04.03.12, 23:00
Witajcie!
Mam kłopot. Matka pije, ojciec jest chory na Alzheimera (dośc wczesne stadium, nie może już przebywac sam, ale radzi sobie, jest komunikatywny). Ona jest jego opiekunką prawną, ojciec jest ubezwłasnowolniony. On ją bije. Mieszkają sami.
Około tygodnia temu wpadła w deprechę, zaczęła pic, ojciec ją zlał, próbowałam to gdzieś zgłosic, kogoś zawiadomic. Niestety nikt nic nie widział, brak świadków, dowodów. Dzwoniłam na różne kolorowe linie, do MOPSu, na policję. Udało mi się wezwac tam dzielnicowego. Popatrzył, porozmawiał z matką, porozmawiał z ojcem, matka twierdzi że się przewróciła.... Widział co jest grane, nie może nic zrobic, powiedział mi "współczuję, nie wiem jak to rozwiązac, ona nie chce zgłaszac pobicia".
Zastanawiam się, czy nie powinnam zgłosic tego do Komisji Alkoholowej czy do czegoś takiego... Matka kiedyś była tam zgłoszona i pamiętam, że traktowali ją tam ...beznadziejnie. Mam na myśli poniżanie, ignorowanie itp (byłam świadkiem). Obawiam się, że teraz może byc podobnie. A ojciec owszem chory psychicznie jest, ale wygląda dośc młodo (ma 60 lat), jest przystojny, silny, wygadany, świetnie umie kłamac... Jak okaże się że ona pije, a jest jego prawną opiekunką... co wtedy? Kto się zajmie ojcem jeśli ją gdzieś zamkną?
Czy ktoś może mi zaproponowac jakieś pomysły / sugestie / wsparcie ?
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: help! 04.03.12, 23:19
      Czy twój ojciec biję twoją matkę bez powodu?
      • infinity77 Re: help! 04.03.12, 23:28
        Tak, bez powodu. On ją bije od lat....raz na jakiś czas... więc nie jest to standardowa agresja przy chorobie Alzheimera. A jaki może byc powód do bicia? Bo jest pijana, bo nie chce uprawiac z nim sexu? Podejrzewam że taka mniej więcej była jego argumentacja. Aczkolwiek on jest chory psychicznie więc "argumentacja" jest bez sensu.
    • 7zahir Re: help! 05.03.12, 07:05
      Poczytaj tu:
      www.niebieskalinia.pl/pages.php?assign=telefoniczna
      i tu:
      www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=5&Itemid=10
    • aaugustw Help na help! 05.03.12, 21:10
      infinity77 napisała:
      > Witajcie!
      > Mam kłopot. Matka pije, ojciec jest chory na Alzheimera (dośc wczesne stadium,
      > nie może już przebywac sam, ale radzi sobie, jest komunikatywny). Ona jest jeg
      > o opiekunką prawną, ojciec jest ubezwłasnowolniony. On ją bije. Mieszkają sami.
      > Około tygodnia temu wpadła w deprechę, zaczęła pic, ojciec ją zlał, próbowałam
      > to gdzieś zgłosic, kogoś zawiadomic. Niestety nikt nic nie widział, brak świadk
      > ów, dowodów. Dzwoniłam na różne kolorowe linie, do MOPSu, na policję. Udało mi
      > się wezwac tam dzielnicowego. Popatrzył, porozmawiał z matką, porozmawiał z ojc
      > em, matka twierdzi że się przewróciła.... Widział co jest grane, nie może nic z
      > robic, powiedział mi "współczuję, nie wiem jak to rozwiązac, ona nie chce zgłas
      > zac pobicia".
      > Zastanawiam się, czy nie powinnam zgłosic tego do Komisji Alkoholowej czy do cz
      > egoś takiego... Matka kiedyś była tam zgłoszona i pamiętam, że traktowali ją ta
      > m ...beznadziejnie. Mam na myśli poniżanie, ignorowanie itp (byłam świadkiem).
      > Obawiam się, że teraz może byc podobnie. A ojciec owszem chory psychicznie jest
      > , ale wygląda dośc młodo (ma 60 lat), jest przystojny, silny, wygadany, świetni
      > e umie kłamac... Jak okaże się że ona pije, a jest jego prawną opiekunką... co
      > wtedy? Kto się zajmie ojcem jeśli ją gdzieś zamkną?
      > Czy ktoś może mi zaproponowac jakieś pomysły / sugestie / wsparcie ?
      ____________________________________________________________.
      Rzadko staje przed takim dylematem, zeby nie potrafic komus dac jakas
      sugestie, wsparcie, etc... - Ten temat jest takim... - Tu jest wszystko zle...!
      Dziecko, ktore chce pomoc rodzicom... - To rodzice powinni dawac dzieciom...!
      Dziecko, ktore chce pomoc matce, ktora tej pomocy nie chce - zaklamujac prawde...!
      Zona, ktora ma prawna wladze nad mezem, zachowujaca sie jak niewolnica panska...!
      Maz agresywny, ktory ze wzgledu na swoja chorobe psychiczna jest ubezwlasnowolniony,
      potrafi sprytnymi odpowiedziami wprowadzic wszystkich w kozi rog i panowac
      nad nimi i sytuacja...! :-(
      Gdzie tu zaczac, a gdzie skonczyc...? - Pomozcie mi pomoc...! :-(
      A...
    • infinity77 Re: help! 05.03.12, 21:39
      Dzięki Wam za reakcję. DZisiaj zmobilizowałam się do wykonania telefonu do tej komisji i zdecydowałam sie tam udac, dopiero jutro, dzisiaj czas mi nie pozwolił.
      Dzięki za linki - już tam byłam... Na niebieskiej linii trafiłam na przemiłą kobietę, długo rozmawiałyśmy, rozryczałam się (a taaaaaki twardziel!), poradziła mi jedynie załoyc niebieską kartę. Na policji panowie zbyli mnie z tym pomysłem, jako że kartę tą można założyc tylko w wypadku interwencji, więc czar miłej pani prysł szybko.
      Generalnie czuję się na siłach dzisiaj od rana jakoś to ogarnąc, tzn jestem gotowa jej pomóc i wiem że to będzie trudne. Ruszam jutro. Po dzisiejszej rozmowie z panem z komisji mam wrażenie że trafię jutro w końcu w odpowiednie miejsce. W końcu ktoś nie określił tego wszystkiego słowami "patowa sytuacja" tylko zaproponował mi podjęcie konkretnych działań!
      • 7zahir Re: help! 06.03.12, 08:24
        infinity77 napisała:

        > Dzięki Wam za reakcję. DZisiaj zmobilizowałam się do wykonania telefonu do tej
        > komisji i zdecydowałam sie tam udac, dopiero jutro, dzisiaj czas mi nie pozwol
        > ił.
        > Dzięki za linki - już tam byłam... Na niebieskiej linii trafiłam na przemiłą ko
        > bietę, długo rozmawiałyśmy, rozryczałam się (a taaaaaki twardziel!), poradziła
        > mi jedynie załoyc niebieską kartę. Na policji panowie zbyli mnie z tym pomysłem
        > , jako że kartę tą można założyc tylko w wypadku interwencji, więc czar miłej p
        > ani prysł szybko.
        > Generalnie czuję się na siłach dzisiaj od rana jakoś to ogarnąc, tzn jestem got
        > owa jej pomóc i wiem że to będzie trudne. Ruszam jutro. Po dzisiejszej rozmowie
        > z panem z komisji mam wrażenie że trafię jutro w końcu w odpowiednie miejsce.
        > W końcu ktoś nie określił tego wszystkiego słowami "patowa sytuacja" tylko zapr
        > oponował mi podjęcie konkretnych działań! >

        Trzymam kciuki !
      • aaugustw Re: help! 06.03.12, 10:55
        infinity77 napisała:
        > ... jestem gotowa jej pomóc i wiem że to będzie trudne...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Nie zapomnij przy tym o sobie...!
        (ty tylko myslisz, ze juz wiesz "że to będzie trudne"... -
        Ten "problem" polega na tym, ze my ludzie nie potrafimy
        uzdrawiac ani zmienic innych, procz samych siebie...!) :-(
        ____________________.
        infinity77 napisała dalej:
        > W końcu ktoś nie określił tego wszystkiego słowami "patowa sytuacja" tylko zapr
        > oponował mi podjęcie konkretnych działań!
        - - - - - - - - - - - - - - - - -
        I w "patowej sytuacji" nastepny ruch na tej szachownicy zycia
        nie nalezy do kibica...!
        A...
        • infinity77 Re: help! 06.03.12, 20:49
          Dziękuję za wsparcie i mądre słowa!
          Podtrzymuję, że pomoc osobie bliskiej która jest alkoholikiem jest cholernie trudna, przeżywałam to już 3 lata temu z matką... Teraz dochodzi choroba ojca i świadomośc tego, że on nie jest w stanie podjąc samodzielnie decyzji, bez matki nie wiem jaki bedzie jego los - staram się nie obarczac siebie tym - to jest trudne.
          O sobie nie zapominam, od dwóch lat tydzień w tydzień terapia.....
          • aaugustw Re: help! 06.03.12, 22:31
            infinity77 napisała:
            > Dziękuję za wsparcie i mądre słowa!
            > Podtrzymuję, że pomoc osobie bliskiej która jest alkoholikiem jest cholernie tr
            > udna, przeżywałam to już 3 lata temu z matką... Teraz dochodzi choroba ojca i ś
            > wiadomośc tego, że on nie jest w stanie podjąc samodzielnie decyzji, bez matki
            > nie wiem jaki bedzie jego los - staram się nie obarczac siebie tym - to jest trudne.
            > O sobie nie zapominam, od dwóch lat tydzień w tydzień terapia.....
            _________________________________________________________________.
            Sama widzisz, ile moglas juz 3 lata temu pomoc... - Pomoc mozna tylko komus,
            kto tej pomocy pragnie... - Ale pod warunkiem kolejnym, ze dac mozesz komus
            tylko wtedy cos, jezeli sama to cos juz posiadasz...
            Dlatego ja rowniez nie dam Tobie zadnej porady, bo nie mam w tym przypadku
            doswiadczenia podobnego do Twojego, ale powiem co ja bym zrobil na Twoim
            miejscu z moim bogatym doswiadczeniem zdobytym jako trzezwy dzis alkoholik...
            Przede wszystkim duzo wyrozumialosci i milosci do rodzicow... - Nie szukalbym
            (na poczatku) zadnej pomocy ze strony organow porzadkowych i tzw. "opieki
            spolecznej". Zadnej przemocy... - Chory na Alzheimera potrzebuje zrozumienia,
            poczucia bezpieczenstwa i milosci. Jego trzeba brac takim, jakim on jest...!
            To wymaga szczegolnie duzej sily fizycznej i psychicznej, ktorej nie ma zaden
            czynny alkoholik...!
            W tym zamknietym chorym kregu, zaczalbym wiec od siebie, aby cos robic,
            zeby moje wlasne sumienie mnie nie zzarlo... - Sprobowalbym dojrzale i
            konsekwentnie porozmawiac z chora na alkoholizm mama... (w przypadku
            choroby alkoholowej nalezy byc wyrozumialy i konsekwentny w postepowaniu,
            np. "zero alkoholu" w domu...). Podkreslilbym role jaka spoczywa na mamie...
            Ale z drugiej strony zawsze bylbym przygotowany na to, ze jezeli ona zechce pic,
            nikt na to nie poradzi, takze zadna choroba Alzheimera taty (meza), wtedy kazda
            proba Twojej pomocy bedzie dla Ciebie tylko kolejnym fiaskiem i umocnieniem
            sie w swojej chorobie DDA i DDD...!!
            Z tych trzech chorob tylko ze swojej mozesz zrobic zdrowie... - Zacznij wiec
            od siebie i daj szanse mamie na odrobienie tego, co ona niezawinienie juz
            wczesniej zrobila wobec Ciebie ...
            A...
            • infinity77 Re: help! 06.03.12, 22:44
              Z moją wiedzą i doświadczeniem jakie mam w sprawie alkoholizmu i Alzheimera postanowiłam właśnie takie kroki podjąc. Boję się tego (jak to DDA...) i traktuję to jako zrobienie czegoś dla siebie. Priorytetem dla mnie jestem ja i dziecko moje, które sama wychowuję, prośba o pomoc kogoś z zewnątrz wydaje mi się najrozsądniejszą pomocą rodzicom w tej sytuacji.
              W ogóle powinnam chyba trafic na forum DDA. Ale cieszę się że tutaj się uzewnętrzniłam. Ciekawi mnie punkt widzenia trzeźwego alkoholika.
              • 7zahir Re: help! 07.03.12, 10:21
                infinity77 napisała:

                > Z moją wiedzą i doświadczeniem jakie mam w sprawie alkoholizmu i Alzheimera pos
                > tanowiłam właśnie takie kroki podjąc. Boję się tego (jak to DDA...) i traktuję
                > to jako zrobienie czegoś dla siebie. Priorytetem dla mnie jestem ja i dziecko m
                > oje, które sama wychowuję, prośba o pomoc kogoś z zewnątrz wydaje mi się najroz
                > sądniejszą pomocą rodzicom w tej sytuacji.
                > W ogóle powinnam chyba trafic na forum DDA. Ale cieszę się że tutaj się uzewnęt
                > rzniłam. Ciekawi mnie punkt widzenia trzeźwego alkoholika.>

                Tu masz forum dla DDA:
                forum.gazeta.pl/forum/f,25314,DDA.html
              • aaugustw Tylko "prawda was wyzwoli"... (J 8,32). 07.03.12, 21:15
                infinity77 napisała:
                > ... W ogóle powinnam chyba trafic na forum DDA. Ale cieszę się że tutaj się uzewnętrzniłam. Ciekawi mnie punkt widzenia trzeźwego alkoholika.
                _______________________________________________________.
                W temacie DDA jestem nie zapisana kartka papieru...!
                A moj punkt widzenia trzeźwego alkoholika w tej sprawie bylby dla
                Ciebie tylko teoretyzowaniem...! :-(
                Choc musze przyznac, ze jedno wiem na pewno; skoro wybierasz
                opcje pomocy z zewnatrz, to (zakladajac, ze trafisz na osoby kompetentne)
                bez tzw. "twardej Milosci" i konsekwentnego wyjawienia szczerej Prawdy,
                ktora bardzo boli, ale to ona uzdrawia - nie masz szans na uratowanie siebie
                i tej mocno skomplikowanej sytuacji rodzinnej...
                A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka