Dodaj do ulubionych

Brat alkoholik

02.09.11, 06:11
mieszka zagranica..sytuacja wyglada juz na dosc krytyczna..zona i dzieci odeszli, pracodawca nie chce juz mu dawac po raz kolejny szansy, bo po co jak i tak zaraz znowu nie przyjdzie do pracy..podobno jest juz bezdomny- tak pisze w smsach. Dostajemy zarowno ja jak i rodzenstwo mnostwo smsow od niego, w ktorych nam grozi, pisze, ze sie zabije, ze jest bezdomny,-.-z tego co wiem dostaje zasilek dla bezrobotnych..nik z nas juz pieniedzy nie chce wysylac, bo on je tylko przepija..
3 lata temu mial zoorganizowane leczeni w Polsce za pomoca siostry, przylecial ale olal i wrocil z powrotem,..teraz 2 miesiace temu tez wylodowal w placowce leczniczej ale po paru dniach uciekl..
Boje sie, ze w jego przypadku to koncem chyba bedzie smierc, bo zostal sam! My juz nie wiemy jak mu pomoc..problem to tez odleglosc, ktora nas dzieli..raz siostra kupila mu bilet do PL to nie wsiadl do samolotu.

Czytalam o Interwencji..ale jak taka zoorganizowac skoro jest taka duzo odleglosc..poza tym to musiala by byc wieksza ilosc osob- mysle np o rodzenstwie,,bo siostra jedna i druga i szwagier byli u niego i probowali z nim rozmawic- nic to nie dalo..

napisalam bo moze jest ktos z Was podobnej sytuacji, albo moze napiszecie cos co mi pomoze..
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Brat alkoholik 02.09.11, 09:42
      Czasami - w skrajnym alkoholizmie - jedyną formą pomocy jest brak pomocy. Doświadczeni alkoholicy twierdzą, że do zaprzestania picia konieczne jest osiągnięcie dna. A twój brat jeszcze dna nie osiągnął - chodzi o dno emocjonalne, uczuciowe... Bo brat ma prawo myśleć, że to wam, rodzinie, zależy na jego niepiciu, więc to WY, a nie ON, powinniście zrobić wszystko i jeszcze więcej, żeby ON nie pił.

      Ma was w garści, bo umie was skutecznie szantażować. Wyciąga od was pieniądze, organizujecie mu leczenie, z którego ucieka. No właśnie, jakie to było leczenie, z którego brat dwukrotnie uciekł?

      Zamiast posyłać mu kasę na alkohol, lepiej przeznaczcie ją na zdobywanie wiedzy o tym, jak bliscy powinni postępować z notorycznym, sprytnym i leniwym pijakiem. Można w tym celu iść do ośrodka uzależnień, gdzie terapeuci są zobowiązani poinformować o wzorcowych zachowaniach wobec szantażysty. Można iść na spotkanie Al-Anon, darmowe. Można iść prywatnie do terapeuty z właściwą specjalizacją.

      Boje sie, ze w jego przypadku to koncem chyba bedzie smierc, bo zostal sam!
      Do tej pory nie był sam i - jak piszesz - na dobre mu to nie wyszło. Alkoholizm jest chorobą śmiertelną, a jeżeli pijący nie zechce naprawdę skończyć z nałogiem, to może być źle. ON musi chcieć, a nie WY.

      Ja bym mu poradziła, żeby szedł do AA, bo wiem, że wszędzie w Europie odbywają się mityngi. Podaj kraj i miejsce, a na pewno ktoś stąd poinformuje, gdzie bratu najbliżej na mityng.
    • czlowieek Re: Brat alkoholik 02.09.11, 10:37
      Moim zdaniem nic się nie da zrobić, nie ma sensu nawet. Żadna próba ingerencji w życie Twojego brata nic nie zmieni. Eska ma rację, on jeszcze nie jest na dnie, nie ma się od czego odbić. Do AA też pewnie nie pójdzie.

      W ogóle pomoc jest możliwa jedynie wtedy, kiedy ta druga osoba chce pomocy, a Twój brat najwyraźniej jej nie chce. Chce pić, upadać. Tak jest logika alkoholizmu i tylko w rzadkich przypadkach coś się dzieje takiego, że alkoholik przestaje pić. Osiąga trwałą abstynencję. Bo krótkie przerwy... to tylko nabieranie sił do dalszego picia.

      Bezdomni zresztą nie marzą o wyjściu z bezdomności, a raczej o śmierci. On wybrał sobie taki kierunek może, albo choroba wybrała za niego.Trudna sprawa, ale tak często bywa. Np. w Paryżu są setki, może tysiące bezdomnych z Polski i nie chcą tego zmienić. Widziałem ich.

      Ty możesz zaakceptować to, kim jest Twój brat i w jakiej jest sytuacji, albo nie, i męczyć się z tym. Zajrzyj do Al-anonek, pogadaj z nimi. Są zaprawione w niepotrzebnych bojach. I tak jak pisze Eska, zajrzyj do zawodowców. Powiedzą chyba, żeby smsy olewać i nie poddawać się emocjonalnemu szantażowi chorego człowieka.

      Pozdrawiam Cię.
    • aaugustw Re: Brat alkoholik 02.09.11, 11:06
      madzia.7 napisała:
      > mieszka zagranica..sytuacja wyglada juz na dosc krytyczna..
      > ... napisalam bo moze jest ktos z Was podobnej sytuacji, albo moze napiszecie cos c
      > o mi pomoze..
      _____________________________________________________.
      Bylem w podobnej sytuacji i wyszedlem z tego... - Trzeba "tylko"
      cholernie chciec cos z tym zrobic...!
      Swietnie ujelas caly swoj list, w Twoim ostatnim zdaniu, gdzie
      prosisz o pomoc dla siebie, a skoro tak, wiec pomoge Tobie:
      Napisz gdzie on mieszka, a ja wysle Tobie adresy Mityngow AA
      (Anonimowych Alkoholikow, z miejsca jego zamieszkania)...
      Sa to spotkania, zwane Mityngami AA ludzi dotknietych
      alkoholizmem, ktorzy juz nie pija...
      To oni pomoga mu jak dac sobie z tym problemem rade...!
      Adresy te przekazesz jemu i NIC wiecej dla niego zrobic juz nie
      mozesz...! - Nie mozesz miec takze zadnych wyrzutow sumienia,
      jezeli on umrze, bo zrobilas wszystko co w Twojej mocy...
      (Bogiem nie jestes, zebys mogla go uzdrowic...!).
      Takim sposobem pomozesz sobie...!
      A...
      • madzia.7 Re: Brat alkoholik 02.09.11, 11:28
        dziekuje za Wasze odpowiedzi

        Mieszka w Iralndii, a osrodki pomocy sa tez w j. polskim..
        w poprzednim miejscu jak mieszkal to mial grpe AA po drugiej strony ulicy..i chyba poszedl tylko raz!
        wiec problem polega ze to On nie chce..
        a ja wiem, ze nikt mu nie pomoze jak On sam nie bedzie chcial sie wyleczyc
        poprostu wczoraj czytalam o Metodzie Interwencji i stad naszly mnie mysli, ze moze nie zrobilismy wszystkiego..
        • ta_ruda Re: Brat alkoholik 02.09.11, 11:57
          bardzo dobrze Cie rozumiem, ten bol kiedy patrzysz ba swojego brata staczajacego sie, raniacego siebie i swoja rodzine. Patrzysz na to i wiesz ze on siebie niszczy, chcesz mu pomoc i caly czas jestes 'spieta'. myslisz ze moze jeszcze tylko troche mu pomozesz, ze on sie ocknie, obudzi ze dostrzeze ze mu pomagasz i ze sie odwdzieczy tym samym...
          Jego szantaze jeszcze bardziej cie doluja bo myslisz sobie ze jak teraz mu nie pomozesz to sobie cos zrobi.
          Mam takiego samego brata i teraz nauczylam sie 'zdystansowac' i oduzaleznic od niego, trzymam te uczucia 'na odleglosc' bo wiem ze ja nie moge mu pomoc. ALe dojscie do tego naprawde zabralo mi DUZO czasu i sily.

          Bardzo go kocham jako mojego brata i 'skreca' mnie z bolu w srodku jak slysze o jego kolejnych wyskokach, o tym jak rani rodzine.

          ale nic alo to nic nie moge zrobic, i wlasnie ta swiadomosc ze nic nie mozna tak naprawde zrobic jest straszna.



          madzia.7 napisała:

          > dziekuje za Wasze odpowiedzi
          >
          > Mieszka w Iralndii, a osrodki pomocy sa tez w j. polskim..
          > w poprzednim miejscu jak mieszkal to mial grpe AA po drugiej strony ulicy..i ch
          > yba poszedl tylko raz!
          > wiec problem polega ze to On nie chce..
          > a ja wiem, ze nikt mu nie pomoze jak On sam nie bedzie chcial sie wyleczyc
          > poprostu wczoraj czytalam o Metodzie Interwencji i stad naszly mnie mysli, ze m
          > oze nie zrobilismy wszystkiego..
          • czlowieek Re: Brat alkoholik 02.09.11, 12:09
            ta_ruda napisała:

            > ale nic ale to nic nie moge zrobic, i wlasnie ta swiadomosc ze nic nie mozna ta
            > k naprawde zrobic jest straszna.
            _________

            To niby nic nie robienie, tak naprawdę, jest w takich przypadkach nie tylko przejawem mądrości, ale i prawdziwej miłości.

            Pozwalamy bowiem alkoholikowi... człowiekowi po prostu... ponosić wszystkie konsekwencje swoich wyborów, zachowań, swojej choroby nawet. A w tym tkwi jedyna szansa na uleczenie, na zmianę.

          • lena1952 Re: Brat alkoholik 02.09.11, 12:35
            A ja i Ciebie rozumiem,bardzo rozumiem.Wiesz Ty napisałaś "trzymam te uczucia na odległość,
            bo wiem że ja nie mogę mu pomóc",dalej piszesz,że to jest straszne.Tak świadomość bezsilności
            jest straszna.
            Ja jestem matką syna uzależnionego-kocham go nad życie i nic nie mogę zrobić.Też trzymam uczucia na odległość i wierzę,że On się obudzi.
            Ciepłe pozdrowienia.Lena1952
            • aaugustw Re: Brat alkoholik 02.09.11, 15:45
              lena1952 napisała (do rudej):
              > A ja i Ciebie rozumiem,bardzo rozumiem.Wiesz Ty napisałaś "trzymam te uczucia na odległość, bo wiem że ja nie mogę mu pomóc"...
              > Ja jestem matką syna uzależnionego-kocham go nad życie i nic nie mogę zrobić.Też trzymam uczucia na odległość i wierzę,że On się obudzi...
              _______________________________________________.
              Po co i dla kogo trzymacie te uczucia "na odleglosc"...(!?).
              Nie trzeba trzymac uczuc na odleglosc, podobnie jak i
              konsekwentnych czynow wobec chorego uzaleznionego
              nie potrzeba trzymac na odleglosc...
              A...
              • pierzchnia Re: Brat alkoholik 02.09.11, 21:42
                Nie każdy dotrwa do tego swojego dna, a każda śmierć jest porażką.
                Można sobie filozofować i omawiać przeróżne metody leczenia lecz najistotniejsze jest to żeby brata ściągnąć do Polski.
                Na tym forum już były wpisy o uzależnionych braciach i siostrach, którzy umierali bo np. rodzina zadecydowała o eksmisji.
    • madzia.7 Re: Brat alkoholik 09.09.11, 10:05
      brat jest juz u mnie,
      polecialam po Niego
      szukam dobrego osrodka terapetycznego w Polsce
      czy mozecie cos polecic?
      odwyku chyba jakiego tegiego nie potrzebuje, bo nie pije przy mnie 3 dzien i jakos fizycznie to na niego nie dzila..przynajmiej zachowuje sie normalnie..mowi ze w ostatnich dwoch miesiacach byl na 2 porzadnych odwykach
      • 7zahir Re: Brat alkoholik 09.09.11, 10:50
        odwyk - to potoczna nazwa leczenia.
        Może miałaś na myśli detox ?
      • pierzchnia Re: Brat alkoholik 14.09.11, 21:02
        Najważniejsze, że przywiozłaś brata do Polski - nie każdy byłby gotów na taki czyn.
        Pewnie on sam już widzi, że musi te swoje pijane życie zmienić bo inaczej zaprzepaści je do końca.
        Skoro inni potrafili wyjść z tego uzależnienia to dlaczego nie miałoby się to udać Twojemu bratu ?
    • kipur Re: Brat alkoholik 14.09.11, 12:12
      Z Twoich wpisów ( a szczególnie z ostaniego ) wnioskuję że to dopiero początek Twojej ,,przygody'' z akoholizmem . Pamiętaj choroba ta nie toleruje naiwności wśród najbliższych . Choremu można pomóc tylko poprzez ,,twardą'' miłość do niego .
      • madzia.7 Re: Brat alkoholik 14.09.11, 12:23
        a Ty jestes pewny, ze wszystko wiesz o alkoholizmie?
        Chodzi o to, ze bylam dlugo twarda, wlasnie dlatego byl w domu dla bezdomnych bo bylismy twardzi i nie chcielismy pomoc.
        do momentu kiedy trafilam na literature odnosnie metody Interwencji..- znasz taka?
        I po zapoaznaniu sie z lektora postanowilam sprobowac mu pomoc, na scisle ustalonych zasadach..Jest u mnie, od tygodnia nie pije, znalzal osrodek leczniczy i ma sie tam udac w najblizszym czasie. Jest totalnie ode mnie uzalezniony bo nie ma nic..ogolnie siedzi cicho i pokorinie..
        owszem on sam musi sie leczyc przez nastepny czas i ja go wiecznie za raczke nie bede prowadzic..
        Ale poczulam po lektorze Interwencji ze mozna pomoc alkoholikowi tylko w pewien okreslony sposob..oczywiscie - jak on nie bedzie chcial to nici z takiej pomocy,,ja mam przynajmiej czyste sumienie ze zrobilam co jest mozliwe..
        • kipur Re: Brat alkoholik 14.09.11, 12:58
          Tak naprawdę ( i to jest bardzo szczera odpowiedź ) wiem nie wiele na temat tej choroby . Od kilku lat przerabiam to na własnej skórze ( była żona jest alkoholikiem ) .Akoholizm jest chorobą która zaskakuje .To o czym Ty piszesz przerabiałem 3 lata temu . Też nie wierzyłem specjalistom , ludziom z doświadczeniami ... Sądziłem że pomagając jej fizycznie wyciągnę ją z tego . Nic bardziej mylnego . Niestety musiałem uznać prawdziwość zasady że w tej chorobie tylko chory może sam sobie pomóc .Chyba nie zdajesz sobie sprawy do czego jest zdolny posunąć się alkoholik aby zdobyć alkohol i wypić . Kilka dni abstynencji lub udanie się na detox naprawdę o niczym nie świadczy . Powoduje tylko złudzenie u osób pomagających ( współuzależnionych ) że ich metody przynoszą oczekiwany skutek . Słowa te mogą wydawać się pesymistyczne ale takie jest moje doświadczenie z tą chorobą .
          • madzia.7 Re: Brat alkoholik 14.09.11, 13:23
            kazdy z nas ma rozne doswiadczenie, dlatego warto przebywac w miejscach i rozmawiac z ludzmi, ktorzy przez to przechodzili, przechodza i z ludzmi, ktorzy pracuja nad tym problemem latami.
