Dodaj do ulubionych

Tak tylko ...

27.01.12, 23:48
Tak tylko chciałam napisać że się dzisiaj dowiedziałam że 3 dni temu zapiła się pierwsza żona mojego eks męża. J. ją zabrał do siebie, mam nadzieję że po mnie nie przyjdzie. Poznałam ją 1 listopada tamtego roku, przyszła po 5 zł, niby na karmę dla kotów, później widziałam ją pod sklepem tam gdzie wcześniej mój eks przebywał. Już w lipcu była w ciągu, m.in. dlatego nie przyszła na jego pogrzeb.
Niech jej ziemia lekką będzie.
Obserwuj wątek
    • yoytek Re: Tak tylko ... 28.01.12, 08:02
      No cóż- to jest choroba
    • wiesj23 Re: Tak tylko ... 28.01.12, 21:30
      remekdabrowski.blox.pl/resource/jakfinlandie.jpg
    • sabinac-0 Re: Tak tylko ... 29.01.12, 16:39
      Jak bede miala wsrod znajomych jakiegos alkoholika, ktory postanowi zapic sie na smierc, wynajme Cie w charakterze placzki.
      • kajda28 Re: Tak tylko ... 30.01.12, 07:49
        Nie ma problemu, jakoś nie mogę przejść obojętnie nad śmiercią innych.
        • deoand Re: Tak tylko ... 30.01.12, 11:35
          Tylko w ramach tej wrażliwości nie zafunduj sobie kolejnego alkoholika a coś mi tak na to patrzysz !!
          • e4ska Re: Tak tylko ... 30.01.12, 13:36
            A może lepiej niech Kajda nie zafunduje sobie kolejnego terapeuty, który pomógł bardzo wielu osobom, tyle że nie pomógł sobie ani swojej byłej małżonce.

            Te posty, które Sabina określa jako kolejne wyrazy zbędnej żałoby, to jakiś skwaśniały misz-masz terapeutycznych wytycznych z kręgu tej samej szkoły Freuda nieboszczyka.

            Czy kobieta bez terapii dla współuzależnionych miałaby podobne problemy? Co ją obchodzi żona była czy prze-była? Co ją obchodzą inni alkoholicy, którzy w ogromnej większości dobrze funkcjonują - poczytaj Andalus.

            Ja też znam takich. Piją, pracują, stać ich na hawajskie wyjazdy w celu pochlania gorzały. Podejrzewam nieskromnie, że też takich doskonale znasz i moglibyśmy palcem wskazać - obrzydliwych bogaczy, z własnymi klinikami i esperalem w de. Te twoje leczenia to są dla kompletnie ubogiego plebsu... bo kto z górki chciałby położyć się w jakiś zegrzańskich rewirach?

            Nieszczęściem pana Kajdy było nieznalezienie dobrej roboty w dobrej klinice. Nie znalazł w swoim czasie - potem było już za późno. Śmierć nędzarza nie jest równoznaczna ze śmiercią pijaka. Jaką robotę mógł znaleźć "prawie terapeuta" pijący, po psychiatryku i więzieniu?

            Chyba też wolałabym zapić się na śmierć - bo sytuacja takiego gostka faktycznie była nie do wytrzymania.

            Tutaj - według mnie - jest ustawiczna chęć poniżania "byłego terapeuty", którego sprowadza się do poziomu lumpów. Cokolwiek bym nie pisała o terapii, trzeba zauważyć, że muszą dysponować jakąś umysłowością, żeby pokończyć te ich przyboczne studyjka... Człowiek niepoczytalny albo tępy nie zostanie terapeutą, bo nie zawsze umie zliczyć do trzech. A już czytanie ze zrozumieniem... heh ;-)))
            • pierzchnia Pierwsza spokojna noc 30.01.12, 16:03
              To dopiero była terapia:
              pokazywarka.pl/2n5co3/
              Bo jak nie ma miłości to możecie sobie tylko na fujarce pograć.
              • e4ska Re: Pierwsza spokojna noc 30.01.12, 17:05
                Prawdziwy z ciebie idealista, Pierzchnia, w sferach miłosnych. Żebyś trafił na podobną sobie duszę (duszę w moim ateistycznym sensie), byłbyś bardzo szczęśliwym człowiekiem.
                Ale weź -
                • pierzchnia Re: Pierwsza spokojna noc 30.01.12, 22:04
                  Na ciebie, Eska, to zawsze można liczyć.
                  Tak piszesz jakbym sobie nie zdawał sprawy, z tych wszystkich plugastw dookoła.
                  Ja wiem jak jest, ale czasem coś wyłapię, dotknę, liznę i wcale to nie oznacza, że brak mi realizmu.
                  Dla manipulanta wartość stanowi to, co nie podlega manipulacji ponieważ jest nierozpoznane / nie do przechwycenia/.

                  > Dla mnie wątek kobiety pisującej pod pseudonimem Kajda jest o tyle istotny, że
                  > pokazuje bezsens tych całych ustawowych leczeń. On zmarł, ona bez przerwy tropi
                  > pijaństwo wokół siebie: rodzina własna, rodzina cudza, menele, forum, cały świ
                  > at. Na co to i po kiego licha?

                  Kajda nie jest produktem nieporozumienia i wciąż będę twierdził, że tego typu oceny, jakie Ty przedstawiasz, nie oddają prawdy - redukują.
                  Właśnie dlatego taka bezradność, o której wspominasz, stanowi po prostu nie rozwiązaną zagadkę.
                  Cierpienie Kajdy jest pamięcią serca bo nie każdy człowiek jest tylko zespołem pomp i zastawek.
                  • e4ska Re: Pierwsza spokojna noc 30.01.12, 23:07
                    Kajda nie jest produktem nieporozumienia i wciąż będę twierdził, że tego typu o
                    > ceny, jakie Ty przedstawiasz, nie oddają prawdy - redukują.


                    Ale chyba pamiętasz, co przeszedł mąż Kajdy przed śmiercią.

                    Niestety, Pierzchnio, są dwie prawdy: prawda poniżonego do maksimum męża i prawda żony, która zrównuje go z menelami - podczas gdy on menelem nie był.

                    Że umarł bezdomny i w skrajnej nędzy... Nasze państwo lubi zamykać w psychiatrykach, lubi zamykać w więzieniach. Potem umywa ręce - co to jakiego urzędnika czy biurwę interesuje, czy taki człowiek będzie miał dach nad głową, z czego on będzie żył w czasach straszliwego bezrobocia.

                    Zapijający terapeuta - jaką on miał szansę na dobrą pracę po psychiatryku i więziennej celi?
                    I skąd wiadomo Kajdzie, kiedy to żona pierwsza zmarłego terapeuty zapiła i czemu nie poszła na pogrzeb? Kto jej takie informacje dostarcza i dlaczego?

                    A pierwsza żona - po rozwodzie to nawet nie wypada na pogrzeb leźć męża drugiej osoby... Raczej po cichu, chyłkiem, z autentycznej potrzeby serca.

                    Tak że ja sobie tę historyjkę i te histeryczne uczucia między bajki kładę - (mam to po Krasickim, co też pewnikiem uzależniony był jak jasna pogoda dni ostatnich).

                    Bo mróz jasny też fajny jest :-)))
                    • pierzchnia Re: Pierwsza spokojna noc 30.01.12, 23:40
                      Gdy na świat przychodzą dzieci to później trudno doszukać się tego, co było wcześniej.
                      Kobieta, z samej swej istoty, ma potrzebę oparcia się na mężczyźnie, a ta rola została tu mocno zachwiana.
                      To jest najczęstszy temat na forum - żona alkoholika i jej tragedia, a zatem materia poznana dość dobrze.
                      Gniazdo pozbawione jednego z elementów nigdy nie będzie do końca zbudowane i właśnie dlatego to takie bolesne.
                      • e4ska Re: Pierwsza spokojna noc 31.01.12, 14:43
                        Kobieta, z samej swej istoty, ma potrzebę oparcia się na mężczyźnie, a ta rola została tu mocno zachwiana.
                        A ja uważam całkiem na odwyrtkę... aleć wolno Tomku w swoim domku ;-)

                        Opierać się na kimś - poddać się cudzej woli, lenić się, stosować spychologię i żerować na cudzej energii. Potem dochodzi do rozmaitych głupich sytuacji... Jak i w tym przypadku.
                        • pierzchnia Re: Pierwsza spokojna noc 31.01.12, 22:28
                          To, co kiedyś było naturalne, zostało wypaczone i stąd biorą się te wszystkie dziwactwa - tak to jest jak ktoś walczy z odwiecznym porządkiem rzeczy.
                          Oparcie się na swoim małżonku nie ma nic wspólnego z podaniem się cudzej woli, lenistwu...
                          Ty wyraźnie tego nie rozumiesz, a to oznacza, że coś jest nie tak.
                          • e4ska Re: Pierwsza spokojna noc 31.01.12, 23:17
                            To nigdy nie było naturalne, Pierzchnio...
                            Oparcie się na swoim małżonku nie ma nic wspólnego z podaniem się cudzej woli,
                            > lenistwu...

