ty masz to za soba i pielegnuj. A natretom
              ktorzy cie beda namawiac mow ze masz wszyty esperal. Nie krepuj sie to byla
              moja metoda obronna zawsze skutkowala. Pozdrawiam cie serdecznie i zycze
              wytrwalosci trzymaj sie cieplo. Trzymaj sie z daleka od pijakow nie wtystawiaj
              sie na probe za wczesnie.
              • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 11.01.05, 02:41
                "Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet
                głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść."
                • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 11.01.05, 09:04

                  OŚRODEK TERAPII UZALEŻNIEŃ przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie,
                  tel./fax: (+22) 651-93-18
                  Alkoholizm można skutecznie leczyć! Umiemy to robić, bo tak jak nikt w Polsce
                  mamy prawie 30 lat doświadczeń !!! Dzięki naszej pomocy tysiące osób ODMIENIŁO
                  SWOJE ŻYCIE !!! Jesteśmy pierwszym w Polsce ośrodkiem, który jeszcze w czasach
                  izolowania alkoholików, "leczenia" ich pracą oraz wszczepiania na pożegnanie
                  esperalu zdecydował się na poszukiwanie nowych, bardziej humanitarnych
                  rozwiązań. Przystąpiliśmy wówczas do tworzenia i przystosowywania do polskich
                  warunków programu psychoterapii uzależnień, który po kolejnych modyfikacjach dał
                  początek wielu dzisiejszym programom terapeutycznym realizowanym zarówno w
                  Polsce jak i w krajach sąsiednich.Od prawie 25 lat Ośrodkiem kieruje wybitny
                  specjalista w leczeniu uzależnień jakim jest dr n. med. BOHDAN T. WORONOWICZ
                  (zobacz wiecej na stronie - www.lekarz.net/bworonowicz/), specjalista
                  psychiatrii i seksuologii, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień
                  oraz certyfikowany superwizor psychoterapii uzależnień, absolwent Studium
                  Podyplomowego Profilaktyki Spłecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu
                  Warszawskiego, a jednocześnie autor ponad 150 artykułów naukowych i
                  popularnonaukowych oraz książek, w tym - unikalnej książki pt. "Bez tajemnic o
                  uzależnieniachW skład zespołu terapeutycznego wchodzą tak znani i renomowani
                  specjaliści jak np. dr n. hum. Ewa Woydyłło-Osiatyńska, psycholog, specjalistka
                  psychoterapii uzależnień, autorka wielu popularnych książek i artykułów
                  omawiających w sposób wyjątkowo prosty oraz przystępny różnorodne problemy
                  związane z uzależnieniami m.in. na temat zdrowienia z alkoholizmu oraz artykułów
                  i książek ułatwiających zrozumienie wielu zagadnień z zakresu psychologii zdrowia
                  . Wśród członków zespołu są również osoby, które od wielu lat radzą sobie
                  skutecznie z własnym problemem alkoholowym i po odbyciu odpowiednich szkoleń
                  uzyskały kwalifikacje terapeuty uzależnień. Osoby te poza profesjonalną wiedzą
                  mogą służyć pacjentom własnym doświadczeniem w tym jak żyć godnie ze swoją chorobą.
                  Część członków zespołu terapeutycznego odbyła szkolenia specjalistyczne w
                  zagranicznych ośrodkach leczenia uzależnień (głównie w USA).W Ośrodku
                  realizowany jest intensywny podstawowy program psychoterapeutyczny trwający 6
                  tyg. (3 tyg. w warunkach oddziału stacjonarnego i 3 tyg. w warunkach oddziału
                  dziennego) oraz trwający rok program opieki poszpitalnej. Osoby zamiejscowe mają
                  możliwość uzyskania noclegu na cały okres trwania programu podstawowego.Od
                  połowy lat 80. program terapeutyczny uwzględnia założenia tzw. modelu Minnesota
                  oraz wykorzystuje bogate doświadczenia osób zdrowiejących w oparciu o filozofię
                  Wspólnoty Anonimowych Alkoholików.
                  Dużo więcej -czym to sie je i o co chodzi na stronie:
                  otu-ipin.wizytowka.pl/
              • paulsixtus Re: Trzy miesiące - bez trapii 11.01.05, 03:54
                Podziwiam. 17 lat niepicia w zaparte, to pewnie nawet juczny muł by nie zniosl.
                pozdrawiam
                Sixtus
    • nafretete Re: Trzy miesiące - bez trapii 06.01.05, 09:54
      witaj, chce Cie poznac. wspierac i zaprzyjaznic , zostaw mi maila a chętnie
      porozmawiam z Tobą,znam problem teoretycznie i uwazam ,ze ludzie tacy jak Ty
      maja wielkie serce , napisz na moj adres badz zostaw maila tu:)pozdrawiam
      • letek17 Re: Trzy miesiące - bez trapii 06.01.05, 11:07
        Dłuższy czas nie siedziałem przed kompem i dlatego tak późno mogłem ucieszyć z
        Twojego postu. Mam nadzieję, że kolejne dni na trzeźwo będą Ci upływać w
        zdrowiu i z pogodą ducha. Ze w tym nowym roku każdego dnia różnica pomiedzy tym
        co chcesz a co jest będzie przez Ciebie możliwa do zaakceptowania. Letek
        • renatal64 ????? 09.01.05, 15:31
          Witajcie!
          Nie było mnie jakiś czas, miałam problemy z kompem.
          Niestety nie mam dla Was dobrych do przekazania wieści... zadrinkowałam- słowa
          zapiłam nie lubię, więc go nie będę używać. I to nawet nie w Sylwestra, zatem
          do roku dociągnęłam. Nie było to też jakieś picie jak za moich najlepszych
          czasów. Z pozoru wcale nie inne jak u tzw. "normalnych " ludzi. I z pozoru
          żadnych strat moralnych nie przynoszące..ale..no właśnie, nie pamiętam czy
          kiedyś o tym pisałam, ale rok temu dałam sobie słowo,że jeśli cos takiego mi
          się przydarzy będę szukać innych dróg wyjścia... I słowo się rzekło,
          zdecydowałam się na sposoby bardziej wypróbowane( haha, już słyszę niektórych-
          a nie mówiłem...ale mniejsza z tym). Może musiałam pewne rzeczy zrozumieć, a do
          innych dojrzeć...A po roku abstynencyjnej pracy nad sobą, szkoda mi tego
          zmarnować, nie chcę też powrotu do tego co było wcześniej i wykorzystam każdą
          możliwość jaka jest tylko w zasięgu ręki.
          A w Nowym Roku wszystkiego wymarzonego Wszystkim i nieskromnie sobie też :-))
          Pozdawiam ciepło!
          • natalia.zb Powodzenia w Nowym Roku 09.01.05, 21:31
            Nie mam zamiaru Cie pocieszać, bo i w jakiejs czarnej rozpaczy nie jesteś.
            Uważam, ze i tak zrobiłas kawał dobrej roboty.
            Nie wiem czy ktos prowadzi statystyki (pewnie tak) ilu uczestników terapii
            (profesjonalnych) potrafi wytrwać w abstynencji rok, dwa itd. a ilu (kobiet i
            męzczyzn) idzie w tango przed upływem roku.
            Więc Renatal moje rokowania sa pozytywne. Nie będzie ci lekko, oj nie. Ale
            widzę przed tobą piękną drogę do trzeźwości... Tak nam dopomóż Bóg. Bo sobie
            też takiej życzę.
            Natalia
            • letek17 Re: Powodzenia w Nowym Roku 10.01.05, 09:53
              Witaj
              Daleki jestem od mówienia - "a nie mówiłem" - poczułem natomiast jeszcze
              większą sympatię - po tym jak potraktowałaś - opisałaś to zdarzenie.
              Więc jeszcze raz witam na tej drodze. Z tym, że ja uważam, że nie jest to droga
              do trzeźwości a droga trzeżwienia. Bo wedłóg mnie moim celem jest chodzenie po
              tej drodze a nie dojście do jakiegoś celu. Bo jak uznam, że doszedłem to mogę
              usiąść - kto wie czy nie na piwie. Poza tym, jeśli chcę chodzić po tej drodze
              to nie muszę się porównywac z innymi, czy jestem dalej czy bliżej - łatwiej mi
              jest sprawdzić czy tylko nie jestem w rowie. Ucieszyłem się, że też chcesz
              wejść na nasz szlak a nie iść samotnie gdzieś na równoległej ale całkiem
              nieoznakowanej drodze.
              Może teraz łatwiej będzie Ci się zapytać tych, którzy już jakiś czas chodzą jak
              łatwiej pokonac przeszkody spotykane na tej drodze trzeźwienia. Najważniejsze
              doświadczenie masz za sobą - można żyć i nie pić. A teraz tylko trzeba nauczyć
              się jak być z życia zadowolonym.
              Dość tych przenośni. Życzę Tobie i wszystkim Pogody Ducha - dla mnie -
              gotowości do spotkania się z tym co na tej drodze zastanę. Letek
              • natalia.zb Może i masz rację Letku, 10.01.05, 18:00
                że to jest szlak trzeźwienia. Ładnie to opisałeś.
                Renatal, chodź z nami.
                Przesyłam Wam moc serdeczności. Natalia
          • astralnie Re: ????? 10.01.05, 12:26
            Niczego nie zmarnowałaś, rok abstynencji i trzeźwość wymaga od nas wielkiej
            odwagi, spójrz jak wielu osobom jej brakuje.

            Nie wiń się za nic, teraz po prostu masz porónanie jak to jest być trzeźwym,
            wolnym a jak kiedy się pije, jest róznica, prawda...?

            W każdym razie wnioski powiny być stanowcze.
            Pozdr.
            • renatal64 Re: Dzięki 10.01.05, 22:02
              Dzięki Kochani za słowa wsparcia i otuchy, zebrałam juz część teoretyczną tzn.
              ośrodki i telefony. Jutro będę dzwonić.
              Pozdrowienia i kolejnych 24 godzin :-))
              • paulsixtus Re: Dzięki 11.01.05, 03:58
                Przylaczam sie do tych, ktorzy zycza Ci powodzenia.
                Sixtus
    • natalia.zb Re: Trzy miesiące - bez trapii 17.01.05, 17:38
      Witaj Renatal. Jak tam? Zaczynamy nowy tydzień. Warto pisac co słychać. U mnie
      średnio. Wolałabym, żeby sprawy bardziej wartko sie toczyły. To ze spraw
      zawodowych. Osobiste i emocjonalne sa O.K.

      Zajrzałam też, żeby Cię pozdrowić. I zapytać czy dalej ćwiczysz abstynencję?

      Pa. Natalia.
      • jerzy30 Re: Trzy miesiące - bez trapii 18.01.05, 10:44
        renata - nie pękaj - to normalne - takie zadrinkowanie - byłoby raczej dziwne
        gdyby go nie było. ja też tak miałem - i żyję - już 14 lat na trzeźwo - ale
        chodzę na AA - w miarę regularnie - przeszedlem też kilkuletnią terapię.-
        będzie dobrze. Aha - nie zakładam że już nigdy w życiu nie wypiję czegoś z
        procentami - to męczy bardzo - pamiętać o tym - dziś nie piję - a jutro będzie
        jutro i zobaczymy - niepicie bez terapii i bez AA też jest męczące - wręcz do
        d..y
        Pozdrawiam
        • renatal64 Re: 20.01.05, 22:01
          Witajcie :-)
          od czasu ostatniego "poślizgu" nie piję. Poczyniłam juz pewne kroki w kierunku
          wyżej przeze mnie zadeklarowanym. Wymagało to z mojej strony spoorrooo wysiłku.
          Na szczęście mam wrażenie,że odzyskałam już chwilowo rozchwiany wewnętrzny
          spokój.Ale za wcześnie jeszcze żeby o tym pisać. Muszę to sobie jakoś wszystko
          w głowie powolutku poukładać.
          Dzięki wszystkim za słowa wsparcia, bardzo mi to pomaga.
          Pozdrawiam wszystkich serdecznie :-)
          • letek17 Re: 21.01.05, 19:53
            Życzę Ci pogody ducha - potrzebujesz jej. Jiedy poszedłem pierwszy raz do
            poradni po skierowanie na odwyk poczułem ulge, juz nie muszę niczego nikomu
            udowadniać, sobie też, nie musze ukrywać swojego picia i zyskałem nadzieję, że
            może jednak faktycznie uda mi się jakoś uwolnić od obsesji picia. Ulga była
            krótka , zaczęły się schody, najpierw potężny zespół abstynencyjny a potem to
            grzebanie się w swojej własnej duszy i odkrywanie, że do cholery prawie nic nie
            jest takie jak ja to widzę. Masz szczeście już tyle doświadczeń za Tobą, bedzie
            Ci może mniej boleśnie będziesz przechodzić terapię??. Odezwij się czasem i
            podziel się swoją frustarcją zwiazaną z terapią.. Letek

            • paulsixtus i jak? 24.02.05, 04:40
              I tylesmy kolezanke widzieli, po podjeciu "pewnych krokow". Trzysta lat - bez
              terapii, jak dumnie brzmialby ten temat. A tak? Czym tu sie pochwalic? Drzeniem
              rąk, odarciem z iluzji, nerwowoscia...Czy jeszcze gorzej - nie dotrzymaniem
              zalozen...
              Jestem teraz pogodnie zgryzliwy,wiec nie atakujcie.
              pozdrawiam
              Sixtus

              • renatal64 Re: i jak? 24.02.05, 08:19
                Cóś Ty mnie Sixtus chyba nie lubisz ;-))..i jeden Bóg raczy wiedzieć dlaczego?
                Bo ja z pewnością się nie domyślam. Czytam Was regularnie, a napiszę jak już
                trochę "okrzepnę" i będę miała coś konkretnego i sensownego do powiedzenia. Nie
                piję i to jest dla mnie najważniejsze. I nie traktuje tego bynajmniej w
                kategoriach chwalenia się. Nie wiem skąd taki Twój odbiór.
                Ręce mi nie drżą, nerwowa nie jestem..a z iluzji "odarłam" się już jakiś czas
                temu więc to dla mnie nic nowego.
                Życzę pogodnej zgryźliwośi ;-))
                PS
                Nie wiem skąd wzięło Ci się te trzysta lat...Czyżbyś podejrzewał,że mam w sobie
                coś z żółwia??haha
                Wszystkim miłego weekendu :-)) Mój mam nadzieję,że będzie super i dodatkowo
                trochę dłuższy. Już dziś wyjeżdzam w góry trochę dotlenić mózgownicę.
                Powodzenia.
                • hepik1 Re: i jak? 24.02.05, 10:40
                  No to uważaj na siebie ,bo na południu znowu sypie;)
                  • renatal64 Re: i jak? 24.02.05, 12:24
                    Dzięki Hepik :-)
                    jak już uda mi się przy pomocy saperki dotrzeć na miejsce , to postaram się nie
                    połamać na stoku ;-)
                    • renatal64 Re: światecznie 26.03.05, 17:42
                      Witajcie :-)
                      zdrowych i trzeżwych przede wszystkim, wszystkim poznanym wirtualnie i może
                      jeszcze słonecznych i ciepłych- choć na to się chyba raczej nie zanosi, dziś
                      przynajmniej - u mnie za oknem jakoś mało optymistycznie..ale może jednak...

                      Co do mnie , to odpukać wszystko pomalutku i spokojnie, no tak całkiem
                      spokojnie to może nie całkiem. Terapeutyzuję się i chadzam na spotkania AA. Nie
                      piję i mam dobry nastrój ogólnie rzecz ujmując, bo bywa różnie. Ale bilans na
                      plus-tak myślę.
                      Pozdrawiam :-))
                      • hepik1 Re: światecznie 26.03.05, 20:44
                        Troche panie(i to w dwóch wątkach) takie jakies enigmatyczne strasznie ale niech
                        bedzie...
                        WESOŁYCH A MIMO TO TRZEŹWYCH ŚWIĄT:)
                        • renatal64 Re: światecznie 28.03.05, 11:51
                          No cóż, tak to już bywa,że panie też czasami bywają też enigmatyczne ;-))
                          Pozdrowienia:))
                          • renatal64 bez tematu 15.05.05, 12:18
                            Witajcie,
                            dawno mnie nie było..tzn w piśmie, bo czytam dość regularnie.
                            U mnie dobrze , nie piję , budzę się bez kaca, przeważnie w dobrym nastroju.
                            Choć tylko przeważnie bo bywa,że doskwiera mi jakiś dołek z którego po dłuższym
                            bądź krótszym czasie się wygrzebuję...
                            Uczestniczę w terapii..nawet chętnie tam chodzę, choc terapeuta twierdzi,że
                            gadam "pod publiczkę" , choroby po mnie nie widać i nastawiam sie w jego ocenie
                            nie na leczenie, a na jak najdłuższe niepicie. Hmm.. no cóż, czas pokaże...
                            Na mitingi chodzę średnio regularnie, jakoś nie do końca się tam znajduję, ale
                            wydaje mi się że z czasem jakoś bardziej mi sie to układa.
                            Wszystkim kolejnych 24 godzin trzeźwości i miłej niedzieli :-)))

                            • letek17 Re: bez tematu 15.05.05, 23:04
                              Dziękuję za życzenia, jestem pod wrażeniem i naprawdę życzę nie tylko pogody
                              ducha ale także zdrowia by długo móc cieszyć się życiem. Letek
                              • renatal64 Re: bez tematu cd. 19.06.05, 13:57
                                Witajcie ,
                                w ten słoneczny i ciepły dzień-przynajmniej u mnie bo w radio słyszałam,ze nie
                                wszyscy mają takie szczęście ;-)
                                Trzymam się i nie piję. Czy tzreźwiję to nie wiem, chyba troszkę tak. Ha, ha
                                ciekawa jestem czy można trzeźwieć troszkę...;-)
                                Ogólnie to lekko nie jest, ale dla Was to nic nowego. Nastroje różne, aktualnie
                                nastój lekkości i pogody, różny jednak od poprzednich nastrojów lekkości-
                                totalnego "tumiwisizmu". Trochę się jeszcze miotam w poszukiwaniu swojej drogi
                                do trzeźwości.Ale dziś nie piję i dobrze mi z tym :-))
                                Pozdrowienia dla wszystkich i kolejnych 24-ech!

                                • yuraathor Re: bez tematu cd. 20.06.05, 04:16
                                  gratuluję.przeczytałem od początku ciekawie się to rozkręcało. jurek ,trzeźwy
                                  od 30 miesięcy.pogody ducha życzę będę tu zaglądał.,
                                • letek17 Re: bez tematu cd. 22.06.05, 21:42
                                  Miło przeczytać, że znajomi idą dalej. Czasem faktycznie nie jest lekko - ale
                                  gdzie jest napisane, że ma być lekko - gdyby miało być zawsze lekko, nie
                                  mielibyśmy powodu do zadowolenia z naszych działań. Myślę, że czasem zmiany w
                                  nas dokonują się szybciej lub wolniej - dla mnie nie ma to znaczenia. Chodzi o
                                  to by się jednak dokonywały.
                                  Życze pogody ducha by godzić się, że niedziela jest raz w tygodniu. Kiedy mam
                                  chęć zrobic coś by była częściej to znaczy, że zaczynam zbaczać z drogi.
                                  Do poczytania - podziel się częściej swoimi wrażeniami. Letek
                                  • natalia.zb Re: bez tematu cd. 23.06.05, 00:11
                                    hej, hej. Ja też jestem na szlaku. Podążam po tym samym azymucie co wy.
                                    Ale dziś późno już... jestem śpiąca.
                                    Lubię chodzić na trzeźwo spać i budzić się bez tego przepastnego bólu duszy,
                                    suchego gardła i drewnianego języka.
                                    Czuje się wtedy tą ulotną lekkość poranka. Wygląda człowiek przez okno i chce
                                    mu się poprostu żyć.
                                    Renato, cieszę się, że sobie radzisz.
    • sonia37 Re: Trzy miesiące - bez trapii 23.06.05, 21:01
      W ostatnią niedzielę minęło 1000 dni jak nie piję.Kiedy zaczęłam chodzić na
      terapię (w 2002r) i ktoś mówił,że nie pije np.60 czy 80 dni wydawało mi się,że
      to wieczność.Dziś mija mój 1004 dzień i naprawdę nie wiem,kiedy to tak szybko
      zleciało.Mam nadzieję,że tych trzeźwych dni będzie na moim "liczniku" przybywać.
      Wszystkim Wam życzę tego samego.
      • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 24.06.05, 08:05
        gratuluję 1000,mam tylko 934 jak szybko policzyłem , dziś nie są to już
        astronomiczne liczby. pozdrawiam
        • natalia.zb Re: Trzy miesiące - bez trapii 24.06.05, 10:53
          Gratulacje dla Tysięczników. No... nie! Super!
          Drogie nałogi popatrzcie sobie ...i naśladujcie!

          pozdrawiam serdecznie
        • sonia37 Re: Trzy miesiące - bez trapii 24.06.05, 18:44
          Ja Tobie również gratuluję.Życzę nam,żeby ta niewielka "różnica wynikiów"
          pozostała na zawsze.
          Pozdrawiam.
          • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 25.06.05, 22:45
            No pięknie! a ja mam tylko 168, a mogło być 541 :((
            No coż, pewnie Was już nigdy nie dogonię, ale mam nadzieję, że ja za monencik
            dobiję do tysiączka, choć z drugiej strony to chyba nie trzeba się tak
            spieszyć :)
            Pozdrowienia
            • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 26.06.05, 05:32
              A dla mnie, Renata,jest niepokojące tak dokładne odliczanie dni.Nie bardzo
              jestem juz w temacie ale Ty cos robisz oprócz tego odliczania dla swojego
              trzeźwienia?
              Nie tylko z własnego doświadczenia wiem,że dni liczy sie do pewnego
              momentu,potem w miesiącach ,latach pamietając date tego dnia,gdy nie wzięło sie
              po raz pierwszy alkoholu do ust.
              Podobnie jest w AA ,gdy tak zwane "uodziny" obchodzi się po
              miesiącu,dwóch,trzech,pół roku a później już tylko co rok.
              Takie odliczanie ,moge się mylić,sugeruje,że to takie niepicie na "dupościsku" a
              w ten sposób na dłuższą mete nie wychodzi.
              W całej tej chorobie nie chodzi tylko o abstynencję.Chodzi o to by trzeźwieć.
              Pozdr
              • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 26.06.05, 10:23
                Witaj Hepik,
                dni nie odliczam.Ktos kiedyś na forum podał link do strony
                home.earthlink.net/~insure/sobriety_calculator.html
                więc po przeczytaniu poprzenich postów z czystej ciekawości "wrzuciłam" daty.
                A dla trzeźwości robię całkiem sporo -terapeutyzyje się , uczestniczę w
                mityngach ,choć moze zawsze jest tak że można robić cos wiecej...
                Pozdrawiam.
                • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 26.06.05, 10:53
                  hej sprawdziłem ten link tam jest kalkulator trzeźwości nawet sekundy liczy na
                  bieżąco, mam ponad 80 milionów sekund ale numer.pozdrawiam .yurAAthor
                • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 05.07.05, 21:33
                  Aha.No to się cieszę.Znajdę czasu trochę to poczytam od początku,bo cos tam
                  pamiętam ale niewiele a to budujące jest przecież:)
    • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 05.07.05, 01:18
      jeszcze trochę i ten wątek by zniknął z pierwszej strony forum. Renatko jesteś
      jeszcze z nami ?????
      • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 05.07.05, 19:52
        Cześć Jurek :-))
        jestem, jestem i śledzę wątki. Właśnie założyli mi stałe łącze, bo ostatnio
        męczyłam na modemie tel. i strasznie się muliło. U mnie wszystko oki.(tfu, żeby
        nie zapeszyć.
        Pomimo deszczy za oknem mam świetny nastrój :-)))
        Pozdrawiam i życzę kolejnych 24-ech :))))
        • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 06.07.05, 22:52
          Witajcie :-))
          dobry nastrój mnie nie opuszcza mimo cołodziennej pluchy, trochę mnie w pracy
          od rana usiłowali nakrecic , ale sie nie dałam ;).. gdzies niedawno w
          przydrożnym zajeździe przy szaszłyku przeczytałam, że denerwowanie się to
          zemsta na własnym organiźmie za cudzą głupotę ...coś w tym jest ;)
          Ale do rzeczy... Po moim "poślizgu" często analizowałam tę sytuację próbując
          dociec powodów. Z marnym skutkiem, bo nic sensownego nie przychodziło mi do
          głowy..tzn. w kwestii bezpośredniej przyczyny tego co się wydarzyło. Parę dni
          temu "olśniła: mnie myśl. Wypiłam zeby pójść na terapię. Jako że obiecałam
          sobie,że jeśli mi się noga powinie to pójdę...Byłam chyba tak zmęczona tym nie
          piciem na "przykurczu", że postanowiłam w ten sposób usunąć blokadę. I usunęłam
          całkiem skutecznie z czego jestem ogromnie zadowolona. A stało się tak w dużej
          mierze dzięki wielu z Was. Dzięki za to :)))
          Może rzeczywiscie jest tak, że "wszystko co się nam przytrafia dzieje się
          zawsze z jakiegoś powodu"
          Pozdrowienia i miłego jutrzejszego dnia :))
          • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.07.05, 02:53
            wspaniale Renatko. wyraźnie widać ,że trzeźwiejesz. w moim przypadku bez
            terapii "udało się" 92 dni nie pić i taki byłem z tego dumny że zassałem na
            trzy tygodnie, to było moje ostatnie picie od 12. 11. do 02 .12 .2002. i
            zrozumiałem że sam nie dam rady.przeszedłem wszystkie etapy terapii dostępne w
            Szczecinie, teraz jestem aktywnym uczestnikiem AA.będziesz w Licheniu 30/31
            lipca na spotkaniach trzeźwościowych ???pozdrawiam jurek
            • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.07.05, 21:06
              Cześć Jurek,
              dałam się na wyjazd do Lichenia namówić i jeśli nic nieprzewidzianego sie nie
              wydarzy to pojadę.Nigdy nie byłam na tego rodzaju "imprezie"- myślę,że nikogo
              tym określeniem nie uraziłam, ale nia za bardzo wiem jakiego słowa użyć, i
              bardzo jestem tego ciekawa...
              Pozdowienia i pogody ducha na jutro :-))
              • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 07.07.05, 23:55
                cześć,ja byłem w zeszłym roku po raz pierwszy ,niesamowite przeżycie ,nie
                wyobrażam sobie że mógłbym opuścić taką "imprezę". myślę,nie wiem to na
                pewno,że kiedy ok. 2-giej w nocy samotnie wybrałem się na Golgotę przeżyłem coś
                co nazywają PRZEBUDZENIEM DUCHOWYM ,naprawdę stałem się innym człowiekiem.do
                zobaczenia na szlaku Jurek
                • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 02.08.05, 17:06
                  witam. a w tym roku byłem po raz drugi i było super, myślę że póki będę trzeżwy
                  będę jeździł do lichenia na spotkania trzeźwościowe co roku.to piękne
                  spotkać15000 trzeźwiejących alkoholików w jednym miejscu .pozdrawiam
                  • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 02.08.05, 17:45
                    Cześć Jurek,
                    i ja tam byłam, po raz pierwszy. Jeszcze do dziś jestem pod ogromnym wrażeniem.
                    I tez wybieram sie tam w przyszłym roku :-)) Wróciłam zmeczona ale bardzo
                    zadowolona..Niesamowite uczucia. Jeszcze na chwilę przed wyjazdem miałam jakies
                    wątpliwości typu ..a po co ja tam w zasadzie jadę? Ale po przyjeździe wszystkie
                    prysnęły niczym mydlana bańka.
                    Czułam sie tam tak bezpiecznie i jak równa wśród równych. To spostrzeżenie
                    bardzo mnie zaciekawiło bo sadziłam, że nie czuję się gorsza w "zdrowym"
                    społeczeństwie. Skąd więc takie odczucie? Muszę o tym pogadać z terapeutą,
                    hahaha to brzmi jak wycinek z amerykańskiego filmu..;-))
                    Pozdrawiam wszystkich bywalców :-)))
                    • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 02.08.05, 22:13
                      Internauci w Licheniu 2005:)
                      www.forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?t=4309&start=0
                      Że sie nie spotkaliśmy ,Renata...;))
                      • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 03.08.05, 17:29
                        Też żałuję Hepik, choć może " też" nie jest odpowiednie haha, ale cóż ...
                        Już za rok będzie szansa ;-))
                        Pozdrawiam :-)
                        • hepik1 Re: Trzy miesiące - bez trapii 03.08.05, 19:30
                          Miałem na myśli tylko te tłumy radosnych osób:))A rok to nie wyrok;))
                          • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 09.08.05, 16:58
                            myślę że przez rok zdążymy tak się poznać na forum,że jak się spotkamy w realu
                            od razu się rozpoznamy bez przedstawiania.jestem na urlopie i nie wiem kiedy tu
                            zajżę,pogody ducha od ucha do ucha życzę.
                            • renatal64 wakacyjnie 20.08.05, 11:41
                              Witam wszystkich :-)
                              nareszcie wróciło prawdziwe lato... znowu ciepło i słonecznie, w takich
                              warunkach ładuję aumulatorki i jakoś lżej mi się żyje, myślę że całkiem dobrym
                              pomysłem dla mnie byłoby zamieszkanie w jakiś wiecznie ciepłym kraju...- haha
                              marzenia ;-)
                              Mam teraz miesięczną (sierpniową) przerwę w terapii- urlop terapeuty. Troszkę
                              się szczerze mówiąc na początku tego obawiałam tzn. tej przerwy, ale jak się
                              okazało niepotrzebnie. Jestem odpukać w wyśmienitej formie..i oby tak
                              dalej.Sądzę nawet,że dobrze mi zrobiła ta przewrwa od "fizycznego" kontaktu z
                              tematem bo zaczynałam być już chyba nieco "znużona". W tym czasie przeczytałam
                              książkę Osiatyńskiego "Alkoholizm- Grzech czy choroba?" w mojej ocenie warto
                              przeczytać i jestem w trakcie czytania "Leczenie uzależnionego umysłu" autor
                              Lee Jampolsky- Amerykanin, ale jakże swojsko brzmiący ;-)Też polecam.
                              Dziś postanowiłam trochę poleniuchować(łaże jeszcze w piżamie) i nigdzie się
                              nie spieszyć , bo tydzień choć krótszy to miałam dość pracowity. Poprzeglądałam
                              trochę swoje stare posty ..."ewolucję" moich poglądów, podejścia do choroby i
                              do życia ogólnie( ale górnolotnie wyszło haha)Oj zmieniło się u mnie ,
                              zmieniło...na lepsze i dobrze mi z tym.
                              A tak a'propos przeglądania forum ...czy ktoś wie co się dzieje z Belką? Pewnie
                              najlepiej to ona sama wie haha...Do Belki mam stosunek sentymentelny, bo to po
                              przeczytaniu jej wątku zaczęłam popisywać na forum. Pozdrawiam gdziekolwiek
                              jesteś :-))) kończę bo sie rozpisałam i pewnie nikomu czytać się nie będzie
                              chciało;)
                              Pazdrawiam wszystkich słonecznie i ciepło:)
                              • hepik1 Re: wakacyjnie 21.08.05, 07:15

                                renatal64 napisała:

                                > A tak a'propos przeglądania forum ...czy ktoś wie co się dzieje z Belką?

                                No właśnie...Tlenowo nie odpowiada.Może przynajmniej jedno zdanko,Belka...W
                                końcu tyle planów mielismy z Forumką związanych:)
                                • hepik1 Re: wakacyjnie 21.08.05, 07:52
                                  Poczytałem od początku.To jak juz wzywamy nieobecnych to jeszcze
                                  abcd,amelia,semi_x...Co tam u pań słychać?
                                  Z jaga na bieżąco w kontakcie jestem-kosze prawdzików znosi do domu:))
                                  A kolega xyz juz dawno odpuścił i to na wszystkich forach.Żyjesz kolego?;)
                                  • kubek341 Re: wakacyjnie 21.08.05, 12:55
                                    hmmm ze skruchą powiadam ;) żyję i mam się całkiem dobrze :)) szkoda że nie
                                    wiedziałem że byłeś w Licheniu bo też tam byłem :)))) ale bywam na forach
                                    wszelakich z tym że mam wielką niechęć do pisania...
                                    pozdrawiam
                                    P.
                                    ps. w ogóle jest całkiem całkiem - może powiem tak - parę lat temu
                                    powiedziałbym na słowa że można żyć bez alkoholu (hmmm w moim przypadku i paru
                                    innych substancji ;) -jak pewna łyżka do margaryny NIEMOŻLIWE :))) - okazuje
                                    się że i możliwe i fajne takie życie może być :)))
                                    • hepik1 Re: wakacyjnie 21.08.05, 20:12
                                      Pawelku,to jest niewybaczalne.Przeciez info o spotkaniu internautów pod
                                      pomnikiem było na akcji między innymi.
                                      • kubek341 Re: wakacyjnie 21.08.05, 20:30
                                        hmmm wiem że było :) aczkolwiek z bólem serca kajam się żem uwagi nie
                                        zwrócił :))) - ale tak już gdybając jako że wyjechałem że tak
                                        powiem "rodzinnie" i tak zbyt wiele czasu bym nie miał :)))) co nie zmienia
                                        faktu że żałuję że mi możliwość osobistego poznania forumowiczów kole nosa
                                        przeszła...mam jednak i wiarę i nadzieję że jeszcze niejedna okazja się
                                        zdarzy :)))
                                        pozdrawiam
                                        • odojoachim ja chciałam sie pochwalić!!! 5 lat!!! 23.08.05, 14:05
                                          może nie piłam, ale brałam. Mimo to chciałam się z Wami podzielić że wczoraj
                                          minęło 5 lat mojej trzeżwości!
                                          Widzicie! Mozna bez tego!
                                          Też życzę takich sukcesów, wam wszystkim
                                          • yuraathor Re: ja chciałam sie pochwalić!!! 5 lat!!! 28.08.05, 09:11
                                            a ja właśnie dzisiaj poraz tysięczny (1000) mówię dziś nie piję.jest super ,
                                            jest super i o to chodzi.pozdrawiam
                                            • renatal64 Re: ja chciałam sie pochwalić!!! 5 lat!!! 28.08.05, 19:02
                                              Gratulacje Jurek :-)))
                                              Tak trzymaj. Mnie już lada dzien stuknie 8 miesięcy. To co prawda nie
                                              takie "osiągi" jak u Ciebie , ale zawsze jakiś mały "kamyczek" jest...
                                              Powodzenia :-))
                                              • yuraathor Re: ja chciałam sie pochwalić!!! 5 lat!!! 29.08.05, 08:05
                                                gratuluję Ci ośmiu miesięcy,to szmat czasu przecież.i nie zazdrość mi "osiągów"
                                                bo zawsze będą lepsi i gorsi.powodzenia ,Jurek
                                                • yuraathor Re: ja chciałam sie pochwalić!!! 5 lat!!! 04.09.05, 16:36
                                                  to już wrzesień,to już jesień.siedzę i sobie czytam forum ,jestem trzeźwy i
                                                  jest mi z tym dobrze i czasem nie mogę zrozumieć jak mogłem kiedyś przez trzy
                                                  tygodnie być pijany, a przecież to prawda, tak było.pozdrawiam
                                                  • delika1 Renatko.. 13.09.05, 15:53
                                                    Co u Ciebie? Walczysz dalej?jak sobie radzisz?
                                                  • yuraathor Re: Renatko.. 13.09.05, 17:04
                                                    RENATKO niepokoję się Twoją długą nieobecnością, i chyba nie tylko ja.napisz
                                                    proszę chociaż krótki
                                                    list...
                                                    ''do nas chodź z nami
                                                    siądź
                                                    porzuć ciężar dawnych
                                                    spraw
                                                    już dawno powinieneś być wśród
                                                    nas...''
                                                    kto wie z czego to cytat????
                                                  • delika1 Re: Renatko.. 14.09.05, 15:19
                                                    mam na końcu języka....przypomnę sobie pewnie:)A swoją drogą-martwie sie o
                                                    Renatę.Ale bądzmy dobrej mysli-może wyjechała,może nie ma dostępu do netu???
                                                  • renatal64 Re: po urlopie 23.09.05, 18:21
                                                    Witam,
                                                    jestem cała i trzeźwa. Byłam na urlopie i wróciłam wczoraj. Niepotrzebnie
                                                    narobiłam trochę zamieszania, bo mogłam przecież przed wyjazdem coś na ten
                                                    temat skrobnąć.Nie pomyślałam...przepraszam.
                                                    Wypoczywałam nad morzem- cicho i spokojnie o tej porze roku,pełen relaks.
                                                    Miałam jeden dzień kryzysowy- dwa dni po przyjeździe. Draźliwość i wybuch
                                                    agresji z całkiem błahego powodu... Przeanalizowałam to następnego dnia i jak
                                                    mi się wydaje spowodowany widokiem ludzi którzy przy rybce sączyli sobie
                                                    piwko...A mnie gdzieś w podswiadomości chyba toczyło, że jak tak sobie nie
                                                    mogę..po prostu zamówić w upalny dzień jednego piwa...bo to by przeciez nie
                                                    było jedno......
                                                    Po sąsiedzku "za płotem" był ośrodek gdzie zorganizowano wypoczynek dla osób
                                                    niepiełnosprawnych. Były to głównie dzieci z różnymi upośledzeniami... I
                                                    obserwacja ich szybko wyleczyła mnie z żalu,że ja to sobie piwa wypić nie mogę.
                                                    A cóż to za kara w porównaniu z tragedią ich i ich bliskich. Śmiechu warte...
                                                    Inna skala problemu. Ja mam tylko nie pić. Tylko tyle i aż tyle ;-))

                                                    Pozdrawiam serdecznie wszystkich i wielkie dzięki za pamięć.
                                                    PS
                                                    Pomimo całego zamieszania jakoś tak ciepło mi się zrobiło,że ktoś o mnie
                                                    pamięta :-))))))
                                                  • yuraathor Re: po urlopie 23.09.05, 23:17
                                                    "jezu,jak się
                                                    cieszę...."
                                                    ja przechodząc obok ogródków piwnych też nieraz myślałem oni mogą -ja nie.i
                                                    był jakiś żal .teraz mówię sobie że ja też mogę ale po prostu nie chcę , tak
                                                    wybrałem ,to ja decyduję pić czy nie i dobrze mi z tym.nie mogę pić zamieniłem
                                                    na MOGĘ NIE PIĆ .pozdrawiam
                                                  • jajoke Re: po urlopie 17.10.05, 10:58
                                                    Mam do Was wielka prosbe...wielkie pytanie raczej...MOj ojciec jest
                                                    alkoholikiem - trzeziwejacym moglo sie zdawac. byl na leczeniu zamknietym, nie
                                                    pol 8 miesiecy az pewnego dnia trach! CO teraz bedzie dla niego najlepsze???
                                                    zrobic zeby znowu byl trzezwiacy??? pomozcie, prosze....
                                                  • letek17 Re: po urlopie 17.10.05, 13:44
                                                    Jak najszybciej doprowadzić do sytuacji, że uzna wznowienie trzeźwienia
                                                    (abstynencja, mityngi AA, jakaś terapia w poradni odwykowej itp. ) będą mniej
                                                    przykre niż skutki picia.
                                                    Mózg człowieka a zwłaszcza nałoga dąży do osiągania stanów mniej przykrych.
                                                    Jeżeli będziecie w stanie pomóc mu jak najszybciej znaleźć kolejne dno, że uzna
                                                    j.w. to będzie dobrze.
                                                    A swoją drogą to warto samemu pogadać o tym z terapeutą w poradni. Pogody ducha.
                                                    Letek
                                                  • yuraathor Renatko ??? 20.10.05, 17:43
                                                    hej ,bywasz tu jeszcze ??
                                                  • renatal64 Re: po przerwie 30.10.05, 14:49
                                                    Witajcie,
                                                    dawno mnie tu nie było i faktem jest ,ze ostatnio wpadam tylko incydentalnie.
                                                    Zwaliło ma sie na głowę trochę poważnych kłopotow w różnych sferach życia..jak
                                                    na mój gust trochę za wiele i trudno mi to udżwignąć.. Chyba uczy mnie to
                                                    pokory. Jakkolwiek starannie planowałabym swoje życie żeby szło tak jak
                                                    najbardziej po prostej to zawsze może wyskoczyć coś na co nie do końca mam wpływ
                                                    i burzy moje misternie budowane klocki. Ostani okres uswiadomił mi jak kiepsko
                                                    potrafię radzić sobie z naprawdę poważnymi emocjami bez pomocy wiadomych
                                                    regulatorów i jest to dla mnie okres wielkiej próby...tak sądzę. W okresie
                                                    kulminacji napięcia przemknęła mi myśl o napiciu się ..tak niestety..Za chwile
                                                    wróciła świadomość, że niczego to przecież nie rozwiąże. A cokolwiek się
                                                    wydarzy i jakkolwiek "pochrzani' mi sie w życiu - to priorytet dla mnie to NIE
                                                    PIĆ.
                                                    Pozdrawiam wszystkich i pogody ducha :)
                                                  • yuraathor Re: po przerwie 31.10.05, 08:04
                                                    hej, fajnie że jesteś.też myślę że picie nie jest lekarstwem na żadne
                                                    kłopoty.wypijesz ,zapomnisz na krótko a jak wytrzeżwiejesz problem nie zniknął
                                                    a czasem bywa że się zwiększył. pozdrawiam
                                                  • yuraathor Re: po przerwie 22.12.05, 19:15
                                                    renatko bywasz tu jeszcze???
                                                  • janulodz Re: po przerwie 22.12.05, 19:42
                                                    Witam yuraathor.Skorzystałem z zaproszenia, tylko jakoś tu cicho i ludzi nie
                                                    widać. Miało być, jak zrozumiałem o trzeźwieniu niekoniecznie podpartym
                                                    terapią. Mój podobny w temacie wątek jest niedaleko stąd. Pozdrawiam Janulodz
                                                  • yuraathor Re: po przerwie 22.12.05, 19:54
                                                    hej janulodz,prawie rówieśnikami w trzeżwości jesteśmy.ja od 02 12 2002 nie
                                                    piję .proponuję przeczytaj te 180 postów i wyciągnij wnioski.
                                                  • janulodz Re: po przerwie 22.12.05, 20:42
                                                    Witaj yuraathor. Coś mi sie wydaje, że chcesz mi udowodnić ,że ja jestem
                                                    trzeźwy inaczej. Czyżbyś nie przyjmował do wiadomości, że można zdrowieć bez
                                                    osobistego udziału w spotkaniach z innymi uzależnionymi i terapeutami
                                                    kimkolwiek oni by nie byli z zawodu i wykształcenia? Ja jestem trzeźwiejącym
                                                    eksternistycznie, Ty jesteś trzeźwiejącym terapeutycznie. Obaj mamy na koncie
                                                    ponad 1000 dni w trzeźwości. Czym się różnimy?
                                                    P.S Jestem na tym forum od dwóch lat i wszystkie wątki czytam na bieżąco,
                                                    chociaż nie we wszystkich zabieram głos.Mam przerwę w stałym dostępie do
                                                    internetu w okresie od maja do listopada, stąd okresy mojego milczenia.
                                                    Zaległości nadrabiam po powrocie do Łodzi. Pozdrawiam. Janu
                                                  • yuraathor Re: po przerwie 28.12.05, 00:59
                                                    hej janulodz,,upieranie się że AA ma monopol na zdrowienie z alkoholizmu byłoby
                                                    objawem pychy" te słowa Billa W. założyciela naszej wspólnoty coś mi
                                                    uświadomiły , nie czuj się w żadnym przypadku urażony,wszystko co służy naszej
                                                    trzeźwości jest dobre a drogi do niej prowadzące mogą być różne.
                                                    P.S. ja z kolei mam dostęp do sieci tylko w czasie dyżurów w pracy jak nic się
                                                    nie dzieje , stąd moje sporadyczne odwiedziny. pozdrowienia od paprykarza dla
                                                    bałuciarza -krawaciarza
                                                  • renatal64 Po roku 08.01.06, 17:49
                                                    Witam wszystkich,
                                                    tak jak w temacie postu. Minął rok mojej abstynencji i może nawet trzeźwienia...
                                                    Był to dobry rok, pomimo paru zdarzeń które wolałabym,żeby sie nie wydarzyły.
                                                    Ale jak to w życiu, nie na wszystko mamy wpływ, a czasami bezwiednie ładujemy
                                                    sie na jakąś minę.
                                                    Czuję się dobrze, choć jak to w życiu bywa zdarzają się i gorsze chwile, ale i
                                                    z tymi gorszymi radzić sobie trzeba.
                                                    Trzeźwe Święta, Sylwester i Nowy Rok to już coś, bo grudzień, a później ten
                                                    czas około świąteczny i sylwestrowy był dla mnie trochę ciężki- z akcentem na
                                                    sylwestrowy... Ale to już za mną, a i dzień coraz dłuższy...aby do wiosny ;-))
                                                    Terapeuta nas ciśnie, żeby na laurach nie spoczywać. Mówi,że musimy sobie
                                                    zorganizować "lepsze" życie niż nieuzależnieni..pewnie ma rację, zna się na
                                                    swojej robocie. Na następne spotkanie mamy przygotować pięć konkternych założeń
                                                    na nowy rok.I nie jakieś tam "pierdu pierdu", tylko konkretne rzeczy które
                                                    będziemy robic dla nas samych.. A u mnie w głowie może jakieś trzy tylko..
                                                    Ech..trza sie brac do roboty.
                                                    Pozdrowienia i wszystkiego dobrego w Nowym Roku..a najbardziej to wiecie
                                                    czego :-))
                                                  • yuraathor Re: Po roku 08.01.06, 19:15
                                                    hej, fajnie że jesteś znowu.fajnie że coś ze sobą robisz , że chcesz to
                                                    robić.niepokoi mnie tylko "terapeuta mówi : MUSICIE " na mnie, Jurka
                                                    alkoholika ,taka forma działa jak płachta na byka .robię tyle ile chcę , mogę,
                                                    nic na siłę i jestem tu gdzie jestem. ogólnie daję sobie prawo do robienia tego
                                                    z czym dobrze się czuję i nierobienia tego z czym mi źle. a teraz się
                                                    pochwalę : jest taki biuletyn dwumiesięcznik AA ZDRÓJ, napisałem do niego dwa
                                                    artykuły i oba wydrukowali. w nr.5/05 i 6/05 . pozdrawiam
                                                  • renatal64 Re: Po roku 08.01.06, 19:34
                                                    Cześć Jurek,
                                                    gratuluję debiutu? literackiego :))
                                                    a co do terapii, to jestem raczej spokojna. Często sie z terapeuta spieram,
                                                    kombinuję , a potem jak już sobie przemyślę, to wychodzi,że ma reację. Jak
                                                    mówi "musicie" znaczy wie co robi..zresztą chyba powoli zaczynam łapać w czym
                                                    rzecz. Bo gdyby powiedział "powinniście" to co by to zmieniło?
                                                    pozdrowienia :)))
                                                  • yuraathor Re: Po roku 08.01.06, 20:34
                                                    hej. się pochwaliłem, ale też była to sugestia , też możesz coś o sobie
                                                    napisać.mi bardzo dużo to dało, szczególnie jak potem czytałem to aż mnie
                                                    dreszcze przechodziły i łzy do oczu się cisnęły. a jak terapeucie pokażesz
                                                    swoją pracę wydrukowaną w tak poważnym piśmie to uzna że wyzdrowiałaś (hi hi)
                                                  • letek17 Re: Po roku 08.01.06, 22:22
                                                    Gratulacje i kolejnych wielu z Pogodą Ducha i słoneczkiem w duszy. Letek
    • prometea50 Re: Trzy miesiące - bez trapii 09.01.06, 21:23
      Fajnie. Ja w kwietniu tego roku zapalę 3 świeczkina torcie - tyle trzeźwieję. Z
      tego 2 lata i 8 miesięcy spędzilam na terapii, chodzilam i chodzę też na
      mitigni. Życie jest piękne. Maluję, zdobię szklo artystyczne, coś na mnie
      spłynęło z niebios, w ktore nigdy nie wierzyłam. Chcę być nadal trzeźwa i piszę
      o tym na swym blogu www.Prometea50. blox.pl Zajrzyj, jeśli chcesz.
      • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 30.04.06, 13:05
        Witajcie :))
        wygrzebałam swój zaniedbany wątek z otchłani 5-tej strony....
        Mam dziś tochę czasu więc postanowiłam go "dzwignąć".
        U mnie wszystko odpukać (trzy razy w niemalowane) OK. Nie wiedzieć kiedy
        minęły kolejne cztery miesiące mojego trzeźwego :) życia.. Uczę się zmagać bez
        wspomagaczy z emocjami dnia codziennego, uczę się tego od nowa, bo przecież
        kiedyś w zamierzchłej przeszłości taką umiejętność posiadałam. Różne są tego
        efekty , ale mam wrażenie że dzieje się to na zasadzie - dwa kroki do przodu,
        krok do tyłu. Bilans w każdym razie jest dodatni. I to najważniejsze . Dużo
        jeszcze pracy przede mną , ale przecież dużo i jeszcze życia ;)))
        Zdarza sie i tak ,że napadaja mnie jeszcze chwile zwątpienia...ale z coraz
        mniejszą siłą.
        Dzień zaczynam od przeczytania "Codziennych reflekcji" - uczestników AA dla
        uczestników AA. Raz w tygodniu jestem na terapii. Lubię tam chodzić. Terapeuta-
        pasjonat tego co robi i grupa super, bardzo się zżyliśmy.
        Chiałabym pojechać do Częstochowy na Dni tzeźwościowe, ale jeszcze nie wiem czy
        mi się uda.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie..i kolejnych 24 trzeźwych godzin życzę.:))
        • letek17 Re: Trzy miesiące - bez trapii 17.05.06, 09:30
          Cieszę się Renato, że wędrujesz dalej tą drogą. Tobie i wszystkim współwędrowcom
          Pogody Ducha. Letek
    • commandos51 nie można się poczuć mocnym w chorobie alkoholowej 14.05.06, 21:56
      Ja stosuje metode 24 godzin,wstaje rano i mowię ,że dziś nie piję,u mnie na
      mitingu ostatnio plakał kolegaktory po 19 latach zapił, płakał jak dziecko.
    • 44448888s4 Re: Trzy miesiące - bez trapii 15.05.06, 09:17
      Brawo!Na pewno Ci się uda,po prostu musi.Mnie się udaje.Nie piję już 4 i pół
      roku.Bez terapeutów i lekarzy.Znalazłam motywację,choć było cholernie
      ciężko.Piłam 18 lat.Teraz płynę,płynę....ale w innym wymiarze.Jest super.Tego
      Ci życzę.Pozdrawiam.[Mago]
      • jerzy30 Re: Trzy miesiące - bez trapii 15.05.06, 15:07
        nie trzeba plakac nad rozlanym mlekiem - nawet jak mialo 19-lat - trzezwego
        zycia to nie zniszczy a raczej wzmocni [bo pokazuje ze nawet po 19 latach
        gorzala potrafi wyszczerzyc kły i ukąsić]. Ja dzis nie pije - a co bedzie jutro
        to nie wiem. A grupa zawsze byla wskazana czego Ci renato serdecznie zycze i
        wspieram w twojej drodze trzezwej
        • e4ska Re: Trzy miesiące - bez trapii 15.05.06, 23:12
          "Parę dni temu "olśniła: mnie myśl. Wypiłam zeby pójść na terapię. Jako że
          obiecałam sobie,że jeśli mi się noga powinie to pójdę...Byłam chyba tak zmęczona
          tym niepiciem na "przykurczu", że postanowiłam w ten sposób usunąć blokadę. I
          usunęłam całkiem skutecznie z czego jestem ogromnie zadowolona. A stało się tak
          w dużej mierze dzięki wielu z Was. Dzięki za to :)))"

          To ci dopiero było pokuszenie...:)??????:(: :o
          • paulsixtus Re: Trzy miesiące - bez trapii 16.05.06, 01:49
            Ciesze sie,ze doszlas do tego miejsca:)))
            pozdrawiam
            PaulSixtus
          • rauchen Re: Trzy miesiące - bez trapii 16.05.06, 08:02
            niczego w zyciu tak bardzo nie zaluje, a wrecz jestem wdzieczna za,
            to za moj ostatni ciag.

            Ponadto, trzezwienie to podroz, a nie cel podrozy,
            i w trzezwieniu liczy sie postep, a nie doskonalosc.
          • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 16.05.06, 20:03
            Jak zatem widzisz Droga Esko każde pokuszenie może okazać się wystarczająco
            kuszące żeby się napić ;))Ale akurat tego pokuszenia to ja nie żałuję...
            Pozdrawiam :))
        • rauchen Re: Trzy miesiące - bez trapii 16.05.06, 07:49
          ja za to bylam na meetingu,
          na ktorym ktos obchodzil swoja 20-rocznice.
          Prawde mowiac, odnioslam wrazenie jakby mu ktos 20sty worek kartofli na plecy
          zarzucil, i mimo ze na te meetingi przychodzi wiecej 20-sto letnich trzezwych
          alkoholikow, to tylko w jego przypadku odnioslam takie wrazenie.
          I tak ja bym nie chciala.

          Oczywiscie pocieszam sie tym, ze bylo to tylko moje wrazenie, a to jego
          skupienie bylo zupelnie czyms innym anizeli ciezarem trzezwosci.
          • e4ska Re: Trzy miesiące - bez trapii 17.05.06, 23:25
            Wszystkim miłym, którzy odczytali dosłownie: zacytowałam włascicielkę wątku.
            Zapomniałam przy tym pogratulować: Renato, możesz być dumna. Tamto trzeźwienie
            też szło calkiem nieźle:)

            Jednak nie rozumiem, jak można napić się "przez forum"? Samotność? Tak.
            Bezradność? Tak. Brak pomysłu na życie? Tak. Stadne instynkta? Tak. Ale forum?

            Wracałam dwa tygodnie temu z biblioteki, nomen omen, z plecaczkiem książek, też
            nomen:) i tu nagle ni stąd ni zowąd mysl, gdzie tam myśl, jakiś imperatyw
            egzystencjalny: muszę kupić setkę. Teraz i zaraz. A sklepów mam po drodze od....:(((

            Ale co tam setka? Mało. Ale co w domu? Szybko szybko. I jakbym w ciągu była, ta
            sama paranoja, na nic: ale ja nie piję, tylko; szybciej szybciej. I widze
            siebie, jak wlatuje do pokoju, i jeszcze że siadam do kompa, necik, acha, na
            Gazetę... Ale przecież ja tam już niczego nie napiszę... Nie będę równa ani
            nawet, sorki, "lepsza":)))) Bo jak komu dokopać, poniżyć kogo, sponiewierać, jak
            się samemu pije? Fałsz nie leży w mojej alkoholicznej naturze...

            No i poszło sobie. Jestem wdzięczna temu forum, bo nie muszę chodzić na terapię:))))

            A teraz wiem, że zdarzają się takie dziwne napady, bardzo niebezpieczne, dobrze,
            bo krótkie... mieliście coś podobnego?


            • janulodz Re: Trzy miesiące - bez trapii 18.05.06, 00:09
              Napad to ja miałem, jak przeczytałem Twojego posta zaczynającego nową stronę i wyjętego z kontekstu.
              Myślałem, że zawału dostanę. Ufffff
              • rauchen Re: Trzy miesiące - bez trapii 18.05.06, 09:37
                no i widzisz janu,
                jaka z tej eski wrednota,
                bo zamiast pomyslec ze przez napicie sie moze doprowadzic do twojego
                janu zawalu,
                to ona sie nie napila, bo sobie pomyslala ze przez napicie sie zatrzasnie przed
                soba wrota mozliwosci dokopania rauchen, czy innej "sterapeutyzowanej"
                istotce. A wiec jednak ci "sterapeutyzowani" do czegos tam sie przydadza.
                :))))))))
                • janulodz Re: Trzy miesiące - bez trapii 18.05.06, 15:54
                  A my jesteśmy inni?. Czy poprzez wzajemne, na szczęście wirtualne "dokopywanie" nie rozładowujemy swoich stresów i problemów. Czy nie uczymy się od siebie i nie nabywamy wiedzy o pokonywaniu naszych słabości? Jak byśmy sobie tak grzecznie kadzili i sobie przytakiwali to byłoby nudno. Ktoś kiedyś powiedział, że rozwój jest walką przeciwieństw, tylko za cholerę nie mogę sobie przypomnieć kto to był. :)))
                  • yuraathor Re: Trzy miesiące - bez trapii 18.05.06, 16:46
                    ESKA, kamień spadł mi z serca, ufff
                  • rauchen Re: Trzy miesiące - bez trapii 19.05.06, 11:15
                    pewnie gdybysmy tak sobie poklepywali sie tylko po ramieniu i przyznawali
                    nawzajem racje, to daleko bysmy nie zaszli. Wymienili dwa poglady miedzy soba,
                    poklepali po ramieniu, a pozniej znow czekali miesiac, az ktoremus z nas znow
                    jakis poglad zaswital do glowy, podzielili sie nim, poklepali, i tak dalej.
                    Mnie serdecznie draznilo wczesniej twoja niechec do AA i do terapetow,
                    probowalam byc zlosliwa, probowalam milo tlumaczyc.
                    Ale to juz wtedy byla z cala swiadomoscia tego, ze wlasciwie przeciwnik jest mi
                    bardziej potrzebny niz pochlebca, bo w ten sposob sama w sobie jestem zmuszona
                    potwierdzac to w co wierze, poszukiwac argumentow. Czy dostarczylo mi to
                    jakiegos rozwoju? oj, chyba tak.
                    Istotne natomiast jest to, ze bylejaka tam rauchen, czy jakis tam janu, nie
                    wywarli na sobie az takich watpliwosci w swojej drodze ktora obrali, w sensie
                    trzezwosci, i nie poszli sie napic sobie na zlosc :))
            • renatal64 Re: Trzy miesiące - bez trapii 18.05.06, 16:51
              e4ska napisała:

              > Jednak nie rozumiem, jak można napić się "przez forum"? Samotność? Tak.
              > Bezradność? Tak. Brak pomysłu na życie? Tak. Stadne instynkta? Tak. Ale forum?

              Nie wiem czy dobrze kumam dziurawym mózgiem ;)) ale jeśli dobrze rozumiem i to
              o mnie, to nie tak było. Moje zapicie nie miało nic wspólnego z moim "pobytem"
              na forum. Napiłam się bo tego chciałam poprostu i już. W gruncie rzeczy to juz
              przestałam kombinować dlaczego.
              A w cytowanym wyżej poście, to ja dziękowałam swoim adwersarzom, że na tę
              terapię to mnie "namówili". Z całą pewnością są ludziska którzy mogą z
              problemem poradzic sobie sami, ale ja do nich nie należę. Choć kiedyś
              myślałam,że tak jest.Mnie teraz jest poprostu łatwiej. A że w życiu często idę
              na tzw. łatwiznę , to po co mam sobie komplikować.;))
              Pozdrówka :))
              • e4ska Re: Trzy miesiące - bez trapii 19.05.06, 00:07
                Renato, nie odbieraj swojemu mózgowi prawa do pełni, dobrze kumasz, jakie tam
                dziury... jedna z licznych bajek, które mają zadanie zdołować delikwenta.
                Natomiast co do łatwizny w grupie - chyba coś nie tak. Przecież na to trzeba
                czasu, trzeba się jako tako odziać, coś tam przejrzeć, zapamiętać, języka
                postrzępić itd. Na terapii - byłam na paru rozmówkach: w kółko o alkoholu:) Do
                tego na grupowych ludzie jakieś wypracowania przygotowują, zapisują złote myśli
                w notesach, a jak im się pić chce, wolą telefon zamiast biegów na przełaj.
                Mnie się wydaje, że bez terapii łatwiej, ale to rzecz charakteru. Jak sobie sama
                rozpracuję swoje ciemne strony, mam przeogromną satysfakcję, umiem się
                pocieszać, szukam sposobów moich jedynych, w jednym pochwalę, w drugim
                przykopię, a na koniec stwierdzam, że mimo wad straszliwych, niesubordynacji
                duchowych itp. - nie piję, że jest mi z tym dobrze, a czego nie zdążyłam zrobić
                dzisiaj, zrobię jutro, skoro nic mi nie dolega ani fizycznie, ani psychicznie.

                No i jestem swoją niepodzielną własnością. Dla mnie poczucie wolności,
                niezbywalne prawo posiadania siebie, trudno, tak to górnolotnie brzmi, jest
                czymś podstawowym. I nie chciałabym w swoim domu, w swoim jestestwie,
                szarogęsów, podpowiadaczy i wyśmiewaczy. Chałupka ciasna, ale własna:) Jedyne
                "moje" we wszechświecie. Poza tym nie wierzę w mądrość postronnych osób, skąd
                one mają wiedzieć, co daje mi szczęście? Chyba u Ciebie czytałam, że powinniście
                jakieś plany robić i z tego się rozliczać?
                Rozliczać się z marzeń... Renato, mnie taki projekt przeraża:((((

                Nic nie rozumiem z tego wszystkiego. Moze ja jestem jakimś degeneratem
                aspołecznym? W dodatku degeneratem zadowolonym, bo nawet takie pytania mnie
                śmieszą zamiast smucić.
                I długo jeszcze będziesz na terapii? Czy ona kiedykolwiek się skończy? I co
                potem? Tylko AA?

                Rauchen, nie bierz wszystkiego dosłownie. Podziwiam Twoją wytrwałość, wiedzę,
                współczuję (w dobrym znaczeniu - współczuję) biografii, jakże miałabym Tobie
                dokopać. Zresztą Ty jesteś ałufka, nie terapełufka.
                Janu, Yura, dzięki, podobno jak ludzie myślą, że ktoś umarł, a ten ktoś żyje, to
                znak widomy, że żył będzie bardzo długo... a o kim myśleli, że zapił, a nie
                zapił...:)

                I uciekam, Renato, z Twojego wątku, miło było zagościć w Twoim zabytkowym temacie:)
                • rauchen Re: Trzy miesiące - bez trapii 19.05.06, 10:03
                  esko,
                  a czego ty mi wspolczujesz?
                  pochodzenia, dziecinstwa, doswiadczen alkoholowych?
                  moze az tak zle nie bylo, zreszta bez tego wszystkiego pewnie by mnie tu dzis
                  nie bylo, i co? nie byloby ci zal ze mnie nie poznalas??? chociazby wirtualnie??
                  :))
                  a poza tym ja nie jestem tylko aulka, ja jestem bi :))
                  • e4ska Re: Trzy miesiące - bez trapii 19.05.06, 10:31
                    Ach, Rauchen, to chyba pomyliłam coś z tą terapią w Twoim przypadku.

                    Współczucie: sama jestem DDD - jak to się zwykło mówić, więc pewne rzeczy
                    rozumiem i, podobnie jak siebie, żal mi wszystkich dzieci i młodych ludzi,
                    zależnych w swoim czasie od złych rodziców czy opiekunów. Zależnych od złych
                    nauczycieli, którzy poniżają ucznia. Zależnych od złych terapeutów. Jestem to
                    sobie w stanie wyobrazić.

                    Wszystkie wirtualne znajomości są dla mnie czymś dobrym. Patrzysz i się dziwisz,
                    czytasz i się dziwisz, sobie i drugiemu człowiekowi. Znajdujesz człowieka.
                    Rozumiesz serdecznie. Cieszysz, że jest. Myślisz o nim, czasem się martwisz,
                    czasem cieszysz. Zastanawiasz nad nim i nad sobą. Alkoholizm, kiedy już się nie
                    pije, to oczywiste, zmusza do refleksji i, paradoksalnie, uszczęśliwia choćby
                    prawem kontrastu między tym, co było, a tym, co jest. Zamienia nas, biednych, w
                    bogaczy, bo nagle widzimy, przekonujemy się, że tyle posiadamy dóbr wszelakich...

                    Natomiast... będę okrutna: współczuję Ci, Rauchen, ale z innego powodu. W
                    odwecie: mnie też możesz współczuć:)
                    • rauchen Re: Trzy miesiące - bez trapii 19.05.06, 11:05
                      co do odwetu, w sensie wspolczucia tobie,
                      to niestety nie wiem czy jest to mi potrzebne, lub bardziej czy ogolnie jest to
                      potrzebne.
                      dlatego ze coraz bardziej zaskakujesz mnie glebia tego co piszesz, i w jaki
                      sposob piszesz. Nie wiem, czy wczesniej tego nie dostrzegalam, czy dostrzec nie
                      chcialam, cokolwiek by to nie bylo, to teraz coraz bardziej mnie cieszy to co
                      piszesz.
                      O sobie moge powiedziec, ze nie pije od dokladnie pol roku, ale to ze jestem
                      trzezwa, sama swoja trzezwosc zaczynam dostrzegac dopiero teraz, raptem dwa,
                      trzy tygodnie. Ale na pewno co jest istotne w tym trzezwieniu, to glebia ktora
                      zaczelam dostrzegac u siebie. A u ciebie ona chyba po juz prostu jest. I mniej
                      dla mnie wazne staje sie to jakimi sposobami ja osiagnelas.
                      Dla mnie jednak w tych ostatnich miesiacach byla potrzebna raczka prowadzaca,
                      czy to bylo AA, czy psychiatra. I jezeli wpolczujesz mi z tego powodu, to
                      naprawde nie ma potrzeby. Taka moja uroda, ze widocznie tego potrzebowalam.

                      Jesli wspolczujesz mi z zupelnie innego powodu, to nic mi innego nie przychodzi
                      do glowy dlaczego, ale jak sobie ostatnio powtarzam, ze ja w zyciu wiele rzeczy
                      nie rozumiem, tyle czy wazne jest to zeby wszystko rozumiec? Moze nie moment i
                      nie czas. Jesli nawet bez zrozumienia tego udaje mi sie isc naprzod, to moze
                      zostawic sprawe na bok, i poczekac na czas, kiedy moze zrozumiem, a nawet jesli
                      nie, no coz, postaram sie przezyc i to.
                      • e4ska Re: Trzy miesiące - bez trapii 19.05.06, 11:58
                        Nie kpij sobie, Rauchen, z moich postów... Jestem po prostu starsza od Ciebie,
                        więc inaczej na świat patrzę, myślę też, że prowadziłam zawsze, w czasie picia i
                        przed piciem, bardzo szczególny, ruchliwy żywot, mam świetną pamięć, pamiętam
                        całe sekwencje rozmów, stąd pewna wiedza. Tobie lepiej by było, gdybyś
                        wpatrywała się bardziej na zewnątrz, mniej wewnątrz, bardziej była zdobywcą niż
                        przeliczającym swoje skarby bankierem.

                        Sama jestem ciekawa, co świat może podpowiedzieć młodym alkoholikom, co ja bym
                        zrobiła, gdybym się przeniosła do czasu moich walk staczanych a to z miłościami,
                        a to z biedą, z urzędami, z chorobą dziecka, ze wszystkim, co stawało mi na
                        drodze i co musiałam pokonać. I w którymś momencie przyszła mi z pomocą wódka.
                        Była moim wsparciem. Od samego rana do nocy. Rzeczywiście, pocieszała, dodawała
                        odwagi. A co dalej, to każdy z nas wie.
                        Pić to bym nie piła. Nie. Co by wtedy było? Lepiej? Nie wiem. Wiem, ze byłoby
                        inaczej.
                        Stuknę coś do Ciebie, jeśli mi się uda złapać troszkę luzu.

                        I wyjdźmy z pięknego tematu Renaty, bośmy jej tu nabałaganiły w kronice
                        trzeźwości, niech trwa:))))
                        • rauchen Re: Trzy miesiące - bez trapii 19.05.06, 12:47
                          mysle ze renata wie, ze jedna z wartosci AA jest dzielenie sie z innymi,
                          zwlaszcza z alkoholikami, wiec pewnie podzielenie sie watkiem nie spowoduje u
                          niej az takiej szkody :)

                          ja sobie z ciebie nie kpie,eska, przy czym bardzo dobrze rozumiem fakt roznicy
                          wieku i doswiadczenia, i te wartosci ktorymi ja sie podpieram, czesto w wielu
                          przypadkach, wrecz szkodliwe by bylo uzyc w stosunku do alkoholika starszego
                          wiekiem czy stazem picia.

                          Co do bankiera, to ja wlasciwie takim bankierem bylam, siedzacym w srodku i
                          przeliczajacym swoje skarby, tyle tylko ze calym tym skarbem bylo kilka
                          banknotow wciaz przedzieranych na mniejsze czesci, by ilosciowo bogactwo sie
                          zwiekszalo. Wiec to byl raczej ogromny burdel anizeli majatek.
                          Wiec jest to kwestia zrobienia porzadku z tym w srodku.
                          Bo nie chodzi o ilosc tylko o jakosc.
                          I jednoczenie wychodzenie z siebie na zewnatrz zacznie sie pewnie latwiejsze.
                          Moze nawet juz zaczyna.

                          No ale dobrze, moze renata wystarczajaco juz faktycznie podzielila sie watkiem,
                          wiec moze nara eska, i do nastepnego...watku :))

            • aniolparys Do e4ski 19.05.06, 00:39
              Kobieto!
              Nie strasz proszę ludzi. Nie tylko janu chciało stanąć serce. Ja też poczułem
              się przez chwilę jak na pogrzebie osoby której nie zdążyłem powiedzieć jak
              bardzo ją lubię.
              Najpierw moje referencje. Na imię mam Piotr. Jestem alkoholikiem. Bez terapii i
              kropli alkoholu w pysku trzeci rok.
              Dlaczego mi chciało stanąć na myśl, że zapiłaś? Bo kocham styl w jakim nie pijesz.
              Bo jestem zwykłym facetem. Tak zwykłym, że nawet na wybory chodzę dlatego, że
              jestem zwykły. Choć nie zawsze moi kandydaci wygrywają. Ale za każdym razem
              myślę sobie tak: mój pojedynczy głos nie ma znaczenia. Ale jestem taki sam jak
              tysiące innych takich jak ja zwykłych facetów. Jak ja nie pójdę głosować, to i
              oni nie pójdą. Są przecież tacy sami jak ja. Więc idę. Żeby i oni poszli.
              Przestałem pić zanim nastała wiosna 2 lata temu. Z dnia na dzień. Podobnie jak
              Ty, po nieudanych próbach terapii. W tym samym dniu przestałem też palić po
              jakichś 30 latach palenia. Jak do tego doszło to inna opowieść.
              Zacząłem wieść radosne życie. Jak Ty. Cieszyć się odzyskanymi możliwościami,
              wartościami, energią, szacunkiem do samego siebie. Normalne życie. Bez obrazowo
              tu określanego "dupościsku". Po domu wala się akohol. Polewam na imprezach. A
              mnie cieszy na nich, że nie bełkoczę jak moi koledzy, że do domu wrócę własnym
              samochodem i rano będę miał lekką głowę.
              Niepicie nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Więcej: czuję się lepszy od tych
              co właśnie piją. Też temat nie na dziś.
              Żeby to osiągnąć dużo czytałem. Także w internecie. Żeby nie pić potrzebny jest
              akoholikowi odpowiedni stan świadomości i wiedza. Wiedza o chorobie. O jej
              pułapkach.
              Nabyłem przy okazji wiedzy o AA. Wspaniały ruch, znakomite wyniki. Ale obcy mi.
              Nie w moim stylu, charakterze, jest szukanie siły wyższej i odliczanie do 12. I
              ciągłe powracanie do czasu własnego upadku. I życie złą przeszłością. Nie
              potrzebuję AA, choć znakomicie wyobrażam sobie osoby dla których jest jedyną szansą.
              Kilka miesięcy temu trafiłem na internetowe fora alkoholików. Zacząłem je
              systematycznie czytać i się przeraziłem. Jednoznacznie z nich wynikało, że jutro
              - pojutrze napiję się wódki. Że nie mam szans. Że jestem na dupościsku i lada
              godzina zapiję (nie znałem tego słowa) bez terapii i bez AA. Jak amen w pacierzu.
              Wystraszyłem się. Jestem przecież zwykłym facetem. Jak inni. Inni muszą zapić
              bez AA. Samo zaniedbanie punktualnego chodzenia na mitingi powoduje u normalnego
              faceta, że musi się napić.
              Z tej zgryzoty chciałem już się napić, żeby to mieć już za sobą. Jeśli to i tak
              jest nieuniknione to się napiję już teraz (choć nie mam na to ochoty).
              I wtedy trafiłem na to forum. Na wypowiedzi Twoje i nie tylko. Na Twoją radość
              niepicia i płynącą stąd energię. Na poczucie humoru i bezpośredniość. Swobodę
              nazywania rzeczy po imieniu. Dar wkurzania innych swoją normalnością.
              Poczułem ulgę że znów mogę być zwykłym facetem, takim jak inni, jak janu, jak Ty
              (wiem, jesteś kobietą, ale z jajami). Uspokoiem się i znów mogę spokojnie
              cieszyć się życiem bez picia, bez terapii i AA.
              Wyjeżdżam na dwa tygodnie na bezinternecie, stąd ten list teraz, wywołany Twoim,
              na szczęście nieprawdziwym, "zapiciem".
              Pisz dużo - przeczytam jak wrócę. Twoje pisanie jest potrzebne wszystkim zwykłym
              facetom. Takim jak ja.
              • e4ska Re: Do e4ski 22.05.06, 00:07
                AP, chciałam dla Ciebie napisać coś mądrego i dowcipnego, ale... napiszę nie to,
                nad czym długo myślałam, ale to, co szybkie i ulotne, i nie-myśli się teraz:)

                Z wyborami: to samo, tak samo:) Jestem politycznie zawzięta, jedyne moje forum
                poza tym to forum polityczno-ideologiczne, ostro przeżywam klęski i triumfy,
                refleksje i emocje...

                A co do Twojego postu... kiedy pytam się swoim zwyczajem "Z czego to ja się
                dzisiaj cieszę?", od paru dni początek listy otwiera - "Acha, przecież ten list
                na forum, tak, ten list" :)))

                Dziekuję, AP:)))
                • e4ska Re: Do e4ski 22.05.06, 00:10
                  Chyba aha być powinno, cóż, nikt nie jest doskonały...
                  • renatal64 Re:radio 02.07.06, 22:01
                    Audycja Krzysztofa alkoholika
                    w każda niedzielę od 21-ej do 23-ej
                    www.antyradio.pl/
                    jak ktoś się spręży to jeszcze dzis zdąży ;-))może warto...
                    • renatal64 odkurzenie wątku 24.09.06, 12:35
                      Witajcie :-))
                      tak jak w temacie posta postanowiłam dziś odkurzyc mój wątek. W telegraficznym
                      skrócie donoszę,że po pierwsze nie piję, po drugie jest mi z tym dobrze, po
                      trzecie regeneruje ciało i ducha ;-))
                      Zaglądam tu czasami Was poczytać i cieszę się,że utworzyła się na forum fajna
                      grupa wsparcia. Tak to odbieram.
                      Pozdrawiam wszystkich serdecznie :-)))
                      I tradycyjnie 24 godzin życzę...
                      • cortona Re: odkurzenie wątku 24.09.06, 13:00
                        Renata, żeby Ci się wątek nie zakurzył, to coś Ci napiszę:)
                        Rok temu znalazłam to forum z powodu zainteresowania rzuceniem palenia.
                        Jak tu weszłam, to poczytałam sobie Twój wątek i mną tąpnęło.
                        Wyszło mi, że alkoholizm, który wydawał mi się problemem dość abstrakcyjnym i
                        bardzo doległym, zaczął deptać mi po piętach. Odłożyłam więc sprawy papierosowe
                        na dalszy plan.
                        Gdybym wówczas w wątkach o alkoholizmie, znalazła wyłącznie opisy morderczych
                        ciągów, wielodniowych kacy, stanów delirycznych, pijackich awantur, to
                        doszłabym do wniosku, że to nie ma ze mną nic wspólnego i dalej pogłębiała
                        swoje kontakty z alkoholem.
                        Szkoda, że piszesz tak rzadko. Czy nie myślałaś o tym, żeby założyć nowy wątek?
                        Ciekawa jestem, jak oceniasz swoją decyzję podjęcia terapii. Przecież świetnie
                        radziłaś sobie sama. Ty miałaś gorzej niż ja, bo wtedy nie było tu Eski ani
                        Janu, nie mogłaś wiedzieć, że można samemu, a wręcz przeciwnie, całe forum w
                        napięciu czekało, kiedy wreszcie pękniesz i pójdziesz na terapię. Ja chyba też
                        nie wytrzymałabym tej presji:(
                        Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że wprawdzie nieświadomie, ale zwróciłaś
                        mi uwagę na mój problem.
                        Pozdrawiam:))
                        • kubek341 Re: odkurzenie wątku 26.09.06, 09:32
                          Przecież świetnie
                          > radziłaś sobie sama. Ty miałaś gorzej niż ja, bo wtedy nie było tu Eski ani
                          > Janu, nie mogłaś wiedzieć, że można samemu, a wręcz przeciwnie, całe forum w
                          > napięciu czekało, kiedy wreszcie pękniesz i pójdziesz na terapię. Ja chyba
                          też
                          > nie wytrzymałabym tej presji:(


                          hmmm cortona jedno pytanie...naprawdę myślisz że całe forum czekało aż
                          renata "pęknie" i pójdzie czy też nie na terapię ?? - hehehehe :)) mówisz można
                          samemu...więc odpowiedz sobie w duchu na pytanie czy naprawdę można ?? czy
                          nawet to forum nie jest pewną namiastką "obcowania" z innym człowiekiem ??
                          dalej twierdzę że "samemu" nie można...można bez aa, można bez terapii, ale
                          SAMEMU...??
                          • yuraathor A co by było 26.09.06, 18:15
                            od kilku dni się zastanawiam : a co by było gdyby forum nie było???gdzie ci
                            wszyscy trzeźwiejący jedynie w oparciu o swoją silną wolę zaprzestania picia
                            ogłaszaliby o swoich sukcesach ???
                            mi osobiście kontakt z drugim człowiekiem ( alkoholikiem) jest potrzebny bo
                            samemu to picie mi najlepiej wychodziło
                            • e4ska Re: A co by było 26.09.06, 18:45
                              Po prostu - jak zawsze było, jest i będzie - nie ogłaszałoby się tego. Jeden z
                              moich miłych korespondentów zauważył, że gdyby nie forum, nie wiedziałby o swoim
                              "wysiłku" trzeźwienia. I faktycznie, przyglądając się ludziom, zwracając uwagę
                              na to, co się dzieje obok nas, Yura, więej ludzi trzeźwieje samych, i to bez
                              wpadek. A z wpadkami to... całe legiony. Mam obok nową sąsiadkę. Nie pije od
                              trzech lat. Nie wie, że była alkoholiczką. Ale ja wiem - z tego, co opowiedziała
                              nie tylko ona: ciągi tygodniowe, zdychanie kilkudniowe, wylanie z pracy,
                              wywrócenie sie na weselu b. bliskiej osoby, publiczne torsje... i to przez lata.
                              Mówi, że miała dość i nie pije.

                              A z drugiej strony - wspomniałam dzisiaj w ktorymś z wątków: druga sąsiadka po
                              kolejnej terapii, a będzie ich kilkanaście może, pije od trzydziestu lat co
                              najmniej. I co? I żyje. Znow jest w ciągu. Oczywiście, AA to podstawa - była
                              niejednokrotnie, podobno miała dłuższy czas niepicia - z pół roku.

                              Po co sie zakłamywać? Jednym wystarczy wiedza i związek z AA, jak Tobie - i
                              potrafisz pomagać, i chce Ci się... jesteś niezbędny wielu ludziom. Innym nic
                              nie pomaga. Żaden fachowiec, profesjonalista, nic i nic. Czemu? a bo to wiadomo?

                              No i najwazniejsze: Cieszysz się swoją trzeźwością. Możesz o niej mówić w domu,
                              rodzina rozumie, możesz się cieszyć na AA. A my nawet w domu nie za bardzo o tym
                              mowimy. Mnie mój mąż nie składa życzeń z okazji kolejnego miesiąca abstynencji.
                              Mąż Cortony nawet nie wie, że ona miała czy ma problem. Z tego powodu się
                              cieszymy, ze na Internecie znaleźlismy innych samotrzeźwiejących. Mało tego: dla
                              mnie proba podejścia do terapii zakończyła się źle, zdołowała, bo chyba...
                              terapeuta nie był... na poziomie - jak dla mnie. Między innymi... nie trafiał do
                              mnie, za proste to było wszystko, nudził mnie, śmieszył i irytował. Jakby mnie
                              przenieśli do piątej podstawówki. Poza tym odbierał mi peność siebie, straszył,
                              że bez terapii nie dam rady, tylko grupa, warto zrobic coś dla siebie, super...
                              tylko o tym, jak to wygląda, co się tam konkretnie dzieje, KONKRETNIE, BEZ
                              SLOGANÓW jakoś mu sie mówić nie chciało. Tak bywa. I co? powinnam pić?

                              Szkoda, że tak rzadko sie odzywasz tutaj, Yura... ale kiedy trzeba, to jesteś.
                              Pozdrowienia:)







                              • yuraathor Re: A co by było 26.09.06, 18:51
                                aha. wyjaśnienie zrozumialem. mam zamiar być na forum częściej, bo sobie w domu
                                dostęp zainstalowałem. a co jak trzeźwieć to na całego. pozdrawiam
                      • letek17 Re: odkurzenie wątku 25.09.06, 23:34
                        Bardzo się cieszę, Tobie też życzę 24 godzin i na dodatek z pogodą ducha.
                        • kubek341 Re: odkurzenie wątku 26.09.06, 09:25
                          no to i ja się przyłączę :))) - i oby tak dalej...czego i sobie życzę
                          pozdrówka
                          • e4ska Re: odkurzenie wątku 26.09.06, 18:49
                            Życzenia, Renato... moglabyś więcej opowiedziec o terapii, bo to jest chyba
                            najbardziej ciekawe dla nowicjuszy i nie tylko. Oczywiscie, w granicach
                            wyznaczonych odgornie. Bo chyba nie bylas na takiej zwyklej terapii?
                            Sześciotygodniowej? Dlaszej trzeźwości, oby tak dalej:)
                            • renatal64 świątecznie 24.12.06, 09:22
                              Witajcie po dłuuuuugiej przerwie,
                              to będą moje trzecie trzeźwe święta.Pierwszy raz czuję się całkowicie
                              spokojnie, wcześniej było trochę niepokoju......
                              Jest to mając na uwadze nawyki kulturowe panujące w naszym społeczeństwie,
                              trudny okres dla niepijących.Jak pisałam wyżej nie czuję niepokoju, a jednak
                              dziś całkowicie bez wyraźnej przyczyny przyśniło mi się, że się napiłam z
                              kolegą również niepijącym alkoholikiem i w dodatku zrobiliśmy to w kraju
                              mlekiem i miodem płynącym- Stanach Zjednoczonych Ameryki.
                              Zastanawiam się czasami skąd biorą się w mojej głowie szalone senne scenariusze.

                              Wszystkim, którzy tu zaglądają życzę zdrowych i pogodnych Świąt,że trzeźwych
                              już nie dodam, bo to zważywszy na miejsce w którym się znajdujemy -zrozumiałe.
                              I udanego zdystansowania się od drobiazgów, które mogą czasami zatruc ten
                              jeszcze przedświąteczny, zagoniony czas..
                              Wszystkiego dobrego.....:-))))
                              • yuraathor Re: świątecznie 25.12.06, 18:23
                                Pogody Ducha na Swięta i Nowy 2007 dla wszystkich tu zaglądających
                                • finlandia07 Re: świątecznie 25.12.06, 19:28
                                  Przepraszam że wsadziłem swój nos w to forum,ale nie mogłemnic nie napisać.
                                  A chce napisać że szczerze podziwiam Was,piszących i trzeżwiejących "na własny
                                  rachunek".
                                  Musicie mieć niesamowicie silne charaktery,osobowości...zazdroszczę Wam tego.
                                  Macie trzeżwe spojrzenie na życie,trzeżwienie,terapię.
                                  MI idzie to trochę trudniej,może nie miałem mozliwości polizać czegoś innego?..
                                  Bardzo nisko kłaniam się e4sce,to ona pierwsza przemówiłóa do mnie ludzkim
                                  głosem,także rauchen,renacie,cortonie,janu,yurathor,letkowi,aniołparysowi(wiem
                                  już że A-P(jest nas dwóch) to Ty i ktoś Cie "bardzo lubi".
                                  To co zrobiliście ze swoją trzeżwością,życiem jest dla mnie imponujące,także to
                                  że nie nadymacie się jak balony..
                                  Ja szukam cały czas drogi którą idę,tyle że jestem trochę samotny w tym
                                  wszystkim,bo moja ukochana nie dokońca rozumie to co się ze mną dzieje.
                                  Mam nadzieję że i ja,mały robaczek, za jakiś czas bede mógł pochwalić się że coś
                                  osiągnąłem,dziś jedynie coś koło 8 miesiecy...
                                  To nie lizusowstwo,ot taki gest podziwu nieoczekujący nic w zamian,pozdrawiam i
                                  radosnej reszty świąt.
                                  Fin
                                  • aaugustw Re: świątecznie 25.12.06, 19:52
                                    finlandia07 napisał:

                                    > Ja szukam cały czas drogi którą idę,tyle że jestem trochę samotny w tym
                                    > wszystkim,bo moja ukochana nie dokońca rozumie to co się ze mną dzieje.
                                    > Mam nadzieję że i ja,mały robaczek, za jakiś czas bede mógł pochwalić się że
                                    coś osiągnąłem,dziś jedynie coś koło 8 miesiecy...
                                    > To nie lizusowstwo,ot taki gest podziwu nieoczekujący nic w zamian,pozdrawiam
                                    i radosnej reszty świąt.
                                    > Fin
                                    ____________________________________________________________________________.
                                    Wiem Fin, ze ide Tobie "na jajca", ale ostatni raz napisze jeszcze Tobie cos
                                    co mi sie przypomnialo. Nie moge sobie przypomnac kto mi to powiedzial, lub
                                    gdzie ja to przeczytalem;
                                    "W pierwszym roku swojej abstynencji nie podejmuj zadnych waznych deczji!" -
                                    Dzis wiem jedno, ze ten ktos mial wtedy racje...!
                                    Wesolych Swiat...
                                    A...
                                    Ps. Jutro przerwa w pisaniu, ale nie w swietowaniu. Beda znowu goscie...!

                                    • renatal64 po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 20:20
                                      Witajcie,
                                      jak w temacie, nie było mnie tu baarrrdzo długo. Dziś porządkowałam zakładki w
                                      mojej przeglądarce i natrafiłam na długo nie odwiedzaną stronę:
                                      home.earthlink.net/~insure/sobriety_calculator.html
                                      i co?
                                      1000 dni!!! taka okrąglutka liczba, trochę mnie to zaskoczyło.....jak szybko
                                      przeleciało, choć upływający czas to mnie tak znowu nie cieszy ;))
                                      U mnie jakoś leci, czasem jest lepiej, czasem gorzej- to sądzę normalne jest.
                                      Jakiś miesiąc temu byłam na weselu. Od czasu gdy nie piję omijałam takie imprezy
                                      szerokim łukiem, ale w tym przypadku nie mogłam się wymiksować.
                                      Stresy miałam dość spore, jak to będzie...bo choć bywam na imprezach gdzie jest
                                      alkohol to wesele -jednak inna "półka"
                                      Ale kurcze, okazało się, że całkiem niepotrzebnie. Tancerz był kiedyś ze mnie
                                      taki, że bez kilku głębszych przy tego typy okazjach ani rusz. A tym razem...na
                                      początku nogi trochę sztywnawe, ale rozkręciłam się całkiem, całkiem i
                                      zakończyłam imprezę po 4 rano. Na drugi dzień, a raczej w tym samym dla
                                      ścisłości, poprawiny i też super. Wesela mi chyba nie straszne ;)) choć na razie
                                      nic się nie kroi.
                                      Co do mego leczenia:
                                      "terapeutyzuję" się raz w tygodniu, napisane w cudzysłowie bo to raczej już w
                                      tej chwili luźne spotkania grupy z terapeutą, na których oprócz spraw
                                      zasadniczych pociskamy różne tematy.Byłam w Częstochowie i w Licheniu. Nie
                                      jestem religijna, ale lubię tam jeździć.Z innych form aktualnie nie korzystam.
                                      Pozdrowienia dla zwolenników wyższości zarówno Świąt Bożego Narodzenia jak i
                                      Wielkiejnocy.
                                      • ela_102 Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 20:50

                                        Witaj :-)
                                        Jak w temacie? bardzo burzliwie...
                                        Spory ktore tocza sie mniej wiecej od 2000 tys lat...
                                        Ale tutaj rzecz skupia sie na kwestii "samodzielnie"
                                        Czy z pomoca?
                                        Skoro i tak wiadomo ze kazdy robi to ostatecznie sam...
                                        malo milych akcentow...aczkolwiek sa:-)

                                        Gratuluje 1000 dni..zycze nastepnych...2000 tys...no i niejednego
                                        weselicha na trzezwo...
                                        ja tez bawilam sie na takim weselu do 5 rano...i bylo super:-)

                                        Pozdrawaim cieplutko:-)
                                        • janulodz Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 21:36
                                          Jubileuszow wynik. Gratuluję. Też sobie przy okazji zrobiłem: 1710 dni.
                                          Bez terapii, AA i SW. Jest ok. Praktycznie mój kontakt z alkoholikami to, to Forum. Prawdziwego trzeźwiejącego alkoholika nigdy w realu nie spotkałem. W styczniu będzie 5 lat mojej trzeźwości.
                                          Niepicie jest fajne. Dodrze jest zdawać sobie z tego sprawę
                                          Przy okazji policzyłem też co innego. Ile dni alkohol towarzyszył mojemu życiu. Tzn od kiedy nie mogłem się już powstrzymać od picia, utraciłem zdolność picia kontrolowanego, musiałem klinować i to cholerne poczucie winy i strachu: 10 000 dni.To był Koszmar.
                                          • renatal64 Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 22:04
                                            Gratulacje.
                                            nie za te 10000 oczywiście ;))
                                            Fakt to był koszmar , choć u mnie trochę krótszy, ale liczyć nie będę...może
                                            kiedyś policzę? Ale chyba sobie daruję ;))
                                            Moja osobista SW - cokolwiek to jest, czasami się przydaje. Nawet dziś rano coś
                                            mi się udało, coś co jest mi bardzo potrzebne, a niewielkie były szanse na
                                            powodzenie. Może to właśnie to...? A może nie ;)
                                            Któż to może wiedzieć, hihi
                                            Pozdrófka

                                            • ela_102 Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 22:19

                                              Ja tam korzystam z wszystkiego z czego sie da...
                                              bo niby czemu nie...
                                              Widze jak szybko sie posuwa moje zycie do przodu...
                                              ile zalatwilam spraw i jak inne jest moje obecne zycie od
                                              poprzedniego:-)
                                              Z real poznaje OGROM trzezwiejacych alkoholikow...
                                              jedni leca samolotem...tyle biora dla siebie z zycia...
                                              inni jada niezlym aucikiem...zawsze do przodu
                                              krocza tez piechotka ...pomalutku..ale tez do przodu..
                                              niektorzy stoja w miejscu...
                                              sa i tacy co drepcza w koleczko...monotonnie...
                                              a i tacy co ida do tylu z glowa wysoko podniesiona...patrzaca na
                                              oddalajacy sie cel...

                                              Jedo wiem napewno SUPER mi z tymi ludzmi...
                                              Oni doskonale wiedza ze tak jak sie posuwaja zalezy tylko od ich
                                              wkladu pracy...i ich wlasnych wyborow...

                                              Moje zycie nie byloby tak interesujace...gdyby nie moj alkoholizm...
                                              wydobywanie sie z niego...i ludzie ktorych dane bylo mi dzieki niemu
                                              poznac:-)
                                              a to dopiero poczatek ;-)
                                              sa i tacy co
                                              • ela_102 Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 22:39

                                                Nie ma dla mnie znaczenia ile nie pije...
                                                ale w jakim miejscu jestem...kim sie staje...
                                              • renatal64 Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 23:15
                                                ela_102 napisała:

                                                > Moje zycie nie byloby tak interesujace...gdyby nie moj alkoholizm...
                                                > wydobywanie sie z niego...i ludzie ktorych dane bylo mi dzieki niemu
                                                > poznac:-)

                                                No coż, nie wiem Elu jakie byłoby moje życie gdyby nie mój alkoholizm. Nie wiem
                                                kim bym była i co robiła...Nie wiem jak bym żyła.
                                                Jedno wiem na pewno. Wiem, że gdybym lat temu naście znalazła się na peronie na
                                                którym stałyby dwa pociągi: jeden z napisem- stacja końcowa alkoholizm, drugi -
                                                stacja końcowa bezpieczna, to z całą pewnością wsiadłabym do tego drugiego.
                                                Nawet mając na uwadze wszystko pozytywne co zdarzyło się w moim życiu po
                                                zaprzestaniu picia, wybrałabym ten drugi.
                                                Akceptuję moją chorobę i fakt,że muszę z nią żyć. Inaczej już nie będzie, ale
                                                nie chcę czynić z niej "leitmotive" mego życia.
                                                Nie wiem jak wyglądałby mój rozwój gdybym nie stała się alkoholiczką.
                                                Nie mogę jednoznacznie stwierdzić,że moje życie stało się interesujące dopiero
                                                kiedy pić przestałam. Świetni ludzie są wszędzie,wystarczy się rozejrzeć :)
                                                Pozdrowienia
                                                Renata



                                                • ela_102 Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 23:26

                                                  Świetni ludzie byli zawsze...
                                                  I jak ich dostrzegalam tez zawsze...
                                                  ale ja nie bylam swietna...
                                                  Teraz jestem inna...
                                                  Nie dziekuje za chorobe...ale za to jaka sie dzieki niej moge stac...
                                                  osobiscie nie chcialabym chorowac na raka...
                                                  to byloby dla mnie trudnijesze jak sadze..

                                                  A co by bylo gdyby...wogole mnie juz nie zastanawia...
                                                  wiem jak bylo...
                                                  wiem jak jest...
                                                  • renatal64 Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 23:57
                                                    Też nie zastanawiam się co by było gdyby. Po prostu tego nie wiem.
                                                    Tyle, że ja to widzę trochę inaczej.Przewartościowuję swoje życie nie dzięki
                                                    chorobie, tylko po to żeby z nią bezboleśnie żyć.
                                                    pozdrawiam
                                      • tenjaras Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 22:46
                                        fajnie, że jesteś :-)
                                        • janulodz Re: po bardzo długiej nieobecności 05.10.07, 23:53
                                          Mam takie same odczucia, jak Renata.
                                          Nie uważam, że dzięki alkoholizmowi moje życie jest bogatsze, bo nie wiem, jakie
                                          by było, gdybym nie pił. Jakoś po nieuzależnionych nie widać, żeby wpadali w
                                          euforię, że są trzeźwi i mówili o swoim rozwoju. Oni to traktują naturalnie.
                                          Każdy człowiek się rozwija, zdobywa wiedzę, doświadczenie.
                                          Wokół mnie jest mnóstwo ciekawych ludzi i mój krąg znajomych, akurat nie zawiera
                                          wyleczonych alkoholików ( co najwyżej sporo czynnych, albo nadużywających), a
                                          specjalnie ich nie szukam, wystarczy mi do szczęścia internet.
                                          Oczywiście poczytuję sobie za swój życiowy sukces, ze mogę wreszcie nie pić,
                                          wracam do tego, co mnie kiedyś interesowało, poznaje nowe i pogłębiam wiedzę o
                                          starym, zdając sobie sprawę , jak wiele straciłem.Gdybym pił dalej, bym tego nie
                                          wiedział, ale tak przecież mają wszyscy.
                                          Pracuję, odpoczywam, bawię się, udzielam społecznie, uczę się i innych, pomagam
                                          jak mogę ludziom w potrzebie i zwierzętom ze schroniska i żyję pełnią życia. I
                                          nie uważam, że jestem inny.
                                          Mój alkoholizm to zamknięta karta.
                                          Pozdrawiam

                                          Czy nieuzależniony zdaje sobie z tego sprawę ile można stracić przez picie, i
                                          jaka jest radość z przestania. On się puknie w głowę i powie "było nie pić". I
                                          ma gdzieś ten cały alkoholizm, bo go nie dotyczy.
                                          Ja z kolei nie odczuwam potrzeby głoszenia całemu światu o moim heroicznym
                                          wyczynie zaprzestania picia. Bo kogo to oprócz moich najbliższych obchodzi. A
                                          Oni WIEDZĄ.
                                          Być może inni alko odczuwają wewnętrzną potrzebę głoszenia wszem i wobec swojego
                                          triumfu, dlatego szukają tylko towarzystwa takich samych.
                                          Natomiast z nieodpartą satysfakcją, zawsze i wszędzie, gdy spotkam na swojej
                                          drodze alkoholika będę się chwalił, że ja poradziłem sobie ze swoim
                                          uzależnieniem bez wspomagania.
                                          • renatal64 Re: po bardzo długiej nieobecności 06.10.07, 00:35
                                            Przez te 1000 dni poznałam wielu trzeźwiejących alkoholików. W różnych grupach,
                                            od AA przez terapie po Kluby Abstynenta.Różni alkoholicy bo i różni ludzie.Jedni
                                            zamknięci w swoim hermetycznym towarzystwie, organizujący w swoim gronie różnego
                                            kalibru imprezy
                                            i jednocześnie pokazujący się światu ze strategią - jestem dumny, że jestem
                                            trzeźwym alkoholikiem , bez oporów przedstawiający się w ten sposób przy każdej
                                            nadarzającej się okazji. Inni zachłyśnięci ruchem aowskim, żyjący nim od mitingu
                                            do mitingu. W jakikolwiek sposób to robią - chwała im za to, że nie piją. Ich
                                            droga, byleby skuteczna.
                                            Co do mnie to nie odpowiada mi izolowanie się wyłącznie w kręgu osób nie
                                            pijących. Nie wyobrażam sobie budowania relacji przyjacielskich tylko na tym,że
                                            łączy nas jedna choroba. Z kilkoma tak poznanymi osobami utrzymuję kontakty, ale
                                            nie dlatego że są alkoholikami,a dlatego że ich lubię bo są fajnymi ludźmi, a że
                                            jesteśmy z jednej półki to dodatkowo świetnie się rozumiemy.
                                            Nie mam potrzeby noszenia tabliczki czy opowiadania, że jestem alkoholiczką, bo
                                            kogo to obchodzi? To wyłącznie moja sprawa.A mówię temu komu chcę to z różnych
                                            względów powiedzieć.
                                            Część znajomych do dziś zresztą jest zdania,że to sobie wmówiłam, ot takie
                                            niegroźne fixum dyrdum- dobre sobie haha.
                                            Każdy idzie swoją drogą, taką ,śmaką byleby skuteczną.
                                            A kto bardziej trzeźwy? Leczony, nieleczony,długoletni,świeżynka czy
                                            neofita ? Jak to zmierzyć ,zważyć...? I co ważniejsze po co?
                                            Dla mnie ważne jak ja się dziś czuję. A dziś czuje się świetnie :)))
                                            Pozdrawiam
                                            • yuraathor Re: po bardzo długiej nieobecności 06.10.07, 08:35
                                              Hej,miło przeczytać że jesteś. no i 1000 tez wrażenie robi-
                                              gratulacje, kolejnych tysiączków życzę.
                                            • zyg_zyg_zyg Re: po bardzo długiej nieobecności 06.10.07, 09:18
                                              Hej, Renata
                                              wyjątkowo dobrze się Ciebie czyta :-)

                                              Cieszę się z Twoich baśni z tysiąca i jednej nocy i dobrego
                                              samopoczucia. Trzymaj się ciepło...
                                              • letek17 Re: po bardzo długiej nieobecności 07.10.07, 14:41
                                                Bardzo się ucieszyłem z Twojego postu - taki ciepły i optymistyczny. Cieszę
                                                się, że dane nam było kiedyś podyskutować - a teraz stwierdzić, że warto było
                                                zacząć to odliczanie.
                                                Cieszę się, że zajrzałem tez tutaj po długiej nieobecności.
                                                Moje 1851 dni pozwoliły mi dojrzeć, nabrać dystansu i nauczyć się na nowo żyć.
                                                Nagrodą za te trudne decyzje i nieprzyjemne działania jest to, że cieszę się z
                                                każdego dnia już od rana, z racji tego, że jest mi dany. Często też wieczorem -
                                                bo nie był stracony.
                                                Życzę Ci żebyś takich dni naliczyła bardzo bardzo dużo.
                                                Letek
                                                • nietonieja witaj Renatko 08.10.07, 10:39
                                                  Fajnie,że znalazłam twój wątek.Nie wiem czy mnie czytałaś-ostatnio
                                                  trochę piszę o mojej drodze wyjścia z alkoholizmu.Powiedziałam"nie",
                                                  stanowcze bo tym jak o mały włos przez %ty nie rozwaliłam tego
                                                  wszystkiego co najwazniejsze, co z takim trudem osiagnęłam.Nie
                                                  korzystam z AA, terapii (stosuję swoistą autoterapię;)).Jestem
                                                  mizerniutka, bo to 3-ci tydzień, ale determinacja nie spada
                                                  wcale.Nie znam Twojej historii, ale z tego co czytam, jesteś osobą
                                                  która nie pije, bo nie chce.I sama sobie z tym niepiciem
                                                  radzi.Pozdrawiam
                                                  • nietonieja Re: witaj Renatko 09.10.07, 11:37
                                                    hej renatki , jesteś??może założysz nowy wątek, cd tego???bo ten już
                                                    barrrdzo obszerny się zrobił:)
                                                  • renatal64 Re: witaj Renatko 09.10.07, 13:19
                                                    Witaj,
                                                    tytuł wątku jest trochę mylący, bo faktycznie powstał ponad trzy lata temu i z
                                                    racji kolejnych wydarzeń się zdezaktualizował. W skrócie u mnie wyglądało to tak:
                                                    Nie piłam ok roku nie korzystając z żadnych form pomocy, nie licząc tego forum
                                                    rzecz jasna:)) Przez ten okres byłam mniej lub bardziej natarczywie byłam
                                                    namawiana na terapię bądź AA. Ale zaparłam się.....Nie pójdę i już.Po ok. roku
                                                    takiego trwania napiłam się. Po tym był paskudny czas,moralniak gigant itd.
                                                    Poszłam na terapię i miałam szczęście, bo trafiłam na świetnego terapeutę i
                                                    "eksperymentalną" terapię bez podpisywania jakichkolwiek kontraktów na niepicie,
                                                    pisania wypracowań i prania mózgu (niektórzy tu mówią,że mieli). Korzystałam za
                                                    poradą terapeuty jednocześnie z innych form samopomocy tj. AA i Klubu
                                                    Abstynenta. Każde z tych miejsc coś mi dało i w jakiś sposób pomogło.
                                                    Aktualnie raz w tygodniu spotykam się z terapeutą i grupą ludzi która po trzech
                                                    latach pozostała. Ze spotkań w Klubie zrezygnowałam ponad rok temu - nie
                                                    odpowiadały mi pewne zasady tam panujące jak i chyba sama forma. Do AA mam rzecz
                                                    jasna drogę otwartą w każdej chwili.
                                                    Tak to było i jest ze mną. Na terapię czy inne formy nie naganiam. Każdy sam
                                                    dojrzewa do pewnych decyzji. Nie twierdzę,że nie można wyjść z alkoholizmu
                                                    samemu. Na pewno są i tacy. Ja nie potrafiłam i chyba było mi w ten sposób łatwiej.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Renata
                                                    PS
                                                    Nowego wątku chyba nie założę, bo na ogół bywam tu rzadko , teraz mam trochę
                                                    czasu więc poczytuję codziennie.

                                                • renatal64 Re: po bardzo długiej nieobecności 09.10.07, 13:25
                                                  Witaj Letek,
                                                  fakt, sporo czasu minęło od naszego pierwszego "popisywania"
                                                  Dzięki za te posty i za to,że nigdy nie były "namolne"
                                                  I za to,że były przekonujące , a nie irytujące.
                                                  Tobie również dalszego naliczania do przodu.
                                                  Serdeczności i kolejnych 24h.
                                                  Renata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka