Dodaj do ulubionych

Terapia miłością

04.01.14, 12:41
Tak, jak już wspominałem - środki chemiczne nie rozwiążą problemu, który sięga o wiele głębiej.
znakiczasu.pl/samo-zycie/191-terapia-miloscia
Obserwuj wątek
    • wolfbreslau Re: Terapia miłością 04.01.14, 13:25
      pierzchnia napisał:

      > Tak, jak już wspominałem - środki chemiczne nie rozwiążą problemu, który sięga
      > o wiele głębiej.
      > znakiczasu.pl/samo-zycie/191-terapia-miloscia

      jest w Twoim linku pewien akapit "...Aby to sprawdzić, Fryderyk II przeprowadził dość okrutny eksperyment. Otóż grupie biologicznych matek odebrano noworodki i oddano je pod opiekę matkom zastępczym. „Miały one opiekować się dziećmi w milczeniu, nigdy nie mówiąc do nich ani nie pozwalając im usłyszeć ludzkiego głosu”2. Oczywiście Fryderyk II chciał, aby dzieci przemówiły swym naturalnym, starożytnym językiem, ponieważ nie były teraz niczym „skażone”. Kroniki podają jednak, że eksperyment się nie powiódł. I to nie dlatego, że dzieci nie rodzą się z takimi zdolnościami. Przyczyna była inna. Jak zanotował kronikarz, „trudził się on [król] na próżno, ponieważ wszystkie dzieci umarły”...."
      otóż jest on poniekąd niezgoddny z prawda...dzieci owe pozrozumieweały sie swoim własnym systemem dzwiekówi gestów. mniej więcej na poziomie zwierzat w stadzie. cos jak psy.
      a umarły z tego powodu, ze gdy nie sprawdziła sie teoria Fryderyka, przestał sie nimi interesowac...były dla niego zbędne, jak psy z pałacowej sfory niezdatne juz do polowania.
      Fryderk , był wielkim cesarzem, wojownikiem, oponenetem papiestwa, cudakiem, chrzescijanksim obrazoburca, sekciarzem i okrutnikiem....choc byl niewatpliwie wizjonerem i intelektualista.
      dziwne nieco , ale prawdziwe.
      • pierzchnia Re: Terapia miłością 04.01.14, 23:15
        wolfbreslau napisał:

        > otóż jest on poniekąd niezgoddny z prawda...dzieci owe pozrozumieweały sie swoi
        > m własnym systemem dzwiekówi gestów. mniej więcej na poziomie zwierzat w stadzi
        > e. cos jak psy.
        > a umarły z tego powodu, ze gdy nie sprawdziła sie teoria Fryderyka, przestał si
        > e nimi interesowac...były dla niego zbędne, jak psy z pałacowej sfory niezdatne
        > juz do polowania.

        Jestem wręcz przerażony tą informacją.
        Mógłbyś podać jej źródło?
        • wolfbreslau Re: Terapia miłością 07.01.14, 10:08
          pierzchnia napisał:

          >
          > Jestem wręcz przerażony tą informacją.
          > Mógłbyś podać jej źródło?

          zwariowales chyba.to sie dzialo w wieku 13 , a ja nie jestem kronikarzem , ani archiwista zakurzonym z tynieckiego klasztoru. :-)
          ale czytalem calkiem niedawno w beletryzowanej historii 4-tomowej dolnego sląska i sląskich piastow jabłońskiego miedzy innymi o tym. a w przypisach facet dał wykaz z jakich opracowań korzystał...zreszta na te same materiały powyływał sie jasienica pisząc swoja polske piastow itd.
          ps- ten fryderyk /nie mylić go z barbarossa-choc okresowo i stanowiskiem dzieli ich tylko klika lat / to swoja droga, byl niezwykle ciekawy osobnik. tyle ,ze byl cesarzem mobilnym i takie byly czasy. nie ma sie co temu dziwic. umieralnosc i stosunek do zycia i smierci , wtedy byl zupelnie inny niz teraz. nawet sw. franciszek, bpo to okres czasowo ten sam, nie byl taki, jakim go przedstawiaja dzis. byl czlowiekiem swojej epoki. nieco nawiedzonym, gadjącym z ptaszkami, ale w niczym mu nie przeszkadzały okrucienstwa tamtej epoki. okrucienstwa wedle naszych dzisiejzych kryteriów. to błąd, gdy do treści pisanych setki lat temu, przykładamy bezposrednią miare nam wspólczesna.
          hey
          • pierzchnia Re: Terapia miłością 07.01.14, 22:13
            Nie mydl oczu, Wolf, jakimiś tam kronikami - napisałeś:
            "...a umarły z tego powodu, ze gdy nie sprawdziła sie teoria Fryderyka, przestał sie nimi interesowac...były dla niego zbędne, jak psy z pałacowej sfory niezdatne juz do polowania."

            Proste pytanie:
            Gdzie to wyczytałeś?
            To mi raczej wygląda na Twój domysł niż na informację zaczerpniętą z literatury.
            • wolfbreslau Re: Terapia miłością 08.01.14, 10:14
              pierzchnia napisał:

              > Nie mydl oczu, Wolf, jakimiś tam kronikami - napisałeś:
              > "...a umarły z tego powodu, ze gdy nie sprawdziła sie teoria Fryderyka, przesta
              > ł sie nimi interesowac...były dla niego zbędne, jak psy z pałacowej sfory niezd
              > atne juz do polowania."
              >
              > Proste pytanie:
              > Gdzie to wyczytałeś?
              > To mi raczej wygląda na Twój domysł niż na informację zaczerpniętą z literatury
              > .

              czteroksiąg jablonskiego o jakims slaskim astrologu i trucicielu....do tego czytalem to juz dawniej w ksiazce o nieudanych wyprawach krzyzowych i tym podobnych eskapadach.
              Ty koniecznie chcesz , aby text o Fryderyku udowodnil okreslona teze? , czy raczej chcesz sie odniesc do zdarzenia z historii?
              owszem wszystkie te dzieci dosc szybko umarly: bo niklt im nie okazywal uczuc. opiekunki karmily je jak zwierzeta, ubieraly , choc z troską , niemal jak o psy cesarskie,/ notabene taki pies byl wiecej wtedy wart , niz jakis tam pospolity czlowiek /. gdy experyment nie udowodnil tego co Fryderyk zakładał/ jak Ty zdaje sie / ..cesarz olal sprawe i przestal sie dziecmi interesowac. pozostawione same sobie, komunikujące sie za pomoca gestow i skomleń umarly w koncu.bały sie ludzi, ludzie sie bali ich i kolo sie zamknelo.
              co Ty Pierzchnia uwazasz, ze w sredniowieczu ludzie glaskali po glowkach, pisali na forum i publikowali elaboraty o ochronie praw czlowieka?
              sw. Tomasz z Akwiny wyslal na stos inkwizycji więcej osób, niż nawrócił .
              jak to bylo ? poczekaj niech sobie przypomne:
              ostatnia twierdza albigensów padla po oblezeniu . byli pomiedzy nimi katolicy.jak to mieszkancy miasta. arcybiskup co prowadzil oblezenie kazal wszystkich mieszkancow spalic, lub powiesic, lub sciąć. gdy dowódca jego wojska zapytal:
              -wszystkich mamy zabic? są wsród nich rzymscy katolicy , nie sami heretycy .
              -zabijcie wszystkich, bóg swoich rozpozna ....odpowiedział arcybiskup.

              tak to sie mialo Pierzchnia w tamtej epoce.
              teraz jest tak samo, tyle ,ze metody bardziej eleganckie.
              a jesli juz tak cie interesuje temat dzieci, i ich mowy milosci. to bywaly juz przypadki w wieku xx tym, gdy znajdowano dzieci wychowane, przez psy, lub wilki....i jakos one sie dogadywaly. tyle ,ze nie z ludzmi.nawet stanąc pionowo juz nie potrafily na przykurczonych od niemowlectwa sciegnach kolan i łokci.
              • wolfbreslau Re: Terapia miłością 08.01.14, 11:31
                pl.wikipedia.org/wiki/Fryderyk_II_Hohenstauf
                • pierzchnia Re: Terapia miłością 08.01.14, 21:25
                  Ja nie będę niczego szukał, Wolf, bo od szukania, w tym miejscu to Ty jesteś.

                  Oto fragment Twojego tekstu:
                  "jest w Twoim linku pewien akapit "...Aby to sprawdzić, Fryderyk II przeprowadził dość okrutny eksperyment. Otóż grupie biologicznych matek odebrano noworodki i oddano je pod opiekę matkom zastępczym. „Miały one opiekować się dziećmi w milczeniu, nigdy nie mówiąc do nich ani nie pozwalając im usłyszeć ludzkiego głosu”2. Oczywiście Fryderyk II chciał, aby dzieci przemówiły swym naturalnym, starożytnym językiem, ponieważ nie były teraz niczym „skażone”. Kroniki podają jednak, że eksperyment się nie powiódł. I to nie dlatego, że dzieci nie rodzą się z takimi zdolnościami. Przyczyna była inna. Jak zanotował kronikarz, „trudził się on [król] na próżno, ponieważ wszystkie dzieci umarły”...."
                  otóż jest on poniekąd niezgoddny z prawda...dzieci owe pozrozumieweały sie swoim własnym systemem dzwiekówi gestów. mniej więcej na poziomie zwierzat w stadzie. cos jak psy.
                  a umarły z tego powodu, ze gdy nie sprawdziła sie teoria Fryderyka, przestał sie nimi interesowac...były dla niego zbędne, jak psy z pałacowej sfory niezdatne juz do polowania."

                  Co jest niezgodne z prawdą?
                  Autor napisał, że dzieci umarły.
    • wolfbreslau Re: Terapia miłością 04.01.14, 13:31
      by jakakolwiek rozmowa, nawet na poziomie forumowym miala sens, nalezaloby wczesniej uscislic ramy i kryteria.
      gdy zaloze, ze milosc jest przejawem chemicznych i elektrycznych reakcji w mózgu- wtedy łatwo przyjme, ze chemie nalezy miedzy innymi leczyc chemia.
      jesli zaloże ,ze milosc rodzi sie w sercu. wtedy zaden chemik nie pogada ze mna.
      i koniec rozmowy.
      Fryderyk II, jakkolwiek w sposób okrutny to zrozumiał.
      • aaugustw Re: Terapia miłością 04.01.14, 14:10
        wolfbreslau napisał:
        > by jakakolwiek rozmowa, nawet na poziomie forumowym miala sens,
        nalezaloby wczesniej uscislic ramy i kryteria.
        > gdy zaloze, ze milosc jest przejawem chemicznych i elektrycznych reakcji w mózg
        > u- wtedy łatwo przyjme, ze chemie nalezy miedzy innymi leczyc chemia.
        > jesli zaloże ,ze milosc rodzi sie w sercu. wtedy zaden chemik nie pogada ze mna.
        > i koniec rozmowy.
        ___________________________________________________________________.
        Wolfie, na takie filozofowanie i medrkowanie o milosci stac tylko "malego kazia przy
        duzym piwie"...!
        Posluchaj co mi przyslal pewien anonimowy przyjaciel , bo to brzmi w sobie juz jak
        MILOSC i dojrzalosc duchowa w swym rozwoju...!

        "Witaj! Witaj w srodku nocy!
        O tej porze nie spia chyba tylko Ci, ktorym obowiazek kaze byc w pracy, albo
        Ci, ktorym bezsennosc dokucza bardziej niz dzwiganie kolejnego dnia "za
        kare". Nie spia kochankowie, ktorzy nadal potrafia sie soba zachwycac. Nie
        spia ciezko chorzy, ktorzy nie zamykaja oczu, bo sie najzwyczajniej boja, ze
        juz ich wiecej nie otworza. Nie spia poeci rozdarci pomiedzy pusta kartka i
        resztkami w butelce i ja nie spie... Nie spie, bo wydaje mi sie, ze
        chcialbym Ci cos waznego powiedziec.
        Tak, marzylem o tym, by zalozyc Akademie Milosci, by isc pomiedzy ludzi i
        budzic ich do kochania i do bycia kochanym. Wciaz ten pomysl mnie przerastal
        i wiecej bylo w nim leku, nieumiejetnosci i niewiedzy niz entuzjazmu do
        dzialania( wlasnego entuzjamu tez unikalem, jak ognia). Tak, balem sie
        budzic ludzi, bo balem sie odpowiedzialnosci a i sam nie do konca czulem sie
        przebudzony. Nie umialem o niczym innym myslec i ten pomysl, jak mantra,
        budzil mnie kazdego dnia i kazdego dnia kladl do lozka.
        Mijaly dlugie miesiace od dnia, kiedy pierwszy raz uslyszalem w sobie:
        "Akademia Milosci". Wtedy to bylo takie piekne, takie wielkie, takie z
        potrzeby serca! I teraz jest wielkie i piekne i wciaz moje serce bije dla
        tego pomyslu, ale wsluchujac sie w boskie podpowiedzi uslyszalem:"Idz
        powoli, nie spiesz sie nigdzie. Zacznij, inni za Ciebie beda trwac, inni
        podchwyca te melodie i nucic beda nawet wtedy, kiedy juz Ty przestaniesz
        spiewac".
        Zalozylem firme: "Studio optymizmu". Pojedynczym osobom pomagam sie
        obudzic - obudzic do milosci. Tylko tyle potrafie. To jest we mnie - to
        wielkie serce, ktore inaczej juz nie chce rozmawiac. Widze zdziwione oczy,
        slysze przyspieszony oddech, dotykam dloni, ktora w radosnym, pelnym
        niedowierzania odkrywaniu sie zaciska. Nazwalem siebie "trenerem osobistym"
        i juz przy pierwszym podaniu dloni na powitanie mowie:" Dziekuje, ze
        przyszlas (ze przyszedles). Nie ma znaczenia, z czym do mnie przychodzisz.
        Dla mnie najwazniejsze jest teraz, bym - zanim mi cokolwiek powiesz o
        sobie - bym to ja Ciebie zdolal pokochac"
        Nikt nie przychodzi przez przypadek. Tu sie zaczyna moja Akademia Milosci.
        Od kilku rozpromienionych twarzy, ktore nie moga doczekac sie nastepnego
        spotkania. Od tych kilku zdziwien, ze tak mozna - tak bez oczekiwan,
        bezinteresownie - ot tak, najzwyczajniej - kochac i byc kochanym. Moze nie
        rozwiaze problemow z dziecinstwa, moze niezbyt naukowo psychoanalizuje -
        najzwyczajniej rozmawiam o milosci - jak czlowiek z czlowiekiem - jak ten,
        ktory cale zycie poszukiwal, z tym, ktory cale zycie poszukuje.
        CUD - Cialo Umysl Dusza - to Ty, to ja, to kazdy czlowiek - nawet Kaziu,
        ktory nie wie, ile ma lat, jak ma na imie, smierdzi na odleglosc i co noc
        zamyka nad soba klape od smietnika - Kaziu tez jest CUDEM!!!! On juz nie
        rozumie slow wypowiadanych, nikt juz nie mowi do Niego o milosci, ale niech
        ta milosc lgnie do Niego razem z modlitwa za Kazia.

        Jest noc. Wiem, ze nie zyczysz sobie, bym Cie przepraszal za to nocne
        najscie, bo i Ty o milosci chcesz rozmawiac bez wzgledu na kolor nieba,
        zmeczenie albo inne obowiazki. I do Ciebie lgnie milosc i Ty lgnij do
        milosci. Nie stworzyl Bog nic wazniejszego i nawet Sam Siebie nazwal
        Miloscia.

        Czesc! Znikam. Znikam do radosci, ze powiedzialem Tobie o tym. Znikam do
        wdziecznosci, ze mnie wysluchales.
        A...
        • wolfbreslau Re: Terapia miłością 04.01.14, 14:17
          aaugustw napisał:

          > Wolfie, na takie filozofowanie i medrkowanie o milosci stac tylko "malego kazia
          > przy
          > duzym piwie"...!
          >

          o ile zrozumialem Twoj egzaltowany poemat milosny adresowany był własnie do Kazia.
          więc pozwól mi pofilozofoac w swoim smietniku z klapa zamkniętą.
          nie lubie natrętów w swojej samotni.
          lubie natomiast miłośc własną :-)

          dla mnie chemiczne działanie mózgu objawia sie tak :
          www.youtube.com/watch?v=ufqXL_bsWL8
          a mistyczna miłośc aniołów tak:

          www.youtube.com/watch?v=J6O3kZvYOok
          • aaugustw Re: Terapia miłością 04.01.14, 14:45
            wolfbreslau napisał:
            > dla mnie chemiczne działanie mózgu objawia sie tak :
            > <a href="www.youtube.com/watch?v=ufqXL_...

            > a mistyczna miłośc aniołów tak:
            > <a href="www.youtube.com/watch?v=J6O3kZ...
            ______________________________________________.
            A dla mnie, kiedy wylacze obydwa takie obrazy i dzwieki,
            jakie wyzej podales i zaglebie sie w sobie, aby pomedytowac
            w ciszy z samym soba, a potem pomyslec z wdziecznoscia za
            otrzymany Dar trzezwienia, komu moglbym dzisiaj jeszcze tak
            spontanicznie i z serca w czyms jeszcze pomoc...!? ;-)
            A...
            • torado Re: Terapia miłością 06.01.14, 15:08
              aaugustw a ja widzę pewną niekonsekwencję lub sprzeczność w Twoich poglądach. Propagujesz miłość, bezinteresowność, pomoc przy jednoczesnym fundowaniu ocen. Miłość, prawdziwa miłość nie ocenia. Pięknie o miłości pisał św. Paweł m.in.: Miłość cierpliwa jest,
              łaskawa jest.
              Miłość nie zazdrości,
              nie szuka poklasku,
              nie unosi się pychą;
              nie dopuszcza się bezwstydu,
              nie szuka swego,
              nie unosi się gniewem,
              nie pamięta złego;
              nie cieszy się z niesprawiedliwości,
              lecz współweseli się z prawdą.
              Wszystko znosi,
              wszystkiemu wierzy,
              we wszystkim pokłada nadzieję,
              wszystko przetrzyma.
    • wolfbreslau Re: Terapia miłością 07.01.14, 14:35
      najpiekniej o milosci ze znanych mi pisanych textow o milosci . i zrozumialych. pisal Abelard.
      facetowi ojciec jego ukochanej kazal odciąć jaja. i to się stało. a Abelard i jego ukochana do końca zycia, zyjąc w klasztorach pisali do siebie listy miłosne.
      potem podobnie pięknie według mnie pisał szekspir...
      azjatyckie odniesienia do miłości zawierają się dla mnie w tym co jest napisane o buddzie:
      gdy go poprosili o pomoc swoim rodakom, odmowil, bo stwierdzil, ze napastnikow kocha tak samo.
      i to jest dla mnie wbrew naturze...jak cala zresztą wyższa kultura i filozofa azjii.
      stąd własnie wzięły sie różna kamikadze i inne ...których, my w europie nijak nie pojmujemy. a nawet jesli usiłujemy pojmować i naśladować, nic z tego nie wychodzi. bo w tym się trzeba urodzić i dorastać....a nie odkrywać w wieku lat dwudziestu dajmy na to , lub o zgrozo w wieku lat czterdziestu.
      • torado Re: Terapia miłością 07.01.14, 19:08
        wolfbreslau napisał:
        a nawet jesli usiłujemy pojmować i naśladować, nic z tego nie wyc
        > hodzi. bo w tym się trzeba urodzić i dorastać....a nie odkrywać w wieku lat dwudziestu dajmy na to , lub o zgrozo w wieku lat czterdziestu.
        >
        >

        a dlaczego nie można tego odkryć w wieku lat np. czterdziestu i potem próbować choćby pewne elementy przenieść do swojego życia, hę? a nie wychodzi, a czemu nie wychodzi?
        • wolfbreslau Re: Terapia miłością 07.01.14, 19:47
          bo jak sie pies urodzi, to ma okreslone cechy. i z starego wyzla nie zrobi sie nagle mopsa :-)
          • torado Re: Terapia miłością 08.01.14, 18:12
            wolfbreslau napisał:

            > bo jak sie pies urodzi, to ma okreslone cechy. i z starego wyzla nie zrobi sie
            > nagle mopsa :-)

            ale kto pisze o robieniu z wyżła mopsa? :> Nadinterpretacja... Nie ma co stać w miejscu, trza czerpać z różnych źródeł, by życie smakowało w ogóle, bądź lepiej :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka