Dodaj do ulubionych

bardzo proszę mądrych o radę

22.02.13, 23:01
Dzień dobry.

Jestem tu nowa, a przywiodła mnie tu niepewność, bezsilność i złość. Będzie długo, za co przepraszam, ale chciałabym sprawę opisać jak najrzetelniej.
Mam w rodzinie problem alkoholowy. Uzależnioną jest moja bratowa. Mój brat należy do osób zamkniętych w sobie, duszących emocje, znoszących niedogodności w milczeniu i chyba jest pracoholikiem. Albo ucieka w pracę z domu, nie wiem. Z rodziną brata kontakt miałam sporadyczny, na święta i czasem jakiś weekend, ale rzadko. Od zawsze domyślaliśmy się z rodziną, ze małżeństwo brata nie należy do najbardziej udanych, ale brat nie chciał o tym mówić, więc nie drążyliśmy. Ok 2 lata temu dowiedzieliśmy się, że bratowa odeszła od brata, zabierając ze sobą dzieci. Mnie o tym poinformowała sama bratowa, informując w tej samej rozmowie, ze jest alkoholiczką, i że to dołująca sytuacja w jej małżeństwie do tego doprowadziła. Taki sam telefon wykonała do innych członków mojej rodziny. Byliśmy zaskoczeni, bo brat nigdy, przynajmniej mnie, o tym problemie nie wspominał. Po roku wprowadziła się do brata ponownie. Podobno przez ten rok kiedy była sama nie piła. Niedawno dowiedziałam się, ze bratowa pije od początku małżeństwa, czyli już ponad 15 lat.
I teraz do meritum: w ubiegłym roku spędziłam u brata i bratowej ok 3 tygodni, w tym czasie moja bratowa nie piła, ja starałam się wspomóc atmosferę w domu (dom zastałam strasznie zaniedbany, brudno, stare jedzenie, dzieci w kiepskiej kondycji psychicznej, napięte, nerwowe). Mój brat bardzo często wyjeżdża w związku z pracą, i nie ma go kilka dni w tygodniu. Ponieważ przez okres mojego pobytu bratowa dobrze funkcjonowała, na początku tego roku brat poprosił mnie abym na jakiś czas zamieszkała u nich, bo bratowa niestety znowu pije, a ja "dobrze na nią wpływam". Jestem tu drugi miesiąc i już nie mam siły ani pomysłu. Kiedy pojawiłam się tu w styczniu, bratowa piła od kilku dni tak, że nie wstawała z łóżka, dzieci nie chodziły do szkoły, dom zapuszczony, wszystko odłogiem. Kiedy brat wrócił do domu załamał się i wtedy poprosił mnie o pomoc. Bratowa całą odpowiedzialnością za swój stan, wszelkie niedogodności życia obarcza brata (to, że brat wyjeżdża, to teraz główny zarzut, ale kiedy nie wyjeżdżał to były inne), tak jakby nie ponosiła żadnej odpowiedzialności za siebie, jakby nie miała własnej woli. Przez pierwsze tygodnie próbowałam dać jej się wygadać, licząc na to, ze jeśli się wyżali to może spróbujemy wypracować jakiś kompromis. Niestety tak się nie stało. Każda próba rozmowy na temat tego, ze jest odrębnym człowiekiem, że może sama podejmować różne działania, że opieka nad dziećmi nie należy do jakichś nienormalnych zadań, itp. powoduje agresję. Każda rozmowa, nawet na najbardziej niewinny temat, kończy się, na wyrzekaniu na brata i płaczu. Strasznie dużo płacze, nie jest w stanie przeprowadzić spokojnie żadnej rozmowy. Zaczęła chodzić do terapeuty raz w tygodniu. Niestety od jakichś 2-3 tygodni popija, robi to tak, ze trudno mi ją złapać na tym. Np. nagle podczas rozmowy zaczyna się dziwnie zachowywać, mówić lekko bełkotliwie. Sprawdzam jej kubek (kiedy wyjdzie) ale nic w nim nie ma i nie pachnie alkoholem. Coraz częściej ma pomysły, ze nie pójdzie do pracy bo cośtam, kiedy ja wracam z pracy szybko kładzie się spać. Dzisiaj też tak było, kiedy weszłam do jej pokoju poczułam strawiony alkohol. Obawiam się, że może moje próby skonfrontowania jej z jej roszczeniową postawą dają jej pretekst do poczucia się ofiarą i sięgnięcia po alkohol? Jednocześnie prosi mnie, żebym jeszcze została, że przy mnie czuje się lepiej. To jest teraz taka kretyńska sytuacja, ze ja boję się ją skonfrontować z tym, ze popija, a wiem, że powinnam, bo boję się, ze poczuje, zę już nawet pozorów nie musi zachowywać. Że znowu zacznie tak pić jak na początku stycznia. Nie wiem co robić. Brat jest już wykończony nerwowo, obchodzi się z nią jak z dzieckiem.
Czy ktoś wie jak mam się zachować? Co mamy zrobić? Czy może konieczna jest terapia stacjonarna?

Będę wdzięczna za każde słowo.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 10:43
      Poczytaj w tym watku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139943480,Wspoluzaleznienie_choroba_rodziny_uzaleznionego.html
      • deoand Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 11:01
        To w końcu nie twoja sprawa tylko brata - Jedyne rozwiązanie to rozwód im szybciej tym lepiej i pozbycie sie bratowej z domu co może nie byc takie łatwe . Nic z tego nie bedzie a z każdym rokiem będzie gorzej bo degeneracja kobiety jest jeszcze wieksza niz mężcczyzny a trudniej jest jej sie pozbyc niż mezczyźny bo sądy sa zfeminizowane i pobłażają pijaczce . Konieczny rozdział majatku i problem kto ma sie opiekować dziećmi - babcia , brat , ty , dom dziecka , geje . Terapia oczywiście zawsze mozna w końcu terapeutów w Polsce jak psów - moze cos sie zmieni w bratowej choć wątpię - ale ja to jestem pesymista z natury .Trzeba twarda stać nogami na ziemi a nie bujać w obłokach i wierzyć w bajeczki alkoholiczki
    • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 12:45
      smietana33 napisała:
      > ... Czy ktoś wie jak mam się zachować? Co mamy zrobić? Czy może konieczna jest
      terapia stacjonarna?
      > Będę wdzięczna za każde słowo.
      ___________________________________________________________.
      Nie potrafie dac Tobie RADY jako madry, ale potrafie podzielic sie z Toba
      doswiadczeniem w tej problematyce, choc mam watpliwosci abys potrafila
      z tego skorzystac...! :-(
      Nie wiem kto tu ma wiekszy problem; Twoja bratowa, czy Twoj brat...(!?).
      Nie wiem takze w jakiej roli Ty siebie tam widzisz, w obcym domu i malzenstwie...!?
      Jaka role chcesz tam odegrac...!?
      W naszym mieszkaniu przez dluzszy okres czasu mieszkal szwagier. Bylem juz trzezwy.
      Po paru tygodniach przekraczalo to juz moje sily... - Zrobilem z tym (grzecznie)
      porzadek...!
      A co Ty tam wogole robisz...!? - Przeciez to jest totalnie chore...!
      W takich sytuacjach zawsze probuje wczuc sie w roli tamtej osoby...
      Nie bierz tego za komplement, ani za osobista zaluge co Tobie
      bratowa sypnie po kieliszku, jak to jej dobrze z Toba...!) :-(
      Mam pytanie: Z jakiej rodziny patologicznej wywodzi sie Twoj brat,
      skoro potrafi i chce zyc z kobieta majaca problem alkoholowy, w
      ktory ja nie za bardzo wierze, bo alkoholik nie potrafi kontrolowac
      swego picia, jak to robi Twoja bratowa...!).
      A...
      • andalus Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 18:02
        krótko- nie powinno cię tam być. Lub jeśli jesteś przekonana co d swojej roli "wybawiciela" idź z bratem do terapeuty i przygotujcie ew. interwencję. Jak się nie uda trudno.
        Co do zdania gucia o tym,że alko nie potrafi kontrolować picia - nie zgadzam się, widziałam to. Wielokrotnie potem miałam wątpliwości, czy aby na pewno jest alko. Oczywiście potem gdzieś przełamuje się i picie wyłazi na wierzch. Poruszę jeszcze jedną kwestię, dość zapewne bolesną, bo dotyczy dzieci. Otóż w tej sytuacji, twój brat też musi mieć niejako swoje dno, po to aby zaczął efektywnie działać. Ty dajesz mu plaster do zalepienia syfa. Dzieci zadbane, bo się nimi zajmiesz keidy ona ew. zapije a on poza domem. Poza domem nie pamięta się również, że w domu jest problem i dzieci, za które on jako ojciec jest odpowiedzialny.
        • grazkavita Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 18:27
          Moja droga swoje zadanie spełniłaś , byłaś z bratem "jakiś" czas i wiesz, że pozostawanie dłużej nic nie da.Co możesz zrobić? Powiedzieć bratu, że zachowują się gorzej niż ich własne dzieci. Jeden ucieka do pracy, drugi się zapija...Albo przestaną się bawić w uciekanie, a zaczną ratować wspólne życie, albo sami sobie zniszczą rodzinę. Możesz raz na jakis czas wpaść do brata i pomóc bratowej w porzadkach...Jako ciotka możesz wziąć dzieci do teatrzyku lub do parku, a rodzice niech przez ten czas [porządkuja swoje sprawy...To tyle i aż tyle.
        • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 18:50
          andalus napisała:
          > Co do zdania gucia o tym,że alko nie potrafi kontrolować picia - nie zgadzam się...
          _________________________________________________.
          Wiec przypomne Ci tylko, ze choroba alkoholowa cechuje sie
          tym, ze dotkniety ta choroba ma "upośledzona zdolność
          kontrolowania picia alkoholu..." specyficzny głód, (obsesja
          alkoholowa) co powoduje iż próby kontrolowanego picia są
          nieudane...!
          A...
          Ps. Moze Ty mialas do czynienia tylko z "drobnopijoczkiem"...!? ;-)
          • pierzchnia Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 19:09
            Przecież alkoholicy o tym wiedzą, Andalus - dlatego cały czas piją.
            • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 19:40
              pierzchnia napisał:
              > Przecież alkoholicy o tym wiedzą, Andalus - dlatego cały czas piją.
              _______________________________________________________.
              I tylko bardzo nieliczni - Pierzchnia potrafia te "wiedze" zrozumiec...!
              A...
        • wiesj23 Re: bardzo proszę mądrych o radę 23.02.13, 21:08
          > krótko- nie powinno cię tam być.
          ta jak i mnie w czwartek u kuzyna.Pozwolić aby dalej był w ciągu,a nie robić mu domowy detoks.
          Właśnie dziś dostałem "podziękowanie" od niego i jego matki.Bardzo przykre.A ten domowy detoks jest nie pierwszy raz.Miałem nadzieję,że pójdzie w końcu na terapię.
          Od dziś alkoholik proszący mnie o wsparcie dostanie tylko adres najbliższej przychodni i grupy aa.
          Szkoda mojego zdrowia psychicznego.
          • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 10:15
            wiesj23 napisał:
            > ... Od dziś alkoholik proszący mnie o wsparcie dostanie tylko adres
            najbliższej przychodni i grupy aa.
            > Szkoda mojego zdrowia psychicznego.
            _________________________________________________________.
            I tak powinno to wygladac... - Tak mowi doswiadczenie alkoholikow...!
            A...
            Ps. Przychodnia tylko w wyjatkowych przypadkach...
            • andalus Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 11:59
              z punktu widzenia rodziny nie ma znaczenia jakim alko ktoś jest. Nie rozumiem dumnego rozróżnienia miedzy alkohilikiem a pogardliwego drobnopijaczka. Po co to komu? dla postepowania w rodzinie nie ma to żadnego znaczenia. Alkoholik może kontrolować picie do pewnego czasu aż straci kotnrolę. Gdyby tak nie było większość bardzo szybko by umierała uwalniając rodzinę. Dno też byłoby szybsze. Na terapii kiedy o to pytałam otrzymywałam odpowiedź- jakie to ma zanczenie dla ciebie? czy jeśli wydaje ci się, że twój mąż kontroluje picie, to czy to coś zmienia?
              Nie,niczego nie zmienia.
              • pierzchnia Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 12:46
                andalus napisała:

                "Alkoholik może kontrolować picie do pewnego czasu aż straci kontrolę."

                Twój błąd, moim zdaniem, polega na zredukowaniu tego zjawiska wyłącznie do sfery biochemicznej.
                Skoro ktoś kontroluje swoje picie to nie może być alkoholikiem.
                Niektórzy piją towarzysko przez wiele lat i nic złego się nie dzieje - zachowują kontrolę do czasu, gdy przekroczą pewien pułap.
                Innymi słowy - mogą zostać rozpici np. przez swoich kolegów.
                Są też tacy, którzy zaskoczyli po pierwszym kontakcie z alkoholem.
                Dla tych drugich alkohol stanowi czynnik kompensujący - to czego nie produkuje organizm.
                Wielu ludzi nie wpadłoby w uzależnienie gdyby ich los potoczył się inaczej, gdyby nie byli wychowani,w takim, a nie innym środowisku.
                Podobno wszyscy alkoholicy nie radzą sobie ze swoimi uczuciami i właśnie ta nadwyżka stanowi jądro problemu.
                Tylko gdzie jest ta granica?
                A może nie o granicę tu chodzi ponieważ ktoś może być bardzo wrażliwy, a jednak potrafi sobie z tym poradzić bez alkoholu.
                Czy można być wrażliwym i jednocześnie bardzo silnym?




                • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 13:00
                  pierzchnia napisał (do andalus):
                  > Twój błąd, moim zdaniem, polega na zredukowaniu tego zjawiska wyłącznie do sfer
                  > y biochemicznej.
                  > Skoro ktoś kontroluje swoje picie to nie może być alkoholikiem...
                  ___________.
                  No wlasnie...! ;-)
                  A...
              • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 12:55
                andalus napisała:
                > z punktu widzenia rodziny nie ma znaczenia jakim alko ktoś jest. Nie rozumiem
                dumnego rozróżnienia miedzy alkohilikiem a pogardliwego drobnopijaczka....
                ____________________________________________________________.
                Widze, ze w Twojej glowie alkoholik to cos "dumnego" - dziekuje...! ;-)
                Dla mnie byc alkoholikiem nie jest duma lecz choroba a z kolei ten
                drobnopijoczek moze byc dumny z siebie bo on nie jest chorym i nie
                musi pic, gdyby nie chcial...!
                Na terapii czesciowo dobrze Ci powiedzieli, ze nie ma to zadnego
                znaczenia dla rodziny, jak ktos pije gdy pije... - Dla chorego ma to
                olbrzymie znaczenie i takze rodzina powinna o tym wiedziec i odpowiednio
                "ze znaczeniem" postepowac...!
                A...
              • wiesj23 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 12:58
                > Nie rozumiem d
                > umnego rozróżnienia miedzy alkohilikiem a pogardliwego drobnopijaczka.
                jest.tylko paradoksalne:pijaczek zgodzi się na nazwanie go pijakiem,ale nie daj bóg alkoholikiem.A już anonimowym.To przekracza skalę obrazy.
            • wiesj23 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 12:43
              > Ps. Przychodnia tylko w wyjatkowych przypadkach...
              może źle zrozumiałeś.nie przychodnia a poradnia.tam szybciej rozbijają mur zaprzeczeń i alkoholik szybciej konfrontuje się ze faktami i skutkami.
              W Łukowie ostatnio wymyślili sprytnie: pięć mitingów z opisem przed przyjęciem.Dostają więc przypadki zdeterminowane,ktore już wykonały jakąś pracę,zobaczyły,że aa to nie getto.
              nie tracą więc czasu na przypadki które po wyjściu skręcą za rogiem do monopolu.
              ratują tych co rokują nadzieję
              • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 12:58
                wiesj23 napisał:
                > > Ps. Przychodnia tylko w wyjatkowych przypadkach...
                > może źle zrozumiałeś.nie przychodnia a poradnia.tam szybciej rozbijają mur zapr
                > zeczeń i alkoholik szybciej konfrontuje się ze faktami i skutkami.
                > W Łukowie ostatnio wymyślili sprytnie: pięć mitingów z opisem przed przyjęciem.
                > Dostają więc przypadki zdeterminowane,ktore już wykonały jakąś pracę,zobaczyły,
                > że aa to nie getto.
                > nie tracą więc czasu na przypadki które po wyjściu skręcą za rogiem do monopolu.
                > ratują tych co rokują nadzieję
                __________________________________________________.
                To mi sie podoba, z jednym zastrzezeniem: Dla Wspolnoty AA
                nie ma przypadkow beznadziejnych alkoholikow...!
                A...
                • wiesj23 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 13:15
                  august tylko,że w aa ilość miejsc jest nie ograniczona.jak nie zatrybi pierwszym razem to może za 16
                  w służbie zdrowia liczy się skuteczność
                  dlatego minister /Mucha?za co została zmieszana z błotem przez"świętoje........liwych"/miała rację,że nie ma sensu robić niektórych operacji 90-latkom,jak na nie czekają młodzi ludzie.Pula środków jest ograniczona.
                  • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 13:26
                    wiesj23 napisał:
                    > august tylko,że w aa ilość miejsc jest nie ograniczona.jak nie zatrybi pierwszy
                    > m razem to może za 16 w służbie zdrowia liczy się skuteczność dlatego minister...
                    ______________________.
                    No tak, to jest argument...!
                    A...
                  • pierzchnia Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 14:17
                    To jest faszystowskie myślenie.
                    Ci 90 - latkowie przez całe swoje życie płacili składki zdrowotne i bez łaski powinni mieć zapewnioną opiekę zdrowotną do samego końca.
                    Za tą całą szopkę, którą robi Owsiak, płacą wszyscy podatnicy, bo tak naprawdę, gdyby od każdego podatnika wziąć, co miesiąc, 20 gr nie było by problemu z inkubatorami i pozostałym sprzętem.
                    Tylko, że naród jest głupi i woli być chwytany za serce przez cwaniaków i złodziei.
                    • smietana33 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 15:07
                      Dziękuję wszystkim za pochylenie się nad moim problemem. Macie rację, że powinnam się stamtąd wymiksowac i to jak najszybciej. Szkoda mi tylko dzieci, które wreszcie zaczęły troszkę stawać na nogi, a wiem, że jak wyjadę, to zacznie się równia pochyła. Ciężko się odciąć, ale macie rację, że tylko sami mogą rozwiązać swoje problemy. Ja mogę pomóc, ale z boku.
                      Dziękuję, pozdrawiam i wszystkim życzę siły w walce z tą cholerną chorobą.
                      • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 20:22
                        smietana33 napisała:
                        >... Macie rację, że powinnam się stamtąd wymiksowac i to jak najszybciej.
                        Szkoda mi tylko dzieci, ... wiem, że jak wyjadę, to zacznie się równia pochyła...
                        __________________________________________________________________.
                        Tego Ty nie mozesz wiedziec co pomoze tym dzieciom, ktore naleza do rodzicow,
                        bez wzgledu na to jacy oni sa, ani nie mozesz wiedziec tego co pomoze temu
                        malzenstwu - bez Ciebie...!?
                        Czasami, (a moze nawet przede wszystkim) pomaga wlasnie "ta rownia pochyla"...!
                        A...
                      • ravny Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 22:20
                        Zgłoś problem do lokalnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Brat z bratową się obrażą, ale może się opamiętają, że oboje krzywdzą dzieci jak obcy ludzie się zainteresują co wyrabiają.
                    • zdzislaw50 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 15:08
                      Za tą całą szopkę, którą robi Owsiak, płacą wszyscy podatnicy, bo tak naprawdę,
                      > gdyby od każdego podatnika wziąć, co miesiąc, 20 gr nie było by problemu z ink
                      > ubatorami i pozostałym sprzętem.
                      > Tylko, że naród jest głupi i woli być chwytany za serce przez cwaniaków i złodz
                      > iei.
                      To może zajrzyj na pierwsza plebanie lub do pałacu biskupiego i poproś o te 20 gr.
                      • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 20:25
                        zdzislaw50 napisał (do Pierzchni):
                        > To może zajrzyj na pierwsza plebanie lub do pałacu biskupiego i poproś o te 20 gr.
                        _________________________________.
                        No wiesz, chcesz z koszyka wyciagac...!? ;-)
                        A...
                    • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 20:18
                      pierzchnia napisał:
                      > To jest faszystowskie myślenie.
                      > Ci 90 - latkowie przez całe swoje życie płacili składki zdrowotne i bez łaski p
                      > owinni mieć zapewnioną opiekę zdrowotną do samego końca.
                      > ... gdyby od każdego podatnika wziąć, co miesiąc, 20 gr ...
                      __________________________________________________.
                      Pierzchnia wyluzuj... - Takze i u nas, w najbogatszym panstwie
                      Europy nie wymienia 90-latkowi watroby tylko temu 20-latkowi...!
                      W koncu skad brac tyle zdrowych watrobek, skoro wszyscy chleja...
                      Chyba, ze Ty - jako nie faszysta - dasz swoja...!?
                      A...
                    • wiesj23 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 20:25
                      > To jest faszystowskie myślenie.
                      > Ci 90 - latkowie przez całe swoje życie płacili składki zdrowotne i bez łaski p
                      > owinni mieć zapewnioną opiekę zdrowotną do samego końca
                      pierzchnia wyjdź z tych srajności
                      chyba nie zrobisz przeszczepu serca 80-latowi/pomijam ryzyko/
                      i nie faszyzm a bardziej darwinizm.Gatunek musi przetrwać.
                      a szopka Owsiaka to nie tylko inkubatory,ale i zabawa i refleksja
                      lepiej zagoń młodych jak Mao do kopania rowów na te inubatory
                      • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 21:42
                        wiesj23 napisał:
                        > chyba nie zrobisz przeszczepu serca 80-latowi/pomijam ryzyko/...
                        ______________________________________________________________.
                        To mi ucieklo... - Faktycznie w tym wieku narkoza jest ogromnym ryzykiem...
                        A...
                      • pierzchnia Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 22:06
                        Zgodnie z danymi resortu finansów w 2011 r. w Polsce było 24,907 mln podatników.
                        Wystarczy to pomnożyć przez dwadzieścia groszy by osiągnąć, w rocznym dochodzie, sumę przekraczającą 57 mln. złotych - bez tych zbędnych szopek, za które musi płacić podatnik.
                        Niektórym się wydaje, że gdyby sprzedać dobra Kościoła to wszyscy biedacy,w Polsce otrzymali by pracę i mieszkania.
                        Kto by się tak naprawdę tym wszystkim podzielił to my już dobrze wiemy.
                        Przed transformacją też się ludziom wydawało - otrzeźwienie przyszło w momencie, gdy zaczęto ludzi wywalać z roboty.
                        Cały problem Polskiej Służby Zdrowia bierze się stąd, że przed laty zdjęto ją z budżetówki i teraz trzeba przychodzić do lekarza z własnymi igłami.
                        Miesiące oczekiwania na zabiegi - atmosfera strachu i zakłamania.
                        Takiego, który ma kupę forsy to wali, bo taki zostanie przyjęty z pierwszej ręki i obsłużony przez ekstra pielęgniarki.
                        • ravny Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 22:16
                          Ludzie i tak są nadmiernie obciążeni podatkami które są przejadane przez batalion urzędników.
                          Szopka Owsiaka na pewno lepsza niż szopki kościelne. Bo jednoczy ludzi bez względu na wyznanie, tylko chęć potrzebna i pokazuje ludziom, że mozna się bawić w bezinteresowne pomaganie innym.
                          Był ostatnio pogrzeb: wiem po ile "idą" msze w naszym kościele, za 1- godzinną pogadankę i spacer na cmentarz ksiądz zarobił z zamówionych mszy "za duszę" moją dwumiesiączną pensję. ZA JEDEN POGRZEB. Oprócz tego rodzina pogrzeb mu wcześniej opłaciła, oprócz tego państwowy fundusz kościelny mu sponsoruje zus i utrzymanie. To jest paranoja. Nic dziwnego, że tyle księży pije. Są jak biznesmeni-prezesi : znudzeni życiem, stojący ponad prawem i obrośli w sporą kasę na beztroskie chlanie i sponsoring kochanek.
                        • wiesj23 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 22:35
                          >i teraz trzeba przychodzić do lekarza z własnymi igłami.
                          ty piszesz z mołdawii czy z poznania.w życiu nie byłem w przychodni z własną igłą czy bandażem.
                          a swoją drogą ile ty tych podatków odprowadziłeś i co ci ta tęskno do komunizmu/Ja swoją hipotezę mam/?
                          jeżeli jesteś taki hojny to stwórz własną firmę i daj pracę/poproszę Tuska by przez rok nie obciążał cię żadnymi opłatami,no niech będzie dwa lata/.Zobaczymy jak długo pociągniesz.
                        • zdzislaw50 Re: bardzo proszę mądrych o radę 24.02.13, 23:20
                          pierzchnia napisał:
                          Zgodnie z danymi resortu finansów w 2011 r. w Polsce było 24,907 mln podatników
                          > .
                          > Wystarczy to pomnożyć przez dwadzieścia groszy by osiągnąć, w rocznym dochodzie
                          > , sumę przekraczającą 57 mln. złotych

                          Oj chyba spało się na matematyce bo.... 24 907 000 pomnożone przez 20 gr daje sumę 4 981 400 zł,
                          a zbiórka w tym roku przez WOŚP wyniosła 39 855 148 zł i liczenie jeszcze trwa.
                          W całym okresie działalności zebrano 495 500 000 zł.
                          Warto być precyzyjnym jeśli chodzi o pieniądze. :)
                          • pierzchnia Re: bardzo proszę mądrych o radę 25.02.13, 22:17
                            Rzeczywiście jesteś prawdziwym orłem z matematyki.
                            Przecież wyraźnie napisałem:
                            W dochodzie rocznym!

                            Dwadzieścia groszy to jest mniej niż dostaniesz w sklepie za zwrot pustej butelki i dlatego wszelkie uwagi, na temat biednych, obciążonych podatników, są po prostu nie na miejscu, zresztą - te dwadzieścia groszy, to wyłącznie kwota wskaźnikowa.
                            Ja nie twierdzę, że w Kościele nie ma wypaczeń, ale to chyba nie oznacza, że całość jest skażona.

                            Manipulacja właśnie na tym polega - żebyś myślał tak - jak chce tego manipulant.
                            wzzw.wordpress.com/2013/01/13/guru-owsiak-w-11-lat-wyjal-46-zlotych-melonow/
                            • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 26.02.13, 11:15
                              Widze Pierzchnia, dobry jestes...!
                              Nie tylko z matmy...! ;-)
                              Pozdrowki: A...
                            • zdzislaw50 Re: bardzo proszę mądrych o radę 26.02.13, 16:48
                              No tak, źle doczytałem , 20 gr co miesiąc daje taka sumę, przepraszam.
                              • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 26.02.13, 18:05
                                zdzislaw50 napisał (do wszystkich uczestnikow tego FU):
                                > No tak, źle doczytałem , 20 gr co miesiąc daje taka sumę, przepraszam.
                                ____________________________________________________________.
                                Krok Dziesiaty (10) AA mowi:
                                "Prowadzilismy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznajac sie do
                                popelnianych bledow"
                                Tu minal okres prawie dwoch dni...(!?) :-o
                                Zapytal raz swego sponsora alkoholik (juz abstynent), uczeszczajacy na
                                Mityngi AA:
                                Jak dlugi moze byc ten czas, aby przyznac sie z miejsca do popelnionego bledu...?
                                Ten mu odpowiedzial:
                                To jest proporcjonalne do okresu rozwoju duchowego;
                                im dluzszy jest ten okres rozwoju, tym krotszy jest czas przyznania sie...!
                                A... ;-)
    • waldek.p6 Re: bardzo proszę mądrych o radę 26.02.13, 18:09
      Udało mi się namówić partnerkę na terapię w osrodku w Dziwnówku. Osrodek polecili mi znajomi, ich córka była chyba w 4 ośrodkach i nic, dopiero w Dziwnówku jej pomogli. ponad rok jest trzeźwa, ułożyła sobie życie. Spróbujecie. To mały ale skuteczny ośrodek. Żaden moloch z białymi fartuchami i strzykawkami.
      W końcu to ratowanie życia !!!!!!!!!!!!
      • 7zahir Re: bardzo proszę mądrych o radę 26.02.13, 18:30
        To nie ośrodek jest skuteczny tylko pacjent dojrzał do leczenia :-)
        • aaugustw Re: bardzo proszę mądrych o radę 26.02.13, 20:15
          7zahir napisała:
          > To nie ośrodek jest skuteczny tylko pacjent dojrzał do leczenia :-)
          _______________________________.
          Teraz kolej na dojrzewanie partnera...! ;-)
          A...
          • waldek.p6 Re: bardzo proszę mądrych o radę 02.03.13, 09:05
            Hm. Może masz rację. Ale jednak tak wiele zależy też od ośrodka. Ten w Dziwnówku jest ok.
      • smietana33 Re: bardzo proszę mądrych o radę 07.03.13, 16:27
        Udało się namówić bratową na leczenie zamknięte. Jedzie jutro do Łukowa. Zgodziła się nawet chętnie, chyba potrzebowała, żeby ktoś jej podał rękę, zajął się nią trochę.
        Natomiast zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć postawy mojego brata w tym wszystkim. Próbowałyśmy z siostrą namówić go aby porozmawiał z żoną sam, żeby dał jej dwa komunikaty: musisz pojechać na leczenie, miejsce czeka tu i tu, domem i dziećmi się zajmę, nie martw się tym. Zaoferowałyśmy mu pomoc w zajęciu się dziećmi. Brat nie uczestniczył w szukaniu bratowej odwyku, nie było go na miejscu, jak zwykle. Natomiast nie udało się z nim przeprowadzić jakiejkolwiek rozmowy, przyjął postawę "to sprawa moja i mojej żony, nie będę z wami na ten temat rozmawiał". Zrozumiałabym, gdyby rzeczywiście chodziło mu o szacunek do intymności ich związku i żony, ale wiem, że tak nie jest - jest bardzo zamknięty, nie da się z nim porozumieć. Poczekałyśmy dwa dni, ale z żoną nie porozmawiał, zatem same porozmawiałyśmy z bratową, oferując leczenie, na które od razu się zgodziła. Teraz sytuacja jest kompletnie idiotyczna - brat zachowuje się jakby był obrażony na mnie, siostrę i żonę - że zorganizowałyśmy ten odwyk - czytaj - wpierdzieliłyśmy się mu w życie. Ale nie przeszkadzało mu przez ponad 10 lat patrzenie na picie żony, i zostawianie z nią małych dzieci na wiele dni, wiedząc, ze pije, i jeździ z nimi po pijaku autem. Ponieważ sam nic nie zrobił, wzięłyśmy po prostu sprawę w swoje ręce. Teraz nie wiemy, czy sam zajmie się dziećmi podczas pobytu żony na odwyku (jak? przecież wyjeżdża co chwilę), on z nami nie rozmawia... Czy ktoś może znać przyczyny takiego zachowania? Nie odpowiada mu, ze żona walczy z nałogiem? Boi się zmian? Nie mam pojęcia...
        • aaugustw Przypadek dla psychologa... 07.03.13, 18:05
          smietana33 napisała:
          > Udało się namówić bratową na leczenie zamknięte. Jedzie jutro do Łukowa.
          Zgodziła się nawet chętnie, chyba potrzebowała...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Ucieka biedna przed czyms, skoro tak chetnie sie zgodzila...!
          ______________________.
          smietana33 napisała dalej:
          > ... Natomiast zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć postawy mojego brata...
          > ... przyjął postawę "to sprawa moja i mojej żony, nie będę z wami na ten temat
          rozmawiał". ..
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Juz w pierwszym moim poscie napisalem do Ciebie:
          Nie wiadomo kto tu ma wiekszy prolem; bratowa, czy brat...
          (ale kto zwraca uwage na takie "zlosliwosci" pochodzace od A...!? :-(
          ______________________.
          smietana33 napisała dalej:
          Zrozumiałabym, gdyby rzeczywiście chodziło mu o szacunek do
          intymności ich związku i żony, ale wiem, że tak nie jest...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Tego Ty wiedziec nie mozesz co sie kryje w ich intymnosci...!
          W takich wypadkach zapytaj siebie; jaka brat ma korzysc z jej picia...!?
          Moze za ta maska niesmialosci brata kryje sie cos wiecej...!?
          Czy bratowa (np.) miala czesto podbite oczy...!? - Lub strach w oczach...!?
          A moze on dopiero po wypiciu zony stawal sie otwarty i odwazny do wszystkiego...!?
          ______________________.
          smietana33 napisała dalej:
          > - jest bardzo zamknięty...
          > ... Czy ktoś może znać przyczyny takiego zachowania? Nie odpowiada mu, ze żona walczy z nałogiem? Boi się zmian? Nie mam pojęcia...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Nikt nie odpowie Tobie na te pytania, bo nikt z nas nie byl ich materacem...!
          Wiem, ze takie malzenstwa w koncu sie rozpadaja...!
          A...
          Ps. Brat powinien skorzystac z pomocy psychologa, ale kto i jaka sila jest
          w stanie go do tego naklonic...!? :-(
          • smietana33 Re: Przypadek dla psychologa... 07.03.13, 20:33
            Rzeczywiście nie wiem kto tu ma większy problem. Mój brat nie jest nieśmiały, w towarzystwie jest zabawny itp. Po prostu nie umie nawiązywać bliskich relacji, i to jest problem, na pewno a co jeszcze? Nie wiem. Nie bije jej, to też pewnik.
            Natomiast co do psychologa... nie ma takiej siły zeby go nakłonić. Przynajmniej ja jej teraz nie widzę...
            • lena1952 Re: Przypadek dla psychologa... 07.03.13, 21:17
              Śmietana napisała "ale nie przeszkadzało mu przez prawie 10 lat patrzenie na picie żony i zostawianie z nią małych dzieci na wiele dni, wiedząc, że pije i jeździ z nimi po pijaku autem"
              i napisała jeszcze trochę innych rzeczy, które u mnie wywołują "uczulenie" na takie zachowania.
              Śmietanko, pozwolę sobie tak zdrobniale, postaraj się dać bratu do zrozumienia, że ma swój
              udział w rozwoju choroby alkoholowej u żony, nawet jeżeli próbuje się to usprawiedliwić
              "zamknięciem w sobie"
              On musi o tym wiedzieć, że i Ty o tym wiesz że "milczenie jest przyzwoleniem"
              Pozdrawiam Cię z dużym uznaniem dla Twojego obiektywizmu. Fajna z Ciebie dziewczyna.
              • smietana33 Re: Przypadek dla psychologa... 07.03.13, 21:39
                W tej chwili mój brat zrobi wszystko, żeby ze mną nie rozmawiać, bo on już wie co ja o jego zachowaniu myślę. Dałam mu to wyraźnie do zrozumienia.
                Moja rodzina zawsze była emocjonalnie zżyta, brat się odsunął lata temu, ale dalej był mi bardzo bliski. Teraz kiedy widzę jego zachowanie, to jak robi wszystko, nawet w tej chwili, żeby żona się wściekła i napiła i w konsekwencji nie pojechała na odwyk, załamuje mnie i szokuje. Zastanawiam się czy to możliwe, że nie zauważyłam przez całe życie, ze mój brat to brylujący erudyta w swoim zawodzie i zainteresowaniach, oraz prymityw emocjonalny w życiu prywatnym, bo coraz bardziej mi na to wygląda ...
                Dziękuję za dobre słowo. Zawsze to się jakoś tak cieplej robi człowiekowi. Szczególnie jak się walczy w cudzej sprawie i w zamian otrzymuje wrogość. Dzięki i pozdrawiam ciepło.
                • aaugustw Re: Przypadek dla psychologa... 07.03.13, 22:05
                  smietana33 napisała:
                  > ... Szczególnie jak się walczy w cudzej sprawie i w zamian otrzymuje wrogość...
                  _________________________________________________________________.
                  Ktos madry powiedzial: "Dobroc zawsze bedzie ukarana..." - Nie przejmuj sie tym
                  i czyn dalej dobro...!
                  Dzis koncze juz... - A Tobie zycze odwagi... - Do jutra... - Glowa do gory...! ;-)
                  A...
                  • smietana33 Re: Przypadek dla psychologa... 16.03.13, 02:40
                    Historii ciąg dalszy. Bratowa jest na odwyku, zadowolona (choć może to nie do końca dobre okreslenie), pracuje, pisze, terapeutyzuje:) i poznaje siebie. Ciężko jej emocjonalnie, ale czuje postępy, co mnie przynajmniej, napawa optymizmem. Brat traktuje mnie i siostrę nadal jak wrogów, łącznie z tym, że po kolejnej próbie porozmawiania z nim i przypomnienia, że ma siostry które mogą pomóc, usłyszałyśmy, że nie oczekuje, że cokolwiek zrozumiemy, oraz, że to co próbujemy mu przekazać nie ma żadnego wpływu na to co on sobie będzie o nas myślał ... Acha, a żona "pojechała na wakacje' w jego mniemaniu. Niestety nasi rodzice przybyli z pomocą - zajęli się domem i dziećmi brata, w związku z czym on nadal pracuje tyle ile chce, a dzieci sa pod opieką inną niż moja, ale pod opieką. Do tego tato (nasz tato) próbuje mnie zmusić do potajemnej opieki nad dziećmi mojego brata (no ugotujesz obiad, przywieziesz, brat się nie dowie), co doprowadza mnie do szału - oczywiście tego nie zrobię, dopóki mój brat nie dojrzeje do tego, że należałoby porozmawiać, poprosić oraz przeprosić za zachowanie dotychczasowe. Generalnie jest maniana, szykuję się na to, że bratowa po odwyku (chociaż wiem, że to nie polecane) odejdzie od brata, a ja zostanę przez niego posądzona o rozbicie tego jakżesz udanego i pełnego miłości związku!
                    • grazkavita Re: Przypadek dla psychologa... 16.03.13, 08:11
                      Za dużo kombinujesz! Wszystkie dzieci naszymi są i trzeba im pomagać! Tym bardziej , że jesteś ciotka , a ten urząd zobowiązuje! Skąd wiesz co powie brat? Skąd wiesz co w ogóle się stanie ? Póki co trzeba pomóc, nie żeby non stop, ale w miarę możliwości jak na dobrą ciotkę przystało...
                    • aaugustw Re: Przypadek dla psychologa... 16.03.13, 13:42
                      smietana33 napisała:
                      > ... szykuję się na to, że bratowa po odwyku (chociaż wiem,
                      że to nie polecane) odejdzie od brata, a ja zostanę przez niego
                      posądzona o rozbicie tego jakżesz udanego i pełnego miłości związku!
                      ____________________________________________.
                      Tego ty wiedziec nie mozesz co sie potem stanie...(!?).
                      Uwazam jednak, ze fajnie robisz aby nie poddac sie
                      chorym ukladom i namowom.. - Tam gdzie mozesz
                      wprowadzaj do zycia zdrowe schematy, a co z tego
                      potem wyjdzie, "badz Jego wola"...! ;-)
                      A...
                      • smietana33 Re: Przypadek dla psychologa... 19.09.13, 00:50
                        Czas na update:). Ponieważ część z Was tak bardzo mi pomogła, i chyba dopiero teraz zdaję sobie sprawę, że bez Waszego wsparcia, nie byłabym w stanie przeprowadzić tego, co przeprowadziłam, poczułam się w obowiązku zdać relację co się dzieje teraz. Zatem, moja bratowa jest trzeźwa od wyjazdu na odwyk)) Nie tylko nie pije, ale stworzyła sobie na miejscu fantastyczną sieć wsparcia. Chodzi na spotkania AA, terapię indywidualną, wreszcie nie zamyka się w kręgu praca - dom -picie, tylko w kręgu praca-ja-dom-ja-rodzina-ja:) Może wyda się, że za dużo tego "ja", ale to nieprawda. Utrzymuje stały kontakt i ze mną (której wcześniej raczej nie lubiła) i z całą naszą rodziną. Jest dalej z moim bratem, brat - no cóż, cudów nie zdziałał, ale nagle zaczął bywać w domu częściej i nawet uczestniczyć w wypadach AA. Bratowa jest inną osobą, niesamowicie rozwinęła się i duchowo i emocjonalnie, zaczęła mieć bardziej refleksyjne podejście i do samej siebie i do świata, nawet do swojego męża. Dziś była u mnie na herbatce, i mogę powiedzieć tylko tyle - na dzień dzisiejszy ogłaszam pełen sukces!!!!
                        A tym, którzy od początku sugerowali, że wchrzaniam się w nie swoje sprawy, że to nie tylko z bratową i bratem, ale i ze mną, skoro ingeruję, jest coś nie tak, polecam chwilę refleksji. Czasem lepiej nic nie powiedzieć. I to dziś zastosuję.
                        • aaugustw Re: Przypadek dla psychologa... 19.09.13, 09:45
                          smietana33 napisała:
                          > Czas na update:). Ponieważ część z Was tak bardzo mi pomogła, i chyba dopiero t
                          > eraz zdaję sobie sprawę, że bez Waszego wsparcia, nie byłabym w stanie przeprow
                          > adzić tego, co przeprowadziłam, poczułam się w obowiązku zdać relację...
                          > ... moja bratowa jest trzeźwa od wyjazdu na odwyk)) Nie tylko nie pije,
                          ale stworzyła sobie na miejscu fantastyczną sieć wsparcia. Chodzi na sp
                          > otkania AA, terapię indywidualną, wreszcie nie zamyka się...
                          __________________________________________________.
                          Ciesze sie dla bratowej i dla Was i dziekuje za te informacje...!
                          A...
                          Ps. Nie zdziw sie, jak przez pierwsze dwa lata bedzie zgrzytalo
                          w malzenstwie brata.... - Teraz dopiero rozpocznie sie ich obopolne
                          trzezwienie i zaczna powstawac nowe - zdrowe uklady, a te
                          towarzyszace temu "zgrzyty" nie beda juz mialy podloza picia alkoholu...
                          • smietana33 Re: Przypadek dla psychologa... 19.09.13, 12:34
                            Dziękuję August. Pomyślałam, że warto wrzucić tu jakąś pozytywną historię.
                            Wiem, że będzie im trudno, i jest, alei tak jest lepiej niż było. Powolutku, krok po kroczku, chyba zaczynają się poznawać na nowo, i lepiej rozumieć. Trzymam za nich kciuki. Najważniejsze jest to, że bratowa odzyskuje swoje życie, a dzieci mają wreszcie zrównoważoną, uśmiechniętą, aktywną i trzeźwą mamę :). Przestała nawet pić kawę, wstaje o 5 rano i skacze na skakance zamiast kofeiny. Mówi, że daje jej to skrzydła:)))
                            • 7zahir Dziękuję, że o tym napisałaś. 19.09.13, 13:02
                              Taka historia dodaje skrzydeł :-)

                              Mam nadzieje, ze usłyszysz kiedyś " dziekuję" od Twojej bratowej.

                              Podrawiam.
                              • smietana33 Re: Dziękuję, że o tym napisałaś. 19.09.13, 15:22
                                7zahir, cieszę się, że mogłam coś fajnego tu wrzucić.
                                A co do "dziękuję" od bratowej, to usłyszałam je już chyba sto razy i nie tylko to. Za każdym razem gdy mnie widzi mówi, że uratowałam jej życie, i opowiada o tym w około:). Oczywiście przesadza, bo sama odwaliła najgorszą robotę.
                                August - z tym jednoskrzydłym aniołem - wspaniałe. Myślę, że teraz ma już dwa skrzydła, i kiedy opowiada mi, że teraz ta rozwalona niedawno rodzina, w której każdy sobie żył osobno, codziennie zasiada o 6.00 do wspólnego śniadanka (świeże bułeczki co rano, bo jak sobie poskacze to ma tyle energii, ze jej się chce zrobić przyjemność mężowi i dzieciom i leci do sklepu i pichci śniadanie:)) to normalnie sama nie wierzę, a to czysta prawda jest. Bajki się zdarzają, kiedy na nie zapracujemy. Teraz ja zmieniam swoje życie i żegnam się z nadprogramowymi kilogramami. Zainspirowała mnie moja bratową, swoją walką o udane życie. No i sama schudła tak, że teraz wygląda jak milion dolarów :). Mogłabym godzinami odpowiadać jak się tam zmieniło, tak strasznie się z tego cieszę!
                                • aaugustw Re: Dziękuję, że o tym napisałaś. 19.09.13, 20:00
                                  smietana33 napisała:
                                  > ... kiedy opowiada mi, że teraz ta rozwalona niedawno rodzina, w
                                  > której każdy sobie żył osobno, codziennie zasiada o 6.00 do wspólnego śniadanka
                                  > (świeże bułeczki co rano, bo jak sobie poskacze to ma tyle energii, ze jej się
                                  > chce zrobić przyjemność mężowi i dzieciom i leci do sklepu i pichci śniadanie:
                                  > )) to normalnie sama nie wierzę, a to czysta prawda jest. Bajki się zdarzają,
                                  > kiedy na nie zapracujemy. Teraz ja zmieniam swoje życie i żegnam się z nadprogr
                                  > amowymi kilogramami. Zainspirowała mnie moja bratową, swoją walką o udane życie
                                  > . No i sama schudła tak, że teraz wygląda jak milion dolarów :). Mogłabym godzi
                                  > nami odpowiadać jak się tam zmieniło, tak strasznie się z tego cieszę!
                                  ___________________________________________________.
                                  Takie slowa sa radoscia, nadzieja i balsamem dla mego serca...! ;-)
                                  Warto byc trzezwym...!
                                  A...
                            • aaugustw Uratowani...! 19.09.13, 13:41
                              smietana33 napisała:
                              > Dziękuję August. Pomyślałam, że warto wrzucić tu jakąś pozytywną historię.
                              > Wiem, że będzie im trudno, i jest, alei tak jest lepiej niż było. Powolutku, kr
                              > ok po kroczku, chyba zaczynają się poznawać na nowo, i lepiej rozumieć. Trzymam
                              > za nich kciuki. Najważniejsze jest to, że bratowa odzyskuje swoje życie, a dzi
                              > eci mają wreszcie zrównoważoną, uśmiechniętą, aktywną i trzeźwą mamę :). Przest
                              > ała nawet pić kawę, wstaje o 5 rano i skacze na skakance zamiast kofeiny. Mówi,
                              > że daje jej to skrzydła:)))
                              _________________________________________________________.
                              Szczesliwcy... - Zwyciezcy... - Wybrancy...!!! ;-)
                              Powiedz jej, ze slyszalas, ze ona jest tylko "jednoskrzydlowym aniolem",
                              a jezeli chce fruwac lub wzniesc sie do gory potrzebuje takiego samego
                              drugiego jednoskrzydlowego aniola...!
                              Niech o tym nigdy nie zapomina...! ;-)
                              A...
                              Ps. Tak, warto jest "wrzucac" takie pozytywne historie... -
                              Dobrej informacji nigdy nie jest za duzo... - Pozdrawiam ;-)
                              • iskram Re: Uratowani...! 19.09.13, 22:24
                                Zombi sie nakarmiło !!!!!!!!!!!!!!!!!! pycha jakiej mało















                                • aaugustw Re: Uratowani...! 20.09.13, 14:35
                                  iskram ocenila wypowiedz (A...):
                                  > Zombi sie nakarmiło !!!!!!!!!!!!!!!!!! pycha jakiej mało
                                  ____________________________________________.
                                  Zal dupe sciska !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                  A... ;-)
                                  Ps. O jadzie sciekajacym nie wspomne...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                  • smietana33 Re: Uratowani...! 20.09.13, 21:26
                                    Może jestem zbyt głupia, ale kompletnie nie rozumiem o co iskram chodzi. Ale ja dość często nie rozumiem o czym na tym forum się pisze. Zdecydowanie wyczuwam kpinę i niefajne emocje, ale kompletnie nie rozumiem...
                                    • pierzchnia Re: Uratowani...! 20.09.13, 23:45
                                      smietana33 napisała:

                                      " ...kompletnie nie rozumiem... "

                                      August zawsze miał powodzenie wśród dziewcząt i stąd zapewne te końskie zaloty.


                                      • iskram Re: Uratowani...! 21.09.13, 10:55
                                        A jak d..e moze ściskać zal???????
                                        • aaugustw Re: Uratowani...! 21.09.13, 11:15
                                          iskram napisała:
                                          > A jak d..e moze ściskać zal???????
                                          _____________________________________.
                                          iskram, nie zasmiecajmy prosze tego watku...!
                                          A...
                                          • iskram Re: Uratowani...! 21.09.13, 13:22
                                            O poprawa , nie pij i zyj do zobaczenia gdzieś na szlaku !!!!!!!!!!!!!
                                            • aaugustw Re: Uratowani...! 21.09.13, 13:35
                                              iskram napisała:
                                              > O poprawa , nie pij i zyj do zobaczenia gdzieś na szlaku !!!!!!!!!!!!!
                                              _______________________________________________.
                                              Czy widzialas kiedys, aby pijany trzezwemu ustapil...!? :-(
                                              A...
                                              • iskram Re: Uratowani...! 21.09.13, 14:13
                                                Pijany, trzezwemu ustapił , madry głupiemu ustępuje zegnam!!!!!!!!
                                                • aaugustw Re: Uratowani...! 21.09.13, 14:20
                                                  iskram napisała:
                                                  > ... madry głupiemu ustępuje zegnam!!!!!!!!
                                                  _________________________________________.
                                                  No wlasnie, to jest blad myslowy wielu alkoholikow,
                                                  ktorzy mysla, ze w AA potrzeba stac sie madrym, a
                                                  tu chodzi przeciez o to, aby stac sie trzezwym...!!!!
                                                  A...
                                                  • iskram Re: Uratowani...! 21.09.13, 22:52
                                                    Posłuchaj - nie bede z toba polemizować, tysiace ludzi jest trzezwych i nie wzbijaj sie na nieszczesciach innych ,bo jak
                                                    Cie dorwe to jak żabe Cie nadmucham i zobaczysz jaki ty trzezwy jak pekniesz- wiedz ze najtrudniej w zyciu jest być człowiekiem w każdej sytuacji!!!!!!!
                                                  • aaugustw Do Iskram...! 22.09.13, 11:10
                                                    iskram napisała (do A...):
                                                    > Posłuchaj - nie bede z toba polemizować, tysiace ludzi jest trzezwych
                                                    i nie wzbijaj sie na nieszczesciach innych... (dalej o nadmuchaniu zaby...!)
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Taak, widze ze "nasza polemika" dobiega konca - z obydwoch stron...!!
                                                    (zabierz tylko ze soba tego szczekajacego ratlerka, bo tylko przeszkadza).
                                                    A teraz Iskram bardzo powaznie:
                                                    Prowokowalem ciebie, to Prawda, bo chcialem uslyszec cos o iskram, a ty
                                                    ukrywasz siebie konsekwentnie pod "innymi", nawet w tych paru slowach
                                                    powyzej, nie potrafisz o sobie napisac, np: "... nie wzbijaj sie A... na moim
                                                    nieszczesciu". Nie masz pojecia jaki obrot nabrala by wtedy ta cala nasza
                                                    "pijana" dyskusja...! :-(
                                                    Mam obraz o tobie tylko na podstawie twoich nerwowych reakcji, kiedy
                                                    odpowiadasz mi piszac o "innych"...!
                                                    A...
                                                  • iskram Re: Do Iskram...! 22.09.13, 14:25
                                                    No widzisz jaki jesteś manipulant! A można prościej ,zapytaj żony ,a co do mnie nie jesteś mi bliskim przez inter. bym dzieliła się sobą, czy swoimi przeżyciami- życze ci globalnego powodzenia!!!!!
                                                  • aaugustw Re: Do Iskram...! 22.09.13, 20:10
                                                    iskram napisała:
                                                    > No widzisz jaki jesteś manipulant! A można prościej ,zapytaj żony ,a co do mn
                                                    > ie nie jesteś mi bliskim przez inter. bym dzieliła się sobą, czy swoimi przeżyc
                                                    > iami- życze ci globalnego powodzenia!!!!!
                                                    ______________________________________________________.
                                                    Eee tam zaraz uogolniasz i globalizujesz z tym "manipulantem...! -
                                                    Zamiast tak strzelac bez prochu zastanow sie lepiej dlaczego tak
                                                    postepowalem wobec ciebie...!?
                                                    Czy nie widzisz, ze tu kazdy o sobie pisze jakby byl anioleczkiem,
                                                    (wlacznie z toba...!)...!? - Czy nie widzisz, ze tu prawde o kims mozna
                                                    uzyskac jedynie po jego reakcjach, dopiero wtedy gdy zostanie "trafiony"...!?
                                                    Nie tlumacz sie tym, ze mnie nie znasz, wiec dlatego nie piszesz o sobie... -
                                                    Tu nikt ciebie nie zna i dalej jestes betonem...! - Przyszlas tu, zeby sie
                                                    wymadrzac i pouczac innych... - Czy tak ma wygladac trzezwosc...!?
                                                    Zeby cos umiec komus przekazac, trzeba to cos miec...!
                                                    A...
                                                    Ps. Dziekuje za zyczenia powodzenia...!
                                                    Ale ja zdobylem juz swoje powodzenie: Jestem trzezwy...! ;-)
                                                  • iskram Re: Do Iskram...! 22.09.13, 22:50
                                                    Odpowiedz sobie sam!!!!!!!!!!!
                                              • thomi73pl Re: Uratowani...! 21.09.13, 23:15
                                                aaugustw napisał:

                                                > iskram napisała:
                                                > > O poprawa , nie pij i zyj do zobaczenia gdzieś na szlaku !!!!!!!!!!!!!
                                                > _______________________________________________.
                                                > Czy widzialas kiedys, aby pijany trzezwemu ustapil...!? :-(
                                                > A...

                                                Nie wiem czy iskram widzisla.., ale ja widze ze nie ustepujesz.
                                                Tak więc sam o sobie świadczysz, zes pijan chlopie..

                                                (Dlatego na innym watku sie nie odezwalem.. bo co tu z pijanym gadać. . )


                                                ""----"""-----"""-----''''-----'''-------'''

                                                :-D:-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka