Dodaj do ulubionych

Boję się rozstania

18.03.14, 18:05
Witam. Długo się zastanawiałam czy napisać tu o swoim problemie, ale przeczytałam już bardzo dużo wątków i nie znalazłam nikogo kto miałby podobną sytuację do mojej. Chociaż wiele zrozumiałam. Od 10 lat męczę się ze swoim alkoholikiem, zresztą nie tylko z tym ma problem, bo jeszcze nałogowo gra na komputerze przez internet. Teraz mam po prostu taki moment, że mam już naprawdę tego wszystkiego dość! Znosiłam to bo mamy dwoje dzieci i jednak nadal go kocham i to się chyba nigdy nie zmieni, ale on nie chce się leczyć i nie widzi problemu w tym co robi. Zresztą czasem mu się nie dziwie, u niego w rodzinie praktycznie wszyscy nadużywają alkoholu, dla mnie to nie jest normalne, ale on nie wie że mogłoby być inaczej. Nie wiem co robić, dzieci są bardzo przywiązane do taty, szkoda mi im go zabierać, bo wiem że on by je rzadko odwiedzał. A tak to chociaz mają go na miejscu (jak jest trzeźwy to nie jest złym ojcem). Dużo bym jeszcze napisała ale muszę kończyć, mam nadzieje, że ktoś coś poradzi.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Nie jesteś sama. 18.03.14, 18:23
      Wybierz się na mityng Al Anon:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139945236,Al_Anon_grupy_wsparcia.html
      Pomyśl tez o tym co czują Twoje dzieci.
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139945813,Problemy_emocjonalne_dzieci_alkoholikow.html
      Poczytaj też tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139945581,Re_Zal_po_stracie.html
      • balbinkau7 Re: Nie jesteś sama. 18.03.14, 19:06
        Na razie nie bardzo mam jak chodzić do grup wsparcia, dzieci jeszcze małe a ja pracuję. Dzisiaj znowu mnie oszukał, nie ma go w domu od wczoraj zastanawiam się czy nie spakować mu jutro rzeczy, żeby było już postanowione.
        A ja właśnie myślę najbardziej o dzieciach dlatego się boje, bo wiem, że potrzebują ojca. już kiedyś mieszkaliśmy osobno i starszy syn bardzo tęsknił i stał się jeszcze bardziej nerwowy, a tata go rzadko odwiedzał.
        • 7zahir Re: Nie jesteś sama. 18.03.14, 19:11
          Brak taty to lepsze niż toksyczny tata.
          Poczytaj w linkach, które ci podałam.
          • balbinkau7 Re: Nie jesteś sama. 18.03.14, 19:31
            Właśnie czytam i tak jak było u bezdech2 w moim najbliższym mieście nie ma Al-Anon. Mieszkam na wsi tu w sumie co drugi facet sobie popija i mąż myśli, że to norma, a ja tak nie chcę dłużej żyć.
            • bananarama-live Re: Nie jesteś sama. 18.03.14, 19:39
              Nie możemy Ci radzić. Każda sytuacja jest inna, pomimo że ma wspólny mianownik.
              Zeby coś sensownego doradzić, musielibysmy być na miejscu, znać Twoją sytuację.
            • 7zahir Re: Nie jesteś sama. 18.03.14, 19:42
              balbinkau7 napisała:

              > Właśnie czytam i tak jak było u bezdech2 w moim najbliższym mieście nie ma Al-A
              > non. Mieszkam na wsi tu w sumie co drugi facet sobie popija i mąż myśli, że to
              > norma, a ja tak nie chcę dłużej żyć. >

              To zrób coś z tym.

              Poczytaj tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,137290570,137298487,Re_czy_sa_mitingi_internetowe_al_anon_dda_.html
            • 7zahir Re: Nie jesteś sama. 18.03.14, 19:48
              tu możesz porozmawiac ze specjalistą:
              poradnictwo.pl/
              • wolfbreslau Re: Nie jesteś sama. 19.03.14, 06:46
                uciekaj kobieto jak najdalej. bo Twoj syn stanie w koncu taki jak ojciec, a jesli masz i córke, to bedzie ona kolejna bezowlna ofiara jakiegos pijaka.
                • balbinkau7 Re: Nie jesteś sama. 19.03.14, 09:11
                  Mam dwóch synów, jeden właśnie bardzo jest przywiązany do ojca i bierze z niego przykład. Ale to wszystko nie jest takie łatwe, nie wiem jak sobie poradzę, on głównie zarabia na dom. Mieliśmy zresztą się budować, tyle planów... ale chyba to nie ma sensu. Zresztą on wszystkie ważne decyzje podejmuje sam beze mnie.
                  • wolfbreslau Re: Nie jesteś sama. 19.03.14, 09:20
                    wiem ,ze to niełatwe. inaczej nie byłoby Cibie tutaj itd.ale masz prosty wybór:
                    zniszczone życie Twoje i synów. lub szansa, ze tak sie nie stanie.
                    szansa....
                    idx po pomoc gdzie sie da. ale w pierwszej kolejnosci zadbaj o siebie i synów. chocby na poczatku mieli wierzgac i sie buntowac.
                    pozdrawiam i zycze odwagi
            • aaugustw Miec, albo byc...!? 19.03.14, 15:07
              balbinkau7 napisała:
              > ... w moim najbliższym mieście nie ma Al-Anon. Mieszkam na wsi tu w sumie
              co drugi facet sobie popija i mąż myśli, że to norma, a ja tak nie chcę dłużej żyć.
              _________________________________________________________________.
              Skad wiesz co on mysli...!? - Dlaczego zyjesz jego glowa i akceptujesz to, mimo
              wewnetrznego twojego oporu i buntu...!?
              A co ty myslisz i co ty do tej pory zrobilas w kierunku swoich mysli, planow,
              oczekiwan, zamierzen, etc...?
              A...
              • balbinkau7 Re: Miec, albo byc...!? 19.03.14, 16:29
                Tak mi się wydaje, że tak myśli, bo wiele razy prosiłam go, żeby poszedł się leczyć, ale on nie chce nawet o tym słyszeć, mówi wtedy, że on nie ma żadnych problemów, a ja przesadzam itd...
                Mówiłam, że mogę z nim pojechać, byleby tylko się zgodził.
                • aaugustw Re: Miec, albo byc...!? 19.03.14, 17:13
                  balbinkau7 napisała:
                  > Tak mi się wydaje, że tak myśli, bo wiele razy prosiłam go, żeby poszedł się le
                  > czyć, ale on nie chce nawet o tym słyszeć, mówi wtedy, że on nie ma żadnych pro
                  > blemów, a ja przesadzam itd...
                  > Mówiłam, że mogę z nim pojechać, byleby tylko się zgodził.
                  __________________________________________________.
                  Czy ty nie rozumiesz; ze on NIE CHCE...!?
                  On ma prawo byc takim, jakim on chce byc...!
                  A...
                  • balbinkau7 Re: Miec, albo byc...!? 19.03.14, 17:30
                    No tak chyba właśnie do mnie dotarło, dlatego już nie proszę na siłę nie da się nikogo zmienić.
                    • aaugustw Re: Miec, albo byc...!? 19.03.14, 19:20
                      balbinkau7 napisała:
                      > No tak chyba właśnie do mnie dotarło, dlatego już nie proszę na siłę nie da się
                      > nikogo zmienić.
                      _________________________________________________.
                      Dlaczego Ty nie chcesz zadbac o dzieci, o siebie...!?
                      Nikt ci tutaj nic nie poradzi, bo "poradami wybrukowana jest droga do piekla"...!
                      Boisz sie rozstania, ktore w takim stanie rzeczy nadejsc musi, szkoda ze to nastepuje
                      dopiero wtedy kiedy prawie wszystko jest juz zniszczone...!
                      Ale wiedz jedno, ze do takiej sytuacji, jaka nam tu opisalas potrzeba zawsze dwoch;
                      ten, ktory to robi oraz ten ktory to znosi i na to pozwala cicho i bezkrytycznie...!
                      Pamietaj, ze za tym drugim murem, ten niewidzialny swiat wcale nie musi wcale okazac
                      sie gorszy od tego obecnego... - Nie mysl, ze ja namawiam Ciebie do rozwalenia
                      malzenstwa i rodziny... - To moze i musi ze wzgledu na dzieci nastapic dopiero
                      wtedy, kiedy Twoje kategoryczne Zero alkoholu w domu i koniec hazardu nie
                      przyniesie zadnej poprawy...!
                      A...
                      • iskram Re: Miec, albo byc...!? 19.03.14, 22:15
                        Matko albo Ty i dzieci ,albo wóda i hazard , raz wygra, wiecej przegra ,a na końcu was sprzeda ! decyduj !
                • 7zahir Re: Miec, albo byc...!? 19.03.14, 21:40
                  balbinkau7 napisała:

                  > Tak mi się wydaje, że tak myśli, bo wiele razy prosiłam go, żeby poszedł się le
                  > czyć, ale on nie chce nawet o tym słyszeć, mówi wtedy, że on nie ma żadnych pro
                  > blemów, a ja przesadzam itd...>

                  Niech sam się przekona robiąc te testy:
                  www.alkoholizm.eu/?sel=testy
                  • andalus Re: Miec, albo byc...!? 20.03.14, 07:52
                    Nie ośmieliłabym ci w tym momencie dawać rady o odejściu. Bo na razie nie jesteś gotowa. Nawet psychicznie a co dopiero materialnie. Przeszłam przez to i wiem, że żadne rozwiązanie nie jest dobre. Ty żyjesz pewnym wyobrażeniem rodziny i trudno ci się z nim rozstać. Ból polega na tym,że pewne kroki po podjęciu decyzji są nieodwracalne i nie da się już potem powrócić do wizji idealnego małżeństwa. Przygotuj plan i się go trzymaj.
                    • aaugustw Re: Miec, albo byc...!? 21.03.14, 12:55
                      andalus napisała:
                      > ... Przygotuj plan i się go trzymaj.
                      _______________________________________________________.
                      Plan dzialania, naturalnie, a potem co zrobisz nigdy nie zaluj tego...!
                      A...
    • 8butterfly Re: Boję się rozstania 21.03.14, 12:40
      Hej, napisz do mnie maila podeślę Ci dobrą książkę na ten temat.
      Na pewno jakoś Ci pomoże i doda sił.

      Warto żebyś zgłosiła się do poradni i miała swoją terapeutkę,
      abyś jakoś znalazła godzinkę w tygodniu żeby tam iść.
      Ja też jestem żoną alkoholika od 8 lat.
      Poszłam na terapię i bardzo mi to pomogło.
      Od męża odeszłam z pustymi kieszeniami w strasznej depresji i żyję :)
      day.rainy@wp.pl
      • balbinkau7 Re: Boję się rozstania 21.03.14, 14:53
        Wiem, że wielu tu piszących stwierdzi że robię błąd i jestem naiwna. Ale dałam mu ostatnią szanse, wczoraj bardzo długo rozmawialiśmy. Obiecał, że będzie się leczył nawet nie tyle dla mnie i dzieci, ale dla siebie. Muszę przyznać, że się stara ogólnie, żeby było dobrze, ale zobaczymy.
        • iskram Re: Boję się rozstania 21.03.14, 14:58
          Ciekawi mnie czy On by Ci dawał szanse !
          • andalus Re: Boję się rozstania 21.03.14, 15:03
            ok, to twoje życie. Dałaś mu szansę ale zaplanuj co zrobisz jak mu nie wyjdzie. Bo to ty znajdziesz się ponownie w punkcie wyjścia. Konkretnie wykorzystaj czas jeśli facet pojedzie się leczyć i krok po kroku zastanów się co zrobisz jak się nie uda. To jest czas dla ciebie.
        • balbinkau7 Re: Boję się rozstania 21.03.14, 15:09
          Zastanawia mnie co myślicie o leczeniu alkoholizmu prądem? Ponieważ kolega był na czymś takim i od ponad roku już nie pije wcale, a wcześniej pił codziennie i to w dużych ilościach.
          • aaugustw Re: Boję się rozstania 21.03.14, 15:22
            balbinkau7 napisała:
            > Zastanawia mnie co myślicie o leczeniu alkoholizmu prądem? Ponieważ kolega był
            > na czymś takim i od ponad roku już nie pije wcale...
            ____________________________________________.
            Jezeli to prad ponad 220 woltow i natężeniu 50 mA, to
            moze przyniesc rodzinie zamierzony efekt...!
            A...
            Ps. To zart oczywiscie, ale mam dobry humor, bo dzisiaj
            jade na Mityng AA...! ;-)
            • iskram Re: Boję się rozstania 21.03.14, 16:01
              300W skutek murowany - piach!
              • grazkavita Re: Boję się rozstania 21.03.14, 16:55
                Cieszę się m że dałaś mu ta szansę, ale on powinien wiedzieć , ze jeśli Cie okłamał i nie będzie się leczyć to Ty postąpisz tak , a tak... Miej plan awaryjny, dla swego spokoju...Rozmawiajcie jak najczęściej ze sobą i cieszcie się z tego, jak to będzie bez wódki w Waszym domu...Pamiętaj: co nagle to po diable, jednak szansa, ze on się wyleczy na skutek tego, że Ci to obieca jest bardzo niewielka....Mimo wszystko trzymam kciuki!
              • aaugustw Re: Boję się rozstania 21.03.14, 17:35
                iskram napisała:
                > 300W skutek murowany - piach!
                _____________________________________.
                Nie rozumiem dlaczego o tym sie tu nie mowi,
                to jeszcze bardziej skuteczne od baclofenu...!!
                A... ;-)
                • balbinkau7 Re: Boję się rozstania 22.03.14, 14:48
                  Widzę, że nikt nie słyszał o terapii biorezonansowej.
                  • iskram Re: Boję się rozstania 22.03.14, 15:08
                    A nikt moze słyszeć ?
                    • grazkavita Re: Boję się rozstania 22.03.14, 16:12
                      Biorezonans to nie to samo co prąd....Taka metoda może jedynie wspomagać tradycyjne leczenie, będzie łatwiej....
                      • aaugustw "Twoja wiara cie ocalila" - (Mk 5,34) 22.03.14, 20:35
                        grazkavita napisała:
                        > Biorezonans to nie to samo co prąd....Taka metoda może jedynie wspomagać tradyc
                        > yjne leczenie, będzie łatwiej....
                        _____________________________________________.
                        ... Taka metoda (jak i te inne chemiczne metody) moze
                        jedynie wspomagać chorego, jezeli w to mocno uwierzy...!
                        (zgodnie z zasada "drewnianej nogi stolowej")...! ;-)
                        A...
          • ol_e Re: Boję się rozstania 23.03.14, 10:56
            balbinkau7 napisała:

            > Zastanawia mnie co myślicie o leczeniu alkoholizmu prądem? Ponieważ kolega był
            > na czymś takim i od ponad roku już nie pije wcale, a wcześniej pił codziennie i
            > to w dużych ilościach.

            ...oczom nie wierzę, jaja sobie robisz? Hehe, leczą prądem? :) Podaj jakieś szczegóły, jeśli je znasz :)
            Co do Twojej sytuacji, to z własnego doświadczenia powiem Ci, żebyś odeszła i wróciła ewentualnie po skończonym leczeniu i co najmniej rocznej trzeźwości (nie abstynencji !). Ale Ty nie jesteś na to gotowa, to bije z każdego zdania. Musisz znaleźć terapeutę lub grupę Al-Anon, i uwierz, dla chcącego nic trudnego :) Wtedy może coś z tego wszystkiego zrozumiesz, na razie nie rozumiesz nic z tego, co dzieje się z Twoim mężem. Powodzenia!
            • aaugustw Latwiej wsadzic tabletke do ust lub palec do pradu 23.03.14, 11:15
              ol_e napisała (do balbinki):
              > ... znaleźć terapeutę lub grupę Al-Anon, i uwierz, dla chcącego nic trudnego :)
              > Wtedy może coś z tego wszystkiego zrozumiesz, na razie nie rozumiesz nic z tego
              > , co dzieje się z Twoim mężem. Powodzenia!
              ______________________________________________.
              Na tym FU jest i taka, ktora woli krytykowac Al-Anon i AA,
              aby tylko nie dowiedziec sie prawdy o sobie i mezu...! :-(
              A...
              • balbinkau7 Re: Latwiej wsadzic tabletke do ust lub palec do 28.03.14, 19:48
                aaugustw napisał:
                __________________________________.
                > Na tym FU jest i taka, ktora woli krytykowac Al-Anon i AA,
                > aby tylko nie dowiedziec sie prawdy o sobie i mezu...! :-(
                > A...
                _____________________________________________________
                A kto krytykuje???
                Jeśli o mnie chodzi to ja jak najbardziej wierzę w terapię AA i Al-Anon.
                • aaugustw Re: Latwiej wsadzic tabletke do ust lub palec do 29.03.14, 10:30
                  > aaugustw napisał:
                  > > Na tym FU jest i taka, ktora woli krytykowac Al-Anon i AA,
                  > > aby tylko nie dowiedziec sie prawdy o sobie i mezu...! :-(
                  - - - - - - - - - - - - - - -
                  balbinkau7 napisała:
                  > A kto krytykuje???
                  > Jeśli o mnie chodzi to ja jak najbardziej wierzę w terapię AA i Al-Anon.
                  ________________.
                  Uderz w stol...! ;-)
                  A...
    • lukasz82chorzow Re: Boję się rozstania 23.03.14, 09:56
      Witam.:)
      Może to brutalnie zabrzmi, ale to co piszesz to wcale nie jest zły pomysł.
      Alkoholik, zanim coś zacznie robić musi dość mocno upaść...
      Teraz Ma super komfort, picia, grania. Kochająca żona, dzieci w domu obiadki itp...
      Spełniając to wszystko, dajesz Mu komfort itp...
      To tak w skrócie bo też mam malo czasu...;)
      Kilka lat temu moja dziewczyna (urodził nam sie syn)
      Wyrzuciła mnie z domu, piłem ok 3 tyg...
      Wyprowadziłem sie do rodziców...ten też piłem...
      I kiedy skończyły mi sie pieniądze( rodzice zabrali moje karty pieniądze itp). W końcu podjąłem decyzję o leczeni. To byla najlepszą rzecz jaką mogła mnie z życiu spotkać...:)
      Zbliża mi sie 4 rok trzezwosci, dziś jestem szczęśliwy bez alkoholu a dzieci caly czas mogą na mnie liczyć...:)
      Ps lukas82chorzow@gmail.com
      Lub lukasz82chorzow@gmail.com
      Nie pamiętam który...
      Jak bys miala pytania..
      Pozdrawiam
    • srooka34 Re: Boję się rozstania 02.04.14, 13:12
      wiem ze Ci trudno...,ale najlepiej postaw ultimatum,albo sie leczy ,albo odchodzisz.Jesli pije i widza to dzieci duze prawdopodobienstwo ze one tez beda mialy z tym problem(w przyszlosci)lub beda mialy zal do CIEBIE wlasnie ze pozwolilas im wychowywac sie w domu gdzie naduzywa sie picia alkoholu.Domyslam sie ze ze strony meza nie masz wsparcia ni zrozumienia.Ale znajdz sily by to zmienic.Moja kolezanka miala jak ty,postawila chlopu ultimatum i sie ogarnal,teraz dajesz mu zajebiste warunki na picie:)on sie nie zmieni bo nie ma po co:)ma tak dobrze:)odwagi zycze i najlepszego nie poddawaj sie walcz o SIEBIE i o dzieciaki:)
      • balbinkau7 Re: Boję się rozstania 12.04.14, 12:20
        Postawiłam mu ultimatum, ale mam wrażenie że nic sobie z tego nie robi.Najgorsze jest to, że mieszkamy z rodzicami, mieliśmy kupować dom i szkoda mi rezygnować z tego wszystkiego, bo naprawdę mam już również dosyć mieszkania z rodzicami.Zresztą on mówi, że przez to pije, bo nie ma w pełni prywatności, swobody itd...
        • iskram Re: Boję się rozstania 12.04.14, 12:33

          balbinkau napisała;
          > Zresztą on mówi, że przez to pije, bo nie ma w pełni prywatności, swobody itd..
          iskram napisała;
          >>Typowe inni mu przeszkadzaja, idz sama sie leczyć ,i sama zrobisz co bedziesz uważała za stosowne ! powodzenia ....
          • andalus Re: Boję się rozstania 12.04.14, 18:34
            nie jesteś gotowa do odejścia - powtórzę to raz jeszcze. Chcesz - korzystaj z każdej formy pomocy, chcesz próbuj zrozumieć co się z nim dzieje ( a nie dzieje się nic skomplikowanego poza chlaniem). Moment w którym podejmiesz decyzję będzie nieodwołalny i będziesz o tym wiedziała bez forum.
            • iskram Re: Boję się rozstania 12.04.14, 23:38
              Ktos tu nie rozumie miłości ,własnie poprzez nią podejmujemy takie decyzje!
              • balbinkau7 Re: Boję się rozstania 30.05.14, 17:17
                Witam dawno mnie tu nie było. Chciałam pochwalić się tym, że moje życie się ostatnio ustabilizowało. Mąż nie pije wogle od prawie dwóch miesięcy, wiem że to nie długo ale w porównaniu z tym co było to już duży sukces, mam nadzieję, że wytrwa w tym. Mówi, że nie wie co będzie i niczego nie obiecuje, ale na razie nie chce pić. Pozdrawiam.
                • aaugustw Re: Boję się rozstania 31.05.14, 13:05
                  balbinkau7 napisała:
                  > Witam dawno mnie tu nie było. Chciałam pochwalić się tym, że moje życie się ost
                  > atnio ustabilizowało. Mąż nie pije wogle od prawie dwóch miesięcy, wiem że to n
                  > ie długo ale w porównaniu z tym co było to już duży sukces, mam nadzieję, że wy
                  > trwa w tym. Mówi, że nie wie co będzie i niczego nie obiecuje, ale na razie nie
                  > chce pić. Pozdrawiam.
                  ________________.
                  Ciesze sie dla Was...!
                  A...
                  Ps. A co sie stalo z grami na kompie...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka