madzia.7
02.09.11, 06:11
mieszka zagranica..sytuacja wyglada juz na dosc krytyczna..zona i dzieci odeszli, pracodawca nie chce juz mu dawac po raz kolejny szansy, bo po co jak i tak zaraz znowu nie przyjdzie do pracy..podobno jest juz bezdomny- tak pisze w smsach. Dostajemy zarowno ja jak i rodzenstwo mnostwo smsow od niego, w ktorych nam grozi, pisze, ze sie zabije, ze jest bezdomny,-.-z tego co wiem dostaje zasilek dla bezrobotnych..nik z nas juz pieniedzy nie chce wysylac, bo on je tylko przepija..
3 lata temu mial zoorganizowane leczeni w Polsce za pomoca siostry, przylecial ale olal i wrocil z powrotem,..teraz 2 miesiace temu tez wylodowal w placowce leczniczej ale po paru dniach uciekl..
Boje sie, ze w jego przypadku to koncem chyba bedzie smierc, bo zostal sam! My juz nie wiemy jak mu pomoc..problem to tez odleglosc, ktora nas dzieli..raz siostra kupila mu bilet do PL to nie wsiadl do samolotu.
Czytalam o Interwencji..ale jak taka zoorganizowac skoro jest taka duzo odleglosc..poza tym to musiala by byc wieksza ilosc osob- mysle np o rodzenstwie,,bo siostra jedna i druga i szwagier byli u niego i probowali z nim rozmawic- nic to nie dalo..
napisalam bo moze jest ktos z Was podobnej sytuacji, albo moze napiszecie cos co mi pomoze..