                            Oparcie polega, w moim mniemaniu, na współzrozumieniu... Na przyzwoleniu drugiej stronie prawa do słabości.
                            Na tym polega moc kobiet. Że rozumieją: ich mężczyzna może być słaby - nie w sensie seksualnym, ale od czasu do czasu - w sensie życia na co dzień. Może mężczyzna stracić pracę, może nie mieć dobrego zawodu, który gwarantuje zarobki ponad 10 tys.miesięcznie. Żeby było na fontannę i nianię z kucharskimi perspektywami.

                            Ja tam mam tak, że mój łoś chadzający na boki musiał pogodzić się z moimi bokami. Dlatego ja się nigdy nie rozwodziłam, choć kłóciłam się jak diabli.
                            ale - co chętnie podkreślam - jestem w stałym związku... i nie przerażają mnie ludzie marginesu. U nas to jak u królów - mąż meneli gania twardo, a ja im pomagam, jak mogę. Przy czym oboje jesteśmy zadowoleni :-)

                            Lubię pomagać - sprawia mi radość, kiedy widzę u czlowieka radość.. Ale żeby za bardzo wspomagani nie wchodzili w komitywę - mąż bezwzględny jest potrzebny - choć i on pewnie nie taki bezwzględny, jakiego udaje.

                            sorki - temat daleki od od tematu, ale niech tam... !
                            • pierzchnia Re: Pierwsza spokojna noc 01.02.12, 09:22
                              e4ska napisała:
                              > To nigdy nie było naturalne, Pierzchnio...

                              Można by powtórzyć, za jednym ze znanych pisarzy francuskich, że małżeństwo, nawet te chrześcijańskie, nie jest antidotum na pożądanie i dlatego użył bym tutaj innego określenia - doskonałość.
                              To, co jest naturalne, nie jest pozbawione błędu jednak dalekie jest od choroby.
                              Ten temat był już kiedyś przeze mnie poruszany na forum.
                              Gdy się kogoś naprawdę kocha to chce się dla niego dobrze.

                              4ska napisała dalej:
                              > Oparcie polega, w moim mniemaniu, na współzrozumieniu... Na przyzwoleniu drugie
                              > j stronie prawa do słabości.

                              Przecież tak naprawdę to każdy z nas upada, tylko nie każdy ma przy sobie tego kto by go kochał i podźwignął.

                              Trzeba posłuchać jakiegoś dobrego kawałka...
                              www.youtube.com/watch?v=XMqjymw7vVQ


                    • wiesj23 Re: Pierwsza spokojna noc 31.01.12, 18:31
                      > prawda poniżonego do maksimum męża i praw
                      > da żony, która zrównuje go z menelami - podczas gdy on menelem nie był.
                      menel nie menel.Prawda jest taka,że spożywanie nie rozwija intelektualnie.A wręcz przeciwnie.W dniu śmierci nie był orłem intelektu.
                      > Że umarł bezdomny i w skrajnej nędzy... Nasze państwo lubi zamykać w psychiatry
                      > kach, lubi zamykać w więzieniach. Potem umywa ręce - co to jakiego urzędnika cz
                      > y biurwę interesuje, czy taki człowiek będzie miał dach nad głową, z czego on b
                      > ędzie żył w czasach straszliwego bezrobocia.
                      jeszcze trochę i gaz dupkowy da szczęście wszystkim
                      a tak ogólnie to chyba większość uzależnionych,współuzależnionych,dda obraca się w zaklętym kręgu.Dowiedzą się o istnieniu choroby lub innych zaburzeń i przez jakiś czas wszędzie widzą te objawy.Czy z tego się wychodzi i po jakim czasie nie wiem.
                  • rauchen Re: Pierwsza spokojna noc 30.01.12, 23:12
                    problem kajdy nie jest to ze kajda cierpi, czy tez to ze kajda wciaz trzyma w pamieci alkoholika, ex meza, a teraz jeszcze czepla sie ex meza ex zony - problemem jest ze kajda nie dodala, po ilu terpiach te osoby byly; bo to nie jest tak ze osoba ot, pije, i sie zapija na smierc - osoba pije, idzie na terapie albo trzy i dopiero wtedy zapija...
                    nie wiem czy osoby o ktorych wpominala kajda byly po terapiach, i ilu, natomiast nie mozna piszac o zapiciu sie kogokolwiek nie wspomniec o przebytych przez owa osobe terapiach zanim sie zapila, bo kmus sie moze jeszcze wydac ze ci, ktorzy na terapie nie trafili sa w stanie sie zapic.
                    ze ludzie naprawde - uczelniami jakie pokonczyli to sie wymieniaja jak pekemonami, a takie pierdoly potrafia pisac
                    • e4ska Re: Pierwsza spokojna noc 31.01.12, 14:34
                      nie wiem czy osoby o ktorych wpominala kajda byly po terapiach, i ilu, natomiast nie mozna piszac o zapiciu sie kogokolwiek nie wspomniec o przebytych przez owa osobe terapiach zanim sie zapila, bo kmus sie moze jeszcze wydac ze ci, ktorzy na terapie nie trafili sa w stanie sie zapic.
                      Jak nie wiesz, to sobie przeczytaj wpisy Kajdy od samego początku - a dowiesz się.

                      natomiast nie mozna piszac o zapiciu sie kogokolwiek nie wspomniec o przebytych przez owa osobe terapiach zanim sie zapila,
                      No, jak się o tym wspomni, to zaraz jest to nie po myśli tych, którzy twierdzą "Sam nie dasz rady". A sprawdź jeszcze, czy też aby nie mitygował zawzięcie pan porównywany przez żonę do lumpa, a może jeszcze innych do mityngowania zachęcał, a nawet zmuszał.

                      Cóż... temat zapijającego się na śmierć prawie terapeuty, którego na kilka miesięcy zamknięto w psychiatryku, a potem w więzieniu - jest ciekawy... Zresztą nie pierwszy terapeuta i oby nie ostatni, jak też nie pierwszy aowiec.

                      ludzie naprawde - uczelniami jakie pokonczyli to sie wymieniaja jak pekemona
                      > mi, a takie pierdoly potrafia pisac

                      Przecież ty nic, Rauchen, nie skończyłaś, a przecież żadnych mądrości na forum nie umieszczasz. Widzisz - Kajda z jej obecnym czy może już nieobecnym Lucjanem, Ludwikiem, Lechem, Leonem czy innym na L. cierpi na kompleks alkoholika-lumpa zapijającego się w stosownym czasie, a ty masz kompleks podstawówki. No to zapisz się na jakieś maturalne szkolenia, a potem zrób jaki kierunek studiów - to najlepszy sposób na leczenie kompleksu.

                      Na naukę nigdy nie jest za późno.
                      • e4ska Re: Pierwsza spokojna noc 31.01.12, 14:40
                        Zresztą nie pierwszy terapeuta i oby nie ostatni,
                        Napisałam z błędem logicznym - miało być: Zresztą nie pierwszy terapeuta i oby ostatni.

                        Chociaż błąd można tłumaczyć tzw. pomyłką freudowską, to jednak świadomie życzę każdemu z terapeutów i prawie terapeutów długiego i fajnego życia. Wszak terapeuci nie są dla mnie żadną zawodową konkurencją - nie oni jedni przeżerają nasze podatki - trudno hopsasa ;-)))
            • wiesj23 Re: Tak tylko ... 31.01.12, 23:06
              Jaką robotę mógł znaleźć "prawie terapeuta" pij
              > ący, po psychiatryku i więzieniu?
              >
              > Chyba też wolałabym zapić się na śmierć - bo sytuacja takiego gostka faktycznie
              > była nie do wytrzymania.
              a co miał zrobić ten gościu
              www.alkoholizm.com.pl/forumalko/viewtopic.php?t=661&sid=e92305813dde137bf9e3a197b7ce6d5e
              no normalnie gościu ma nienormalne podejście do życia.A mógł poczekać na gaz dupkowy.Państwo dało by mu chałupę.Ale nie,głupek postanowił zapie...ć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka