upsididit1
14.07.11, 06:00
No i znowu spać nie mogę, tym razem przez historię Kajdy i wszystkich na jej miejscu.
Bo trzeba tu wrócić do wątku Wiesja o odpowiedzialności. Kto z Doradzaczy, fachowców i wszechwiedzących Wspólnot - pójdzie teraz ZA Kajdę na ten pogrzeb, poniesie koszta aktualne i przyszłe i z dziećmi mądrze to będzie rozgrywać (udawając, że nie przeżywa!)- dzień po dniu, przez najbliższych lat wiele. Kto za nią będzie znosił pełne szyderstwa - które ma udawać współczucie- spojrzenia tych grzeszników- którzy wiedzą jacy są- ale przynajmniej- dzięki niej- nie czują się Mordercami na jakiego ona Im WYGLĄDA. Jeśli ona się dziś nie czuje - to Bogu dzięki ale na pewno nieraz się poczuje. Choćby dzięki życzliwym.
Pamiętam, że raz jedyny, od kiedy tu jestem Kajda- raz się na prawdę Wściekłam, za nieznośną lekkość nakazu wyganiania na bruk - Twoimi rękoma oczywiście. Myślę Kajda- osobiście zaproś na ten Pogrzeb wszystkich, którzy bez mrugnięcia powieką wepchnęli Ci ten brukowy scenariusz- jako JEDYNY MOŻLIWY. I zapraszaj ich przy każdej okazji- kiedy nie będziesz wiedziała co powiedzieć dzieciom.
Przepraszam, że się jeszcze raz uniosę, choć już miałam być grzeczna, ale mnie nosi- to się unoszę.
I niech mi ktoś teraz powie- że to, że mnie nosi- TO ZE MNĄ JEST ŹLE- to niech się do Deo od razu na eutanazję wyśle, pro publico bono. A ja jeszcze wenflon poluzuję, gratis.
Bo jednemu baranowi z drugim- i całeeej tej Mąądrej Wspólnocie się wydaje- że jak oni cudownie przeżyli takową ekskursję - to MAJĄ PRAWO takie rozwiązanie narzucać innym.
Bawicie się w Boga, szanowni Towarzysze, taka prawda. Przedszkole duchowe.
W rzeczy samej.
Wiem, że to co piszę na pewno się spotka z ostrą krytyką ale mam to w jedynym stosownym na tą okoliczność miejscu.
Bo jakie są jeszcze scenariusze takiego wygnania:
- wróci taki wojak/czka, wprawdzie zdrowy na ciele- ale z umysłem już gorzej
- może być odwrotnie
- może wrócić zdrów/a na ciele i umyśle - ale bez serca
- dla Wierzących jest Miłosierdzie Boże wsadzające delikwenta do paki - skąd pójdzie w świat i nawet elegancko wmówimy mu- iż powinien to zrobić w kierunku swojej zapomnianej (dawno przed naszym poznaniem się) katolickiej żony. Nasze sumienie będzie dalej gładkie, choć serce złamane- ale ono jest jak dżdżownica wiec je pomińmy.
Ja już od wielu osób słyszałam, że mam niewiarygodnego farta. Z czym się nie zgodzę, bo to nie jest FART.
Raczej Litość i Trwoga zstępująca. I współczucie. Natomiast gdzie leży źródło takiego a nie innego Zstąpienia- ja nie mam żadnych wątpliwości.
No i Saga Rodu Userów przewiduje jeszcze całkowite uzdrowienie, na wszystkich frontach, tylko kogo ono spotyka? Lub którzy jesteśmy temu uzdrowieniu najbliżsi? Jeśli w ogóle jest ono możliwe biorąc pod uwagę- że w tym rozmachu literatko-literackim, nawet mało wyrobiony czytelnik zauważy- że trup się ściele gęsto kilka pokoleń wstecz i wprzód.
Czasem- to dobrze, że staje się tak, że Cudem- wszyscy przestają się męczyć. Ale czy tak znowu często to się dzieje- żeby mieć czelność nieść tą wieść komu popadnie jako jedyne możliwe rozwiązanie?
Te pytania zostawiam już Państwu do samodzielnej rozwagi, żegnając, kogo trzeba- jedną z -tradycyjnie trzech możliwych requiem.... I życząc odczucia faktu, iż znowu mamy godzinę rezurekcyjną...