miskolaj
03.11.12, 09:43
...otóż rzuciłam palenie:) pierwszy raz w zyciu wzięłam i rzuciłam:) dzis minęło 25 dni bez papierosa...pierwsze dwa tygdonie to była walka, a własciwie walka o pogodzenie się z faktem, ze pierwszy papieros sprawi ze znowu beda 2 paczki i ze nie przestane juz nigdy i ze bez palenia mozna zyc....to sie może kimus wydac niedorzeczne, ale ja na sama mysl, ze miałbym rzucic palenie odpalałam paierosa od paierosa ze strachu, nie potrafiłam nigdy nawet pomyslec o sobie jako osobie nie palacej....i pewnego dnia rzuciałm palenie:) i nie palę i nie zamierzam juz palić, bo teraz wiem dokładnie co ja sobie robiłam przez 15 lat swojego zycia....dla mnie podejmownie decyzji o "niepiciu" nie było tak trudne i nie wydawało sie tak niedorzeczne jak rzucenie palenia - naprawde..
tym bardziej jestem z siebie dumna..
dlaczego to pisze na tym forum? bo wiem, ze to kilka miesięcy bez alkoholu, choć nie zawsze jest kolorowo pozwoliło pozbyc się najpotforniejszego dla mnie i dla mojej rodziny nałogu:) to sa pozytywne efekty nie picia, rózmów o uzaleznienieu, ale przede wszystki to jedna z pierwszych decyzji dojrzewającej do odpowiedzialności za siebie i za zycie dziewczyny, która przez lata płynęła z pradem uzaleznień, a teraz powolutu, małymi kroczkami zrzuca z siebie łańcuchy uzaleznionego myślenia, by z małej zranionej wsciekłej rozbrykanej dziewczynki stac się kobietą dorosła, dojrzała i panującą nad swoimi popedami:)
musiałam sie pochwalić, wciąz tylko sie karcę, czasem muszę się nagrodzić, a własnie do mnie dotarło dziś rano z całą siła jaka to była fajna, mądra, jedyna słuszna decyzja - efekt trzezwienia:)
pozdrawiam Magda