Dodaj do ulubionych

Zadośćuczynienie jako sposób życia.

13.07.11, 13:06
Lata przeżyte z alkoholikiem na pewno uczynią z jego żony i dzieci neurotyków.Cała rodzina alkoholika jest do pewnego stopnia chora.
Anonimowi Alkoholicy str. 107-108
Istotne jest ,abym miał świadomość ,że jako alkoholik skrzywdziłem nie tylko siebie ,ale także tych ,którzy mnie otaczali.Zadośćuczynienie mojej rodzinie-i rodzinom alkoholików ,którzy wciąż jeszcze cierpią -zawsze będzie ważną sprawą.Zrozumienie spustoszenia ,jakie uczyniłem i naprawa różnego rodzaju szkód to wysiłek na całe życie.Przykład mojej trzeźwości może dać innym nadzieję i wiarę w to ,że też są w stanie sobie pomóc.
Ten tekst to dzisiejsze Codzienne Refleksje.Mnie przypomina okres kiedy piłem ,jak i kiedy byłem już w abstynencji.Przypomina mi krzywdy jakie uczyniłem swoim najbliższym ,ale też i osobom których nie znałem a Je skrzywdziłem.Przypomina mi też o zadośćuczynieniu ,które jest trudne ,czasami nieosiągalne ,jednak konieczne do gruntownego obrachunku moralnego abym stal się człowiekiem przez duże C ,bo tego pragnę.
Obserwuj wątek
    • deoand Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 13:30
      Specyfika postępowania trzeźwego alkoholika polega na tym , że mówi , iż zadośćuczyni każdemu skrzywdzonemu przez siebie jak i innych alkoholików a postępuje w myśl zasady- co było a nie jest nie pisze się w rejestr !!!
      • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 13:40
        deoand napisał:
        > Specyfika postępowania trzeźwego alkoholika polega na tym , że mówi , iż zadość
        > uczyni każdemu skrzywdzonemu przez siebie jak i innych alkoholików a postępuje
        > w myśl zasady- co było a nie jest nie pisze się w rejestr !!!
        ____________________________________________________.
        Musze dodac, ze ta wymieniona wyzej "specyfika postępowania
        trzeźwego alkoholika", rowna jest juz specyfice "normalnego"...!
        Ale ci wszyscy alkoholicy, ktorzy chca byc trzezwi i powrocic do
        spoleczenstwa, jako tzw. normalni przerabiaja to szczegolowo..!
        Bez rozliczenia sie z przeszloscia, nie ma budowania przyszlosci.
        A...
      • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 14:02
        deoand napisał:

        > Specyfika postępowania trzeźwego alkoholika polega na tym , że mówi , iż zadość
        > uczyni każdemu skrzywdzonemu przez siebie jak i innych alkoholików a postępuje
        > w myśl zasady- co było a nie jest nie pisze się w rejestr !!!
        -----------------------------------------------------------------------------------
        Dlatego często alkoholik wybiera drogę do salki przykościelnej na mityng AA, a nie do samego kościoła.
        Bo w kościele mówią za karze, która spotka człowieka, jeśli się ze swoimi grzechami nie rozliczy.
        A na mityngu?
        Medal dostanie za kolejny rok trzeźwości i poklepią go po plecach, że taki zuch.
        ;)
        • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 14:13
          b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
          > Dlatego często alkoholik wybiera drogę do salki przykościelnej na mityng AA, a
          > nie do samego kościoła.
          > Bo w kościele mówią za karze, która spotka człowieka, jeśli się ze swoimi grzec
          > hami nie rozliczy.
          > A na mityngu?
          > Medal dostanie za kolejny rok trzeźwości i poklepią go po plecach, że taki zuch
          _______________________.
          W kosciele mamy grzechy...!
          W AA sa wady charakteru...!
          A...
        • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:41
          b.u.r.a.t.i.n.o napisał:

          > deoand napisał:
          >
          > > Specyfika postępowania trzeźwego alkoholika polega na tym , że mówi , iż
          > zadość
          > > uczyni każdemu skrzywdzonemu przez siebie jak i innych alkoholików a post
          > ępuje
          > > w myśl zasady- co było a nie jest nie pisze się w rejestr !!!
          > -------------------------------------------------------------------------------
          > ----
          > Dlatego często alkoholik wybiera drogę do salki przykościelnej na mityng AA, a
          > nie do samego kościoła.
          > Bo w kościele mówią za karze, która spotka człowieka, jeśli się ze swoimi grzec
          > hami nie rozliczy.
          > A na mityngu?
          > Medal dostanie za kolejny rok trzeźwości i poklepią go po plecach, że taki zuch
          > .
          > ;)
          --------------------------------------------------------------------------------------------------
          a do medalu i książeczkę, z którą nosi posłania...
          • boja55 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:49
            upsididit1 napisała:


            > a do medalu i książeczkę, z którą nosi posłania...
            Upsi czytam co piszesz od początku kiedy tu przyszłaś.Widzę że się miotasz,może jesteś w nawrocie,pomyśl o tym.A to co teraz napisałaś jest złośliwe.
            • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 18:59
              boja55 napisał:

              > upsididit1 napisała:
              > > a do medalu i książeczkę, z którą nosi posłania...
              > Upsi czytam co piszesz od początku kiedy tu przyszłaś.Widzę że się miotasz,może
              > jesteś w nawrocie,pomyśl o tym.A to co teraz napisałaś jest złośliwe.
              -----------------------------------------------------------------------------------------
              masz rację, jest. PRZEPRASZAM!
      • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:39
        deoand napisał:

        > Specyfika postępowania trzeźwego alkoholika polega na tym , że mówi , iż zadość
        > uczyni każdemu skrzywdzonemu przez siebie jak i innych alkoholików a postępuje
        > w myśl zasady- co było a nie jest nie pisze się w rejestr !!!
        -----------------------------------------------------------------------
        sama prawda. święta- nie, ale wszechobecna.
    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 13:58
      boja55 napisał:
      > Ten tekst to dzisiejsze Codzienne Refleksje.Mnie przypomina okres kiedy piłem , jak i kiedy byłem już w abstynencji.Przypomina mi krzywdy jakie uczyniłem swoim najbliższym ,ale też i osobom których nie znałem a Je skrzywdziłem.Przypomina mi też o zadośćuczynieniu ,które jest trudne ,czasami nieosiągalne ,jednak konieczne do gruntownego obrachunku moralnego abym stal się człowiekiem przez duże C ,bo tego pragnę.
      -----------------------------------------------------------------------------
      Boja55,
      ale zdajesz sobie sprawę, że w tych sprawach Bill W. i jego koledzy nic nowego nie wymyślili?
      Ludzie od tysięcy lat wiedzą jak ważny jest obrachunek moralny.

      Na przykład w katechizmie Kościoła Katolickiego jest to ujęte w 5 punktach:
      1.Rachunek sumienia.
      2.Żal za grzechy.
      3.Mocne postanowienie poprawy.
      4.Szczera spowiedź.
      5.Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
      • boja55 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 14:36
        b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
        > Boja55,
        > ale zdajesz sobie sprawę, że w tych sprawach Bill W. i jego koledzy nic nowego
        > nie wymyślili?
        > Ludzie od tysięcy lat wiedzą jak ważny jest obrachunek moralny.
        >
        > Na przykład w katechizmie Kościoła Katolickiego jest to ujęte w 5 punktach:
        > 1.Rachunek sumienia.
        > 2.Żal za grzechy.
        > 3.Mocne postanowienie poprawy.
        > 4.Szczera spowiedź.
        > 5.Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
        Tak to o czym piszesz jest bardzo ważne.Wychowany jestem w rodzinie katolickiej ,nawet jako mały chłopak byłem ministrantem.Od alkoholu uzależniłem się już w szkole średniej i zacząłem odchodzić od Boga.Z czasem moja postawa do Boga była życzeniowa ,chciałem dostawać pewne korzyści ,to On miał za mnie załatwiać sprawy.W końcu pogniewałem się na Boga, wymyśliłem sobie że ma On tak wiele do zrobienia ,że dla mnie nie ma czasu.Bóg jest miłością a ja tą miłość przepiłem ,zabiłem w sobie wyższe uczucia.Teraz zaczynam znajdować swojego Boga z którym mogę porozmawiać,zażartować,a czasem pokłócić się.W Programie AA jest dużo o Bogu ,ale o takim jakim ja Go pojmuję.AA to nie religia ,to Wspólnota osób które mogą wierzyć w co tylko zechcą ,a mogą też w nic nie wierzyć.Moje życie duchowe powoli się zmienia z czego bardzo się cieszę ,ale nic na siłę ,krok po kroku realizując program AA wierzę że ten mój Bóg nie będzie się za mnie wstydził.
        • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 14:50
          boja55 napisał:
          > ... AA to nie religia ,to Wspólnota osób które mogą
          wierzyć w co tylko zechcą ,a mogą też w nic nie wierzyć.
          ______________________________________________.
          To znaczy moga oni wierzyc, ze w nic nie wierza...! ;-)
          A...
          • boja55 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:00
            aaugustw napisał:

            > boja55 napisał:
            > > ... AA to nie religia ,to Wspólnota osób które mogą
            > wierzyć w co tylko zechcą ,a mogą też w nic nie wierzyć.
            > ______________________________________________.
            > To znaczy moga oni wierzyc, ze w nic nie wierza...! ;-)
            > A...
            Tak i ja tych ludzi rozumiem ,bo ja też taki sam byłem.Nie wierzyłem w nic ,nawet w siebie. Wiarę w cokolwiek odzyskałem przychodząc do Wspólnoty AA słuchając innych trzeźwiejących alkoholików.Choć nie ,w okresie abstynencji umacniała się moja wiara w to że mogę nie pić.
            • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:52
              boja55 napisał:

              > aaugustw napisał:
              >
              > > boja55 napisał:
              > > > ... AA to nie religia ,to Wspólnota osób które mogą
              > > wierzyć w co tylko zechcą ,a mogą też w nic nie wierzyć.
              > > ______________________________________________.
              > > To znaczy moga oni wierzyc, ze w nic nie wierza...! ;-)
              > > A...
              > Tak i ja tych ludzi rozumiem ,bo ja też taki sam byłem.Nie wierzyłem w nic ,naw
              > et w siebie. Wiarę w cokolwiek odzyskałem przychodząc do Wspólnoty AA słuchając
              > innych trzeźwiejących alkoholików.Choć nie ,w okresie abstynencji umacniała si
              > ę moja wiara w to że mogę nie pić.
              ---------------------------------------------------------------------------
              I dlatego August wielokrotnie- słusznie przytaczał- że AA to przedszkole duchowe.
              Ja też rozumiem tych, którzy nie wierzą w nic na początku. Gorzej, jak ten stan się utrwala a już najgorzej- jak ewoluuje niekontrolowanie - bo do kontroli przecież Wspólnota nie jest powołana...
          • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:48
            aaugustw napisał:

            > boja55 napisał:
            > > ... AA to nie religia ,to Wspólnota osób które mogą
            > wierzyć w co tylko zechcą ,a mogą też w nic nie wierzyć.
            > ______________________________________________.
            > To znaczy moga oni wierzyc, ze w nic nie wierza...! ;-)
            > A...
            ---------------------------------------------------------------------------------
            Tak, z dalszymi konsekwencjami takiej wiary.....
        • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:47
          boja55 napisał:
          b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
          Boja55, ale zdajesz sobie sprawę, że w tych sprawach Bill W. i jego koledzy nic nowego
          nie wymyślili? Ludzie od tysięcy lat wiedzą jak ważny jest obrachunek moralny. Na przykład w katechizmie Kościoła Katolickiego jest to ujęte w 5 punktach:
          1.Rachunek sumienia.
          2.Żal za grzechy.
          3.Mocne postanowienie poprawy.
          4.Szczera spowiedź.
          5.Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

          > Tak to o czym piszesz jest bardzo ważne.Wychowany jestem w rodzinie katolickiej
          > ,nawet jako mały chłopak byłem ministrantem.Od alkoholu uzależniłem się już w
          > szkole średniej i zacząłem odchodzić od Boga.Z czasem moja postawa do Boga była
          > życzeniowa ,chciałem dostawać pewne korzyści ,to On miał za mnie załatwiać spr
          > awy.W końcu pogniewałem się na Boga, wymyśliłem sobie że ma On tak wiele do zro
          > bienia ,że dla mnie nie ma czasu.Bóg jest miłością a ja tą miłość przepiłem ,za
          > biłem w sobie wyższe uczucia.Teraz zaczynam znajdować swojego Boga z którym mog
          > ę porozmawiać,zażartować,a czasem pokłócić się.W Programie AA jest dużo o Bogu
          > ,ale o takim jakim ja Go pojmuję.AA to nie religia ,to Wspólnota osób które mog
          > ą wierzyć w co tylko zechcą ,a mogą też w nic nie wierzyć.Moje życie duchowe po
          > woli się zmienia z czego bardzo się cieszę ,ale nic na siłę ,krok po kroku real
          > izując program AA wierzę że ten mój Bóg nie będzie się za mnie wstydził.
          -----------------------------------------------------------------------------------------------------
          To żeby się Ciebie nie wstydził, nawet leciutko rumieniąc, drogi Boja55, to może zacznij od "przepraszam", za drobne uchybienia formalno-towarzyskie? :) Ja się nie gniewam, ale skoro sam poruszyłeś temat...
          • boja55 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 15:58
            upsididit1 napisała:


            > To żeby się Ciebie nie wstydził, nawet leciutko rumieniąc, drogi Boja55, to moż
            > e zacznij od "przepraszam", za drobne uchybienia formalno-towarzyskie? :) Ja si
            > ę nie gniewam, ale skoro sam poruszyłeś temat...

            Rozumiem że za to ,że nie umieściłem Cię w pewnym poście.Jeśli też w inny sposób o którym nie wiem to Upsi PRZEPRASZAM.Nie jest to na pokaz ,ale ja naprawdę nie chcę już w jakikolwiek sposób krzywdzić innych,nawet nieświadomie.
            • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 17:14
              boja55 napisał:
              >
              > Rozumiem że za to ,że nie umieściłem Cię w pewnym poście.Jeśli też w inny sposó
              > b o którym nie wiem to Upsi PRZEPRASZAM.Nie jest to na pokaz ,ale ja naprawdę n
              > ie chcę już w jakikolwiek sposób krzywdzić innych,nawet nieświadomie.
              -----------------------------------------------------------------------------------
              A tu to już ja nie wiem za co:)- ale tak czy owak chcesz dobrze i to jest ważne! I ja przepraszam, za to, że poczułeś się dotknięty. Buźka i goździk :)!
              • deoand Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 18:47
                Z tym zadośćuczynieniem z wątku tytułowego to jest taka ciekawa historia , że pominąwszy archaniołów Aowskiego Boga jak nasz Gucio czy paru innych , większość alko, właśnie w momencie przerwy w piciu stara się gwałtownie naprawić swoje winy i grzechy rodzinie czy innym . Sprząta , zmywa , bawi się z dziećmi vide temat poniżej kajdy -bodaj , tak , że jak zacznie z powrotem pic to rodzina mówi cyt : " jaki to wspaniały człowiek aby tylko nie pił " .
                Schody zaczynają się wtedy gdy jakimś tam cudem alko naprawdę przestanie pić . Wtedy zadośćuczynienia starcza na trochę ale potem zamiast zwyczajowego kolejnego ciągu nadal nie pije lecz wtedy zaczyna domagać się swoich praw do życia i decydowania o losie swoim i rodziny .

                I już przestaje być tym wspaniałym mężem co to jest cudowny gdy nie pije tylko staje się zakałą swojej żony i rodziny i w ogóle człowiekiem nie do życia ....

                Po prostu alkoholikiem !!!!!

                • pierzchnia Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 21:18
                  deoand napisał:

                  > Schody zaczynają się wtedy gdy jakimś tam cudem alko naprawdę przestanie pić .
                  > Wtedy zadośćuczynienia starcza na trochę ale potem zamiast zwyczajowego kolej
                  > nego ciągu nadal nie pije lecz wtedy zaczyna domagać się swoich praw do życia i
                  > decydowania o losie swoim i rodziny .
                  >
                  > I już przestaje być tym wspaniałym mężem co to jest cudowny gdy nie pije tylko
                  > staje się zakałą swojej żony i rodziny i w ogóle człowiekiem nie do życia ....
                  >
                  > Po prostu alkoholikiem !!!!!

                  To Ty chciałbyś odebrać takiemu człowiekowi wolność, ubezwłasnowolnić go ?
                  Kto miałby decydować o jego życiu - Ty ?
                  Jak to sobie wyobrażasz - miałbyś decydować kiedy pojadę na ryby ?
              • boja55 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 20:32
                upsididit1 napisała:

                > ----
                > A tu to już ja nie wiem za co:)- ale tak czy owak chcesz dobrze i to jest ważne
                > ! I ja przepraszam, za to, że poczułeś się dotknięty. Buźka i goździk :)!

                Bużka Upsi też dla Ciebie.
                • deoand Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 21:36
                  To Ty chciałbyś odebrać takiemu człowiekowi wolność, ubezwłasnowolnić go ?
                  Kto miałby decydować o jego życiu - Ty ?

                  Ja to nie - bo co mi do tego czy alko pije czy nie - czy jest ubezwłasnowolniony czy nie .

                  Ale żona takiego alko to zupełnie inna bajka - ona przeciez latami decydowała za alko , pracowała , wychowywała ,opierała , docucała - itd itp .

                  Wiec jak sobie to pierzchnia wyobrażasz , że nagle taki alko stanie sie w oczach żony pełnoprawnym człowiekiem zdolnym do samodzielnych decyzji czasem sprzecznych z linia postepowania zony .

                  rzadko kiedy cos takiego sie udaje - moze gdy zony sa po głebszej terapii .. może

                  ale wiekszosc żon nie była na żadnej terapii więc ...konflikt gotowy i bez wyjścia !!!
                  • pierzchnia Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 21:40
                    No dobrze, ale kto na ryby bierze żonę ?
                    • deoand Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 21:58
                      Mój kolega dwa razy brał na ryby żone gdzieś nad jezioro na Pomorzu ale w tym roku sie zbuntowała i nie pojechała . Swoja droga i tak dobra żona !
                      • pierzchnia Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 22:10
                        Wierzę...
                        Na własnej skórze się przekonała jaka to ciężka robota.
                        • boja55 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 13.07.11, 23:40
                          pierzchnia napisał:

                          > Wierzę...
                          > Na własnej skórze się przekonała jaka to ciężka robota.

                          Pierzchnia przecież bolonka ,cienki zestaw ,przepływanka to jest to co tygryski lubią najbardziej
                          • pierzchnia Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 15.07.11, 14:07
                            pokazywarka.pl/lqrfec/
                            • aaugustw Godnosc... 15.07.11, 14:43
                              pierzchnia napisał:
                              Tak umieraja lodki...
                              _____________________.
                              Z podniesionym czolem...!
                              (i koncem do gory...!) ;-)
                              A...
                              Ps. Bierz przyklad Pierzchnia
                              • upsididit1 Re: Godnosc... 15.07.11, 16:20
                                aaugustw napisał:

                                > pierzchnia napisał:
                                > Tak umieraja lodki...
                                > _____________________.
                                > Z podniesionym czolem...!
                                > (i koncem do gory...!) ;-)
                                > A...
                                > Ps. Bierz przyklad Pierzchnia
                                -------------------------------------------
                                Bierzcie. Mogła sobie pływać.
                              • pierzchnia Re: Godnosc... 15.07.11, 19:22
                                To była łódka mojego przyjaciela...
                                W zasadzie to wędkarz , w takiej sytuacji, powinien położyć się obok swojej krypy i dygnąć.
                                • upsididit1 Re: Godnosc... 15.07.11, 19:37
                                  pierzchnia napisał:

                                  > To była łódka mojego przyjaciela...
                                  > W zasadzie to wędkarz , w takiej sytuacji, powinien położyć się obok swojej kry
                                  > py i dygnąć.
                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                  Dyganie, choć wyuczone przez babcie- nie jest takie ani łatwe ani wdzięczne.
                                  Miałam kiedyś dwóch kapitanów. I tylko od tego, co twierdził, że jestem jego utrapieniem, nie zaś od tego co mnie (przy żonie jakkolwiek ją nazwiemy) wnieboglosy chwalił- dostałam piosenkę.
                                  Zawsze będę szanować swojego Kapitana, bo mimo dwukrotnego połamania masztu na Adriatyku (chyba) - żyjemy. Każde se w swym sosie. Ale gdybym miała syna- to bym wysłała na naukę pływania do niego. Ja mam patent- ale nieodebrany z racji pokory- bo mi się nie należy. Nie umiem opanować wiatrów, jakkolwiek rubasznie by to nie zabrzmiało. Kierowcą jestem zajebistym. Od 1989 mam prawko- bez ryski- mimo 10 lat ery małpoluda. Ale żeglować nie umiem- i za to- syty i wypasiony tym co umiem ugotować kapitan dał mi na drogę dalszą samodzielnie wykonaną setki razy, na tych wodach, piosenkę...
                                  • pierzchnia Re: Godnosc... 15.07.11, 19:47
                                    To słowo /dygać/ ma wiele znaczeń - w tym wypadku chodziło o umieranie.
                                    • upsididit1 Re: Godnosc... 16.07.11, 04:56
                                      pierzchnia napisał:

                                      > To słowo /dygać/ ma wiele znaczeń - w tym wypadku chodziło o umieranie.
                                      ------------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Żadne ze znaczeń nie stanowi dla mnie problemu. Czy napisałam, że dyganie jest łatwe i przyjemne?
                                      Ale to jest TYLKO dyganie i czasem należy je wykonać. I na przykład (ja tu jestem marnym przykładem, ale posłużę się takim jaki mam) - ja dygam bez problemów. Kiedy jest przed Kim.
                                      I w niczym mi to moich dwunastu pijanych lub trzeźwych na sucho gwiazdek nad łbem nie rozstrzela. /wiem że to złe słowo z pozycji gramatycznej ale takie ma być/
                                      • pierzchnia Re: Godnosc... 16.07.11, 11:32
                                        upsididit1 napisała:

                                        "... ja dygam bez problemów.
                                        > Kiedy jest przed Kim."

                                        Wiem, ale ty masz siedem żyć.
                                        • upsididit1 Re: Godnosc... 16.07.11, 15:31
                                          pierzchnia napisał:

                                          > upsididit1 napisała:
                                          >
                                          > "... ja dygam bez problemów.
                                          > > Kiedy jest przed Kim."
                                          >
                                          > Wiem, ale ty masz siedem żyć.
                                          ------------------------------------------
                                          Miałam dziewięć. To jest ostatnie.
                                          • deoand Re: Godnosc... 16.07.11, 16:11
                                            Upsi i pierzchnia - a wy komu tam zadośćuczyniliscie - ciekawość ?????!
                                            • upsididit1 Re: Godnosc... 16.07.11, 17:25
                                              deoand napisał:

                                              > Upsi i pierzchnia - a wy komu tam zadośćuczyniliscie - ciekawość ?????!
                                              --------------------------------------------------------
                                              A jaką odpowiedzią byłbyś kontent? ;)
                                              • aaugustw Re: Godnosc... 16.07.11, 17:34
                                                upsididit1 napisała:

                                                > deoand napisał:
                                                > > Upsi i pierzchnia - a wy komu tam zadośćuczyniliscie - ciekawość ?????!
                                                --------------------------------------------------------
                                                > A jaką odpowiedzią byłbyś kontent? ;)
                                                ___________________________________________.
                                                Tak Deo, ona sie dopasuje... - Co chcesz slyszec...!?
                                                A... ;-)
                                            • aaugustw zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 17:32
                                              deoand napisał:
                                              > Upsi i pierzchnia - a wy komu tam zadośćuczyniliscie - ciekawość ?????!
                                              __________________________.
                                              Ciiisza...!
                                              (Deo badz cicho, bo sie wyda..!)
                                              A... ;-)
                                              • deoand Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 18:38
                                                Raczej trudno mi sobie wyobrazić aby upsii , pierzchnia pewno zahir / o boi mało wiem / komukolwiek zadośćuczyniłi , od razu uprzedzę kontratak deo również nie zadośćuczynia bo to deo krzywdzą a nie deo krzywdzi stąd zadośćuczunienie wyklucza się z definicji .

                                                Pojecie pokuty jest przecież obecne w wiodącej religii / dla mnie / na bazie której powstało AA przetrasferowane na zadoścuczynienie .

                                                Tyle tylko , ze o ile dośc łatwo jest odmówić w ramach pokuty pare Zdrowasiek to naprawic krzywdy prawdziwe czy rzekome drugiemu człowiekowi jest o wiele trudniejsze stąd z reguły
                                                naprawiacze krzywd naprawiaja je cudzymi rękoma i biją sie w cudze czyli moje piersi -vide przeprosiny za Jedwabne czy chocby słynne - przepraszamy i prosimy o przebaczenie biskupów ileś tam lat wstecz .

                                                Ani z tym ani z tamtym nie mam niczego wspólnego i nikogo przepraszac nie zamierzam choc podobno przepraszali za mnie !! ???
                                                • pierzchnia Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 18:55
                                                  Nie - Deo.
                                                  To prawo karmy tworzy te wszystkie problemy.

                                                  "2 Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice?»
                                                  Jan.9/2

                                                  Jeżeli on to kiedy ?
                                                  • upsididit1 Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 19:06
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Nie - Deo.
                                                    > To prawo karmy tworzy te wszystkie problemy.
                                                    >
                                                    > "2 Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził
                                                    > niewidomym - on czy jego rodzice?»
                                                    > Jan.9/2
                                                    --------------------------------------------------------
                                                    tak mają uczeni w piśmie :). a nie uczeni- brykać lecą teraz na łąkę........
                                                    > Jeżeli on to kiedy ?
                                                  • aaugustw Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 19:51
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Nie - Deo.
                                                    > To prawo karmy tworzy te wszystkie problemy.
                                                    >
                                                    > "2 Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził
                                                    > niewidomym - on czy jego rodzice?»
                                                    > Jan.9/2
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > Jeżeli on to kiedy ?
                                                    ____________________________________________________.
                                                    Przeciez to prosta odpowiedz: W dniu grzechu pierworodnego...!
                                                    A... ;-)
                                                  • pierzchnia Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 20:01
                                                    To by sami chromi i ślepi po świecie chodzili...
                                                  • aaugustw Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 20:04
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > To by sami chromi i ślepi po świecie chodzili...
                                                    _______________________.
                                                    Chodza, nie widzisz tego...!?
                                                    A... ;-)
                                                  • pierzchnia Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 20:08
                                                    Skoro mam grzech to nie widzę.
                                                  • aaugustw Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 20:23
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > Skoro mam grzech to nie widzę.
                                                    _____________.
                                                    A widzisz...! ;-)
                                                    A...
                                                  • pierzchnia Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 20:46
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > A widzisz...! ;-)

                                                    To widzę, ale reszty niestety nie ;-)
                                                  • aaugustw Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 21:00
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    > > A widzisz...! ;-)
                                                    - - - - - - - - - - -
                                                    > To widzę, ale reszty niestety nie ;-)
                                                    ____________________________.
                                                    Tej reszty, reszta tez nie uwidzi...! ;-)
                                                    A...
                                                  • upsididit1 Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 22:54
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    >
                                                    > > A widzisz...! ;-)
                                                    >
                                                    > To widzę, ale reszty niestety nie ;-)
                                                    -------------------------------------------------
                                                    ;)
                                                  • upsididit1 Re: zadość_uczynie_nie...! 17.07.11, 20:09
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > To by sami chromi i ślepi po świecie chodzili..
                                                    ________
                                                    Ano!
                                                  • aaugustw Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 20:00
                                                    pierzchnia napisał (do Deo):
                                                    > Nie - Deo.
                                                    > To prawo karmy tworzy te wszystkie problemy.
                                                    > "2 Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził
                                                    > niewidomym - on czy jego rodzice?»
                                                    > Jeżeli on to kiedy ?
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Bardziej na czasie byloby tu pytanie:
                                                    Dlaczego przewazajaca wiekszosc tu piszacych ma oczy, a sa slepi...!?
                                                    A...
                                                • upsididit1 Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 19:03
                                                  deoand napisał:
                                                  Raczej trudno mi sobie wyobrazić aby upsii , pierzchnia pewno zahir / o boi mał o wiem / komukolwiek zadośćuczyniłi , od razu uprzedzę kontratak deo również nie zadośćuczynia bo to deo krzywdzą a nie deo krzywdzi stąd zadośćuczunienie wyk
                                                  > lucza się z definicji .
                                                  > Pojecie pokuty jest przecież obecne w wiodącej religii / dla mnie / na bazie której powstało AA przetrasferowane na zadoścuczynienie .
                                                  >
                                                  > Tyle tylko , ze o ile dośc łatwo jest odmówić w ramach pokuty pare Zdrowasiek t
                                                  > o naprawic krzywdy prawdziwe czy rzekome drugiemu człowiekowi jest o wiele trud
                                                  > niejsze stąd z reguły
                                                  > naprawiacze krzywd naprawiaja je cudzymi rękoma i biją sie w cudze czyli moje p
                                                  > iersi -vide przeprosiny za Jedwabne czy chocby słynne - przepraszamy i prosimy
                                                  > o przebaczenie biskupów ileś tam lat wstecz .
                                                  >
                                                  > Ani z tym ani z tamtym nie mam niczego wspólnego i nikogo przepraszac nie zamie
                                                  > rzam choc podobno przepraszali za mnie !! ???
                                                  ----------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  czy ja wiem? ja swoich Biskupów w rodowodzie, przepraszam uniżenie, ze tak mało jestem ich godna............ Ale jakby jaka wojenka- to JESTEM :)!
                                                  • deoand Re: zadość_uczynie_nie...! 16.07.11, 21:11
                                                    cyt.
                                                    Bardziej na czasie byloby tu pytanie:
                                                    Dlaczego przewazajaca wiekszosc tu piszacych ma oczy, a sa slepi...!?

                                                    Odpowiedź na to pytanie jest wyjątkowo prosta -

                                                    Twoja duchowość auguście bije takim blaskiem , że oślepia wszystko i wszystkich dookoła !!!!!!!
                                                  • aaugustw Bierzcie przyklad z Deo...! 16.07.11, 21:21
                                                    deoand napisał:
                                                    > cyt.
                                                    > Bardziej na czasie byloby tu pytanie:
                                                    > Dlaczego przewazajaca wiekszosc tu piszacych ma oczy, a sa slepi...!?
                                                    > Odpowiedź na to pytanie jest wyjątkowo prosta -
                                                    > Twoja duchowość auguście bije takim blaskiem , że oślepia wszystko i wszystkich
                                                    > dookoła !!!!!!!
                                                    ___________________________.
                                                    To jest prawidlowa odpowiedz...!!
                                                    Jestem z ciebie zadowolony...!
                                                    A... ;-)
                                                  • pierzchnia Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 16.07.11, 22:03
                                                    Nie oślepiaj - włącz światła mijania !
                                                  • aaugustw Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 16.07.11, 22:20
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > Nie oślepiaj - włącz światła mijania !
                                                    __________________________________.
                                                    Włączylem światełko nocne i... oślepłem !
                                                    Dobranoc: A... ;-)
                                                  • pierzchnia Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 16.07.11, 23:02
                                                    A nie była to czasem lampa błyskowa ?
                                                    Mój znajomy, kiedy był dzieckiem, przypatrywał się uważnie spawaniu elektrycznemu ponieważ chciał się nauczyć spawać i podobnie jak Ty zaniewidział - na jakiś czas.
                                                  • aaugustw Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 09:25
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > A nie była to czasem lampa błyskowa ?
                                                    > Mój znajomy, kiedy był dzieckiem, przypatrywał się uważnie spawaniu elektryczne
                                                    > mu ponieważ chciał się nauczyć spawać i podobnie jak Ty zaniewidział - na jakiś czas.
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Pytasz, wiec odpowiadam:
                                                    Mozna ją (bylo) i tak nazwac... - Przy zapaleniu jej zabłysła i zgasła...!
                                                    A... ;-)
                                                    Ps. A ten Twoj znajomy co zobaczyl, co on widzial, jak zaniewidzial...!?
                                                  • pierzchnia Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 11:06
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Ps. A ten Twoj znajomy co zobaczyl, co on widzial, jak zaniewidzial...!?

                                                    Myślę, że zobaczył WIELKI WYBUCH.
                                                  • aaugustw Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 11:26
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    > > Ps. A ten Twoj znajomy co zobaczyl, co on widzial, jak zaniewidzial...!?
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > Myślę, że zobaczył WIELKI WYBUCH.
                                                    __________________________________________.
                                                    Myślę, że temu musialo towarzyszyc wielkie swiatlo,
                                                    ktore go oswiecilo, aby nie zagladal on na spawaczy
                                                    (nie mylic ze spawaniem alkoholowym...!) :-(
                                                    A...
                                                  • upsididit1 Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 19:14
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    >
                                                    > > Ps. A ten Twoj znajomy co zobaczyl, co on widzial, jak zaniewidzial...!?
                                                    >
                                                    > Myślę, że zobaczył WIELKI WYBUCH.
                                                    ------------------------------------------------------------
                                                    Gutek jeszcze nie widział. Ja w dzieciństwie raz widziałam we śnie. Był i czerwienią toczącą Jana Pawła (wtedy Marchlewskiego) jak promienie rentgena. Mało przyjemny sen, choć wyszłam z niego żywa.
                                                  • aaugustw Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 19:27
                                                    upsididit1 napisała:

                                                    > pierzchnia napisał:
                                                    >
                                                    > > aaugustw napisał:
                                                    > > > Ps. A ten Twoj znajomy co zobaczyl, co on widzial, jak zaniewidzial...!?
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                  • pierzchnia Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 20:02
                                                    upsididit1 napisała:

                                                    > Gutek jeszcze nie widział. Ja w dzieciństwie raz widziałam we śnie. Był i czerw
                                                    > ienią toczącą Jana Pawła (wtedy Marchlewskiego) jak promienie rentgena. Mało pr
                                                    > zyjemny sen, choć wyszłam z niego żywa.

                                                    Czy badano Cię licznikiem Geigera ?
                                                  • upsididit1 Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 20:13
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > upsididit1 napisała:
                                                    >
                                                    > > Gutek jeszcze nie widział. Ja w dzieciństwie raz widziałam we śnie. Był i
                                                    > czerw
                                                    > > ienią toczącą Jana Pawła (wtedy Marchlewskiego) jak promienie rentgena. M
                                                    > ało pr
                                                    > > zyjemny sen, choć wyszłam z niego żywa.
                                                    >
                                                    > Czy badano Cię licznikiem Geigera ?
                                                    ----------------------------------------------------------
                                                    a żebyś wiedział :). i Geigerem i EEG. Czymkolwiek by mnie nie badano diagnoza zaczyna się od słowa "nieswoiste"............ :)
                                                  • pierzchnia Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 20:17
                                                    Czyli chorujesz na wszystko, a jednocześnie na nic.
                                                  • upsididit1 Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 19:08
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > A nie była to czasem lampa błyskowa ?
                                                    > Mój znajomy, kiedy był dzieckiem, przypatrywał się uważnie spawaniu elektryczne
                                                    > mu ponieważ chciał się nauczyć spawać i podobnie jak Ty zaniewidział - na jakiś
                                                    > czas.
                                                    -------------------------------------------

                                                    to bardzo łatwa i ładna, w sumie- metoda na spokój
                                                  • aaugustw Re: Bierzcie przyklad z Deo...! 17.07.11, 19:25
                                                    upsididit1 napisała:

                                                    > pierzchnia napisał:
                                                    > > Mój znajomy, kiedy był dzieckiem, przypatrywał się uważnie spawaniu elektryczne
                                                    > > mu ponieważ chciał się nauczyć spawać i podobnie jak Ty zaniewidział - na jakiś czas.
                                                    -------------------------------------------
                                                    > to bardzo łatwa i ładna, w sumie- metoda na spokój
                                                    _________________________.
                                                    Gratuluje znajomosci rzeczy...!
                                                    A...
                                                  • upsididit1 Re: zadość_uczynie_nie...! 17.07.11, 19:05
                                                    deoand napisał:

                                                    > cyt.
                                                    > Bardziej na czasie byloby tu pytanie:
                                                    > Dlaczego przewazajaca wiekszosc tu piszacych ma oczy, a sa slepi...!?
                                                    >
                                                    > Odpowiedź na to pytanie jest wyjątkowo prosta -
                                                    >
                                                    > Twoja duchowość auguście bije takim blaskiem , że oślepia wszystko i wszystkich
                                                    > dookoła !!!!!!!
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    nie tak do końca, bo i zainteresowany ma przebłyski :)
                                                  • aaugustw Re: zadość_uczynie_nie...! 17.07.11, 19:23
                                                    upsididit1 napisała (do Deo...):

                                                    > deoand napisał:
                                                    > > Twoja duchowość auguście bije takim blaskiem , że oślepia wszystko i wszy
                                                    > stkich dookoła !!!!!!!
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > nie tak do końca, bo i zainteresowany ma przebłyski :)
                                                    _________________________.
                                                    Gratuluje kociego refleksu...! :-o
                                                    A...
                                                  • upsididit1 Re: zadość_uczynie_nie...! 17.07.11, 20:16
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > upsididit1 napisała (do Deo...):
                                                    >
                                                    > > deoand napisał:
                                                    > > > Twoja duchowość auguście bije takim blaskiem , że oślepia wszystko
                                                    > i wszy
                                                    > > stkich dookoła !!!!!!!
                                                    > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > > nie tak do końca, bo i zainteresowany ma przebłyski :)
                                                    > _________________________.
                                                    > Gratuluje kociego refleksu...! :-o
                                                    > A...
                                                    --------------------------------------------
                                                    moje koty umieją zjadać i jaskółki (!) i ropuchy.
                                                  • aaugustw Re: zadość_uczynie_nie...! 17.07.11, 20:20
                                                    upsididit1 napisała:
                                                    > moje koty umieją zjadać i jaskółki (!) i ropuchy.
                                                    ________________________________________.
                                                    Mysle, ze gdyby mi glod docisnal tez bym to zjadl
                                                    A... :-(

    • ramirent Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 17.07.11, 12:15
      Witam jestem alkoholikiem nie pijącym od 5 lat uczęszczałem na mitingi jakieś 4,5 roku aż zaczęło mi coś przeszkadzać . Doszedłem do pewnych wniosków a jeden z nich jest właśnie powiązany z tym tematem. Zadośćuczyniać można do końca życia i nic z tego nie wyniknie ,bo kto ci powie ok już dosyć rachunek wyrównany . W rodzinie dotkniętej problemem alkoholowym mechanizmy działają z różnym nasileniem zwłaszcza ,gdy następuje jakiś kryzys . Zdarza się wtedy takie kopnięcie w kostkę no ... uważaj kim jesteś i co zrobiłeś. Nie ma takiej możliwości by wybaczyć wszystkie krzywdy i o nich nie pamiętać to wbrew naturze człowieka. Zadośćuczynienie z czasem to forma samobiczowania i umartwienia. Może spowodować różnego rodzaju manipulacje ze strony bliskich osób.
      Drugim aspektem jest trwanie w przeszłości .
      Ja nie miałem takiego planu by zostać alkoholikiem stałem się nim dokonując złych wyborów. A złe wybory podejmowałem na bazie wpojonych mi modelów bycia prawdziwym facetem przez duże F oraz stertą przekonań na swój sposób myślenia . I NA TAMTEN CZAS INACZEJ NIE UMIAŁEM BO I SKĄD ?
      Zostało mi to wklejone a ja na to przystałem . I co tu dużo kombinować ? Taplać się w przeszłości po to by mieć lepszą przyszłość ... dla mnie szkoda czasu.
      Jest czas przyznania się do błędów i wyciągnięcia wniosków a cel jest jasny żyć dalej według maksymy " Najlepsze dopiero przed Tobą " Traktować każdy kolejny dzień jak nowe odkrycie i nie pozwolić by przeszłość dominowała bo wtedy nie ma miejsca na NOWE.
      Pozdrawiam.

      • aaugustw Czy ty przypadkiem nie jestes w nawrocie...!? :-( 17.07.11, 14:10
        ramirent napisał:
        > Witam jestem alkoholikiem nie pijącym od 5 lat uczęszczałem
        na mitingi jakieś 4,5 roku aż zaczęło mi coś przeszkadzać ...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Zaintrygowalo mnie to twoje tajemnicze "cos", ktorei zaczęło ci przeszkadzać...(!?).
        Piszesz, cyt: >"jestem alkoholikiem nie pijacym", a wiec Krok Pierwszy AA
        masz przerobiony...!
        Moze potem (od Kroku Drugiego wzwyz) probowales zrozumiec i zastosowac
        ten Program w swoim zyciu i zaczales odkrywac siebie, to swoje "cos", ktore
        ukazalo sie tobie w postaci twojego Ego, twojej Dumy, ktora to nie pozwala
        tobie na takie godzenie sie z otaczajacym ciebie swiatem...!?
        Bo nie uwierze, ze chcialbys wymyslac kolo od nowa i ze masz zarzuty do
        samego Programu, ktory sie spelnia juz ponad 75 lat...(!?).
        Miales sponsora...!?
        ___________________.
        ramirent napisał dalej:
        > ... doszedłem do pewnych wniosków jeden z nich jest właśnie powiązany z tym tematem...
        - - - - - - - - -
        • aaugustw Re: Czy ty przypadkiem nie jestes w nawrocie...!? 17.07.11, 15:40
          Ramirent´cie, zapomnialem jeszcze podzielic sie z Toba takim moim
          doswiadczeniem, ze ja po terapii bylem 5,5 roku w abstynencji (bez AA),
          a potem zapilem...
          A...
        • ramirent Re: Czy ty przypadkiem nie jestes w nawrocie...!? 17.07.11, 23:49
          aaugustw napisał:

          > ramirent napisał:
          > > Witam jestem alkoholikiem nie pijącym od 5 lat uczęszczałem
          > na mitingi jakieś 4,5 roku aż zaczęło mi coś przeszkadzać ...
          > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          > Zaintrygowalo mnie to twoje tajemnicze "cos", ktorei zaczęło ci przeszkadzać...
          > (!?).
          > Piszesz, cyt: >"jestem alkoholikiem nie pijacym", a wiec Krok Pierwszy AA
          > masz przerobiony...!
          > Moze potem (od Kroku Drugiego wzwyz) probowales zrozumiec i zastosowac
          > ten Program w swoim zyciu i zaczales odkrywac siebie, to swoje "cos", ktore
          > ukazalo sie tobie w postaci twojego Ego, twojej Dumy, ktora to nie pozwala
          > tobie na takie godzenie sie z otaczajacym ciebie swiatem...!?
          > Bo nie uwierze, ze chcialbys wymyslac kolo od nowa i ze masz zarzuty do
          > samego Programu, ktory sie spelnia juz ponad 75 lat...(!?).
          > Miales sponsora...!?

          > Noz q-zwa, a co do tej pory tu napisales teoretyku, terapeuto, przeterapeutyzow
          > any...!
          > Dlaczego wiec nie czynisz wg. tych ostatnich slow...? - Te ostatnie slowa i te
          > poprzednie to jedna wielka schizofremia...!
          > Uwazaj na siebie i wroc lepiej do AA, ale tego prawdziwego AA, nie to co ty nam
          > tu opisales, do systematycznego odwiedzania Mityngow AA, ze sponsorem i wdroze
          > nia potem tego do zycia... - Zwlaszcza rodzinnego...
          > A...
          UFF !!!
          Kto tu ma nawrót ?

          Z twoich słów wynika że jesteś nawiedzonym aowcem a wszystko co nie aowskie to dla Ciebie" schizofrenia" no cóż jeżeli ci to pomaga trzeźwieć to niech ci będzie . Piszesz o sponsorach wdrażaniu kroków wszystko pięknie ładnie tylko po co mam łazić w czyiś butach jak mogę sobie dopasować takie jakie mi pasują ? Sponsor JAK DLA MNIE to nie porozumienie ... prowadził ślepy kulawego... Coś co działa ponad 75 lat nie jest wyrocznią i wskaźnikiem jak mają żyć inni . Może być pomocą wskazówką doświadczeniem i to wszystko . Program nie jest doskonały na jednych działa na drugich nie. Jestem osobą nie wierzącą w żadną siłę większą tylko w swoje wybory złe lub dobre. Staram się przestać żyć iluzjami że ktoś coś za mnie załatwi albo odejmie mi moje wady jak będę gotowy
          Ta " rozprawka" którą napisałeś potwierdza tylko ,że alkoholicy wkręceni w program nie uznają innych poglądów na trzeźwienie..... " teoretyku, terapeuto, przeterapeutyzow " a to nie dobrze bo każdy ma prawo do swojej drogi swoimi krokami i własnym tempem.
          Nie ma tu z mojej strony żadnej próby dyskusji tylko przedstawiam swój pogląd nikogo do niczego nie namawiam , Jeden lubi gruszki drugi jabłka .
          Inny sposób myślenie często wzbudza swojego rodzaju nie tolerancje wśród aowców którzy tak jak ty sugerują nawrót do picia bo to idzie w PYCHĘ i ROZDMUCHANE EGO .... kiedyś mnie to drażniło a z czasem wywoływało tylko uśmiech parę razy już to usłyszałem trzy osoby piją a Ja nie pije i się świetnie czuje .
          Uważam że to ja decydowałem o piciu tak samo jak teraz na bazie swoich doświadczeń decyduje o nie piciu. Świadomość że to ja nadaje sens swojemu życiu niesie za sobą poczucie wolności i odpowiedzialności za swoje zachowania uczucia i myśli .
          I to by było na tyle .

          • upsididit1 Re: Czy ty przypadkiem nie jestes w nawrocie...!? 18.07.11, 00:50
            ramirent napisał długi i fajny list:


            tylko jeszcze przymiotnikowe sprawy załatw zanim wróci Eska i będzie OK:)!
            pozdrawiam Cie mocno :)!
            u.
            • aaugustw Re: Czy ty przypadkiem nie jestes w nawrocie...!? 18.07.11, 11:22
              upsididit1 napisała:

              > ramirent napisał długi i fajny list:
              > tylko jeszcze przymiotnikowe sprawy załatw zanim wróci Eska i będzie OK:)!
              > pozdrawiam Cie mocno :)!
              _____________________________________.
              Tobie to pasuje... - On tez pasuje do ciebie...!
              Czyli: Wszystko gra...!
              (niby) :-(
              A...
          • aaugustw Do ram_i_renta... 18.07.11, 11:20
            ramirent napisał (do A...):
            > ... Piszesz o sponsorach wdrażaniu kroków wszystko pięknie ładnie tylko po co
            > mam łazić w czyiś butach jak mogę sobie dopasować takie jakie mi pasują ? Spons
            > or JAK DLA MNIE to nie porozumienie ... prowadził ślepy kulawego... Coś co dzi
            > ała ponad 75 lat nie jest wyrocznią i wskaźnikiem jak mają żyć inni . Może być
            > pomocą wskazówką doświadczeniem i to wszystko . Program nie jest doskonały...
            ___________________________________________________________.
            Straciles kolejne 4,5 roku zycia i dalej nic nie rozumiesz... - Obudz sie...! :-(
            A...
      • pierzchnia Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 17.07.11, 18:25
        Odszedłeś z AA i teraz starasz się wykazać jakieś błędy.
        Ja się Tobie dziwię - skoro dokonałeś takiego wyboru to dlaczego obnosisz się z tym na forum - potrzebujesz oklasków ?
        Poza tym to bardzo nieładnie - otrzymać od Wspólnoty pomoc, a później na nią pluć.
        • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 17.07.11, 18:40
          pierzchnia napisał (do ramirenta):
          > Odszedłeś z AA i teraz starasz się wykazać jakieś błędy.
          > Ja się Tobie dziwię - skoro dokonałeś takiego wyboru to dlaczego obnosisz się z
          > tym na forum - potrzebujesz oklasków ?
          > Poza tym to bardzo nieładnie - otrzymać od Wspólnoty pomoc, a później na nią pluć.
          __________________________________________.
          Fajno, ze to zauwazyles Pierzchnia... - On nie tylko
          na byla Wspolnote pluje, ale takze do swojego gniazda...
          Czyli: Wszyscy sa durnie, tylko on madry, wie co robi...
          A...
          A´propos: ramirencie, w przedwczorajszej "Codziennej Refleksji AA"
          stoi napisane, ze (cyt.): "Pycha poprzedza upadek"...
          Na twoim miejscu wzialbym sobie te slowa do serca...!
          • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 06:20
            aaugustw napisał:

            > pierzchnia napisał (do ramirenta):
            > > Odszedłeś z AA i teraz starasz się wykazać jakieś błędy.
            > > Ja się Tobie dziwię - skoro dokonałeś takiego wyboru to dlaczego obnosisz
            > się z
            > > tym na forum - potrzebujesz oklasków ?
            > > Poza tym to bardzo nieładnie - otrzymać od Wspólnoty pomoc, a później na
            > nią pluć.
            > __________________________________________.
            Fajno, ze to zauwazyles Pierzchnia... - On nie tylko
            na byla Wspolnote pluje, ale takze do swojego gniazda...
            Czyli: Wszyscy sa durnie, tylko on madry, wie co robi...
            A...
            A´propos: ramirencie, w przedwczorajszej "Codziennej Refleksji AA"
            stoi napisane, ze (cyt.): "Pycha poprzedza upadek"...
            Na twoim miejscu wzialbym sobie te slowa do serca...!
            -----------------------------------------------------------------------------------
            A ja bym sobie na Waszym nie brała. Bo to się już tyle razy nie wypełniło, że to bajda....
        • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 00:57
          pierzchnia napisał:

          > Odszedłeś z AA i teraz starasz się wykazać jakieś błędy.
          > Ja się Tobie dziwię - skoro dokonałeś takiego wyboru to dlaczego obnosisz się z
          > tym na forum - potrzebujesz oklasków ?
          > Poza tym to bardzo nieładnie - otrzymać od Wspólnoty pomoc, a później na nią pl
          > uć.
          ---------------------------------------------------------------------
          Chcesz botwinki?
        • ramirent Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 13:51
          pierzchnia napisał:

          > Odszedłeś z AA i teraz starasz się wykazać jakieś błędy.
          > Ja się Tobie dziwię - skoro dokonałeś takiego wyboru to dlaczego obnosisz się z
          > tym na forum - potrzebujesz oklasków ?
          > Poza tym to bardzo nieładnie - otrzymać od Wspólnoty pomoc, a później na nią pl
          > uć.
          Witaj . Na nikogo nie pluję bo to nie ładnie . Z niczym się nie obnoszę tylko pisze co czuje i jakie mam swoje własne przemyślenia a to chyba nie jest coś złego tym bardziej że tak to widzę . Oklasków nie potrzebuje bo nie mam takiej potrzeby . Z AA nie odszedłem tylko znalazłem sobie grupę która mi pasuje . Czy jest w tym coś złego ? Pomoc ze wspólnoty ... hm ja to widzę inaczej pomoc otrzymałem.... od innych alkoholików ale najpierw zacząłem od leczenia w szpitalu . Jeżeli jakakolwiek wspólnota , organizacja czy jakikolwiek inny twór wymaga ode mnie myślenia pod kancik to wiem że nie ma tam warunków na rozwój . Nie neguję skutków działania AA bo to wielka sprawa . Uważam jednak że dla mnie jako osoby nie wierzącej w żadną siłę wyższą odwołania do boskiej pomocy to wołanie w pustkę. Znam wielu alkoholików ateistów którym mocno przeszkadza ten aspekt programu i odeszli od AA i też nie piją . Jest wersja kroków Skinnera dla ateistów, jest również program Smart Recovery .. Uważam że każdy wybiera własną drogę i ma prawo do dzielenia się nią , co nie oznacza że coś jest gorsze lub lepsze ważny jest skutek a nie ocena która droga lepsza .
          • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 14:12
            ramirent napisał (do Perzchni):
            > ... Na nikogo nie pluję bo to nie ładnie...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Plules, plules... - I to pod wiatr plules...!
            ______________________________.
            ramirent napisał (do Perzchni) dalej:
            > ... pisze co czuje i jakie mam swoje własne przemyślenia a to chyba nie jest coś złego...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Nic zlego to nie jest, ale dla alkoholika moze to byc tragiczne, te wlasne mysli,
            ktore juz raz doprowadzily cie pod drzwi grabarza...!
            ______________________________.
            ramirent napisał (do Perzchni) dalej:
            > ... tym bardziej że tak to widzę .
            - - - - - - - - - - - - - - -
            • ramirent Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 19.07.11, 20:41
              aaugustw napisał:

              > ramirent napisał (do Perzchni):
              > > ... Na nikogo nie pluję bo to nie ładnie...
              > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Plules, plules... - I to pod wiatr plules...!
              > ______________________________.



              > ______________________________.
              > ramirent napisał (do Perzchni) dalej:
              > > ... Jeżeli jakakolwiek wspólnota , organizacja czy jakikolwiek inny twór
              > wymaga ode
              > > mnie myślenia pod kancik to wiem że nie ma tam warunków na rozwój ...
              > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Przedwczesnie pochwalilem poprzednia wypowiedz... - Jezeli tak mowisz,
              > to jestes jeszcze nawalony na sucho...!
              > Nic nie pokumales w tej Wspolnocie, w ktorej nikt od nikogo nic nie wymaga...!
              > Tam znajduje sie samemu te jedyna i wlasna droge...
              > Tam dokonasz tego sam, ale nie w pojedynke...
              > A...
              Oj pokumałem pokumałem tylko jakoś ty nie załapałeś do końca .
              Jak słusznie zauważyłeś ... " w ktorej nikt od nikogo nic nie wymaga...!
              > Tam znajduje sie samemu te jedyna i wlasna droge..."
              Według ciebie właściwa droga to ta którą ty kroczysz jak tu ktoś słusznie napisał oświetlasz ją swoim światłem tak że aż oślepiasz innych. Zaprzeczasz sam sobie .
              Tematem tego wątku jest zadośćuczynienie a nie udoktrynianie .
              Czasem warto rozchylić klapki na oczach i popatrzeć trochę szerzej to rozwija .... Pisząc że ktoś jest pijany na sucho oddajesz tak naprawdę swój stan w którym jesteś , zgodnie z tym co piszesz, że wspominając coś o czym myślimy to tego pragniemy.

              > ramirent napisał (do Perzchni) dalej:
              > > ... pisze co czuje i jakie mam swoje własne przemyślenia a to chyba nie
              > jest coś złego...
              > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Nic zlego to nie jest, ale dla alkoholika moze to byc tragiczne, te wlasne mysl
              > i,
              > ktore juz raz doprowadzily cie pod drzwi grabarza...!

              Logicznie ciągnąc twój tok myślenia, każde inne myślenie niż ustalone przez wspólnotę prowadzi do grabarza i jest złe ... Tak sobie myślę że są ludzie których odmienne postrzeganie i poglądy przerażają do tego stopnia że starają się porazić innowiercę własnymi lękami. Stara śpiewka nie wychylaj się bo będziesz pił ...
              No cóż myślę że osobom o prostszej konstrukcji taki sztywny sposób myślenia służy w trzeźwieniu i dobrze ważny jest skutek nie picie
              • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 19.07.11, 22:35
                ramirent napisał:
                > Logicznie ciągnąc twój tok myślenia, każde inne myślenie niż ustalone przez wsp
                > ólnotę prowadzi do grabarza i jest złe ... Tak sobie myślę że są ludzie których
                > odmienne postrzeganie i poglądy przerażają do tego stopnia że starają się por
                > azić innowiercę własnymi lękami. Stara śpiewka nie wychylaj się bo będziesz pił...
                > No cóż myślę że osobom o prostszej konstrukcji taki sztywny sposób myślenia słu
                > ży w trzeźwieniu i dobrze ważny jest skutek nie picie
                ______________________________________________________.
                Ty sie nie bierz za logike, jezeli jestes alkoholikiem...!
                Każde inne myślenie niż ustalone przez wspólnotę prowadzi do grabarza i jest złe ... - Tak, pod warunkiem ze jestes alkoholikiem...! - Jezeli nim nie jestes sprobuj pic kontrolowanie...
                A...
          • pierzchnia Ramirent 19.07.11, 21:29
            Ja nie należę formalnie do AA - nie chodzę na mityngi, ale to forum bardzo mi pomogło, a ponieważ jest ono, w pewien sposób, z tą Wspólnotą związane nie podcinam gałęzi na której sam siedzę - sam bym sobie nie poradził.
            Zrozumiałem, że pewne przemiany zachodzą, w człowieku bardzo głęboko i dlatego zwykłymi środkami tam nie dotrzemy.
            Ja nie twierdzę, że trzeba robić z siebie wiecznego cierpiętnika, ale jednocześnie uważam, że nie wolno zapomnieć.
            Napisałeś, że każdy wybiera własną drogę...
            Jaki, w takim razie, jest sens dzielenia się nią z innymi ?
            • 7zahir Re: Ramirent 19.07.11, 22:22
              pierzchnia napisał:

              > Napisałeś, że każdy wybiera własną drogę...
              > Jaki, w takim razie, jest sens dzielenia się nią z innymi ?>


              A taki, że możesz z każdej opisanej drogi wziąć cos dla siebie
              i w ten sposób " zbudować swoją" :-)

              Sorry, że sie wtrąciłam :-)
            • ramirent Re: Ramirent 19.07.11, 22:54
              pierzchnia napisał:

              > Ja nie należę formalnie do AA - nie chodzę na mityngi, ale to forum bardzo mi p
              > omogło, a ponieważ jest ono, w pewien sposób, z tą Wspólnotą związane nie podci
              > nam gałęzi na której sam siedzę - sam bym sobie nie poradził.
              > Zrozumiałem, że pewne przemiany zachodzą, w człowieku bardzo głęboko i dlatego
              > zwykłymi środkami tam nie dotrzemy.
              > Ja nie twierdzę, że trzeba robić z siebie wiecznego cierpiętnika, ale jednocześ
              > nie uważam, że nie wolno zapomnieć.
              > Napisałeś, że każdy wybiera własną drogę...
              > Jaki, w takim razie, jest sens dzielenia się nią z innymi ?
              Jest sens bo pokazuje mi to alternatywę dla mnie samego. Człowiek całe życie zakłada maski i nie ważne czy jest alkoholikiem czy nie i co ważniejsze nie jest to wcale takie złe. Wiele dróg wiele możliwości . W XIX wieku Wiliam James pisał : mamy tyle " Ja " społecznych w sobie ile jest osób z których opinią się liczymy.
              Człowiek kreuje wiele koncepcji samego siebie a do tego potrzebni są właśnie inni ludzie. Im więcej rożnych doświadczeń tym więcej możliwości dokonania wyboru i znalezienia takiej drogi która mi odpowiada.
              Pewnie użyłem w jakimś poście nie jasnego sformułowania bo to już któraś uwaga że podcinam gałąź AA .
              Nie podcinam tylko mam inne poglądy na niektóre tematy . Ja też sam bym sobie nie poradził co nie oznacza że mam z wdzięczności nie być w zgodzie z sobą bo to by nie miało wtedy żadnego sensu.
              Pamiętać warto , zadośćuczynić warto ale wszystko do czasu . To tak jak z kulą u nogi jak ją masz cały czas na łańcuchu to ciężko iść do przodu.
              Życie w przeszłości jest nic nie warte bo nie daje nam miejsca Na życie TU I TERAZ .
              Na początku trzeźwienia mocno uważałem na swoje zachowania sprawdzałem czy aby nie wracam do modelu który prowadził mnie do picia . Z czasem jednak ta kontrola zaczęła mnie męczyć nie wiedziałem o co chodzi do momentu gdy ktoś mi zwrócił uwagę że opowiadanie o alkoholu to też sytuacja alkoholowa. Celem leczenia chorób nieuleczalnych jest ich powstrzymanie i zaleczenie a zaleceniem jest życie TU I TERAZ . Trzymam się zasad zalecanych przez psychologów dla alkoholików i mam to już w nawyku unikam tego co mi szkodzi . Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać bo było by to w sprzeczności z tym myślę . Czasami idąc po plaży lubiłem iść po czyiś śladach .... prędzej czy później jednak męczyłem się bo to nie ten rozstaw i nie ten rytm :)

              • aaugustw Re: Ramirent 20.07.11, 10:10
                ramirent napisał:
                > ... Człowiek całe życie zakłada maski...
                > ... W XIX wieku Wiliam James pisał : mamy tyle " Ja " społecznych w sobie ile jest osób z których opinią się liczymy....
                > ...Trzymam się zasad zalecanych przez psychologów dla alkoholików i mam to już w nawyku...
                ___________.
                No coment...! ;-)
                A...
              • pierzchnia Re: Ramirent 20.07.11, 11:10
                Myślę, że własną drogą nie można się podzielić.
                Można jedynie udzielić pewnych wskazówek, informacji, które stanowią bodziec do wytrwania na własnej drodze.
                Pamiętam przed dwoma laty / kiedy dopiero zaczynałem/ tekst Wolfa:
                "Po pół roku jest już lepiej..."
                Dla mnie to był konkret i rzeczywiście, po sześciu miesiącach abstynencji, poczułem się lepiej.
                Trzeba zobaczyć jak jest naprawdę / bez uwarunkowań /, a takim uwarunkowaniem jest np. postawienie tezy:
                <Życie bez alkoholu może być szczęśliwe.>
                Już z samego tekstu wynika jaki to ten alkohol jest ważny, nieodzowny...
                Prawdziwa droga powstaje, w Tobie - nie może być poskładana z fragmentów innych dróg - tak uważam.
                Być może myślimy podobnie, ale inaczej to określamy.
                Pozdrawiam!
                • aaugustw Re: Ramirent 20.07.11, 11:40
                  pierzchnia napisał:
                  > Myślę, że własną drogą nie można się podzielić...
                  ___________________________________________.
                  „Ta droga jest w Tobie"

                  Niewazne jest to, gdzie ty jestes i co ty robisz,
                  w co ty wierzysz, kim ty jestes - Ty szukasz siebie!
                  Pewnego dnia znajdziesz te droge.

                  Nikt nie zna tej drogi, ktora masz przed soba.
                  Nikt jeszcze dotad nie kroczyl ta droga,
                  i nikt inny nie bedzie nigdy nia kroczyl,
                  bo ona jest tylko twoja droga.

                  Ona jest jedyna i niepowtarzalna, tak jak i ty sam jestes
                  tym jedynym i niepowtarzalnym.
                  Ty masz do wypelnienia w twoim zyciu godne zadanie,
                  na twoj szczegolny i jedyny sposob.
                  Za twoim tylko przyzwoleniem.

                  Idz swoja droga, i tym specyficznym twoim
                  sposobem, ale nie probuj szybko dotrzec do celu.
                  Na tej drodze nie ma zadnego konca, zadnej mety.
                  Sama ta droga jest tym celem.
                  Cel ten znajduje sie na koncu tej wedrowki i jest
                  zarazem poczatkiem nowej drogi.

                  Rozkoszuj sie wiec swoja droga
                  twoja jedyna, wspaniala wedrowka zycia.
                  Pozwol aby kazdego dnia obdarowywalo cie zycie,
                  a jezeli jestes juz gotow, pozwol prowadzic sie przez
                  swego "wewn. mistrza".
                  Sluchaj w sobie tej jedynej i niepowtarzalnej melodii
                  twego zycia.
                  I... s p i e w a j !
                  Wszystko co po drodze znajdziesz bedzie tylko
                  dla twojej uciechy.
                  Ten caly wszechswiat jest do twojej dyspozycji...! - (Tepperwein)
                  A...
                  Ps. To nie jest brama, a jednak ją przekraczam.
                  Przekraczam ją, mimo ze sie nie poruszam.
                  Nie poruszam sie, a ide naprzod.
                  Ide naprzod, a mimo to znajduje sie w centrum.
                  Pozostaje w centrum, ale jestem we wszystkim.
                  Jestem wszystkim, choc jestem jednostka !.
                • ramirent Re: Ramirent 20.07.11, 16:13
                  pierzchnia napisał:

                  > Myślę, że własną drogą nie można się podzielić.
                  > Można jedynie udzielić pewnych wskazówek, informacji, które stanowią bodziec do
                  > wytrwania na własnej drodze.
                  > Pamiętam przed dwoma laty / kiedy dopiero zaczynałem/ tekst Wolfa:
                  > "Po pół roku jest już lepiej..."
                  > Dla mnie to był konkret i rzeczywiście, po sześciu miesiącach abstynencji, pocz
                  > ułem się lepiej.
                  > Prawdziwa droga powstaje, w Tobie - nie może być poskładana z fragmentów innyc
                  > h dróg - tak uważam.
                  > Być może myślimy podobnie, ale inaczej to określamy.
                  > Pozdrawiam!
                  I właśnie o to chodzi . Z tekstu Wolfa wyłapałeś konkret coś co ci było potrzebne czyli nadzieje że będzie lepiej i nie picie jest dobrym wyborem.
                  Nie chodzi mi o naśladownictwo ale o możliwości których na początku nie potrafiłem ogarnąć.
                  Na początku ogólnie nie wiedziałem w którą stronę iść chaotycznie próbowałem różnych dróg aż po roku trafiłem na właściwych ludzi podobnie myślących do mnie i wiedziałem że tak CHCĘ.
                  Po 25 latach picia nie miałem żadnego wyobrażenia czego chcę i co tak naprawdę jest mi potrzebne. 3 lata temu słuchałem wywiad z Markiem Kamińskim redaktorka pytała się jak tam jest na tym biegunie , Marek powiedział że biegun to biegun ale TA DROGA proszę pani TO JEST TO !
                  Ta wypowiedź dała mi jednoznaczny drogowskaz że to właśnie droga ma być kluczem .
                  Pozdrawiam.
      • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 17.07.11, 18:55
        ramirent napisał:
        > ... Ja nie miałem takiego planu by zostać alkoholikiem stałem się nim dokonując zł
        > ych wyborów. A złe wybory podejmowałem na bazie wpojonych mi modelów bycia praw
        > dziwym facetem przez duże F oraz stertą przekonań na swój sposób myślenia . I N
        > A TAMTEN CZAS INACZEJ NIE UMIAŁEM BO I SKĄD ?
        > Zostało mi to wklejone a ja na to przystałem . I co tu dużo kombinować ? Tapla
        > ć się w przeszłości po to by mieć lepszą przyszłość ... dla mnie szkoda czasu.
        _______________________.
        Czyli nic tylko: Na zdrowie...!
        A...
        Ps. Ramirencie, pokaz mi takiego czlowieka, ktory mial taki plan zostac alkoholikiem...
        • deoand Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 17.07.11, 20:23
          A wracając ad rem - upsi , pierzchnia , august - komu wy w końcu zadośćuczyniliście i jak . ???

          Gadać każdy może a z czynami juz gorzej .

          Może w końcu jakis aowiec przestanie pisać bzury o swojej duchowości równej JP II tylko odpowie komu i jak zadośćuczynił ?
          • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 17.07.11, 20:31
            deoand napisał:
            > A wracając ad rem - upsi , pierzchnia , august - komu wy w końcu zadośćuczyn
            > iliście i jak . ???
            > Gadać każdy może a z czynami juz gorzej .
            > Może w końcu jakis aowiec przestanie pisać bzury o swojej duchowości równej JP
            > II tylko odpowie komu i jak zadośćuczynił ?
            ____________________________________________________________________.
            Ja ide na mecz finalowy PN, a o swoich zadoscuczynieniach juz tu kiedys pisalem...!
            Jak bedzie czas i ochota, napisze znowu...! - Do jutra...!
            A...
            • pierzchnia Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 17.07.11, 20:51
              Jako DDA jestem ofiarą, która nieświadomie się kiedyś uzależniła i dlatego trudno się rozeznać, w tych wszystkich zawiłościach spadkowych.
              Dla mnie najważniejsza jest ŚWIADOMOŚĆ - jeżeli ktoś pojął mechanizm i wszedł na prawą drogę to należy mu się wybaczenie - 77 razy.
              • deoand Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 00:34
                No nadal konkretów ZERO ale duch unosi sie na wysokościach a upsi ????

                PS . Łatwo pisać o przymiotach ducha swego a o konkretach strasznie trudno .
                • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 01:18
                  deoand napisał:

                  > No nadal konkretów ZERO ale duch unosi sie na wysokościach a upsi ????
                  >
                  > PS . Łatwo pisać o przymiotach ducha swego a o konkretach strasznie trudno .
                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                  PRZECIEŻ, ja ciągle Wam pokazuję konkrety. I nic. Ja jestem w każdym niezjedzonym posiłku dla bliźnich. Żeby były tylko zjedzone, Deo, to byłoby bombastik fantastik.
                  Jestem w każdym listeczku do Was. To MAŁO? Ktokolwiek inny, przed moją porą, tak cudnie do Was mówił (ponosząc za to karę?)......... i NIE PRZESTAŁ?
          • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 01:03
            deoand napisał:

            > A wracając ad rem - upsi , pierzchnia , august - komu wy w końcu zadośćuczyn
            > iliście i jak . ???
            >
            > Gadać każdy może a z czynami juz gorzej .
            >
            > Może w końcu jakis aowiec przestanie pisać bzury o swojej duchowości równej JP
            > II tylko odpowie komu i jak zadośćuczynił ?
            -----------------------------------------------------------------------
            Z tym mam problem Deo. Bo powinnam zadośćuczynić sobie a prawie nie umiem tego zrobić.
            Że se kupiłam mieszkanie na pogórzu, skoro kocham góry, to już jest zadośćuczynienie? Jeszcze nie. Że jest w kolorach stosownych- dalej mało. Że MikMik ma tu raj?
    • upsididit1 Do Deo 18.07.11, 06:47
      Ale Ci jeszcze muszę powiedzieć Deo, że Ty na tym forum jesteś dla mnie największą zagadką. Honoris causa ;) i z racji estetycznego papierka stwierdzającego poczytalność. Cokolwiek to słowo nie miałoby znaczyć ;). Bo mój liścik o zadośćuczynieniu sobie był przewrotny. I Ty jeden- nabrałeś się na jego vanitas? Pewno to dlatego, że się mało znamy. Że nie mam pojęcia którzy Tobie nijak nie zadośćuczynili.......
    • lena1952 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 09:06
      Pierzchnia napisał "jeżeli ktoś pojął mechanizm i wszedł na prawą drogę, to należy mu się
      wybaczenie 77 razy".Upsi-kupiła mieszkanie, Deo-samochód w kolorze blue.
      A ja zbiorę to w jedno i powiem-czekam,aby mój syn kupił mieszkanie,kupił samochód i wszedł
      na prawą drogę. Mnie to wystarczy jako zadośćuczynienie,jego dobre życie będzie dla mnie
      moim spokojem i radością. Lena1952
      • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 10:06
        lena1952 napisała:

        > Pierzchnia napisał "jeżeli ktoś pojął mechanizm i wszedł na prawą drogę, to nal
        > eży mu się
        > wybaczenie 77 razy".Upsi-kupiła mieszkanie, Deo-samochód w kolorze blue.
        > A ja zbiorę to w jedno i powiem-czekam,aby mój syn kupił mieszkanie,kupił samoc
        > hód i wszedł
        > na prawą drogę. Mnie to wystarczy jako zadośćuczynienie,jego dobre życie będzie
        > dla mnie
        > moim spokojem i radością. Lena1952
        ---------------------------------------------------------------------------
        Uwielbiam Twą mądrość, Leno. Ale co ze smutkiem nad tym, czego NIE kupił Pierzchnia. I jak z przykrością śmiem domniemywać- dziś nie kupi...... A jutro to już będzie futro.
        • upsididit1 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 10:17
          upsididit1 napisała:

          > lena1952 napisała:
          Pierzchnia napisał "jeżeli ktoś pojął mechanizm i wszedł na prawą drogę,
          > to należy mu się wybaczenie 77 razy".Upsi-kupiła mieszkanie, Deo-samochód w kolorze blue.
          A ja zbiorę to w jedno i powiem-czekam,aby mój syn kupił mieszkanie,kupił
          samochód i wszedł na prawą drogę. Mnie to wystarczy jako zadośćuczynienie,jego dobre życie będzie dla mnie
          > > moim spokojem i radością. Lena1952
          > ---------------------------------------------------------------------------
          > Uwielbiam Twą mądrość, Leno. Ale co ze smutkiem nad tym, czego NIE kupił Pierzc
          > hnia. I jak z przykrością śmiem domniemywać- dziś nie kupi...... A jutro to już
          > będzie futro.
          --------------------------------------------------------------------------------
          i jeszcze jedno Lenuś. Ja się założę- że Deo ma jakieśtam- nie cudowne ale ma mieszkanie, i ja mam samochód (pożałowania godny ale jest). A co robi cała reszta- która własnymi dłońmi- NICZEGO SOBIE nie naprawiła? Choć niektóre naprawy- są, ba wiszą- na wyciągnięcie ręki.
          Tak długo wiszą, aż spadną i zgniją. I tylko na kolejny napój wysokoprocentowy się będą w tym stanie nadawać.......
          Znowu przypomniała mi się Alicja :). Z ciasteczkiem "zjedz mnie" i buteleczką "wypij mnie" :)........
        • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 11:40
          upsididit1 napisała:

          > lena1952 napisała:
          > > Pierzchnia napisał "jeżeli ktoś pojął mechanizm i wszedł na prawą drogę,
          > to należy mu się wybaczenie 77 razy".Upsi-kupiła mieszkanie, Deo-samochód w kolorze blue.
          > > A ja zbiorę to w jedno i powiem-czekam,aby mój syn kupił mieszkanie,kupił samochód i wszedł na prawą drogę. Mnie to wystarczy jako zadośćuczynienie,jego dobre życie będzie dla mnie moim spokojem i radością. Lena1952
          ------------------------------------------------------------------------
          > Uwielbiam Twą mądrość, Leno...
          __________________________________________________.
          A ja podziwiam twoja glupote, upsi...!
          A...
          Ps. Lena, zastanow sie choc raz nie nad soba, kiedy Tobie byloby dobrze,
          lecz nad swoim synem, kiedy on poczulby sie spelniony i zadoscuczyniony...!?
          • lena1952 Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 13:35
            Auguście,choć nie mam czasu,dużo obowiązków,które szczęśliwie są przyjemnością,muszę
            znów się wytłumaczyć biegiem.
            Boja założył wątek,w którym pisze o zadośćuczynieniu sobie i innym,więc ja,ta inna,ta matka
            mam takie "oczekiwania" zastanawiając się przede wszystkim nad synem.
            Myślę sobie,że te moje "oczekiwania" mojemu synowi nie zaszkodzą.
            Staram się zawsze pisać na temat i nie to co myśli moja sąsiadka z domku obok.
            Pozdrowienia.Lena1952
            • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 14:00
              lena1952 napisała (do A...):
              > Auguście...
              > Boja założył wątek,w którym pisze o zadośćuczynieniu sobie i innym,więc ja,ta inna,ta matka
              > mam takie "oczekiwania" zastanawiając się przede wszystkim nad synem.
              > Myślę sobie,że te moje "oczekiwania" mojemu synowi nie zaszkodzą.
              > Staram się zawsze pisać na temat...
              _____________________________________________________________.
              Takze i ja o niczym innym nie pisalem Lena, jak o Zadoscuczynianiu...!
              Ty nie jestes inna, ani z innego swiata... - Ty mnie tylko nie rozumiesz
              dlatego, gdyz ja zawsze mysle najpierw o drugich... - Reszta sama przychodzi...!
              Najpierw bylas Ty na tym swiecie, potem dopiero syn...
              W zadoscuczynianiu porzadek ten powinien byc odwrotny...!
              Pozdrawiam:
              A...
              Ps. Te Twoje "oczekiwania" synowi nie zaszkodzą, ale Tobie moga...(!?).
      • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 11:35
        lena1952 napisała:
        > Pierzchnia napisał "jeżeli ktoś pojął mechanizm i wszedł na prawą drogę, to należy mu się wybaczenie 77 razy".Upsi-kupiła mieszkanie, Deo-samochód w kolorze blue.
        > A ja zbiorę to w jedno i powiem-czekam,aby mój syn kupił mieszkanie,kupił samochód i wszedł na prawą drogę. Mnie to wystarczy jako zadośćuczynienie,jego dobre życie będzie dla mnie moim spokojem i radością. Lena1952
        __________________________________________.
        Wielkie oczekiwania rodza wielkie rozczarowania...!
        A...
    • aaugustw Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 11:30
      deoand napisał (do upsi):
      > Upsi sobie zadoścuczyniac to każdy potrafi ale to nie jest zadośćuczynienie ...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      I tak nie zrozumie...!
      _________________________________________.
      deoand napisał dalej (do upsi) o A...:
      > August to przyszedł do domu do żony sfatygowany z lekka i powiedział - będe cie
      > bie kochał aż do smierci ale tylko wpuśc mnie z powrotem i będę wynosił śmieci
      > aż do smierci !
      > No te śmieci od biedy mogłyby być zadośćuczynieniem ... no może ...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Sluchajcie go, on wie... - On takze zamieszkal juz w mojej glowie...!
      Zapomnial tylko w swych zanikach pamieci, jak dokonalem zadoscuczynienia,
      skoro wczesniej mnie o to pytal...
      A...
      • deoand Re: Zadośćuczynienie jako sposób życia. 18.07.11, 13:53
        Ja mam pamięć dobrą ale krótka więc chyba twoje zadośćuczynienie jakieś mało efektowne było , bo pewno gdybyś napisał , że leżałeś plackiem przed wejściem na miting AA i wszyscy przez ciebie skrzywdzeni przechodzili po tobie przytupując z lekka
        • aaugustw Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 18.07.11, 14:45
          deoand napisał (do A...):
          > Ja mam pamięć dobrą ale krótka więc chyba twoje zadośćuczynienie jakieś mało e
          > fektowne było...
          _____________________________________________________________.
          Moje zadośćuczynienia byly ciche i anonimowe, szczere i pelne zalu... -
          Wynikaly one z mojej glebokiej wewnetrznej potrzeby samego zadoscuczynienia...!
          Wynikaly one z mojego nowonarodzenia i z wdziecznosci za otrzymany Dar trzezwosci...!
          Dam przyklad, o ktorym juz tu chyba wzmiankowalem...(!?).
          O 16-letniej nastolatce, ktora w jesienny, dzdzysty wieczor potracilem wracajac autem z pracy, na lekkim cyku do domu (0,86 promila). Na bardzo slabo oswietlonej ulicy, ktora dzisiaj juz nie istnieje...
          Udzielilem wtedy pierwszej pomocy, ktora nie za wiele sie zdala. Ona przelezala wiele
          miesiecy w szpitalu, a ja jeszcze wiecej miesiecy przesiedzialem... -
          Mijaly lata... - Jej adres, ktory mialem z rozprawy sadowej nosilem przy sobie 18 jeszcze lat,
          (ok. 6 lat wtedy juz nie pilem)...
          Pewnej niedzieli, przed kolejnym wyjazdem do Polski - poczulem ogromna potrzebe zadosuczynienia tej doroslej juz kobiecie i jej rodzinie...
          Byl znowu pozny jeienny wieczor, kiedy juz na miejscu zadzwonilem do jej domu... -
          Odebrala matka... - Po tylu latach poznala mnie po glosie... - Mialem szczescie,
          to inteligentna rodzina, przyjeli mnie bardzo serdecznie... - Wlasnie mieli przeprowadzke do innej miejscowosci... - Za pare dni nie znalazlbym ich wiecej... - Ich corki nie bylo w domu. Okazalo sie, ze jest przelozona siostra zakonna, dyrektorka w Domu dla dzieci uposledzonych i skrzywdzonych przez alkoholikow - matek... - Pojechalismy tam nazajutrz... - Na progu stala atrakcyjna, ladna i mloda, usmiechnieta kobieta z wyciagnietymi szeroko rekami w moim kierunku. Kiedy zdazylem wreszcie po tym przytuleniu wyjakac swoje slowa, ona odpowiedziala mi, ze nigdy nie czula do mnie zadnego zalu... - Potem pilismy herbatke w jej pokoju i dlugo rozmawiali ze soba... - Dzis jestesmy serdecznymi juz przyjaciolmi na "ty" i utrzymujemy staly juz kontakt ze soba... - To zadosuczynienie udalo mi sie przerobic w pelni...
          A...
          • deoand Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 18.07.11, 21:20
            No niby ładnie wygląda i powiedzmy masz zaliczone ....

            ale jak wiesz ze mną nie tak łatwo bo rozebrawszy historyjkę na czynniki pierwsze to wynika z niej , że zadośćuczyniłeś samemu sobie czyli zaspokoiłeś swój własny egoizm pokazując jaki to ty jestes dobry i szlachetny / bo akurat tego zażądali od ciebie w AA /.... Bo po co poszkodowanej spotkanie z tym , który sprawił jej ból - przywiozłes choc jakies większe pieniądze =pewno nie .

            a jakby była na wózku to co - przyjechałeś oglądać kalekę - po co - współczuć czy naśmiewać się ? Po co ?

            ale nie jestem znowu takim dogmatykiem to zaliczam ci tę lekcje z zadośćuczynienia choć opowiem ci inna - mniej dramatyczną ale w temacie .

            Pewien gość co to pił co nieco za dużo i nie miał z konieczności zbyt wiele czasu dla żony i dziecka postanowił przestać pić i to uczynił - nie pił, wstąpił do AA i rozpoczął terapię i nieźle sobie poczynał ale akurat pojawił sie temat owego zadośćuczynienia propagowany zarówno przez terapeutów jak i aowców ... I ok - tak podbudowany i nakręcony pozytywnie przez terapeuto -aowskie tęgie głowy gość postanowił , akurat zbliżało się Święto Kobiet , kupić piękne kwiaty i odwiedzić żonę i córkę i złożyć im życzenia i może przeprosić za popełnione wcześniej grzechy . Jak pomyślał -tak zrobił - ubrał odświetny garnitur -kwiaty w reke i dzoni domofonem do mieszkania swojej żony ... a tu zamiast - dzień dobry mój drogi usłyszał " Ty taki owaki -wsadź sobie swoje kwiaty w ... s.. ty c.... abym ciebie więcej nie widziała .

            I co i od nowa wtedy juz Rzeczypospolita Alkoholowa i... kwiaty wyrzucone , garnitur utytłany -gość pijany .

            I tak oto skończyło się zaczęte w najlepszej wierze zadośćuczynienie ...

            Może lepiej nie zadośćuczyniać tylko po prostu nie pić i ... po czynach ich poznacie

            pozdrawiam
            • aaugustw Juz wiem dlaczego zrobilem to dla ciebie Deo.! ;-) 18.07.11, 21:55
              (W tych samych skrotach myslowych odpisze)
              ________________________________________.
              deoand napisał:
              > No niby ładnie wygląda i powiedzmy masz zaliczone ....
              - - - - - - - - - - -
              • deoand Re: Juz wiem dlaczego zrobilem to dla ciebie Deo. 18.07.11, 22:07
                Zaliczyłem ci pracę z zadośćuczynienia tak jak na terapii ... z dobrego serca choc jak widac zastrzeżeń jest wiele .
                więc niech to zaliczenie będzie moim zadośćuczynieniem .

                Czy to się komukolwiek przyda wątpie - nie kazdy potrąca pieszą na drodze choc faktycznie takich coraz więcej ale jakoś wątpię aby sami z własnej woli chcieli ofierze zadośćuczynić ...

                ale próbuj auguście - może uda ci sie jeszcze kogoś namówic na zadoścuczynienie - no może upsi albo eskę ... ale cienko to widzę
            • e4ska Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 18.07.11, 22:12
              No niby ładnie wygląda i powiedzmy masz zaliczone ....
              Ty, Deo, masz odtruwać. Zaliczone masz ty. Bez żadnego "powiedzmy". Masz wlewać kroplówki odpowiednie - i tego się trzymaj. Za to ci płacą.

              Ja to bym sobie marzyła: jeśli tyle pijaków zdycha po zegrzańskiej bytności - to może wzięliby lekarzy zegzrańskcich za łeb!!!! Jak wy leczycie pijaków, że widowiskowy pijak zdycha.
              Państwo polskie funduje deom wycieczki do Egiptu, a robotę się odwala. Spycha się robotę na Augustów.

              I dlatego szanuję Augusta. A dea nie szanuję - i hop:-)))
              • deoand Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 18.07.11, 22:36
                Cyt.
                I dlatego szanuję Augusta. A dea nie szanuję - i hop:-)))
                - Jeden deo ci wybaczy i nawet nie będzie czekać na zadośćuczynienie bo coś kiepska jesteś eska w tej materii ale czy drugi DEO ci wybaczy to już miałbym bardzo duże wątpliwości .

                Eska - nie jeden pijak padł jak choćby były mąż kajdy , którą tak wspomagałaś swoimi cennymi radami i niejeden pijak padnie w najbliższym czasie , chyba że zdąży tam gdzie recydywiści trafią nawet po omacku a debiutanci .... zawsze najtrudniejszy pierwszy raz ... Ty tez coś chyba za dużo tych lampek szampana wypróbowałaś ostatnio i jakoś tematu nie rozróżniasz .. a było o zadośćuczynieniu gwoli przypomnienia !!!
                • pierzchnia Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 18.07.11, 22:55
                  deoand napisał:

                  "...i niejeden pijak padnie w najbliższym czasie."

                  Jest coś odmiennego, w zachowaniu takiego człowieka, który ma odejść - Jeszcze ze mną rozmawia, ale ja już wiem...
                  Tak było trzy lata temu i tak jest teraz.
                • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 18.07.11, 23:11
                  Deo,
                  pozostaje przyjąć do wiadomości, że przyjaźń Aagustwa cenniejsza jest niż jakiekolwiek pieniądze,
                  a na szacunek E4ski bardzo trudno zasłużyć.

                  Nie wiem jak Ty, ale ja pogodziłem się dawno, że nie mam co liczyć ani na jedno ani na drugie
                  ;)
                  • deoand Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 18.07.11, 23:18
                    O tym to ja wiem nie od dziś ale porozmawiać zawsze można ....cha cha cha !
                    • aaugustw Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 19.07.11, 16:17
                      deoand napisał:
                      > O tym to ja wiem nie od dziś ale porozmawiać zawsze można ....cha cha cha !
                      _________________.
                      z. odp. poprzednia...!
                      A... cha, cha,, cha...!
                  • aaugustw Re: Deo, dlaczego ja robie to dla Ciebie...!? 19.07.11, 16:15
                    b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                    > Nie wiem jak Ty, ale ja pogodziłem się dawno, że nie mam co liczyć ani na je
                    > dno
                    ani na drugie
                    _______________________________________________.
                    Tylko malpa nie zmienia swojego zdania, bo go nie ma...!
                    A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka