niki_de
17.11.10, 16:31
Ello,
Spać w dalszym ciągu nie mogę, czas spędziłam produktywnie, czytając dalsze wątki na forum.
Lektura pożyteczna, działająca na wyobraźnię.
Wniosków mam parę – pierwszy - nie jestem alkoholikiem. Uprzedzam – nie obcy mi mechanizm wyparcia. Mam w rodzinie alkoholika – obsewowałam latami proces chorobowy dotykający także ludzi mu niegdyś bliskich (piszę niegdyś, bo teraz z niego po prostu zombi.
) w tym i mnie. Do tej pory rodzina uzywa określenia „pijak”, bo słowo „alkoholik” to tabu.
Narzuca hologram z przeszłości, skrzętnie unikając zobaczenia go takim jakim teraz jest.
Tak więc alkoholikiem jeszcze nie jestem. Siedzę w tym pociągu, ale to na szczęście jeszcze nie ta stacja. Czuję się w miarę stabilnie (co prawda dzisiaqj mam chilaut niewyspaniowy, ale to nawet miły stan), głowa nie boli, piwo mniej kusi, z pracą się kręci, z kasą bywało gorzej, serce nie krwawi. Tak czy siak status quo się zmieni, a wtedy moja ciemna strona najprawdopodobniej przejdzie do ataku. Jak sobie radzicie w takich momentach, jeśli podobnie je odbieracie?
Pozdrawiam
Niki