boja55
03.12.10, 11:16
Z tym określeniem spotkałem się będąc jeszcze na terapii.Były osoby które twierdziły że piły alkohol z "górnej półki" więc są tymi lepszymi alkoholikami,a ja pijąc czystą wódkę,"proste wina" tym gorszym.Częstotliwość picia,ciągi też kwalifikowały mnie według nich do tych gorszych.Teraz widzę podobną tendencje bo są osoby pijące piwo,jakieś drinki,które też są uzależnione a uważają się za tych lepszych od tzw."żuli i meneli".Może dlatego że jestem starszy,że przestałem pić dość dawno,że kiedy piłem nie było tyle piwa,mody na drinki,że ja piłem po to aby się opić i na chwilę zapomnieć.W sobotę przejazdem byłem na dworcu PKS w Opolu,pomieszczenie małe a w nim kilkunastu alkoholików,bo na pierwszy rzut oka było to widać.Był to pierwszy dzień ataku zimy i takie obrazki widoczne będą wszędzie gdzie jest ciepło bo gdzie Ci ludzie mają się podziać.W noclegowniach pobyt jest tylko dla trzeźwych,a są osoby które nie chcą być trzeźwe,bo tylko tak potrafią funkcjonować.Większość piszących na tym forum wie że prawie właściwie nic nie można zrobić z takimi ludźmi,że aby nie pić trzeba tego chcieć.Prawie robi różnicę i o tym napiszę.Zdecydowana większość alkoholików którzy osiągnęli już jakąś tam abstynencje jest zadowolonych z tego,niektórzy chodzą na terapie pogłębione,inni na mitingi AA,dużo mówią ,piszą i tyle.W AA jest taka fajna sprawa o czym mówi piąta tradycja AA-niesienie posłania.Już widzę jak niektórzy czytający to zaczynają się śmiać.Zastanawiam się jednak dlaczego inny alkoholik który przestał pić nic nie chce zrobić dla tych pijących ? Myślę że uważa się za tego lepszego alkoholika,bo on już nie pije,a tamci to "żule,menele,degeneraci".Nawet wśród uczestników Wspólnoty AA można policzyć na palcach osoby które decydują się na takie posłanie.Z mojego doświadczenia wynika że niosąc takie posłanie na grupy wstępne,na oddziały odwykowe,do więzienia,MOPS-u itp. pomagamy Im i sobie.Mówiąc kim byliśmy,kim jesteśmy,jak udało odbić nam się od dna,co robimy aby nie pić dajemy Im do myślenia.Kiedy byłem w szpitalu na terapii spotkałem alkoholika który nie pił już 10 lat i to dało mi iskierkę nadziei że może i mnie się uda.Spotykam osoby które przychodząc na miting AA mówią że słyszały taką osobę mówiącą o sobie i dlatego przyszły.Nie oszukuję się bo wiem że w ten sposób można pomóc tylko nielicznym,ale można.Przecież nic to nie kosztuje trochę wolnego czasu,może parę złotych na bilet,a daje tak wiele