Dodaj do ulubionych

Nie umiem mu pomóc....

25.09.12, 21:57
Witam,
Jak pomóc bliskiej nam osobie aby zaczeła się leczyć.
Mój meżczyna pije ok 4 piw codziennie, w weekendy doporwadza się do tzw "zgonu".
Nie umem mu pomóc,rozmowy tłumaczenie ,grożenie odejściem nic nie daje. Winna jestem ja bo jak bym "była" wczesniej w domu to by nie pił,jak bym była milsza to by nie pił i jak by miał sex wtedy nie niepił ( 4 dni) to by nie pił . Zupełnie nie rozumiem tego zachowania. Pierwsze co robi po pryzjsciu do domu to otwarcie piwa , nawet czasami ni rozbierze się,nie wypakuje zakupów a juz jest otwarte piwo. Nie pamietam kiedy nie pił. zawsze wracam z myślą do domu , że napewno juz cos wypił. Chce mi pomóc ale on tej pomocy ode mnie nie potzrebuje. Postanowiłam , z nim zamieszkać i trwa to od lutego. Jednak, teraz wiem ze to był bład. Mysle o wyporwadzce bo nie wyobrazam sobie zycia z kimś kto nietzrezwieje po 17. Mam tylko jedną obawę ,że jak się wyprowadzę on sie rozpije na dobre.
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Nie umiem mu pomóc.... 25.09.12, 22:21

      on mówi: pije bo ty....
      Ty mówisz: odejde jak nie przestaniesz
      i tak sobie gadacie
      czyny sie licza nie słowa
      jak pomóc ??
      a skąd wiesz czy on chce tej pomocy, może mu tak dobrze jest jak jest.
      to Tobie jest źle wiec pomóż sobie
      moze sie ocknie jak zobaczy pusty dom

      szlag by to trafił miałem już na tym forum nie pisać
    • elfkabezhaltera Pomóż sobie, a nie jemu 26.09.12, 08:18
      reni-nka napisał(a):

      > Mysle o wyporwadzce bo nie wyobrazam sobie zycia z kimś kto nietzrezwieje
      > po 17. Mam tylko jedną obawę ,że jak się wyprowadzę on sie rozpije na dobre.
      No to wyprowadź się. ON nie chce sobie pomóc. Ty jemu NIE jesteś w stanie pomóc. ON ma problem i tylko ON może coś z tym robić. Ty weź nogi za pas i wiej jak najprędzej.
      Jego rozpicie się jest JEGO problemem.
      Zajmij się kims innym.
      • alkodarek Re: Pomóż sobie, a nie jemu 26.09.12, 08:46
        Czmychaj czym prędzej , jemu nie pomożesz . Nikt mu nie pomoże póki sam nie będzie chciał pomóc sobie . Szczęście na pewno na Ciebie czeka - tylko bądź rozważna .

        Pozdrawiam cieplutko !
        • ol_e Re: Pomóż sobie, a nie jemu 26.09.12, 11:36
          Zgadzam się z powyższymi postami. Daj sobie spokój, życie z takim człowiekiem to piekło. Znam to z autopsji, bo sama taka byłam (alkohol). Potem przez 2 lata przerabiałam to ze swoim facetem. Na siłę chciałam go ratować, nie udało się. Zerwałam kontakt, a on daje pije i ćpa. Ile nerwów straciłam i zdrowia...to tylko ja wiem. Na takiego nie ma siły, choćbyś żyły wypruła. Jeśli nie potrafisz poradzić sobie z emocjami, to zgłoś się do najbliższego ośrodka uzależnień, w każdym są grupy Al-Anon, lub do klubu abstynenta, AA. Tam będziesz mogła się wygadać i dostaniesz wsparcie. Wiem, że jest trudno, ale musisz zrozumieć, ze nie jesteś w stanie mu pomóc. Na tym etapie, na którym jest Twój partner, nie możesz nawet wymagać, aby jego obietnice i przysięgi się ziściły. Nie ma takiej po prostu możliwości. Stracisz tylko zdrowie, może już wiesz jak boli po raz wtóry złamana obietnica i brak poczucia jakiegokolwiek bezpieczeństwa.
          Pozdrawiam Cię.
    • dagger01 Re: Nie umiem mu pomóc.... 26.09.12, 15:51
      a co zrobic jak pije maz, kredt na karku i dwojka malych dzieci?
    • aaugustw Re: Nie umiem mu pomóc.... 26.09.12, 16:15
      reni-nka napisała:
      > Nie umiem mu pomóc....
      _____________________.
      A sobie umiesz pomoc...!?
      A...
      Ps. Ty postepujesz totalnie na opak... - Dobijasz siebie i jego...!! :-(
      • reni-nka Re: Nie umiem mu pomóc.... 26.09.12, 16:53
        Niby czym ja go mam dobijać? Sobie już pomagam, zapisałam się na studia chcę coś z soba zrobić by móc z tego wyjść. Na moje szczęście jestem osoba prawie nie pijącą - okazjonalnie, mimo że obrywam od niego za to że nie pije nauywając mnie DZIWNĄ , to jednak nie kuszę się. Znalazła juz mieszkanie i czas pakować swoje bety. Nie wiem czy dobrze robie, bo jak to bywa z nim Akcja - reakcja = staranie ale ja chce spokoju i nie zastanai znów go po piwie - "bo ja nic nie robie złego" Nie piłem i tak nie było sexu wiec piję...... ( powiedziałam ,że z po pijaku nie będe sie kochała)to usłysząłm od niego kiedy nie pił zaledwie 4 dni ....gdzie potem je nadrobił znakomicie. czy ja sobie umiem pomóc chyba nie. Wychodze na idiotke wciąz narzekajac a nic z tym nie robiąc. Sama siebie już nie rozumiem dlaczego tkwię w tym?
        • aaugustw Re: Nie umiem mu pomóc.... 26.09.12, 17:26
          reni-nka napisał(a):
          > Niby czym ja go mam dobijać?
          > ... Wychodze na idiotke wciąz narzekajac a nic z tym nie robiąc.
          > Sama siebie już nie rozumiem dlaczego tkwię w tym?
          ____________________________________________.
          W tych swoich wypowiedziach masz juz odpowiedzi...!
          A...
          • reni-nka Re: Nie umiem mu pomóc.... 26.09.12, 17:37
            racja ...niestety :(
    • 7zahir Umiesz mu pomóc .... 26.09.12, 19:35
      najlepsze co możesz dla niego zrobić to zając się sobą.
      Wybierz się na mityng Al Anon - dowiesz się jak to się robi.

      Tu masz linki
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,84328873,Nowicjusz_w_Al_Anon_pyta_.html
      www.al-anon.org.pl/index.html
      www.al-anon.org.pl/spis.html
      Wyprowadź się jak najszybciej !
      • reni-nka Re: Umiesz mu pomóc .... 27.09.12, 12:08
        dzięki.Mam nadzieję ,że zdobędę sie na ten krok i wkońcu odejdę.
        • aaugustw Re: Umiesz mu pomóc .... 27.09.12, 13:05
          reni-nka napisał(a):
          > ... Mam nadzieję ,że zdobędę sie na ten krok i wkońcu odejdę.
          ____________________________________________________.
          Nie ma to jak miec wieczna nadzieje...! ;-)
          Pociesze cie: u alkoholikow ta nadzieja takze nigdy nie umiera...! ;-)
          A...
          • reni-nka Re: Umiesz mu pomóc .... 30.09.12, 09:02
            Nie wiem o co chodzi. Jakiś pokaz gra nie pił cały wieczór piątkowy ,niby chciał porozmawiać ze mną ,co będzie dalej z naszym związkiem. Dla mnie ten związek to tylko juz kwestia czasu. Brakuje mi motywacji do tego aby zrobić kilka kroków naprzód. czuję sie tak jak by mnie ktos przywiązał do niego a moje zdanie wogóle nie trafiało do niego bo on widzi to inaczej a ja znów uciekam.... i to nie jest z mojej strony normalne że znów uciekam od faceta. Bo tak to od każdego ucieknę i każdy bedzie mi nie odpowiadał. Czemu jest tak że on nie ma dumy? szacunku do siebie...a mnie brakuje tej siły aby wziąść te manatki i odejść?I tak wyjdę na wariatke jak jego ex żona... i cała reszta pokoleji kobiet...
            • 7zahir Re: Umiesz mu pomóc .... 30.09.12, 09:47
              reni-nka napisał(a):

              > Nie wiem o co chodzi. Jakiś pokaz gra nie pił cały wieczór piątkowy ,niby chcia
              > ł porozmawiać ze mną ,co będzie dalej z naszym związkiem. Dla mnie ten związek
              > to tylko juz kwestia czasu. Brakuje mi motywacji do tego aby zrobić kilka krokó
              > w naprzód. czuję sie tak jak by mnie ktos przywiązał do niego a moje zdanie wog
              > óle nie trafiało do niego bo on widzi to inaczej a ja znów uciekam.... i to nie
              > jest z mojej strony normalne że znów uciekam od faceta. Bo tak to od każdego u
              > cieknę i każdy bedzie mi nie odpowiadał. Czemu jest tak że on nie ma dumy? szac
              > unku do siebie...a mnie brakuje tej siły aby wziąść te manatki i odejść?I tak w
              > yjdę na wariatke jak jego ex żona... i cała reszta pokoleji kobiet...

              Zajmij się swoim niskim poczuciem wartości
              i uzależnieniem od uznania innych.
              Poczytaj na temat współuzależnienia
              zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,11981865,Wspoluzaleznienie___po_drugiej_stronie_nalogu.html
              i wybierz się na mityng Al Anon - pomogą Ci wyrwać się z zakretego kregu
              katowanie siebie brakiem samoakceptacji.
              Linki podałam wyżej.
              • reni-nka Re: Umiesz mu pomóc .... 30.09.12, 12:18
                tak troszkę w tym nie spójności. Tak dużo chciałabym powiedzieć aż trudno to obrać w słowa. Dzisiaj postanowilam pójść na ur mojej chrześnicy sama. On skwitował ok, co mnie zdziwiło. A ja poprostu nie chce znów wyjsc na t a która czepi się o alkohol wychgodzi zła i robi o to scenę.
                To jest moja rodzina i zależy mi na dobrych z nimi relacjach. Co do mojej samooceny cóż..mimo ponoć urody ktorej nie widzę sięga ona zeru. Matka mnie poniżała, nigdy nie była zadowolona i nie szanuje mojego zdania. Ostatnio powiedziała ,ze mnie dobrze wychowała a ze zwariowałam to juz nie jej wina. I nie obeszło się bez tego że moj ukochany powiedział "sama matka Ci powiedziała". Trudno to wszytsko opisać. Wiem jedno moja matka nie jest wyrocznią jeśli chodzi o ocenianie ludzi (mało kto ją lubi a szacunek wzbudza bo ma władzę jest szefowa i boją się jej pracownicy). Najgorsze jest to, że j zaczynam uważać że zwariowałam :(
                • aaugustw Ty umiesz sobie pomóc...! 30.09.12, 13:40
                  reni-nka napisał(a):
                  > tak troszkę w tym nie spójności. Tak dużo chciałabym powiedzieć aż trudno to ob
                  > rać w słowa. Dzisiaj postanowilam pójść na ur mojej chrześnicy sama. On skwito
                  > wał ok, co mnie zdziwiło. A ja poprostu nie chce znów wyjsc na t a która czepi
                  > się o alkohol wychgodzi zła i robi o to scenę.
                  > To jest moja rodzina i zależy mi na dobrych z nimi relacjach. Co do mojej samoo
                  > ceny cóż..mimo ponoć urody ktorej nie widzę sięga ona zeru. Matka mnie poniżała
                  > , nigdy nie była zadowolona i nie szanuje mojego zdania. Ostatnio powiedziała ,
                  > ze mnie dobrze wychowała a ze zwariowałam to juz nie jej wina. I nie obeszło si
                  > ę bez tego że moj ukochany powiedział "sama matka Ci powiedziała". Trudno to ws
                  > zytsko opisać. Wiem jedno moja matka nie jest wyrocznią jeśli chodzi o oceniani
                  > e ludzi (mało kto ją lubi a szacunek wzbudza bo ma władzę jest szefowa i boją s
                  > ię jej pracownicy). Najgorsze jest to, że j zaczynam uważać że zwariowałam :(
                  _________________________________________________________________.
                  O nie, nie... - Najgorsze byloby litowac sie nad Toba, gdyz to doprowadza ludzi do
                  samouzalania sie, do ciezkich depresji a nawet do prob samobojczych...! :-(
                  Widze, ze Twoja matka poszla na latwizne "wychowawcza", bo zamast Tobie pomoc,
                  (w koncu jestes jej "produktem"), to ona zwala wine na Ciebie za Twoje wady
                  charakteru, ale mama na pewno chciala dla Ciebie zawsze dobrze wiec jako matka
                  na pewno ma duzo racji... - Ty z kolei jako dorosla osoba dalej z tym nic nie
                  robisz, jak to opisalas w swym poprzednim poscie, a wiec musi byc Tobie wiecej
                  dobrze, anizeli zle w tym obecnym zwiazku...
                  Moja sugestia: Badz soba i nie oczekuj nic od innych, wtedy nie doznasz zawodu...!
                  Wez ten ster sama do reki i kieruj go w odpowiedni kierunek, albo nie
                  narzekaj na swoje otoczenie i pozwalaj sie dalej wykorzystywac lub ponizac...!
                  A...
                • 7zahir Re: Umiesz mu pomóc .... 30.09.12, 19:35
                  Nie zwariowałaś tylko potrzebujesz pomocy.
            • aaugustw Re: Umiesz mu pomóc .... 30.09.12, 10:15
              reni-nka napisał(a):
              > Nie wiem o co chodzi. Jakiś pokaz gra nie pił cały wieczór piątkowy ,niby chcia
              > ł porozmawiać ze mną ,co będzie dalej z naszym związkiem. Dla mnie ten związek
              > to tylko juz kwestia czasu. Brakuje mi motywacji do tego aby zrobić kilka krokó
              > w naprzód. czuję sie tak jak by mnie ktos przywiązał do niego a moje zdanie wog
              > óle nie trafiało do niego bo on widzi to inaczej a ja znów uciekam.... i to nie
              > jest z mojej strony normalne że znów uciekam od faceta. Bo tak to od każdego u
              > cieknę i każdy bedzie mi nie odpowiadał. Czemu jest tak że on nie ma dumy? szac
              > unku do siebie...a mnie brakuje tej siły aby wziąść te manatki i odejść?I tak w
              > yjdę na wariatke jak jego ex żona... i cała reszta pokoleji kobiet...
              ______________________________________________________.
              Sa luki w tym co piszesz, zeby moc cokolwiek podpowiedziec Tobie
              i ew. naprowadzic na wlasciwa droge... - Np. co bylo wczoraj (w sobote)?
              Pil dalej...? Czy rozmawialiscie o przyszlosci...? A moze skonczylo
              sie, jak zwykle - w lozku...?
              Zadaj sobie pytanie; Dlaczego wybierasz takich, ze pozniej musisz (chcesz)
              od nich uciekac...?
              A...
    • rozprzestrzenienie ale latwo mozesz zaszkodzic 30.09.12, 20:33
      reni-nka napisał(a):

      > Witam,
      > Jak pomóc bliskiej nam osobie aby zaczeła się leczyć.
      > Mój meżczyna pije ok 4 piw codziennie, w weekendy doporwadza się do tzw "zgonu"
      > .
      > Nie umem mu pomóc,rozmowy tłumaczenie ,grożenie odejściem nic nie daje. Winna j
      > estem ja bo jak bym "była" wczesniej w domu to by nie pił,jak bym była milsza t
      > o by nie pił i jak by miał sex wtedy nie niepił ( 4 dni) to by nie pił . Zupełn
      > ie nie rozumiem tego zachowania. Pierwsze co robi po pryzjsciu do domu to otwar
      > cie piwa , nawet czasami ni rozbierze się,nie wypakuje zakupów a juz jest otwar
      > te piwo. Nie pamietam kiedy nie pił. zawsze wracam z myślą do domu , że napewn
      > o juz cos wypił. Chce mi pomóc ale on tej pomocy ode mnie nie potzrebuje. Posta
      > nowiłam , z nim zamieszkać i trwa to od lutego. Jednak, teraz wiem ze to był bł
      > ad. Mysle o wyporwadzce bo nie wyobrazam sobie zycia z kimś kto nietzrezwieje p
      > o 17. Mam tylko jedną obawę ,że jak się wyprowadzę on sie rozpije na dobre.

      Ale za to latwo mozesz zaszkodzic - jemu i sobie.
      • reni-nka Re: ale latwo mozesz zaszkodzic 09.10.12, 22:53
        I wyprowadziałam się. Dzwonił,pisasał że nie bedzie pił do ... i tutaj zaskoczenie dla mnie (niemiłe) do imprezy firmowej otwarcie firmy. Pytam a potem co? też dalej nie będzie pił skoro tak mi zależy. Powiedziałam ,że nie tylko to mi nie odpowiada i nie wierzę w to aby to uczynił. Powiedziałam również ,ze ja mam prawo do swojego życia i kierowania nim. Dlatego ja nie będę tego świadkiem jak nie pije , bo wiem że to potrwa tylko parę dni. W piatek upił się z kolegą zapomniał o rocznicy mimo ,że wczesniej mu przypomniałam. Odparł ,że rocznica nas obojga dotyczy. Nie znam tak dziwnego człowieka. Lądowanie na mieskznaiu u kolezanki z kolegami z pracy i kawki z koleżankami to norma. To ja jestem dziwna. Nie sadziałam że ktoś tak naprawdę obcy może taki spostoszenie w głowie zrobić. czemu jak ja go nie chce porostu nie da mi spokoju. Upracie jak ja cos chcialam to nie chce a jak nie chce ja to on już chce .... Wyśmial lekarz ,wysmial link ktory mu podesłał ...lekarzy nazwał wróżkami.....
        • elfkabezhaltera Dobrze! 10.10.12, 08:27
          reni-nka napisał(a):

          > I wyprowadziałam się.
          Brawo!

          > Lądowanie na mieskznaiu u ko
          > lezanki z kolegami z pracy i kawki z koleżankami to norma. To ja jestem dziwna.
          Dla niego nienormalność jest normą. Też tak miałem.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka