wiesj23
11.12.11, 20:47
ostatnio pojawiły się u mnie różne doły,popieprzone myślenie,apatia,brak chęci żeby się czymkolwiek zająć,czarnowidzctwo.Zacząłem szukać u siebie nawrotu albo cholera jakiś innych popaprań w mózgu.Na "szczęście" gdy rozmawiam z ludźmi okazuje się,że mają podobnie. Dochodzę do wniosku,że nie jestem jakimś wyjątkowym schizolem.
W sobotę wymyśliłem,że dam do roboty samochód,bo sam nie dam rady wymienić drobnej rzeczy.A bardziej,że rozbebrzę i z braku zapału nie skończę.Zeby oszczędzić robił to młody domorosły mechanik.No i musiałem mu pomagać i częściowo radzić.Rano nie wierzyłem w swoje możliwości/choć robiłem wcześniej o wiele bardziej skomplikowane remonty/ a jednak we dwóch robota ruszyła.Ja sam byłem zdziwiony i zadowolony,że przełamałem swój opór.
Wiosną latem potrafiłem po całym dniu pracy zmobilizować się do innych prac,a teraz ciężko mi rano wstać do łazienki.Chciałbym żeby tą czynność zrobił ktoś za mnie.