            Ja z alkoholizmem zyje od 30 lat. Urodzilam sie w domu alkoholika - mojego ojca, od 10 lat jestem od niego niezalezna. Chodzilam na rozne terapie, meetingi dla DDA..Naszemu ojcu nigdy nie pomoglismy bo on zwyczajnie tej pomocy nie chcial przyjac i nigdy nie potrafil powiedziec ze jest alkoholikiem. Dzisiaj jest schorowany i pije niewiele bo fizycznie nie moze duzo..dla mnie to jest jego sprawa, niech robi co chce
            Ja sie nie ludze nawet w malym procencie ze to co robi moze pomoc mojemu bratu. Wiem jednak, ze teraz jest moment w jego zyciu taki jakiego jeszcze nie mial i zachowuje sie tez inaczej..jak rok temu dwa lata temu, trzy lata temu moje rodzenstwo chcialo mu pomoc ja bylam osobiscie nie przekonana do takiej pomocy..bo on zwyczajnie sobie wszystko i wszystkich olewal..Wiec i ja mialam to gdzies..
            ale skoro tym razem prosi mnie o pomoc i pokazuje ze mu zalezy to bylabym najwieksza swinia na Swiecie nie podajac mu tej reki..Owszem podaje reke i wyznaczam mu zasady..niech tylko raz oleje to co dla niego robie- spada ode mnie i nie ma co na mnie liczyc. On jest tego swiadomy gdyz potrafie byc konsekwentna..teraz to jego wybor czy przyjmie moja pomoc czy nie..
            Konsultowalam sie z ludzi znajacymi sie na problemie i mowia ze moment moze byc dobry.. a czy bedzie to sie okaze..
            • kipur Re: Brat alkoholik 14.09.11, 13:50
              Każdy człowiek jest inny ponieważ każdy posiada inną psychikę . Na każdego oddziałowywują inne bodźce . Nie mniej jednak uniwersalna zasada postępowania jest skuteczna jak czytam dla większości uzależnionych . Trzeba ich kochać ale kochając pozwalać na ponoszenie konsekwencji jakie niesie za sobą picie alkoholu . W przypadku rodziny nie mniej ważne jest aby rodzina zawsze mówiła jednym głosem .
              Życzę powodzenia
              • madzia.7 Re: Brat alkoholik 14.09.11, 13:55
                rowniez zycze powodzenia i dziekuje
                tym razem rodzenstwo mnie wspiera i kazda decyzje konsultuje z Nimi..wszyscy chodza na grupy Al-Annon, DDA i prowadza rozmowy konsultacyjne..staramy sie jak mozemy..
                jak nie wyjdzie to nie wyjdzie..jestesmy swiadomi, ze w takich przypadkach nie wiele od nas zalezy tak naprawde,,
                zobaczymy..
                napisze tu jak sie cos uda osiagnac- chociazby np. odbedzie leczenie w osrodku..a pozniej nie wiem..zobaczymy..on musi pracowac nad tym cale zycie..
                • aaugustw Re: Brat alkoholik 14.09.11, 14:20
                  Jako trzezwy alkoholik z zaciekawieniem przeczytalem Wasza polemike... -
                  Bardzo dojrzala...!
                  Natomiast o wyniku koncowym, ktorego w tej chorobie nie ma i szansach
                  powodzenia, nie bede pisal. Nie jestem prorokiem...
                  Madziu to jest konkretna pomoc, ale musze dodac, ze zle
                  zrozumialas to co Kipur pisze o "twardej milosci", w pierwszym
                  swoim poscie... - Z mojego dosweiadczenia alkoholika wiem na sobie
                  i innych, ze tylko takie postepowanie moze (choc nie musi) pomoc
                  alkoholikowi... - I nie mam tu wcale na mysli wypedzanie chorego do
                  Domu dla bezdomnych, lecz konkretna, dojrzala i odpowiedzialna pomoc...!
                  A...
                  • madzia.7 Re: Brat alkoholik 14.09.11, 14:40
                    rozmawiamy sobie na forum, nie znajac siebie nawzajem ani sytuacji
                    alkoholik o ktorym ja pisze, nie zostal wygnany do domu dla bezdomnych ale sam sie tam znalazl na wlasne zyczenie..burzac i niszczac wszystko po drodze i oddajac swoje zycie dla alkoholu..
                    i najwyrazniej miejsce go uderzylo skoro nie chce tam wracac.
                    a co bedzie to ja nie wiem..
                    • aaugustw Re: Brat alkoholik 14.09.11, 15:42
                      madzia.7 napisała:
                      > rozmawiamy sobie na forum, nie znajac siebie nawzajem ani sytuacji
                      > alkoholik o ktorym ja pisze, nie zostal wygnany do domu dla bezdomnych...
                      > ... i najwyrazniej miejsce go uderzylo skoro nie chce tam wracac.
                      > a co bedzie to ja nie wiem..
                      ________________________________________________________.
                      Ale ja wiem co bedzie, jezeli bedziesz dalej upierala sie przy swoich
                      racjach i nie sluchala doswiadczen tych, ktorzy maja to juz za soba...
                      Cyt. jedna z takich Twoich "samorodnych" wypowiedzi, (do Kipura):
                      > "Chodzi o to, ze bylam dlugo twarda, wlasnie dlatego byl w domu
                      dla bezdomnych bo bylismy twardzi i nie chcielismy pomoc..." <
                      A...
                      Ps. Slowa terapeuty, ktore uslyszalem po raz pierwszy 20 lat temu:
                      "Tam gdzie ten problem powstal, nie moze byc rozwiazany...!"
                      Jezeli on nie stanie na wlasne nogi, bedzie dalej pil... - To tylko kwestia czasu...!
                      • madzia.7 Re: Brat alkoholik 14.09.11, 19:29
                        nie bede tlumaczyc sensu moich wypowiedzi bo mi sie nie chce
                        nie mowie ze nie macie racji..to wszystko moze nic nie dac..

                        pytalam jednak czy ktos z Was sie spotkal osobiscie z metoda Interwencji
                        www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/921-interwencja-wobec-osoby-uzaleznionej.html

                        tutaj tak w skrocie..
                        czy ktos z Was osobiscie probowal tej metody albo moze cos slyszal..cos wie.._???
                        • 7zahir Re: Brat alkoholik 14.09.11, 20:00
                          Cytuję

                          "C e l e m i n t e r w e n c ji j e s t s k ł o n i e n i e a l k o h o l i k a d o p o d j ę c i a l e c z e n i a o r a z z o r g a n i z o w a n i e p i e r w s z e g o, o w o c n e g o k o n t a k t u z p l a c ó w k ą l e c z e n i a u z a l e ż n i e ń.

                          Interwencja jest metodą, która - jeśli jest dobrze przygotowana - w 90 przypadkach na 100 doprowadza aktywnego alkoholika do leczenia.

                          Uwaga! Nie mówi ona nic o skutkach leczenia, te ostatnie bowiem zależą od innych jeszcze czynników niż interwencja. "

                          O powyższym - grubą czcionką mówimy my.
                        • 7zahir Ta metoda stosowana jest w większości 14.09.11, 20:09
                          rodzin alkoholików , w rózny sposób.
                          I w większości przypadków - takie lecznie pod przymusem
                          albo nie jest kontynuowane, albo kończy sie powrotem do picia.

                          Sukces odnosza Ci alkoholicy, którzy osiągnęli swoje dno:
                          blog.onet.pl/40117,archiwum_goracy.html
                          i sami podjęli decyzję o leczeniu.
                          • madzia.7 Re: Ta metoda stosowana jest w większości 14.09.11, 20:22
                            nie rozumiem tylko dlaczego uwazacie.

                            1. ze niby ja sadze, ze to co robie przyniesie sukces? Pare razy powiedzialam ze to zalezy od Niego
                            2. dlaczego uwazacie, ze On nie chce sie leczyc a my go zmuszamy? Sam znalazl osrodek i poprosil o pomoc bo zwyczajnie nie ma zlamanego grosza chociazby na bilety zeby doleciec na to leczeni, a co mowa zaplacic za to leczenie..on w tej chwili nawet nie ma na jedzenie..
                            dodatkow bierze leki na depresje bo chcial popelnic samobojstwo, zwyczajnie sobie nie poradzil,

                            widze, ze dyskusaj z Wami nie ma sensu, bo co powiem to Wy swoje a jak cos napisze to mozliwe ze zle uloze zdanie i ma to inny sens niz jest na prawde...
                            nie umiecie sluchac..tego co mowie..

                            • 7zahir Re: Ta metoda stosowana jest w większości 14.09.11, 20:40
                              madzia.7 napisała:
                              <nie rozumiem tylko dlaczego uwazacie.>
                              1. ze niby ja sadze, ze to co robie przyniesie sukces? Pare razy powiedzialam z
                              > e to zalezy od Niego

                              Bo z całego serca życzę Wam obojgu, żeby Twój brat rozpoczął
                              samodzielne nowe życie - bez znieczulania.
                              Twój sposób argumentacji i obrony swoich racji,
                              może sugerować Twoje współuzaleznienie.

                              2. dlaczego uwazacie, ze On nie chce sie leczyc a my go zmuszamy? Sam znalazl o
                              > srodek i poprosil o pomoc bo zwyczajnie nie ma zlamanego grosza chociazby na bi
                              > lety zeby doleciec na to leczeni, a co mowa zaplacic za to leczenie..on w tej c
                              > hwili nawet nie ma na jedzenie..
                              > dodatkow bierze leki na depresje bo chcial popelnic samobojstwo, zwyczajnie sob
                              > ie nie poradzil>

                              Leczenie w Polsce jest bezpłatne.
                              Rozumiem Cię - byłam w bardzo podobnej do Twojej sytuacji.

                              widze, ze dyskusaj z Wami nie ma sensu, bo co powiem to Wy swoje a jak cos napi
                              > sze to mozliwe ze zle uloze zdanie i ma to inny sens niz jest na prawde...
                              > nie umiecie sluchac..tego co mowie..

                              To nie tak.
                              Ty pragniesz naszego bezwzględnego poparcia,
                              a to byłoby z naszej strony nieuczciwe - bo znamy realia.

                              Wybierz się na mityng Al Anon:
                              www.al-anon.org.pl/index.html
                              Spotkasz tam ludzi, którzy być może lepiej od nas - alkoholików,
                              zrozumią i pomogą Ci przezyć te trudne chwile.
                            • kipur Re: Ta metoda stosowana jest w większości 14.09.11, 20:58
                              > widze, ze dyskusaj z Wami nie ma sensu, bo co powiem to Wy swoje a jak cos napi
                              > sze to mozliwe ze zle uloze zdanie i ma to inny sens niz jest na prawde...
                              > nie umiecie sluchac..tego co mowie..
                              >
                              Droga Madziu . Ja też nie rozumiałem wpisów na tym forum. Nie rozumiałem lekarzy specjalistów .Uważałem że mój problem jest inny . Zapłaciłem za to wysoką cenę .Jeżeli jak piszesz sam znalazł sobie ośrodek leczenia to jest jakaś nadzieja że wyjdzie z tego .Ale zależy to tylko od niego . Człowiek rodzi się wolnym więc wolno jest mu również pić alkohol ponad miarę . Pozwól mu tylko ponosić konsekwencje tego picia bo to jest najlepszą motywacją do wyjścia z dołka .Metodę o której piszesz przerabiałem nawet nie wiedząc że jest to metoda leczenia uzależnień . Zawoziłem do zamkniętych ośrodków leczenia kilka razy . Efekt ? Po kilku dniach wychodziła sama albo była wyrzucana
                        • aaugustw Re: Brat alkoholik 14.09.11, 20:15
                          madzia.7 napisała:
                          > pytalam jednak czy ktos z Was sie spotkal osobiscie z metoda Interwencji...
                          ________________________________________________________________.
                          Osobiscie Nie... - Nie spotkalem sie z ta metoda - Bogu niech beda zato dzieki !
                          Przeczytalem trzy strony... - Wiekszej chaly w zyciu nie czytalem...!
                          A...
                        • rauchen Re: Brat alkoholik 14.09.11, 20:56
                          Interwencja? To twoj brat jeszcze nie wie ze jest alkoholikiem?
                          Bo jakies inne odnioslam wrazenie.

                          Ogolnie to powiem ci tyle, ze nie angazuj sie zaaa bardzo. To dlatego ze ty jestes emocjonalnie z bratem zwiazana, a to raczej skrzywia ocene sytuacji. Tak samo jak chirurg nie operuje czlonka wlasnej rodziny (a na pewno bliskiej rodziny) tak ty nie powinnas leczyc brata. Wspierac - tak, ale nie leczyc.
                          Piszesz ze omawiacie a potem z nim konsultujesz - obawiam sie ze normaly czlowiek jakby sie zorientowal ze rodzina cos knuje za plecami, a potem albo powie co albo i nie, to be sie troche wkurzyl. Co dopiero alkoholik. Oby jeszcze nie wykorzystal tego przeciwko oskarzaniu was ze pije przez was.
                          Powiedzmy ze brat jest blizej, wiec oko na niego masz, ale co on ze swoim alkoholizmem zrobi to on powinien wiedziec. I on powinien dzialac.
                          Waszym bieganiem po wlasnych terapiach nie robicie dla niego nic - to robicie dla siebie. Miedzy innymi po to zeby wam zawislo to co brat zrobi z dalszym swoim zyciem. Pije- jego sprawa; nie pije - wspierac, jak najbardziej. Ale nie stawac na uszach zeby brat przestal pic.
                          Bo jesli juz robicie duzo, a brat zapije - bedziecie robic jeszcze wiecej?
                          Generalnie im wiecej energi wlozycie, tym wiekszego bedziecie mieli kaca jak nie wyjdzie - wy, nie brat ( on moze wlasnego).

                          Dlatego nie powinnas czuc sie urazona jesli ktos studzi twoj entuzjazm, zwlaszcza ktos kto z wlasnego doswiadczenia zna problem, bo raczej stawia ci obiektwyna ocene TWOICH szans.
                          A te wcale nie zwiekszaja sie przez przeczytanie kolejnego artykulu na temat alkoholizmu.




    • madzia.7 Zadam Wam wiec ineczej pyatnie 14.09.11, 21:05
      bo widze ze sie kompletnie nie rozumiemy..

      Sprobujcie postawic sie w takiej sytuacji:

      Jezeli Alkoholik - brat przychodzi do Was i prosi o pomoc bo jak twierdzi stoi na krawedzi..nie ma nic,..pracy, pieniedzy, przyjaciol, dachu nad glowa, nie ma co jesc..NIC..jest mozna powiedziec z punktu widzenia wielu ludzi na tym Swiecie- zwyczajnie na dnie..czy z jego punktu widzenie na dnie? nigdy nie ma 100% pewnosci bo to jednak alkoholik i nie ma co mu wierzyc..
      Co robicie?

      1. Pomagacie stawiajac granice i warunki
      2. Mowicie, ze jest w takiej sytuacji bo sam sie doprowadzil i teraz niech sobie radzi sam, i zamykacie drzwi

      ja przez 3 miesiace mowilam, zeby dal mi swiety spokoj..w koncu przemyslam i powiedzialam ze pomoge..a jak ta pomoc wyglada nie bede tlumaczyc bo bysmy musieli chyba spedzic kupe czasu na dyskusjach i tlumaczniach sytuacju w jakiej On sie znajduje, gdzie mieszkamy, jaki mamy dostep do pomocy bezposredniej w Polsce..to za duzo
      • 7zahir Postąpiłaś słusznie...tak jak Ci serce 14.09.11, 21:13
        siostrzane podpowiedziało.
        Ja też postapiłam zgodnie z Twoim p-ktem 1.

        Efekt był taki, że jak poczuł sie lepiej fizycznie i psychicznie
        mimo terapii - której nie skończył - wrócił do picia.

        Kiedy poprosiuł 2-gi raz - dostał adres do Sióstr zakonnych
        prowadzących swoich alkoholików i bezdomnych Twardą ręką.

        Nie zgłosił się, znalazł kolejną dobrą duszę,
        która postanowiła mu pomóc, a potem kolejna i kolejną
        i wiem, że nadal pije.
        • madzia.7 Re: Postąpiłaś słusznie...tak jak Ci serce 14.09.11, 21:17
          jezeli postapilbys od razu zgodnie z punktem drugim czy od czasu do czasu nie wracalaby do Ciebie mysl..kurcze nie sprobowalame nawet mu pomoc, czy od czasu do czasu nie myslalbys o sobie- jestem bezdusznym skurczysynem?
          • 7zahir Re: Postąpiłaś słusznie...tak jak Ci serce 14.09.11, 21:24
            Nasza babska opiekuńczośc, na pewno nie pozwoliłaby mi zapomnieć
            o tym, że nie pomogłam.
            Z drugiej jednak strony wiem, że w takich jak mój "podopieczny"
            przypadkach pomaganie jest wbijaniem gwoździa do jego trumny.


            Odrzucenie jest forma leczenia - bo własnie tego najbardziej boi się alkoholik.
            • madzia.7 Re: Postąpiłaś słusznie...tak jak Ci serce 14.09.11, 21:30
              pewnie tak samo jest z moim podopiecznym
              smutne to wszystko
              to jest moj pierwszy i ostatni raz, jak bede musiala to sie odedne zeby chronic siebie i swoja rodzine..
              Osobiscie nie mam sily wiecej w zyciu na tracenie czasu na ten beznadziejny problem i nie chce tracic energii... jestem tak wyczerpana ze odechciewa mi sie samej zyc..
              powiedzialam, ze 20 lat musialam meczyc sie przez Ojca i nie mam ochoty dluzej meczyc sie przez brata- ma ostatnia deske ratunku z mojej strony..Znikam
              • 7zahir Re: Postąpiłaś słusznie...tak jak Ci serce 14.09.11, 21:38
                Serdecznie Ci współczuję i trzymam kciuki, żebyś była konsekwentna.

                Oboje z bratem macie pokaleczoną psychikę.

                Pomyśl o terapii DDA - pomoże Ci zagoic te rany:
                piekniezyc.republika.pl/
                A Tu masz forum osób podobnie jak Ty doświadczonych przez los:
                forum.gazeta.pl/forum/f,25314,DDA.html
              • rauchen Re: Postąpiłaś słusznie...tak jak Ci serce 14.09.11, 21:41
                to sie wlasnie nazywa emocjonalne podejscie do sprawy.
              • 7zahir Nie znikaj Madziu.... 14.09.11, 21:43
                ilekroć będzie Ci ciężko i będziesz chciała pogadać
                mozesz napisać na maila - wybranej tutaj osoby:
                adres to nick(pod jakim ten ktos pisze)@gazeta.pl
          • kipur Re: Postąpiłaś słusznie...tak jak Ci serce 14.09.11, 21:31
            Pewnie znasz polskie powiedzenie ,, kto ma miękkie serce musi mieć twardą d-pę''.W przypadku choroby alkoholowej litość i nadopiekuńczość wręcz szkodzą choremu .
    • pomocpatryk003 Re: Brat alkoholik 18.12.11, 17:59
      Po śmierci rodziców którzy wynajmowali mieszkanie Podpisalem umowe najmu ze spoldzielnia ja wraz z bratem, który od roku znęca się nade mna psychicznie nie daje mi nawet złotówki na rachunki czy pożywienie. Nadużywa alkoholu był na odwyku dwa tygodnie i zrezygnowal ! Co moge w tej sytuacji zrobic blagam pomóżcie bo mnie wykonczy ! Dodam ze mam 23 lata pracuje ucze sie robie wszystko zeby bylo dobrze brat ma 32 lata pisalem pisma do urzedu o przymusowe leczenie narazie nic z tym nie robia czy jest szansa na eksmisje ??
      • aaugustw Re: Brat alkoholik 18.12.11, 22:58
        pomocpatryk003 napisał:
        > Po śmierci rodziców którzy wynajmowali mieszkanie Podpisalem umowe najmu ze spo
        > ldzielnia ja wraz z bratem, który od roku znęca się nade mna psychicznie nie da
        > je mi nawet złotówki na rachunki czy pożywienie. Nadużywa alkoholu był na odwyk
        > u dwa tygodnie i zrezygnowal ! Co moge w tej sytuacji zrobic blagam pomóżcie bo
        > mnie wykonczy ! Dodam ze mam 23 lata pracuje ucze sie robie wszystko zeby bylo
        > dobrze brat ma 32 lata pisalem pisma do urzedu o przymusowe leczenie narazie n
        > ic z tym nie robia czy jest szansa na eksmisje ??
        _____________________________________________________.
        To tutaj to Forum Uzaleznien i jezeli juz mamy mowic o pomocy
        to staramy sie tutaj pomoc takim chorym osobom, jakim jest (np.)
        Twoj brat ...
        Tu nie rozwiazujemy sporow mieszkaniowych...
        Prywatnie moge ci podpowiedziec co ja bym zrobil na Twoim miejscu;
        wypowiedzialbym umowe ze Spoldzielnia i poszedl na wlasny kat - sam...!
        W koncu jestes dojrzalym juz mezczyzna majac 23 lata...! - Albo...?
        Powodzenia zycze:
        A...
    • kasia.zbk Re: Brat alkoholik 06.03.19, 23:48
      madzia.7, przeczytalam wszystkie wpisy na tym forum. jestem tu i to czytam oczywiscie dlatego, że mam podobną sytuacje. obecnie jestem na etapie nieodzywanie się do brata, nie pomagania mu, generalnie nie mam z nim żadnego kontaktu. On mieszka z mamą i jej zatruwa życie, a ja próbuję walczyć o mamę i przekonać ją, że ona teraz musi zadbać o siebie a nie o niego.
      Od ostatnich wpisów minęło ładnych parę lat. Po przeczytaniu całej tej historii zastanawiam się czy się udało i czy warto pomagać twardą miłością? Czy to, że uległaś i mu pomogłaś zmieniło coś?

      • brata Re: Brat alkoholik 09.04.19, 21:44
        moj brat tez mieszka z mamą, nie umiem zostawic mamy, ona nie potrafi zostawic brata, kolo zamkniete, cholernie ciezko
        • aaugustw Re: Brat alkoholik 10.04.19, 20:35
          brata napisala, (cyt.):
          "moj brat tez mieszka z mamą, nie umiem zostawic mamy, ona nie potrafi zostawic brata, kolo zamkniete, cholernie ciezko"
          ______________________________________________________.
          Bóg nigdy nie zamyka jednych drzwi bez otwarcia drugich - anonim
          A...
          • aaugustw Re: Brat alkoholik 10.04.19, 20:40
            … to znaczy; nie ma sytuacji bez wyjscia.
            Dlaczego nie ulzysz sobie we Wspolnocie Al-Anon?
            Jak dlugo chcesz sie tak krecic w tym kole i zameczac?
            A...
        • solwer Re: Brat alkoholik 11.04.19, 11:12
          brata 09.04.19, 21:44 napisała : moj brat tez mieszka z mamą, nie umiem zostawic mamy, ona nie potrafi zostawic brata, kolo zamkniete, cholernie ciezko

          Nawet gdyby brat zniknął (np. zmarł) z waszego życia ,będziecie tak samo nieszczęśliwe. Jesteście współuzależnione. Przekłujcie ten balon w którym się znajdujecie i udajcie się obie, jak pisze August do najbliższej Wspólnoty Al-Anon, ewentualnie na terapię (bezpłatną z NFZ) dla osób współuzależnionych.Ratując siebie, będziecie wiedziały jak uratować jego.
          • aaugustw Re: Brat alkoholik 11.04.19, 11:30
            Do Solwera wypowiedzi zapragnalem dodac tylko jeszcze znaleziony przypadkowo tekst z komputera, (cyt.):
            Al-Anon
            To ludzie, którzy tak jak i ty, martwią się, że ktoś z bliskich pije za dużo. Choroba alkoholowa wpływa na każdego członka rodziny. Otoczenie pijącego zostaje przez tę chorobę jakby „napromieniowane”, zachowanie najbliższych zmienia się, choć oni sami często tego nie widzą. Rodziny i przyjaciele alkoholika otrzymują w Al-Anon szansę uczenia się od siebie nawzajem, jak – mimo choroby – żyć w sposób satysfakcjonujący i szczęśliwy.
            ----
            A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka