kurczak1
28.07.04, 16:37
Jestem alkoholiczką, tak przynajmniej uznałam na terapii, tak mówię na
mityngach. Nie piję, chodzę na grupy, stosuję się do zaleceń. Ja jednak nie
mam przekonania do tego. Znaczy to, że do końca nie jestem tego pewna. W
terminologii AA-owskiej oznacza to nieprzerobiony 1 krok. Chciałabym się
dowiedzieć jak inni uznawali swoją bezsilność. Do rynsztoka i miesięcznych
ciągów mi daleko. Wiem, mówi się o tym na mityngach, może jednak to z forum
spłynie jakaś złota myśl, bo nie daje mi to spokoju.